Gość: suzi79
IP: *.gdynia.mm.pl
01.06.04, 21:12
Do wszystkich Was, urodzonych przed Rokiem Panskim 1980
Jesli jako dzieci albo mlodzi ludzie zyliscie w latach 50; 60; 70-
tych XX
wieku-nie mozecie dzis uwierzyc ze w ogole w ten czas przezyc
mogliscie!
Dlaczego? A dlatego, ze:
-jako dzieci siedzielismy w samochodach bez pasow bezpieczenstwa i
poduszek
powietrznych
-nasze lozeczka pomalowane byly farbami o krzykliwych kolorach,
pelnymi
kadmu i olowiu (o rozpuszczalnikach nie wspomne...)
-buteleczki z lekarstwami i innymi (nie)bezpiecznymi chemikaliami z
"Wyborowa" na czele daly sie przeciez bez trudu
otworzyc a ciekawosc to przeciez cecha dzieci i mlodziezy, prawda?
-drzwi i szafki w kuchni i lazience byly stalym miebezpieczenstwem dla
kazdego z nas, zwlaszcza ze nikt nie
slyszal o zamkach anty-dzeciecych...
-do jazdy na rowerze nikt w zyciu nie ubral kasku ochronnego
(podobnie na
nartach albo wrotkach)
-wode pilo sie z kranu a nie hermetycznych butelek i tym temu
podobnych...
-pierwsze samochody budowalismy z pudel albo skrzynek po kartoflach i
podczas jazdy z gorki stwierdzalo sie, ze sie zapomnialo o
hamulcach...
-rano wychodzilismy z domu by pojsc sie pobawic, musielismy wrocic
wtedy,
kiedy zapalaly sie pierwsze latarnie -
nikt nie wiedzial gdzie nas nosi, bo nikt nie mial przy sobie komorki
a
sprawne budki telefoniczne mozna bylo policzyc na
palcach jednej reki (zreszta i tak nikt nie nosil grosza przy
sobie...)
-czlowiek sie kaleczyl, lamal kosci, wybijal zeby i nikt nikogo z tego
powodu nie skarzyl do sadu; sami bylismy sobie
winni...
-jedlismy keksy, czekolade (tez czekoladopodobna), chleb grubo
posmarowany
maslem, kielbase, kartofle, skwarki i Bog wie jeszcze co-i co?-i nikt
nie
byl przesadnie gruby...
-pilismy w grupie z jednej butelki i nikt od tego nie umarl...
-nie mielismy: playstation, nintendo, x-box, gier video, 60 programow
w
telewizji, kaset video, dvd, surround sound, wlasnego telewizora,
komputera
a mielismy swietnych kolegow i kolezanki!
-po prostu wychodzilismy z domu i spotykalismy ich na ulicy, bez
telefonowania i umawiania sie, bez wiedzy rodzicow
(oni nie musieli nas przywozic i odwozic)-jak to bylo mozliwe?
-wymyslalismy zabawy z kijem i kamieniem, jedlismy ziemie, dzdzownice
i
temu podobne-i co?-przepowiednie tez sie nie
sprawdzily-robaki nie zyly w naszych zoladkach a kijami nie
wylupalismy
rowiesnikom zbyt wielu oczu...
-niektorzy z nas nie byli tak sprytni i przepadali na egzaminach albo
powtarzali klase i nikt nie zwolywal z tego
powodu kryzysowych nauczycielskich narad...
-jezdzilo sie autostopem i nikomu nie przyszlo do glowy, ze cos
takiego
moze sie bardzo marnie skonczyc...