qulqa
31.10.10, 11:01
Wywiązała się przy stole dyskusja rodzinna, kto z jakiego naczynia spożywał alkohol. Z gwinta - standard, z wydrążonych łyżeczką ogórków, ze skorupek po jajkach (w akademiku różnie bywało), z nieużywanych szklanych opakowań po zniczach (piliśmy na cmentarzu, a kiosk ze zniczami był najbliżej).
Wszystkich przebiła Mama.
Dawno, dawno temu, wycieczka do teatru. Inteligencja pracująca wsiada do autokaru, zaopatrzona w kiełbasę, chleb, wódkę, talerzyki .... jakoś nikt nie pamiętał o szklankach lub kieliszkach. Przecież z gwinta nie będą pić !
Pili z odkręconych osłonek na kierunkowskazy autobusu marki Jelcz.
Kto pił ciekawiej ? :)