dylemat przedszkolno-jezykowy

18.06.11, 18:15
Witam :)
tematy podobne pewnie walkowane co rusz.. no ale odpowiedzi jako takiej nie znalazlam
Moja corka wlasnie skonczyla 2 latka. Narazie mowi tylko kilka slow - niektore po polsku inne po angielsku. Zaczelam sie zastanawiac nad przedszkolem i chcialam poslac ja do prywatnego na 6-7godzin dziennie - glownie ze wzgledu na kontakt z jezykiem, bo jak narazie nie wyglada na to zeby rozumiala jak ktos cos do niej mowi po angielsku. Czy to dobry wybor, czy moze powinnam dziecko poslac najpierw na te panstwowe 15h/tyg, zeby sie w ogole oswoila z dziecmi i jezykiem, no i oszczedzic jej stresu zwiazanego z dlugim rozstaniem?
Nie chcialabym, zeby moja corka gorzej sie rozwijala, tylko dlatego ze rodzicow ma polskojezycznych. Czytalam o sytuacji ze panie z przedszkola, stwierdzily ze dziecko nie nadaje sie jeszcze do szkoly mimo odpowiedniego wieku..
Rozumiem tez ze jak juz mialaby byc poza domem 6-7h to powinna umiec powiedziec ze chce siusiu, no i juz nie powinna siusiac w pieluchy. Czeka mnie zatem wiele pracy :/
    • marninor Re: dylemat przedszkolno-jezykowy 18.06.11, 18:33
      jeśli obawiasz sie dłuższego pobytu dziecka poza domem a jednocześnie chcesz żeby miało kontakt z językiem to może dobrym pomysłem byłoby chodzić na różne playgroupy- dzieci+rodzice? osobiście nie uważam zeby 6-7 godz zabawy w przedszkolu bylo tragedią... ale to też indywidualne sprawy... 2 latek nie powinien już korzystac z pieluchy w ciagu dnia- bez przesady... młodsze dzieci potrafią sygnalizować potrzeby
    • bibba Re: dylemat przedszkolno-jezykowy 18.06.11, 18:36
      nie martw sie. oszczedzilabym sobie przedszkola, chyba, ze akurat pasuje ci ze wzgledu na sandart opieki albo godziny. na twoim miejscu - jesli mozesz - chadzalabym na playgroups, i mieszala sie jak najwiecej z mamami mowiacymi po angielsku, ktore maja dzieci w podobnym wieku. jesli corka ma 2 latka, to nie musi umiec robic siusiu na nocnik/kibelek, w przedszkolu czy placowce zapewniajacej 15h tyg zmienia jej pieluche.

      miedzy wiekiem 2 lata a 5, kiedy dzieci ida do szkoly - masz jeszce duzo czasu by zapewnic jej wsparce jezykowe, jesli bedzie go potrzebowala. a na teraz - czy to bedzie 3 godz dziennie czy 7, nie ma znaczenia, kazdy kontakt z jezykiem bedzie rownie owocny.
      • 3-mamuska Re: dylemat przedszkolno-jezykowy 18.06.11, 20:36
        Moje dzieci w wieku 3-lat jak szly do przedszkola to nie mowily nic po angielosku,albo doslownie kilka slow.I nie bylo zadnego problemu,teraz corka ma prawie 8 i jest klopot ale z jezykiem polskim.
        A nie jest tak ze te 15h tygodniowo dostaje dziecko, ktore ma 3 latka za mlodsze trzeba placic?za calosc?
        Mojej kolezanki syn chodzl od 2 roku zycia i tylko kilka godzin w tygodniu ,bo reszte sie z mezem wymieniali,a i tak placila,dopiero jak skonczyl mlody 3 latka, dotala pismo ze ma palcic tylko za 5 godzin, bo on chodzil 20 tygodniowo.
        Zreszta moje dostawaly miejsce w przedszkolu tylko na 15h jak skoncyzly 3-latka i musialy byc bez pieluch.
        Najmlodszy ma ponad 3 latka i ma pieluche i chodzi na 5 godzinn 2 razy w tygodniu,ale on jest na innych zasadach.
        • mrs.t Re: dylemat przedszkolno-jezykowy 18.06.11, 20:57

          > A nie jest tak ze te 15h tygodniowo dostaje dziecko, ktore ma 3 lat
          no bezplancyh 15h jest od 2,5roczku chyba?
          • poppy76 Re: dylemat przedszkolno-jezykowy 18.06.11, 20:59
            15h jest od kolejnego semestru, w ktorym dziecko konczy 3 lata. np jesli dziecko jest urodzone wrzesnien-grudzien, godziny przysluguja dopiero od stycznia, bo wtedy zaczyna sie semestr.
            • zurekgirl Re: dylemat przedszkolno-jezykowy 18.06.11, 21:08
              Nie zawsze tak jest. Jesli dziecko wymaga na przyklad terapii jezykowej lub ma zle warunki mieszkaniowe (tutaj HV moze list wystosowac, ze dziecko do rozwoju wymaga przedszkola, bo w domu nie ma miejsca- wiem, ze to smieszne i dziwne, ale dziala), to moze dostac miejsce juz od 2,5 roku na 15 godzin, a po skonczeniu 3 lat moze wrecz chodzic do przedszkola na full time.
            • mrs.t Re: dylemat przedszkolno-jezykowy 18.06.11, 22:23

              > 15h jest od kolejnego semestru, w ktorym dziecko konczy 3 lata.

              o matko zalamka
              skad ja sobie wymyslilam to 2,5roku??:/ i czekam z utesknieniemm;))
              • poppy76 Re: dylemat przedszkolno-jezykowy 18.06.11, 22:32
                Tez sie zalamalam;) Ale moje z pierwszej polowy wrzesnia. Nie pamietam, ale Twoje chyba ciut wczesniejsze, wiec szybciej sie zalapiesz;)
                Ha, i na poslanie od 2.5 to nie mam szans:D
                • starababcia1 Re: dylemat przedszkolno-jezykowy 18.06.11, 23:52
                  ja pracuje w jednym z takich przedszkoli , zawsze bylam przeciwna tego typu instytucjom i nadal jestem... dzieci traktowane sa przedmiotowo, mimo ze standarty ang. sa znacznie wyzsze od pl to i tak nie poslalabym zadnego ze swoich dzeci tam. Jedzenie fatalne ciagle ten sam belkot ang. : chipsy , nagetsy , fish fingersy , w porownaniu do naszych polskich dan obiadowych to koszmar. W zimie dzieci sa zasmarkane a griny zielone az im wisza , kaszla , kichaja i same musze nosy sobie wycierac .... podobnie jest z ubikacja ...same musze sobie pupe wytrzec , zadna z ksiezniczek ang. tego nie robi...wiec daruj sobie wysylanie dziecka do przedszkola moim zdaniem....
                  • najma78 Re: dylemat przedszkolno-jezykowy 19.06.11, 09:58
                    Sesje w przedszkolach sa przewaznie 5 godzinne, wiec jesli bedziesz chciala poslac na 6-7 to bedziesz placic jak za 10, chyba ze znalazlas przedszkole w ktorym placi sie na godziny. Moje dzieci byly w przedszkolu od 10 m-ca zycia i bylam z tego bardzo zadowolona, a co wazniejsze dzieci tez. Nie mialy zielonych gili wiszacych do pasa,bo je im wycierano (a dzieci z tzw. katarkami i kaszelkami chodza do przedszkoli i szkol) ani ubogiej diety (urozmaicona i zdrowa) a w lazience-toalecie byla zawsze i przez caly czas jedna osoba do pomocy dzieciom, bylam bardzo zadowolona z organzacji przedszkola, korzystalam z sure start. Dodam, ze kazde dziecko po 2 urodzinach mialo regularne sesje ze speech therapist, mozna tez bylo skorzystac z domowych raz w tygodniu, florowanie zebow w przedszkolu co 6 m-cy i inne. Samo przedszkole oferowalo tez wiele ''events'', kursow, doradztwa, byl m.in kurs angielskiego (A level) z darmowa opieka dla dzieci czy mozliwosc opieki dla dzieci szkolnych w czasie wakacji. 15h (38 tyg. w roku) sesje przysluguja dzieciom od 3-go roku zycia i u nas w przedszkolu bylo to od urodzin, natomiast inne zasady dotycza przedszkoli w szkolach, bo to zalezy ile razy w roku jest nabor i w takim przedszkolu dzieci moga byc tylko 3h. Tak jak ktos wspomnial darmowe przedszkole moze przyslugiwac dzieciom z rodzin w ktorych nie ma odpowiednich warunkow do rozwoju, dzieciom chorym np. zespol downa, dzieci samotnych matek itp. mozna dopytac w przedszkolu, HV itp. W przedszkolach w szkolach dzieci powinny byc odpieluchowane, brak warunkow typu przewijaki, prysznice. Co do rozwoju jezyka to na podstawie doswiadczen m.in z pracy w szkole podstawowej takze w nursery i reception uwazam ze wczesniejsze przedszkole i wlasnie kontakt z jezykiem dla dzieci polskich jest bardzo pomocny i wazny. Wiekszosc dzieci Polakow w wieku przedszkolnym jest zupelnie nie komunikatywna w jezyku angielskim i nauka wbrew czestym bardzo optymistycznym stwierdzeniom zajmuje kilka lat a nie kilka miesiecy i nie chodzi tu bynajmniej tylko o rozumienie podstawowych zwrotow, a o bogatszy jezyk, ktorego brak opoznia i utrudnia postepy w szkole. Co do wszelkich play group to jest to alternatywa o ile nie bedzie licznej grupy rodaczek (najlpiej wogole) bo w przeciwnym razie o rozmowach po angielsku mozna zapomniec. Zamiast przedszkola mozna tez pomyslec o childminders.
                    • ciocia_ala Re: dylemat przedszkolno-jezykowy 19.06.11, 12:04
                      Podpisuje sie pod najma78. Moje dziecko tez korzysta z Sure Start. Tyle, ze u mnie nie ma speach therapist. Jest mozliwosc zobaczenia jej raz w tygodniu przy tymze sure start, lub w niedalekim szpitalu, gdzie maja drop-in sesje.

                      Wydaje mi sie tez, ze darmowe przedszkole dla dziecka z problemami uwarunkowane jest miejscem zamieszkania. Sponsorowane jest to przez Council i u nas np. dostepne jest 10 godzin w tygodniu. O pelnowymiarowym (czyli 8-18) za darmo nic mi nie wiadomo.

                      Dodam tez, ze w mojej opini Sure Start jest dobra alternatywa przedszkola prywatnego. Prywante maja to do siebie, ze maja tylko dwie sesje (czyli od 8-13 i od 13-18) czy podobnie, gdzie Sure Start ma dzien podzielony na wiecej sesji.

                      Niektore Childrens Centre maja drop-in sessions, dwie godziny w tygodniu, gdzie zostawia sie dziecko samo (czyli bez rodzicow, pod opieka). Jest to klkoro dzieci, mala grupka. Moze to byc dobre dla autorki watku, jezeli dziecko jest gotowe na samodzielny pobyt.


                      najma78 napisała:
                      > Co do rozwoju jezyka to na podstawie doswiadczen m.in z pracy w szkol
                      > e podstawowej takze w nursery i reception uwazam ze wczesniejsze przedszkole i
                      > wlasnie kontakt z jezykiem dla dzieci polskich jest bardzo pomocny i wazny. Wi
                      > ekszosc dzieci Polakow w wieku przedszkolnym jest zupelnie nie komunikatywna w
                      > jezyku angielskim i nauka wbrew czestym bardzo optymistycznym stwierdzeniom za
                      > jmuje kilka lat a nie kilka miesiecy i nie chodzi tu bynajmniej tylko o rozumie
                      > nie podstawowych zwrotow, a o bogatszy jezyk, ktorego brak opoznia i utrudnia p
                      > ostepy w szkole.

                      I ja tez tak mysle.
                      • najma78 Re: dylemat przedszkolno-jezykowy 19.06.11, 12:17
                        ciocia_ala napisała:

                        > Wydaje mi sie tez, ze darmowe przedszkole dla dziecka z problemami uwarunkowane
                        > jest miejscem zamieszkania. Sponsorowane jest to przez Council i u nas np. dos
                        > tepne jest 10 godzin w tygodniu. O pelnowymiarowym (czyli 8-18) za darmo nic mi
                        > nie wiadomo.

                        Tu masz racje, zalezy od councilu, moze nie wynikalo to z tego co napisalam, ale w znanych mi takze z realcji znajomych przedszkolach nie ma sesji darmowych full time tylko okreslona ich ilosc np. 15h w tygodniu dla dzieci z zespolem downa czy dzieci samotnych matek.
                        >
                        > Dodam tez, ze w mojej opini Sure Start jest dobra alternatywa przedszkola prywa
                        > tnego. Prywante maja to do siebie, ze maja tylko dwie sesje (czyli od 8-13 i od
                        > 13-18) czy podobnie, gdzie Sure Start ma dzien podzielony na wiecej sesji.

                        Akurat w naszym miescie przedszkola sure start maja po 2 sesje 8-13 i 13-18 czyli to jest ruchome i w roznych miejscach roznie wyglada.
                        >
                        > Niektore Childrens Centre maja drop-in sessions, dwie godziny w tygodniu, gdzie
                        > zostawia sie dziecko samo (czyli bez rodzicow, pod opieka). Jest to klkoro dzi
                        > eci, mala grupka. Moze to byc dobre dla autorki watku, jezeli dziecko jest goto
                        > we na samodzielny pobyt.

                        Tez o tym slyszalam. Czasem sa to grupy przy roznych community centers itp.
                        • zurekgirl Re: dylemat przedszkolno-jezykowy 19.06.11, 12:29
                          To rzeczywiscie wyglada roznie w zaleznosci od miejsca zamieszkania. Moje pierwsze przedszkole oferuje 15 godzin, pracuja od 9 do 15 i mozna sobie to 15 godzin wybrac wedle wlasnego uznania. Moja corka chodzi na 2,5 dnia. Moje drugie przedszkole (bo pierwsze pomimo udogodnien godzinowych jest bardzo kiepskie) oferuje albo sesje poranne (9.15-12) albo popoludniowe (12.30-15.15), a jak sie dziecko przyzwyczai, to moze zostac na jeden pelny dzien, a pozostale tylko rano lub tylko popoludnie. Moja corka zaczela jako 2,5-latka ze wzgledu na speech therapy, a teraz ma juz 3 lata, wiec bedzie chodzic jak wszyscy. Przyznam, ze mialam z przedszkolem duzo szczescia. Znam chlopca w wieku mojej corki, ktory nie dostal miejsca w zadnym przedszkolu, a mieszka niedaleko.

                          Do nauki jezyka polecam zajecia ze spiewu (popytaj w okolicznych Sure Start albo nawet przedszkolu, czesto wiedza, co sie dzieje w okolicy) lub rozne 1 o'clock clubs. W wieku dwoch lat moja corka znala "hello" i "doggy" po angielsku, teraz sie rozbujala i pomimo, ze po polsku wciaz mowi duzo lepiej, to nie jest juz zagubiona wsrod angielskich gadajacych maluchow.

                          Przedszkole do nauki jezyka jak najbardziej polecam. Wszedzie, gdzie dziecko bedzie cie mialo wciaz do pomocy (szczegolnie jesli jest niesmiale, z odwaznymi dziecmi nie mam doswiadczenia) nie odwazy sie raczej samo mowic w obcym jezyku.
                        • benignusia Re: dylemat przedszkolno-jezykowy 19.06.11, 12:44
                          > >
                          > > Niektore Childrens Centre maja drop-in sessions, dwie godziny w tygodniu,
                          > gdzie
                          > > zostawia sie dziecko samo (czyli bez rodzicow, pod opieka). Jest to klko
                          > ro dzi
                          > > eci, mala grupka.
                          >
                          > Tez o tym slyszalam. Czasem sa to grupy przy roznych community centers itp.

                          moje dzieci chodzą do playgrup-od 9 30 do 12 30,jak przedszkole ale 3 godziny dziennie,od 2 roku życia.własnie przy childrens centre,naprawde super wyjscie dla nas.
            • 3-mamuska Re: dylemat przedszkolno-jezykowy 20.06.11, 21:15
              poppy76 napisała:

              > 15h jest od kolejnego semestru, w ktorym dziecko konczy 3 lata. np jesli dzieck
              > o jest urodzone wrzesnien-grudzien, godziny przysluguja dopiero od stycznia, bo
              > wtedy zaczyna sie semestr.
              Moja corka skonczyla 3-latka we wrzesniu, a w pazdzierniku poszla ,dokladnie miesiac po urodzinach,wiec moze nie we wszystkich przedszkolach tak jest,albo po prostu mieli miejsce.
              MOja nie jadla objadow, a jedynie owoce ,ciastka ,mleko, woda i soki przez te 3 godziny dziennie.
              Ale to przedszkole bylo takie ze dziecko moglo byc tam tylko 3 godziny,potem mieli przerwe i przychodzila grupa popoludniowa,nie moglo dziecko byc wiecej godzin niz te 3,nawet za doplata.
    • liley11 Re: dylemat przedszkolno-jezykowy 19.06.11, 11:31
      Corcia Twoja ma jeszcze duzo czasu. Ja chodzilam ze swoja na rozne grupy dla mam z dziecmi i spotykalam sie z anglojezycznymi mamami i ich dziecmi w zasadzie cofziennie na kilka godzin.
    • kingaolsz Re: dylemat przedszkolno-jezykowy 19.06.11, 13:27
      Ja mlodszego syna poslalam do pre-school, ktore przyjmuje dzieci w wieku od 2,5 roku do 5. Sesje byly 2,5 godzinne, dla mlodszych dzieci 2-3 dni w tygodniu, dla dzieci starszych ( od wrzesnia po 3 urodzinach) 5 dni w tygodniu. Sesje kosztowaly ciut drozej niz panstwo refundowalo, ale uwazalam, ze i tak warto. Panie byly super, warunki tez, swietny kontakt miedzy paniami, a rodzicami i miedzy samymi rodzicami takze. Mlody podlapal jezyk, zasady przedszkolne, nauczyl sie wiecej samodzielnosci i oswoil sie z zostawaniem w placowce bez rodzica ( no a troche to trwalo). Dzieki temu do przedszkola w szkole poszedl juz gotowy i samodzielny.

      Wg mnie warto, po warunkiem, ze znajdzie sie dobra placowke - u nas lista oczekujacych byla baaardzo dluga, bo sa dobrzy.
      • erga4 Re: dylemat przedszkolno-jezykowy 19.06.11, 18:40
        Mój syn też chodzi do play group która działa podobnie jak przedszkole. jest dla dzieci od 2 roku jednak mój syn gdy miał 2 lata nie był jeszcze gotowy na rozłąkę z mamą ;)
        był krzyk, płacz itp. spróbowałam go zostawić chyba 3 razy ale jak pojawiły się problemy ze spaniem, krzyki w nocy, pilnowanie mnie na każdym kroku doszłam do wniosku że jeszcze ma czas. zwłaszcza że jego stres związany był też z pojawieniem się siostrzyczki.
        kolejne podejscie zrobilismy we wrzersniu czyli jak miał prawie 3 lata. też było ciężko na początku ale przyzwyczaił się i polubił to miejsce. nie znał praktycznie wcale angielskiego, a teraz już duzo rozumie, używa zwrotów angielskich, itp. my w domu mówimy wyłacznie po polsku. mysle ze niepotrzebnie sie martwisz - tak jak Liley napisała wystarczy ze bedziesz z nia chodziła na jakies zajecia z innymi dziecmi.
        • moniamech Re: dylemat przedszkolno-jezykowy 19.06.11, 19:46
          Tu gdzie mieszkam jest jedno centrum dla dzieci ze spotkaniami typu play group, ale tylko na zasadzie mama zawsze z dzieckiem i tylko 2 godziny w tygodniu. Czy to wystarczy?
          • kingaolsz Re: dylemat przedszkolno-jezykowy 19.06.11, 20:41
            Poszukaj "pre-school", ale chodzenie rowniez na zajecia dla mam z dziecmi ( play group) tez nie zaszkodzi.
            • erga4 Re: dylemat przedszkolno-jezykowy 19.06.11, 21:00
              wiesz - to zależy o co ci dokładnie chodzi - czy o to by dziecko nauczyło się języka czy o to by zrobiło to jak najszybciej..
              bo jeżeli o samą umiejętnosć mówienia to wczesniej czy póxniej i tak się nauczy - nawet jeśli zacznie chodzić dopiero jako 3-latka na te 15h/tydzień.

              bo ciężko też powiedzieć jaka jest twoja córka - czy bez problemu zostaje z obcym, czy łatwo nawiązuje kontakt z innymi obcymi itp.
              mój syn mając 2 lata i 2 miesiące nie był jeszcze gotowy więc stwierdziłam że po co mam go stresować.
              i też już łapie angielski. jesli planujecie tu być dłużej (w UK) to ja bym się bardziej martwiła o jej jezyk polski bo jeśli wczesnie złapie ang to i do was zacznie mówic po ang...
              • moniamech Re: dylemat przedszkolno-jezykowy 20.06.11, 12:45
                hmm.. moja cora, nie lubi jak jej zostawiam sama, ale jak widzi inne dzieci np na placu zabaw, to raczej nie marudzi jak znikam (np schowam sie gdzies na chwile, albo zostawiam ja z mezem). Bardzo lubi towarzystwo dzieci, nawet z tymi o wiele starszymi chce sie bawic. Gorzej reaguje na doroslych, bo zawsze jakby zawstydzona, zwlaszcza jak mowia do niej po angielsku.
                No ale dobrze.. jakbym sie zdecydowala poslac ja dopiero po trzecich urodzinach i jeszcze nie znalaby ani slowa po angielsku (tu tez z rozumieniem jezyka na zero), to czy rok w przedszkolu publicznym (15h/tydz) by jej wystarczyl na tyle zeby poszla dalej?
                nie planujemy powrotu do polski i nie zalezy nam zeby go dobrze znala
                Moze nie potrzebnie sie martwie... maz ciagle psioczy ze ona sie nie rozwija prawidlowo, bo jeszcze nie mowi i sika w pieluchy i takie tam :(
                • zurekgirl Re: dylemat przedszkolno-jezykowy 20.06.11, 17:43
                  Na pocieszenie: w przedszkolu mojej corki sa trzylatki sikajace w pieluchy i sa przewijane przez panie. Moja bez pieluch, ale nie potrafi pupy sama wytrzec (chociaz ostatnio i za to sie zabiera), wiec wycieraja panie. Wiem, ze w niektorych przedszkolach wymaga sie odpieluchowania, ale w niektorych podchodzi sie do tego jak najbardziej na luzie.

                  Co do jezyka, to moim zdaniem wszystko zalezy od dziecka. Jesli jest niesmiale, staralabym sie jak najszybciej zaczac ja oswajac z jezykiem (ja tak musialam zrobic), jesli jest odwazne i przebojowe, nie spieszylabym sie. Moje dziecko bardzo sie przejmowalo tym, ze nie rozumie ludzi. Po wprowadzeniu paru doslownie slow typu hello, thank you, please, yes i no, nazw paru zwierzatek i kilku jedzeniowych rzeczy moja corka troche odwazniej odzywa sie w towarzystwie. Angielski (pomimo, ze tutaj urodzona, tylko ang tv itp) nie przyszedl jej wcale naturalnie.

                  Dla odmiany znajoma opiekuje sie angielskim dzieckiem, a ma tez swoja mala coreczke. Maja kontakt trzy razy w tygodniu po 3 godziny i coreczka mowi po angielsku przepieknie, calymi zdaniami, a to dlatego, ze ma swietna pamiec i klepie slowo w slowo to, co jej starsza angielska kolezanka powie.

                  Wniosek jest taki, ze moze lepiej znalezc jedno angielskie rozgadane dziecko, niekoniecznie cale przedszkole, zaprzyjaznic sie, spotykac regularnie i wtedy dziecko oswoi sie z jezykiem.
                • najma78 Re: dylemat przedszkolno-jezykowy 20.06.11, 18:53
                  moniamech napisała:

                  > No ale dobrze.. jakbym sie zdecydowala poslac ja dopiero po trzecich urodzinach
                  > i jeszcze nie znalaby ani slowa po angielsku (tu tez z rozumieniem jezyka na z
                  > ero), to czy rok w przedszkolu publicznym (15h/tydz) by jej wystarczyl na tyle
                  > zeby poszla dalej?

                  Wiekszosci dzieci znanych mi z kilku lat pracy w szkole nie wystraczylo :( Dla przykladu: jest dwoch chlopcow Polakow w klasie reception, podobny wiek, kazdy z nich uczeszczal do przedszkola w szkole i kazdy do 3-go roku zycia tylko w jezyku polskim plus play groups ale raczej mamy w polskim towarzystwie, niestety obaj w reception praktycznie niekomunikatywni z widocznymi trudnosciami, choc nie z powodu deficytow czy problemow rozwojowych. Jeden z nich od ponad 6 m-cy u angielskojezycznej chilminder, ktora codziennie odbiera go ze szkoly i spedza u niej ok 3h, a drugi bez zmian. Ten pierwszy zrobil niesamowity postep jezykowy a takze w zadaniach szkolnych, ten drugi wciaz w tym samym miejscu. No ale w koncu sie nauczy.


                  > Moze nie potrzebnie sie martwie... maz ciagle psioczy ze ona sie nie rozwija pr
                  > awidlowo, bo jeszcze nie mowi i sika w pieluchy i takie tam :(

                  Daj spokoj, to jeszcze male dziecko i trzeba mu dac czas. Cierpliwosci:)
                  Moim zdaniem przedszkole jest calkiem dobrym pomyslem, nie musi byc codzienie, mozna zaczac od 2 dni w tygodniu po 5 godzin i zobaczyc jak sie zaaklimatyzuje, jesli dobrze i bez traumy to stopniowo zwiekszyc ilosc godzin. Pozdrawiam.
                • t.edyta Re: dylemat przedszkolno-jezykowy 21.06.11, 10:38
                  Moj syn po roku chodzenia do nursery (3h dziennie)zadziwia mnie niesamowicie.
                  Juz rozmawia bez problemu ,ale on nie mial nigdy problemu z kontaktami z innymi dziecmi,doroslymi bo jest baardzo otwarty(czasami mnie to przeraza).

                  Chodzilismy na rozne sesje dla dzieci,playgroup itd,ale nie zauwazylam aby lapal jezyk akurat tam.
                  Ja jestem przekonana,ze poradzi sobie i nie musze dodatkowo go wspierac angielskim,bo to dzieciak smialy i nic go nie jest w stanie dolowac,da sobie i daje swietnie rade.
                  W domu opowiada co pani mowila,co trzeba przyniesc.

                  Ale jesli martwisz sie to najlepszym wyjsciem jest angielska opiekunka,ktora bedzie opiekowac sie dzieckiem w Twoim domu.

                  Tez taka opcje kiedys rozwazalam,ale doszlam do wniosku,ze moj dzieciak nalezy do tej grupy dzieci ktore nie maja kompleksow i juz teraz angielski nie jest dla niego problemem.
    • basiak36 Re: dylemat przedszkolno-jezykowy 21.06.11, 09:59
      Moja coreczka bez pieluch chodzila dopiero do 3 urodzin. Tutaj to nie jest problem bo wiadomo ze kazde dziecko jest gotowe w innym czasie.
      15h za darmo jest od kolejnego semestru po 3 urodzinach.
    • 7oz Re: dylemat przedszkolno-jezykowy 21.06.11, 14:03
      Ile mam i dzieci tyle będzie na ten temat opinii. Ja tylko się wypowiem z mojego doświadczenia. Mój synek najpierw chodził do angielskojęzycznej childminder bo uważałam, że więcej mu da przebywanie w takim domowy środowisku, z 2 -3 innych dzieci w jego wieku niż instytucjonalne podejście przedszkola. Dzięki temu od początku uczył się obu języków równocześnie (mieliśmy też szczęście, że trafiliśmy na fajną kobietkę, którą mały bardzo lubił). Potem zaliczyliśmy 3 przedszkola. Staraliśmy się wybrać jak najlepiej, sprawdzić co się da, ofsted, pytac ludzi itp i mimo tego pierwsze to była porażka. Najpierw było fajnie, potem odeszły ulubione panie i przedszkole zrobiło się przechowalnią z paniami na zastępstwo mającymi wszystko gdzieś. Potem było przedszkole Montessori i jeśli jakieś bym polecała dla małego dziecka to właśnie tego typu. W końcu dostaliśmy miejsce w bezpłatnym przedszkolu przy szkole i tam się przenieśliśmy na 2,5 h dziennie. W przyszkolnym przedszkolu jest kilkoro dzieci dwujęzycznych (ale nie polskich) Dzieci, które umiały choć trochę po angielsku zaadaptowały się dużo szybciej, zostawały bez płaczu itd. Trójka dzieci, która mówiła jedynie w języku rodziców przeszła cały proces dużo, dużo ciężej, dużo więcej łez, histeryczne czepianie się rodziców itd przez co panie z przedszkola pół sesji spędzały na uspokajaniu tych dzieci co automatycznie wiąże się z tym, że dzieci mniej korzystały z innych aspektów przedszkola jak nauka czy socjalizacja z innymi dziećmi. Oczywiście teraz widzę, że ich poziom języka angielskiego jest dość dobry i dzieci dają sobie radę więc to prawda, że w szkole dzieci same nauczą się jezyka. Pytanie tylko brzmi czy chodzi tylko o naukę języka czy o to aby dziecko z tego przedszkola skorzystało jak najwięcej aby przygotowało się do szkoły, miało frajdę z zabawy, aby szkoła dobrze im się kojarzyła z miłym czasem a nie koszmarnymi wspomnieniami z pierwszych dni gdy wszystko jest nowe, nieznane, mama gdzieś znika a na dodatek nie wiadomo o co chodzi tym wszystkim ludziom dookoła bo ich nic nie rozumie.
      Nie wiem czy przedszkole w wieku 2 lat jest akurat dobrym wyjściema ale będę się upierać, że podejście typu "da sobie radę, w szkole się nauczy" nie jest dobrym rozwiązaniem. I jak ci zależy aby dziecko miało dobry start to staraj się aby choć tego angielskigo się osłuchało, aby miało jakiś kontakt z angielskimi dziećmi czy to przez przedszkole czy jakieś playgroop czy cokolwiek innego.
Pełna wersja