Dodaj do ulubionych

U c i e c...

25.04.06, 20:31
Miałyście kiedyś ochotę uciec???
Od męża, rodziny, pracy, domu, zakupów, zmywania, prania i kurfffffa
prasowania...
Przez dzień, dwa, trzy poczuć się wolnym.
Czy istnieje wolność w małżeństwie, czy jedno wyklucza drugie?
Obserwuj wątek
    • vandikia Re: U c i e c... 25.04.06, 20:32
      tak
      • gosiaes Re: U c i e c... 25.04.06, 20:35
        wychodzę ostatnio z siebie i patrzę na moje małżeństwo...
        ech...kuźwa - brak mi słówsad((
        • c.eastwood ciągłe kobiece narzekania 25.04.06, 20:38
          wykończą szybciej niż bomba atomowa
          • vandikia Re: ciągłe kobiece narzekania 25.04.06, 20:39
            ciagle nicnierobienie facetow i spoczecie na laurach doprowadza do czegos
            gorszego niz bomba atomowa
            • c.eastwood a co kobiety takiego robia? 25.04.06, 20:41
              i mówisz, że Twój maż nic nie robi? to co robi?
              • vandikia Re: a co kobiety takiego robia? 25.04.06, 20:51
                mowie ogolnie, dlaczego odrazu personalnie mnie atakujesz?
                • c.eastwood Re: a co kobiety takiego robia? 25.04.06, 21:13
                  ogólnie gówno znaczy
                  masz ochotę poużalać się nad sobą to nie oskarżaj faceta
                  • vandikia Re: a co kobiety takiego robia? 25.04.06, 21:17
                    ???
                    • c.eastwood Re: a co kobiety takiego robia? 25.04.06, 21:45
                      jak mówisz, że facet nic nie robi to ja się pytam co robi, kiedy nic nie robi.
                      Tak trudno zakumać?
                      • vandikia Re: a co kobiety takiego robia? 25.04.06, 21:50
                        wyobraz sobie, ze kumam, pytalam czemu uwazasz, ze pisze w tym momencie o sobie
                        i swoim facecie, kumasz????
                        w kolko sie i slyszy i widzi, ze wiekszosc facetow ma w dupie dom i robienie
                        wokol siebie podstawowych czynnosci pozwalajacych przezyc. jak juz sobie zlapia
                        babke, to uwazaja, ze moga sie oddac w spokoju: ogladaniu tv, graniu na kompie,
                        nie wiem sklejaniu modeli moze. mowie ogolnie, kumasz????
                        moze jako singiel, ze uzyje tego modnego okreslenia potrafisz zrobic cos wokol
                        siebie, a moze mamusia ci robi, tego nie wiem i nie wnikam. ale z tego co widze
                        powinienes klint sobie gdzies poruchac, bo jak cie czytam, to widze
                        sfrustrowanego czlowieka, momentami prostszego niz drut. wiec racz mnie nie
                        wqrwiac na noc.

