Dodaj do ulubionych

Napiemu, najlepszemu z moich psów

04.08.08, 00:56
Dziś, a właściwie wczoraj, mineła pierwsza rocznica śmierci mojego najlepszego przyjaciela, a ja do dziś nie mogę sobie wybaczyć, że wyjechałam na wakacje i nie pożegnałam się z nim.

Myślałam, że to tylko zatrucie, że zjadł coś na dworze, jak wiele razy wcześniej. On tylko wymiotował i nie chciał jeść.

Zbagatelizowałam to. A mój pies umierał w męczarniach.
Okazało się, że kilka dni wcześniej pękła mu wątroba. Operacja nie pomogła. Miał przerzuty. Nie chciał nas martwić. Nie okazywał bólu. Był taki dzielny. Tak bardzo nas kochał, że znosił to w spokoju i całej swojej cierpliwości. po prostu czekał na śmierć.

Nie było mnie przy nim.

Wieczorem 3 sierpnia, w swoje urodziny, mój brat tulił go przed jego ostatnią podróżą. Całował go i uspokajał przed podaniem ostatniego zastrzyku.
Napi przeszedł przez Tęczowy Most kilka minut po godzinie 20.

A mnie przy nim nie było. Wakacjowałam się. Nie potrafię sobie tego wybaczyć.

Wychowałam się z nim. Opiekowałam i karmiłam. Byłam zawsze przy nim. Ale nie wtedy. Nie było mnie gdy najbardziej cierpiał, gdy bał się tej nowej nieznanej podróży.

Napusiu, kocham Cię i zawsze będę kochała. Do zobaczenia.

Napiemu, najlepszemu z moich psów
Obserwuj wątek
    • romanska.3463 Re: Napiemu, najlepszemu z moich psów 04.08.08, 09:09
      (*) Napiemu.
      A Ciebie tulę do serca.
    • rianka Re: Napiemu, najlepszemu z moich psów 04.08.08, 11:57
      "To tylko pies, tak mówisz, tylko pies ...
      A ja ci powiem
      Że pies to czasem więcej jest niż człowiek
      On nie ma duszy, mówisz ...
      Popatrz jeszcze raz
      Psia dusza większa jest od psa...
      My mamy dusze kieszonkowe
      Maleńka dusza, wielki człowiek...
      Psia dusza się nie mieści w psie
      I kiedy się uśmiechasz do niej
      Ona się huśta na ogonie
      A kiedy się pożegnać trzeba
      I psu czas iść do psiego nieba
      To niedaleko pies wyrusza
      Przecież przy tobie jest psie niebo
      Z tobą zostaje jego dusza..."
      <B. Bożymowska>

      Doskonale Cię rozumiemntenshii :) Mój ukochany piesek odszedł ponad
      rok temu :( Czuję straszną pustkę do dzisiaj. Ale Konrad Lorenz,
      który na zwierzętach naprawdę się znał, napisał gdzieś, że okropny
      ból po stracie psa jest ceną, jaką płacimy za ten niezwykły związek
      łączący człowieka i psa, za jedyną w swoim rodzaju psią wierność i
      przywiązanie, za absolutną lojalność, za merdający w każdej sytuacji
      ogon i wierne oczy kiedy jest nam źle ("no spójrz na mój ogon,
      uśmiechnij się, będzie dobrze"), za te wszystkie godziny kiedy pies
      na nas czeka w pustym mieszkaniu, za to że jest ktoś kto zawsze na
      nas wiernie CZEKA. Często to sobie i innym powtarzam jak jest źle.
      Ten ból to bardzo wysoka cena, ale naprawdę warto ją zapłacić.
      • tenshii Re: Napiemu, najlepszemu z moich psów 04.08.08, 12:39
        Dziękuję Rianko.
        Bardzo mnie wzruszył ten wiersz...

        Zrobiłam z niego użytek i wstawiłam do swojej galerii.

        To prawda, że ten ból to bardzo wysoka cena, ale warto ją zapłacić.
        Dlatego mam nowego psa, chociaż wiem, że znów przyjdzie mi zapłacić....
        • annb Re: Napiemu, najlepszemu z moich psów 04.08.08, 18:40
          piekny film
          • iwa_ja Re: Napiemu, najlepszemu z moich psów 10.08.08, 23:03
            Przeczytałam, że "okropny ból". I tak to właśnie nadal czuję. Chociaż minął rok.
            Pochowałam ukochanego Dziadka, parę innych osób, nie ma co porównywać. Ale ten
            "okropny ból" pozostaje, chociaż Rudi odszedł przeszło rok temu. Fakt, "okropny
            ból"...
    • sliwka1977 Re: Napiemu, najlepszemu z moich psów 10.09.08, 21:57
      Pozdrawiam i przytulam, wiem, że jest ciężko. Ja do teraz nie potrafię odgonić
      łez, kiedy sobie pomyślę o Bilbusiu, to trudne, kiedy się straci przyjaciela...
    • moonalisa Re: Napiemu, najlepszemu z moich psów 02.10.08, 16:13
      Tenshii,poplakałam się ogladając Twój film.Nie rób sobie wyrzutów z powodu
      Napiego,takiego typu schorzenia u psów szczególnie starszych, nie rokują zbyt
      dobrze...mnie też nie było przy drugim moim psie-owczarku, bo stchórzyłam...Wiem
      co czujesz/wątek Baton i Szogun/,gdyż w ciągu krótkiego czasu i w okropnym
      momencie mojego życia,straciłam dwa,ukochane psy/trzuska i zoładek/,mimo
      walki musiały odejść.Teraz po domu biega cudowna labradorka Fiona,ale do
      dziś/mimo upływu 3 lat/pamiętam każdy szczegół,jak Baton zasypiał na moich
      rękach na zawsze,z ufnosćią tuląc się do mnie , nie czując już bólu...
    • watanabe.miharu Re: Napiemu, najlepszemu z moich psów 24.11.08, 20:08
      Wiesz, tenshii, wiem, co czujesz. Kilka dni temu odszedł mój 12-letni sznaucerek. Zachorował na chłoniaka - w zasadzie wszystko rozwinęło się i skończyło błyskawicznie - w przeciągu miesiąca już nie żył. Musiałam pomóc mu odejść, nie chciałam, by umierał w bólu i męczarniach. To bolesna decyzja. Byłam z Nim w tej chwili, pożegnałam się z Nim, a jednak.. czuję niedosyt. Że dzień wcześniej nie poświęciłam Mu więcej czasu, że nie przytuliłam Go dłużej, że nie zdążyliśmy już iśc na ostatni spacer..
      Mam nadzieję, że był u mnie szczęśliwy.. mój Przyjaciel..
    • biel113 Re: Napiemu, najlepszemu z moich psów 13.09.16, 21:43
      Kiedys wydawało mi sie dziwne, że ktoś tak cierpi po stracie psa ale do czasu...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka