Dodaj do ulubionych

Internauci sami sobie zagrożeniem

IP: *.skanska.pl / 213.17.161.* 27.04.04, 07:26
"bez problemu ujawnia panieńskie imię matki"
W Anglii po ślubie kobiety zmieniają imiona?? ;-)))

Ale co prawda to prawda, największym zagrożeniem są użytkownicy.
Obserwuj wątek
    • achu Re: Internauci sami sobie zagrożeniem 27.04.04, 08:55
      Taak!! I doklejają sobie wąsy!! Ach ci wyspiarze...
      • Gość: Wacuś Polish your Polish IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.04.04, 09:33
        Nowa inicjatywa GW dla redaktorów?
    • Gość: Lech Taczka Tak, zmieniają imiona. To taki stary... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.04.04, 09:26
      ...zwyczaj wywodzący się jeszcze z czasów pogańskich. Jego renesans wiązany
      jest z królową Elżbietą, która wyrzekając się zamążpójścia ogłosiła, że
      poślubiła Anglię i zmieniła imię ;-)
      W Wyborczej jest troche jak w starym dowcipie o robotnikach majacych tyle
      roboty, że czasu nie starczało na ładowanie taczek. W ubiegłym roku np. w szale
      tłumaczenia Redakcja "przeniosła" Nowy Jork na zachodnie wybrzeże USA. Teraz
      autorowi artykułu wydawało się, że "maiden name" to "imię panieńskie". Pewnie
      chciał byc szybszy od innych, bo ostatnio serwował cokolwiek przeterminowane
      wieści na temat Microsoftu.
      What we've done to deserve this?
      • Gość: kotkubus Re: Tak, zmieniają imiona. To taki stary... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.04.04, 10:44
        Lechu, What have we done to deserve this?" (skoro już postawiłeś znak
        zapytania).
        • Gość: Lech Taczka Owszem, ale w poprawnościowej wersji... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.04.04, 13:00
          ...oficjalnej. Ktoś jednak zauważył - niech żyje reowlucyjna czujność!!
      • jan.kulczyk Re: Tak, zmieniają imiona. To taki stary... 27.04.04, 12:42
        Ja dodałbym jeszcze, że największym zagrożeniem dla GW są sami dziennikarze... ;)))
        Szkoda, że mnie ubiegliście. Ale mam jeszcze swoje trzy grosze: "nazwisko rodzinne". A co to za dziwoląg? Oczywiście chodzi o "family name" czyli "nazwisko" w odróżnieniu od "name", które jest dwuznaczne lub "first/Christian name" czyli imienia. Echhh... chałtureczkę uprawiacie, drodzy GW-owcy... pośpiech jest kiepskim doradcą. Potem się z was wszyscy śmieją, i po co wam to? Sprawdzać dokładnie teksty bo zejdziecie do poziomu Onetu!!!
        • Gość: autor Re: Tak, zmieniają imiona. To taki stary... IP: *.stacje.agora.pl 27.04.04, 12:58
          A wystarczylo pomyslec Panie Kulczyk....
          Nazwiska rodzinne to nazwiska Pana dziadkow, a nie tlumaczenie z "family name".
          Ale to ciekawe "polskie" zjawisko - jechac po tekscie z blahego powodu. A
          najlepiej go sobie wymyslic.

          I pozdrawiam Pana Taczke - w koncu staly bywalec. Nie wiedziec czemu, bo
          wiadomosci mu sie nie podobaja, informacje za stare, tresc nie ta,
          poprzekrecane. Moze masochista?
          • Gość: Lech Taczka Wrong guess! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.04.04, 13:11
            Sadomasochista. A propos - sado nie oznacza bynajmniej, że ze mnie smutny
            masochista ;-)
            "Imię panieńskie" to może powód błahy, ale nie wymyślony. Splendoru Autorowi
            bzdurne tłumaczenie nie dodaje. Takie rzeczy natychmiast się poprawia i nie
            dyskutuje o czepliwości czytelników. W końcu to dla nich jest Gazeta. Teraz
            przypomina to pretensje pani z kiosku, że klient przychodzi po fajki i nie ma
            drobnych.
            Korekta śpi czy też została zredukowana do spellera w edytorze? Mam nadzieję,
            że to nie jest speller Microsoftu, bo znowu wszystkiemu byłby winien Bill G. i
            jego załoga.
            • Gość: hubs Re: Wrong guess! IP: *.stacje.agora.pl 27.04.04, 13:27
              :)))

              Alez ja sie nie czepiam imienia panieńskiego - to ewidentny błąd. Za który
              można tylko przeprosić (jak widać już poprawiony). Trochę szkoda jednak, że
              zdaniem czytelnikow jest on wazniejszy niz zawartosc tekstu.
              No i czytelnik jest dość wybiórczy (bardziej niż sama "Gazeta") - ja piszę o
              czymś innym, a Pan Taczka wraca do ulubionego tematu (panieńskie vs family
              names). To tak jakbym przyszedł do wspomnianego kiosku, powiedział że chce
              Marlboro, a następnie rzucił okiem na witrynę, zobaczył że nie ma Klubowych i
              opieprzył kioskarkę za ich brak. Choć tak naprawdę wolałbym Caro. Podobno
              nazywa się to frustracja, choć według niektórych socjologów także "sarmatyzm"

              Więc może ustalmy to od razu - wymyślony jest wywód o "family names".
              Gates? Ależ Panie Taczka jak jest coś o działaniach antymonopolowych przeciwko
              Microsoftowi czy znalezieniu luk - jest Pan adwokatem Gatesa, a jak pojawia się
              np. tekst o raporcie, który mówi, że i Linux i Windows są równie bezpieczne to
              już przezornie Pan głosu nie zabiera. Płaci Panu ten Microsoft za reklamę? A
              może tak jakoś wyszło, że postanowił Pan pójść przeciwko trendom na forum i
              walczyć o dobre imię wielkiego koncernu? Bo to chyba nie jest obiektywizm?

              • Gość: Lech Taczka Nie dość, że redaktor... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.04.04, 13:34
                ...to jeszcze jasnowidz i lekarz dusz. Alleluja! Ja chodzę!
                • Gość: hubs Re: Nie dość, że redaktor... IP: *.stacje.agora.pl 27.04.04, 13:35
                  No tak. Chyba muszę się poddać. Nie ma co leczyć. Pan już przecież chodzi. :)))
                  • Gość: Lech Taczka Chodzę, ale wyłącznie dzięki przenikliwości... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.04.04, 14:05
                    ...Autora. Tylko On wie najlepiej kto, z kim, dlaczego i pod jakim imieniem
                    panieńskim... tfu!... nazwiskiem panieńskim toczy sprawy rozmaite.
                    Swoja drogą niektórym redaktorom GW przydałoby się szkolenie w zakresie stylu
                    polemizowania z nawet najbardziej zacietrzewionym czytelnikiem. Jak na razie
                    odbijam się prawie wyłącznie o przejawy braku ogłady w tej dziedzinie. On
                    poczuciu humoru (vel "luzu w nadgarstach") nawet nie wspomnę.
                    Jeśli ma to ulżyc Autorowi oświadczam niniejszym, że:
                    - GW ma zawsze rację
                    - zapis cyfrowy dźwięku jest precyzyjniejszy od zapisu analogowego
                    - Nowy Jork jest na zachodnim wybrzeżu USA
                    - Bill G. jest paskudny i w ogóle
                    - Linux rulez - Windowz sux
                    - błahe błędy są niewarte zawracania du
                    - Autor jest piekny, mądry, młody i bogaty (jeśli nie jest bogaty, z pewnością
                    będzie; w każdym razie ma wielkiego ptaka)
                    Wszystkiego najlepszego!
                    • Gość: hubs Re: Chodzę, ale wyłącznie dzięki przenikliwości.. IP: *.stacje.agora.pl 27.04.04, 14:12
                      Faktycznie ta wypowiedz byla na nieosiągalnym dla wielu osób poziomie kultury.
                      A już na pewno dla redaktorów GW.
                      Pan twierdzi, że ja uważam, że mam zawsze rację. Tylko, że to ja jestem jedyną
                      stroną w tej wymianie e-maili, która przyznała się do błędu.
                      • Gość: S. Wolicki Re: Chodzę, ale wyłącznie dzięki przenikliwości.. IP: 5.3.1R* / *.oracle.com 27.04.04, 17:05
                        A ja zgadzam się z p. Taczką. Autor jest przedstawicielem "producenta" artykułu
                        czyli Gazety Wyborczej. Inni dyskutanci na tym forum są klientami. W
                        kapitaliźmie producenta w dyskusjach z klientami obowiązują ostrzejsze zasady
                        kultury niż klientów. Przedstawiciel producenta NIGDY nie może pozwolić sobie
                        na złośliwość wobec klientów, nawet bardzo chamskich, powinien co najwyżej
                        grzecznie prostować kłamstwa. Nie zwalnia to oczywiście klientów, jako ludzi, z
                        kulturalnego zachowania i pisania, ale to niezależny temat socjologiczny.

                        Przyznam się też, że wolałem artykuły o tematyce informatycznej w GW, zwłaszcza
                        recenzje, kiedy były one pisane przez autorów innych niż p. Salik. Jakoś tak
                        lepiej brzmiały.


                        Pozdrawiam,
                        Sergiusz Wolicki
          • Gość: Wacuś Panie Autor! Daj Pan spokój. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.04.04, 13:20
            Jak redaktor poczytnej gazety może wypisywac takie brednie? Zapewne chodzi Panu
            o "nazwisko rodowe", prawda?
            Czy Pan był autorem tłumaczenia instrukcji czajnika elektrycznego, który
            ostatnio kupiłem? Jest tam bowiem takie oto zdanie: "Woda ze wzbiornika nadaje
            sie do konsumoncji".
            • Gość: hubs Re: Panie Autor! Daj Pan spokój. IP: *.stacje.agora.pl 27.04.04, 13:32
              :)
              Obie formy są poprawne - "nazwiska rodzinne" i "nazwiska rodowe".
              A może jeszcze jestem autorem "Protokołów Mędrców Syjonu"?
            • Gość: jack Sprawa tlumaczen! IP: *.icpnet.pl 28.04.04, 02:24
              Ja ostatni mialem jeszcze lepsze tlumaczenie
              "urzadzenie moze wywolywac halasy"!!!!!!
              co to znaczy ano tyle, ze urzadzenie moze wywolywac zaklocenia
              elektromagnetyczne:)
    • Gość: Wacuś Obie są, ale wśród redaktorów GW. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.04.04, 13:40
      Dla nich nawet Nowy Jork przeniesiono, by sprostać ich wyobrażeniom o geografii.
      • Gość: hubs Re: Obie są, ale wśród redaktorów GW. IP: *.stacje.agora.pl 27.04.04, 13:51
        Czyli mam rozumieć, że wśród Wacusiów nie występują te dwie formy tylko jedna?
        Nie wiem, co z tym tekstem ma wspólnego Nowy Jork.

        Posłużę się przykładem - załóżmy, że 1 proc. Wacusiów w Polsce to pedofile. I
        jakim dziwnym trafem trafiam na takiego Wacusia. Czy wtedy każdy Wacław będzie
        dla mnie pedofilem? Mam wrażenie, że taka jest Pana droga rozumowania jeśli
        chodzi o redaktorów GW. To nie jest nawet uproszczenie - to głupota.
      • Gość: miłośnik "GW" wielu czytelników ceniło... IP: *.europarl.eu.int 27.04.04, 13:52
        ... nie tylko dla meritum wiadomości i publicystyki, lecz również dla miłej
        uchu i oku formy, tak dziś rzadkiej w prasie zwłaszcza codziennej. A tu taki
        klops.
        Pan Autor powinien posłuchać Pana Taczki i Pana Wacusia, i w ogóle Pań
        Czytelniczek i Panów Czytelników, a nie wymądrzać się po takiej
        kompromitacji. "Ratunkowe" rozważania o nazwisku dziadków tylko jeszcze
        bardziej pogrążają Pana Autora.
        • Gość: hubs Re: "GW" wielu czytelników ceniło... IP: *.stacje.agora.pl 27.04.04, 14:05
          Hmmm... Ależ ja przecież posłuchałem czytelników - przeprosiłem za głupi błąd,
          poprawiłem go itp. Tylko, że czytelnicy się tym nie przejęli i oskarżyli mnie o
          współudział w przeniesieniu Nowego Jorku na Zachodnie Wybrzeże. I tu już nic
          nie poradzę - nie uda mi się tej migracji ludności wraz ze Statuą Wolności
          cofnąć.
          Ale jakoś mam wrażenie, że nie oto czytelnikom chodzi... Więc o co?
          • Gość: miłośnik Re: "GW" wielu czytelników ceniło... IP: *.europarl.eu.int 27.04.04, 14:09
            Ależ o to, tyle że wytknęli jeszcze jeden błąd.
            Ten NY to forma odpowiedzialności zbiorowej Pana Autora za cały areopag Agory.
            • Gość: eof Re: "GW" wielu czytelników ceniło... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.04, 14:46
              czegóż wy się tak nad nieszczęśnikiem znęcacie? ot, pomyliło się chłopisko i tyle. chwała mu za to, że się przyznał. fakt, że w przyzwoitej redakcji obowiązuje zasada co najmniej dwóch par oczu, bo autor sam może w swoim tekście wałkując go setny raz, błedu nie zauważyć. pretensje do sekretarza redakcji, o ile mają takowego w portalu. to zresztą też człowiek i popełnia błędy. po co ta dyskusja? rozumiem, że ludziska drażliwe są na punkcie gw jako jedynego dzierżyciela jedynej prawdy i coś tym jest. ale żeby zaraz gnoić za głupi błąd? ileż można tak ujadać?
    • toja3003 coz za "przenikliwe" wnioski 27.04.04, 14:57
      "internet nie jest niebezpieczny, tylko uzytkownicy".
      A co to jest "internet" (bez uzytkownikow)?

      Na tej zasadzie mozna wnioskowac dalej podobnie:
      samochody nie sa niebezpieczne tylko kierowcy.
      Rewelacja! Nigdy bym na to nie wpadl
      • Gość: h9 Gratuluję IP: *.swarzedz.sdi.tpnet.pl 27.04.04, 17:53
        uwielbienia dla pasów bezpieczeństwa, fotelików dla dzieci, ograniczeń prędkości
        i długich, bardzo trudnych do zapamiętania haseł.
    • Gość: Jerzy Internauci sami sobie zagrożeniem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.04, 20:35
      Na to wpadł jakiś geniusz. Nigdy bym się nie spodziewał czegoś takiego.
      A na poważnie. Przecież to wynika z samiej idei internetu. Dopiero Anglicy
      musieli ogłosić to światu, który zaniemówił z wrażenia.
    • Gość: JoeyT Re: Internauci sami sobie zagrożeniem IP: *.91.udn.pl 28.04.04, 10:03
      co za idioci te badanie przeprowadzaja, brak mi slow... :/
      • Gość: JoeyT Re: Internauci sami sobie zagrożeniem IP: *.91.udn.pl 28.04.04, 10:09
        moje haslo: Tribbiani1

        juz jestem dla siebie niebezpieczny?
        hehehe ;P
    • gray mało odkrywcze... 28.04.04, 11:05

      ...ot, po prostu kolejny sposób wykorzystania skrajnej bezmyślności. ciekawe
      kiedy takie przypadki zaczną trafiać do księgi rekordów darwina...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka