mamutus
01.02.14, 23:07
Dzisiejszy świat kobiet stał się światem żywych lalek Barbie. Wyścig gorsetowych ciał, silikonowych piersi, odessanego tłuszczu, wyciętych fałd skóry, naciągniętej twarzy, sztucznych nosów, obciętych uszu, wszczepianych włosów, zdepilowanych nóg. Kult ciała zdominował całą branżę rozrywki. Przejmujący głos u piosenkarki to niemodny archaizm. Teraz madonna sceny ma tańczyć na rurze, prężyć pośladki, przebierać udami i zamiatać powietrze silikonowym wypełnieniem wspomnień po staniku. To, co wydobywa się spomiędzy jej pawianich warg lub po prostu z playbacku, to tylko marny dodatek do seksu na scenie z samą sobą i jego konwulsyjnych podrygów w rytm mrugającej feerii tysięcy pulsujących luksów oraz rozwalających bębenki wuwuzelich dźwięków. Miejsce majtek zajęły dwa sznurowadła, spodni - nogawki, a bluzek – rękawki. Sam wyeksponowany zakolcowany pępek już nie wystarczy, a to co przysłania jeszcze nie tak dawno intymne części ciała, prześciga się w obscenicznych kształtach, kolorach i wycięciach. Jak ma się do tego normalna kobieta? Jest w zaniku, bo kult ciała zdołał wessać większość tzw. płci nadobnej do wyścigu bez końca i one niestety nawet tego nie zauważyły. Dziewczyna, która obroni się przed tym amokiem, będzie perełką, za którą prawdziwi znawcy biżuterii oddadzą cały majątek tego i następnego życia, bo lalek ci u nas dostatek.