Dodaj do ulubionych

Zaczynamy urlopowy snobizm?

08.06.10, 09:41
No pochwalcie się tymi Seszelami, Egiptami czy innymi Malediwami. To ponoć
jest szalenie modne i trzeba (nawet nie "wypada") tam być. Ja ekstrawagancko
mógłbym szpanować wyjazdem do Kornwalii, gdyby nie fakt, że jest to jakieś 150
km od miejsca zamieszkania :( a Kornwalię po prostu lubię i jadę tam nacieszyć
oko. Ale z chęcią pozazdroszczę innym :)
Obserwuj wątek
    • drzejms-buond Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 08.06.10, 10:08
      to całkiem jak moje 150km- ZALEW w SULEJOWIE i okolice!
      -magiczne miejsce.
      Fuerventurę pozostawiam na czasy gdy najdzie mnie wena twórcza
      ;]
      • dzidzia_bojowa Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 08.06.10, 11:13
        A w Krużewnikach był? :)))


        Pochwalę się, że mam zarezerwowaną chatkę nad jeziorem( ale nie na Mazurach) na
        sierpień i się tam zaszyję na dwa tygodnie. Takie miejsce pasuje do mojej
        lekkiej mizantropii:)
        • Gość: barnaba Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? IP: *.lodz.msk.pl 10.06.10, 21:30
          A ciocię Franię z Wilczych dołów znałeś?
      • drzejms-buond Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 08.06.10, 14:14
        drzejms-buond napisał:

        > to całkiem jak moje 150km- ZALEW w SULEJOWIE i okolice!
        > -magiczne miejsce.
        > Fuerventurę pozostawiam na czasy gdy najdzie mnie wena twórcza
        > ;]

        ja siakiś gupi jestem , czy jak? chodziło mi oczywiscie
        o FORMENTERĘ

        poprzednio pomyliłem Las Palmas z Palmas de Majorka...
        aaaasieeee nadziwić nie mogłem ile to tych wulkanów na Balearach...
      • ursyda Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 08.06.10, 19:39
        regaty PIT tam będą niedługo
        • sundry Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 08.06.10, 21:28
          Regaty PIT to jakaś rywalizacja urzędów skarbowych?
          • ursyda Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 08.06.10, 23:50
            Polska Izba Turystyki:)
    • Gość: lejla81 Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? IP: *.adsl.inetia.pl 08.06.10, 11:33
      Jezioro Como w Lombardii we Włoszech - to mój cel w tym roku. Ponoc
      sam Clooney tam ma willę. A dlaczego akurat Como? Bo do sąsiedniego
      Bergamo były najtańsze bilety lotnicze ;p
      • mamabuly Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 08.06.10, 11:53
        Do Como mam ok 400km to by był żaden snobizm. Za to grzejemy pod
        Rzeszów ok 1700km w jedna stronę, a potem nad Bałtyk. Ale się będzie
        działo!
        • lejla81 Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 08.06.10, 14:24
          Ja za to nad Bałtyk mam 30 km, więc musiałam wykombinowac coś
          innego ;) W każdym razie udanych wakacji.
          • mamabuly Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 08.06.10, 19:15
            Dziękuję! To musi się udać:D
    • ka-mi-la789 Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 08.06.10, 11:45
      Ja tegroczne wakacje prawdopodobnie spędzę na dochodzeniu do siebie
      po operacji. Czy to dostatecznie snobistyczne?
      • kicior99 Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 08.06.10, 11:59
        Pożyteczne. Jak wyzdrowiejesz na amen to się będziesz mogła snobować u wód :)
        • trusiaa Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 08.06.10, 12:09
          Moje wakacje :) Święty spokój... kury piejo, krowy ryczo, bociany latajo...
          Tyle, żeby książkę i butelkę mineralnej z domu wytaszczyć... i ommmmmmmmmmmm
          ommmmmmmmmmmmm...
          • ibelin26 Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 08.06.10, 13:03
            Jeszcze nie wiem gdzie pojadę - ale na pewno gdzieś w Polskę, gdzie
            będzie cisza i spokój.
      • mumia_ramzesa do Kamili 08.06.10, 13:23
        Kamila, operacja nie uniemozliwia wyjazdu na urlop. Teraz lekarze juz na 2-3
        dzien po kaza wstawac i ruszac sie jak najwiecej (zakladam, ze nie bedzie to
        operacja na otwartym sercu czy czaszce). Moze przesada jest jechanie niecale 3
        mies. po laparotomii z plecakiem w gory, ale Ty nie musisz miec takich pomyslow.
        Zreszta zapytaj lekarza.
        • Gość: ka-mi-la789 Re: do Kamili IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.10, 13:45
          > Kamila, operacja nie uniemozliwia wyjazdu na urlop. Teraz lekarze
          juz na 2-3
          > dzien po kaza wstawac i ruszac sie jak najwiecej (zakladam, ze nie
          bedzie to
          > operacja na otwartym sercu czy czaszce). Moze przesada jest
          jechanie niecale 3
          > mies. po laparotomii z plecakiem w gory, ale Ty nie musisz miec
          takich pomyslow

          Problem w tym, że będzie to operacja stopy, po której będę
          prawdopodobnie zmuszona do chodzenia o kulach przez 6-8 tygodni. Ale
          dziękuję za zainteresowanie i podtrzymanie na duchu :-).
          • mumia_ramzesa Re: do Kamili 08.06.10, 13:49
            To przesun sobie urlop, moze jesien bedzie ladna. Mozesz tez zaplanowac cos, co
            bedzie oszczedzac nogi (polecam kajak).
            • Gość: ka-mi-la789 Re: do Kamili IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.10, 14:23
              Po tej operacji na urlop raczej nie będzie mnie już stać :-(.
            • be_ell Re: do Kamili 08.06.10, 16:37
              Tu bym polemizowała.
              Najwięcej uszkodzeń na kajaku doznaje sie w kończynach dolnych, ze względu na
              wchodzenie do wody, przenoski, wysiadanie z kajaka na drzewo i inne atrakcje
              spływowe.
              • mumia_ramzesa Re: do Kamili 08.06.10, 16:50
                Nie trzeba robic splywu. Mozna wsiadac z pomostu albo znalezc dobre miejsce do
                tego na brzegu.
          • ewosia Re: do Kamili 10.06.10, 19:45
            Kamila, tuż po operacji gwoździowania podudzia (9 złaman) pojechałam
            z wózkiem inwalidzkim do Włoch- Wenecja, Werona, Mediolan.
            Dwa miesiące później, o kulach, z jedną nogą w powietrzu - Elba.
            Musiałam na tyłku się poruszać po plażach z głazów, za to widok
            ludzi stających w zadumie nad leżącymi na skraju wody kulami -
            bezcenny. Nie ma co pękać.
            • Gość: ka-mi-la789 Re: do Kamili IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.10, 21:01
              Chętnie zajrzałabym w myśli tych ludzi :-). Twarda sztuka jesteś,
              masz mój podziw.
    • kasitza Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 08.06.10, 13:35
      a ja jade wzdluz wisly: gdansk, torun, warszawa, krakow
      • drzejms-buond czy 690tys funtów to dużo? 08.06.10, 15:00
        www.formentera-property.co.uk/properties/Countryside-Villa-Formentera-Sa-Punta-n64.html
        ech...

        się snobuję na właściciela
        ;]















        marzyciela , miało być...
        • be_ell Re: czy 690tys funtów to dużo? 08.06.10, 16:37
          A ja snobistycznie na spływ.
          • drzejms-buond Re: czy 690tys funtów to dużo? 08.06.10, 17:03
            ja względem tego spływu.
            masz jakieś swoje ulubione miejsce i ekipę
            czy w sposób naturalny...Wisłą?
            • be_ell Re: czy 690tys funtów to dużo? 09.06.10, 15:41
              Mam, ale zdradzę tylko prywatnie, pisz na priva.
              • be_ell Re: czy 690tys funtów to dużo? 10.06.10, 17:45
                be_ell@gazeta.pl
        • ewa9717 Re: czy 690tys funtów to dużo? 08.06.10, 18:26
          Pełnia szczęscia: nigdzie w tym roku nie muszę jechać (no, najwyzej
          krótkie wypady nad morze), a ulubione jeziora mam w promieniu 8-9 km.
          Pięć! Jezior oczywiście. Kolejne nieco dalej ;)
        • vifxen Re: czy 690tys funtów to dużo? 08.06.10, 20:39
          Łaaaa, Dżejms, to jest śliczne! Jaki widok z okna! mmm, śniadanko na
          takim tarasie...
          może jakoś się złożymy forumowo? ;)
          • drzejms-buond Re: czy 690tys funtów to dużo? 09.06.10, 10:01
            vifxen napisała:

            > Łaaaa, Dżejms, to jest śliczne! Jaki widok z okna! mmm, śniadanko na
            > takim tarasie...
            > może jakoś się złożymy forumowo? ;)

            JESTEM ZA! Biorąc pod uwagę,że jest tam zakaz campingowania a ceny wynajęcia
            nijak się mają do rzeczywistości- taniej i rozsądniej będzie KUPIĆ!
            bez względu na to czy w ero czy w funtach!
        • mumia_ramzesa Re: czy 690tys funtów to dużo? 08.06.10, 20:55
          E, taki bunkier? A cena chyba w euro.
      • Gość: j-s. kasitza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.10, 13:18
        O, to fajny pomysł!
        Myślałam kiedyś o tym, tyle że w drugą stronę.
    • Gość: gupek_miastowy Co za gupi wontek IP: *.chello.pl 08.06.10, 17:45
      Ale gupi ten wontek - nie będe w nim pisał!
    • nessie-jp Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 08.06.10, 20:10
      U, cholera, a ja cóż, jadę na jeden dzień do Legionowa
      • misiania Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 08.06.10, 20:15
        a mi wyskoczył urlop za 1,5 tygodnia. znaczy wyskoczył z nacka, bo sama go sobie
        wyznaczyłam dawno temu, jednakowoż z różnych przyczyn nie miałam czasu ani
        ochoty go zaplanować. więc teraz podglądam was zza krzaka i robię ściągawkę :)))
        • iwu Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 09.06.10, 00:34
          Czy spędzanie wakacji w lesie 40 km od miejsca zamieszkania to
          snobizm? Bo jak nie, to będę się snobować na brak snobizmu.
    • liiona Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 09.06.10, 11:25
      Czy zakupienie dużej metalowej miednicy i moczenie w niej nóg dla ochłody.
      Popijając przy tym zimne piwko to snobizm, bo ja się tak lubię snobować, a tu
      nie wiem czy to pasuje?:(
      • drzejms-buond Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 09.06.10, 13:11
        pasuje! ale miednica musi być co najmniej z IKEA
    • erba Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 09.06.10, 13:37
      A ja będę w domciu dzidzię niańczyć i to jest o wiele bardziej uszczęśliwiające
      niż te wasze egipty i inne kanary. I sobie piękny suwaczek zafunduję, cobyście
      zazdrościli!
    • szadoka Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 09.06.10, 14:53
      Ja mieszkam na wakacjach :) , letnie wakacje jak zwykle spedzamy w
      domu , w krzakach pod Otwockiem. I jak zwykle jesienia wyjezdzamy na
      tydzien. W tym roku na Rodos.
      • Gość: Azorek Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? IP: *.chello.pl 10.06.10, 08:38
        szadoka napisała:

        > Ja mieszkam na wakacjach :)

        Ja też :) Za oknem zielono, za płotem las...:)

        Wakacje spędzam w domu na wsi. Kilka lat temu przejeżdżając przez śliczną wioseczkę zauważyłam wielki baner na ruince "sprzedam"...I telefon. Zadzwoniłam i kupiłam. Remont ruinki był droższy niż sama ruinka, ale miejsce jest magiczne. Mamy mały sad, kawałek łąki, oborę i stodołę :)) Szaleję tam dekoratorsko. Wypoczywam w sadzie. Mam dłuższe wakacje niż mąż, często jestem tam sama i czasem się boję. Najblizsi sąsiedzi to ok 300m. Ale jaka cisza! Pod warunkiem, że nie mam gości ;) A najczęściej mam.

        Lubię dzikie plaże nad Bałtykiem. Też mam blisko. Ale nie wytrzymałaby dwóch tygodni w zgiełku nadmorskich miejscowości.

        Egzotyczne wyspy mnie nie interesują. Raczej ciągnie mnie Szkocja, wichrowe wzgórza nad zimną wodą i takie klimaty. I żeby wiało. Koniecznie.
      • heca7 Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 11.06.10, 19:20
        O! A ja tak wypoczywam w Falenicy;)
        Też mi czasem nie wierzą, że w ogrodzie mam jak na wakacjach.
        W tym roku jadę do Chorwacji, Wowww! jak połowa Polski;)
    • mumia_ramzesa Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 10.06.10, 11:14
      Moj snobizm polega na nieplanowaniu niczego ( tak jak WC ;-P ).
      W koncu najfajniejsze rzeczy w zyciu zdarzyly mi sie przypadkiem. Decyzja gdzie
      jade zapada czesto w ostatniej chwili, przy czym jest to np decyzja do jakiego
      kraju/w jaki rejon jade a reszta wychodzi w trakcie. Jak juz tam jestem to
      szukam miejsca gdzie diabel mowi dobranoc i w ktorym nikomu nie przyjdzie do
      glowy spedzac urlopu. Zwiedzic miasta mozna po drodze.
      • paniiwonka1 Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 10.06.10, 15:10
        planowałam wsiąść z małą córką w pociąg relacji słupsk-ustka 18 km,
        a wrócić pekaesem, całą drogę głośno mówić do córki: zobacz no córko
        jak sie pociągiem(pekaesem) jeździło kiedys na wczasy. teraz sie juz
        tak nie jeździ, tylko lata samolotem, ale my tak specjalnie
        jedziemy, żebyś ty dziecko wiedziała co to pociąg albo pekaes.

        niestety musze zmienic plana, bo pociąg jedzie o 6.30 a wraca o 15,
        no to najpierw pojedziemy pekaesem:)
        i po wakacjach bedzie.
    • Gość: barnaba Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? IP: *.lodz.msk.pl 10.06.10, 21:34
      Phi, kilka lat temu wyskoczyłem na dzień do Afryki.











      Afryka - wieś na granicy woj. łódzkiego i kieleckiego, ot takie dwie chałupy na
      krzyż + las. W lesie rosły zarąbiste prawdziwki!
      • nessie-jp Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 11.06.10, 21:24
        > Afryka - wieś na granicy woj. łódzkiego i kieleckiego, ot takie dwie chałupy na
        > krzyż + las. W lesie rosły zarąbiste prawdziwki!

        O rany, muszę tam pojechać!
      • be_ell Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 13.06.10, 23:06
        Z Łodzi można jeszcze do Moskwy. Park Krajobrazowy Wzniesień Łódzkich.
    • qqazz Ja już miałem podróż sentymentalną 10.06.10, 21:49
      w wielkopolskie skad pochodzi ojciec, duzo się pozmieniało ale pięknie tam oj
      pieknie, córa miała najlepszą zabawę kiedy odwiedzilismy kuzynkę w "kongresówce"
      (rodzina mieszka blisko starej zaborowej granicy po obydwu stronach) która
      mieszka w domu gdzie mieszkał mój pradziadek, nic nie sprawiło jej jeszcze
      takiej radosci jak inwentarz na podwórzu, kury, kaczki, krowa, koty.... i ten
      krajobraz dawnego pogranicza, przepiekny po prostu. w dzieciństwie spędzałem tam
      wakacje troche sie pozmieniało przez te lata.



      pozdrawiam
    • pikku_myy16 Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 12.06.10, 12:35
      A ja bez snobizmu. Po Polsce i przez Polskę. Byle w doborowym
      towarzystwie :)
    • mokradla Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 12.06.10, 15:22
      A mnie snobizm omija,nie bylam 7 lat na urlopie-nie stac mnie):
    • zewszad_i_znikad Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 12.06.10, 15:59
      A ja napiszę poważnie: oczywiście każdemu podoba się co innego, więc
      należy z empatią podchodzić do wszelkich nieszkodliwych upodobań
      (więc nie powinnam pisać, że "nie rozumiem ludzi, którym się
      podobają takie wyjazdy")... Napiszę więc inaczej: nie rozumiem
      presji na odczuwanie chęci takich wyjazdów. Dla mnie Seszele, Egipt
      czy Malediwy to:
      - temperatura nie do zniesienia,
      - morze, w którym nie można pływać - morza o dużym zasoleniu nadają
      się do pływania tylko dla osób o zdrowej skórze, bez naruszeń jej
      ciągłości (prościej: kiedy sól dostanie się do rany, to po prostu
      BOLI!!!). Ja do nich nie należę.
      Wolę chłodniejszy klimat - nie czuję się zdolna do emigracji, ale
      myślę, że idealne byłyby dla mnie np. okolice Trondheim.
      A jeżeli chodzi o wyjazdy wakacyjne - kocham skocznie narciarskie i
      idealnym celem są dla mnie miejsca, gdzie mogę je zwiedzać. Póki co
      weszłam na 231 skoczni (od znanych w rodzaju Planicy po znane tylko
      skoczniomania(cz)kom w rodzaju Rakvere czy Buchenbergu). Nie
      miałabym nic przeciw spędzeniu całego miesiąca na przemieszczaniu
      się ze skoczni na skocznię, istnieją tylko dwa problemy:
      - nie mam samochodu i nie umiem posługiwać się tą maszynką, więc
      potrzeba do tego np. koleżanki, również zainteresowanej skoczniami i
      zdolnej do obsługi samochodu.
      - moje kolana nie są idealnie sprawne i nie wiem, czy wytrzymałyby
      miesiąc skoczniołazostwa. Moje dotychczasowe rekordy to 11 skoczni w
      jeden dzień i 39 skoczni w tydzień. Czy wytrzymałabym np. 120
      skoczni w miesiąc, Bóg jeden raczy wiedzieć...
      • wtopek szczerze i bez snobizmu 12.06.10, 22:27
        Bahamy...znajomi mają tam dom z własną przystanią...trafiło się, że w
        sierpniu ruszaj a w półroczny rejs...
      • kkk Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 12.06.10, 22:44
        zawsze...----
        dla twojej informacji----w Egipcie łatwiej z=się znosi te upały bo nie ma
        takiej wilgotnosci powietrza, jak np. w PL podczas 'upałow' jestes ciagle mokra -
        tam NIE
        ---w morzu o duzym zasoleniu (czerwone) pływa się ZNAKOMICIE... słona woda
        bardzo unosi
        jesli wiesz;)
        • nessie-jp Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 12.06.10, 23:19
          > ---w morzu o duzym zasoleniu (czerwone) pływa się ZNAKOMICIE... słona woda
          > bardzo unosi

          Tak, zwłaszcza przy poranionej albo podrażnionej skórze, o której pisała ZiZ!
          Weź sobie zdrap trochę skóry z łydki pumeksem i wejdź do takiego morza,
          zobaczysz, jak cię uniesie!
        • agulha Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 12.06.10, 23:48
          Nie, żeby to były akurat MOJE ulubione kierunki wakacyjne, ale:
          - A KTO każe do Egiptu jechać latem i się grzać?! Byłam na rejsie po
          Nilu w styczniu - było cudnie, pogoda w sam raz dla mnie i dla
          bocianów, które, zołzy jedne, tam zimują; byłam też w Kairze w
          listopadzie i pogoda też OK, no może pod piramidami mogłoby być ciut
          chłodniej. To są wspaniałe miejsca na przedłużenie wakacji.
          - morza zasolone są bolesne (zwłaszcza Morze Martwe, niech je Pan Bóg
          kocha, nie trzeba otarć naskórka - po krótkiej kąpieli można sobie
          przypomnieć, gdzie się ma błony śluzowe - ale też na każdym kąpielisku
          są prysznice, a na płatnych kąpieliskach także prysznice z główką na
          rurze, w zasłanialnych kabinach, jeśli wiecie, co mam na myśli ;-P. Za
          to morza południowe są ciepłe, można wchodzić, wychodzić, pluskać się,
          a nie "przyzwyczajać się" 10 minut i po kolejnych 10 minutach z sinymi
          wargami wychodzić, szczękając zębami, i dygotać pod ręcznikiem.
          Ogólnie chyba najfajniejsze jest szlajanie się po Europie ;-)).
    • emilka_zs Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 12.06.10, 23:45
      Mój snobizm trzy wyjazdy wolontariackie w Bieszczady, na Mazury i na Ukrainę. :P
      Nie kręcą mnie żadne Egipty czy Bahamy - prawie każdy tam był, dużo turystów... :P
      • Gość: gosc Los Angeles Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? IP: *.dhcp.mrba.ca.charter.com 13.06.10, 06:11
        mam trzy sypialniowy dom na wyspie Ambergies Key na
        Belize.Zapraszam w grudniu bo po sezonie huraganow, cieplo okolo 28
        stopni no i w pelni sezonu lobster.
      • Gość: grubaska Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? IP: 85.222.87.* 18.06.10, 20:15
        > Nie kręcą mnie żadne Egipty czy Bahamy - prawie każdy tam był

        Nie to, co w Bieszczadach albo na Mazurach...
        Ja przekladam wakacje na zime - wtedy lece do Singapuru i jade ladem do Wietnamu
        albo Chin.
    • kicior99 Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 13.06.10, 10:00
      No, sami normalni ludzie są tutaj. Fajnie się to czyta :) a za wypowiedzi dziękuję. Niestety, sporo moich znajomych uważa, że poniżej Chorwacji nie ma co się odzywać o urlopie... W ogóle zaniepokojony jestem tą magią modnych miejsc. Coś z mojego podwórka: 90 procent jadących do Wielkiej Brytanii zaczyna i kończy na Londynie. Tymczasem nie ma nic gorszego niż Londyn latem: duszno, drogo, tłocznie i najczęściej głupio (British Museum jest klimatyzowane ale mało kto tam trafia). No, szczytem ekstrawagancji jest Stonehenge. Mało kto (chyba że ma tam rodzinę) nie podskoczy kilkadziesiąt kilometrów dalej do Wells czy Glastonbury - zwłaszcza to ostatnie miejsce ma dla każdego coś miłego: dla miłośników historii, ezoteryki, rocka... Myślenie schematami i owczy pęd są u nas nader powszechne. A już absurdem i niedorzecznością są wycieczki do Londynu na zakończenie podstawówki czy gimnazjum. Tłum owieczek, baranów raczej, włóczy się po Tower nie wiedząc co tak naprawdę oglądają, czasem będąc pretekstem do realizowania marzeń opiekuna (bo czym innym jest zapędzenie stada dwunastolatków na całą niedzielę do British Museum zamiast pokazać im Speakers' Corner i Buckingham Palace? Przecież 90 procent tych dzieciaków nie było nawet w Krakowie (lub w przypadku krakowskiej wycieczki - w Warszawie). Z dorosłymi jest zupełnie tak samo... Nie naciskam, żeby od razu pojechać do Kornwalii czy Kumbrii, co wymaga już pewnej wiedzy i przygotowania, ale naprawdę jest sporo ogromnie ciekawych miejsc, które dadzą więcej wiedzy o kraju i ludziach a także dostarczą lepszej rozrywki, niż latanie z wywieszonym jęzorem po Londynie. A najlepiej rzeczywiście zacząć od najbliższej okolicy :) Pozdrawiam.
      • mumia_ramzesa Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 13.06.10, 10:39
        Kilka lat temu bylam na wyjezdzie sluzbowym w UK. Jak to zwykle bywa
        zorganizowano zwiedzanie Londynu: objazdowe z autobusu. Ja i kolega
        zrezygnowalismy z tego i pojechalismy do Kew Gardens (on studiowal wczesniej w
        Londynie, wiec to dla niego zaden rarytas a ja wolalam obejrzec ogrod
        botaniczny). Fantastycznie odpoczelismy. Zebys widzial mine Angola -
        organizatora, kiedy mu powiedzielismy dlaczego nie bylismy na tym jego zwiedzaniu!
        • kicior99 Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 13.06.10, 11:10
          I nader słusznie. Też się urywałem z wycieczek. Kiedy towarzystwo oglądało z
          autokaru Helsinki, ja sobie pojechałem na Seurasaari poopalać się a potem do
          zoo. No ale ja zawsze lubiłem się wygłupiać :) A Kew Gardens boskie są, chyba
          tylko Eden Project bardziej mi się podoba.
          • mumia_ramzesa Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 13.06.10, 11:26
            Helsinki z autokaru? Przeciez tam wszystko mozna zejsc w jeden dzien i jeszcze
            posiedziec na tych fantastycznych schodach katedry.
            Eden Project nie widzialam, ale czytalam na Twoim blogu. Moze kiedys sie wybiore.
            • kicior99 Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 13.06.10, 11:45
              W Finlandii wszystko potrafią pokazać z autokaru z pojezierzem włącznie. Stopy
              tylko w pobliżu knajp (bo tak chcą turyści). Na szczęście rozumieją też potrzeby
              indywidualnych turystów a w program każdej wycieczki można dowolnie ingerować :)
              Próbowałem tak kiedyś we Francji i już nie spotkało się to z entuzjazmem...
              • mumia_ramzesa Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 13.06.10, 12:07
                To po co jezdzisz na zorganizowane wycieczki? Wprawdzie zobaczy sie wtedy wiecej
                niz na wyjezdzie indywidualnym, ale to "patrzymy w prawo, patrzymy w lewo" mnie
                dobija. Jak sama wybieram co mam zwiedzic to wiecej mi z tego zostaje, niz z
                podanego na tacy.
                • kicior99 Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 13.06.10, 12:13
                  Akurat w Finlandii byłem zmuszony (to było w ramach zajęć) a we Francji też nie
                  byłem sam. Z reguły jednak unikam spędów.
                  • kkk Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 14.06.10, 10:39
                    taaak, nie przesadzajmy, chyba ze ktoś jest po jakiejs bójce czy
                    wypadku i taki wielce poraniony że mu to pzreszkadza, no cóż,
                    współczuje! ;)
                    • mumia_ramzesa Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 14.06.10, 12:05
                      Cos Ci sie pomylilo w kolejnosci postow.
                      Zeby miec naruszona ciaglosc skory to nie trzeba byc po bojce. Wystarczy, ze
                      potna Cie komary lub meszki i sie podrapiesz. Nie mowie juz o ludziach ze
                      sklonnoscia do alergii skornej czy chorobach typu luszczyca albo atopowe
                      zapalenie skory. Takie osoby maja ponadto skore wrazliwa na przesuszenie, a
                      moczenie nawet w slodkiej wodzie, nie mowiac juz o morskiej bardzo wysusza.
                      • Gość: zenotka Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.10, 13:31

                        może Malaga na parę dni ( jesli znajde tanie bilety),może Rumunia w
                        sierpniu ,a i tak szykuje sie na wielka wyprawę w listopadzie.
                      • kkk Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 15.06.10, 11:14
                        nic mi się nie pomyliło
                        śmiać mi się chce
                        rzeczywiście Polacy 0 wieczni malkontenci :/
                        żenada, na wszystko narzekają
                        • kkk Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 15.06.10, 11:15
                          w morzu woda za słona
                          słońce za gorące
                          w innym kraju mówią innym językiem
                          ....
                          a nie ruszajcie się poza dom i tyle
                          • kicior99 Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? 17.06.10, 08:48
                            ... a w Polsce coraz gorzej mówią po polsku...
      • agulha Pytanie do Kiciora! 18.06.10, 19:20
        W nawiązaniu do Twojego postu, na wpół serio Ci odpowiem i przy okazji podpytam.
        Otóż dziwujesz się, że ludziska poprzestają w Anglii na Londynie. Dlaczego inni
        tak robią, nie wiem, ale powiem Ci, dlaczego u mnie tak wyszło. Byłam w Wielkiej
        Brytanii ze 3 razy prywatnie w Londynie i trzy razy służbowo, z czego 1 raz w
        Canterbury i 1 raz w Cambridge, ale b. mało miałam czasu na zwiedzanie.
        Uwielbiam turystykę i bardzo jestem ciekawa interioru Anglii i Szkocji zwłaszcza
        (bo o Walii mało wiem ;-).
        I ile razy rozważam tę opcję, to mi się odechciewa.
        Samoloty latają do innych miast niż Londyn, ale żadne z nich nie jest dla mnie
        samo w sobie tak atrakcyjne, żeby się tam wybrać (no, może kiedyś wybiorę się do
        Edynburga, ale nie jestem pewna, czy są bezpośrednie loty).
        Samochód mam, służbowy i kontynentalny, nie puszczą mnie z nim do UK, bo
        kierownica nie po tej stronie i odległość za duża (limit roczny na prywatne
        podróże).
        Wypożyczenie zwykle w Europie (w odróżnieniu od USA) jest drogie, poza tym
        miałabym obawy co do mojego przestawienia się na lewostronność.
        Pozostają zatem pociągi i autobusy. Pociągi są niemiłosiernie drogie. Autobusy
        wprawdzie jeżdżą długo i Anglicy mnie przed nimi przestrzegali (że opóźnienia
        itd.), ale to bym jeszcze zniosła. Gorzej, że znośną cenę można uzyskać
        wyłącznie, kupując bilet z dużym wyprzedzeniem. Czyli ja mam w marcu wiedzieć,
        czy 10 lipca o godz. 12:30 będę miała możliwość i chęć wsiąść do autobusu
        relacji X-Y. Nie znam miejsca, nie wiem, czy nie będzie padał deszcz, czy nie
        będę miała migreny, czy mi się nie odechce, ale mam bulić i już. To wolę jechać
        do Lizbony, gdzie wygląda to tak: zwlekamy się rano z łóżka, jemy bez pośpiechu
        śniadanie, pogoda sprzyja i zachciewa nam się wycieczki do Sintry. Udajemy się
        zatem na miejscowy dworzec kolejowy (niemal na piechotkę), gdzie coś co 30 minut
        odchodzi pociąg do pięknego miasteczka Sintra, kosztuje śmieszne grosze, a na
        miejscu jest perfekcyjnie zorganizowana komunikacja turystyczna. Też tania.
        Jeżeli natomiast byłby deszcz albo miejscowa informacja turystyczna natchnęłaby
        nas inną myślą, to mamy pełną swobodę zadecydowania, że nie do Sintry jedziemy,
        a np. na pchli targ. Albo do oceanarium.
        A w Londynie to nawet bilety na autobus z Luton do miasta sprzedają z góry w tym
        systemie. Czyli albo mi autobus ucieknie (bo się samolot spóźni albo będę długo
        czekać na bagaże, nie mówiąc już o tej obrzydliwie długiej kolejce do kontroli
        paszportowej), albo będę czekać jak debilka i przepuszczać kolejne kursy, żeby
        się doczekać mojego.
        Dodatkowo zakwaterowanie w Wielkiej Brytanii, z moich doświadczeń osobistych i
        kwerendy internetowej, jest wybitnie droższe i znacząco gorszej jakości niż na
        kontynencie. Takich ciasnych klit żaden Niemiec ani nawet Włoch nie ośmieliłby
        się proponować jako kwater. To się u nich raczej nazywa klatkami dla królików.
        Hotele tych samych marek co na kontynencie są dużo droższe. No i tak odechciewa
        się człowiekowi odkrywania Wielkiej Brytanii.
        A na koniec pytanie - czy miałbyś jakieś rady na temat powyższego, tzn. jak z
        sensem zorganizować taki wypad? Uwaga: autostop, rower, namiot, dormitoria -
        odpadają. Wyrosłam. Minimalny standard zakwaterowania: pokój z własnym
        wc/łazienką. Pożądana własna kitchenette. Będę szczerze wdzięczna za sugestie.
        Przepraszam, że na tym forum ;-).
        • kicior99 Re: Pytanie do Kiciora! 18.06.10, 20:00
          Hmmm... gorzkie słowa pod adresem brytyjskiej komunikacji jak najbardziej celne.
          Autobusy dalekobieżne (coach) rzeczywiście wloką się i spóźniają, do tego mają
          trasy tak skonstruowane, że jadąc z zachodu na północ nie da się nie jechać
          przez dworzec Heathrow. Przerabiałem to wielokrotnie, jako że moje "szczęście"
          mieszka w Northampton... Co do kolei... Jest droga ale potrafi być tez bardzo
          tania, jeśli bilet kupi się odpowiednio wcześnie. Spróbuj przez ten adres:
          www.nationalrail.co.uk/ . pamiętaj też o specyfice angielskich taryf:
          takiej jest, jeśli jedziesz linią jednego przewoźnika, np. First lub Arrivy, nie
          ma różnicy między pośpiechami, ekspresami i osobowymi, rower przewozi się za
          darmo z pewnymi wyjątkami (zabronione jest wysiadanie z rowerem na wielkich
          stacjach w godzinach porannego szczytu), pociągi w dni robocze po 8.30 są
          tańsze, bilet powrotny jest prawie tak samo drogi jak w jedną stronę, bilet
          powrotny powyżej (zdaje się) 50 km ma formą open i ważny jest miesiąc, i tak
          dalej.,.. Wiedząc to, można podróżować w miarę tanio. Autobusy lokalne zaś są
          dofinansowane przez samorządy lokalne, więc jeżdżą najczęściej naokoło, przez
          masę wioch i taka podróż może być koszmarem.
          Co do hoteli - warto rezerwować bed and breakfast, rozsądna cena to już 20
          funtów. Pokoje w hotelach są różne, ja korzystam z tych polecanych przez AA,
          jeszcze nie zdarzyło się, by mnie wcisnęli do klitki. Cena - ok. 40 funtów za
          noc. Jako jeden z ostatnich romantyków często korzystam z namiotu i campingów.
          Cena za jedynkę to ok. 7 - 10 funtów za noc, przy czym należy uważać, bo w
          popularnych miejscowościach turystycznych stosuje się taryfę zaczynającą się od
          dwóch osób, nawet jeśli jedziesz sam/a. Mnie spotkało to w Newquay.
          Jeszcze jedna rada praktyczna - Anglia to kraj rezerwacji. raczej nie da się
          jechać "na krzywy ryj" i liczyć na cud. I jeszcze jedno - warto popytać
          miejscowych o bonusy. na przykład na dworcu kolejowym co lato znajdziesz ulotki
          z kuponami do zwiedzania Londynu: jeśli przyjedziesz do Londynu pociągiem, w
          wiele miejsc kupujesz bilety za pół ceny lub z dużą zniżką. Niektóre gazety
          drukują też kupony dla swoich czytelników, np. w Observerze sprzed tygodnia był
          kupon uprawniający do zniżki 50 procent na bilet do Eden Project w Kornwalii.
          Takich perks jest masa i mona na nich sporo zaoszczędzić, trzeba tylko
          wiedzieć jak je znaleźć. no i czytać ulotki, bo często zawierają one cenne
          informacje, np. o zniżkach itp.

          Pytaj dalej :)
          • agulha Re: Pytanie do Kiciora! 18.06.10, 22:55
            Dzięki! Zaraz sobie Twój post skopiuję i pieczołowicie zachowam na moim dysku C
            pod hasłem: Podróże ;-)).
            Pierwsze pytanie: co to jest AA?! Mnie się kojarzy z Anonimowymi Alkoholikami,
            ale to raczej nie to ;-). Często korzystam z www.tripadvisor.co.uk. Kwaterę pod
            Londynem znalazłam przez Google+sprawdzenie w Internecie, byłam tam już 2 razy
            (Barking konkretnie). Jeździmy we dwójkę, więc problem jedynka/dwójka raczej
            mnie nie dotyczy.
            Koleje postudiuję. Szczególnie to wcześniejsze kupowanie - czy też trzeba się co
            do pół godziny określać, kiedy się pojedzie.
            Co do autobusów, przekonałam się boleśnie, jak okrężnie potrafią jeździć.
            Pojechałyśmy do Orpington - w jedną stronę (z ostatniej stacji DLR)
            autobusem-piętrusem, i ten jeszcze w miarę po prostej jechał, a z powrotem
            nieopatrznie wsiadłyśmy do niepiętrusa, który chyba w zygzak jeździł i każdemu
            niemal pod drzwiami się zatrzymywał, bez żartów przystanek co 50-100 metrów.
            Jeżeli tak samo jeżdżą autobusy dalekobieżne, to strach się bać.
            Co do zakwaterowania, konieczność rezerwacji mnie nie przeraża, raczej przeciwnie.
            Ciekawe, czy "perks" są także publikowane w Internecie? Przed przyjazdem do
            Paryża (marzec 2 lata temu) znalazłam przez Sieć kupon zniżkowy na Bateaux
            Mouches i bodajże na windę na "łuk triumfalny" w dzielnicy Defense.
            Czy w UK jest jakiś odpowiednik francuskich tanich hoteli sieciowych dla
            zmotoryzowanych, takich jak Etap, Formule 1, Premiere Classe, gdzie po
            określonej godzinie nie ma nikogo w recepcji, a wchodzi się za pomocą automatu?
            Z bed and breakfast nie korzystałam nigdy, rozumiem, że to coś w rodzaju
            prywatnej kwatery ze śniadaniem w cenie? Czy sanitariaty są zwykle do wyłącznego
            użytku, czy wspólne dla wszystkich gości? A jak z dostępnością jakiejś
            minikuchenki (chodzi o wodę na kawę, lodówkę na mleko do tej kawy, maksymalnie
            jakieś ugotowanie jaj na twardo czy podgrzanie parówek, żadnego gotowania bigosu
            i zup)?
            • kicior99 Re: Pytanie do Kiciora! 18.06.10, 23:15
              AA to odpowiednik PZMot :) Nie wiem, czy jest sieć automatycznych hoteli, prawdę
              mówiąc nie spotkałem się z tym. Hotele dla zmotoryzowanych poleca AA i są to
              normalne pokoje z łazienką, czajnikiem i mini kuchenką, na której więcej niż
              kawy nie zrobisz :( Powiem więcej, w hotelu za 80 funtów nie spotkałem głupiej
              mikrofali... Ale tam przynajmniej było wliczone śniadanie w koszt. Co do
              autobusów - pełna zgoda. Z Bridgwater do Glastonbury (21 km) jedzie się 70
              minut. Autobusy dalekobieżne (z reguły National Express lub Berrys) jadą prosto
              ale są uzależnione od sytuacji na autostradach. Co do perks - nie, to są z
              reguły gazety, ulotki itp. Ale zawsze wypada zapytać miejscowych, np. do muzeum
              w Kornwalii możesz wejść taniej, jak Kornwalijczyk kupi Ci bilet :) Oni wiedzą
              najwięcej i najlepiej.
              • kicior99 Re: Pytanie do Kiciora! 19.06.10, 10:07
                Na wszelki wypadek i dla użytku szerszej grupy internautów opisałem to tu:
                kicior99.blox.pl/2010/06/Wakacje-w-Anglii.html
    • Gość: Alinka Re: Zaczynamy urlopowy snobizm? IP: *.air-net.gda.pl 15.06.10, 14:18
      A ja tam wolę ciepłe jak wakacje w Polsce. Powód prosty: PEWNA POGODA, a po
      takiej jak w tym roku zimie dla mnie może być przez tydz czy 2 nawet 50+ w
      cieniu i narzekać zamiaru nie mam, mam zamiar wygrzać się na maxa :) i żaden to
      snobizm uważam poprostu wakacje:) nie po to pracuję ciężko cały rok, żeby taplać
      się w zimnym bałtyku do którego mam 5 min z domu :)po za tym ceny na pół wyspie
      POWALAJA!

      Pozdrawiam wszystkich wakacyjnie :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka