Dodaj do ulubionych

Warkocz pokoleń

25.11.08, 22:06
saga slonska Aleksandry J. Ostroch
Było tu KIEDYŚ "jak w pieć minut po stworzeniu świata" - lasy, liczne stawy
rybne i rzeczki, a wśród nich niewielkie wsie, takie jak: Dębieńsko, Bełk,
Stanowice, Jaśkowice, Palowice, Przegędza, Czerwionka, Leszczyny. We wsiach
drewniane chaty pod strzechą. Nieopodal, w 'neoklasycznym' dworku, mieszkali
'panowie' żyjący swoim własnym 'pańskim' życiem. Do nich należały pola i
ogromne stada owiec.
Takie stado owiec należało do pana Przegędzy z Przegędzy i stąd nazwa wsi.
Obserwuj wątek
    • rita100 Re: Warkocz pokoleń 25.11.08, 22:07
      Na tych polach Przegędzy, pradziadek Feliks Chrószcz był 'guślarzem' czyli
      owczarzem.
      W latach czterdziestych na skutek anomalii pogodowych nastąpił na Slonsku
      straszny głód. Ludzie jedli najdziwniejsze rzeczy, wybuchła epidemia duru. Pomoc
      ze strony pruskich władz przyszła z opóźnieniem, a czasami w groteskowej
      postaci. Żory np. dostały kilka ton... soli, a bogate damy wysyłały odzież.
      Można było potem zobaczyć chłopa idącego za pługiem we fraku i baby kopiące
      brukiew w krynolinach.
      I wtenczas to Feliks Chrószcz, jak legenda głosi, za dwa płaszcze z peleryną
      kupił sobie.... chatę.
      • rita100 Re: Warkocz pokoleń 25.11.08, 22:11
        "Lato 1900 roku było wyjątkowo burzliwe, podobnie jak lato 1911, co potwierdza
        ludowe wierzenie, ze lata 'z dwoma jednakimi cyframi' obfitują w burze." Bez to
        gorały chałupy prawie jedna za drugą.
        "Innego zaś lata grasowali podpalacze i chałupy paliły się niemal co wieczór. Na
        jednym z pogorzelisk znaleziono kartkę z rymowanym napisem w języku niemieckim:
        Jest nas szesnastu! i bardzo lubimy podpalać.
        Chałupy odbudowywano, ale nie kryto już słomą, lecz trwalszym materiałem."
        Tak wkroczyła nowa technika budowy
        • rita100 Re: Warkocz pokoleń 25.11.08, 22:12
          Rok szkolny 1902 to rok nauczania tylko w jezyku niemieckim. To był prawdziwy
          szok, kiedy z dnia na dzień nawet w urzędach trzeba było rozumieć polecenia.
          W szkole był fejnisty nauczyciel Wróbel. Kiedyś za darmo rozdawał zeszyty
          dzieciom ojców pracujących na kopalniach, które fundowała kopalnia.
          - Dzieci postowały - a jo - tyż. Wróbel prziszoł przede mnie, patrzi na mnie - a
          jo nic, stoja, patrza na niego. Nic nie pedzioł, położył zeszyt przede mnó i
          szoł dali. Dobrze wiedzioł, ze mi sie nie noleży, bo tata robiuł za mularza, ale
          se pomyśloł - nich tam dziołcha mo, kiej mo biyda.
          • rita100 Re: Warkocz pokoleń 25.11.08, 22:13
            - To se puda tero do lasa !
            - A co tam bydziesz robić ? - pytata ;)
            - A nic, sedne se pod gałynź, jak sie zrobi wieczór, ćma, przidzie jaki wilk i
            mnie zeźro, i byda mieć spokój.

            Wilkami najczęściej straszono dzieci.
            • nordicwolf Re: Warkocz pokoleń 25.11.08, 22:21
              Slawni malarze,poeci,muzycy...
              Nieraz musieli przejsc swoje ,aby zostawic slad w dziejach ludzkosci.
              Przepiekne sonaty,symfonie,obrazy,dziela literackie...
              Przegedza potrzebowal na to tylko stado owiec,by przyszle pokolenia
              wsiadajac w autobus (303 ?)wymawialy jego nazwisko !
              • rita100 Re: Warkocz pokoleń 25.11.08, 22:35
                I nie jest to piękne i takie naturalne. Takie prawdziwe i takie fantastyczne.
                Wystarczy tylko saga, saga rodzina i legendy i mamy las, a w lesie wilk, a obok
                pasące się owieczki. Potem kościół, karczma i zycie na coraz wyższym poziomie,
                az w pewnym momencie siadając do autobusu 303 spotkasz swoją połóweczke i
                przejdziesz do następnego pokolenia sagi Przegędzia ;)), ktora sie nie kończy
                tylko na owieczkach....
                • nordicwolf Re: Warkocz pokoleń 25.11.08, 22:38
                  :))Podoba mi sie ta wizja :)
                  • rita100 Re: Warkocz pokoleń 25.11.08, 22:44
                    No to muszę Ci opowiedzieć jak pewnien Przegędzioł docieroł swojej dziołuszce :)
                    Ale było to chyba przy burakach. Fajne to jest, muszę Wam to opisać.
                    Stare metody podrywania czasami są jeszcze dobre, jeśli tylko można się uśmiać.
                    Będziesz mógł zagadać tą anegdotą panienki w autobusie, zamiast liczyć owieczki
                    na polu ;)
                    • rita100 Re: Warkocz pokoleń 27.11.08, 20:32
                      "- Pamiyntajcie, diołchy, byście se nigdy nie brały takiegi chłopa, co mu
                      gorzałka smakuje. Choćby był nolepszy i jajfajniejszy - jak rod kieliszki
                      przewroco, to juz tam nic dobrego przy nim nie doczekocie. Bo gorzałka to już je
                      to nojgorsze, co może być, pomiyntejcie se zawsze, coby do gorzołki jaknojdalij...

                      Było to wielokrotnie powtarzane przykazanie rodzinne, bo gorzołka przehandluje
                      nawet chałupę.
                      Tak było z Franciszkiem Kurpanikiem. On to pił w karczmie z braćmi P., którzy
                      handlowali końmi, jechali na targ aż do Galicji. Tak bidoka spili, ze rano zanim
                      oprzytomniał zawieźli go do sądu i tam podpisał umowę darowizny swoich pół. Tak
                      to Kurpanik stracił pola, a kiedy wytrzeźwiał, błędu nie dało sie naprawić,
                      ponieważ jak głosi przykazanie ludowe: "Nie opłaca się ani klamki w sądzie imać."
                      • rita100 Re: Warkocz pokoleń 27.11.08, 20:34
                        W karczmach były zabawy. Dziewczęta tam najczęściej spotykały swoich przyszłych
                        mężów. Ale była taka Marianna, którą spotkała zabawna nauczka. Miała ona wielu
                        konkurentów, a przebierała, a wybierała i lata mijały jej na panieństwie. Razu
                        jednego, Marianna dowiedziała się , ze jeden z konkurentów Bartek, żeni się. Nie
                        była zazdrosna, ani ciekawa panny młodej, więc popędziła krowy ku drodze.
                        - Obejsza se, jak Bartek pojydzie.
                        A Bartek w pełnej gali, w cylindrze, na bryczce jechoł do leszczyńskiego
                        kościoła. Bo to sie działo w Leszczynie. Na widok Marianny kazał muzykantom zagrać:

                        "Nie przebieraj, krasna panno,
                        byś nie przebrała,
                        nie wybieraj w studni wody,
                        byś nie wybrała.
                        Kej mnie nie chcesz, weź se co chcesz,
                        jo ło ciebie nie stoja,
                        płakoł ło cia nie byda....."

                        Marianna tak sie zawstydziła, ze pognała krowy do domu zamiast na pole, by nie
                        usłyszeć dalszej części tej pioseneczki:

                        .... Grof po ciebie nie przyjedzie,
                        grof cie nie weźnie.
                        Bydzie potem taki dobry,
                        co pasie świnie !

                        W rezultacie Marianna szybko wyszła za następnego konkurenta Antóna Klucznioka
                        i przejęli gospodarstwo Chrószczów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka