Dodaj do ulubionych

Historyjka "Pilkarzyki"

09.10.04, 14:14
Na dyskusji w onecie sa zabawne powieszci o naszej kochanej kadrze:)
Zebrałem je wszystkie......



Trzej muszkieterowie - reaktywacja”, czyli Piłkarzyki cz. I


...działo się to w roku 2004, nasi bohaterowie: Lewy, Kukła i Rossi stali na
murawie stadionu i spoglądali w niebo. Nagle ich beztroskie zajęcie przerwał
hałas dobiegający z tunelu. Tak, to był on, szef wszystkich szefów. Ich oczom
ukazała się potężna sylwetka trenera.
-JANOSIK! - krzyknął Lewy i wszyscy skamienieli.
-Spoko chłopaki, to mój tata - wtrącił Rossi - nic nam nie grozi.
-Rossi, pokaż mi swój potężny strzał - nakazał trener.
W jednej chwili Rossi zerwał się do biegu. Wyglądał jak młody bóg wystrugany
z drewna sosnowego. Było jakieś 40 metrów od bramki, potężny zamach i piłka z
całym impetem trafiła w okno ... pobliskich pgr-ów, budynek w jednej chwili
złożył się jakby był z tektury.
-Świetnie, teraz ty Lewy, pokaż jak dryblujesz.
Lewy podbiegł do piłki i zaczął z nią biec w strone bramki. Wydawało się, że
on i piłka to jedna całość. Ale w jednej chwili niwiadomo skąd wybiegł 5-cio
letni chłopiec, dogonił piłkarza i zabrał mu piłkę. Kolejne 10 minut koledzy
pocieszali smutnego kolegę.
-Teraz ty Mario, chcę zobaczyć twoje milimetrowe podanie. Zagraj przez całe
boisko do Rossiego.
Kukła wziął mały rozbieg i uderzył piłkę. Trybuny zamarły, może dlatego, że
nikt nie oglądał treningu. I stała się rzecz niesamowita. Woźny, który od
urodzenia był niemową, widząc fatalne podanie piłkarza przemówił:
-Ja nie moge!! - i to były jego ostatnie słowa, uderzony piłką już nie
odzyskał przytomności.
-Na dzisiaj koniec idźcie pod prysznic, zaraz do was dołączę - powiedział z
uśmiechem Janosik.
Nasi piłkarze schodzili oświetleni promykami zachodzącego słońca i dumni ze
swojej świetnej postawy cały czas nucąc swoją ulubioną piosenkę:
-Trzej przyjaciele z boiska... The End
Postacie nie mają swojego odzwierciedlenia w rzeczywistości. Wszelka
zbieżność przypadkowa.



~kyrtaP, 2004-09-29 12:31


PIŁKARZYKI cz.II


-Trenerze, trenerze, ja nie mogę dziś uczestniczyć w treningu, bo mnie noga
boli - zawołał na wstępie Levandinho..
-To idź się wymasuj- odparł czule Jonasz- i dawajcie mi tu te piłki, dziś
trenujemy stałe fragmenty gry... zaczniemy od wyrzutu z autu.. i czemu w
ogóle jest was tylko.. raz dwa trzy siedem dziewięciu???
-Bo chłopaki na dworcu czekajom, i nie umiom sie dogadać, bo żaden ze obsługi
autokara nie mówi po polsku- odparł bystro Greg Rashiak- a trenerze,
trenerze, może Tomek H., jak już idzie po fajurki, to po nich podskoczy, co?
-Dobra, dawaj Tomek, leć po wiarę.. aha, i mi też kup Wiarusy.. a reszta do
roboty, ćwiczymy te auty.
Po pierwszym szmerze zaciekawienia treprezentanci rozeszli się do zajęć...
-dawaj Szymek, dawaj, wrzucam z autu a ty dobijesz... no czemuś nie dobił
głową?
-Bo mi sie k..., kolor na głowie zgubi a poza tym mam jeszcze tylko 2 mega
paki żelu na 4 dni...
-No Grzesiu... no z autu to z boku sie wyrzuca piłeczke a nie z boku bramki-
fachowe porady Trenera Jonasza górowały nad okrzykami (o k..., niech to c...
szczeli, ja p...) to zniecierpliwienia albo aprobaty Naszych Piłkarzy...
nagle podbiega, lekko utykając, Levandinho:
-Trenerze, trenerze, dzwoni Smolarek...
-Dawaj go... no cześć Włodziu, kopę lat, co u ciebie?..a to ty Euzebiusz, no
co jest? COOO? co ty znowu, k.., chory? na co tym razem? aaa, angina, no tak,
z tym nie ma żartów.. to zdrowiej chłopak szybko i wracaj do kadry, bo już
nie pamiętam nawet jak wyglądasz..
Zafrasował się Jonasz : -Tomek wrócił? nie? hmmmm..(kogóż by tu jeszcze
powołać?- usiłuje myśleć- wiem).. kto tu mieszka najbliżej? Kałuża? dzwoncie
do niego, przyda się gośc z niemieckim...
-Trenerze, trenerze, ja umiem troche po niemiecku, bo mieli mie wziąć do
Bajeru- odezwał się czujnie Kaczor- umiem: HANDE HOCH, DANKE, KOM NA HAUZEN,
ręczniki BITTE ręczniki...
-Dobra Kaczor, bedziesz grał w pierwszym, może skumasz o co w końcu tym
hellmutom chodzi z tymi karnymi...
C.D.N.



