ziomijmy
22.08.05, 21:25
Z domu mej koleżanki
Otoż ta ma kleżanka wypożyczyła książkę z biblioteki,przeczytała, rzuciła
gdzieś w kąt i zapomniala zapewne o owej książce. Przetrzymała książke pół
roku, (w bibliotece nikt nie poinformowal by zbyt częstym gościem w tym
publicznym przybytku nie była). Po tym pół roku dostała list o zwrot książki.
Głupoi jej było samej iść więc pomyślała że da babci swej która biblioteke
znowuż często odwiedza. Babcia więc poszła, darowali nawet za przetrzymanie
tak okropne książki, ale za znaczek za list trzeba było zapłacić. Jaka więc
reakcja babci: strasznie się zdenerwowała na tych podłych, ohydnych i
złosliwych pracowników biblioteki, że zadzwonić nie mogli tylko
korespondencje od razu wysyłać musieli, i jeszcze piniendze (całe 1,20) od
niej, biednej chcą wyciągać