jaga_22
30.04.07, 12:13
To dostaliśmy od Unii
Przez trzy lata zbudowali więcej niż przez cały wiek
Jeszcze niedawno diabeł mówił tu dobranoc. Ludzie żyli historią i opowiadali,
jak dawno, dawno temu przyjeżdżał tu na wakacje król Zygmunt August. Ale w
ciągu ostatnich trzech lat w Knyszynie na Podlasiu wybudowano więcej niż
przez cały wiek. Równo trzy lata temu weszliśmy do Unii Europejskiej. Co nam
to dało?
Knyszyn, niewielka miejscowość na Podlasiu, co kilka miesięcy wysyła do Unii
Europejskiej kolejny projekt. Dzięki unijnej kasie w sennym miasteczku
inwestycja goni inwestycję.
- Doczekaliśmy się potężnej hali sportowej z miejscami dla widzów! Dzieciaki
mają też salę korekcyjną z wielkimi lustrami. Nagle pojawił się standard, o
którym wcześniej nikt tu nie marzył - cieszy się Krzysztof Chowański,
dyrektor Zespołu Szkół Ogólnokształcących w Krynkach.
W miasteczku z dnia na dzień rozrasta się sieć kanalizacyjna. Niedawno
odnowiono ośrodek kultury. Przybywa też nowych dróg.
- Złożyliśmy kilkanaście wniosków. Bardzo liczyliśmy na dofinansowanie
właśnie przy budowach dróg, bo to największe koszty i mamy z tym największy
problem - przyznaje Krzysztof Bagiński z UM w Knyszynie.
Wielkie budowanie
Potężny zastrzyk finansowy zadziałał nie tylko w Knyszynie. Takich miasteczek
w całej Polsce są setki. Przez trzy lata UE pozytywnie zaopiniowała ponad 75
tys. projektów i przekazała nam prawie 31 mld zł! Do dzisiaj w całości udało
się zrealizować aż 41 tys. zgłoszonych projektów. Następne czekają w kolejce.
Do końca tego roku Polska wykorzysta kolejnych 16 mld zł! Nic dziwnego, że
odczuła to rodzima gospodarka. Bezrobocie spadło z prawie 20 proc. do 14,4
proc. (aby być sprawiedliwym, trzeba dodać, że taki skok to także efekt
zagranicznej migracji zarobkowej Polaków). Wzrósł produkt krajowy brutto do
6,4 proc. No i przybyło nam autostrad. Od 1 maja 2004 roku wybudowaliśmy 261
km, czyli ponad połowę tego, co mieliśmy dotychczas.
Eurokrzykacze siedzą cicho
Cieplutkie posady w Brukseli, podróże po całym świecie na koszt Unii i
regularne pensje liczone w euro zamknęły usta sceptykom. W jednej chwili
ideały polityków LPR i Samoobrony poszły w kąt. Andrzej Lepper nie nadąża z
liczeniem dotacji dla polskiej wsi. Za unijne pieniądze przypomina rolnikom,
aby w terminie złożyli wnioski.
Do Unii przekonał się nawet Maciej Giertych. Czas poświęca na pisanie coraz
to wymyślniejszych i obrazoburczych broszur, które wydaje za eurokasę.