Dodaj do ulubionych

Razem Napiszmy Książkę II

23.06.12, 11:19
Kiedyś o mały włos nie napisaliśmy na fh książki:
forum.gazeta.pl/forum/w,384,32922872,,Razem_napiszmy_ksiazke.html?s=0
Teraz też spróbujmy:)
Jak dawniej: każdy pisze kilka/kilkanaście zdań, następny kontynuuje. Pożądana kupa śmiechu ale i też pewna konsekwencja w wymyślaniu kolejnych zdarzeń. Do dzieła:)


Obserwuj wątek
    • kudlati Re: Razem Napiszmy Książkę II 23.06.12, 11:20
      Stefania stała na dachu. Jej ciało owiewał delikatny wietrzyk i porcja porannych spalin. Ostatni raz spojrzała za siebie.
      -Już cię nigdy nie ujrzę, ukochany. Żegnaj- rzekła patetycznie, ugięła kolana i wystrzeliła słusznych gabarytów ramiona do góry. Jej słusznych gabarytów ciało wdzięcznie oderwało się od ziemi, wykonało poprawne salto, po czym natychmiast zostało poddane silnemu przyciąganiu grawitacyjnemu...
      • Gość: Złodziejka_Dusz Re: Razem Napiszmy Książkę II IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.12, 15:07
        Czarno. Poczuła na swojej piegowatej skórze delikatne łaskotanie. Coś kuło w głowę. Wplatało się w jej długie, miedziane włosy. Z daleka dochodziły głuche krzyki. Przemogła się i otworzy oczy.
        Ujrzała ze leży wprost na sianie zebranym wczoraj i przygotowanym do suszenia.
        Oszołomiona Stefania podniosła głowe i zobaczyła nad sobą wielkie, przerażone oczy nieznajomego mężczyzny
        • kalllka Re: Razem Napiszmy Książkę II 23.06.12, 15:41
          .. ktory zabojczo przekrzywiajac glowe -rzekl
          -co robisz w mojej pralni i dlaczego gnieciesz moje siano (!)swoim, slusznych gabarytow tulowiem??
          • Gość: Złodziejka_Dusz Re: Razem Napiszmy Książkę II IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.12, 16:04
            Wypowiedz mężczyzny-gbura natychmiast przywróciła Stefanie do pionu.
            -Jak możesz?! Jak możesz mieć pretensje o siano w takiej chwili?! Czy Ty wiesz co ja przed chwilą przeżyłam? Wszyscy jesteście tacy sami! To przez Was jestem na psychicznym dnie, tonąc w emocjonalnym błocie!- krzycząc odgarnęła włosy z twarzy, odsłaniając oczy, pełne tryskających iskier i bohatersko uniosła głowę gotowa do dalszej walki.
          • kudlati Re: Razem Napiszmy Książkę II 23.06.12, 16:12
            - O, przepraszam - żachnęła się dotknięta do żywego Stefania i nonszalancko otrzepała tułów. -Jestem ze Spółdzielni Rolniczej Stokrotka i właśnie p r a s u j ę to siano - łgała jak najęta. - To gdzie ułożyć? Należy się trzydzieści złotych od beli. A..a..ale dlaczego pan tak patrzy, mam coś na twarzy...?
            • kudlati Re: Razem Napiszmy Książkę II 23.06.12, 16:19
              Wypowiedz mężczyzny-gbura natychmiast przywróciła Stefanie do pionu.
              -Jak możesz?! Jak możesz mieć pretensje o siano w takiej chwili?! Czy Ty wiesz co ja przed chwilą przeżyłam? Wszyscy jesteście tacy sami! To przez Was jestem na psychicznym dnie, tonąc w emocjonalnym błocie!- krzycząc odgarnęła włosy z twarzy, odsłaniając oczy, pełne tryskających iskier i bohatersko uniosła głowę gotowa do dalszej walki.

              Tak oczyma wyobraźni zareagowała Stefa, gdyż nosiła w sercu niezabliźnione rany od męskich ciosów. Lecz teraz postanowiła być silną i przetrwać. Przetrwać dzięki sprytowi, obłudzie i zemście. Zemście na zimno.

              - To gdzie ta forsa i co jest z moja twarzą?

              (sory, za długo pisałem posta:)
            • kalllka Re: Razem Napiszmy Książkę II 23.06.12, 16:19
              -muszke,, Hrabino-, odparowal sprytnym przekasem jej zaczepke.
              • Gość: Złodziejka_Dusz Re: Razem Napiszmy Książkę II IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.12, 17:38
                -Muszę się pani do czegoś przyznać - dodał nieznajomy - w tym roku przez upalne lato ziemia nie dała plonu. Nie mam pieniędzy żeby pani zapłacić.
                Wbił wzrok w swoje dziurawe trzewiki, zarumienił się i dalej kontynuował - Czy mógłbym inaczej się odwdzięczyć? Co mogę dla pani zrobić? Zrobię wszytko!
                • kudlati Re: Razem Napiszmy Książkę II 23.06.12, 19:44
                  "Wszystko, to znaczy dobry interes..."- kombinowała pospiesznie prawa połowa mózgu Stefanii. Lewa zaś zarejestrowała pełen wdzięku rumieniec i wyraźny biceps rysujący się pod kraciastą koszulą nieznajomego. Oraz dobry interes. "Ale co z naszą zemstą na rodzie męskim!?"- zaniepokoiła się prawa połowa - "Lewa, nie zbaczaj mi tu z wcześniej obranej drogi!". "Interes to interes" - obłudnie szepnęła lewa i podsunęła Stefanii wizję nieziemskich rozkoszy.
                  - Proszę zdjąć spodnie - z nieodgadnionym wzrokiem rzekła Stefania.
                  • liiona Re: Razem Napiszmy Książkę II 23.06.12, 21:43
                    W chwili kiedy wyobraźnia Stefani zbliżała się do granic których byle kto nie może przekroczyć ujrzała jak zwykłe i pospolite są te spodnie ..nie, nie! to miał być dobry gatunkowo dżins a tu taki chłam. Jej wzrok powędrował na koszulę, zwykła flanela za 15 zeta?! nie tak wyobrażała sobie świetne interesy, ale nie, ileż to razy pozory ją zmyliły, jej nos podpowiadał jej że tak nie pachnie tani Korsarz.
                    • kudlati Re: Razem Napiszmy Książkę II 23.06.12, 21:59
                      Tak czy owak spodnie opadły. Oczy tkwiące w słusznych gabarytów ciele Stefci bez zmrużenia taksowały obfite owłosienie jego właściciela. - Jak masz na imię? - spytała od niechcenia, acz bardzo głośno, usiłując przekrzyczeć hałasującą maszynkę do golenia. - Rysiek? A to ładnie. Obiecująco. Wszystkie Ryśki to porządne chłopy - gawędziła upychając włosy do jutowego worka.
                      • Gość: Złodziejka_Dusz Re: Razem Napiszmy Książkę II IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.12, 09:05
                        Tak gaworząc sobie miło, młoda para nie zauważyła czającego się nieopodal niebezpieczeństwa.
                        Kilka metrów dalej, zza krzakiem leszczyny, siedział zgarbiony, odziany w czarne łachy, brudny mężczyzna. W cichy i skupieniu przyglądał się całej scenie snując intrygę. Po czaszką wykrystalizował się mu plan.
                        -Tak-pomyślał, rozchylając liście krzaka i wybałuszając oczy - Do dzieła, póki ta golarka tak hałasuje!
                        Trzema zgrabnymi susami wyskoczył z ukrycia, łokciem popchnął Ryśka wprost na świeżo uprasowane siano. Osłupiałej i oszołomionej kobiecie wyrwał wiszącą na ramieniu złotą torebkę i czym sił w nogach, słysząc za sobą złowrogie pomruki, zmierzał w stronę centrum miasta ze świstem wiatru w uszach.
                        • Gość: wa. Re: Razem Napiszmy Książkę II IP: *.play-internet.pl 24.06.12, 11:28
                          - Ryśku! Ryśku! Krzyknęła Stefania. Po czym złapała się za głowę i łamiącym się głosem wypowiedziała
                          - O nie, to była moja nowa torebka od Louboutin'a kupiona wczoraj na targu u znajomego ruska. Szybko przeanalizowała swoją wypowiedź i postanowiła dodać jeszcze jedno zdanie, które nie będzie świadczyło o jej próżności, a dodatkowo zmotywuje Ryszarda do rozpoczęcia poszukiwań sprawcy kradzieży.
                          - Miałam tam podanie do Agencji Restrukturyzacji o wypłatę odszkodowań za wiosenne przymrozki pszenicy oraz o paszport dwóch cielaków. Oj ja biedna nieszczęśliwa... Zmarszczyła brew i pomyślała: coś tak genialnego to tylko ja jestem w stanie wymyślić.
                        • kudlati Re: Razem Napiszmy Książkę II 24.06.12, 11:29
                          Kloszard Jean-Pierre, zwany w półświatku Żąpierem, był w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Nie wiedział bowiem, w naiwności swojej, z kim zadarł i jakie zło dzierży właśnie pod pachą. Biegł rączo na patykowatych nogach, ściskając kurczowo pod pachą złotą torebeczkę i myślał, głupiec, że złapał Pana Boga za nogi.

                          - Myślisz, głupcze, żeś mnie złapał za nogi? - drwiąco uniósł brwi Bóg.

                          - Ty sk@#$%$^nie...- zdołała wykrztusić Stefania, która po ogołoceniu Ryśkowej klaty zbierała właśnie żniwo z jego pleców - popamiętasz mnie! Dopadnę cię i włosy z dupy powyrywam!!!

                          - Moje sianko...- załkał Rysiek.
                          Nie, ten dzień był wyjątkowo podły. Pozbawiony owłosienia, stał w swoich dziurawych trzewiczkach, dziadowskich dżinsach i koszuli i wyglądał tak...tak...W tym momencie twarde serce Stefanii stopniało niczym BigMilk na patelni. Wpiła się słusznych rozmiarów ustami w wątłe usta Ryśkowe i na dłuższą chwilę odcięła im dopływ powietrza. Oszołomiony Ryszard runął na sianko.
                          Oszołomiona zaś Stefania, z jutowym workiem pod pachą i Ryśkiem w sercu, pogalopowała niczym młody hipopotam, goniąc Żąpiera i mroczną przyszłość...
                          • Gość: Złodziejka_Dusz Re: Razem Napiszmy Książkę II IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.12, 11:46
                            Tymczasem nad miastem zebrały się ciemne, gołębioszare chmury. Powietrze zrobiło się parne, ulice pustoszały.
                            Na horyzoncie ukazała się wysoka postać. Jej kroki były pełne gracji i sprężyste. Ciało oplatały czarne łachy, a przez ramie zwiała swobodnie, kontrastująca, już nie tylko z ów mężczyzną lecz z całym ponurym miastem, złota torebka.
                            Na betonowym chodniku zaczęły pokazywać się pierwsze krople wody. A w następnej sekundzie całej miasto znalazło się pod rzęsistymi strumieniami deszczu.
                            Bujne loki złodzieja, oklapły. Twarz ociekała z wody, a w jego oczach ukazało się coś niepokojącego. Poczuł, ze głos próbuje wydostać się z jego gardła. Że nie wytrzyma sekundy dłużej.
                            Kobieta obserwująca ulewę zza różowej firanki okna, ujrzała mężczyznę skaczącego miedzy kałużami, kręcącego w rytm złotą torebka i drącego na całe gardło ” Ciągle pada! Ludzie biegną, bo się bardzo boją deszczu. Stoją w bramie, ledwie się w tej bramie mieszcząc. A ja? A ja chodzę, nie przejmując się ulewą ani spiesząc, Czując jak mi krople deszczu usta pieszczą, ze złożonym parasolem idę pieszo, o tak!”
                            Po zakończonym piruecie skoczył do głębokiej kałuży po same kolana. Wszystko wskazywało na to, że zaczął udawać rybę.

                            • Gość: wa Re: Razem Napiszmy Książkę II IP: *.play-internet.pl 24.06.12, 11:55
                              Leżąc w największej kałuży na całej długości ulicy Durnej w Kutnie, krzyknął: Kelner, Arizona Sunrajs z palemką raz! Założył nogę na nogę. Trzymając kurczowo świeżo nabytą torebkę, przyglądał się swoim różowym lakierkom z pozłacanymi cekinami...
                              • kalllka Re: Razem Napiszmy Książkę II 24.06.12, 12:01
                                cekinami,,, wycinanymi z kolekcjonowanych przezen plyt CD
                                kurna, ale jezdem zmeczon takim plytkim zyciem, pomyslal
                                • Gość: Złodziejka_Dusz Re: Razem Napiszmy Książkę II IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.12, 12:17
                                  Spojrzał w swoje brudne dłonie z poobgryzanymi paznokciami rzekł na głos:
                                  -Czas zacząć spełniać swoje marzenia. Jeszcze dziś pójdę zapisać się na balet. Z takimi długimi i chudymi nogami jak moje zrobię karierę.
                                  Z czułością obejrzał swoje łydki lśniące wilgocią ulewy.
                                  -Ach, a ta torebka! Ta torebka będzie moim Wilsonem! Będziesz mi towarzyszyć i wspierać tak jak Toma Hanska! - Krzyczał jak opętany tuląc złoty zamsz - Wilson wyciągaj nogi, biegniemy!
                                  • Gość: wa. Re: Razem Napiszmy Książkę II IP: *.play-internet.pl 24.06.12, 12:26
                                    Ale ów torebka, w której szaleniec pokładał tak wielkie nadzieje i liczył na jej magiczność postanowiła z nim nie współpracować. Nie miała zamiaru wyciągać nóg, a co więcej zaczęła sprawiać trudności podczas biegu donikąd. Zaburzała opływowy kształt kloszarda, który był tak obły jak ryba w wodzie. Bujne loki drażniły jego po przypalane rzęsy od dymu papierosów. Gdy wiatr osuszył torebkę okazało się, że skórzany zamsz zamienił się w zwykły sztuczny nubuk.
                                    • kalllka Re: Razem Napiszmy Książkę II 24.06.12, 12:49
                                      zwykly ... choc dla niepoznaki 'sztucznie' podszyty, prawdziwym, krolem Nubuk
                                      • Gość: Złodziejka_Dusz Re: Razem Napiszmy Książkę II IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.12, 13:30
                                        Idąc donikąd i dzierżąc w dłoniach spraną torbę, czule do niej nieustannie szeptał:
                                        -...i wtedy zobaczyłem przez okno witryny piękną babkę. Oblana złocistym karmelem, obsypana mnóstwem migdałów i orzeszków. I ten zapach! Wydobywał się z każdej szczeliny sklepu, przenikał przez wszystkie zmysły. Wiedziałem, że muszę ją mieć. – Tu zamyślił się dłuższą chwile, wbijając maślany wzrok w przestrzeń i głęboko wzdychając.- Tak to był mój pierwszy raz mój drogi Wilsonku. Ale, ale mój malutki. Opowiedziałem Ci całe moje życie, a nic nie wiem o Tobie! Mój Ty żółciutki, pokaż mi swoje wnętrze. – Żąpier ułożył szmatławiec na pobliskiej drewnianej ławeczce i łakomie wpatrywał się w zamek torebki.
                                        • kudlati Re: Razem Napiszmy Książkę II 24.06.12, 14:39
                                          I tam dopadła go Stefa. Bez ceregieli złapała mendę za wszarz i wyszarpnęła torebkę odrywając niechcący część przedramienia utalentowanego muzycznie i tanecznie Żąpiera. "Przyzwyczajaj się do zwycięstw, mała"- przemknęła jej przez głowę triumfalna myśl.
                                          - Co? Tancerz bez części przedramienia?!- protestował Żąpier lecąc zgrabnym łuczkiem nad drzewami miejskiego parku. Stefcia usłyszała głuchy łoskot i przygarnęła czule torebkę.
                                          - Moja złota torebciu...- zaczęła, lecz w tym momencie poczuła uderzenie w tył głowy. Słusznych rozmiarów ciało Stefci jęło odchylać się drastycznie od pionu...
                                          • Gość: Złodziejka_Dusz Re: Razem Napiszmy Książkę II IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.12, 15:55
                                            To Kloszard Jean-Pierre w nagłym gniewie i złości zebrał całe siły by zdrową prawicą zadać cios w tył czaszki. Dysząc ciężko stał nad nieprzytomna Stefania. Z lewego kikuta tryskała krew. Wybałuszone żyły i mięśnie zwisały bezwiednie. Betonowy asfalt czysty i lśniący po ulewie ubazgrany został czerwoną cieczą oraz kawałkami wnętrzności.
                                            Przedramię Żąpiera leżało tuż za kobietą, z zsiniałymi paznokciami i wystającą kością ramienną.
                                            • kudlati Re: Razem Napiszmy Książkę II 24.06.12, 18:57
                                              Stefania leżała odłogiem niczym pole nieurodzajne. Jej słusznych gabarytów ciało uczyniło już spore wgłębienie w trotuaże, a pęknięcia rozchodziły się zeń gwiaździście tworząc bardzo malowniczy widok. Wokół niej, niczym maki na polu, widniały plamy krwi sikającej wciąż z urwanego brutalnie przedramienia Żąpiera. Ten stał chwilę podziwiając estetykę rzeczonego obrazka, a potem zgarnął słusznie należącą mu się (jak twierdził- za krzywdy) torebkę i przytomnie jął oceniać stan przedramienia.
                                              Był wczesny ranek. Zaczęli pojawiać się pierwsi przechodnie i przemykać ostatni parkowi zboczeńcy. Wkrótce kloszarda i tymczasowy zewłok Stefanii otaczał już wianuszek gapiów. I w tych niewesołych okolicznościach Żąpier, po raz pierwszy w swoim nędznym, kloszardzim życiu, doznał tyle ludzkiej serdeczności. Od miłej wieśniaczki w pasiastej spódnicy dostał zupełnie za darmo kawałek sznurka do snopowiązałki na zaciśnięcie broczącego kadłubka, elegancki mężczyzna w garniturze pierwszy raz podał mu rękę, jego własną zresztą, jakiś miły staruszek potrzymał mu cenną torebkę. Rozbrojonemu tą dobrocią Żąpierowi łzy wdzięczności jęły napływać do oczu i przysłaniać widok. Wytarł je męskim, zdecydowanym ruchem i postanowił od dziś być zupełnie innym człowiekiem.
                                              - Kocham was - rzekł rozkładając ramiona, jakby chciał przytulić całą ludzkość. "Ups, jedno ramię"- skarcił się zaraz w myślach. "Ups, gdzie ten miły staruszek, który trzymał moją torebkę"- brzmiała kolejna myśl.
                                              • Gość: Złodziejka_Dusz Re: Razem Napiszmy Książkę II IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.12, 21:06
                                                Sokolim wzrokiem zaczął wypatrywać w tłumie gapiów zgarbionego staruszka. Pamiętał, że miał narzuconą na na ramiona chustę w kolorze khaki z długimi frędzlami. Prześlizgiwał spojrzenie z twarzy na twarz. Omotał wzrokiem cały park porośnięty sosnami, brzozami i skądinąd wyrastającymi baobabami.
                                                Oho- powiedział cicho do siebie – jest, są frędzle. Idzie szybkim krokiem..coś za szybkim jak na 70-letniego dziadka..I inaczej jakoś się trzyma, po garbie nie ma ani śladu. I co to?! czy mnie oczy nie mylą?!
                                                Najwyraźniej dziadek nie dziadek nie był wcale w tak sędziwym wieku. Z twarzy znikły zmarszczki i pojawiła się gładka, młoda twarz pokryta w tej chwili nerwowym rumieńcem. W jednej ręce dzierżył złotą torebeczkę a w drugiej maskę starca.
                                                - Odsunąć się w tej chwili! –krzyknął w stronę gapiów Żąpier, wolną ręką torując sobie drogę. Czarnym swetrem obwiązał krwawiący kikut i ruszył z kopyta za porywaczem. Zostawiają za sobą obraz wołający o pomstę do nieba.
                                                • kudlati Re: Razem Napiszmy Książkę II 24.06.12, 21:58
                                                  Tymczasem Stefci wróciła przytomność. Z błędnym spojrzeniem usiadła psując bezpowrotnie malowniczy widoczek. Wianuszek życzliwych bliźnich niespodziewanie szybko zaczął się przerzedzać i po chwili uliczka zupełnie opustoszała. Lekko obrażona na fakt, że przestała być sensacją, nasza bohaterka stanęła na nogi i omiótłszy wzrokiem ślady niedawnych zdarzeń dokonała bilansu zysków i strat. Torebka, jej złoty skarb, zginęła bezpowrotnie..."Co robić, szto diełać..??" - szeptała zrozpaczona rwąc włosy z głowy i upychając je do worka.