~Jankiel, 2004-10-05 12:35


"Piłkarzyki", cz. III


Tytuł dzisiejszego odcinka - "Zapal do gry".
Polscy piłkarze przygotowują się na zgrupowaniu, trwa własnie trening.
Zawodnicy biegną za trenerem Jonaszem.
-Polski piłkarz na boisku! - podkrzukuje radośnie trener, dodając tym samym
otuchy piłkarzom - kilo piany ma na pysku!
-Polski piłkarz na boisku... - powtarzają zawodnicy
-Czy to wiosna czy też zima! Piłkarz cienki jak sprężyna! - trener śpiewa
dalej
-Czy to wiosna... - powtarzają zgodnie zawodnicy
-Nasi chłopcy d... dają! Ze wszystkimi przegrywają! - trener kończy radosną
pointą.
-Nasi chłopcy... - konczą również zawodnicy.
-Ale ty sie Miruś nie opier... tylko biegnij! - Jonasz strofuje Mirusia,
który jest wyraźnie zdegustowany z lekka kropiącym deszczem.
-Hy...hy...hy...hy... - Miruś ledwo dyszy - Tleneze...hy...hy...hy... nawet
nie ma casu....hy....sie wycesac....hy...hy...
-Ha! A ja mam ten problem z glowy! Zgoliłem kudły i nie musze sie juz martwić
o fryzurę. - pochwalił się dumnie Artuś.
-Tak samo jak Beckham. Teraz taka moda. - wyjaśnił szybko któryś z kolegów.
-O właśnie, Artuś, mam do ciebie sprawę. - powiedział trener Jonasz -
Graliście ostatnio mecz z Austrią, a jak zapewne się domyślacie znów z nimi
zagramy za parę dni. A ty w ostatniej minucie meczu zaliczyłeś świetną asystę
po której padła bardzo ładna bramka zdobyta lobem.
-O tak! Jestem z tego powodu bardzo dumny! - Artuś obrósł w piura niczym paw.
-G... prawda! Zp... cały mecz!!! - wypowiedź Jonasz przybrała zdecydowanie
groźniejszy ton - Łyso ci teraz?
-Trenerze... - zapytał nieśmiało Tomcio H.
-Co znów? Nie teraz! Nie widać że jestem wkurzony na masę? - odburknął
poirytowany trener.
-Chyba na Artusia... - zaśmiał się Miruś.
-Miruś! 3 okrążenia wokół bramki! I to już! To nauczy cię dyscypliny! -
trener zaczął być coraz bardziej zdenerwowany.
-Trenerze... - ponowił prośbę Tomcio H. - Ma trener... niech sobie trener
zapali, to trenerowi dobrze zrobi...
-A dziękuję Tomuś. Na ciebie zawsze można liczyć. - odrzekł ugłaskany Jonasz.
Wtem, nagle pojawił się elegancko ubrany mężczyzna.
-Dzień dobry. Czy jest tu pan Miruś Szymkowiak? - zapytał - Przywieźliśmy
panu zapas farby i lakieru do włosów.
-To ja! To ja jestem Miruś! - zaczął wykrzykiwać zza bramki uszczęśliwiony
Szymek.
Po chwili Miruś mógł podziwiać Tira wyładowanego po brzegi tygodniowym
zapasem dobrodziejstw do włosów.
Wieczorkiem zawodnicy udali się na omówienie taktyki.
-Gdzie jest Dudi? - zapytał ździwiony Jonasz - Miał przecież dojechać
wieczorkiem...
-Niedługo przyjedzie. - odparł Krzynio - Na lotnisku wsiadł do taksówki w
której kierowca nie znał języka niemieckiego... to pewnie Polak był... teraz
ponoć krążą gdzieś koło Pałacu Kultury i Nauki...
Wtem do pokoju wszedł asystent Korża z wyraźnie zdenerwowaną miną.
-Mam złe wieści - powiedxiał - Ebi złapał chrypkę... nie przyjedzie... Jędruś
Niedzielka złamał paznokcia u dużego palca u nogi... A z Arusiem Główką to
jest taka sytuacja że jego narzeczona wczoraj nieopatrznie otworzyła przy nim
lodówkę i chłopak złapał zapalenie płuc...
-O ja nieszczęsny... - zaszlochał Jonasz - Co ja teraz pocznę?
-Może dziecko...? - błysnął dowcipem Miruś który jeszcze znajdował się w
stanie ekstazy po odebraniu przesyłki.
-Trener ma...trener sobie zapali... To dobrze trenerowi zrobi....



