Dodaj do ulubionych

dramaty emigracji

14.12.06, 15:21

"MARIA-MARTA ZIĘBA lat 53, właśnie dzisiaj mija Mamo DWADZIEŚCIA LAT JAK
wyleciałaś do USA i dzisiaj kończe poszukiwanie Cię, bo dziesięć lat to długo
jak nie piszesz. Chciałabym Ci napisać że BARDZO CIĘ KOCHAM, bo co by nie
bylo to jesteś naszą mamą i dziękuję wszystkim, którzy próbowali mi pomóc.
Kontakt: Sabina Rutana, Polska -Kraków, tel. (012) 285 80 80 » wyślij e-
mail 2006-04-24" W jednym z polonijnych ogloszeniowych serwisow znalazlam
takie ogloszenie, bylo rowniez zdjecie. Takich ogloszen jest duzo, bardzo
duzo w siecisad
Obserwuj wątek
    • kendo Re: dramaty emigracji 14.12.06, 19:57
      az cos w gardle sciska ,czytajac to,
      tak,wiele dramatow bylo i w dalszym ciagu bedzie,
      miejmy nadzieje,ze poszukiwana osoba zyje a nie ukrywa sie,bo roznie to moze
      byc na obczyznie.
      • dama-kanaliowa Re: dramaty emigracji 15.12.06, 13:17

        Bardzo mnie ten apel osobiscie poruszyl. Zakladam, ze poszukiwana matka zyje,
        choc moze jest inaczej, ale przeciez ktos by pewnie corke powiadomil.
        Osobiscie - chrzestna mojego dziecka wyemigrowala do Kanady. I od 20 lat, choc
        wiemy, ze zyje nie nawiazala zadnego kontaktu stamtad. Zadnej kartki, zyczen,
        pytan. Kontakty w Polsce byly bliskie, bardzo serdeczne, ale bez zadnych
        wielkich finansowych nakladow, prezentow, do czasu wyjazdu a nawet jeszcze na
        etapie pobytu przejsciowego w Danii. Okrezna droga, po latach dowiedzialam sie,
        ze najpierw wstydzila sie swojego "ubostwa", bowiem zyla z pomocy socjalnych a
        nie tak jak w Polsce ze statusem prywatnej inicjatywy, jak sie wowczas mawialo.
        Pozniej bylo pewnie lepiej, to moze bala sie, ze ktos na cos liczy w "biednej"
        Polsce? Durna baba nie zastanawia sie, ze chociaz tylko matka chrzestna, to
        jednak dla dziecka jest to sytuacja odrzucenia i w jakis sposob okalecza dusze.
        Nie potrzebuje teraz tego kontaktu, ale tez cos w gardle sciska, kiedy mysle,
        ze taka chrzestna dziecku wybralam.
        • grenka1 Chrzestni 15.12.06, 17:03
          Co się przejmujesz?
          Ja też w życiu na oczy nie widziałam swojego chrzestnego, chociaż mieszkał w
          tym samym mieście. Chrzestna wiem, że zamieszkała po wojnie w Krakowie, ale nie
          mam pojęcia jak wyglądała.
          To tylko źle świadczy o nich, że nie starają się nawiązać z dzieckiem kontaktu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka