przyznam,że parę razy mnie poraziło.
trudno się nie śmiać gdy słyszy się głupoty
wypowiadane przez znane osoby
przy okazji wielkich tragedii
Do największych głupot zaliczam:
1.przy okazji śmierci papieża:
wicie się Tomasza Lisa przed kamerą i poszukiwanie
symbolu
pechowej trzynastki w godzinie śmierci
(Jak on obliczył te trzynastkę, już nie pamiętam?)
2.ostatnia niedziela
posłanka opowiada jaka to rodzinna atmosfera panowała w pałacu prezydenckim. Dziennikarz pyta z pełnymi smutku i zrozumienia oczami:
-czyli jako jedyna może pani powiedzieć, że nie chodziła pani do pracy?
(pani nie wiedziała co odpowiedzieć)
3.cyt" zginęło, tylu niepotrzebnych ludzi"
mam nadzieję, że chodziło o słowo "niepotrzebnie"
4.kaznodzieja, ktory ubolewał ze samolot nie spadł w środę!
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7763307,Szokujaca_homilia_w_Katedrze_Przemyskiej__POSLUCHAJ_.html
5. a na świecie:
orzeł , który wylądował
www.radiozet.pl/Wiadomosci/Swiat/Orzel-wyladowal-belgijska-gazeta-bije-sie-w-piers/