                        • c.eastwood bo jestem prosty jak drut 25.04.06, 22:30
                          a Ty wielce skomplikowana
                          używając Twojej skomplikowanej metafory chyba jesteś niedoruchana, bo widzę
                          jękająjącą, nudną babę co marudzi choć nie wie co powiedzieć , jak zapytać o
                          konkret. A jak Twój facet tylo gra na kompie to sorry ale trzeba było wyczaic
                          przed slubem.
                          Idę bo ogladam mecz.smile
                          • vandikia Re: bo jestem prosty jak drut 25.04.06, 22:40
                            idź, powietrze sie oczysci
                            a nastepnym razem trzymaj sie tematu, bo jestes chyba 1 z ostatnich osob,
                            ktorym mialabym zamiar sie zwierzac.
                            • c.eastwood Re: bo jestem prosty jak drut 25.04.06, 22:44
                              walą mnie twoje zwierzenia
                              zanudziłabyś zółwia
                              • vandikia Re: bo jestem prosty jak drut 25.04.06, 22:55
                                walnąc to sie mozesz w leb
                                nie musisz nakarmic juz kota?
                                czesc
                                • c.eastwood Wando, nie jest moją sprawą 25.04.06, 22:58
                                  ani winą , że mąż Cię nudzi i olewa i w dodatku nie "zaskakuje"smile
                                  a wyżywaj się na zółwiach
                                  kot nakarmiony
          • gosiaes Re: ciągłe kobiece narzekania 25.04.06, 20:40
            facetom jest zawsze dobrze - więc nie narzekają
            • c.eastwood Re: ciągłe kobiece narzekania 25.04.06, 20:41
              i kobiety mogłyby brać przykład z zadowolonych ludzi
              ale nie
              ciągłe gadki, rozdzielanie włosa na czworo..
              po co niby
              • gosiaes Re: ciągłe kobiece narzekania 25.04.06, 20:43
                jestem optymistką, biorę przykład z zadowolonych ludzi - ale mój chłop mnie
                gasi...
                • c.eastwood Re: ciągłe kobiece narzekania 25.04.06, 20:45
                  niby jak?
                  • gosiaes Re: ciągłe kobiece narzekania 25.04.06, 20:47
                    swoją zaborczością, złośliwością i przekonaniem, że on jest władcą a ja poddaną:
                    (
                    • c.eastwood Re: ciągłe kobiece narzekania 25.04.06, 20:49
                      pitolisz farmazony
                      moze coś konkretnie
                      a poza tym co, niemota jesteś? nie umiesz się odciąć???
                      • gosiaes Re: ciągłe kobiece narzekania 25.04.06, 20:55
                        nie pitolę
                        a niemotą byłam, bo wszystko robiłam za niego
                        zaczynam ciąć - i to ostro
                        to mu się bardzo nie podoba - jego ulubione określenie ostatnio "Ty jesteś
                        chyba pier......ta"
                        • c.eastwood Re: ciągłe kobiece narzekania 25.04.06, 21:13
                          na przykłąd co robisz?
                          • gosiaes Re: ciągłe kobiece narzekania 25.04.06, 21:23
                            wytykam jego błędy i staram się wyperswadować mu, że nie jestem jego służącą
                            tylko kobieta jego życia...
                            • c.eastwood Re: ciągłe kobiece narzekania 25.04.06, 21:45
                              a skąd wiesz, że to są błedy, może Ty robisz błedy
                              powiesz jakiś konkret czy babskie blelele
                              • gosiaes Re: ciągłe kobiece narzekania 26.04.06, 08:51
                                Nigdzie w życiu nie byłam. Tu gdzie teraz jestem się urodziłam, uczyłam,
                                pracuję, mieszkam. Po kilkunastu latach pracy - kiedy sytuacja rodzinna i
                                finansowa pozwala na to, aby gdzieś pojechać i pozwiedzać mój mąż stwierdza, że
                                szaleć to my mogliśmy dwadzieścia lat temu - kiedy byliśmy młodzi. Ja jestem
                                młoda - duchem i sercem, a skoro on się czuje stary to niech siedzi w domu.
                                Niestety - ja sama nigdzie pojechać nie mogę. Dlaczego??? Odpowiedz...
                                • c.eastwood Re: ciągłe kobiece narzekania 26.04.06, 12:22
                                  oczywiscie, że możesz
                                  są sposoby smile
                                  • gosiaes Re: ciągłe kobiece narzekania 26.04.06, 19:10
                                    prosiłam, rozmawiałam, krzyczałam - bezskuteczniesad
                                    została mi już tylko jedna alternatywa - postawić go przed faktem dokonanym
                                    rzucić mu bilet przed nos i uciec na kilka dni
                                    • c.eastwood Re: ciągłe kobiece narzekania 26.04.06, 19:46
                                      jak tak to zrób to - może coś mu sie w saganie zmieni
                                      mnie Twoja sytuacja jest zupełnie obca. Może dlatego, że nie mam zony a w domu
                                      to inaczej wygladało.
                                      Współczuję> Naprawdę. I zachecam do jebnięcia tego na parę dni.
      • bubasio Re: U c i e c... 25.04.06, 20:54
        Tak i to na dłużej niż trzy,cztery dni.Ale popatrzę na mojego synka i
        stwierdzam,że komu jak komu,ale jemu tego nie mogłabym zrobić.Więc dalej się
        miotam....
    • onlyju nigdy nie wyjdę za mąż. 25.04.06, 21:35
      wyjątkowo powiem o sobie więcej, niż kiedykolwiek zamierzalam tu powiedziec.
      starowata jestem, mialam w swoim dlugim zyciu 4 pierścionki zaręczynowe-
      wszystkie czekają na swoj koniec na allegro. nie mam czasu ich tam umieścić.
      w mojej ocenie: jeden pierścionek uzasadniony, jeden przedwczesny, a dwa pod
      wplywem tygodniowych znajomosci na stopie biznesowej (obcokrajowcy - oni tak
      mają...).
      i nie wyjdę. wszystkich pogonilam. nie zaluje. ostatniego tez pogonilam, choć
      nie dal pierścionka (w zawieszeniu jesteśmy - jak przejdzie mi zlość, może coś
      z tego jeszcze będzie, ale wątpię, pamiętliwa jestem).
      przerażają mnie Wasze relacje. nawet najszczęśliwsze nie są w malżeństwie do
      końca szczęśliwe.
      druzgocące są te historie. dzięki nim wyczyszczę dziś te pierścienie i niosę je
      jutro do jubilera - niech wyceni i sprzedaję. pieprze. dziecko najwyzej
      zaadoptuje.
      • vandikia Re: nigdy nie wyjdę za mąż. 25.04.06, 21:39
        only, bo zycie nie jest ogólnie proste smile
        tylko tyle, a może aż tyle ?
        • gosiaes Re: nigdy nie wyjdę za mąż. 25.04.06, 21:44
          ale jak to daje po mordzie, kiedy sobie wreszcie uświadomisz, że to szczęście
          które miałaś przez tyle lat jest maleńkie, prawie niewidoczne a może nawet
          wcale go nie ma...
          Szczęscie bynajmniej nie takie - o jakim się marzy i marzyłosad
        • onlyju Re: nigdy nie wyjdę za mąż. 25.04.06, 21:45
          o tym doskonale wiem. ale z wlasnej woli nie mam ochoty go sobie jeszcze
          bardziej utrudniac, vandi.
          • c.eastwood no i nie wychodź 25.04.06, 21:48
            będzisz starą torba z kotem , zgorzkniałą i samotną
            a wszystko przez wybujałem ego i żądanie od facetów wszystkiego co sie wymyśli -
            z babą chyba nie ma co rozmawiać
            żadna nie powiedziała konkretnej sytuacji tylko jakieś swoje wypociny
            • onlyju Re: no i nie wychodź 25.04.06, 21:52
              pieprzysz józek i dokladnie takiej reakcji można się bylo po Tobie spodziewać.
              oto konkretna sytuacja:
              ta, której sam jesteś autorem i bohaterem. zareagowales tak, jak się można bylo
              spodziewać. nie zaskoczyles mnie. faceci z wiekiem/ze stażem w malzeństwie
              przestają pozytywnie zaskakiwać. są nudni, żmudni, mierni, bierni i niewierni.
              fuck off.
              • c.eastwood Re: no i nie wychodź 25.04.06, 22:31
                co kyrwa znaczy zaskakiwać
                a po kiego wała? nie można normalnie pożyć, tylko zaskakiwać
                sama se zaskoczo i podskocz
                sfrustrowana stara panna
                • onlyju Re: no i nie wychodź 25.04.06, 22:34
                  nie będę Cię obrażać, nie poprawi mi to humoru. Tobie radzę to samo.
                  frustracja to coś, co obecnie sięga u Ciebie zenitu. atakujesz każdą kobietę,
                  bo nie masz swojej, której móglbyś usiąść na glowie. brakuje, co?
                  bądź mężczyzną, idź mecz oglądać, a nie gadasz z babami jak baba jaka.
                  • c.eastwood Re: no i nie wychodź 25.04.06, 22:47
                    no więc mam kobietę ale nie muszę jej siadać na niczym , bo jest mądra i
                    rozumie życie
                    inne zwolniłem, bo były takie , jak Ty
                    każdy facet Cię zwolni w końcu, jak nie oficjalnie to mentanie - moim zdaniem
                    będzię Cię zdradzał , bo masz charakterek. A to jeszcze nie charakter.
                    • onlyju Re: no i nie wychodź 25.04.06, 22:49
                      poużywaj sobie, poużywaj. bo widzę wyraźnie, że się nie spelniasz przy tej
                      swojej hipermądrej kobiecie. śmieszysz mnie, malutki. i nie umiesz czytać.

                      -
                      Są trzy prawdy: moja prawda, Twoja prawda i gówno prawda. (Tischner)
                      • c.eastwood Re: no i nie wychodź 25.04.06, 22:52
                        ja niby używam sobie?smile
                        nie rozśmieszaj lwa. Odpisałem i powinnaś byc wdzięczna. A tak a propos
                        niczego. nie sądziłem , że jesteś taka durna.
                        • onlyju Re: no i nie wychodź 25.04.06, 22:54
                          nie sprowokujesz mnie malutki.
                          • c.eastwood Re: no i nie wychodź 25.04.06, 22:55
                            juz odpowiedziałem babciu
                            • onlyju Re: no i nie wychodź 25.04.06, 22:57
                              tak, tak, malutki. tak, tak.
                              już wszystko jasne.
                              • c.eastwood Re: no i nie wychodź 25.04.06, 22:59
                                to sie cieszę, że w finale coś zajarzyłaś
                                i ty się ciesz. Pewnie w twoim życiu nie zdarza się to często. Ale....jak znasz
                                już ...kogo to...
                                • onlyju Re: no i nie wychodź 25.04.06, 23:00
                                  ciesz, sie malutki, ciesz, ze wydaje ci sie, ze coś wiesz.
                                  z durniami nie dyskutuję poważnie.
                                  • c.eastwood Re: no i nie wychodź 25.04.06, 23:01
                                    to nie pisz
                                    nudno samej w domu , co?
                                    • onlyju Re: no i nie wychodź 25.04.06, 23:03
                                      no nie jesteś najbardziej wyrafinowaną rozrywką, ale czasami trzeba łyknąć
                                      chamówy-klintówy, żeby mieć się z kogo pośmiać. w tym przypadku śmieję się z
                                      dwóch osób, bo przyznaleś mi rację co do trafnych wniosków na wasz temat w moim
                                      finale.
                                      • c.eastwood Re: no i nie wychodź 25.04.06, 23:27
                                        ja ci moge przyznać stare gacie po Szczuce a nie rację , nudziaro
                                        idź się prześpij, jak zwykle z poczuciem wyższosci
                                        • onlyju Re: no i nie wychodź 26.04.06, 07:12
                                          to taka pamiątka po bylej? zachowaleś sobie po niej gacie?
                                          no, gratuluje, nie dość, że mierzysz w mądre, to jeszcze w przepiękne kobiety.
                                          jesteś śmieszny, jedyne, czym sie tu potrafisz wykazac, to malo inteligentne
                                          obrazanie. dzieki temu wiem, z kim sie zadajesz i kto moze zadawac sie z toba.
                                          nie moj pulap malutki, ciao.
                                          • c.eastwood Re: no i nie wychodź 26.04.06, 12:23
                                            jakim cudem piszesz o 7 rano, tasma w fabryce staneła
                                            nudzisz mnie
                                            • onlyju Re: no i nie wychodź 27.04.06, 11:11
                                              o, bezrobotny klin się odezwał.
                                              jesteś tak porażająco ciekawy, że cała fabryka stanęła i załoga przyszła
                                              przeczytać, co tu wypisujesz. wszyscy doszli do wniosku, że twoja dziewczyna
                                              musi być przemądra, by być z takim debilem.
                    • onlyju i finał. 25.04.06, 22:53
                      kogoś, kto jest z tak malym i śmiesznym facetem, jak ty, mozna uznać jedynie za
                      dziewczynkę, nie za mądrą kobietę.
                      świadczysz swoimi tekstami nie tylko o swoim, ale również o jej poziomie.

                      nigdy mnie nie sprowokujesz, kabareciarzu.
                      • c.eastwood stara panno 25.04.06, 22:54
                        wali mnie to
                        a prowokować to można fajne laski a ty dajesz taryfę ulgową
            • six_a Re: no i nie wychodź 25.04.06, 23:23
              powiedział stary kufer z kotem, zgorzkniały i samotny...
              smile
              • c.eastwood Re: no i nie wychodź 25.04.06, 23:26
                i jeszcze garbaty i śmierdzą mu stopy smile
                • six_a Re: no i nie wychodź 25.04.06, 23:30
                  wypisz wymaluj kazimodo marcinkiewicz.
                  • c.eastwood Re: no i nie wychodź 25.04.06, 23:32
                    jesteś wulgarna smile
            • niedzwiedzica_sousie Re: no i nie wychodź 26.04.06, 13:31
              ja kiedyś byłam samotną babą z kotem i było rewelacyjnie
    • kotbehemot6 Re: U c i e c... 25.04.06, 22:03
      hehehe, w pewnym sensie uciekam , tak co dwa tygodnie, poszłam sobie na studia, poznałam fantastycznych ludzi, po wykładach(długo) idziemy na piwko, wracam w nocy wychodze rano i tak przez trzy dni...a samiec sam w domu ze wszystkim i nc mnie to nie obchodzi
      • c.eastwood Re: U c i e c... 25.04.06, 22:32
        głupia krowa
    • baba_krk Re: U c i e c... 25.04.06, 22:29
      za 2 tygodnie uciekam... na szczęście nie od małżeństwa
      • c.eastwood Re: U c i e c... 25.04.06, 22:44
        oj baba
        Ty nie jesteś powaloną stara panną smile
        • baba_krk Re: U c i e c... 25.04.06, 22:48
          bo ja jestem powaloną młodą panną o stadionowym głosie smile))) (po ostatnim
          weekendzie bardziej niż kiedykolwiek)
          • c.eastwood Re: U c i e c... 25.04.06, 22:51
            ale czytają wyociny tych nieco wyżej w "drzewku" masz szansę uniknąć takiego
            gówna uczuciowego
            wybierały gościa, z jakiś powodów a potem k-wa sie okazało, że ni chuja go nie
            rozumie jedna z drugą
            nie uważasz, że jedna tak chciała męża , ze łyknęła nie to co trzeba a druga
            jest classic old fuckin garkotłuk ?smile
            • vandikia Re: U c i e c... 25.04.06, 22:54
              czyli ja jestem niby ta co lyknela, bo meza chciala zlapac aaaaaaaaaaaaaaa nie
              rozsmieszaj mnie, bo gowno wiesz o malzenstwie stary pierniku
            • baba_krk Re: U c i e c... 25.04.06, 22:54
              uważam, że mam zbyt zje**ne podejście do facetów, żeby wypowiadać się w tym
              wątku, zwłaszcza że wczoraj zaliczyłam wqrwa nie z tej ziemi wink)))
              • c.eastwood Re: U c i e c... 25.04.06, 22:56
                nie kibicował Barcie smile?
                a Vandę dzisiaj trzeba ignorować. Nie jest sobą.
                • baba_krk Re: U c i e c... 25.04.06, 23:02
                  gorzej!!! wyznał miłość... Barcie kibicuje, ale to mu nie pomoże skoro jestem
                  cięta tongue_out
                  Wandzia jest zbyt fajną kobitką, żeby ją ignorować... a jeśli nadepnąłeś jej na
                  odcisk to teraz na kolanach do Częstochowy wink)))
                  • c.eastwood Re: U c i e c... 25.04.06, 23:25
                    Wandzia musi czasem włączyć mózg smile
                    a co Ci zrobił smile?
                    • baba_krk Re: U c i e c... 25.04.06, 23:33
                      pomimo Twoich teorii o mózgu i tak mam Wandzię za bystrzaka smile))
                      odezwał się po prawie 3 tyg. milczenia i zasypał setką pytań i wyznań...
                      • c.eastwood Re: U c i e c... 25.04.06, 23:35
                        a ja nie mówię, że Wandzia jest głupia
                        ale jak się spiera to włącza macicę zamiast szarych komórek
                        pewnie dlatego nie spełnia się smile
                        jak to 3 tygach, czasem byłem i błyskotliwie coś odburknąłem smile
                        • baba_krk Re: U c i e c... 25.04.06, 23:40
                          faceci włączają swoje klejnoty, kobiety swoje... równowaga musi być smile))
                          w tym wypadku 3 tyg. to dla mnie stanowczo za późno i niech się cieszy, że nie
                          był pod ręką bo bym po raz pierwszy zastosowała przemoc big_grinD
                          • c.eastwood Re: U c i e c... 25.04.06, 23:41
                            nie rób nic dziwnego bez ślubu kościelnego smile))))
                            • baba_krk Re: U c i e c... 25.04.06, 23:44
                              zastosuję przemoc nic więcej wink)))
                              i nie mów przy mnie głośno o ślubie bo mi się słabo robi big_grinD
                              • c.eastwood SLUB 25.04.06, 23:54
                                kiedy ?smile
                                • baba_krk Re: SLUB 25.04.06, 23:57
                                  jak wymyślę kiedy to Cię powiadomię smile))
                                  • c.eastwood Re: SLUB 25.04.06, 23:58
                                    chyba chciałaś powiedzieć zaproszę smile
                                    • baba_krk Re: SLUB 26.04.06, 00:00
                                      mogę i zaprosić o ile będzie się Wam chciało na południe tyłki ruszyć smile))
                                      bo w Warszawie to ja nie mam zamiaru tego błędu popełniać tongue_outPP
                                      • c.eastwood Re: SLUB 26.04.06, 00:06
                                        Kraków czy Półwysep Apeniński smile?
                                        • baba_krk Re: SLUB 26.04.06, 00:08
                                          jeśli już to Iberyjski tongue_outPP
                                          ale mimo wszystko będę patriotką i postawię na Kraków smile))
                                          • c.eastwood Re: SLUB 26.04.06, 00:11
                                            kraków , dawna stolica Polakówsmile
                                            • baba_krk Re: SLUB 26.04.06, 00:17
                                              kraków mmmm prawie całe życie tu spędziłam... niewątpliwie będzie mi go teraz
                                              brakowało
                    • vandikia klint..... 26.04.06, 08:11
                      przy rozmowie z toba, na cale szczescie mozgu wlaczac nie trzeba
                      he he
                      • onlyju Re: klint..... 26.04.06, 09:25
                        popieram. zerowa aktywność fal przy takim wietrzyku.
                        • c.eastwood Re: klint..... 26.04.06, 12:23
                          eee ( ziew )
    • six_a Re: U c i e c... 25.04.06, 23:21
      sprawa jest prosta: do wszystkiego tego, czego on nie chce się tknąć
      wynajmujesz miłą panią z ukrainy i jest qrwa spokój wink
      • widokzmarsa Re: U c i e c... 25.04.06, 23:30
        jest deficyt dobrych pań z ukrainy,
      • c.eastwood Re: U c i e c... 25.04.06, 23:30
        ale proste ,
        przecież tej starej torbie chodzi o uczucia
        aleś Ty niewrażliwa
        jesteś facetem?
        • six_a Re: U c i e c... 25.04.06, 23:32
          ja tam widzę cóś o prasowaniu i innych urokach dnia codziennego, a nie o
          żadnych gópich óczóciach. Óczócia to u drzyzgi smile
          no ba i jeszcze mam PhD - pretty huuuuuuuuuge d........
          • widokzmarsa Re: U c i e c... 25.04.06, 23:35
            wszystkie dzisiaj chyba chlają,
            • c.eastwood Re: U c i e c... 25.04.06, 23:36
              myslisz, ze się naprałysmile?
              • six_a Re: U c i e c... 25.04.06, 23:37
                i naprasowały smile
                • c.eastwood Re: U c i e c... 25.04.06, 23:38
                  takie życie tych kobiet-polek-zajebanych- do szczętu smile
                  a siksa nie masz nic do roboty tylko pisanie głupot?
                  • six_a Re: U c i e c... 25.04.06, 23:43
                    jakich głupot, to się nazywa praca, klynt - zakonotuj!
                    • c.eastwood Re: U c i e c... 25.04.06, 23:54
                      no nie osłabiaj mnie, że pracujesz o tej porze?
                      w jakiej korporacji?
                      • six_a Re: U c i e c... 25.04.06, 23:56
                        a co, nie można? smile
                        • c.eastwood Re: U c i e c... 25.04.06, 23:57
                          korpo taxi? czy securitas smile))))))))
                          • six_a Re: U c i e c... 25.04.06, 23:58
                            w wodociągach robie na nocnej, tylko nikomu ani słowa.
                            • c.eastwood Re: U c i e c... 26.04.06, 00:00
                              krecica do rur?smile
                              • six_a Re: U c i e c... 26.04.06, 00:03
                                a chcesz mieć wodę rano? smile
                                • c.eastwood Re: U c i e c... 26.04.06, 00:07
                                  czyli przepychasz stare rury? jestes facetem.... secundo smile?
                                  • six_a Re: U c i e c... 26.04.06, 00:10
                                    napsiałeś setnego posta, to Ci odpuszczę. good-nite się z panem.
    • gres81 Re: U c i e c... 25.04.06, 23:38
      czytam i nie czaje,przecież widziały gały co brały.
      • c.eastwood Re: U c i e c... 25.04.06, 23:39
        ale nie jesteś kobietą , więc nie zakumasz - ....nikt nie zakuma
      • widokzmarsa Re: U c i e c... 25.04.06, 23:45
        mlody jesteś jeszcze, one mają rację bo faceci to zazwyczaj snobistyczne lenie.
        • gres81 Re: U c i e c... 25.04.06, 23:51
          skoro to takie oczywiste to poco wychodzily za mąż?

