Gość: ja
IP: 217.153.131.*
11.01.05, 21:11
Zaczynam liczę na na szeroki odzew:-)
Stirlitz poszedł do lasu, ale ani borowików, ani podgrzybków, ani nawet
opieniek nie było.
– Pewnie nie sezon – pomyślał Stirlitz, siadając w zaspie.
Stirlitz wszedł do gabinetu i ujrzał Müllera leżącego na podłodze i nie
dającego oznak życia.
– Otruty – pomyślał Stirlitz przyglądając się rączce siekiery wystającej z
piersi.