ira.mak
29.09.06, 17:28
tanie państwo,obiecanki nic nie kosztują
piątek
W przyszłym roku przeciętny Polak ma oddać do budżetu państwa aż 4,4 tys. zł.
To o 66% więcej niż w 2000 r. Nasze pensje w tym czasie rosły o wiele wolniej
- wylicza "Życie Warszawy".
Fiskalizm w Polsce jest coraz większy - taki smutny wniosek płynie z analizy
budżetu na 2007 r., który został w środę przyjęty przez rząd. W sumie do kasy
państwa z podatków PIT, VAT i akcyzy wpłynie niebagatelna kwota 168,8 mld zł.
Oznacza to, że przeciętny Polak (biorąc pod uwagę nawet niemowlaki), będzie
zmuszony wysupłać z własnej kieszeni ponad 4,4 tys. zł. To tak jakby na rzecz
państwa musiał oddać swoje zarobki netto z prawie trzech miesięcy.
REKLAMA Czytaj dalej
Jeszcze sześć lat temu fiskus nie cisnął nas tak mocno. W 2000 r. danina
przeciętnego Polaka wynosiła 2,68 tys. zł. Taką kwotę przeciętnie zarobiliśmy
w półtora miesiąca. Oznacza to, że podatki rosną szybciej niż nasze wynagrodzenia.
Dlaczego fiskalizm w Polsce rośnie? Państwo ciągle jest pod presją, by wydawać
coraz więcej. Ci, którzy korzystają z pomocy budżetowej, nie pozwalają odebrać
sobie przywilejów, a po państwowe pieniądze wyciągają ręce coraz to nowe grupy
- mówi prof. Witold Orłowski z PricewaterhouseCoopers. Od czasu do czasu jakiś
polityk ogłasza zamiar zmniejszenia wydatków, dzięki czemu można byłoby
zmniejszyć podatki, ale większość go zagłusza - dodaje Orłowski.
Od kilku lat państwo sukcesywnie likwiduje ulgi podatkowe, tak byśmy nie mieli
już możliwości ucieczki przed podatkiem dochodowym - przypomina prof.
Orłowski. Zniknęła już ulga na leczenie, na edukację, wielka ulga budowlana, a
ostatnio także (co widać w dochodach z PIT na 2007 r.) ulubiona ulga
remontowa. (PAP)
a co tu zresztą dużo gadać-mnie już sie nie chce....