techniacz, 2004-10-06 13:51

"Piłkarzyki", cz. IV


Tytuł dzisiejszego odcinka - "...bo jest impreza!"
Noc, hotel w którym przebywa polska ekipa. Trener Jonasz smacznie sobie śpi w
swoim pokoju, a w tym samym czasie polscy kopacze uradzili by cichaczem
zorganizować imprezę w hotelowej piwnicy. Sielanka jednak nie trwała zbyt
długo, gdyż donośnie okrzyki piłkarzy dotarły do trąbki Eustahiusza
selekcjonera Jonasza.
-Co się dzieje?
Obserwuj wątek
    • xxx131 i klops...... cdnastapil 09.10.04, 14:19
      Cdn
      ...Co to za okrzyki? - zerwał się zbudzony ze snu trener - muszę to
      sprawdzić...
      Zszedł więc Jonasz na dół, a im bardziej zbliżał się do piwnicy tym głośniej
      było słychać wokalne popisy zawodników.
      -Wrej se wrejs, ma numa numa ej, numa numa ej, numa numa numa ej!!! - śpiewali
      piłkarze.
      W selekcjonerze się coraz bardziej gotowało.
      -Ja im dam! Już ja im pokażę! Na zgrupowaniu będą mi tu bibkę urządzać! -
      pomyślał.
      Potężnym kopniakiem Jonasz wywalił drzwi od piwnicy. Ku jego przerażeniu
      pokazał się widok iście biblijnej Sodomy i Gomory. Wóda, wóda, wóda, wszędzie
      wóda! Nawaleni jak stodoła piłkarze zataczali coraz to większe kręgi, ósemki,
      trójkąty, półkąty... Tańczyli na stołach, pod stołami, w dwójkach, trójkach,
      czwórkach. Muzę przygrywał na zmianę DJ Levy i DJ Drevno, wokalne umiejętności
      karaoke prezentował nap... jak Messershmitt Radzio z rezerw Leverkusen zaś
      Artuś próbował zatańczyć breadgence'a...
      -Co tu się dzieje!!?? - wrzasnął Jonasz.
      Jednak nikt nawet nie zauważył jego przybycia.
      -No to za Austrię!!! Siup!!! Do dna!!! - wznoszono toasty. - No to za Walię!!!
      Siup!!!
      -Kto za to wszystko odpowiada!? - zawrzasnął ponownie trener.
      -A to Miruś wszystko zorganizował! - odpowiedział Baszcz, który jako jedyny
      zauważył Jonasza.
      -A gdzie jest teraz Miruś? - zapytał trener.
      -W łazience. Zaraz powinien dojść. - usłyszał w odpowiedzi Jonasz.
      W tym samym momencie z łazienki dobiegł głośny okrzyk ulgi, jak w trakcie aktu
      miłosnego.
      -Ohhhh!!! Tak!!! Aaaaaaa.....!!! Jeszczeeee!!!! O taaaaak!!!!
      Po paru chwilach przychodzi Miruś, micha od ucha do ucha.
      -Miruś! Gdzieś ty się szwędał? - zapytał poirytowany Jonasz?
      -Trenerze....eee...długo dochodziłem... ostatnio mam z tym problemy - język
      plątał się bardzo już wstawionemu procentami Mirusiowi.
      Jonasz popatrzył z politowaniem na zawodnika.
      -Miruś... - powiedział nieśmiało - ... masz białą plamę na spodniach...
      Miruś zrobił się czerwony jak burak i w te pędy popędził do swojego pokoju.
      -You will never waaalk aloooneee! - spod stołu wytoczył się Dudi trzymając w
      ręce Jasia Wędrowniczka.
      -Dudi! Ty tutaj? - zdziwił się Jonasz - No kogo jak kogo, ale ciebie się tutaj
      nie spodziewałem!
      -To Dudek! On jest z nami! - wykrzyknął rozradowany DJ Levy, po czym wziął
      piłkę i zaczął wszystkich jeździć niczym Ronaldinho. Tu kiwka, tam kiwka, tu
      kanał, tam lobik, tu minięcie... No miodzio!
      -Ole!!! Ooooole!!! Ooooleeee! - krzyczał rozradowany.
      -Hmm... - zaczął się zastanawiać Jonasz - Niezła szybkość, dynamika, dużo
      widzi, nie potyka się o własne nogi, pierwszy skład jak w mordę strzelił!
      Pech chciał że w tym momencie DJ Levy założył kanała trenerowi, a tego już było
      za wiele! Jonasz ze złości wziął piłkę i wykopał ją przez okno. Levy, jako
      ofiarny gracz który dla futbolu by życie oddał (oczywiście nie swoje) wyskoczył
      za piłką przez okno. Jednak po chwili zdał sobie sprawę z tego, że popełnił
      błąd, gdyż w piwnicy tej nie było okien.
      -Co by powiedział prezes Liść gdyby was tu zobaczył!? - zagrzmiał Jonasz.
      W tej samej chwili przez drzwi wtoczył się właśnie prezes.
      -Eee... sorki chłopaki że tak długo....ale wiecie...w monopolowym była
      kolejka... - powiedział drżącym głosem, po czym stracił równowagę, spadł z
      dywanu na podłogę i pierdyknął z impetem w kant leżącej nieopodal futbolówki.
      -Bleeee!!! - zdążył tylko usłyszeć Jonasz po czym spojrzał na własne buty
      dopiero co przyozdobione wymiocinami Stolara Maciejczyka.
      -P...p...p....przep....sory tleneze...ale to było to...to co z Gruzji jako
      pamiątkę przywiozłem.... - tłumaczył się Maciejczyk.
      -Ej ej ej! Może zadzwonimy po "kuzynki"? - zaporoponował trzeźwo DJ Drevno.
      -No jasneeee! - ucieszył michę Baszcz - U mnie w Wisełce to mamy takiego
      bramkarza, Majdanka, i on ma zarąbistą laskę... Jak jej tam...Anoda...Katoda...
      Coś takiego. Zadzwonię po nią! Na pewno nie odmówi!... Halo! Anoda? Cześć, tu
      Baszcz... tak, tak, dobrze pamiętasz, niezaspokojny ogier... Słuchaj, jest
      sprawa, trzeba dogodzić. Przyjedź najszybciej jak możesz!
      -A może darować im ten jeden raz... - zaczął zastanawiać się trener - Są
      jeszcze młodzi... Coś im się należy od życia a nie tylko piłka i piłka... Niech
      się bawią...
      -No chłopaki, walnę sobie z wami jednego głębszego! A co! Jak szaleć to
      szaleć! - zaproponował radośnie Jonasz, po czym wypiwszy ociupinkę Smyrnova
      udał się w zadumie do swojego pokoju.
      A w oddali słychać było bity zarzucane przez DJ Drevno:
      -Bo to jej czarne krocze... To jej czarne krocze... nikt nie przeoczy, wiem że
      nie...



      techniacz, 2004-10-07 23:12

      Cześć V
      Tytuł odcinka : `Bitwa o koszulki'
      Poranek w hotelu, w którym przebywają polscy piłkarze. Trener Jonasz przez noc
      obmyślający taktykę na mecz z Austrią , spóźnił się na poranny rozruch. Wszedł
      na korytarz i ujrzał biegnącego w popłochu Atrusia a za nim krzyczącego
      Mirusia.
      - To ja wyciągnąłem ten los, to ja , Artuś oszukuje - ryczał rozpłakany Miruś.
      Zdezorientowany trener Jonasz próbując wyjaśnić zastałą sytuację ,przywołał do
      siebie zawodników. Zanim jednak zdążył cokolwiek powiedzieć , Maciejczyk
      Stolar , który biegł razem z Mirusiem za Arturkiem , wywalił się o metalowy
      gzyms i runął na ziemię z hukiem.
      Reszta piłkarzy , stojąca na korytarzu, rzuciła się na pomoc.
      - O jejku, chyba skręcił kostkę - wymamrotał trener Jonasz.
      - No to Nikolka Mijany się ucieszy, hehhehhehe - wyszczerzył zęby zasapany
      Baszcz.
      Jonasz przerażony podbiegł do `kontuzjowanego' podopiecznego. Wyjął notes i
      wykreślił nazwisko Baszcz.
      Maciejczuk Stolar , który wreszcie oprzytomniał, wlepił oczy w Artusia i
      krzyknął:
      - To wszystko przez niego.
      Następnie spojrzał w hotelowe lustro i z przerażeniem wrzasnął: - Moja
      flyzula !!!!!!!!!
      - O mój Boże - potwierdził kiwnięciem zapłakany Miruś.
      - Jak ja się teraz uczeszę, no jak ??????? , zostało tylko 13 godzin do
      meczu . No i co zrobiłeś głupi ????????- zwrócił się do stojącego najdalej
      Artusia. - Ma któs żel pożyczyć????- wymówił i jakby na te słowa zaległa
      cisza...
      - No Miruś , przecież mnie lubisz - wymamrotał błagalnym głosem
      Maciejczyk.
      - Sorry Stolar, mam ostatnie pięć tubek, a w przerwie meczu będę
      potrzebował ze trzy. Naprawdę nie mogę - odrzekł lekko speszony Miruś.
      - Cisza, co tu w ogóle się dzieję ??????? - wrzasnął wreszcie długo
      przyglądający się sytuacji Jonasz. - O co ta cała awantura??? - Dlaczego
      biegacie i krzyczycie po korytarzach?.
      - No właśnie tlenerze , bo bo Artuś ukladł los - począł wyjaśniać sytuację
      Miruś. - Jaki los, czy wy durnia ze mnie robicie ??? - wrzeszczał Jonasz. -
      Miruś , co to za brednie ???
      Miruś spojrzał na zgromadzonych i westchnął - No dobra, już wyjaśnię , bo jakoś
      inni nie chcom tlenerze. A więc tak, urządziliśmy z Baszczem losowanie. No wie
      tlener , takie z losami..... Hehehh . No i chodziło o to ,że kto wyciągnie los
      z kfiatkiem, będzie mógł wymienić się koszulką z Giggsem Ryanem . - wycedził
      Miruś.
      - Ja kfiatka narysowałem - dodał zdenerwowany Artuś.
      Jonasz popatrzył na piłkarzy i spokojnym tonem odparł. - Miruś , przecież było
      ustalone ,że Giggsa losujemy po Austrii , tak sobie obiecaliśmy.... - A poza
      tym Tobie wszystko nie odpowiada, jak wylosowałeś Lamparda zamiast Owena to
      byłeś zły na Woodenlegsa. Ja już ci nie wierzę Miruś - posumował Jonasz.
      - Właśnie trenerze- kiwał z uznaniem Artuś. - Miruś zawsze ma o cos
      pretensję. Dinamo, valerenga, lalalal - śpiewał podochocony Artuś.
      - Baszczu, dlaczego on się z nas śmieje ??? - spytał kolegę rozpłakany
      Miruś. - Powiedz mu coś Baszczu, powiedz......
      - Valencia, Austria lalalalala - natychmiast zareagował Stolar. - A ja
      grałem z Anglią , a ja dotknąłem Bechama , a ty nie.......... I Miruś też grał
      z Beckhamem , jak graliśmy z Realem, lalalalal.... I Miruś raz minął Beckhama,
      prawda Miruś ???- zapytał Stolar.
      -
      • xxx131 cdnastapil 09.10.04, 14:23
        - No wlaśnie - odparł wyraźnie ożywiony Miruś - A pamiętasz Maciejczyk ,
        jak nasz kumpel Gorawa Damian strzelił gola na Santeneru Bernabaru , pamietasz
        Stolar ????? Jak się cieszył , jak paluszkiem pokazywał tablicę, bo tam było
        jego nazwisko, lalalalalala - dołował Artusia Miruś.
        - Spokój , cisza, ja wam dam.... Giggsa dostaję Rząsawa. I koniec - wrzasnął
        Jonasz.
        - Ale dlaczego tlenerze ????? - krzyknął Miruś i zaczął błagać trenera o
        zmianę decyzji.
        Niewzruszony Jonasz oddalił się jednak do stołówki. Miruś ze łzami w oczach
        podbiegł do Rząsawy i prosił. - Eeee , Zamienisz się Tomala, ja Ci dam Speeda a
        ty mi Giggsa. Ok. ???? - nagabywał go. - Odwal się - odburknął tylko Rząsawa.
        Reszta kadrowiczów oddaliła się już i zaczęła przygotowania do meczu. To miał
        być wielki dzień.......




        ~mmm, 2004-10-08 21:13

        Polish piłkę-historia januszka i wesołej ferajny

        Januszek poddenerwowany chodzi w kłółko
        -Co ja mam zrobić,Barszcz ma kontuzję nosa,Kaczor jak kulał w lechu tak i u
        mnie.Kogo wstawić??????Kajtek się zbyt często majta, Kłosek zbyt wolno
        przebiera....Zaraz zaraz, Kajtek do mnie,daj paczuszkę fajek z przemytu,i nie
        pal tyle przed meczem, bo niestety zagrasz, ale nie przejmuj się,więcej tego
        błędu nie popełnię-obiecał Januszek.
        Gdy złapał dymka w płucko wpadł na genialny pomysł.Zwołał całą kadrę do
        świetlicy.
        -Panowie,panie i inne zwierzątka, mam pomysł na skład.Dudzik ty jak zawsze w
        bramce, tylko skorzystaj teraz z obydwu rąk jak cię bozia stworzyła.
        -yes,yes,yes my boss-zaaferowany odezwał się Dudzik z makaronem w nosie.
        -obrona będzie taka,na prawej zagra Kłosek.W środku zagra kajtek...KAjtek,wywal
        z pyska tego peta!!!!-gromi herszt bandy-obok niego zagra Bączek bez
        rączek,lataj i kąsaj ale nie puszczaj....
        -Na lewej zagra Rzęsiński.tak wyglądałaby obrona.
        -ale panie tleneże,a gdzie ja zaglam-krzyczy Lewatywa.
        --ty w ataku z rysikiem,bo będą potrzebne nam dwa słupy-załamał ręce coach
        Januszek.
        -Kocepcja na pomoc jest taka,z prawej będzie rządził i dzielił Żurek
        -Ale trenerze, ja nie chcę
        -Ja też nie chcem ale muszem was trenować-odpowiedział filozoficznie Januszek.
        -Środek pomocy Metalkałuża i Żelfix, tylko ostrzegam was, jak się będziecie
        przewracać od ciężaru własnych głów, tak jak w sparingu , to je wam zetnę. Na
        lewej zagra kozik.to wszystko , macie jakieś inteligentne pytania?????
        -Chce trener fajkę??-odezwał się Kajtek.
        -Panie tlenerze papiel mi się skończył-krzyczy z kibla Lewatywa.
        -Pomóżcie,głowa mi się przykleiła do podłogi-krzyczy Żelfix.
        -Trzebabyło tyle żelu nie dawać na głowę-gani Metalkałuża.
        -zamknij się ty podróbo robokopa-odpysknął Żelfix.
        Januszek całkowicie zadowolony wyszedł ze świetlicy słysząc w tle radosne
        okrzyki swoich podopiecznych.
        -Żurek,polewaj...Bączek nie puszczaj.....- i dobiegający śpiew Dudzika -Mam
        dwie ręce,hmmmmm to już było.......




        ~nAzGuL21, 2004-10-09 11:31

        Czekam na nastepne częsći. Ostatnia Historyjka:
        sport.onet.pl/1,16,11,7922728,23658817,1234494,0,forum.html

    • Gość: Asia Re: Historyjka "Pilkarzyki" IP: 150.254.108.* 10.10.04, 21:30
      heh dobre!!Ja znalazłam jeszcze coś:

      W hotelu Sobieski zbiera się, jak przed każdym zgrupowaniem, grupa naszych
      kadrowiczów. Wszyscy są skupieni wokół Szymka. Podziwiają jego nową fryzurę.
      -Miruś, spoko fryzura - krzyknął Artuś,bramkarz Legii - ale ja i Sagan mamy
      lepszą.
      -Nieprawda, ja ma lepszą - ripostuje Stolar Maciejczyk,obrońca Wisełki - i do
      tego mam zarost jak czasami Dejvid B.
      Wtem w drzwiach hotelu pojawia się nasza gwiazda z Division One, Gregory
      Woodenlegs.
      -A ja wczoraj strzeliłem gola z karnego na treningu!!!-krzyknął dumny z siebie.
      -Oooo...no to masz już pierwszy skład - krzyknął donośnym głosem trener Jonasz -
      zaraz zaraz, a gdzie Damiank Gorawa? Nie przyjechał?
      -Fryzjer popsuł mu włosy, zamiast utlnić to zafarbował na czarno i Damianik
      popadł w depresję... - szybko usprawiedliwił kolegę Szymek.
      -Widział ktoś mój żel i lusterko? - zapytał zmartwiony Artuś B. z Legii - Nikt
      nie widział? O cholera, zapomniałem żelu!!! Trenerze, trenerze, muszę
      natychmiast wracać do domu, zapomniałem żelu!
      -Pożycz od Szymka - doradził trener.
      -Miruś, daj żelu... - wykrztusił z siebie błagalnym głosem Artuś
      -Odczep się, sam mam niewiele, ostatnie 2 pudełka. - odburknął niemile Miruś.
      -Masz, zapal sobie, to ci pomoże... - zaoferował swoją pomocną dłoń najstarszy
      w ekipie Tomcio H.
      -Nie wolno palić na zgrupowaniu!!! - krzyknął trener - Natychmiast oddać mi te
      pety!
      Zawodnicy posłusznie wykonali polecenie trenera Jonasza.
      -Hmm... takich jeszcze nie paliłem... - pomyślał Jonasz, po czym schował
      papieroski do kieszeni.
      -Wszyscy już są? - spytał donośnym głosem asystent Maciej Korża. - No to
      wsiadamy do autkoaru i jedziemy na trening.
      -A mój żel??? - spanikował Artuś.
      -Kupisz po drodze. - krzyknął któryś z kolegów.
      -Jeszcze ja, jeszcza ja! Przepraszam za spoźnienie - kajał się Levandinho - Ale
      na granicy polsko-ukraińskiej dwie babcie wzięły mnie za Rysia z Klanu, symbol
      sexu i pożadania. Musiałem się długo tłumaczyć że nie jestem Rysio, tylko
      piłkarska gwiazda. Ale i tak mi nie uwierzyły, musiałem się wykazać po męsku...
      -Masz zapal sobie, to ci dobrze zrobi. Trener nie widzi. - zaproponował Tomcio.
      -Kto mi zap... żel do włosów?! - wykrzyknął zdenerwowany Miruś. - Gdzie jest
      Artuś?
      -Spokojnie. - uspokoił kolegę Tomcio H. - Masz, zapal sobie to ci dobrze zrobi.




      techniacz, 2004-10-04 16:44

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka