trudny2002
26.04.05, 19:59
Do lekarza przychodzi kobieta:
...panie doktorze, nich mi pan zapisze jakies proszki... jak pana proszę...no
żebym się jakos wyciszyła, bo mnie proszę pana pożycie z męzem nie
wystarcza...no, niech mi pan cos zapisze...
Lekarz:
Droga pani...na co zraz proszki pani wie medycyna dopiero na ko ncu stosuje
farmakologię...sugerowałbym aby pani jednak wpierw znalzała sobioe
kochanka...powinno być lepiej...
Po tygodniu kolejna wizyta:
...panie doktorze, to wciąz mało i mało...no niech mi pan...( itd)
Lekarz:
...droga pani , to moze jeszcze ze dwu... trzech...
Po kolejnych kilku dniach:
...stosuje się panie doktorze i nic...wciąż mało i mało...no niech mi pan te
proszki...
Lekarz siegnął po receptę , wypisał i podał pacjentce. Dziekując opuściła
gabinet i pospiesznie udała sie do domu.
Gdy z pracy wrócił mąz, położyła przed nim na stole receptę mówiąc:
...widzisz, ja chora jestem, a nie ku.....