Dodaj do ulubionych

Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-)

09.01.10, 11:30
Śpieszę z wyjaśnieniami, bo czuję że nie wyczerpałam tematu, a nie
chcę dopisywać się do wątku głownego, zwłaszcza, że tam rozwinęła
się jakaś nieprzyjemna rozmowa.
Nie jestem drugim wcieleniem red-mychy, więc proszę mnie o to nie
oskarżać ;-)
Chciałabym wyjaśnić kilka spraw, bo mam wrażenie że kilka osób
niechcąco uraziłam, a nie chcę tego bo bardzo lubię to forum. To
jedno z niewielu na których nie ma pyskówek i kłótni.

Niezaprzeczalnie Anglia to świetny kraj do życia. Jest tu miło,
ludzie są mili, wiele spraw załatwia się łatwo, łatwiej niż w
Polsce, jest kolorowo, tolerancyjnie, dużo rzeczy jest za darmo. Ja
przez pierwsze lata pobytu byłam zachwycona, zachłyśnięta tym
krajem. Ba, w Anglii poznałam męża, urodziłam dziecko ( w świetnej
atmosferze i warunkach)
Zmieniło mi się gdy zaszłam w ciążę, poczułam że nie mam swojego
miejsca, swojego miasta, bo przeprowadzałam się za pracą kilka razy,
nie grzejąc nigdzie dłużej miejsca, ale też niewiele mnie trzymało.
Ot kilka znajomości nawiązanych – najczęściej w pracy, no bo gdzie?
Na balety nie chodzimy, dzieci nie miałam – więc żadne playgroups
nie wchodziły w grę itp.
No i nadal tak czuję.
Emigracja była dla mnie, ale do czasu.
Tutaj wynajmujemy mieszkania, mieszkamy w małej mieścinie, nie mamy
tutaj znajomych- pozostali w poprzednim mieście. Prawda jest taka,
że gdyby miał nas odwiedzić ktoś z Polski – to jest to cięzkie
organizacyjnie. Obie strony muszą mieć trochę wolnego z pracy,
trzeba zorganizować transporty na i z lotniska, zarezerwować lot,
itp.
Przy 3 parach rodziców i garstce znajomych to musiałabym mieć z 50
dni urlopu rocznie.
Więc proszę mi nie pisać, że w dobie tanich lotów to się można
widywać dosłownie raz na miesiąc bo nie można.

Kolejna sprawa – kasa. Odkąd mieszkamy z mężem sami, nie odkładamy.
A ja tu przyjechałam odłożyć. A nie odkładam, bo wynajmuje
mieszkanie. W Polsce mamy swoje z bardzo niskim czynszem, blisko
centrum dużego miasta. Sama sprawa Trójmiasta daje jakieś
możliwosci, mąż ma przyjaciół którzy pomogą, mamy rodziców na
miejscu.

Prawda jest taka, że my jedyni jesteśmy tak za powrotem do PL,
reszta poznanych tu ludzi się trzyma Anglii kurczowo ( poza tymi
którzy już wrócili ). Mogę ich podzielić na takie grupy :
- osoby które się związały z Anglikami i wiadomo że tu zostaną
- osoby którym życie dało po tyłku w Polsce, dosłownie, prawie z
głodowaniem i tutaj jest im lepiej
- osoby które są tu i teraz, a jutro mogą być tam, a pojtrze jeszcze
gdzie indziej, czyli pełen luz.
Ja potrzebuję swojego miejsca, rodziny dookoła mnie, bycia u siebie.
Tutaj się nie czuję u siebie. I nie powiem, że mi się nie udało, bo
mi się udało. Czegoś tam się dorobiłam, czegoś się nauczyłam,
poznałam kraj ale nadal nie czuję się u siebie.
Mam wrażenie że zawsze będą na mnie krzywo patrzeć, a przez to i na
moje dziecko, bo jesteśmy Polakami. Może to tylko moje odczucie, ale
tak jest.

Bardzo brakuje mi rodziny, każde swięta i urodziny przezywam że z
nimi nie jestem.
Miałabym pomoc mamy i teściowej przy dziecku, tutaj nie wyjdziemy
sami do 14 rz zycia córki.Chciałabym by córka miała dziadków
częsciej niż raz na rok. Skype tego nie załatwi. Skype to jest tylko
forma kontaktu, ale nie zastąpi kontaku i bycia razem na żywo.
Mogłabym iśc na studia, do pracy ze spokojem wiedząc ,że moje
dziecko jest pod dobrą opieką.

Każdy dzień tutaj wygląda tak samo, nudno, szaro.
Nie ma z kim spędzic świat, urodzin, nie ma gdzie pojsc.
Możliwe, że sama bronie sie przed znajomościami, no ale chyba o
czymś to swiadczy, prawda?

Tak wiec tu jest moje wyjasnienie.
Ci którym tu dobrze- niech żyją, zyczę szczescia i sie nie dziwie ze
Wam pasuje, bo Anglia to fajny kraj do zycia.
Będzie mi jej brakowało ...;-)

Czy teraz to sie bardziej kupy trzyma?
Obserwuj wątek
    • derka1 Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 09.01.10, 11:37
      Trzma sie Lipcowa, trzyma. I wszystkiego dobrego - gdziekolwiek
      zycie Cie zaniesie :-)
      • 18_lipcowa1 Dodam tylko... 09.01.10, 11:47
        Dodam tylko, że nie chciałam obrazić niczyich stosunków rodzinnych,
        bo wierzę, że wszystkie tutaj tęsknicie za rodzinami ( jeśli je
        macie w PL, bo wiele osób ściąga tu całe rodziny ) tak jak i ja.
    • kurpiecka.b Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 09.01.10, 11:51
      No Lipcowa, chociaz raz jakis normalny post z Twojej strony,ale cos
      mi sie kojarzylo,ze mieszkasz w Londynie. Pomijajac to, rozumiem
      kazde Twoje zdanie. Po prostu czujesz sie tu samotna, moze dlatego
      ze wlasnie zmienialas prace, miejsca zamieszkania zbyt czesto,wtedy
      zawsze pozostanie sie "tym nowym, w nowym miejscu".

      Jezeli czujesz ze bedziesz szczesliwsza w Pl, to pewnie ze wracaj i
      nie bede Cie przekonywala, zebys to zostala. Tak naprawde mysle, ze
      wiekszosc z nas chcialaby mieszkac w swoim krajum wsrod rodziny, na
      poziomie i mozliwosciami jak np w UK,ale coz pomarzyc mozna, a na
      razie ja na przyklad staram sie sobie stworzyc tu taki swiat zeby
      czuc sie dobrze, ale Polska bedzie mi bliska, lecz nie jako kraj ale
      teskno mi do rodziny, wspolnych urodzin, imienin, ze mama moze wpasc
      kiedy chce, ze mozna wpasc na niedzielny obiad i posmiac sie z
      rodzenstwem. Ja podobnie jak Ty nie udczuwalam ze emigracja mi w
      jakims stopniu doskwiera, dopoki nie urodzilo sie nam dziecko. Wtedy
      uswiadomilam sobie jak bardzo brakuje mi rodziny za rogiem.
      Chociaz my tu mamy swoj ladny doemk z kawalkiem ziemi heh 5 na 5m2
      heh to i tak marzy mi sie dom w Pl.

      Druga sprawa, wracajac do tematu co lepsze tu dla dzieci, a
      mianowicie, ze nie beda tak zahukane jak w Pl. Ze beda mogly
      podrozowac bo bedzie ichna to stac. My z mezem rowniez bylismy w
      AU,Nowej Zelandii, USA, Ameryce poludniowej, Tajlandii, Indiach...
      niestety dzieki temu ze tu mieszkamy i zarabiamy, w Pl to nawet nie
      smialabym palcem po mapie przejechac po tych krajach.Tutaj, bedac 7
      lat "pozylismy" i nie musze sie cykac kupujac cos dla dziecka.
      Owszm korzystam z wyprzedazy i nie rzucam sie, ale zyjemy
      przyzwoicie, spokojnie, stac na wyjscie do restauracji, do kina, na
      wakacje. To ja moge leciec do Polski kilka razy w roku bo mnie stac,
      mieszkajac w Pl, moze raz do roku bym przyleciala do rodziny w
      Londynie, wiec ot taki moj wywwod,mam nadzieje niezbyt zakrecony:)
      • 18_lipcowa1 Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 09.01.10, 11:58
        ale cos
        > mi sie kojarzylo,ze mieszkasz w Londynie. Pomijajac to, rozumiem
        > kazde Twoje zdanie. Po prostu czujesz sie tu samotna, moze dlatego
        > ze wlasnie zmienialas prace, miejsca zamieszkania zbyt
        czesto,wtedy
        > zawsze pozostanie sie "tym nowym, w nowym miejscu".


        Nie mieszkam i nie mieszkałam w Londynie.
        Mieszkam w West Sussex, koło Chichester.



        Co do finansów w Polsce- zawsze można dążyc do poprawienia swojej
        sytuacji. Tak jak w UK - zaczynałam od 5,35 /h, teraz mam wiele
        więcej, z każdą nową pracą miałam więcej.
        Tak samo w Polsce. Można dązyć, jestemy oboje z mężem odważni,
        obrotni, mobilni. Nie siedzimy z założonymi rękoma i nie czekamy aż
        nam spadnie z nieba.

        A co do zycia z perspektywami. No cóż , córka może przeciez wyjechać
        za 20 lat gdzie jej sie żywnie będzie podobało, bo wierzę że Polska
        za 20 lat też będzie juz innym krajem.
        Może skonczyć studia w PL, moze pracować w PL, może nie zarabiać
        kokosów, żeby jechać do Nowej Zelandii na wczasy, ale może wcale nie
        będzie chciała?
        • cherrie Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 09.01.10, 12:52
          Ja mam podobne odczucia jak 18_lipcowa! Tez ciagle brakuje mi wlasnego miejsca, domu, rodziny...
          Bardzo, ale to bardzo chcialabym wyjechac z Uk.Ale nie wiem czy do PL. od czasu wyjazdu do UK (5 lat) zmienil sie troche moj punkt widzenia i w PL duzo rzeczy zupelnie mi nie odpowiada. Zdaje mi sie, ze gdybym teraz wrocila, to narazilabym sie na duzo wiekszy stres niz teraz sobie tylko wyobrazam. Fajnie miec swoj kat, rodzine za rogiem, znajomych i czuc sie u siebie. Ale z drugiej strony, nie chce charowac od rana do nocy, zeby starczylo od pierwszego do pierwszego.Niestety prawda jest taka, ze w PL owszem, mozna zarobic, ale jakim kosztem? Stres, nerwy, charowka, dojazdy, wkurzajacy szef!
          Moja siostra wrocila po 4 latach.Dlateggo dokladnie wiem, jak to wyglada. Mozna nabawic sie tylko choroby.
          Tutaj jest mi zle, ale do Pl po prostu wrocic nie moge!
          • edytataraszkiewicz Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 09.01.10, 14:54
            Lipcowa,mi sie wydaje ,ze Ty dostalas ,,baby blues'' poprostu!

            W nowej sytuacji,zwlascza przy pierwszym dziecku,to zdarza sie
            prawie wszystkim matkom.Ja przechodzilam to w Polsce z pierwszym
            dzieckiem,tylko kiedys nie bylo o tym mowy.
            A wiadomo jak siedzisz z dzieckiem w domu,ktos musi zarabiac,a
            wszelkie obowiazki zwiazane z opieka nad dzieckiem spoczywaja tylko
            na tobie.
            Nie mozesz sie odwracac od ludzi ! Chodz na spotkania matek z
            dziecmi,ja odkrylam tylko jedno super playgroup,ale za to z
            fantastycznymi ludzmi.
            Tez nie jestem skora do nawiazywania nowych znajomosci i ciezko
            znalezc mi kogos kto mi odpowiada intelektualnie,ale chociazby na
            spacer z dzieciakami i kawe na wynos mozna zawsze z kims pojsc.
            • 18_lipcowa1 Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 09.01.10, 16:56
              edytataraszkiewicz napisała:

              > Lipcowa,mi sie wydaje ,ze Ty dostalas ,,baby blues'' poprostu!

              Nie wiem sama, ale czulam to juz przed narodzinami.


              > A wiadomo jak siedzisz z dzieckiem w domu,ktos musi zarabiac,a
              > wszelkie obowiazki zwiazane z opieka nad dzieckiem spoczywaja
              tylko
              > na tobie.

              Ale moj maz spedza z nami duzo czasu, np teraz od 10 grudnia, do 11
              stycznia byl non stop w domu,
              Wczesnie tez konczy prace, np 12-14, weekendy ma wolne. Nie siedze
              sama.

              > Nie mozesz sie odwracac od ludzi ! Chodz na spotkania matek z
              > dziecmi,ja odkrylam tylko jedno super playgroup,ale za to z
              > fantastycznymi ludzmi.

              Ale ja zwyczajnie nie chce. Mam kolezanke Polke i to z nia wole sie
              spotkac czasem.
              • dag_dag Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 09.01.10, 17:02
                Ja czułam podobnie przed narodzinami pierwszej córki i wróciliśmy ze Stanów. W
                PL żyło nam się super, świetne zarobki, dom, rodzina. Wytrzymaliśmy niecałe 3
                lata... i zaczęliśmy się pakować. W Londynie urodziła się druga córka i tak samo
                zaczynałam czuć już od początku ciąży, ale już się nie dałam na to nabrać. Ja
                uważam, że to hormony. Niedawno mi przeszło. A dokładniej gdy się zaczęły
                wyprzedaże ;)
                • 18_lipcowa1 Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 09.01.10, 18:52
                  Nie, to nie hormony.
                  Prosze, nie robcie ze mnie opetanej hormonami.
                  • moni761 Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 09.01.10, 19:14
                    Absolutnie sie z Toba zgadzam i tez wracam , w lipcu zreszta. Mysle,
                    ze to co napisalas nalezy czytac w calosci, a nie wyrywac pojedyncze
                    slowka. Przyjechalam jak moje dziecie mialo niecale 4 lata, niedlugo
                    skonczy 9 - to nie jest baby blues-
                    to nie jest moje miejsce na ziemi.
                    Czasem wydaje mi sie, ze trudno mam jest sie przyznac przed samym
                    soba gdzie czujemy sie w domu. Ja czuje sie tam. Moje dziecko bedzie
                    moglo wyjsc na podworko, pojezdzimy rowerami w lesie ( 200m do lasu,
                    500m do plazy- a ty mam 8km do parku jesli chce
                    pojezdzic),pojedziemy na dzialke do rodzicow itd. Wiem, ze mi sie
                    skonczy luz jesli chodzi o wydawanie pieniedzy, ale to nie
                    najwazniejsze. Boje sie powrotu i bede bardzo tesknic, bardzo sie
                    zzylam z tutejszymi, ale podjelam ( lismy) decyzje o powrocie i
                    naprawde na to czekam.
                    Lipcowa pozdrawiam, milych przygotowan powrotnych, Monika
                  • brittany Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 09.01.10, 19:25
                    a ja zauwazylam ze
                    Ci ktorym powodzilo sie w Polsce oceniaja - sa plusy i minusy w obu
                    krajach
                    Ci ktorym sie mniej powodzilo mowia - tutaj moge spokojniej zyc ,
                    stac mnie na wiecej co daje mozliwosci wyboru i rozwoju
                    Ci co mieli problemy lub nie powodzilo im sie wcale - pieja z
                    zachwytu
                    punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia

                    • moni761 Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 09.01.10, 19:34
                      Cos w tym jest.
                      Mysle, ze osoby, ktore spedzily tu cale swoje dorosle zycie, nie
                      wyobrazaja sobie zycia w Polsce. Pewnie i ze mna by tak bylo gdybym
                      przyjechala zanim sie " rozbujalam " z doroslym zyciem w Polsce.
                      Chcialabym na tym forum zobaczyc wiecej tolerancji w stosunku do
                      pogladow innych: kazdy z nas ma prawo zyc tam gdzie chce i nikt nie
                      powiennien nas za to oceniac. Czy sie udalo czy nie udalo to
                      pojecie bardzo subiektywne.
                      • krecik Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 10.01.10, 13:16
                        moni761 napisała:
                        > Cos w tym jest.
                        > Mysle, ze osoby, ktore spedzily tu cale swoje dorosle zycie, nie
                        > wyobrazaja sobie zycia w Polsce. Pewnie i ze mna by tak bylo gdybym
                        > przyjechala zanim sie " rozbujalam " z doroslym zyciem w Polsce.

                        Mam 38 lat i wyjechalam trzy i pol roku temu. Wiec troche nie pasuje
                        do twojego schematu. Mam wspaniale porownanie zycia. Widze, jakie
                        mozliwosci ma osoba w moim wieku w Polsce, gdy praca przez nia
                        wykonywana (w moim przypadku lektor jezyka angielskiego) zaczyna ja
                        nudzic. Praktycznie zadnych.

                        Tak jak piszesz - kazdy ma prawo zyc tam, gdzie chce i nikt nie
                        powinien nas za to oceniac. Ale tez kazdy ma prawo do wlasnych odczuc
                        i nikt nie powinien mu wmawiac, ze ma zupelnie inne, tylko nie chce
                        sie przed soba do tego przyznac.

                        Ag
                        • moni761 Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 10.01.10, 15:07
                          To nie jest MOj schemat, a jedynie opinia tylko na temat osob,
                          ktore przyjechaly tu majac lat 19-22(np). Nie sadze ( znowu opinia),
                          ze da sie nas jakos zaszufladkowac, ilu ludzi tyle historii. Tylko
                          jakos mam wrazenie, ze opinie mowiace o checi powrotu, rozterkach
                          zwiazanych z mieszkaniem tu czy tam sa zakrzykiwane.
                          • krecik Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 10.01.10, 16:23
                            Ok, w sumie zgadzam sie, jesli chodzi o przedzial wiekowy. Sama znam
                            osobe, ktora sie w to wpasowuje.

                            Jesli chodzi o zakrzykiwanie, to najczesciej wiaze sie to ze zbytnim
                            generalizowaniem wlasnych doswiadczen, co zreszta doskonale sie
                            uwidocznilo w tym i poprzednim wlasnie watku...

                            Ag
                        • klimea Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 11.01.10, 15:54
                          Krecik, a tak obok tematu i z ciekawosci spytam, jakie masz tu perspektywy jako
                          lektor jez. ang?
    • golfstrom Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 09.01.10, 12:45
      Jesli chodzi o mnie, to nie mam personalnie nic przeciw Tobie, rozumiem Twoje argumenty i nie zamierzam sie nasmiewac z tego, ze wracasz do Polski, bo nie uwazam, ze 'nienadawanie sie' na emigracje, to jakas ujma. Tak samo jak nie uwazam, ze ujma jest byc rudym, czarnoskorym lub leworecznym. Ja jestem z tych, ktorym tesknota w duzej mierze przeszla. Czy nie zaatakuje pewnego dnia jeszcze raz nie mam pewnosci.

      Jedyne co mnie wyprowadza z rownwagi, to kategoryzowanie swojego stanowiska, ale to tez nie jest tak, ze masz na to monopol, choc przyznam, ze czesto to robisz. Znowuz - nie chodzi mi o to, ze ktos powinien slabo wierzyc w to, w co wierzy, tylko ze nie powinien sobie z tego budowac wiezy niczym z kosci sloniowej.

      No i na koniec - nie Ciebie poidejrzewam o bycie alter ego red-mychy :)
      • murasaki33 Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 09.01.10, 17:29
        Off topic, co to jest red-mycha???
        • golfstrom Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 09.01.10, 17:35
          :)

          forum.gazeta.pl/forum/w,37418,105161048,105381866,Re_Co_UK_daje_Waszym_dzieciom_.html
          • murasaki33 Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 09.01.10, 18:10
            Aaaaaa juz wiem, myslalam, ze to jakises slangowe okreslenie
            czego/kogos:))) Nie sledzilam tego watku dokladnie i to mi ucieklo.
    • kasiaka77 Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 09.01.10, 19:32
      Piszesz:
      "Prawda jest taka, że my jedyni jesteśmy tak za powrotem do PL,
      reszta poznanych tu ludzi się trzyma Anglii kurczowo ( poza tymi
      którzy już wrócili ). Mogę ich podzielić na takie grupy :
      - osoby które się związały z Anglikami i wiadomo że tu zostaną
      - osoby którym życie dało po tyłku w Polsce, dosłownie, prawie z
      głodowaniem i tutaj jest im lepiej
      - osoby które są tu i teraz, a jutro mogą być tam, a pojtrze jeszcze
      gdzie indziej, czyli pełen luz."
      Mysle,ze zapomnialas a moze nie przyszlo Tobie do glowy,ze jest tu
      jeszcze jedna grupa ludzi i pewnie stad to cale nieporozumienie.
      Jest to grupa ludzi, ktorzy przyjechala tu spelniac sie zawodowo a
      ktorym Polska wcale w kosc nie dala. Przewaznie sa z duzych miast,
      mieli swietne prace, pieniadze, samochody...a przyjechali tu bo
      ciagnela ich ciekawosc swiata, inne mozliwosci rozwoju, kolory...
      Nie sa wcale zwiazani z Anglikami ani z grupy "pelen luz". Moze nie
      wiesz,ze jest tu dosc duza grupa ludzi SZCZESLIWYCH. Zalozyli tu
      rodziny, maja dzieci, posiadaja wlasne domy, samochody,spelniaja sie
      zawodowo, duzo podrozuja i naprawde lataja do Polski tak czesto jak
      chca. Maja przyjaciol, takich prawdziwych, chodza do kina, galerii i
      na kawe kiedy maja ochote.
      Moze gdybys znala takich ludzi cale Twoje spojrzenie na Uk byloby
      inne? Nie wiem... Chcialam tylko pokazac Ci,ze nie do konca jest
      tak,ze Ci, ktorym Pl dala w kosc to tu zostaja a reszta wraca.
      Sa ludzie, ktorzy potrafia swietnie sie odnalezc i nie wazne czy
      mieszkaja w Paryzu, Krakowie czy Londynie.
      Pozdr.
      • rapaporek Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 09.01.10, 20:51
        Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma.Banalne ? tak,ale tam gdzie byliśmy też nie było nam najlepiej.
        • edzior1 Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 09.01.10, 21:12
          czy to nie tak jakos? Grass is always greener on the other side of
          the river?
    • zurekgirl Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 09.01.10, 21:16
      18_lipcowa, moglabym sie podpisac pod twoim wywodem. Tyle, ze ja nie
      mam odwagi sie spakowac i wrocic do Polski. Nie wiem dlaczego.
      Pewnie mi ty poprostu wygodnie. Smutno, ale wygodnie.
      • natina0 Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 09.01.10, 21:48
        jakbym czytała o sobie i swoich odczuciach,mogę się podpisać pod kazdym słowem
        lipcowej...niestety nie mam odwagi podjąć decyzji o powrocie,jeszcze nie
        teraz..kiedy? nie wiem...choć należę do odważnych to w tym wypadku odwagi
        brak:(żałuję jednego-że w ogóle wyjechałam!
        • red-mycha Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 09.01.10, 22:09
          pojawiam sie na sek i znikam..bo zdaje sie ze jestem juz czarnym
          charakterem tego forum...nie bede sie udzielac w part 2, chce tylko
          zauwazyc ze jakos dziwnie zaczynaja sie pojawiac opinie nieco zgodne
          z moimi odczuciami...CZYZBYM MIAL CIUT RACJI??ja pod postem lipcowej
          podpisuje sie w 100proc - o to glownie mi chodzilo..nie chcialem
          udowadniac Wam nic na sile.i nie chce nikogo urazac bo moja zona
          bardzo lubi to forum...haha..ok pozdro dla ALL.
          • golfstrom Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 09.01.10, 22:15
            Ale przeciez duzo osob Ci w tamtym watku przyznalo racje (ja rowniez) co do
            tego, ze mozliwa jest dojmujaca tesknota. Zastrzezenia pojawily sie wtedy, gdy
            twierdziles, ze wszyscy jak jeden maz z tesknoty obgryzamy paznokcie do lokci.
          • cotton-blossom o patriotyźmie 09.01.10, 22:35
            Myślę, że dużą rolę w naszych opiniach odrywa poziom naszego patriotyzmu.
            Pojawiają się pojęcia "wspomnienia", "korzenie", "miejsce, z ktorego pochodzimy" itp.. To wszystko obrazuje, czy jestesmy patriotami, czy raczej nie. I chyba od tego sie wszystko zaczyna.
            Nie od tego, czy UK to fajny, czy nie, bo rownie dobrze to mogłaby byl Francja, czy Hiszpania. Jeśli ktoś czuje sie patriotą; jest naprawde emocjonalnie związany ze swoją Ojczyzną i krajem swoich przodków - to żaden kraj nie zastąpi mu Polski; choćby nie wiadomo ile zalet mial.

            Ja więc przyznać muszę, że patriotką nie jestem w ogole. Obojetne mi jest, czy jestem w takim, czy innym kraju. Nie wazne jest dla mnie, czy żyję w kraju, w ktorym żyli moi rodzice, dziadkowie... Nie czuję się związana emocjonalnie z Polską, jako Państem; słowo Ojczyzna wypowiadam sztucznie, bo nie czuję w ogole Polski, jako Ojczyzny.

            Ważne jest dla mnie gdzie mi sie żyje lepiej. Gdzie mi jest łatwiej funkcjonowac i rozwiazywac codziennie problemy; gdzie z wiekszym optymizmem patrzę w przyszlosc; gdzie nie boję się, czy bedzie mnie stac na podstawowe rzeczy; gdzie cos takiego, jak głupoty typu kino, restauracja, dwa samochody i hipoteka - są na wyciągnięcie ręki niemal. Powiecie, że jestem materialistką? OK - tak wypada powiedzieć. Ale żyje sie tylko raz i chyba lepiej je sobie ułatwiac, jesli mozna, a nie utrudniać (tak, uważam, że życie w Polsce byloby utrudnione).
            • almamag Re: o patriotyźmie 09.01.10, 23:37
              mam dokladnie takie same odczucia, nigdy nie mialam poczucia przywiazania do
              kraju, do korzeni itd. moja rodzina to emigranci od kilku pokolen, jesli
              mialabym byc przywiazana do korzeni to powinnam czuc zwiak z sokalem na Ukrainie
              (tam rodzina dziadka zyla przez 12 pokolen) ale dla mnie to obce, nieznane
              miejsce (nawet fotografie po wojnie sie nie zachowaly)

              dzisiaj dla mnie zycie w jakims kraju to dwustronna umowa, ja pracuje w jakims
              kraju i cos w zamian dostaje i zalezy mi na tym zeby ta umowa byla na jak
              najlepszych warunkach
            • mama-123 Re: o patriotyźmie 09.01.10, 23:49
              Co do tego patriotyzmy to przyznam mam zupelnie inne odczucia. Wiem,
              ze wiele z nas zyjacych w UK kocha Polske. Brytanny trafnie to
              kiedys napisala w innym watku:

              "Ja sie moge tutaj na tym forum wypowiadac roznie wsrod swoich ,ale
              wobec Anglikow zawsze ,zawsze - obiektywnie oczywiscie - bede
              pokazywala obraz Polonii z dobrej strony .
              ... ALE JESTEM Polka i taka zawsze zostane dla Anglikow i JESTEM
              reprezentantem Polakow "

              Z ta wypowiedzia calkowicie sie identifikuje i mysle, ze wiele osob,
              ktore sa zadomiowone w UK tez. Ja zawsze bede kochac POlske i zawsze
              bedzie dla mnie wazna. o, ze mieszkam w UK, to nie dlateog ze nie
              kocham POlski. I zawsze bede kibicowac naszym pilkarzom, nawet gdy
              bede miala 80 lat. Nikomu innemu.
              • krecik Re: o patriotyźmie 10.01.10, 13:56
                > ... ALE JESTEM Polka i taka zawsze zostane dla Anglikow i JESTEM
                > reprezentantem Polakow "

                Ale co ma stwierdzenie faktu do patriotyzmu? Ja jestem Polka i jestem
                reprezentantka czesci polskiej emigracji i w jakis sposob wycinka
                polskiego spoleczenstwa. Nie Polakow. Nie czuje sie reprezentantka
                pasazerow popalajacych w samolotowej toalecie. Ani wtracajacych
                przeklenstwa co trzecie slowo, ktorych spotykam na ulicy. Ani tych,
                ktorzy ukradli napis z obozu w Oswiecimiu.

                Nie jestem dumna z wszystkiego, co polskie. Jestem swiadoma, ze Polska
                ma piekne tradycje, krajobrazy i wiele innych rzeczy. Ale jednoczesnie
                nie zapieram sie i nie przymykam oka na polskie przywary, kulejaca
                gospodarke, wszechobecna martyrologie i wiele innych rzeczy.

                Byc moze problemem jest kwestia nazewnictwa. Z mojego doswiadczenia, z
                wpajanych podczas lekcji jezyka polskiego i historii wartosci oraz
                uczestnictwa w wielu forach i grupach dyskusyjnych wynika, ze dla
                Polakow patriotyzm jest czyms wszechobejmujacym na zasadzie wszystko
                albo nic. Albo poswiecamy sie, przelewamy krew, wypruwamy zyly kosztem
                kazdego mozliwego wyrzeczenia, albo jestesmy zdrajcami narodu,
                sprzedawczykami i zaprzancami.

                Zaryzykuje stwierdzenie, ze wlasnie z takiego myslenia bierze sie
                pogarda i agresja w stosunku do ludzi, ktorzy wyjechali za granice w
                poszukianiu czegos lepszego i, w sporej ilosci przypadkow, znalezli
                to, czego szukali. To zdrada, ze porzucili swoj kraj. To upodlenie, ze
                wybrali cos innego od Polski.

                I uwazam, ze wlasnie z takiego pojmowania patriotyzmu bierze sie u
                czesci osob to wewnetrzne poczucie winy, ze wyjezdzajac z kraju
                zaparlo sie czesci samego siebie. Ze nie cierpi sie za miliony. Bo
                przeciez prawdziwy patriota _musi_ cierpiec, prawda? Bo prawdziwy
                patriotyzm przejawia sie w wyrzeczeniach, nie w szczesliwym zyciu,
                ktorego nalezy sie wyrzec.

                I cos jeszcze - z takiego wlasnie patriotyzmu bierze sie obecny stan
                polskiej polityki, gdzie od poszukiwania dobrobytu spoleczenstwa i
                zadowolenia z zycia w terazniejszosci wazniejsze jest "rozliczenie sie
                z przeszloscia". Ale watek niepolityczny jest i dosyc na ten temat.




                Ag
                • mama-123 Re: o patriotyźmie 10.01.10, 14:33
                  Kreciku,
                  w wypowiedzi, do ktorej sie odnioslam autorka stwierdza, ze moze to
                  brak patriotyzmu pozwala zyc szczesliwie na obczyznie i autorka
                  rowniez podaje przyklad samej siebie. Ja z ta wypowiedzia sie nie
                  identyfikuje w zadnej mierze. JEstem szczesliwa w UK, ale tez mysle
                  o POlsce, kocham ja z jej wszystkimi bolaczkami, dzieci staram sie
                  uczyc jezyka (z roznymi osiagnieciami), opowiadam im o historii
                  Polski. NIe Polakom staram sie pokazywac Polske z dobrej strony,
                  choc czasem o naszych slabosciach wspominam.
                  Patriotyzmu mi oraz wielu innym szczesliwym w UK wcale nie brakuje.
                  Do tego wlasnie sie odnioslam.
                  A slowa, do ktorych sie ty z mojej cytowanej wypowiedzi sie
                  odnioslas, zacytowalam wlasnie z watku, gdzie widac bylo, ze sa
                  osoby, ktore wlasnie reprezentantem POlski sie wcale nie czuja. My
                  natomiast sie czujemy i jestesmy z tego dumne.
        • red-mycha Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 09.01.10, 22:46
          natina0 napisała:

          > jakbym czytała o sobie i swoich odczuciach,mogę się podpisać pod
          kazdym słowem
          > lipcowej...niestety nie mam odwagi podjąć decyzji o
          powrocie,jeszcze nie
          > teraz..kiedy? nie wiem...choć należę do odważnych to w tym wypadku
          odwagi
          > brak:(żałuję jednego-że w ogóle wyjechałam!


          wiecie o co mi chodzilo?wlasnie o to co napisane wyzej.ze WIEKSZOSC,
          nie twierdze ze wszyscy, ale wiekszosc tak wlasnie czuje."chce
          wrocic marze o tym, ale sie boje".to mnie wlasnie smuci...i moze
          rzeczywiscie zgeneralizowalem...tak sobie mysle ilu jest tam ludzi
          ktorzy tak sie czuja.SMUTNO.i mowia sobie ze tak musi byc.a jak
          wroca do pl to wcalle nie bedzie im lepiej - bo to juz nie to samo
          co zostawili.okaze sie ze studia ich juz dawno niemodne, rodzina
          fajnie ze blisko ale jakos tak denerwuje czasem...i co?gdzie jest
          ich miejsce?zalowac emigracji?chyba bezsensu.wlasciwie to mialem
          nadzieje, ze nie pojawi sie part 2, ze rzeczywiscie malo jest takich
          odczuc jak moje, //a jednak.szkoda.tak sobie juz zaczalem myslec, ze
          chyba rzeczywiscie jestem powalony...bo zona nie chciala wracac, a
          ja sie uparlem....warto bylo? moze macie mnie za
          nieudacznika.trudno.jestem szczesiwy ze wrocilem, jakos sie tu
          uklada, okazalo sie ze istnieje swiat bez emigracji...niby jest ok.a
          te przemyslenia tak sie jakos pojawiaja..
          • glasscraft Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 09.01.10, 22:51
            Lepiej Ci, no to super... Glaszczemy po glowce, dobry niunio podjal
            wlasciwa decyzje... tylko w takim razie po co niunio potrzebuje
            potwiedzenia, ze wiekszosc na emigracji cierpi na depreche i na sile
            wraca?
            • red-mycha Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 09.01.10, 22:59
              glasscraft napisała:

              > Lepiej Ci, no to super... Glaszczemy po glowce, dobry niunio
              podjal
              > wlasciwa decyzje... tylko w takim razie po co niunio potrzebuje
              > potwiedzenia, ze wiekszosc na emigracji cierpi na depreche i na
              sile
              > wraca?

              nie wiem czy niunio podja wlasciwa decyzje.nie napisalem tak.i nie
              potrzebuje zadnego potwierdzenia...zauwazylem jedynie fakt ze sa
              tacy..i tyle.ciesze sie ze nie masz deprechy kobieto spelniona.
              • glasscraft Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 10.01.10, 10:21
                Oczywiscie, ze sa tacy i szkoda, bo nie jestem na tyle naiwna, zeby
                nie myslec ze zyje im sie ciezko. Natomiast stwierdzenia
                typu "wszyscy, wiekszosc, mniejszosc" (chyba ze przprowadziles
                ankiete wsrod Polakow i Poleka mieszkajacych w Wielkiej Brytanii i
                mozesz sie podeprzec numerami), niczemu nie sluzy, moze tylko
                dowartosciowaniu wlasnych bolaczek.

                Ciesze sie, ze sie cieszysz i jeszcze raz - przepraszac za to, ze
                nie mam depresji emigranta, czuje sie u siebie i nie chce wracac,
                nie bede. Przymiotnik "spelniona" przy kobiecie traktuje wiec jako
                komplement :-)
            • vercueil Kasiaka77 09.01.10, 22:59
              Fajnie to opisałaś :-)
              • vercueil Re: Kasiaka77 09.01.10, 23:01
                za szybko enter :-) Tego chyba w dyskusji brakowało.
                • rapaporek Re: Kasiaka77 10.01.10, 06:39
                  Pozornie trzyma się to "kupy" i bardzo Ci współczuję bo cierpisz a wcale nie musisz cierpieć.
                  Potrzebujesz rodziny tylko że Ty masz rodzinę i wydaje się że jesteś tego świadoma a jednak nie do końca.
                  "Dziadki" najlepsi są gdy się ich odpowiednio dozuje i zasadnicza sprawa są oni osobną rodziną których dzieci założyły własne "klany".
                  Piszesz że musiała byś mieć 50 dni wolnych od pracy by w dobie samolotów zorganizować spotkanie.Te słowa ukazują że się nakręcasz własnym smutkiem nie patrzysz racjonalnie i po prostu przesadzasz.

                  Ważnym tak mi się wydaje jest to że tworzysz z mężem rodzinę a babcia i dziadek mogą do Was przyjechać i to było by naturalne nawet jeżeli mieli by z czegoś zrezygnować.
                  Precyzując najchętniej to Ty zrezygnowała byś z w miarę dobrego życia dla niestety - wyobrażenia.

                  Jestescie mobilni i jak twierdzisz obrotni co jest zaprzeczeniem Twojego twierdzenia że nic nie możesz odłożyć.
                  Wydaje Ci się że w Gdańsku było by lepiej we wcześniejszych postach ktoś mówił właśnie o podróżach o tym ze nie było by jej stać na takie życie w Polsce.
                  Tego zdajesz się nie zauważać i tak naprawdę wydaje mi się że sama siebie oszukujesz ponieważ po latach pobytu nie możesz nic odłożyć i gotowa była byś przekonywać ze nie stać Cię nawet na wyjazd z rodziną np.do Loch Nes.

                  Można by kontynuować jednak możesz moje słowa uznać za atak a ja nie chcę atakować aczkolwiek zwrócić Ci uwagę że świat się wcale nie zmienił a Ty jesteś po prostu w dołku psychicznym i założyłaś sobie czarne okulary.

                  Więc teraz wyobraź sobie że wracasz do tego taniego mieszkanka w trójmieście odwiedzają Cię znajomi teściowa zaczyna mieszać w garnuszkach w jedną stronę ktoś inny w drugą zarabiasz z mężem w miarę możliwości waszych więc nie jesteś w stanie osiągnąć tego poziomu finansowego co w Anglii itd.

                  Złudzeniem jest to że w Polsce może być lepiej.

                  • 18_lipcowa1 Re: Kasiaka77 10.01.10, 10:21

                    > "Dziadki" najlepsi są gdy się ich odpowiednio dozuje i zasadnicza
                    sprawa są oni
                    > osobną rodziną których dzieci założyły własne "klany".

                    Ależ ja nie mam zamiaru życ z dziadkami.

                    > Piszesz że musiała byś mieć 50 dni wolnych od pracy by w dobie
                    samolotów zorgan
                    > izować spotkanie.Te słowa ukazują że się nakręcasz własnym
                    smutkiem nie patrzys
                    > z racjonalnie i po prostu przesadzasz.


                    Nie, nie przesadzam.Wiem,co czuję.


                    > Ważnym tak mi się wydaje jest to że tworzysz z mężem rodzinę a
                    babcia i dziadek
                    > mogą do Was przyjechać i to było by naturalne nawet jeżeli mieli
                    by z czegoś z
                    > rezygnować.

                    Ale mi nie pasuje opcja , że mogą przyjechać, bo to się zdarza raz
                    na rok.


                    > Precyzując najchętniej to Ty zrezygnowała byś z w miarę dobrego
                    życia dla niest
                    > ety - wyobrażenia.

                    A skąd wiesz jakie zycie jest dla mnie dobre?

                    > Jestescie mobilni i jak twierdzisz obrotni co jest zaprzeczeniem
                    Twojego twierd
                    > zenia że nic nie możesz odłożyć.

                    Bzdura.


                    > Można by kontynuować jednak możesz moje słowa uznać za atak a ja
                    nie chcę ata
                    > kować aczkolwiek zwrócić Ci uwagę że świat się wcale nie zmienił a
                    Ty jesteś po
                    > prostu w dołku psychicznym i założyłaś sobie czarne okulary.

                    Nieprawda. Tematu wyjazdu jest wałkowany od roku.
                    Przemyślany. Przeliczony.

                    > Więc teraz wyobraź sobie że wracasz do tego taniego mieszkanka w
                    trójmieście od
                    > wiedzają Cię znajomi teściowa zaczyna mieszać w garnuszkach w
                    jedną stronę ktoś
                    > inny w drugą zarabiasz z mężem w miarę możliwości waszych więc
                    nie jesteś w st
                    > anie osiągnąć tego poziomu finansowego co w Anglii itd.

                    Mało wiesz.

                    > Złudzeniem jest to że w Polsce może być lepiej.
                    >
                    Mi bedzie lepiej.
                    • rapaporek Re: Kasiaka77 10.01.10, 10:39
                      > Nie, nie przesadzam.Wiem,co czuję.

                      Czujesz samotność i tęsknotę o czym sama piszesz i wałkujesz z mężem
                      wyjazd od roku co jest więc powodem że nie wyjeżdżasz.
                      Twoje uczucia świadczą po prostu o tym że rozczulasz się nad sobą.
                      Masz w Polsce mieszkanie pracę zapewne zapewnioną na poziomie Angielskim więc na co czekasz po co męczyć się czyli wałkować temat przez kolejny rok.

                      Nie wiem ile masz lat lecz dziadkowie raz na rok to wystarczająca opcja lecz nie wierzę w to że nie mogła byś widywać ich częściej.
                      Wystarczy chcieć i dążyć do tego.
                      • 18_lipcowa1 Re: Kasiaka77 10.01.10, 10:44
                        > Czujesz samotność i tęsknotę o czym sama piszesz i wałkujesz z
                        mężem
                        > wyjazd od roku co jest więc powodem że nie wyjeżdżasz.

                        Czekamy do konca kontraktu męza.


                        > Twoje uczucia świadczą po prostu o tym że rozczulasz się nad sobą.
                        > Masz w Polsce mieszkanie pracę zapewne zapewnioną na poziomie
                        Angielskim więc n
                        > a co czekasz po co męczyć się czyli wałkować temat przez kolejny
                        rok.


                        Czytaj wyzej.


                        > Nie wiem ile masz lat lecz dziadkowie raz na rok to wystarczająca
                        opcja lecz ni
                        > e wierzę w to że nie mogła byś widywać ich częściej.

                        Moze dla Ciebie, nie dla mnie.
                        I zasadnicza sprawa, najwazniejsza- JA PO PROSTU NIE CHCE ZYC W
                        OBCYM KRAJU.

                      • rapaporek Re: Kasiaka77 10.01.10, 11:04
                        No i to jest sprawa jasna i logiczna możliwe iż wcześniej mi to umknęło i wydaje mi się że nielogicznym było by przekonywanie Ciebie o pozostaniu.
                        Musisz faktycznie cierpieć i tęsknic i ja to rozumiem a pozdrawiam serdecznie i bądź silna.

                        Tylko należało by zmienić temat co PL daje naszym dzieciom
                      • dorcian Re: Kasiaka77 10.01.10, 11:48
                        Ja mam tutaj prace i warunki o ktorych w Polsce moglam tylko
                        pomarzyc. Oboje pracujemy w swoich zawodach, stac nas na wiele
                        wiecej niz w Polsce. Mamy znajomych i przyjaciol - i polskich i
                        angielskich. Staram sie nie porownywac co mialam tam a co mam tu. Bo
                        to co mialam tam to MIALAM i gdybym teraz wracala - miec nie bede.
                        Mysle, ze to jeden z bledow popelnianych przez ludzi, ktorzy wracaja
                        do kraju - myslenie, ze bedzie tak, jak dawniej. Niestety nie mozna
                        wejsc dwa razy do tej samej wody (chyba ze w wannie :)). Tak jak
                        nasze zycie toczy sie dalej tu, tak i zycie naszych rodzin,
                        przyjaciol, znajomych toczy sie dalej tam. My sie zmienilismy i oni
                        sie zmienili. Pewnie przez pare dni/tygodni/miesiecy po powrocie
                        jest inaczej - bo wrocilismy, jest masa spraw do zalatwienia,
                        telefonow do wykonania, kontaktow do odnowienia a potem wszystko
                        wraca do normy zwanej codziennoscia. I tu i tam codziennosc jest
                        taka sama. Jezeli czlowiek nie jest z nia pogodzony, gdziekolwiek
                        jest - szczesliwy nie bedzie. Oczywiscie, ze mozemy analizowac za i
                        przeciw wyjazdu/powrotu, co da nam, co da naszym dzieciom ale tak
                        naprawde jest to wielka niewiadoma. To co powoduje tego typu
                        rozterki to nasze wieczne dazenie do spelniania marzen, ktore zycie
                        weryfikuje niestety nie zawsze w pozadanym przez nas kierunku. I nie
                        fair jest mowic komus, kto zaczyna myslec o powrocie - wracaj/nie
                        wracaj bo bedzie tak, siak czy owak. Kazdy z nas jest w innej
                        sytuacji i do czego innego dazy. Ale - osmiele sie uzyc tego slowa -
                        wiekszosc z nas ma podobne do autorki watku rozterki. Kazdy z nas na
                        swoj sposob sobie z nimi radzi, jedni lepiej inni gorzej. I - drogi
                        rapaporku - warto o tym mowic. Bo - o ile rozumiem - to forum nie
                        jest tylko po to, aby dowiedziec sie co warto kupic na wyprzedazy
                        albo zapytac gypsi co poleca na niemowleca sraczke. Kiedy czlowiek
                        mowi, ze pogoda jest do luftu to niekoniecznie znaczy, ze oczekuje
                        od rozmowcy analizy meteorologicznej. Zazwyczaj to znaczy, ze chce
                        pogadac. Wiec gadajmy, a nie analizujmy.

                      • vierablu Re: Kasiaka77 10.01.10, 23:42
                        rapaporek napisał:

                        > > Nie, nie przesadzam.Wiem,co czuję.
                        >
                        > Czujesz samotność i tęsknotę o czym sama piszesz i wałkujesz z
                        mężem
                        > wyjazd od roku co jest więc powodem że nie wyjeżdżasz.
                        > Twoje uczucia świadczą po prostu o tym że rozczulasz się nad sobą.
                        > Masz w Polsce mieszkanie pracę zapewne zapewnioną na poziomie
                        Angielskim więc n
                        > a co czekasz po co męczyć się czyli wałkować temat przez kolejny
                        rok.
                        itd

                        Wez przestan juz wmawiac lipcowej co czuje, i co jest dla niej
                        lepsze. Nie traktuje jej jak niedojrzale dziecko, prosze.
                • kasiaka77 vercueil 10.01.10, 11:56
                  Nie sadze jednak zeby wiele osob zwrocilo na to uwage ;)
                  Ja mialam nie wtracac sie do tej calej dyskusji, ale ta
                  generalizacja autorki watku apropos grup ludzi mieszkajacych tu w uk
                  mnie powalila. Wkurza mnie jak mowi sie,ze tylko Ci, ktorym w Pl sie
                  nie udalo - zostaja tu a reszta cierpi z powodu tesknoty i wraca. I
                  to oni twierdza,ze uk nic im/ich dzieciom nie daje. Jasne. Gdybym
                  przyjechala tu liczac na benefity, niewyksztalcona, bez jezyka i
                  szukajaca bogatego angola pewnie po kilku latach tez
                  stwierdzilabym,ze moim dzieciom lepiej bedzie przy dziadkach, bo
                  nagle okazuje sie,ze nigdy nie moglabym miec tu domu, porzadnej
                  pracy, nie moglabym wracac do Pl kiedy tylko zatesknilabym za
                  rodzina ani generalnie spelniac swoich marzen. A przeciez tacy
                  ludzie tez tu sa i czuja sie swietnie i dzieki swojemu
                  wyksztalceniu, pracy i ambicji zyja tak jak chca i gdzie chca.
                  I pewnie uk daje ich dzieciom wszystko to, co oni chca im
                  dac/pokazac i co by chcieli aby otrzymywali nie zaleznie od miejsca
                  na ziemi w ktorym sie znajduja.
    • derka1 Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 10.01.10, 11:02
      Zaczelo sie fajnie a powoli z tej fajnosci znowu zaczyna sie robic
      drobna slowna przepychanka.

      Kazdy ma prawo do szczescia i kazdy ma prawo do wlasnego wyboru,
      ktory w wielu przypadkach bedzie sie roznil od wyboru innych osob.
      Jeden lubi chleb a drugi nie moze zyc bez bulek. Czy to ma w skali
      swiata rzeczywiscie AZ takie znaczenie? Szanujmy czyjes decyzje bez
      wzgledu na to jak bardzo nam nie odpowiadaja i nie probujmy
      udowadniac, ze tylko podazanie nasza droga moze uratowac od upadku i
      zyciowej kleski.

      Wszystkiego dobrego Wszystkim.
      • padynt Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 10.01.10, 11:52
        derka1 , z ust mi wyjęłaś:) Nie wspominając o drobnym szczególe- jak zupełne
        odejście od tematu głównego
      • edytataraszkiewicz Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 10.01.10, 12:19
        Lipcowa ,jestes sfrustrowana,i nie dziwie sie ,ze nie masz
        przyjaciol,wszystko Cie boli i irytuje.
        Problem w Twoim przypadku to ie tylko to,ze zyjesz w ,,obcym kraju''.
        Juz od dawna zwrocilam uwage na antagonistyczne nastawienie do
        kazdego tematu i wypowiedzi innych.
        Ciekawa jestem co na to Twoj maz(der-mycha,tak sie domyslam).

        Byc moze pieniadz jest glownym powodem nielubienia tutejszego zycia.
        Musisz cos rzeczywiscie zmienic w swoim zyciu,bo w innym przypadku
        swoim zachowaniem stworzysz pieklo dla innych i nie wazne,czy beda
        blisko,czy daleko.Zacznij najpierw od siebie,a odkryjesz,ze ludzie
        wokol sie do Ciebie usmiechaja
        • 18_lipcowa1 Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 10.01.10, 12:58
          Myślę, że się mylisz.I to grubo.
        • red-mycha Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 10.01.10, 13:05
          przyznaje wiekszosci racje, ze po powrocie do pl reality jest nieco
          inna niz ta wymyslona w uk...i nie chodzi o to czy lepsza czy
          gorsza..INNA.


          ps.nie jestem mezem lipcowej..nie znam kobiety...to ze moze nasze
          poglady sa nieco zbizone nie musi od razu oznaczac, ze tworzymy
          jakis front czy cos..
        • mamaaik Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 10.01.10, 13:17
          Zgadzam się z Tobą w zupełności.
          • mamaaik Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 10.01.10, 13:17
            To było do Edyty.
    • aniolek105 Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 10.01.10, 12:10
      Witajcie!
      Przebrnęłam przez part I teraz przez part II i nie rozumiem tu niektórych
      osób.Po co na siłę staracie się coś udowodnić?Wszystko jest jasne,dziewczyny
      rozumieją Wasze poglądy,ale mają swoje,które wyraziły jasno nie negując
      Waszych.Trzeba Wam za wszelką cenę potwierdzenia,że macie rację? Mieszkałam w
      Londynie 7 miesięcy,pod koniec wpakowaliśmy się w kilka niemiłych dla mnie
      sytuacji i wtedy zaczęłam strasznie tęsknić.Tłumaczyłam sobie,że
      dziadkowie,znajomi tak daleko.Wróciłam i co się okazuje?Wszyscy mają swoje
      własne życie,dziadkowie owszem cieszą się z obecności wnuka,ale są już starszymi
      ludźmi,mają też swoje sprawy i też mają potrzebę żeby odpocząć.Znajomi? Każdy ma
      dwoją rodzinę,pracę,obowiązki,chyba rzadziej rozmawiamy ze sobą jak byłam w
      Londynie.Wszystko się zmienia,fajnie jak wszystko jest obok-rodzina,znajomi,ale
      można sobie i z tym poradzić będą od nich daleko.Nie czuję się życiowym
      nieudacznikiem,pracuję w Polsce,kupiłam tu mieszkanie,ale niestety nie zmienia
      się tu nic na lepsze,przynajmniej w najbiedniejszym regionie(mazurskim),w którym
      mieszkam.Wracam do Anglii za kilka miesięcy,tam jest nadal mój mąż i przy nim
      moje i naszego syna miejsce :),nawet gdyby to był księżyc i dawałby lepsze
      perspektywy życiu niż tu. Pozdrawiam Was serdecznie.
      • golfstrom Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 10.01.10, 13:29
        Tys piknie :)
        • rapaporek.net Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 10.01.10, 15:37
          Emigracja to decyzja a dla emigranta zawsze przypisana jest tęsknota za ojczyzną.Tęsknota rozrywająca serce.
          Jeszcze bardziej boli do samego szaleństwa włącznie jeżeli człowiek tęskniący nie jest w stanie pogodzić się z wyborem.
          Żeby to unaocznić trzeba by spojrzeć na emigrantów typu Grudziński czy Giedroyc którzy przecież mogli wrócić do Polski.
          Giedroyc nie powrócił nawet wtedy gdy już była odwilż a każdy z nich niesamowicie cierpiał i kontynuując te myśl byli tacy którzy z tęsknoty albo się zapili albo gorzej bo szybciej.
          Takim emigrantem który powrócił czy też może nigdy nie wyjechał był Herbert którego marny był los pośród literackiej "bohemy" socjalizmu a jednak trwał wierząc że po przełomie berlińskiego muru coś się zmieni w czym oczywiście był naiwny.

          Niewiele różni się realna Polska od tamtej i ja w tej Polsce mieszkam wewnętrznie jednak jestem od zawsze emigrantem ponieważ tęsknię.
          Ta tęsknota powinna łączyć ludzi na emigracji bo jest to tęsknota za prawdziwa polską która istnieje w naszych wyobrażeniach tak jak istniała w wyobrażeniu Grudzińskiego czy Herberta.
          Mądrym okazał się Giedroyc który nigdy do polski "wolnej" nie przyjechał ponieważ nie chciał burzyć w sobie tego wyobrażenia.

          Polecam Zbigniew Herbert - Obywatel Poeta 1/8
          • rapaporek.net Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 10.01.10, 15:43
            www.youtube.com/results?search_query=obywatel+poeta+herbert&search_type=&aq=o
          • edytataraszkiewicz Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 10.01.10, 15:46
            Rozporek temat brzmi: ,,Co UK daje Waszym ,naszym dzieciom'',wiec
            wypociny literackie okresu przedwiosnia zostaw sobie na inny
            watek,bo widze ,ze chcesz znow dobic 1000 posta.
          • kingaolsz Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 10.01.10, 19:55
            rapaporek.net napisał:

            > Emigracja to decyzja a dla emigranta zawsze przypisana jest tęsknota za ojczyzn
            > ą.Tęsknota rozrywająca serce.


            o rany... nie przesadzajmy i znow nie generalizujmy.
            Jak ktos sie lubi umartwiac to prosze bardzo - mi szkoda zycia na takie memlanie
            sie i rozwodzenie nad tesknota, melancholia... Normalnie jakbysmy w czasie
            romantyzmu zyli te Wasze gornolotne westchnienia sie czyta - glownie ta pisanine
            Rapaporka.

            A juz wyciaganie poetow okresu wojny wyciagac i ich tesknoty - no wiadomo, ze
            jak sie ma wilczy bilet to sie teskni. My zyjemy w zupelnie innych czasach, mamy
            wolnosc wyboru i te dramaty zawdziecza sie tylko sobie, nikt sila nie wygania
            ani nie trzyma.
            • brittany Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 10.01.10, 20:09
              wracajc do tematu
              wiecie co mnie zawsze uderza ,roznica pomiedzy edukacja jaka ja
              odebralam w Polsce a jaka moje dziecko odbiera tutaj ?
              nie wiedza jako taka stricte tylko podejscie do dziecka.
              Na zawsze zapamietam obrazliwe lub lekcewazace komentarze mojej
              nauczycielki,dwoje za brak szczoteczki do zebow na fluoryzacje ,
              itp
              Tutaj dziecko sie chwali nawet jak zlecona do narysowania wieworka
              jest zielona i ma 5 nog .Dziecko nie slyszy - chyba zes zglupial po
              oswiadczeniu ze chcialoby byc nie lakarzem ale np pajacem w cyrku.
              • rapaporek Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 10.01.10, 20:22
                właśnie o to chodzi a ja pamiętam gdy mi Pani dziennikiem przez łeb przyfasoliła i pewno dlatego do dzisiaj jestem mało mądry.

                Nie zmieniło się nic a wyobrażenia że jest inaczej są złudzeniami.
              • vierablu Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 10.01.10, 23:58
                > wiecie co mnie zawsze uderza ,roznica pomiedzy edukacja jaka ja
                > odebralam w Polsce a jaka moje dziecko odbiera tutaj ?
                > nie wiedza jako taka stricte tylko podejscie do dziecka.

                Mnie najbardziej uderza nauka argumentacji i szanowania zdania
                odmiennego. Uczenie dzieci podawania argumentow zarowna za, jak i
                przeciw.
                Ja mysle ze i dorosli (my) sie tego uczymy i ze to widac nawet na
                forach - coraz rzadziej pjawiaja sie ataki personalne a proby
                przekonywania do wlasnych pogladow, jako jedynie slusznych, sa coraz
                slabsze. Tak mi sie wydaje przynajmniej.
            • rapaporek Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 10.01.10, 20:19
              właśnie o to chodzi że wolność wyboru masz tam w Polsce już z tą wolnością tak nie jest i od "wojny" nic się nie zmieniło.
              Do czego tu tęsknić do tego że za 70 zł,rodzinnego matki muszą się upokarzać w urzędach wystawać w kolejkach i być obsłużonym w sposób mało delikatny przez sfrustrowaną urzędniczkę której nie bardzo może cokolwiek powiedzieć bo urząd jest pod ochroną prawną.

              Pytanie słuszne co może dzieciom dać UK w Polsce 70 zł. a mówię to tylko i wyłącznie w kontekście tęsknoty za polska.
              • golfstrom Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 10.01.10, 20:36
                Wiesz co, ale ja tez nie moge sie z Toba zgodzic. Mnie, jkao emigrantce, blizej
                do doswiadczen Gretkowskiej, niz Grudzinskiego czy Giedroycia.

                Kinga ma racje - odwolujesz sie do wzoru patriotyzmu romantycznego. Przeciez
                nawet pokolenie brulionu negowalo paradygmat romantyczny.
                A zwykli ludzie to juz w ogole.
            • steph13 Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 10.01.10, 20:26
              > rapaporek.net napisał:
              >
              > > Emigracja to decyzja a dla emigranta zawsze przypisana jest
              tęsknota za ojczyzną.Tęsknota rozrywająca serce.

              pass on the violins .... or a sick bowl ...... or both
              Juz widze oczami wyobrazni cieply wieczor na londynskim council
              estate, z okien plyna nuty Szopena, rodziny wokol bigosu zalewaja
              sie lzami teskoty za ojczyzna, dziadkowie i kuzynowie zza mieedzy
              oblegaja kanape, matki szeptem czytaja malym Polakom Pana Tadeusza
              do poduszki. Na kominku flakon z woda swiecona i sakiewka w
              przygotowaniu na wizyte ksiezuli, ktory rowniez opuscil rodzinna
              wies celem szerzenia wiary wsrod zrozpaczonych za mocniejsza walute.
              Takie jest zycie emigranta, rapaporku, nieprawdaz? I ty, jako osoba
              wrazliwa, czujesz ich bol i rozumiesz........


              • golfstrom Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 10.01.10, 20:32
                Ja tylko chcialam zauwazyc, ze - moze jestem smieszna - ale zamierzam czytac
                swojemu dziecku Pana Tadeusza.
                To jest momentami bardzo zabawna ksiazka. Poza tym samo czytanie jej na glos, to
                jest swietna zabawa.
                Oczywiscie, zamierzam mu tez czytac inne polskie ksiazki.
              • glasscraft Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 10.01.10, 20:33
                Steph, jestes po prostu okropnie... okropna (zadlawilam sie
                sledzikiem pierzynka, tzn ten sledzik byl pod pierzynka a nie ja :-D
                • steph13 Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 10.01.10, 20:38
                  glasscraft napisała:

                  > Steph, jestes po prostu okropnie... okropna (zadlawilam sie
                  > sledzikiem pierzynka, tzn ten sledzik byl pod pierzynka a nie ja :-
                  D
                  glasscraft, szybko wkladaj tom Tadeusza, pod poduszke, otworzy drogi
                  oddechowe ...
                  • glasscraft Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 10.01.10, 20:44
                    Na "zakrzstus" ze sledzika to tylko Ogniem i Mieczem... :-D
                    • golfstrom Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 10.01.10, 20:47
                      Smiejcie sie, smiejcie. Ale jak bedziecie w prawdziwych tarapatach, to nie
                      biegnijcie do mnie po egzemplarz PT :P
                      • steph13 Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 10.01.10, 20:54
                        golfstrom napisała:

                        > Smiejcie sie, smiejcie. Ale jak bedziecie w prawdziwych
                        tarapatach, to nie
                        > biegnijcie do mnie po egzemplarz PT :P

                        e tam, jak urwie sie noga u oblezonej przez ziomkow kanapy to
                        hardback wersja Beowolf tez wesprze tymczasowo
                    • steph13 Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 10.01.10, 20:57
                      glasscraft napisała:

                      > Na "zakrzstus" ze sledzika to tylko Ogniem i Mieczem... :-D

                      Dzieki za zyczliwa wskazowke my dear, zamowie na Christmas przyszly
                      jako ze z uroczyscie sezonowych sledzikow kuz wybieglam. Bless you

                      • glasscraft Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 10.01.10, 21:01
                        Nae bother... :-D
    • 18_lipcowa1 no i najważniejsze 10.01.10, 17:25
      zawsze mogę tu wrócić, jak mi się Polska odwidzi, albo się okaże, że
      żyłam marzeniami
      • aniolek105 Re: no i najważniejsze 10.01.10, 17:33
        Rozporek mnie rozłożył na łopatki...:)))
        • dru.ga Re: no i najważniejsze 10.01.10, 19:44
          Mam takie nieodparte wrazenie ze czesc osob chcialaby zjesc ciastko i miec ciastko...Dziwi mnie troche taka niedojrzalosc.
          Pomijam osoby mlode ktore wyjechaly w celu przezycia przygody, podszlifiwania jezyka, podrozowania etc - jesli dorosly czlowiek podejmuje wcale przeciez nielatwa decyzje o wyjezdzie z ojczyzny to przeciez musi sie liczyc z konsekwencjami. Jedna z tych kosnekwencji jest poczucie bezpanstwowosci.
          Jak ktos zauwazyl - nie da sie wejsc do tej samej wody - poznajac inna kulture i styl zycia - juz zawsze bedziemy porownywac. Czyms innym jest wyjazd turystyczny - czyms innym emigracja - ta druga zawsze pozostawia w czlowieku pietno.
          Strasznie mi zal mlodych ludzi ktorzy zyja tutaj w przeswiadczeniu ze kiedys wroca do Polski z roku na rok odkladajac ten wyjazd i wymyslajac coraz to nowe powody zeby zostac. Przezywaja swoje najlepsze lata w zawieszeniu, braku radosci i tworzeniu idealnego obrazu Polski.
          Jest oczywiscie, pewnie calkiem spora grupa Polakow ktorzy zawsze maja wybor - to ludzie swietnie wyksztalceni i z dobrymi zawodami - ktorzy w kazdym momencie swoejgo zycia moga podjac decyzje gdzie chca zyc - ale wiekszosc z nas jednak musi sie okreslic - co jest wazniejsze - czy szczescie moich dzieci bedzie polegalo na tym ze beda mialy wiecej szans w zyciu - czy tez na tym ze beda mialy staly, czesty kontakt z dziadkami, kuzynami etc.
          Warto sobie zadac pytanie - czy gdybym dzisiaj wygrala takie pieniadze ze wystarczylyby mi na wygodne zycie tutaj i w Polsce - to ktory kraj bym wybrala? Czesto ten czynnik finasowy jest tylko przykrywka - bo np. ja wcale nie worcilabym do Polski - bo tam wlasnie nie czuje sie u siebie. Mimo ze rozumiem ta kulture i ciesze sie ze w niej wyroslam to poziom chamstwa, glupoty i agresji na codzien poprostu mi nie odpowiada.
          Podziwiam odwage osob ktore tutaj osiagnely juz jakis status i chca wszystko zaczynac od zera w Polsce ale nie rozumiem czemu maja taki przymus negowania wszystkich dobrych stron zycia tutaj.
          • szprotka6 Re: no i najważniejsze 10.01.10, 19:50
            Tak dru.ga, dobry przykład-podpisuję się pod Twoim postem:-)
        • rapaporek Re: no i najważniejsze 10.01.10, 20:24
          a to jest nawet ciekawe spostrzeżenie
    • golfstrom obok tematu 10.01.10, 20:40
      Moze to tak troche glupio zabrzmi, ale nie rozumiem tej mody na traktowanie
      naszego nowego kolegi jak jakiejs natretnej muchy, w dodatku smiesznej.
      Nie wiem, moze to jest ojciec Wiktorii, lat 10, ktory chce wyemigrowac, a moze
      student socjologii, ktory nie ma nic lepszego do roboty, a moze Ania, lat 13.
      Ale jakie to w sumie ma znaczenie? Nikogo nie obraza, nie atakuje, pisze
      skladnie, inteligentnie.

      Ostatecznie kazda z nas moze byc kims innym, niz sie przestawia. Czy teraz,
      kiedy nie bedzeimy sie ze soba zgadzac, bedziemy przekrecac swoje nicki, zeby
      sie nawzajem osmieszac?
      • rapaporek Re: obok tematu 10.01.10, 20:56
        Powinienem udać zaskoczenie i zakrzyknąć TO TU SIĘ ZMIENIA NICKI to już żadnej odpowiedzialności za słowo.
        Temat jednak jest jak najbardziej dla mnie "tatymamy" o dzieciach o szkołach dla dzieci.
        Gdzie mógłbym dowiedzieć się o tak ważnych sprawach na forum kierowców?
    • aniolek105 Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 10.01.10, 20:57
      Ja tylko cytowałam,ale masz racje,słuszne spostrzeżenie,też się poprawię.
      • vercueil Polska/brytyjska matura 10.01.10, 21:48
        A mnie wiele w brytyjskim systemie szokowało negatywnie. Być może coś się
        zmieniło, ale gdy ja wyjechałam z PL trafiłam do klasy 11 okazało się, że jestem
        geniuszem matematycznym, choć jestem zdecydowanie humanistką i z matematyką w PL
        byłam na bakier. To, że umiałam przemnożyć 12x12 bez kalkulatora było
        niewiarygodne dla moich nowych kolegów w szkole. Mój brat, średnio kiepski w
        nauce w PL zdał egzamin wstępny do naszej szkoły na 97% - nikt nie mógł uwierzyć
        w jego oceny. Poziom w PL, w naszej państwowej szkole okazał się wysoki, mimo że
        szkoła, do której trafiliśmy była w czołówce szkoł międzynarodowych w części
        świata, do której wyjechaliśmy.

        Kolejnym szokiem okazał się dla mnie przyjazd do UK na studia ( szkołę średnią
        kończyłam w innym kraju). Zdawałam maturę miedzynarodową gdzie literatura
        angielska była obowiązkowa. Nagle na uczelni w Londynie (być może dlatego, że
        artystycznej) okazało się, że na A-levels ludzie brali tylko i wyłącznie
        przedmioty artystyczne, co oznacza, że w wieku 15-16 lat przestali uczyć się
        literatury angielskiej. Być może przyzwyczajona do polskiej, a potem
        miedzynarodowej szkoły uważałam, że matematyka, przedmioty humanistyczne i inne
        ogólnokształcące przedmioty to podstawa do ukończenia szkoły średniej?

        Plusem zagranicy była wiara w ucznia, pochwały, motywowanie go. Ale nie jest tak
        w każdej szkole i w każdym środowiku.
        W Polsce też się wiele zmienia - jestem w PL od 3 lat - moje dzieci chodzą do
        przedszkola, w którym chwali się dzieci za wszystko - nawet za zielone
        pięcionogie wiewiórki. Wyrastają na ludzi pewnych swojej wartości, otwartych i
        ciekawych świata. To nie jest to dawne nasze przedszole i nasz system edukacji.
        Myślę, że wiele się w PL zmieniło, a nasze własne doświadczenia ze szkoły nie są
        takimi, pod którymi obecna młodzież może się podpisać.
        Lipcowa, tak czy inaczej powodzenia!
        • gypsi Re: Polska/brytyjska matura 11.01.10, 18:57
          Zmienia sie wiele, a i owszem, ale dopoki do zawodu nauczyciela bedzie negatywna
          selekcja, a w szkolnictwie bedzie rzadzic ZNP broniacy leni i nierobow, to o
          glebszych zmianach mozna zapomniec.

          I nie podpieram sie wspomnieniami sprzed trzydziestu lat, tylko tym, co wlasnie
          przechodza dzieci znajomych, ktorzy w ostatnie wakacje wrocili do kraju.
          Przyklady tekstow nauczycielek, a raczej "nauczycielek":
          - a dlaczego ona idzie do II gimnazjum, lepiej ja cofnac, bo nie da rady. Jak
          to, da rade? To ze dala rade w szkole w Anglii o beznadziejnym poziomie, to nie
          znaczy, ze da rade tutaj. Mowie pani, ze nie da i udowodnie, ze tak jest!
          - jak to czyta i pisze plynnie w obu jezykach? (o 7-latku) To nie jest mozliwe
          przeciez, zaraz pani pokaze, ze z polskim ma problemy. A plynny angielski i tak
          mu sie nie przyda.
          - a wlasciwie po co bylo wywozic dzieci na 4 lata? To bylo niepowazne z panstwa
          jako rodzicow strony. Ze chcieliscie byc razem? No wie pani, tez pomysly! A co
          te dzieci od ojca takiego dostaja, ze nie mogl wyjechac sam?

          To nie jest zapadla wies. To rogatki stolicy.
        • almamag Re: Polska/brytyjska matura 11.01.10, 19:17
          ja mam w tej chwili doswiadczenia "z pierwszej reki" corka przez 3 lata byla w
          angielskim przedszkolu, teraz z powodu mojej pracy na rok trafila do polskiego,
          na kazdym kroku moje oczy wielkie ze zdziwienia niestety jak do tej pory zawsze
          negatywnego

          nie liczenie sie z rodzicami w zakresie stosowania kar (np. odpowiedzialnosc
          zbiorowa), ograniczanie rozwoju dziecka i rownanie w dol na kazdym kroku,
          przymusowe zajecia nieobowiazkowe (jak nie zaplace np. za angielski corki, a
          moglaby uczuc nauczycielke, to siedzi na korytarzu, nie moze zostac w sali)
          kwiatkow takich tyle, ze nie zlicze

          dla wyjasnienia przedszkole podobno najlepsze w sporym miescie (ok. 70 000
          mieszkancow)rodzice walcza zeby sie do niego dostac, bo podobno reszta tragedia

          dodatkowe zdziwienie w czasie szkolen, ktore wlasnie dla nauczycieli prowadze (w
          80% mlodzi tuz po studiach), przekazuje im podstawy wspolczesnej psychologii
          dziecka i zdziwienie na ich twarzach bezcenne i te ciagle pytania "to dlaczego
          nas na studiach tego nie uczyli", a mowie im o rzeczach, ktore byly podstawa w
          traktowaniu dzieci w angielskim przedszkolu mlodej

          o systemie opieki zdrowotnej nad dzieckiem juz nawet nie chce wspominac, bo
          znajac go dobrze "od srodka" zwyczajnie sie go boje

          • martolina77 Re: Polska/brytyjska matura 12.01.10, 13:48
            To tak odnosnie szkoły w pl.

            gazetapraca.pl/gazetapraca/1,90439,3631256.html
    • igooska Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 11.01.10, 16:15
      Ja napisze z perspektywy dzisiejszego dnia.Dzisiaj pierwszy raz mój synek młodszy poszedł do szkoły(lat 3).Panie były przygotowane,miały tablice gdzie spisały sobie najprostsze słowa po angielsku-polsku i fonetycznie jak się je wymawia.Ja oczywiście byłam bardziej przerażona niż syn,on bawił się świetnie.Nikt go nie zmuszał do zmienienia obuwia,ustawiania się w pary itp.Przy stoliczku wypił mleko(!)zjadł banana i ma dużo kolegów i nawet kolezanki(jego słowa):)Moze mam szybko przystosowujące się dzieci(starszy tez szybko zaaklimatyzował się w szkole)a może fajna szkolą.Wiem ze pierwszy dzień w szkole nie musi być koszmarem!Myślę ze poznaniu innych kultur,poznaniu dobrze języka,czy spokoju finansowym już napisano wszystko wiec nie muszę pisać.Moje dzieci są tu szczęśliwe,a to najważniejsze.
    • dontteaseme Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 12.01.10, 16:39
      Ja zasadniczo mam podobne odczucia do kolezanki lipcowej. Zreszta pisalam juz o swoim emigracyjnym bolu jakies 2 lata temu.
      Mysle, ze kluczowa kwestia jest to, by nie idealizowac ani Polski, ani Anglii i brac poprawke na to, ze wszystko koncem koncow i tak bedzie zalezalo od osobowosci i stytuacji danej osoby. Nie da sie bowiem zyc w rozkroku - jak to ktos trafnie kiedys stwierdzil. Ktos w tym watku wczesniej napisal:

      I tu i tam codziennosc jest
      taka sama. Jezeli czlowiek nie jest z nia pogodzony, gdziekolwiek
      jest - szczesliwy nie bedzie.

      Wszedzie beda problemy, jesli nie te, to inne. Wszedzie beda radosci, tylko pytanie - czy czlowiek snujacy wizje, ze gdzies tam to byloby lepiej - bedzie potrafil te radosci dostrzec? Wydaje mi sie, ze w tej calej dyskusji 'gdzie lepiej' czy "co moze dac mi Anglia' trzeba przede wszystkim znalezc odpowiedz na pytanie gdzie mnie, a co za tym idzie - mojej rodzinie, jest lepiej? Jakie sa moje priorytety? I isc w tym kierunku, ktory jest bardziej nasz. Ile by to nie trwalo, i ile razy czlowiek mialby sie nie pomylic.

      Uwazam, ze na nic wspaniale mozliwosci edukacyjne, zawodowe, na nic luz zycia w dobrobycie i bez stresow finansowych jesli dziecko zyje w rodzinie, w ktorej albo matka albo ojciec sa niespelnieni, sfrustrowani, nieszczesliwi. Nie mozna poswiecac sie calkowicie dla kogos, nawet dla dzieci, trzeba znalezc jakis kompromis. I nie zakladac, ze jak sie podejmie jakas decyzje,obrosnie w zobowiazania, to juz na zawsze. Nigdy nie jest za pozno, by szukac sensu w zyciu, ze sie tak wzniosle wyraze;). Byle spokojnie, z glowa, i z emocjami na smyczy.

      Od mojego watku sprzed 2 lat troche czasu minelo, troche sie zmienilo na lepsze w moim zyciu, a ja nadal wiem, ze nie widze siebie w UK na stale. I z tego tez wzgledu uwazam, ze pobyt w UK nie bedzie bardziej korzystny dla mojej corki niz zycie w Polsce. Z prostej przyczyny - tu jestem, bylam i pewnie zawsze bylabym kims, kto traktuje to zycie jako gorszy acz moze wygodniejszy wybor. I zawsze trawilaby mnie mniejsza czy wieksza zgryzota na tym tle. Nie bede sie tu juz rozpisywac o kwestii pracy, wyksztalcenia, o tym, dlaczego nie chce czy nie moge zaczynac wszystkiego w UK od poczatku. Wielu ludzi, z ktorymi na ten temat dyskutuje, ma mnie za wariatke. Nie rozumieja, jak moge chciec wracac do Polski. A ja po prostu mam alternatywe... dla mnie zycie w Polsce bedzie moze troche mniej beztresowe finansowo i mniej wygodne niz tu, ale za to lepsze jesli chodzi o inne istotne dla mnie kwestie. I dlatego z moim przypadku, dla mojej rodziny, dla mojej corki i ewentualnych kolejnych dzieci lepiej jest wrocic.

      BTW - nie uwazam, ze dzieci w Polsce z zalozenia maja mniejsze szanse by osiagnac sukces zawodowy i finansowy. A nawet jesli bedzie im ciezko, to zawsze moga sprobowac podjac studia i/lub prace w Anglii, juz jako dorosli ludzie, i to bedzie wtedy ich wybor.
      • 18_lipcowa1 Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 12.01.10, 18:09
        dzieki za ten post ;-)
      • gosiash Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 13.01.10, 14:16
        dontteasme - nic dodać nic ująć :) Bardzo fajne podsumowanie.
    • aniolek105 Re: Co UK daje Waszym/Naszym dzieciom,part II ;-) 12.01.10, 20:59
      Dontteaseme,ładnie napisane.
      • 0_laura a co z organizacja?? 13.01.10, 14:53
        a ja tak z innej beczki..piszecie min o tesknocie za dziadkami, a
        jak dajecie rade od "organizacyjnej strony",tzn jak dajecie rade z
        zaprowadzaniem dzieci do szkol, przedszkoli??jak czesto bierzecie
        urlopy gdy dziecko choruje...W Pl ma sie caly sztab
        ludzi...zazwyczaj.

        moj synek idzie od wrzesnia do przedszkola.
        • igooska Re: a co z organizacja?? 13.01.10, 15:58
          Tutaj akurat nie pracuje.Ale w Polsce pracowałam i nie miałam całego sztabu ludzi.Jak chorowało jedno lub drugie po prostu brałam urlop,chorobowe albo mój partner brał.I tam i tu brak dziadków ,cioć itp do opieki.Tak tez się da żyć:)
        • almamag Re: a co z organizacja?? 13.01.10, 17:04
          rozne sa sytuacje, ja w awaryjnych w UK zawsze moglam liczyc na sasiadow (nawet
          po tygodniu mieszkania w nowym miejscu), w PL jestem sama z mloda, nawet jak
          jest rodzina to pracuje tak jak ja i biegam od 6 do 22 bo nie mam wyjscia
          • 0_laura Jakie przedszkole??? 17.01.10, 15:32
            Witam....przeprowadzam sie z rodzinka z polnocy londynu w okolice
            ealingu..drogie mamy musze wybrac przedszkole dla synka.pojdzie od
            wrzesnia///nie znam kompletnie tej czesci londynu.moze znacie dobre
            przedszkole?????doradzcie prosze.z gory dziekujeeeee
            • bettina40 Re: Jakie przedszkole??? 18.01.10, 12:36
              Dopisałaś się do wątku traktującym generalnie o emigracji, kwestii
              wracania lub nie wracania do Polski. Wiele dziewczyn, które mogłyby
              Ci pomóc może nie dojrzeć Twojego postu.
              Mieszkam w okolicy South Ealing/Brentford. Moje dziecko chodzi do
              katolickiej szkoły Our Lady & St. John's, która jest moim zdaniem
              świetna i ma też przedszkole. Wszystkie dzieci kończące tę szkołę
              dostają się do dwóch (męskiej lub żeńskiej) katolickich High
              Schools, które czołują w rankingu szkół średnich naszego rejonu.

              www.stjohnrc.hounslow.sch.uk/#
              • 0_laura Re: Jakie przedszkole??? 18.01.10, 15:15
                bettina dzieki wielkie...hm, nie umiem za bardzo sie poruszac po
                forach to fakt.gdzie przekopiowac to pytanie, na jakie forum....
                czy myslisz, ze jak zapisze synka do przedszkola na wrzesien - jakos
                w marcu to nie bedzie za pozno????dzieki wielkie za info
                • kingaolsz Re: Jakie przedszkole??? 18.01.10, 15:35
                  Ale Bettina pisze o szkolach podlegajacych pod Brentford. Z reszta np. z North
                  Ealing bedzie trudno dojezdzac do tej szkoly.
                  Dokladniej gdzie 0_laura masz byc? Bo Ealing bardzo duzy.

                  Co do zapisywania to na wrzesien zapisy skonczyly sie w grudniu, teraz mozesz na
                  liste oczekujacych sie wpisac tylko. Szkoly katolickie w tych rejonach sa mocno
                  oblegane, a kolejki dlugie.
                  Co Ci moge odradzic - moj syn chodzil przez 3 lata do Mount Carmel ( tez south
                  ealing), ale go zabralam, bo okazalo sie, ze po zmianie dyrekcji szkola mocno
                  sie pogorszyla. Teraz chodzi do swieckiej i poziom jest wyzszy.

                  Jesli chcesz to podaj przyblizone okolice gdzie bedziecie mieszkac to cos
                  podpowiemy - jednak musisz tez brac pod uwage, ze szkoly maja dosc scisle
                  rejony i moze sie okazac, ze zbytniego wyboru nie ma.
                  • bettina40 Re: Jakie przedszkole??? 20.01.10, 13:24
                    Mieszkam na pograniczu South Ealing i Brentford. Moja ulica należy
                    jeszcze do South Ealing, ale szkoła mojego synka ("Our Lady & St.
                    John's")należy już do Brentford. Mimo tego dziecko zostało przyjęte
                    do szkoły z dnia na dzień bez żadnych problemów, nawet mundurek
                    pożyczono nam na pierwsze dni zanim nie skompletuję własnego.
                    Synkowi łzy płynęły z oczu jak groch, kiedy wchodził do szkoły
                    pierwszego dnia, wychodził roześmiany. Możesz tam iść i porozmawiać,
                    na pewno przyjmą Cię serdecznie. Pracuję w tej szkole od września
                    jako wolontariuszka i jestem pod wrażeniem atmosfery, jaka tam
                    panuje. Natomiast w "Mount Carmel", o której wspomniała Kinga
                    rozmiawiali ze mną dość obcesowo i potraktowali tak jakbym się z
                    choinki urwała, bo chcę dziecko zapisać z marszu do takiej
                    renomowanej szkoły.
                    Odległość rzeczywiście ma znaczenie, moja koleżanka wozi co prawda
                    dzieci codziennie do naszej szkoły z Hanwellu, ale ma samochód. Są
                    też dziewczyny, które mieszkają na trasie autobusów 65, E2 czy E8 i
                    dojeżdżają nimi. Jednak najlepiej mieć szkołę blisko domu, wiadomo.
                    Poniżej wklejam Ci link do mapy szkół na Ealingu:

                    www.ealing.gov.uk/ealing3/export/sites/ealingweb/services/education/schools/_docs/SchoolLocationMap.pdf
                    • 0_laura Re: Jakie przedszkole??? 21.01.10, 09:23
                      bardzo dziekuje za pomoc...problem w tym ze my w lutym zaczniemy sie
                      przeprowadzac,,,,wczesniej jest to niemozliwe....wiec przedszkole
                      znajde pewnie na samym poczatku marca...nie wiem wiec gdzie
                      dokladnie bedziemy mieszkac....i strasznie sie boje ze bedzie za
                      pozno...juz do kilku szkol zadzwonilam, zapisuja na wrzesien...wiec
                      nie zakonczyli tego procesu w grudniu.ale musze podac adres,
                      zrozumiale.a co bedzie w lutym to niewiadomo..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka