Dodaj do ulubionych

Dziwne sytuacje w urzędach publicznych

IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.08.04, 23:25
Witam,

Ostatnio zdobywałem w bardzo biurokratycznej strukturze jakim jest NFZ bardzo
biurokratyczny i równie istotny druczek E-111. Pomijając całą biurokrację
(idąc do zwykłego lekarza nie orientuję się że trzeba mieć formularze ZCZA,
ZUA, a także RMUA itp.) byłem bardzo zadziwiony panującymi tam (przynajmniej
tego dnia) zwyczajami. Urzędnicy tak cierpliwie pomagają wypełniać druczki,
że aż celowo zadałem kilka bardzo prostych pytań by zbadać próg ich
wytrzymałości na naiwne pytania. Nic nie robiło na nich wrażenia i nie
zauważyłem nawet śladu zniecierpliwienia. Natomiast urzędniczki na do
widzenia - uwaga - UŚMIECHAJĄ SIĘ!!!

Czy Wam też zdarzają się takie dziwne sytuacje?
Obserwuj wątek
    • Gość: Pauli Re: Dziwne sytuacje w urzędach publicznych IP: *.chello.pl 03.08.04, 01:38
      mi sie przydarzylo podobnie - mieszkam na warszawskim ursynowie i jestem
      przyzwyczajona do nadetych urzedniczekw urzedzie gminy, wiec gdy pojechalam
      zalatwiac cos w pewnej podwarszawskiej gminie, to oczom nie wierzylam (i
      uszom)... wszyscy sie znaja, chetnie pomagaja, z usmiechem... ja nie mialam ze
      soba zadnych potrzebnych dokumentow a i tak mi wszystko zalatwili, niezbedne
      numery dyktowalam potem przez telefon... super:)
      pzdr
      P.
      • frred Re: Dziwne sytuacje w urzędach publicznych 04.08.04, 11:36
        Miło mi coś takiego słyszeć o swoim zawodzie - że nie tylko ja i parę osób się
        staramy, żeby ludzie, z których podatków żyjemy, jakiś pożytek z nas,
        urzędasów, mieli.

        Martwi mnie tylko, że takie sytuacje to ciągle coś dziwnego i rzadko
        spotykanego, do tego stopnia, że warto o tym napisać na necie jako o czymś
        niezwykłym. Ale dziwić mnie to nie dziwi, niestety.

        • Gość: Denis Ursynów IP: 195.136.112.* 04.08.04, 11:45
          Sprowadzam Was na ziemię: w wydziale komunikacji na warszawskim Ursynowie
          widziałem jak petent panience wydającej prawa jazdy dał czekoladę Milka. Akcja
          odbyła się bez słowa: on wyciąga z teczki i kładzie na blacie, ona bierze i
          chowa do kieszeni.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka