kolorowa_diablica 02.06.06, 13:32 jak ja nienawidzę sprzątać, niecierpie, nie znoszę, dostaję białej gorączki jak musze latać ze ścierkami. a dzisiaj jestem przymuszona do tego... buuu... Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
roborobi Re: o rany... 02.06.06, 13:41 Kurde ja muszę ziemniaki obietać i nie płaczę tak jak Ty Odpowiedz Link
kolorowa_diablica Re: o rany... 02.06.06, 13:43 tez mi zajęcie. wolałabym juz ziemniaki obierać. Odpowiedz Link
kolorowa_diablica Re: o rany... 02.06.06, 14:22 tak typowo męskie, to lezenie na łóżku do góry brzuchem z piwem w ręku i ogladanie meczu... takich gości nie cierpie gorzej niż sprzatania... Odpowiedz Link
roborobi Re: o rany... 02.06.06, 14:32 Taka rolę u mnie w domu ma żona , może z meczem to przesada, ale wszystko jest na dobrej drodze do tego Odpowiedz Link
kolorowa_diablica Re: o rany... 02.06.06, 18:44 przykro mi to stwierdzic Robi, ale taki mąż to koszmar. Odpowiedz Link
roborobi Re: o rany... 02.06.06, 18:52 Zgadzam sie z Tobą i przestaje gotować, prać i robic zakupy Będę lezał z browcem i ogladał mundial, nawet powtórki Odpowiedz Link
kolorowa_diablica Re: o rany... 02.06.06, 19:01 już lepiej pozostań przy tym sprzątaniu, gotowaniu i robieniu zakupów... Odpowiedz Link
anxiety3 Re: o rany... 02.06.06, 19:03 haha a czemu? niech sprobuje nie jest dobrze, kiedy ktorakolwiek ze stron przesadza, a jesli Robi czuje, ze brakuje mu pomocy ze strony zony, to moze szok wywola odpowiednia reakcje i kiedy po jakims czasie wszystko znormalnieje, to bedzie mu lzej PP Odpowiedz Link
roborobi Re: o rany... 02.06.06, 19:11 Widzisz, to nie jest takie proste, ja naprawde mam więcej czasu, ale w weekendy mogła by Ona coś porobić Odpowiedz Link
anxiety3 Re: o rany... 02.06.06, 19:14 ja nie twierdze, ze podaje gotowce do zastosowania > nie znam Waszych realiow zycia i Ty sam wiesz, co i jak wyglada..Niech Cie to nie urazi, bo tu wiele jest z przymruzeniem oka Moze rozmowa? tak zwyczajnie powiedziec, ze czasem tez chcialbys od tego odpoczac i moze w weekend Ona odciązylaby trochę Ciebie. Odpowiedz Link
roborobi Re: o rany... 02.06.06, 19:18 OK. Znasz mnie juz troszkę i wiesz, że zapewne próbowałem wszelkich sposobów. Niestety siła naszego zwiazku polega na tym, że siebie potrzebujemy wzajemnie, żeby funkcjonować jakos na tej ziemi i w tej rodzinie Odpowiedz Link
roborobi Re: o rany... 02.06.06, 19:09 Nie sprzatam , tylko ewentualnie mój kącik komputerowy Odpowiedz Link
jacko1971 Re: o rany... 02.06.06, 13:51 a ja korzystam ze snu mojego misia i klikam sobie...ale luksus Odpowiedz Link
anxiety3 Re: o rany... 02.06.06, 14:17 Kolorowa, gdybys pomyla troche pedzle z farb i regularnie domywala siebie > rozne czesci ciala z roznych farb, niektorych bardzo trudnych do usuniecia, gliny, gipsu, rozpuszczalnikow...tudziez odziez z tego samego sprzatanie ze sciereczka traktowalabys inaczej Odpowiedz Link
kolorowa_diablica Re: o rany... 02.06.06, 14:23 no ja sobie co pare minut robie przerwe, bo nie moge )) ech, Anx, ja tam ze sztuką wiele wspólnego nie mam Odpowiedz Link
anxiety3 Re: o rany... 02.06.06, 14:29 haha :- i dobrze, milo byc w pracy czystym, a nie marzyc w trakcie o kąpieli uciekam na razie <papa> Odpowiedz Link