edgar92
20.10.06, 18:24
Opiszcie swoją największą głupawkę w życiu, która najbardziej utkwiła wam w pamięci. Pamiętam, jak w liceum koleżanka Małgosia (normalna, daję słowo!) przez parę tygodni na lekcjach miała niekontrolowane napady śmiechu. Do dzisiaj nie wiemy, co było tego przyczyną. ona zresztą też ;)
Nauczyciele byli bezsilni i zagrozili jej przeniesieniem do równoległej klasy. Po kilkunastu dniach jej przeszło.
Pamiętam swoją Pierwszą Komunię Świętą. Podczas mszy kolega rzucił hasło: "Rozszyfrujmy skrót IHS" (nad ołtarzem był taki stroik w kształcie hostii). Któryś z nas wykombinował, że to znaczy: "Iezus hce spać".
Dostaliśmy takiej głupawy, że ksiądz o mało nie przerwał mszy, a rodzice o mało nam nie wlali po wyjściu z kościoła :)))
Napiszcie, co rozbawiło was do tego stopnia, że nie mogliście opanować śmiechu.