pliszka79
11.06.06, 12:31
Mieszkam na wiosze, 30 km od Warszawy wokol sa pola, lasy i sady. Ptaszki
spiewaja, przed oknami maly parczek posadzony wlasnymi rekami, kwiatki kwitna,
trawa sie zieleni. Droga malo ruchliwa, wiec spokoj... ale zgadnijcie, co mnie
budzi o 6 rano i dotrzumuje mi towarzystwa do ciemnej nocy? Sasiedzi maja
wczesne czeresnie. Jeden z nich wystawil do sadu wzmacniacze wielkosci szafy
trzydrzwiowej, z ktorych lomocze radio eska albo podobne badziewie - w moim
domu slychac to nawet przy zamknietych oknach, nie da sie wyjsc za prog. Drugi
od switu do nocy strzela z gazowej armatki, ze echo niesie. Nie ma mowy o
otwarciu okna. Robia to, zeby ptaki nie obzarly im czeresniowych drzewek, ale
wydaje mi sie, ze po tygodniowej lupaninie ptaki sie przyzwyczaily, a my nie!
Prosilismy ich, by sciszyli, obrocili sprzet w przeciwna strone, ale to nie
pomaga. Boje sie zadzwonic na policje, bo nawet jesli bedzie im sie chcialo
przyjechac, to nic nie wskoraja, a sasiedzi beda sie mscic.
Co robic?? Nie moge sie poki co wyprowadzic, zreszta dokad, mamy tylko ten
cholerny dom z sadem. Macie jakies pomysly, jak sie zrewanzowac? Myslalam o
postawieniu na dachu poteznych kolumn i puszczania przez caly dzien muzyki
powaznej, ale pomysl upadl z braku funduszy na kolumny. grr. Moze cos innego?
Licze na Wasza inwencje!