pia.ed
19.05.07, 10:24
Poswiecila swoje zycie dla nienarodzonego jeszcze dziecka ...
wiadomosci.onet.pl/1538365,11,item.html
"... Gdy była w szóstym miesiącu ciąży, dowiedziała się, że jest chora na
złośliwy nowotwór. Szansą dla niej była chemioterapia.
Kobieta zrezygnowała jednak z leczenia, ponieważ mogło ono zaszkodzić
dziecku. Ryzykowała życiem, bo wierzyła, że po urodzeniu zdrowego syna wygra
z chorobą.
Anna zwróciła się do ośrodka pomocy społecznej
o finansowe wsparcie na specjalistyczne leczenie w Bostonie (USA).
Pisała: -
Jest to dla mnie ostatnia szansa na ratunek. Chciałabym cieszyć się życiem i
moją rodziną, i patrzeć, jak dorasta mój synek.
Całe Żarki zbierały pieniądze na jej leczenie. Nie udało się.
Zmarła w szpitalu w Myszkowie, pół roku po porodzie ... "