Dodaj do ulubionych

Dziewczyna na noc

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.05.04, 08:36
Żona w zeszłą sobotę wyjechała na wczasy, a mnie dzisiaj na całą noc
potrzebna była… dziewczyna. Obtelefonowałem wszystkie moje znajome, ale żadna
z nich nie zdradzała ochoty. Co robić? Wybrałem się do najpopularniejszej
kawiarni w mieście, gdzie wieczorami przesiadywały ładne dziewczyny.

„Bajka” o tej porze była prawie pełna. Gwar młodzieńczych głosów zagłuszał
nawet potężne decybele grającej szafy. Na parkiecie rockandrollowało kilka
rozbawionych par. Rozejrzałem się, zaraz wpadła mi w oko samotnie siedząca
dziewczyna, której wielkie, marzące oczy wzbudzały zaufanie, a krucze włosy
wspaniale kontrastowały z czerwoną, gustownie skrojoną sukienką.

– Czy mogę się dosiąść?

Popatrzyła na mnie niechętnie, ale skinęła głową. Zgarnęła też zaraz parę
drobiazgów do torebki, jakby dalszy jej pobyt w kawiarni nie miał większego
sensu. Oj, chyba trudno z nią będzie! – pomyślałem nieco zdeprymowany, jako
że pora była dość późna. Jeżeli mi z ta dziewczyna nie wyjdzie… to klops!
Postanowiłem tedy bez zwłoki przystąpić do akcji:

– Umówiłem się tutaj z kimś, ale nie przyszedł. A pani?

– Co ja? – obrzuciła mnie niedbałym spojrzeniem.

– Pani też czeka na kogoś?

– Tylko na kelnerkę – odparła ironicznie. – Zaraz zapłacę i będzie miał pan
cały stolik do dyspozycji.

Zrobiło mi się nieprzyjemnie, tak nieprzyjemnie, że nawet ryk grającej szafy
nie był w stanie zagłuszyć mego zmieszania. Nie od razu też zauważyłem, że od
któregoś z sąsiednich stolików oderwał się nabuzowany wińskiem typ i
bezceremonialnie zawisł nad naszym stolikiem.

– Zatańczymy?

Dostrzegłem w jej oczach najpierw zdumienie, a potem strach.

– Pani jest ze mną – uniosłem się z krzesła – właśnie idziemy na parkiet.

Ująłem ją delikatnie w łokciu i poprowadziłem w roztańczony tłumek. Nie
protestowała, a nawet jakby się bardzo śpieszyła. Ogarnęła nas melodia cha-
cha…

– Proszę wybaczyć, że postąpiłem tak bezceremonialnie, ale nie było innego
wyjścia.

Spojrzała na mnie z wdzięcznością i dopiero teraz, w tańcu, zaczęła mi się
bacznie przyglądać. Nie odsunęła się też, gdy zdobywając się na odwagę,
objąłem ją mocniej ramieniem.

– Pan jest bardzo miły – powiedziała. – To ja zachowałam się wobec pana
opryskliwie, ale, istotnie, czekałam tu na kogoś, kto uczynił mi duży zawód.
Teraz już mi przeszło… – uśmiechnęła się rozkosznie.

W chwilę później, przy lampkach czerwonego wina, gwarzyliśmy jak para
zakochanych.

– Wiesz – powiedziała w pewnej chwili – ten podpity typ znowu nas obserwuje.
Wyjdźmy stąd bez awantury…

Udaliśmy się do szatni.

– Mam myśl – zacząłem nieśmiało – ale, błagam, nie pomyśl sobie coś złego.
Chciałbym cię zabrać do siebie na kolację…

Dziewczyna jakby zesztywniała, a nawet odsunęła się ode mnie.

– Oczywiście – ciągnąłem beztrosko – zrozumiem jeśli odmówisz. – Żadna
sprawa. Gdybyś jednak znała moja płytotekę, to ho, ho! Mam całego Beethovena,
Bacha, Pendereckiego, a nawet trio jazzowe Wallina…

– Masz Wallina?

– Mam! Nawet ostatnie nagrania: „Strange Brews”, „Easy Money”, „Strike Up The
Band”…

– Ale moi rodzice…

– Masz tu telefon. Uprzedź, że wrócisz później.

Zadzwoniła z szatni do domu, że uczy się z jakąś Jolką i wróci późno.

– Wolisz, mamo, żebym zanocowała u Jolki? W porządku, jeśli, oczywiście, nie
przerobimy całego materiału…

Teraz ja zesztywniałem. Kłamała jak z nut.

Popędziliśmy do mnie. Byłem szczęśliwy. I ręce mi drżały, kiedy przez dobrą
chwilę mocowałem się z zamkiem u drzwi. Ledwie je otworzyłem i już na szyję
rzucił mi się mój mały syn.

– Tatusiu, tatusiu, dobrze, że jesteś, bo pani Genowefa musiała dzisiaj wyjść
wcześniej…

Dziewczyna stała jak wryta, rozchylając usta w bezmiernym zdumieniu.

– Józiu – powiedziałem czule do syna – ta śliczna pani zgodziła się pozostać
na całą noc w naszym mieszkaniu i już nie będziesz się niczego bał.

Mały brzdąc obejrzał dziewczynę od stóp do głów, uśmiechnął się z aprobatą i
pociągnął do swojego pokoju. Dała się prowadzić, raczej machinalnie, rzucając
w moją stronę bardziej przerażone, aniżeli wściekłe spojrzenia.

– W lodówce jest kolacja, a w moim pokoju cała płytoteka do dyspozycji –
zawołałem już z klatki schodowej, po czym zaryglowałem drzwi na dwa spusty i
zadowolony, że znalazłem na dzisiejszą noc opiekunkę do dziecka, poleciałem
jak na skrzydłach do kumpla, gdzie urządzaliśmy kawalerskie spotkanie z
udziałem mrożonych buteleczek wyborowej.
Obserwuj wątek
    • baal82 Re: Dziewczyna na noc 07.05.04, 08:55
      skad znasz moja historie ?? :)
    • fassolka Re: Dziewczyna na noc 07.05.04, 11:17
      Kiedy rano, zadomolony z siebie, lekko chwiejnym krokiem zbliżałem się do domu,
      zobaczyłem zaparkowanego pod blokem dwa srebrzyste mercedesy z przyciemnionymi
      szybami. Przystanąłem zdumiony. W tym momencie z samochodów wysiadło sześciu
      barczystych krótko ostrzyzonych facetów w ciemnych okularach. "Lilka mówi że to
      ten gość", rzucił jeden z nich wskazując na mnie palcem. Otoczyli mnie
      błyskawicznie, a najwyższy powiedział uprzejmie "Spóźniłem sie na randke, a ty
      postanowiłeś się zaopiekować moją dziewczyną?"
      • witch-witch Re: Dziewczyna na noc 07.05.04, 17:52

        W jego prawej rece zablyslo cos metalowego. "Ale ze mnie fujara" pomyslalem
        przez chwile zanim cos ostrego......
        • deser_t Re: Dziewczyna na noc 11.05.04, 08:36
          ... nie poczułem w ustach. Tak! Przecież na kolację jadłem czosnek z pepperoni!
          Nie wahając się ani chwili napiąłem wątłe mieśnie i ...
          • noie Re: Dziewczyna na noc 11.05.04, 12:12
            ...dmuchnalem ja jego aczkolwiek troche zdumiona twarz.....
    • szarobury :))))) n/t 07.05.04, 13:27
      • tanger.soto Re: :))))) n/t 08.05.04, 17:39
        jeszcze, jeszcze....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka