the_cause niektórzy tutaj to świętsi od papieża.... 09.04.06, 10:23 Dla niektóych dyskutantów to wszystko jest czarno-białe. Jest wiele przyczyn traktowania nauk przedmałżeńskich jako głupoty, co wcale nie oznacza, że chęć posiadania ślubu kościelnego jest aktem hipokryzji. Nie teoretyzując dalej, napiszę, jak to byłe w konkretnym przypadku (czyli moim). Moja połowica i jej rodzina jest o wiele bardziej religijna niż ja i moja familia. Dlaczego więc miałbym stawać okoniem i robić raban z powodu ślubu kościelnego i nauk przedmałżeńskich (nb. moja żona nie jest tutaj nadzwyczajnie konsekwentna w wierze i nie brzydzi się prezerwatywą i pigułkami)? Dla mnie osobiście, ślub kościelny był znakomitą oprawą Odpowiedz Link Zgłoś
anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: niektórzy tutaj to świętsi od papieża.... 09.04.06, 11:16 Mądrze pan pisze. A w ogóle, to z Forum Humorum zrobiło się tutaj coś o wiele poważniejszego... ;-) → → → → → → → → → → Odkryjmy Białoruś! odkryjmybialorus.blox.pl Odpowiedz Link Zgłoś
z2006 Re: niektórzy tutaj to świętsi od papieża.... 17.04.06, 11:26 anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała: > > Mądrze pan pisze. Ale w Biblii jest napisane, że kto złamał jedno przykazanie, złamał wszystkie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Edek Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.06, 13:38 Fajni są goście którzy wszystko wiedzą. Na naukach były takie pary narzeczonych, które nic nie pojmowały z tego co do nich mówili starsi, doswiadczeni ludzie, tylko cały czas sie mądrzyli. Pewnie pospali ze soba pare miesiecy i juz cały rozum posiedli. Nie dał bym takiemu pralki do obsługi, bo wiadomo że instrukcji przedtem nie przeczyta. Ja uważam że od każdego mozna sie coś dowiedzieć. Mądry to i od głupiego sie cooś dowie, a głupi to i od mądrego nic nie skorzysta. Ja na szczęście byłem na dobrym kursie i bez wysiłku, a nawet z przyjemnością tam chodziłem. Odpowiedz Link Zgłoś
lehoo Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 09.04.06, 20:11 1-(1-0.7)*(1-0.9) ans = 0.97 Odpowiedz Link Zgłoś
toksol Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 09.04.06, 21:01 0.97 + 0,03 = 1 No i co? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bambi7 Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.csk.pl 17.04.06, 20:09 to jest wyliczona skuteczność obydwu środków antykonc., o których pisała autorka tego tematu Odpowiedz Link Zgłoś
hohoho7 to było przykre i żenujące 09.04.06, 22:45 Ja swoje nauki przedmałżeńskie miałam jeszcze w liceum- w ramach lekcji religii. Dowiedzieliśmy się wtedy, że jeśli dziewczyna idzie z facetem do łóżka przed ślubem, to jest szmatą, że faceci chcą koniecznie tylko z dziewica, a nie z jakąś "wypróbowaną". Dokładnie w tych słowach. Rozumiem, że te nauki muszą być nieobiektywne, bo są z def. dla osób wierzących i uznających określone zasady. Ale bardzo ważne jest, aby prowadzące je osoby nie używały tak radykalnych sformułowań. Nasz "mentor" osiągnął chyba efekt odwrotny do zamierzonego bo wszyscy byliśmy zniesmaczeni. Poza tym nie było mowy o dyskusji, podawaliśmy jakieś argumenty "życiowe", a on twardo, że "nie wolno bo nie", jak groch o ścianę :/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: poko Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.06, 23:35 ...czytając Twoje refleksje dochodze do wniosku, że duuużo za wcześnie na te nauki chodziłeś.Powinieneś zaliczyć najpierw przedszkole,bo na tym poziomie intelektualnym jesteś.Chociaż i tam wiecej wiedzą od Ciebie na ten temat.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maciej Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.chello.pl 10.04.06, 01:42 A ja usłyszałem od jakiejś debilki prowadzącej, że plemniki się NIE ruszajć (sic!), i że to komórka jaowa sie do nich przemieszcza! Ręce i gacie opadają... A ze śmieszności to było to, że chodziłem na te nad wyraz pouczające zajęcia jako "figura" za narzeczonego koleżanki. Mała uwaga - odpieprzcie sie od ludzi i przestańcie ich zwać hipokrytami za to, że ich zdoowe rozumy oponują wobec ewidentnych debilizmów i ciemnogrodu. A co? Czy wiara w pana Bozię = wierze (właśnie, nie wiedzy, ino w i e r z e) w jakies zabobony?! A dlaczego ludzie maja rezygnować z piknej uroczystości kościelnej, białej sukni etc. , jeśli się nie zgadzają z kościelnymi głupotami?! Bo kościół mówi, że kondomy są be - a czy rozsądnie wyjaśnia, DLACZEGO!? Nie, bo tak sobie to umyslili sfrustrowani celibatriusze w sutannach, a barany, tj. wierni, mają to bezdysyjnie zaakceptować. Zapamiętajta se, ludziska, jeśli ktoś nie umi i nie lubi myśleć i żyć samodzielnie i ponosić odpowiedzialność za siebie i swoje czyny, to taka kościelna "proteza" jest w sam raz - zwalnia od wszelkiej refleksji i odpowiedzialności. Pamiętajcie: bogów najpierw stworzył strach, jak stwierdzili mądrzy ludzie. I na tym strachu i ludzkiej bezmyślności Kk do dziś robi wielkie pieniądze... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mokca Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.pl 10.04.06, 08:43 A ja znam kilkoro dzieci które urodziły się po stosowaniu pigułek Pozdrawiam wszystkie. Odpowiedz Link Zgłoś
hohoho7 Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 10.04.06, 09:00 wystarczy, że ich matki zapomniały połknąć w porę jedną pigułkę. To nie dowodzi braku skuteczności tej metody. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: autor wątku!!! do wszystkich!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.06, 09:06 Chyba w większości pomyliliście fora. To nie jest forum SPOŁECZEŃSTWO, ale HUMORUM. Bez sensu są i nigdzie nie prowadzą Wasze ideologiczne utarczki. Chciałem, bysmy podzielili się absurdami z nauk przedmałżeńskich, a Wy tutaj wjeżdżacie na tereny conajmniej upolitycznione mentalnie.... trochę luzu więcej, proszę Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: autor wątku takie rzeczy tu mialy byc! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.06, 10:34 Pani się pyta w poradni małżenskiej całej naszej grupy: "Czy ktos zna jakieś negatywne cechy prezerwatyw, tak wszedzie promowanych?" A chłopak soedzacy za nami mówi: "Ja znam. Prezerwatywy smierdzą" Odpowiedz Link Zgłoś
panda32 Re: do wszystkich!!! 10.04.06, 10:50 Jest jescze jedna kwestia. Małżeństwa stosujące naturalne metody jedynie aprobowane przez Kościół, prędzej czy później wpadną we frustrację i depresję, a już na pewno małżonki. Bo wiadomo, że kobieta największą ochotę na seks ma w okresie płodności. Więc wtedy zęby w ścianę. Dopiero będzie jej wolno sie poseksić, kiedy będzie przed okresem, z objawami napięcia przedmiesiączkowego, bez ochoty i przyjemności. Z grzeczności dla współmałżonka chyba. Tak to, moi Państwo, Kościół przyczynia się do rozbicia dobrych małżeństw. Wiadomo, Kościół to faceci. Nie zmieni poglądów nigdy, albo dopiero wtedy, kiedy obok kapłanów będą równoprawne kapłanki. I tak właśnie powinno być. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kinga okres płodności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.06, 13:36 bardzo chwalę sobie owulację i używam sobie ile wlezie - a co to? tylko seks tradycyjny znasz? Odpowiedz Link Zgłoś
panda32 Re: okres płodności 10.04.06, 13:56 Ile wlezie, powiadasz...Ale w Kościele masturbacja jest tak samo zabroniona, jak antykoncepcja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: do poczytania Re: okres płodności IP: *.4web.pl 10.04.06, 13:58 www.lmm.pl/forum/viewtopic.php?t=1650 Jeśli tak ma wyglądać katolickie szczęscie, to wole cywilizację smierci:P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fran Re: okres płodności IP: *.lis.inpg.fr 10.04.06, 16:19 Zdecydowanie! :-) Odpowiedz Link Zgłoś
z2006 Re: okres płodności 17.04.06, 11:37 Gość portalu: do poczytania napisał(a): > Jeśli tak ma wyglądać katolickie szczęscie, to wole cywilizację smierci:P Pomyśl o tym, co po śmierci. Odpowiedz Link Zgłoś
frred Re: do wszystkich!!! 10.04.06, 14:02 Panduniu, wszystko fajnie i Cię w zasadzie popieram, ale boję się, że płeć już z tym nie mna nic wspólnego. Dewotki są gorsze niż księża albo takie same. Nie byłyby inne, gdyby same zostały księżmi. Natomiast rzeczywiście ukształtowali poglądy KK na seks głównie chorzy faceci (choć np. na św. Augustyna miała wpływ jego matka św. Monika). Ale to było jakieś 1500 lat temu. Odpowiedz Link Zgłoś
z2006 Re: do wszystkich!!! 17.04.06, 11:34 panda32 napisała: > Tak to, moi Państwo, Kościół przyczynia się do rozbicia dobrych małżeństw. "Jest to dla nich możliwe, gdyż nie ulegali przesądowi, jakoby złączenia seksualne były w małżeństwie czymś tak absolutnie ważnym, że jakiekolwiek ograniczenie ich przekracza wyobraźnię małżonków." www.mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_44.htm Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.pg.com 10.04.06, 15:26 bo kobieta miala racje, zadna metoda nie jest skuteczna w 100%, poza tym uzywanie dwoch srodkow zapobiegajacych nie oznacza ze ich skutecznosc sumuje sie :> Odpowiedz Link Zgłoś
nieprawomyslny Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 10.04.06, 15:51 To po diabla bierzecie sluby koscielne? Ja wzialem tylko cywilny i mam swiety spokoj. Ksiadz kilka razy odprawiony z kwitkiem- juz nawet nie puka do drzwi, jak lata po koledzie. Kiedys byc czas, ze lazilem do kosciola i grzecznie klepalem paciorki ale w zadnym razie nie czynilo mnie to szlachetniejszym. Kiedys powiedzialem to kolezance w pracy, bo tak sie martwila sprawami zwiazanymi ze slubem k. Mowie jej- wez tylko cywilny, na to ona - jak to??? Moi rodzice by mnie przekleli (26 lat kobieta:). No i wlasnie na tym polega caly ambaras, mlodzi chodza na te nauki, biora slub w kosciele, bo taka presje wywiera na nich otoczenie, zwlaszcza zas rodzice (na ktorych pomoc poniekad licza),a oni sie uginaja. Co smieszne wielu z tych, co grzecznie sie poddalo temu rytualowi, na codzien odgrywaja "twardych antyklerykalow":). U mnie tez krzywo patrzyli ale trzeba sie szanowac i swoja wole, a wtedy i Was zaakceptuja takimi jakimi jestescie. Odpowiedz Link Zgłoś
z2006 Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 17.04.06, 11:41 nieprawomyslny napisał: > To po diabla bierzecie sluby koscielne? Ja wzialem tylko cywilny i mam swiety > spokoj. Ksiadz kilka razy odprawiony z kwitkiem- juz nawet nie puka do drzwi, > jak (...) po koledzie. Proszę o więecej szacunku dla księdza. Kiedys byc czas, ze lazilem do kosciola i grzecznie > klepalem paciorki ale w zadnym razie nie czynilo mnie to szlachetniejszym. Widać byłeś zbyt powierzchowmy. Polecam to: www.mateusz.pl/ksiazki/pdzsims/ Ja płakałem, kiedy to czytałem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: . mi wystarczy IP: 129.35.231.* 10.04.06, 16:35 mi wystarczy, że poznałam jakiś czas temu faceta, który razem z żoną właśnie na takich kursach udzielał porad kandydatom na małżonków - wcale mu to nie przeszkadzało w międzyczasie zdradzać żony z mężatką poznaną na jakimś portalu Sado-Maso. Ale w kościele obłuda na całego. Bardzo był oburzony i zdziwiony jak się żona dowiedziała, zarządała rozwodu i ograniczenia jego kontaktów z dzieckiem. I wszystko na temat nauk Odpowiedz Link Zgłoś
z2006 Re: mi wystarczy 17.04.06, 11:43 www.mateusz.pl/ksiazki/js-npp/js-npp_39.htm Odpowiedz Link Zgłoś
z2006 Re: mi wystarczy 17.04.06, 11:45 Gość portalu: . napisał(a): > Ale w kościele obłuda na całego. www.mateusz.pl/ksiazki/js-npp/js-npp_39.htm Wklejam link jeszcze raz, żeby było wiadomo, bo czego się odnosi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siostra Stosunek Małżeński IP: *.fbx.proxad.net 10.04.06, 17:15 "Obecne prawo kanoniczne wylicza 12 przeszkód małżeńskich: ........ * trwała, przynajmniej względna (z określonym partnerem) niezdolność dokonania stosunku małżeńskiego (impotencja), istniejąca w momencie zawierania związku; ........ *** A skad ten ktos ma wiedziec , czy jest zdolny do dokonania "stosunku malzenskiego" z tym parterem, skoro moze sprobowac dopiero po slubie?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MlodyJorg Re: Stosunek Małżeński IP: 66.133.95.* 10.04.06, 17:25 No wlasnie: Czym sie rozni malzenstwo od narzeczenstwa? Stosunkowo - niczym. Odpowiedz Link Zgłoś
alinaw1 Re: Stosunek Małżeński 10.04.06, 18:43 Moja wypowiedź wpisała się dużo za wcześnie. Nie chcę się powtarzać, choć wyrywkowo jeszcze przeczytałam kilka wypowiedzi. Ponoć to Forum Humorum ale wcale mi nie do śmiechu. Ot, polski katolicyzm- powierzchowny, niezgłebiony, antyklerykalny, liberalny, z zanikającymi normami, z brakiem szacunku do wszystkiego- łącznie z nauką Kościoła. Tak bardzo skupiacie się na aspekcie seksualnym, czyżby tam nie było innych tematów? Pamiętam (choć było to ponad 6 lat temu) kapitalny wykład o komunikacji w małżeństwie, obecności Chrystusa itd. Przy dyskusjach seksualnych ja przejęłam ster i mówiłam jak ważna jest czystość przedmałżeńska (już się śmiejecie? Ile bedzie kpin). To, że ją zachowaliśmy było cudownym doświadczeniem, sprawdzianem naszej wiary i ŚWIADECTWEM. To zaś, że nie stosujemy żadnej antykoncepcji jest naszym powiedzeniem TAK Bogu. Proste i logiczne, nie rozumiem skąd tyle protestów, przekory, krytyki. Pseudokatolicy lubują się w ceremoniach, godzinami bedą rozważać wybór sukni ślubnej ale z rozważaniami natury duchowej - już gorzej. Chrystus w naszym małżeństwie? Ej, to jakoś nie przystoi do naszych czasów, co? W ramach P.S. Na nauki chodziliśmy z parą, która mieszka 2 ulice dalej. W zeszłym tygodniu spotkałam tę kobietę w sklepiku. Trochę pogadałyśmy. Jest po rozwodzie. Znak czasów. Też wyśmiewała wszystko, o czym była mowa podczas nauk przedmałżeńskich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: no name Re: Stosunek Małżeński IP: *.4web.pl 10.04.06, 21:53 A może własnie ci, którzy odbyli te nauki nie wyśmiewali za wczasu, tylko dostali takie informacje, z enei sposób wytrzymać? Tzn. Dostali setki kłamliwych informacji na temat innych metod antykoncepcji, nasłuchali się o tym, ze jeśli je zastosują to zabijaja, nalezą do cywilizacji śmierci, sa egoistami i hedonistami , że to maż nakładani zonę, a ona robi to dla jego przyjemności itp? A moze np nasłuchali sie tak jak ktoś tutaj głownie o masonach i komunistach? Może po prostu warto zdawać sobie sprawę z jednego - zazwyczaj ten kurs kończa katecheci , którzy w ogóle nie potrafią mówić do ludzi, a mają mówić o naintymniejszych sprawach. Jeśli mówią jak do dzieci to nei ma sie co dziwić, ze wiele osób w tym wątku pisze po prostu prawdę. Gdyby informacje były przekazywane zawsze klarownie, bez indoktrynacji, bez zaciemniania i udowadniania, ze otwieranie się na życie dotyczy tylko jednych, a cała resztra to wrogowie - zapewne wiele osob podchodziłoby do tych zajeć z duzą ciekawością i coś by z tego wyniosło. Bo tak naprawdę to moze nie ksiązdz to powinien robić, a ksiazdz po psycholologii chociaż i nie katechetka, ale moż e ginekolog. Odpowiedz Link Zgłoś
a501 Re: Stosunek Małżeński 10.04.06, 22:22 Na zakończenie dnia, chcę powiedzieć, że wypowiedzi alinaw są najbliższe memu sercu i przekonaniom. Dobrze wiedzieć, że jest Ktoś taki! Pozdrawiam Cię serdecznie, a jednocześnie współczuję wszystkim, którzy nie widzą różnicy między narzeczeństwo/małżeństwo, czy cywilny/kościelny. Pomimo tego życzę wszystkim, aby odnaleźli miłość, szczęście i spokój. My (z mężem) widzimy bowiem ogromną różnicę i codziennie dziękujemy Bogu za sakrament, w którym nasza miłość jest umacniana. Nie jestem fanatyczką religijną. Jestem zwykłą szczęśliwą 24-latką, która razem ze swoim narzeczonym czekała do ślubu...Co więcej, uważam, że seks jest jedną z najważniejszych (i najrozkoszniejszych...) spraw w związku dwojga kochających się ludzi. Warto to docenić, naprawdę warto! Dobranoc! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mężatka Do Alinaw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.06, 00:24 Ty chyba niewiele zrozumialaś z tego, co zostało tu napisane. Ludzie śmieją się nie z dogmatu, tylko z tego, że prowadzący tzw.nauki przedmałżeńskie w gruncie rzeczy kpią z religii. Skoro Kościół z przyczyn etycznych zabrania antykoncepcji, to znaczy, że nie należy jej stosować z przyczyn etycznych, a nie dlatego, że pigułki szkodzą czy są mniej skuteczne! Przecież człowiek opowiadający o skuteczności metody termicznej tak naprawdę kpi z dogmatu, nie rozumiesz tego? Dogmat nie potrzebuje "poparcia naukowego". I to wątpliwej jakości. Nie mówiąc już o tym, jak szkodzi Kościołowi opowiadanie dyrdymałów o szkodliwości spania w piżamie czy szeptanie "TAM" bo się prowadząca boi słowa pochwa...Pseudokatolicy to są właśnie bardzo często ci, co takie spotkania prowadzą wulgaryzując etyczną naukę Kościoła. Odpowiedz Link Zgłoś
zlotoslanos Nauki przedmałżeńskie 10.04.06, 18:45 My chodziliśmy ze znajomymi. Siedzieliśmy w ostatniej ławce a oni obok pochyleni wertowali jakiś kalendarzyk, szeptali . W końcu jakoś wyrwaliśmy im ten notesik , prawie się ugotowaliśmy jak przeczytaliśmy napis : Ile razy kochaliśmy się . I kreseczki zaznaczające razy :D Odpowiedz Link Zgłoś
atropa_belladonna Re: Nauki przedmałżeńskie 10.04.06, 19:20 Tak sobie czytam i aż żałuję, że mnie ominęły te nauki :D Odpowiedz Link Zgłoś
z2006 Re: Stosunek Małżeński 17.04.06, 11:46 Gość portalu: MlodyJorg napisał(a): > No wlasnie: > Czym sie rozni malzenstwo od narzeczenstwa? > Stosunkowo - niczym. Tym się różni, ze w małżeństwie dozwolone jest współżycie seksualne. Odpowiedz Link Zgłoś
albrecht1 Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 10.04.06, 21:36 Gość portalu: m napisał(a): > Macie coś takiego? Byłem na czyms takim. Współczuję, raczej nudno niz smiesznie. Na drugim ze spotkań zapytałem ksiedza, czemu sam nie ma dzieci, a uczy jak zyc w rodzinie? Cóż, odpowiedzią było, że niepotrzebnie prowokuję. Bo ja wiem, z moim pastorem, ojcem troga dzieci, jakos lepiej mi sie rozmawia na te tematy. Odpowiedz Link Zgłoś
niemyte_mohery Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 10.04.06, 22:35 albrecht1 napisał: > Na drugim ze > spotkań zapytałem ksiedza, czemu sam nie ma dzieci, a uczy jak zyc w rodzinie? Pytanie niezbyt madre, bo idac tym tropem chory na raka musialby sobie znalesc lekarza, ktory sie wyleczyl z raka. Wystarczy zeby ksiadz mial dobre przygotowanie teoretyczne i praktyczne np. poprzez prace duszpasterska z rodzinami. Niestety bezzenstwo duchownych w KK ma widoczny wplyw na ideologie w sprawach intymnych. I zgadza sie, w zadnym kosciele chrzescijanskim, gdzie zonaci kaplani ponosza konsekwencjie swoich nauk, nie ma takiego drakonskiego wpychania sie z butami do lozka jakie odchodzi w KK. Za przykald niech chociazby sluzy katolikom najblizsze nam wyznaniowo prawoslawie. Odpowiedz Link Zgłoś
sigrun Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 11.04.06, 10:38 Ale się zrobiło poważnie na FH ;-) Temat raczej nie do śmiechu, choć pewne uśmiechy może wywołać i niekoniecznie z politowania. Mnie i Męża owe nauki ominęły, ponieważ postanowiliśmy "zlegalizować" nasz związek przed Bogiem po kilku latach ślubu cywilnego i kilku konkubinatu (musieliśmy obydwoje do tego dojrzeć i zrobić to z powołania, a nie przymusu). Ksiądz proboszcz uśmiechnął się do nas i stwierdził, że jeśli już tyle czasu żyjemy w zgodzie ze sobą, kochamy się i nadal chcemy trwać w tym związku, ponadto jesteśmy szczęśliwymi rodzicami, to nie ma nas już czego uczyć ;-))) W ogóle przeprowadzając się do nowego mieszkania trafiliśmy na wyjątkową parafię - z tradycjami, ale jednocześnie postępową i otwartą na świat. Bo niestety, ale trzeba odróżnić katolicyzm od polskiego katolicyzmu. Spędziłam prawie pół życia za granicą w wybitnie katolickim państwie, należałam do Akcji Katolickiej, chodziłam na kółka, jeździłam na zloty i spotkania, ale tak ograniczonego i zabobonnego podejścia nigdy nie doświadczyłam, jak w Polsce. Tam księża uczyli modlić się, medytować, interpretować i - przede wszystkim - myśleć. Tutaj podobne podejście to rzadkość, a nawet jest uważane za herezję. Jednak warto pamiętać, że Pismo Święte zostało napisane przez LUDZI, a więc przez ludzki pryzmat przefiltrowane, dlatego nie jest ono wolne od interpretacji. Nawet w poszczególnych ewangeliach występują różnice. Teraz dodajmy sobie dwa tysiące lat kolejnych interpretacji poprzednich interpretacji, a polski KK rości sobie prawo do własnej, niepodważalnej wersji. Pytanie tylko czy jedynie słusznej ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mini Re: nauki przedmałżeńskie-kilka refleksji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.06, 12:07 Na początku uśmiechnę sie do poprzednika,że dzieli katolicyzm na polski i światowy-chyba nie wiedząc,ze Kosciól Katolicki ma jedna nauke dogmatyczna i społeczną-bardzo konkretną. A co do nauk przedslubnych. przeczytałam wszytski wypowiedzi i postaram się rzucic kilka faktów: -najnowsze badania w Stanach Zjednoczonych wskazują,że najczęściej współzyjącymi parami sa praktykujący katolicy, a najwiekszą liczbe kobiet, ktore przezywaja orgazm mamy wsród kolejno:protestantów i katolików, -współzycie w małżeństwie nastawione jest na budowanie malzenstwa i bliskosci małzonków, ale konsekwencją (konsekwencją,a nie jedynym celem jak niektorzy tu myslą) moze byc i jest stworzenie nowego zycia-zycia dziecka, - naturalne metody planowania rodziny nic nie mają wspólnego z antykoncepcją. Nie ma czegos takiego jak "antykoncepcja naturalna".Antykoncepcja jest wtedy kiedy para ze sobą wspo.zyje ,ale odrzuca mozliwosc poczęcia dziecka, anie wtedy kiedy para w ogole nie wspózyje. Kiedy para nie współzyje jest to wstrzemiexliwosc ,a nie antykoncepcja. Antykoncepcja to powiedzenia Panu Bogu : "Nie zgadzam sie na współprace z Toba jesli chodzi o tworzenie rodziny i powoływanie na świat ludzi, seks jest dla mnie tylko przyjemnością, nie ma nic wspólnego z dawaniem zycia" - potwierdzone jest psychologicznie ,ze mentalnośc antykoncepcyjna to mentalnośc anty-zyciu. Badania dowodzą,ze wsród osób stosujących atykoncepcje jest największa liczba osob popierających jednoczesnie aborcje, eutanazje itd. - nauki przedmalzenskie źle sa prowadzone jesli dotycza wylacznie spraw seksu. Malżenstwo to coś duzo, duzo więcej niz łózko. Kiepskie nauki przedmalzenskie ,zwłaszcza te wyniesione z domu!!!! ,a nie z salek katechetycznych wpływaja potem na nieudane związki, rozwody, aborcje itd - ludzie nie zgadzający się a naukami Kościoła, a jednoczesnie wierzący w Boga powinni dowiedziec się jaki jest stosunek wierzacych,kościołów do malzenstw niesakramentalnych (np. KK uznaje zwiazki cywilne za malzenstwa, mimo ,że zawarte bez udziału Kościoła), powinni tez rozgladnac się za slubem w jakims innym zwiazku wyznaniowym, ktorego doktryna pokrywa się z ich pogladami- przeciez slub w KK nie jest obowiazkowy;).Jesli jednak decyzdują się na slub w KK musza podporządkowac sie wymaganiom co do slubu w KK w tym zakresie,a wiec jesli jest taki wymóg chodzic tez na nauki przedmałzenskie, - odpowiedzilni ludzie powinni zainteresowac sie gdzie najlepiej zrobic kurs przedmalzenski, robienie kursu w swojej parafii nie jest obowiazkowe, - nie widze tez zaleznosci miedzy doswiadczeniem małzenskim a madroscia zwiazaną z wzieciem odpowiedzialanosci za rodzine. Znam wielu madrych ksiezy, ktorzy przeciez wychowali sie w jakichs rodzinach, poza tym majacych swietna wiedze i doswidczenie w prowadzeniu duchowym rodzin, po prostu madrych i odpowiedzialnych zyciowo ludzi. Natomiast dosc głupie wydaja mi się wypowiedzi co niektorych tutaj "doswiadczonych", ktorzy mysla ,że jedynie na seksie zbuduja zwiazek i samo wspólzycie, daje i jakas zyciowa mądrosc i odpowiedzialnosc. Zenujace...;/ - zgadzam się natomaist z tym,ze w Polsce mamy wielu kiepskich nauczycieli z roznych dziedzin, z dziedziny prowadzenia kursów przedmalzenskich takze. Co z niczym nie ujmuje samej doktrynie Kościoła katolickiego, co najwyzej ujmuje ludziom, ktorzy nieudolnie lub wrecz błednie ją przekazują. Polecam "Miłosc i odpowiedzialnosc" i "O malzenstwie i rodzinie" Karola Wojtyły. Pozdrawiam:) Odpowiedz Link Zgłoś
sigrun Re: nauki przedmałżeńskie-kilka refleksji 11.04.06, 13:21 >Na początku uśmiechnę sie do poprzednika,że dzieli katolicyzm na polski i światowy-chyba nie wiedząc,ze Kosciól Katolicki ma jedna nauke dogmatyczna i społeczną-bardzo konkretną. Tak, tylko dlaczego tą jedną naukę interpretuje na własny sposób i na własny sposób przekłada na życie? Powiedziałabym, że wręcz nadinterpretuje naginając do własnej, czesto dość wypaczonej ideologii. Kler nie jest nieomylny, wszak jest stworzony z ludzi (ze wszystkimi ludzkimi zaletami, ale też ułomnościami), a wydaje mi się, że to właśnie polski kler zdaje się o tym zapominać. Myślisz, że polski katolicyzm to to samo co w innych katolickich krajach? W takim razie powiedz gdzie leży w naszym pięknym kraju parafia, gdzie pozwala się (mało tego - uczy) czytać Pismo Święte (samodzielnie!), medytować nad poszczególnymi wersetami, wyłapywać niuanse i sedno przesłania, a nie brać wszystkiego dosłownie. Wszak Biblia to nie kronika dziejów, ani Apokalipsa to nie zbiór przepowiedni. Przynajmiej tak mnie uczyli katoliccy księża zza granicy ;-) W Polsce za to kładzie się nacisk na bezwzględne posłuszeństwo, absolutną uległość wobec stojącym wyżej w hierarchii, ślepą wiarę w cokolwiek powie kapłan i zero pytań. Jak ksiądz powiedział, że Stwórca to sędziwy gość z brodą w koszuli nocnej i trójkącie na głowie, to mam właśnie mieć taką wizję Boga, koniec, kropka. No, tak polska wersja Pisma jest jedynie słuszna, a Jezus nie pochodził z Nazaretu, tylko z Częstochowy ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fanka mimi Re: nauki przedmałżeńskie-kilka refleksji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.06, 15:56 Chyba przesadzasz. Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: nauki przedmałżeńskie-kilka refleksji 11.04.06, 17:01 No tak, znów to samo: "naturalne metody planowania rodziny nic nie mają wspólnego z antykoncepcją. Nie ma czegos takiego jak "antykoncepcja naturalna".Antykoncepcja jest wtedy kiedy para ze sobą wspo.zyje ,ale odrzuca mozliwosc poczęcia dziecka, anie wtedy kiedy para w ogole nie wspózyje. Kiedy para nie współzyje jest to wstrzemiexliwosc ,a nie antykoncepcja. Antykoncepcja to powiedzenia Panu Bogu : "Nie zgadzam sie na współprace z Toba jesli chodzi o tworzenie rodziny i powoływanie na świat ludzi, seks jest dla mnie tylko przyjemnością, nie ma nic wspólnego z dawaniem zycia" to teraz rozbijmy to na częsci i pokazmy jak to sie robi: >naturalne metody planowania rodziny nic nie mają wspólnego z antykoncepcją A czym jest rysowanie wykresów, tak zeby wyznaczyć dni neipłodne i wspólzycie własnie w te dni, jak nei antykoncepcją ? Chodzi własnie o to, zeby nie zajść w ciązę . I nie nazywajmy tego w ogóle naturalnym, bo naturalnie kobieta ma najwiekszą chęc sie kochać w trakcie owulacji, a nei po nie - po owulacji , bo wtedy nie zajdzie w ciaze i nie ma też zbytnio ochoty wspołzyć, przynajmniej wiekszość , bo to 5- 7 dni przed okresem;/ "Antykoncepcja to powiedzenia Panu Bogu : "Nie zgadzam sie na współprace z Toba jesli chodzi o tworzenie rodziny i powoływanie na świat ludzi, seks jest dla mnie tylko przyjemnością, nie ma nic wspólnego z dawaniem zycia" A czym niby rózni się współżycie w dni neipłodne? wtedy też mówi sie APnu Bogu, ze wtedy kiedy sie chciało, to si tego nei zrobiło, bo boi sie zajść w ciazę, wiec robi sie to wtedy, kiedy prawdopodobieństwo zajscia w ciazę jest mniejsze, czyli w tzw. dni niepłodne. Też mówi sie panu Bogu, z e seks jest dla ciebie przyjemnością i dlatego robisz co można , macasz se szyjkę macicy , oglądasz jak nienormalna śluz z tę i we w tę i mierzysz temperaturę, zeby wyznaczyć dni njiepłodne., ergo intencja jest taka sama - unikniecie ciązy. Odpowiedz Link Zgłoś
agatazieba Re: nauki przedmałżeńskie-kilka refleksji 11.04.06, 20:19 totalna_apokalipsa napisała: I nie nazywajmy tego w ogóle naturalnym, bo naturalnie kobieta ma > najwiekszą chęc sie kochać w trakcie owulacji, a nei po nie - po owulacji , bo > ja miałam zawsze dwa dni przed owulacją... co do reszty to się zgadam. o ile mogę przyjąć niektóre argumenty przeciw pigułkom i spiralom, to sorry ale podejście : "jak to robić aby nie mieć dzieci ani przyjemności (no ewentualnie w wyznaczone dni) i najlepiej w okresie napięcia przedmiesiączkowego" do mnie nigdy nie trafi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mini Re: nauki przedmałżeńskie-kilka refleksji-do t.a. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.06, 10:09 Przypuszczam ,ze dla osoby niewierzacej moze to byc trudno zrozumiałe,zwłaszcza wspólpraca z Bogiem w stworzeniu,ale spróbuje jeszcze raz: No tak, znów to samo: "naturalne metody planowania rodziny nic nie mają wspólnego z antykoncepcją. Nie ma czegos takiego jak "antykoncepcja naturalna".Antykoncepcja jest wtedy kiedy para ze sobą wspo.zyje ,ale odrzuca mozliwosc poczęcia dziecka, anie wtedy kiedy para w ogole nie wspózyje. Kiedy para nie współzyje jest to wstrzemiexliwosc ,a nie antykoncepcja. Antykoncepcja to powiedzenia Panu Bogu : "Nie zgadzam sie na współprace z Toba jesli chodzi o tworzenie rodziny i powoływanie na świat ludzi, seks jest dla mnie tylko przyjemnością, nie ma nic wspólnego z dawaniem zycia" to teraz rozbijmy to na częsci i pokazmy jak to sie robi: >naturalne metody planowania rodziny nic nie mają wspólnego z antykoncepcją A czym jest rysowanie wykresów, tak zeby wyznaczyć dni neipłodne i wspólzycie własnie w te dni, jak nei antykoncepcją ? Chodzi własnie o to, zeby nie zajść w ciązę . I nie nazywajmy tego w ogóle naturalnym, bo naturalnie kobieta ma najwiekszą chęc sie kochać w trakcie owulacji, a nei po nie - po owulacji , bo wtedy nie zajdzie w ciaze i nie ma też zbytnio ochoty wspołzyć, przynajmniej wiekszość , bo to 5- 7 dni przed okresem;/ Jeszcze raz: o antykoncepcji mówimy wtedy kiedy wspólzyjemy! Wspólzyjemy,ale nie zgadzamuy sie na to aby KONSEKSWENCJĄ WSPOLZYCIA BYŁO POCZĘCIE. Dlatego ,że wlasnie NATURALNĄ konsekwencją wspólzycia moze byc poczecie dziecka. Brak wspólzycia oznacza brak aktu ,ktory moze doprowadzic do stworzenia dziecka. Chodzi o sam akt ,a nie o planowanie rodziny. Ktoś bezzenny nie planuje poczecia dziecka dlatego obowiazuje go wstrzemiexliwosc seksualna-u katolików. Własnie fakt,ze w czasie owulacji kobieta ma najwieksza ochote na seks oznacza ŻE CZŁOWIEK NATURALNIE został stworzony do tego aby konsekswencja seksu było poczecie dziecka. Tak bylo w zamysle Bozym -reszta jest manipulacją czlowieka. "Antykoncepcja to powiedzenia Panu Bogu : "Nie zgadzam sie na współprace z Toba jesli chodzi o tworzenie rodziny i powoływanie na świat ludzi, seks jest dla mnie tylko przyjemnością, nie ma nic wspólnego z dawaniem zycia" A czym niby rózni się współżycie w dni neipłodne? wtedy też mówi sie APnu Bogu, ze wtedy kiedy sie chciało, to si tego nei zrobiło, bo boi sie zajść w ciazę, wiec robi sie to wtedy, kiedy prawdopodobieństwo zajscia w ciazę jest mniejsze, czyli w tzw. dni niepłodne. Też mówi sie panu Bogu, z e seks jest dla ciebie przyjemnością i dlatego robisz co można , macasz se szyjkę macicy , oglądasz jak nienormalna śluz z tę i we w tę i mierzysz temperaturę, zeby wyznaczyć dni njiepłodne., ergo intencja jest taka sama - unikniecie ciązy. Nie napisałam,ze skes nie ma byc przyjemnoscią. On naturalnie jest przyjemnościa,taki został stworzowny przez Boga dla czlowieka. Ale tzreba sie liczyc,ze jego konsekwencja jest dawanie zycia-dawanie zycia przez Boga ,a nie przede wszytkim przez czlowieka. W chrzescijanstwie to czlowiek jest posluszny i podporzadkowany Bogu,a nie odwrotnie. I jeszcze raz: chodzi o sam akt-aby nie był anty-. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: no name Re: nauki przedmałżeńskie-kilka refleksji-do t.a. IP: *.4web.pl 12.04.06, 10:54 I ja spróbuję jeszcze raz: > Przypuszczam ,ze dla osoby niewierzacej moze to byc trudno zrozumiałe,zwłaszcza > > wspólpraca z Bogiem w stworzeniu,a Tutaj juz od razu pojawiło się założenie, ze rozmawiasz z ateistą, ustawiajace Cie na poziomie kogoś lepszego, wybranego, wierzącego . Skąd wiesz, czy nei rozmawiasz z protestantem >? Dlaczego zakładasz, ze jestem ateistą ? Wspólzyjemy,ale > nie zgadzamuy sie na to aby KONSEKSWENCJĄ WSPOLZYCIA BYŁO POCZĘCie. Skad wiesz , ze sie nei zgadzamy? Stosujemy metody, które mają temu poczęciu zapobiec, podobnie jak ty wyznasczasz sobie czas, kiedy prawdopodobnie, ale niekoniecznie do poczęcia nie dojdzie. Obie metody maja identyczne założenie - UNIKNIĘCIE CIĄZY- rózni je tylko sposób unkania tej ciązy. Jesli antyykoncepcja zawieedzie , to powodnie , jak jesli zawiodą Twoje metody, dojdzie do zapłodnienie i urodzi sie dziecko, Zadne nie zgadzanei sie nei ma miejsca, ma miejsce w Twoim dyskursie, który imputujesz innnym w opozycji do Ciebie. Skąd wiesz, czy inni nie zgadzaj sie anpoczęcie? Wiedza doskonale , ze nie ma 100% antykoncepcjio,,zatem zgadzają sie na poczecie , jeśli antykoncepcja nei zadziała . Kiedy para nie współzyje jest to > wstrzemiexliwosc ,a nie antykoncepcja. To tylko inny sposób nazwania - nie wpółzyje , bo nie chce mieć wtedy,dziecka, ergo - nei otwiera sie na zycie , ergo stosuje antykoncepcje polegającą na wyznaczeniu dni płodnych i niepłodnych. >I jeszcze raz: chodzi o sam akt-aby nie był anty Czy jesli współżyje sie tylko i wyłacznie, kiedy wszystko od a do z mówi , ze nei zajdzie sie w ciazę, to nei ejst to - anty? Zalożenie jest takei, ze teraz mogę, bo dziecka nie bedzie, czyli jest wybitnie - anty. Nikt tu sie na nic nie otwiera, bo w głowie tkwi mysl - teraz mogę , bo nie wpadnę - czyli klasyczna mysl anty. >On naturalnie jest > przyjemnościa,taki został stworzowny przez Boga dla czlowieka. No włanie - natuturalnie seks jest dla kobiety przyjemnoscią wtefdy, kiedy jest najbardziej plodna. Powstrzymuje sie i współzyje wtedy, kiedy nie jest, zatem seks nie jest dla niej ani przyjemnościa, ani nie jest naturalny, ani nie współzyje wtedy, kiedy natruralnei Bóg jej daje przyjemnosc i naturalnie wręcz nakazuje współżyć, Zatem wspożycie w dni niepłodne wyznaczane przez NPR jest w gruncie rzeczy nieprzyjemne i nienaturalne, oraz jest aktm nieposłuszeństwa BNogu, który przecież naturalnei daje przyjemnosć w trakcie dni płodnych i naturalnei dązy do poczęcia. Opowiesci o tej metodzie możen arozbijać w ten sposób w nieskonczonośc, bo po prostu katolicka podbudowa NPR nei tzryma sie kupy , niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mini Re: kto miał zrozumiec juz zrozumiał;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.06, 14:33 ja spróbuję jeszcze raz: > Przypuszczam ,ze dla osoby niewierzacej moze to byc trudno zrozumiałe,zwłaszcza > > wspólpraca z Bogiem w stworzeniu,a Tutaj juz od razu pojawiło się założenie, ze rozmawiasz z ateistą, ustawiajace Cie na poziomie kogoś lepszego, wybranego, wierzącego . Skąd wiesz, czy nei rozmawiasz z protestantem >? Dlaczego zakładasz, ze jestem ateistą ? Bo znam totalna z wypowiedzi na innych forach dyskusyjnych i wiem ,że ma metlik w glowie w sprawach wiary. Czy jestem "lepsza"? Nie ma ludzi lepszych czy gorszych ,ale sa ludzie ktorzy niektóre rzeczy rozumieją lepiej niz inni. Wspólzyjemy,ale > nie zgadzamuy sie na to aby KONSEKSWENCJĄ WSPOLZYCIA BYŁO POCZĘCie. Skad wiesz , ze sie nei zgadzamy? Stosujemy metody, które mają temu poczęciu zapobiec, podobnie jak ty wyznasczasz sobie czas, kiedy prawdopodobnie, ale niekoniecznie do poczęcia nie dojdzie. Obie metody maja identyczne założenie - UNIKNIĘCIE CIĄZY- rózni je tylko sposób unkania tej ciązy. Jesli antyykoncepcja zawieedzie , to powodnie , jak jesli zawiodą Twoje metody, dojdzie do zapłodnienie i urodzi sie dziecko, Zadne nie zgadzanei sie nei ma miejsca, ma miejsce w Twoim dyskursie, który imputujesz innnym w opozycji do Ciebie. Skąd wiesz, czy inni nie zgadzaj sie anpoczęcie? Wiedza doskonale , ze nie ma 100% antykoncepcjio,,zatem zgadzają sie na poczecie , jeśli antykoncepcja nei zadziała . Unikanie ciaży to nie antykoncepcja. Zakonnica tez unika ciązy bo nie wspolzyje! tak samo ktos kto nie zyje w malzenstwie. Antykoncepcja dotyczy samego aktywnego aktu seksualnego-nie wiem czemu to dla Ciebie takie trudne?? jesli facet wspózyje z kobieta moga zalozyc ,ze nie planuja dziecka, ale planowac moze Bog i On sobie doskonale poradzi nawet jesli kobieta bedzie myslała,ze jest niepłodna w dane dni. A wiec tu ostatecznie decyduje Bóg. W przypadku antykoncepcji- prezerwatywy, pigułek takiej mozliwosci nie ma. Tu wyraznie czlowiek mówi Bogu i ewnetualnemu zyciu "Nie" tj, wspózyjemy bez nastawienia sie na ewnetualna ciąze. Kiedy para nie współzyje jest to > wstrzemiexliwosc ,a nie antykoncepcja. To tylko inny sposób nazwania - nie wpółzyje , bo nie chce mieć wtedy,dziecka, ergo - nei otwiera sie na zycie , ergo stosuje antykoncepcje polegającą na wyznaczeniu dni płodnych i niepłodnych. jak wyzej,planowanie to nie antykoncepcja >I jeszcze raz: chodzi o sam akt-aby nie był anty Czy jesli współżyje sie tylko i wyłacznie, kiedy wszystko od a do z mówi , ze nei zajdzie sie w ciazę, to nei ejst to - anty? Zalożenie jest takei, ze teraz mogę, bo dziecka nie bedzie, czyli jest wybitnie - anty. Nikt tu sie na nic nie otwiera, bo w głowie tkwi mysl - teraz mogę , bo nie wpadnę - czyli klasyczna mysl anty. Gdzie Ty masz od "a " do "z" przy braku antykoncepcji???? Masz dzieci???? >On naturalnie jest > przyjemnościa,taki został stworzowny przez Boga dla czlowieka. No własnie - natuuralnie seks jest dla kobiety przyjemnoscią wtefdy, kiedy jest najbardziej plodna. Powstrzymuje sie i współzyje wtedy, kiedy nie jest, zatem seks nie jest dla niej ani przyjemnościa, ani nie jest naturalny, ani nie współzyje wtedy, kiedy natruralnei Bóg jej daje przyjemnosc i naturalnie wręcz nakazuje współżyć, Zatem wspożycie w dni niepłodne wyznaczane przez NPR jest w gruncie rzeczy nieprzyjemne i nienaturalne, oraz jest aktm nieposłuszeństwa BNogu, który przecież naturalnei daje przyjemnosć w trakcie dni płodnych i naturalnei dązy do poczęcia. i to jest włascinie przyklad mentalnosci antykoncepcyjnej ,w ktorej tkwisz. Jak wiesz katolicyzm jest za plodnościa czlowieka w kazdym aspekcie i na kazdej płaszczyźnie zycia(takze duchowej, a w niektórych przypadkach tylko duchowej), a wiec pochwala rodziny wielodzietne. Ty zas boisz sie życia i myslisz na poziomie 'anty-" Opowiesci o tej metodzie możen arozbijać w ten sposób w nieskonczonośc, bo po prostu katolicka podbudowa NPR nei tzryma sie kupy , niestety. Dla niektorych istnienie Boga nie trzyma się kupy. Dla niektorych matematyka czy historia nie trzyma sie kupy.Trzeba to zwalic na niezrozumienie niektorych spraw przez ludzi,a nie na bledy samej sprawy. Tyle. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: kto miał zrozumiec juz zrozumiał;) 12.04.06, 20:58 Bo znam totalna z wypowiedzi na innych forach dyskusyjnych i wiem ,że ma metlik > > w glowie w sprawach wiary. To samo można powiedziec i o tobie - bycie agnostykiem to nie bycie ateista, natomiat mętlik w głowei to pojęcie , który nie jest argumentem, jest epitetem, jak zwykle oceniajacym i wywyższającym, jak i kolejne hasło, to, ze sa ludzie, którzy neiktóre rzeczy lepiej rozumieją . Mówisz to samo , tylko innymi słowami - jestem lepsza, bo lepiej to rozumiem. A ja jestem agnostykiem, nie katolikiem, nie ścigam się w wierze w lepsze rozumienie religii, interesuje mnie wiara - nei potrzebuję ani slubu kościelnego, anie pogrzebu z ksiedzem. Jeśli zdecyduje się , ze czas przynalezeć - zostanę włanie protestantem, co nijak nie zmeini faktu, ze jestem chrzescijanką z cizeniem ku agnostycyzmowi. Jeśli trudno to zrozumieć, to cóa, widac trudno neiktórym niektóre rzeczy zrozumieć. Unikanie ciaży to nie antykoncepcja. Zakonnica tez unika ciązy bo nie > wspolzyje! tak samo ktos kto nie zyje w malzenstwie. co am do tego zakonnica? Ona slubuje czystości pozostaje w innym stanie i powołaniu - zakonnym, nie małzeństywie. To juz neistety nie na temat, gdyż owa kobieta slubnuje czystość i w ogóle nie wspólzyje, wiec nie wiem, dlaczego porównujesz ja do małzeństwa. jesli facet wspózyje z kobieta moga zalozyc ,ze nie planuja dziecka, ale > planowac moze Bog i On sobie doskonale poradzi nawet jesli kobieta bedzie > myslała,ze jest niepłodna w dane dni. A wiec tu ostatecznie decyduje Bóg. W > przypadku antykoncepcji- prezerwatywy, pigułek takiej mozliwosci nie ma Jak to nei ma? Prezerwatywa może pęknać, pigułka może zawieść - bóg moze nadal planować . Co więcej wspólzyjąc w dni neipłodne takze uniemożliwai sie bogu działanie - czy to takie trudne zrozumieć, ze po owulacji Bóg kobiety nie zapłodni, bo biologia już zadecydowała, ze to neimozliwe ? Jest to dokładnie myślenie anty - bóg zdecyduje, ale na wszelki wypadek policzę, keidy nijak nie może zdecydować. > > Gdzie Ty masz od "a " do "z" przy braku antykoncepcji? He, he, he, czyli metoda naturalnego planowania rodziny wcale nie jest tak skuteczna , jak to sie opowiada ? Ojej. Chodzi mi o tydzień opo owulacji, kolezanko - wtedy ryzyko wpadki jest zerowe i te kobiety czekają tych dni jak świąta, więc mają typowe anastawienie anty i mentalnosć antykoncepcyjną, cokolwiek to jest. >jak wyzej,planowanie to nie antykoncepcja Jak wyżej, planowanie to antykoncepcja . Fakt , ze nazwę swinie krowa , nie zmieni świni w krowę i nie da mleka . Zmeiniasz tylko nazwę:) Trzeba to zwalic na niezrozumienie niektorych > spraw przez ludzi,a nie na bledy samej sprawy. Oczywiście, to zupełnie jak z komunizmem - system był dobry, ale ludzie dopuszczali sie wypaczeń i tak to tzreba rozumieć:))))) Odpowiedz Link Zgłoś
atropa_belladonna Re: kto miał zrozumiec juz zrozumiał;) 13.04.06, 14:27 totalna_apokalipsa napisała: > Jak to nei ma? Prezerwatywa może pęknać, pigułka może zawieść - bóg moze nadal > > planować . Co więcej wspólzyjąc w dni neipłodne takze uniemożliwai sie bogu > działanie - czy to takie trudne zrozumieć, ze po owulacji Bóg kobiety nie > zapłodni, bo biologia już zadecydowała, ze to neimozliwe ? Jest to dokładnie > myślenie anty - bóg zdecyduje, ale na wszelki wypadek policzę, keidy nijak nie > może zdecydować. Tu chyba chodzi o to, że Bóg może swobodnie zdecydować, kiedy para ma mieć następne dziecko - ze względu na wyjątkową nieskuteczność tych metod :) Odpowiedz Link Zgłoś
agatazieba Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 11.04.06, 13:20 Jak tak czytam, to aż mi się nie chce. Czy na tych naukach prawie wyłącznie zajmowaliście się antykoncepcją i metodami planowania rodziny? Wychodzi na to, że małżeństwo polega na tym, żeby nie było dzieci i to jest właśnie główny problem małżeństw. Pewnie dlatego tyle małżeństw się rozpada. Przeciez w małżeństwie pojawia się masa różnych problemów. Pewnie, że w tej kwestii najwięcej wynosi się z domu, ale przygotowanie na problemy, które mogą was spotkać powinno się pojawić. Każda metoda na to, żeby nie mieć dzieci, kiedy się ich nie chce, ma swoje plusy i minusy. Co do tzw. metod naturalnych, to nie mam do nich zaufania, czuję to podporządkowanie fizjologii. Zresztą to zwalenie całej odpowiedzialności na kobietę, ona musi o wszystkim myśleć i wiedzieć, kiedy można, a jeśli, nie daj Boże, ma męża alkoholika, który średnio to respektuje... Poza tym ciekawi mnie ilu facetów rzeczywiście to wszystko umie, a ilu liczy na żony i czy to nie jest okropny stres takie czekanie na "dziś kochanie możemy" (a jak koleś w końcu z tego wszystkiego nie będzie mógł? - tą myśl akurat podsunęła mi nawiedzona pani, która prowadzi nauki). i czy naprawdę nie istnieje jakieś sprytniutkie urządzonko, które mierzyłoby mi poziom hormonów i muszę się sama uczyć, a przy tym jeszcze zafundować sobie dwójkę dzieci po drodze, zanim urodzą się te planowane. Mówienie, że np. inne metody są mniej skuteczne albo przytaczanie pseudobadań naukowych rzeczywiście jest trochę śmieszne, skoro podobno tak na serio chodzi o to, że są nieetyczne (a posiadanie czwórki dzieci, kiedy się nie ma ich za co utrzymać niby jest?). czytałam w Tygodniku Powszechnym (chyba, nie jestem tego pewna) list mężczyzny, którego żona uczyła metod naturalnych, ale przestała, kiedy zaszła w czwartą nieplanowaną ciążę i stwierdziła, że nie może oszukiwać innych kobiet. wniosek: nie u każdej kobiety to zadziała. dużo osób zwraca uwagę, że to niewłaściwe forum. problem jak widać istnieje i widać wyraźnie, że jakaś reforma tych nauk by się przydała. skoro już ktoś wywołał temat - warto go dobrze przedyskutować. Odpowiedz Link Zgłoś
agatazieba Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 11.04.06, 13:39 i jeszcze jedno mi sie przypomniało. ludziom często zależy na kościelnym, bo tradycja, rodzice, co ludzie powiedzą i w ogóle. z tego powodu chrzci sie tez wszystkie dzieci, chociaz rodzice mają wiarę gdzieś. ale to minie. zaczniemy mówić na naukach, co o tym wszyskim myslimy i wielu z nas zrezygnuje z kościelnego. jeszcze jedno pokolenie i sytuacja będzie o wiele zdrowsza. ilość hipokryzji się zmniejsza cały czas. Kościół wywodzi swoją silną pozycje jeszcze z czasów komunizmu i dlatego się tak panoszy i nie chce zrozumieć, że o owieczki trzeba dbać, a nie robic im pranie mózgów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: annn Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.echostar.pl 11.04.06, 13:27 nauki przedmałżeńskie to śmieszny obowiązek. Na naszych więszośc grupy albo czytałaksiążki, albo grała w statki albo rozwiazywała krzyżówki. Śmieszy mnie gdy słyszę,że pigułka to grzech:). Rozbawił nas tekst małrzeństwa, które prowadziło kurs, stwierili, że mają piątke dzieci i że my młodzi mamy ich pobić. Że nie mamy sie przejmować pieniedzmi, że najważniejsza jest miłość. Zgoda ale z drugiej strony jak nam dziecko zahoruje i nie bedzie co do gara włożyć to kto nam pomoże, naperwno nie oni. Miłością dzeicka nie ylęczę i nie wykarmię!!!!!!!!!!!!!!!! Druga scenak już w poradni przedmałżeńskiej zrobiłam tradycyjnie wykres cyklu (to jest przecież obowiazkowe), no i omawialismy kiedy mam dni płodne a kiedy nie. Fakt jest taki, żę wykres zrobiłam na podstwaie jakiejś ksiazki, tak z głowy. kobitka stwierdziła, że mój wykres i cykle jest wzorcowy k że będzie na nim przygotowywać do życia w rodzinie ine kobiety, że będzie podawała mój cykl jako przykładowy:) i że z moim będzie porównywała wykresy innych kobitek, czy nie odbiegają od normy!!!!!!!!!! A najlepsze było kiedys, znajomi rodziców, bardzo religijna parka. Stwierdzili, że będą stosować sie do metody z badaniem śluzu, że będą to stosować jako grę wtśepną (tak jak zalecja to na naukach) wytrzymali dwa tygodnie bo mimo swojej głebokiej wiary i przekoanń stwierdzili, że to ostatnioa głupota, że to jest niespaczne i że juz im sie póxniehj nie chce zabawiać. A zaznaczam, żę maja 1 synka, czyli coś stosują ale napewno nie metody zalecane przez kościół. My wychodziliśmy z zalożenia, że trzeba przez to przejsć. I jeszcze jedno... ale juz nie nauki. BYłam ,jestem i bvedę oburzona pytaniem jakie zadał mi ksiadz na spowiedzi przedmałżeńskiej tzn. usłyszłam pytanie: czy uprawia pani sex~!!!!!!!!!!!!!!11 Sorrki ale mnie to zamórowało i zmroziło. To nie jest jego sprawa, chyba, że chciał sobie posłuchać, żeym mu poopowiadałą!!!!!!!!!!111111 Odpowiedz Link Zgłoś
sigrun Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 11.04.06, 13:56 Nie chciałam poruszać osobiście tematu współżycia, jednak dorzucę swoje trzy grosze. To żadne planowanie rodziny czy metody naturalne - to gra w ruską ruletkę. Po pierwsze, dlaczego seks w małżeństwie jest dzielony na "w celu prokreacji" - dobry i "w celu własnej przyjemnosci" - zły? Wielu poprzedników stwierdziło, że kapłan, który żyje rzekomo w czystości, nie powinien udzielać nauk w tym temacie. Fakt, nie powinien i to bynajmniej nie dlatego, że nie uprawia seksu czy nie ma potomstwa. Raczej dlatego, że nie wie do końca co to jest miłość dwojga kochających się ludzi. Zna ją tylko z teorii. Kiedy szczerze się kocha swojego partnera, własna przyjemność (o którą tak często polski KK oskarża) przestaje być ważna. Na pierwszy plan wchodzi bowiem przyjemność drugiej osoby, okazanie jej naszych uczuć, czułości i tym samym cieszenie się życiem i - czemu nie - dziękować potem Bogu za to wszystko. Zbliżenie kochajcej się pary jest tak naturalne jak jedzenie czy picie - jest niezbędne do życia i zdrowia, zarówno fizycznego jak i psychicznego. Potomstwo to owoc tej miłości, a nie cel nadrzędny. Sprowadzanie tego pieknego aktu do zwykłej, trywialnej docelowości jaką jest prokreacja senso stricte, jest jak nakaz jedzenia i picia tyle, aby zaspokoić instynkt zamozachowawczy i bynajmniej nie smacznie, bo to już grzech. Łakomstwo też zdaje mi się być jednym z grzechów głównych, a jednak i księża sięgają po widelec nie tylko kiedy są głodni ;-))) Czy ktoś pomyślał o tym, jak ważny jest też komfort psychiczny pary podczas takich uniesień? A jak tu oddać się bez reszty małżonkowi, jeśli przez cały czas myślę: Zajdę, nie zajdę? Chciałabym też nadmienić, że są kobiety którym np. względy medyczne nie pozwalają na kolejne ciąże. Wszak ciąża i poród to istna burza hormonalna i w niektórych przypadkach pozostają poważne powikłania zdrowotne. I co ma w takim razie zrobić taka katoliczka? Wstrzymać się od stosunków z mężem do końca życia (co jest sprzeczne z samą instytucją małżeństwa), czy dalej ryzykować z nadzieją, że wszystko się jakoś ułoży? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a501 Do Sigrun! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.06, 15:09 Doskonałe wypowiedzi!Zgadzam się z Tobą! Odpowiedz Link Zgłoś
agatazieba Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 11.04.06, 20:26 to mnie zawsze martwiło, kiedy jeszcze znajdowałam się w bardzo zindoktrynowanym środowisku. jak to zrobić, żeby się kochać mocno i na długo, a jednocześnie fundować sobie taki stres, pozbawiać kobietę satysfakcji (temu się może udaje jakoś zapobiegać - nie wiem) i uczynić seks jej przykrym obowiązkiem. SEKS JEST WYRAZEM MIłOśCI, A NAJLEPSZY JEST TEN SPONTANICZNY. wyjątkowe uczucie. Odpowiedz Link Zgłoś
r.richelieu Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 11.04.06, 23:38 Po pierwsze, dlaczego seks w małżeństwie jest dzielony na "w celu > prokreacji" - dobry i "w celu własnej przyjemnosci" - zły? nie, ostatnie listy papieża jasno mówią o przyjemnej stronie seksu. Naturalnei w ramach małżeństwa, papież inaczej nie może, ale sam fakt podniesienia roli przyjemności w małżeństwie zamyka usta opiniom jakoby KK uważał seks jako w 100% poświęcony prokreacji. Czy to da się zrealizować bez antykoncepcji to druga sprawa. Trzeba poczekać na kolejnego papieża.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ciekawa No i co? Robisz ślub tylko w USC? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.06, 16:00 Czy też zmieniasz wyznanie i urządzasz ślub w cerkwi? Bo chyba nie w KK, skoro tak bardzo Ci nie odpowiada? Odpowiedz Link Zgłoś
r.richelieu Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 11.04.06, 23:41 Tobie udzielono sakramentu? Po co jeśli na pytanie o szóste przykazanie się obruszasz? Rozumiem, że żyjesz dziewięcioma tylko. Odpowiedz Link Zgłoś
niemyte_mohery Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 12.04.06, 01:29 Grzechy sie na spowiedzi WYZNAJE, spowiedz to nie jest przesluchanie. Spowiedz to tez nie wyscigi i ksiadz powinien umiec sie trzymac w ryzach nawet gdy go siezbi zeby w koncu "dojsc do sedna". Kazdy psycholog Ci to powie, ze ludzie najwazniejsze rzeczy mowia zawsze na samym koncu. Na marginesie dodam, ze pewna moja znajoma ksiadz na spowiedzi bez zbednych wstepow spytal, czy ma zalozona spiralke ;-((( Odpowiedz Link Zgłoś
madziaro1 Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 12.04.06, 04:28 mnie najbardziej ubawiło, że na nauki przedmałżeńskie wysłano mojego wujka, który był wdowcem po chyba 10 latach małżeństwa, i jego żonę, która miała za sobą jedno unieważnione małżeństwo :). Ot, co parafia to inne pomysły Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: no name Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.4web.pl 12.04.06, 09:46 .richelieu napisała: > Tobie udzielono sakramentu? Po co jeśli na pytanie o szóste przykazanie się > obruszasz? Rozumiem, że żyjesz dziewięcioma tylko. 6 przykazanie to nie cudzołóż. Co przykazanie dotyczące cudzołóstwa ma wspólnego z dokładnym opisywaniem swojego życia seksualnego? Przez to, ze kościól bardzo nieumiejetnie, ładuje się w zycie intymne ludzi, wielu tych "ochrzczonych" katolików od neigo odchodzi. Drugą rzecza jest kompletna farsa , czyli jezyk jakim kosciól o tym życiu mówi;/ Otworzenie sie na życie, akt oddania sie malzonkowi, ubogacenie miłosci;/ Z tkaim jezykiem to moe można trafić do egzaltowenej 70 latki, ale nie do 20 latków. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pycholandia Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: *.111.jawnet.pl 11.04.06, 14:40 mówcie co chcecie, ale już sama nazwa mówi o charakterze tych zajęć - PRZEDMAłżEńSKIE!!! a ja maturę zdaję za rok, nie mam nawet chłopaka, a co dopiero mówić o mężu, a na kurs chodziłam :D to jest dopiero tempo życia, prawda? Nie wiem kto wpadł na pomysł posyłania młodzieży licealnej na takie kursy, ale nie była to przemyślana decyzja. załóżmy, ze za kailka lata będę chciała wyjść za mężczyznę kilka lat starszego... i co? ja mam kurs zrobiony, on nie. ma sam chodzić? :/ Odpowiedz Link Zgłoś
agatazieba Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 11.04.06, 21:07 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=216&w=29149437&v=2&s=0 przy tzw. naturalnych metodach planowania rodziny miałbym schizę cały czas, a nie tylko od przypadku do przypadku. Odpowiedz Link Zgłoś
dagmara_maz Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? 11.04.06, 23:51 Ksiądz opowiadał głównie o: - Żydach, że to plemię któremu się wydaje że jest narodem - swojej siostrze, która synów trzymała pod spódnicą do dorosłościi zmarnowała im zycie - swojej operacji na serce sprzed wielu lat - jak podsłuchiwał przez drzwi w seminarium co o nim mówili - jak go matka przed komunizmem uchroniła - o dzieciach, że należy je mieć szybko i w dużej liczbie - o wózkach dziecięcych jak mu się nie podobają te współczesne - cytat: "używajcie otworów do tego, do czego zostały przeznaczone" - żeby się wyspowiadać z seksu przed slubem, bo ksiądz nie takie rzeczy słyszał, i nic nie powie bo i tak się żenicie więc po co ma gadać Tyle pamietam, dosyć dawno było ale to najbardziej utkwiło mi w pamięci. Więcej było nie na temat niz na temat (a która to godzina? oooo, już czas nam sie kończy a mi się jakoś tak odpłynęło od tematu...). Słuchało się lekko i przyjemnie, ale trudno mi było nazwać to naukami. A co do pani od NPR, to jak wszędzie, ale pamiętam zwłaszcza jedno zdanie - że "stosunek płciowy służy prokreacji, i w związku z tym trzeba zachować czystość nie tylko przed ślubem, ale i w małżeństwie". Kochać się tylko jak chce się mieć dziecko? No to przez dwa lata małżeństwa wyszłoby nam dokładnie jeden raz, mamy jedno dziecko i na razie drugiego nie planujemy. :-) Pozdrawiam !!! Odpowiedz Link Zgłoś
mary_an Katole nie maja poczucia humoru 12.04.06, 23:43 co widac na tym watku. Ja uwazam, ze nauki niektore teksty z nauk naprawde nadaja sie na Forum Humorum, juz nie wnikajac w to, gdzie to sobie ten termometr wklada i czy to skutkuje czy nie, to nauki przedmalzenskie staja sie w moim gronie dobrym tematem do dowcipow :D przede wszystkim chodzi o niedouczenie i prymitywizm ludzi, ktorzy to prowadza, ja mialam zajecia uswiadamiania seksualnego w szkole z katechetka (chlopcy z ksiedzem) i mowila, ze trzeba miec dzieci na max. duzo i sex sluzy tylko do ich robienia, czyli jesli chce miec jedno dziecko to sex 1 raz i koniec :) o termometrze tez bylo (mozna sie domyslic reakcji dzieciakow lat 16) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Trzeba przestrzegać praw z nakazu Pana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.06, 11:48 Metody te sa skuteczne. Sam w wieku dorosłym mam dwójke dzieci i moge spokojnie zareklamowac naturalne metody. Używali ich także moi rodzice i wiem że są w 100 proc pewne. Tak samo twierdzi moich 5 braci i 4 siostry. Odpowiedz Link Zgłoś
panda32 Re: Antykoncepcja 13.04.06, 13:08 Reasumując: Naturalne metody i sztuczne metody są ANTYKONCEPCJĄ i w błędzie są ci, którzy z punktu widzenia INTENCJI dzielą je na lepsze i gorsze. Ci, którym bardzo zależy na NIEMANIU dzieci, będą: 1.w przypadku katolików praktykujących: uprawiac seks w stresie, napięciu i frustracji, i przeważnie bez przyjemności (u kobiet:napiecie przedmiesiaczkowe, stres, u mężczyzn: stres, problemy z potencją), prowadzić pomiary i wykresy (kobiety), łazić na małżonką wiecznie pytając: "Dziś można?" (mężczyźni), doprowadzając przez to do psucia się związku małżeńskiego. 2.w przypadku lajt-katolików i niekatolików: uprawiać seks z przyjemnością, dla przyjemności, bez stresów i frustracji, traktując go jako afirmację życia, hymn ku radości istnienia i naturalny wyraz uczuć i emocji, wynikający z obopólnego pragnienia, a nie okazji: "teraz można". Dlaczego Kościół tak uparcie obstaje przy metodach naturalnych? Dlatego, że sam nie może, więc dlaczego inni mają mieć lepiej. Dlatego, że dobrze jest trzymać ludzi w niepewności, frustracji i strachu. Dlatego, że jak ludzie będą mieć za dobrze, to Kościół stanie się niepotrzebny. Dlatego, że uczucie szczęścia powinno być towarem cennym, reglamentowanym, zmonopolizowanym i kontrolowanym. Przed laty umieralność dzieci była olbrzymia, dlatego z naturalnego punktu widzenia istnienia gatunku, OPŁACAŁO SIĘ rodzić więcej dzieci, bo wiadomo było, że połowa tylko dożyje wieku dorosłego. Dziś ten problem nie istnieje. No i chyba tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
marika78 Re: Antykoncepcja 13.04.06, 16:25 panda bardzo sie z toba zgadzam!! ja wlasnie jestem w trakcie nauk i to co prezentuja tam osoby swieckie uczac nas o naturalnym planowaniu rodziny to zenada... do ksiezy nie mam wielu uwag ale argumenty w stylu, zebysmy sie rozmnazal, bo arabowie zasypuja europe i maja kilkoro dzieci wiec my tez powinnismy sie rozmnazac jak kroliki moglby sobie darowac, bo to bylo niesmaczne... ale opowiem wam jak nas pan swiecki uswiadamial: otoz prztaszczyl ze soba mechanizm do slajdow ale kazalo sie, ze mu ekran nie dzialal wiec wyswietlal je na scianie a jak to w salce katehcetycznej pelno na scianach bylo obrazkow Jezusa, Maryi, Papieza itp i tuz pod tymi obrazkami wyswietlal nam penisa wiec to bylo czyste swietokradztwo... poza tym jego argumenty w stylu, ze mezowie kochaja swoje zony ylko wtedy gdy te sa nieplodne mnie powalaly... koszmar po prostu, podobno w ogole nauki obowiazkowe sa tylko w Polsce a przeciez nie jestesmy jedynym katolickim krajem... poza tym ja czulam sie po prostu zawstydzona, gdy musialam opowiadac na przykladzie wykresu o swoimch problemach cyklu do obcego mezczyzny, ktory ani nie jest lekarzem medycyny ani nikim, kto ma prawo w ogole w tak intymne sfery mojego zycia wkraczac i na dodatek zaplacilam za te zenade 60 zl mimo, iz moj narzeczony juz mial zaswiadczenie i nie chodzil na nauki, wiec pary placily 60 zl i ja sama tez zaplacilam taka kwote, zeby oplacic babcie, ktora sprawdzala obecnosc, tak jakby ksiadz czy prowadzacy nie mogli tego zrobic i zasilic budzet tego pana ktory wypytywal nas o intymne sprawy, no bo trudno sie dziwic, w wieku 32 lat ma juz 4 dzieci z tymi naturalnymi metdami a przy polskich zarobkach trafila mu sie super forma dodatkowej pracy... wierze w Boga ale wiara nie ma la mnie nic wspolnego z durnymi naukami i nie rozumiem osob, ktore na tym forum podwazaja wiare tych, ktorzy scetycznie wypowiadaja sie o naukach i radza nam slub cywilny Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ayhatui Re: Antykoncepcja IP: *.media4.pl 17.04.06, 18:04 no i "duzo pola->duzo dzieci bedzie mial kto pracowac za darmo' :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rzarufka Re: Jak wspominacie nauki przedmałżeńskie? IP: 195.25.76.* 21.04.06, 13:08 Nauki tak, ale profesjonalne! Pomylka sa zajecia prowadzone przez ludzi nie majacych pojecia o biologii czlowieka! To zniecheca! Owszem Kosciol nie propaguje prezerwatywy czy pigulek, ale na litosc niech prowadzacy zajecia nie klamia w imie wlasnych przekonan! Kalendarzyk jako NAJBARDZIEJ SKUTECZNA metoda buehehe Odpowiedz Link Zgłoś