          a według mnie problem tkwi w tym by sie dobrze dobrac.
          • c.eastwood Re: U c i e c... 25.04.06, 23:55
            a pewnie , a nie potem smęcić
            są ludzie szcześliwi przecież są
      • six_a Re: U c i e c... 25.04.06, 23:52
        pragnę zauważyć, że percepcja gał przed zaślubinami bywa poważnie zaburzona,
        stąd po kilkunastu latach ma się do czynienia z wypasionym wielorybem (ex laska
        jakich mało) i leniwcem piwnym (ex cud chłopak gotów przychylić nieba).
        • c.eastwood siksu 25.04.06, 23:56
          ale takie jest życie przecież jestsmile
          • six_a Re: siksu 26.04.06, 00:02
            takie życie to ja mam w dupie i Tobie też radzę smile
            • c.eastwood Re: siksu 26.04.06, 00:11
              a pewnie
          • baba_krk Re: siksu 26.04.06, 00:03
            dlatego w porę trzeba zmieniać na lepszy model smile)))))
            • gres81 Re: siksu 26.04.06, 00:10
              ta tylko uważaj by Ciebie nie zmienił.
              • baba_krk Re: siksu 26.04.06, 00:13
                jeśli tak miałoby być dla niego lepiej to jakoś bym to przeżyła smile)
                ja po prostu nie umiałabym tkwić w niesatysfakcjonującym mnie związku
                • gres81 Re: siksu 26.04.06, 00:20
                  Ty jesteś 100% singlemsmile
                  • baba_krk Re: siksu 26.04.06, 00:23
                    pewnie że tak, nawet tego nie ukrywam smile)))
                    i za każdym razem gdy szykuje się zmiana tego stanu rzeczy ja kupuję bilet i
                    wybywam smile)))
                    • gres81 Re: siksu 26.04.06, 00:31
                      na długie okresy wybywasz??
                      • baba_krk Re: siksu 26.04.06, 09:42
                        aż "sprawa" ucichnie czyli na 2-3 miesiące... teraz na 4 bo sprawa poważniejsza
                        • gres81 Re: siksu 26.04.06, 10:33
                          to jakieś kiepskie te romanse jak przechodza po 3 miesicach.
                          • baba_krk Re: siksu 26.04.06, 10:56
                            bo tego romansem nazwać nie można tongue_outP
                            to coś, co powoli kiełkuje i kiedy widzę, że może fajnie się rozwinąć wtedy
                            nagle decyduję się na wyjazd nie dając szansy na nic - i w ten sposób nadal
                            pozostaję singlem
                            ale przyznam Ci się bez bicia, że teraz nie mam ochoty wyjeżdżać...
                            • gres81 Re: siksu 26.04.06, 11:01
                              zawsze mozna zostac,ale czytajc wypowiedzi innych pan powyżej czy jest sens??
                              • baba_krk Re: siksu 26.04.06, 11:06
                                właśnie... te wszystkie teksty, żale i pretensje nie nastrajają pozytywnie... a
                                i ja nie mam pewności czy tak bym nie skończyła, zatem na chwilę obecną jak
                                widać boję się jeszcze zaryzykować
                                • gres81 Re: siksu 26.04.06, 11:11
                                  nie ma sie co pchac a potem żałowac.chociaż nikt odrazu nie kaze sie żenic.
                                  • baba_krk Re: siksu 26.04.06, 11:25
                                    o ślubie to ja jeszcze nie myślę, najpierw muszę zmienić swoje negatywne
                                    podejście do związków smile))
                                    • gres81 Re: siksu 26.04.06, 17:40
                                      ale ja nie pisałem o slubie,tylko o tym by być zkimś nie formalnie.
                                      • baba_krk Re: siksu 26.04.06, 17:58
                                        wiem wiem, tylko chodzi o to, że ja chyba jeszcze nie jestem gotowa na żaden
                                        związek, bez znaczenia czy formalny czy nie
                                        • gres81 Re: siksu 26.04.06, 18:04
                                          no to czemu Ci jechac sie nie chce??jeśli nic cie nie trzyma.
                                          • baba_krk Re: siksu 26.04.06, 18:11
                                            bo minimalnie mnie tu zaczęło coś trzymać, przeraziłam się i szybko pobiegłam
                                            kupić bilet... a teraz już nie ma odwrotu, muszę jechać
                                            • gres81 Re: siksu 26.04.06, 18:15
                                              Twoje życie,Twoje wyborysmile
                                              • baba_krk Re: siksu 26.04.06, 18:41
                                                a dowcip polega na tym, że mogłoby być lekkie, łatwe i przyjemne, ale ja sobie
                                                je świadomie komplikuję smile)
                                                • gres81 Re: siksu 26.04.06, 18:43
                                                  nie którzy maja takie zdolnosci.
                                                  • baba_krk Re: siksu 26.04.06, 18:51
                                                    ja ich mam w nadmiarze, ale mam nadzieję, że z tego się wyrasta wink)))
                                                  • gres81 Re: siksu 26.04.06, 18:55
                                                    tego nie wiem.
                                                    ale podoba mi sie Twój optymizmsmile)
                                                  • baba_krk Re: siksu 26.04.06, 19:04
                                                    to się okaże smile)
                                                    gdybym chciała się przejmować każdą zmarnowaną okazją lub spieprzoną przeze
                                                    mnie akcją to bym chyba miała permanentną depresję... a tak ja nadal z
                                                    optymizmem patrzę w przyszłość smile))
                                                  • gres81 Re: siksu 27.04.06, 02:48
                                                    wież rzycze Ci nadal takiego patrzenia.
                                                    tylko uwazaj,bo nie zawsze ty rozdajesz karty.
          • widokzmarsa Re: siksu 26.04.06, 00:03
            poza tym masz rację, strach przed samotnością prowadzi kobiety do
            nieszczęśliwych związków. Facet potrzebuje sprzątaczki, kucharki, darmowego
            seksu i matki dla dzieci.
        • gres81 Re: U c i e c... 26.04.06, 00:08
          chodził mnie o charakter nie wyglad.
          • six_a Re: U c i e c... 26.04.06, 00:14
            charakterek się przekłada na wyglądzik, a wyglądzik moduluje charakterek.
            • gres81 Re: U c i e c... 26.04.06, 00:18
              jakos sie mnie nie wydaje.
    • nattaszaa Re: U c i e c... 26.04.06, 00:08
      Nigdy tego nie robiłam, więc poszedł do młodszejsmile
    • niedzwiedzica_sousie Re: U c i e c... 26.04.06, 08:27
      ja ci wyprasuję, wyluzuj kochanie! smile)))
      a tendencje eskapistyczne to ja mam codziennie he he he he
    • kobieta_na_pasach Re: U c i e c... 26.04.06, 09:01
      coraz czesciej mam takie mysli, ale niestety, mam głeboko zakorzeniona
      odpowiedzialnosc za to, co robie. nawet niedawno zapowiedzialam w domu,ze jak
      wyjde to juz nie wroce. odpowiedzia byl, jak zwykle, smiech.
    • kobieta_na_pasach a poki co uciekam z firmy, w ktorej 26.04.06, 09:03
      spedzilam tyle samo lat, co w malzenstwie. i naprawde czuje sie z tym dobrze.
    • dzikoozka no właśnie 26.04.06, 09:19
      Ja to wszystko robiłam, do momentu kiedy czułam się kochana.
      Jak tylko przekonałam się, ze tak nie jest, przestałam. I teraz mam wojnę...
      Wojnę o każdy przejaw samodzielności czy wolności. Wojnę o wyjście, wojne o
      znajomych, wojnę o "moją-twoją" rodzinę...
      Póki kobieta widzi sens, gotowa jest siedzieć w domu, gdy on wychodzi z
      kolegami, gotowa jest sprzątać, prać, gotowac, gotowa jest bez sprzeciwu znosić
      wiele i czuje się z tym szczęśliwa. Godzi sie na jego pomysły wakacyjne
      (rzecież w gruncie rzeczy to obojętne gdzie, byle razem). Gdy nie ma odzewu,
      gdy brak gestów, okazaywania czułości, gdy zaczyna sie nielojalność,
      lekceważenie i w końcu brak podstawowego szacunku. Facet jest w szoku, ze
      kobieta potrafi sie wściec (masz okres????), że wyjdzie bez tłumaczenia się.
      Jest w szoku, gdy kobieta zaczyna stosować identyczne zachowania jak on. Bo
      dotąd jemu było wolno jej nie.
      Klint, dam Ci przykład: dostaję sms: "Dzis ty odbierasz dziecko z przedszkola".
      Odbieram. Następnego dnia mam zebranie rodziców w przedszkolu. Robię prześlij--
      > i odsyłam smsa o IDENTYCZNEJ TREŚCI do małża. Wiesz jaka jest reakcja?
      Zbulwersowany pyta telefonicznie: To polecenie czy rozkaz??!!!Zapomniał, ze
      wczoraj zrobił to samo.
      Wiele przykłądów można mnożyć. Zwłąszcza tych z dziedziny braku wzajemnego
      szacunku. Jak wytłumaczyć, że facet potrafi nalać wina gosciowi (kobiecie)
      ignorując małżonkę obok? Jak można otwierać jej drzwi w domu i nie zamykając
      ich za nią wracać na kanapę zostawiająć ja z 5 siatami w ręku w otwartych
      drzwiach? To są niby duperele ale ukłądają sie w całokształt: facet który
      kiedyś nosił cie na rękach, olewa cię po prostu. Wniosek? nasuwa się sam.
      • gosiaes Re: no właśnie 26.04.06, 09:26
        dzikoozka napisała:

        > Gdy nie ma odzewu,
        > gdy brak gestów, okazaywania czułości, gdy zaczyna sie nielojalność,
        > lekceważenie i w końcu brak podstawowego szacunku. Facet jest w szoku, ze
        > kobieta potrafi sie wściec (masz okres????), że wyjdzie bez tłumaczenia się.
        > Jest w szoku, gdy kobieta zaczyna stosować identyczne zachowania jak on. Bo
        > dotąd jemu było wolno jej nie.


        dokładnie...
        facet jest w szoku i nie może się z tym wszystkim pogodzić - a zwłaszcza z
        faktem, że ja mu się przeciwstawiam.

        • dzikoozka Re: no właśnie 26.04.06, 09:28
          do tego kobieta dojrzewa, ale juz nie ma odwrotu. Juz nie wrócisz w stare
          koleiny. Im prędzej on się pogodzi z Twoja przemianą, tym dla Was lepiej. Jeśli
          on się z tym nie pogodzi, to będzie wrzało w tym kociołku do wybuchu...
          • gosiaes Re: no właśnie 26.04.06, 09:35
            Nie chcę zostać starą zgorzkniałą babą, dla której jedyną rozrywką jest bazar z
            ciuchami od ruskich...
            Chcę żyć, żyć, żyć - ale tak naprawdę w głębi serca to chcę czułości,
            opiekuńczości, troskliwości...
            • dzikoozka Re: no właśnie 26.04.06, 09:42
              Dokłanie wiem co czujesz. Ale nie potrafie Ci pomóc, sama jeszcze nie wiem co
              mam robić. Każdy związek to inna historia. Ja mojemu długo tłumaczyłam o co mi
              chodzi. Wydawało mi sie ze próbował, ale wszystko było na krótką metę - czyli
              niby się starał, ale robił coś wbrew sobie, na siłę, bo co i rusz wychodziły
              takie kwiatki, jak opisane powyżej. Z jadnej strony wiem, ze moj facet to
              wartościowy człowiek, z drugiej czuję, ze mnie po prostu juz nie kocha i trudno
              mi się z tynm pogodzić, jemu też trudno samemu przed sobą sie do tego przyznać.
              Nie ma sensu żyć udawanym życiem i powoli on też zaczyna zdawać sobie z tego
              sprawę... Jesteśmy w kropce.
      • kobieta_na_pasach masz 100% racje dzikoozka 26.04.06, 09:40
        z uplywem lat bedzie sie to poglebialo, bo natura rzeczy jest ,ze dobry zwiazek
        z okresu fascynacji wchodzi w okres zrozumienia, wspolpracy i wzajemnego
        szacunku. tyle ze ten "szacunek" zazwyczaj wyglada tak, jak u malzonka w domu
        rodzinnym. szkoda,ze mezczyzni w wiekszosci sa tak zacofani, ze z trudem
        przychodzi im dostosowywanie sie do nowych realiow i trendow w malzenstwie.
        ale warto chyba pracowac nad zwiazkiem, bo kto nam zagwarantuje ze nastepny
        facet bedzie postepowal inaczej?
        • dzikoozka Re: masz 100% racje dzikoozka 26.04.06, 09:44
          właśnie niedawno jakoś dotarło do mnie, że nia ma faceta ideała dla mnie smile))
          Po prostu nie ma i najlepszym wyjściem byłoby dostosowac sie wzajemnie w tym co
          jest, zrozumieć swoje potrzeby. Ale tutaj muszą być mądre obie strony, jedna
          nie da rady.
        • gres81 Re: masz 100% racje dzikoozka 26.04.06, 09:57
          kobieta_na_pasach napisał:
          szkoda,ze mezczyzni w wiekszosci sa tak zacofani, ze z trudem
          > przychodzi im dostosowywanie sie do nowych realiow i trendow w malzenstwie.

          jak kilka lat robiłaś wszystko(prawie)za meża to sie nie dziw że nie zamierza zmieniac tego stanu.
          jak maz tak sobie "wychował" żone, a ona na to sie godziła to przecież nie jego wina.

          jakie sa te nowe trendy??
          • dzikoozka Re: masz 100% racje dzikoozka 26.04.06, 10:01
            gres81 napisał:

            jak maz tak sobie "wychował" żone, a ona na to sie godziła to przecież nie jego
            > wina.
            >
            Jak on bije dziecko a ona się na to godzi, to też nie jego wina?
            Weź pod uwagę gres sytuację, gdy kobieta jest materialnie zależna od meża.
            Nie uniewinniaj goscia, gdy robi coś źle, tylko dlatego, ze ona nie umie / nie
            moze się przeciwstawić.
            • gres81 Re: masz 100% racje dzikoozka 26.04.06, 10:16
              to jego wina,ale nie chodzi o przemoc w rodzinie tylko ostosunek maż żona.

              sytuacja materialna może byc też odwrotna i wtedy to kobieta ma meżczyzne za smiecia(nie zawsze).

              trudno jest sie przestawic(aczkolwiek da sie to zrobic),weż podłuwage że nikt tego nie chce robić bo jesli jest jemu(jej) doberze to według niego(jej) nie ma co tego zmieniac.a próba zmiany tego jest bardzo brażniaca dal niego(jej).
              • dzikoozka Re: masz 100% racje dzikoozka 26.04.06, 10:30
                to też forma przemocy, tylko psychicznej: dawanie do zrozumienia kto tu rządzi,
                co możesz a co nie za zgodą rządzącego. I sprawy materialne czasem niewiele
                mają z tym wspólnego, bo przed długi czas zarabiałam wiecej od małz a to on był
                ten rządzący wink

                Oczywiście że każda próba zmiany jest be dla tego, komu jest dobrze. Tylko
                pytanie: jak może być Ci dobrze, jak widzisz że mi jest źle?? Gdzie tu miejsce
                na miłość?
                • gres81 Re: masz 100% racje dzikoozka 26.04.06, 10:41
                  Tylko
                  > pytanie: jak może być Ci dobrze, jak widzisz że mi jest źle?? Gdzie tu miejsce
                  > na miłość?

                  to jest bardzo dobre pytanie.
          • kobieta_na_pasach Re: masz 100% racje dzikoozka 26.04.06, 11:32
            gres81 napisał:

            > kobieta_na_pasach napisał:
            > szkoda,ze mezczyzni w wiekszosci sa tak zacofani, ze z trudem
            > > przychodzi im dostosowywanie sie do nowych realiow i trendow w malzenstwi
            > e.
            >
            > jak kilka lat robiłaś wszystko(prawie)za meża to sie nie dziw że nie zamierza
            z
            > mieniac tego stanu.
            > jak maz tak sobie "wychował" żone, a ona na to sie godziła to przecież nie
            jego
            > wina.
            >
            > jakie sa te nowe trendy??

            gdybym nie robila, to mieszkalibysmy do tej pory w niewykonczonym mieszkaniu,
            wszedzie bylby sf, a mieszkanie po latach popadloby w ruine. to samo dotyczy
            innych, zyciowych kwestii, ktore zalatwiac trzeba w urzedach, a o ktorych moj
            maz nie ma pojecia. mysle, ze za pare lat zycie i jakas kobieta zweryfikuje
            twoje poglady i nie bedziesz juz tak pochopnie czegos komus zarzucal.
            • gres81 Re: masz 100% racje dzikoozka 26.04.06, 17:39
              kobieta_na_pasach napisał:
              mysle, ze za pare lat zycie i jakas kobieta zweryfikuje
              > twoje poglady i nie bedziesz juz tak pochopnie czegos komus zarzucal.

              podtym wzgledem jestem nie reformowalny.
              nic Ci nie zarzucam.to Ty atakujesz mówiąc o zacofaniu.
      • kobieta_na_pasach popelnilyscie taki sam blad jak moj maz 26.04.06, 09:42
        ustawilyscie sie od poczatku w pozycji "jestem na kazde skinienie". mialam
        podobnie przez wiele lat z mezem. od trzech lat, kiedy zmienil prace i zarabia
        kilkaset wiecej zlotych ode mnie, wzmocnila sie jego zawodowa pozycja, odbija
        sie to na naszym zwiazku. teraz ja jestem w szoku.
      • kobieta_na_pasach dopisek do mojego ostatniego postu 26.04.06, 09:43
        uwazam,ze nie gral ze mna otwarcie. mogl od poczatku stawac okoniem moze
        wowczas juz rostrzygnelyby sie losy naszego dalszego pozycia.
        • dzikoozka Re: dopisek do mojego ostatniego postu 26.04.06, 09:49
          weź pod uwagę, ze ludzie się zmieniają. Ja nie jestem tą samą osoba sprzed 10
          lat, Twój mąż też nie. Ale Ty jesteś madra i go zrozumiesz smile a nasi faceci....
          hm.... trudno poweiedziec...
          • widokzmarsa Re: dopisek do mojego ostatniego postu 26.04.06, 10:42
            obserwuję małżeństwo moich przyjaciół w którym żona całe życie latała za mężem,
            spełniała wszystko co chciał, zmieniała kraje, kontynenty, miasta. Wyrabiała
            sobie pozycję ale musiała rzucać wszystko bo on miał nowe pomysły. On miał
            zawsze rację, to wokół niego trzeba było skakać na paluszkach etc.. I wreszcie
            powiedziała dość, zaczęła mieć swoje zdanie i dla niego był to ogromny
            psychiczny szok. Tyle że ostatecznie to ona stała się głową domu zarabiając
            wielką kasę na dom, dzieci, jego hobby. Ale kobiety są rzadko w jej pozycji.
            Widziałem kiedyś jego reakcję na jej własne zdanie i na jej atak. To była boba
            atomowa rzucona nagle na jego światopogląd i przyzwyczajenia. Trzęsły mu się
            ręce i wyglądał na kogoś kto nie rozumie co się dzieje dookoła. Ciekawa rzecz.
            Tak się dzieje gdy facet przestaje mieć kontrolę do której się przyzwyczaił. Ta
            kontrola jest jak nałóg. Podobnie jest gdy laska ma innego, staje się niezależna
            od uczuć faceta z którym była, przestaje się bać że zostanie sama.
            • dzikoozka Re: dopisek do mojego ostatniego postu 26.04.06, 11:00
              hyhy włałśnie. Mojemu nagle się wydaje, ze kogos mam. Nie mieści w głowie, ze
              nikogo nie ma!!! Łatwiej mu zrzucić cieżar odpowiedzialności na mnie i mojego
              wyimaginowanego / potencjalnego lowelasa, a TO JA JA JA samiuteńka sie
              zmieniłam....
              • gosiaes Re: dopisek do mojego ostatniego postu 26.04.06, 11:07
                jakbym czytała o sobie...
                każdy przejaw mojej inności kończy się komentarzem - ty jesteś pierdol....ta,
                całkiem ci już odwala, jaka ty sie wyzwolona zrobiłaś... etc
                • vandikia Re: dopisek do mojego ostatniego postu 26.04.06, 11:11
                  aaaaaaaaaaaa
                  wczoraj uslyszalam: znalazla sie qr wyzwolona kobieta.....a dlatego ze mi kom
                  padla i w czwartek ide na impreze i nie bedzie ze mna mial kontaktu
                  tyle, ze on tez idzie i to na kawalerski smile
                • dzikoozka Re: dopisek do mojego ostatniego postu 26.04.06, 11:13
                  te teksty skończyły sie u mnie po jakimś czasie wink))
                  Teraz jestem tylko Kazią Szczuką smile))))
                  • gosiaes Re: dopisek do mojego ostatniego postu 26.04.06, 11:17
                    hehehe - dobresmile))
              • kobieta_na_pasach Re: dopisek do mojego ostatniego postu 26.04.06, 12:14
                dzikoozka napisała:

                > hyhy włałśnie. Mojemu nagle się wydaje, ze kogos mam. Nie mieści w głowie, ze
                > nikogo nie ma!!! Łatwiej mu zrzucić cieżar odpowiedzialności na mnie i mojego
                > wyimaginowanego / potencjalnego lowelasa, a TO JA JA JA samiuteńka sie
                > zmieniłam....

                fajnie jest, kiedy oboje siebie podejrzewaja o jakies romanse, gorzej, kiedy
                jedna osoba jest o tym przekonana, a druga ma z tego powodu satysfakcje.
            • kobieta_na_pasach Re: dopisek do mojego ostatniego postu 26.04.06, 12:01
              widokzmarsa napisał:

              >.
              > Tak się dzieje gdy facet przestaje mieć kontrolę do której się przyzwyczaił.

              tak sie dzieje, kiedy facet nie chce przyjac do wiadomosci,ze konczy sie jego
              rola, jako przywodcy stada. zamiast smiac sie bezmyslnie na filmie Seksmisja,
              lepiej trzeba bylo myslec i wyciagac wnioski na przyszlosc.
          • kobieta_na_pasach Re: dopisek do mojego ostatniego postu 26.04.06, 11:40
            dzikoozka napisała:

            > weź pod uwagę, ze ludzie się zmieniają. Ja nie jestem tą samą osoba sprzed 10
            > lat, Twój mąż też nie. Ale Ty jesteś madra i go zrozumiesz smile a nasi
            faceci....> hm.... trudno poweiedziec...

            nasi faceci tez sa madrzy, tylko inaczej.
            • c.eastwood Dzikóozka jako chyba jedyna przedstawiłaś 26.04.06, 12:30
              sytuację i chcialo Ci się napisać pare słów. Nie ze wszystimi się zgadzam ale
              dzieki. Przemyslę i może ( kiedyś ) odpowiem, że wiem co zrobić. Jakieś tam
              vandy, onlyju itd. to przy Tobie karzełki.
              • raduch Re: Dzikóozka jako chyba jedyna przedstawiłaś 26.04.06, 13:52
                c.eastwood napisał:

                > Jakieś tam
                > vandy, onlyju itd. to przy Tobie karzełki.

                Clint, nie mów tak. One wszytstkie mają ten sam problem - mąż z syndromem
                maczo. Różnie się sprawy potoczyły, znajdują się może na innych etapach.
                Niejedna koleżanka mojej żony boryka się z takim samym problemem i przychodzi
                ją pytać jak ona to robi, że ze mną takiego kłopotu nie ma...
                Nieraz tu pisałem z lekka ironicznie do kobiet "kocham tę waszą logikę". Tyle
                że one naprawę rozumują inaczej, inaczej podchodzą do problemów i mają całkiem
                inną wrażliwość. Powiem Ci, że na ogół staram się dowiedzieć co o danej sprawie
                myśli moja żona i dobrze na tym wychodzę. Podwójnie dobrze co najmniej. Raz -
                ta jej inna wrażliwość powoduje że dostrzega rzeczy, które mi umykają. Po
                drugie - o wiele lepiej się rozumiemy. I jeszcze parę rzeczy, ale nie lubię się
                chwalić. wink
              • vandikia Re: Dzikóozka jako chyba jedyna przedstawiłaś 26.04.06, 13:57
                dobrą masz pożywkę przynajmniej do późniejszych złośliwych komentarzy, mam Ci
                przypomniec? jak tak to moge prv, bo nie bede nikomu przykrosci robic.
                i zejdź ze mnie, bo sobie nie zycze, zebys o mnie rozmawial.
                • kobieta_na_pasach Re: Dzikóozka jako chyba jedyna przedstawiłaś 26.04.06, 14:09
                  vandikia napisała:

                  > dobrą masz pożywkę przynajmniej do późniejszych złośliwych komentarzy, mam Ci
                  > przypomniec? jak tak to moge prv, bo nie bede nikomu przykrosci robic.
                  > i zejdź ze mnie, bo sobie nie zycze, zebys o mnie rozmawial.

                  ale on lubi wlazic na baby. i co mu zrobisz?
              • kobieta_na_pasach dzieki,ze nie zasililam grona karzelkow 26.04.06, 14:07
                c.eastwood napisał:

                > sytuację i chcialo Ci się napisać pare słów. Nie ze wszystimi się zgadzam ale
                > dzieki. Przemyslę i może ( kiedyś ) odpowiem, że wiem co zrobić. Jakieś tam
                > vandy, onlyju itd. to przy Tobie karzełki.

                jak zwykle - dzentelmen "pelnom gembom". ale to jest cecha mezczyzn spod
                Blizniat. i jak tu sie dziwic Kaczynskim?
              • dzikoozka Re: Dzikóozka jako chyba jedyna przedstawiłaś 26.04.06, 14:10
                c.eastwood napisał:

                > sytuację i chcialo Ci się napisać pare słów. Nie ze wszystimi się zgadzam ale
                > dzieki. Przemyslę i może ( kiedyś ) odpowiem, że wiem co zrobić.
                No to miło mi, że przemyślisz.
                Jakieś tam
                > vandy, onlyju itd. to przy Tobie karzełki.
                A tego nie traktuje jakop komplement. Tu to się mną posłużyłeś instrumentalnie,
                i pewnie nawet o tym nie wiesz?
                W szkole, jak zły nauczyciel sie chce zemscić na kims, to go wyróżnia...

                • c.eastwood Re: Dzikóozka jako chyba jedyna przedstawiłaś 26.04.06, 19:47
                  zapomniałaś dodać zły, stary, wiejski nauczyciel. Teraz to się zgadza.
    • pszczolaasia Re: U c i e c... 26.04.06, 15:02
      uciec od wszystkiego? tak. ale wydaje mi sie, że z mężem. a jeśli chodzi o
      wolność...to nikt nie jest wolny. czlowiek jest zawsze niewolnikiem czegoś,
      chociażby konwenansów, chociażby nałogów, chociażby przyzywczajeń.
    • ocean.niespokojny Re: U c i e c... 26.04.06, 21:25
      wiem, że tak naprawdę nie pytasz tylko chcesz z siebie wyrzucić złość ale
      odpowiem: od męża nigdy bo jest między nami dośc silna symbioza, my juz nie
      czujemy sie jak oddzielne osoby, ciągle mamy sie pod skórą..w sobie...co do
      prozy życia ja głównie gotuję a on głównie sprząta smilena razie nie chcemy być
      wolni od siebie, jeśli chodzi o rodzinę i ludzi bliskich to nie chcę
      wolności...co do pracy zawodowej to owszem i to bardzo chciałabym ją rzucić w
      cholere. nie użerać się z ludźmi, zając głowę czymś lekkim
      nigdy bym tak nie żyła z facetem-że ja mu usługuję-do głowy by mi nie przyszło

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka