grubaska20
05.07.06, 17:37
kupiliśmy nowe mieszkanie, wygodne, 100metrowe, z pokojem gościnnym. starego
(44m - z sypialni wychodzi się do pokoju połączonego z kuchnią i przechodzi
sie do łazienki) jeszcze nie sprzedaliśmy. jest po remoncie, odświeżone,
czyściutkie, gotowe do mieszkania, została łazieneczka, kuchnia i nasze łóżko
w sypialni.
teraz do sedna - przyjechała teściowa, ze szwagrem i jego dziewczyną. swoją
drogą teściowa straszliwie na nią psioczy, nie znosi jej! przy każdej
nadarzającej się okazji obrabia jej dupsko. oczywiście nie daje jej tego
odczuć, stwarzając pozory, jak to jest niby super. wszyscy gniotą się w naszym
starym mieszkaniu. szwagier z panienką śpią w naszym starym łóżku w sypialni,
a teściowa w salonokuchni na takiej gąbce, szerokości 60 cm i grubości ok.5cm,
miękkiej, jakby leżało się na podłodze..
moje relacje z teściami zawsze były mocno średnie, uwazają oczywiście, że ich
syn zasługuje na kogoś.. nie wiem kogo, w każdym bądź razie ja nie jestem wg
nich dla niego odpowiednia. dla mnie ten numer to policzek, jasny czytelny
komunikat, kolejny zasrany manifest..
po to planowałam taki rozkład nowego mieszkania, zebymożna było wydzielić
odrębny pokój dla gości, myślałam tutaj głównie o nich. zawsze ich do nas
zapraszam. podobnie np. z jedzeniem. bardzo dobrze gotuję, mało to skromne,
ale po prostu tak jest. zapraszałam ich do nas na obiad wczoraj, dzisiaj.. ale
nie, żebym się nie kłopotała. odpowiadam, ze przecież itak będę gotować dla
nas, więc to żaden problem. nie, nie..
mąż próbował przekonać ją, żeby spała u nas, że to głupota, że dlaczego tam
się gniotą? z uśmiechem na twarzy, że wszystko ok, jakieś mydlane, żadne w
sumie argumenty i temat sie rozpłynął.
my w 100metrowym mieszkaniu sami z 9miesięcznym synkiem, pokój gościnny, a ona
śpi na podłodze? czy ja naprawdę przesadzam, czy faktycznie coś tu jest nie
halo? nie wiem, czy bardziej jest mi przykro, czy bardziej się gniewam..