                                                  Nagle jej wzrok padł na podrygującą jeszcze rękę Żąpiera. Podniosła ja z lekkim obrzydzeniem i niechcący uścisnęła. Ręka odwzajemniła uścisk...
                                                  • Gość: Złodziejka_Dusz Re: Razem Napiszmy Książkę II IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.12, 22:48
                                                    Siedząc na środku chodnika i tuląc okrwawioną rękę do swojego zziębniętego ciała poczuła przypływ matczynych uczuć.
                                                    -Och malutka – mówiła pieszczotliwie- Masz piękne paznokcie. Fiolet jest teraz w modzie.
                                                    Następnie wyłożyła klej z zakamarków głębokiej kieszeni swej bordowej sukni. Wysmarowała martwą dłoń klejącą cieczą i poczęła pieczołowicie przytwierdzać do niej włosy z jutowego worka.
                                                    Gdy całe paliczki pokryły się bujnym włosiem, wstała unosząc nowo zdobyty twór wysoko nad głowę, niczym puchar po zwycięstwie, i krzyknęła na całe gardło, budząc przy tym śpiące mewy w baobabie.- This is Sparta! – I poszusowała ze swoją zdobyczą w stronę wschodzącego słońca.
                                                  • odcien_sepi Re: Razem Napiszmy Książkę II 25.06.12, 12:00
                                                    W stronie wschodzącego słońca stał Rysiek z bukietem żółtych tulipanów i uśmiechem na ustach.
                                                  • Gość: Złodziejka_Dusz Re: Razem Napiszmy Książkę II IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.12, 12:41
                                                    Tymczasem jednoręki bandyta śledził młodego-starca. Przedzierał się zanim przez gąszcze, czołgał przez mokradła i torfowiska, był jego cieniem.
                                                    Oczy sztywno utkwione w złotym przedmiocie, zdawały się nie zauważać nic dookoła.
                                                    Ścigany wyciągał swoje długie nogi, sprawiając wrażenie świadomości celu. Krok za krokiem, krok za krokiem.
                                                    Żąpier sprawie dotrzymywał jego tempa, gdy wtem usłyszał ciche mruczenie pod nosem. Posiadacz jego torebeczki nucił melodyjkę. A jakże znajomą!
                                                    Ciągle pada, ludzie biegną bo się bardzo boja deszczu.. Przywiał wiatr nuty do jego wrażliwych uszu.
                                                    Twarz kloszarda zmieniła się. Rysy stały się łagodniejsze, kąciki usta wykrzywiły się w górę ukazując żółte zęby porośnięte gdzieniegdzie mchem.
                                                    Odgarniając zdrową ręką krzak dzikiej róży, wybił się na najbliższym pagórku i wykonał profesjonalny piruet. W locie oglądał ze zdumieniem jak bujne loki falują, a kikut z wystającymi żyłami i mięśniami powiewa na wietrze. Skok zakończył pięknym telemarkiem krzycząc sam do siebie -Taadam!- a oczy dotychczas przepełnione szczęściem, wybałuszyły się nadmiernie zobaczywszy ze dróżka wysadzana kamieniami świeci pustką. Porywacz zniknął jakby pochłonęło go ciemne mroczne powietrze.
                                                    - Wilsonku- szeptał – a z oczu pociekły mu strużki łez, kapiąc z podbródka wprost do pyszczka przechodzącego po ziemi pająka, który od nadmiaru sodu udusił się.
                                                  • kalllka Re: Razem Napiszmy Książkę II 25.06.12, 13:29
                                                    Rysiu, szepnelo slonce, cieplo ci w usta?
                                                    -cieplo misie co na uszy, zagderal Rys w odpowiedzi slonku.
                                                    rzeczywiscie, uszy Ryska odstawaly od calosci glowy znacznie i na zachod.
                                                  • kudlati Re: Razem Napiszmy Książkę II 25.06.12, 17:46
                                                    A Rysiek stał i stał, a tulipany były żółte, żółte...

                                                    Stefa właśnie chyżo galopowała śladem przebrzydłego Żąpiera, kiedy ujrzała Ryśka w promieniach słońca. I mimo, że pragnienie odzyskania torebki z jej tajemniczą zawartością było dla niej równie silne, jak chociażby proces pobierania tlenu, stanęła jak wryta, wzbudzając tumanu kurzu i sypiąc przed siebie grudami ziemi. Rysiek... tak, Rysiek, co porządnym był chłopakiem, co jak efeb wyglądał niewinny w otoczeniu baobabów i innych krzewów parkowych, w rozczulająco rozdeptanym obuwiu i tandetnej odzieży, która rozchełstana od biegu odsłaniała jego nagie, niewinne ciało... Dla udręczonej Stefy był jak balsam i jak błysk pioruna równocześnie.
                                                    Choć wrycie jej sięgało prawie do kolan, wyskoczyła do góry lekko jak sarenka.
                                                    - Och, Ryśku, miło cię znów widzieć - zaczęła niewinnie, by nie spłoszyć efeba - ładnie wyglądasz i ładne kwiatki - paplała wyciągając rękę.
                                                    - Jaka niespodzianka - równie ostrożnie manewrował efeb - kwiatki miałem przypadkiem ze sobą, ale proszę, są dla ciebie. Jaki mocny, męski uścisk dłoni - zauważył rumieniąc się jak pacholę.
                                                    - Cholera! - zasromała się okrutnie Stefa wyszarpując Ryśkowi Żąpierowy organ i chowając go za plecy - Przepraszam, to tylko taka maskotka- kosmatka, przytulanka, która noszę ze sobą na szczęście...- kręciła czerwona jak piwonia.
                                                    - Szczęście...- nie ustępował w rumieńcu Rysiek przestępując z nogi na nogę- ekhm, ekhm, ja właśnie w sprawie szczęścia. Stefanio...
                                                    - Kończcie tę scenę, bo mi niedobrze- wywrócił oczami Narrator - Stefcia, Rysiek, całujta się i jazda lećta razem za Jednorękim Bandytą, co za Wilsonkiem podąża , bo nam się wątek rozdwaja!!

                                                    ...za lasami, za torfowiskami i mokradłami, węsząc jak posokowiec zwierzynę, Żąpier biegł śladem fałszywego staruszka i właśnie docierał do rogatek Wielkiego Miasta...
                                                  • Gość: Złodziejka_Dusz Re: Razem Napiszmy Książkę II IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.12, 20:18
                                                    Zrezygnowany Żąpier usiadł na pagórku odganiając spod nóg trzy robaki i zdechłego pająka. Poranek było ożywczy. Barwy po ostatniej ulewie stały się ostrzejsze. Gąszcz zalśnił zielenią a niebo migotało gładką taflą błękitu. Kloszard siedział wypełniony błogością wzrokową i zapachową. Pomiędzy trawą a sosenkami powiewał wiatr niosąc za sobą liście z pobliskiej leszczyny. A on siedział i dumał i dumał, czując wewnętrzną harmonie z naturą.

                                                    W tej chwili narrator przewrócił oczami i krzyknął – Ile można pisać o pogodzie? Akcja, akcja! Dajcie więcej akcji!

                                                    W jednej chwili spokój i zaduma Żąpiera runęła z piedestału i zatoczyła się na dno.
                                                    To Stefa z Ryśkiem, który to biedaczysko wciąż trzymał w ręku dwa powiędłe tulipany, wypadli zdyszani za znaku informacyjnego na którym widniały wielkie litery ”Wielkie Miasto 10 min drogi. Miłej podróży”. Oboje utytłani od błota, z włosami w nieładzie, a Stefa dodatkowo rozmazana malowniczo na piegowatych policzkach od tuszu.
                                                    - Mamy cię! – krzyknęła, podbiegając z rozczapierzonymi dłońmi pod twarz bandyty. -Gdzie moją torebka Ty degrengoladzie?! Ty ohydny łachmyto!
                                                    -Spokojnie moja tygrysico - mitygując wtrącił się w słowo tulipanowy chłop.- Ja to załatwię.

                                                    Notabene, gdyby ktoś pytał. Stefa wcale nie wyrzuciła kosmatego przedramienia Żąpiera. Choć napawał ją strachem i budził obrzydzenie, schowała go do pojemnej kieszeni swej długiej sukni. Wewnętrznie czuła, że twór zagra jeszcze swoje pierwsze skrzypce.

                                                  • kudlati Re: Razem Napiszmy Książkę II 26.06.12, 00:02
                                                    Notabene Narratorzy powinni czym prędzej ustalić charakter urżniętego organa, bowiem już wkrótce odegra on w akcji znaczącą rolę i nie będzie to z pewnością rola pod uprawy buraka cukrowego, o nie! Łapka- Kosmatka to inteligentna bestia, zdolna do majsterkowania, gry na instrumentach, łapania się pod boki (Żą dziecięciem będąc, a był wbrew pozorom, przez lata uczęszczał do Dziecięcego Zespołu Pieśni i Tańca) i zdolna do wszystkiego. Lecz ku czemu skłania się jej kończynie serce?... Ku Ciemnej czy też Jasnej Stronie Mocy? Czy oderwana od mrocznej postaci Żąpiera uzna nową panią- wybawicielkę i będzie jej posłuszna jak ten pies, czy też lojalną pozostając pierwszemu żywicielowi knować będzie przeciw Stefanii i jeszcze bardziej splącze ścieżki jej niepewnego losu?...
                                                  • kalllka Re: Razem? (Napiszmy Książkę) 26.06.12, 00:28
                                                    didaskalia:
                                                    Samozwanczy Narratorzy sami zlapali sie w lapke wiec teraz psiocza, ze na muchy.

                                                  • Gość: Złodziejka_Dusz Re: Razem Napiszmy Książkę II IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.12, 07:39
                                                    Na pierwszy rzut oka wydawało się, że to mucha. Ale wystarczyło, żeby owad wyleciał zza cieni traw i cała trója towarzyszy, zaniechała na moment dyskusje, i wlepiła urzeczone oczy w pięknego motyla. Jego soczyste barwy czerwieni lśniły w złotych promieniach słońca. Zatoczył koło na głowami zabranych. Wydawało się że przysiądzie na pobliskiej różyczce, ale dumie zatrzepotał skrzydełkami i udał się w nieznane przestworza.

                                                    Nawet kosmata łapka wysunęła się nieznacznie z kieszeni Stefi, żeby popatrzeć na rzadko spotkany widok. Poruszyła enigmatycznie paliczkami. Spojrzała nieodgadnionym wzrokiem po czytających. W jej zmrużonych ślepiach ujrzeć można było długi, niekończący się labirynt. Z rubasznym rechotem ukryła się w swej kryjówce, potwierdzając tym samym, że jest bardziej skomplikowana niżeli się wydaje.
                                                  • zlodziejka-dusz Re: Razem Napiszmy Książkę II 04.07.12, 21:24
                                                    Kudłaty narrator zniknął i zostawił biedną, kudłatą rękę w kształcie wielkiego znaku zapytania.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka