Dodaj do ulubionych

zabawne sytuacje z klientami

    • Gość: pituś Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.06, 19:27
      To było tego lata kiedy telefony komórkowe miały wielkość nesesera.

      Jako młody kot w pewnym studio DTP (skład komputerowy) dostałem do zrobienia
      kilka etykiet dla klienta tegoż studia.
      Chodziło o etykiety na wino marki "kasia baloo" ;D
      Przyjechał pan mercedesem w kolorze burgunda, w płaszcz koloru tegoż samego i z
      telefonem komórkowym koloru czarnego (pewno nie mieli burgundowych).
      Pan zasiadł ze mną do rozmówi i przedstawił swoje oczekiwania, wskazuąc palcem
      zdjęcia w przywiezionych przez siebie czasopismach branży XXX i powiedział że
      wpdadnie za tydzień zobaczyć efekty.
      No to zabrałem się do pracy umieściłem na etykietach wskazane przez pana panie,
      i starałem się jak mogłem coś tam pozakrywać napisami których w zasadzie było
      niewiele ;D
      Po tygodniu klient przyjechał, a ja pokazałem mu owoc swojej pracy.
      Przez chwiłę milczał po czym zapytał:
      - Pan tu nowy?
      - No .. tak - odpowiedziałem.
      Pan westchnął.
      - No dobrze, to panu wytłumacze o co mi chodzi, może pan te projekty pokazać na
      ekranie komputera?
      Tak zrobiłem.
      Klient spokojnie obejżał ze mną każdą z etykiet i przy każdej niemal mówił mi
      co mam robić:
      - Proszę usunąc napisy z krocza tej pani. Te menele muszą proszę pana widzieć
      co piją ;D
      ....
      Koniec
    • micko2 Re: zabawne sytuacje z klientami 17.11.06, 19:33
      Pracowałem kiedyś w ośrodku badań społecznych. Badanie telefoniczne losowe
      szefów firm.

      - Dzień dobry tu Nuncjatura Apostolska
      - Dzień dobry, przedstawiam sie szybko, czy mógłbym rozmawiać z szefem?
      - Ale z samym najwyższym?

      Innym razem:
      - przedstawiam sie i mowie o co chodzi
      - ppan ttoo chyba na..y jest, zeby z ttakimi pie..mi dooo ludzi dzwonic...
    • inessta Re: zabawne sytuacje z klientami 17.11.06, 19:37
      a ja mogę o głupocie pracowników pomocy technicznej jednego z operatorów
      telefonii stacjonarnej?? Bo jak mam problem ( zawsze inny) z uruchomieniem lub
      działaniem albo i nie mojej "ukochanej" neostrady, to bez względu jaki inżynier
      odbierze telefon to zawsze mi radzi wyłączać i włączać zarządzanie energią w
      komputerze. Szczytem głupoty pana inżyniera było jak mi kazał przełączać kabel
      usb z jednego gniazdka do drugiego. Mam ich w laptopie cztery. Dodam ,że
      neostrada w żadnym nie działała. Ale zabawa była przednia.Zwłaszcza,że po 10
      minutach niedziałania neostrady pan stwierdził,że nie może mi już w żaden sposób
      pomóc i muszę czekać aż się samo naprawi.
      • micko2 Re: zabawne sytuacje z klientami 17.11.06, 19:42
        no fakt, ze glupie to. ja mam w komputerze dwa gniazda USB i muszę ciągle
        przełączać wtyczki. prawie żadne urzadzenie nie dziala w obu tych gniazdach ale
        albo w jednymalbo drugim. w kazdej glupocie jest ziarenko (czasem bardzo male)
        madrości :-)
      • Gość: delta Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.chello.pl 19.11.06, 21:33
        po co pisać tajemniczo o jednym z operatorów telefonii stacjonarnej...kiedy to
        za chwilę używa się nazwy produktu danej i firmy i wiadomo o jaką sieć
        chodzi.... nie wiem tylko czy to było zamierzone aby czytelników uświadomić o
        jakiej firmie się pisze czy może też sama osoba wypowiadająca się nie wie, że
        mimo chodem wyjawiła info o danej firmie - czasami też niektórzy nie wiedzą, że
        tzw. "ukochana" neostrada to produkt konkretnej firmy a nie ogólna nazwa
        internetu
      • Gość: B. Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 21.11.06, 00:35
        to ja tak mialam wlasnie dzisiaj...dodam ze neo nadal nie dziala...a czy Wy od
        jakiegos tygodnia tez macie takie problemy ?(to tak na marginesie ;))
      • Gość: lilla Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.06, 11:40
        Obsługa Neostrady jest jedyna w swoim rodzaju. Miałam kiedyś neostradę (juz od pół roku) - przestała działać. Dzwonię po pomoc, a pan z neostrady prosi mnie o rózne numery i o nr linii na której jest zainstalowana neostrada. po 5 minutach pan stwierdził, że nie może mi pomóc bo nie ma zgloszonej neostrady o takich numerach ID czy o co mu tam chodziło, a poza tym na linii telefonicznej o tym numerze zainstalowanie neostrady jest technicznie niemożliwe (przypominam że neostradę miałam od pół roku). Ręce mi opadły...
    • anahella Re: zabawne sytuacje z klientami 17.11.06, 20:12
      Mialam zabawna sytuacje, ale to ja bylam klientka.

      Postanowilam wykupic sobie abonament w telefonii komorkowej. Poszlam do
      najblizszego salonu pierwszego lepszego operatora. Wybralam sobie abonament,
      wybralam telefon. Na koniec sprzedawca pyta na ktory adres ma mi wyslac koszulke
      i jakiego rozmiaru.
      Otoz wtedy byla taka dodatkowa promocja: kazdy nowy klient tego operatora
      dostalwal koszulke, na ktorej byly jakies haselka zwiazane z mistrzostwami
      swiata w pilce noznej i logo operatora.
      Podziekowalam panu i powiedzialam ze zadnej koszulki nie chce.
      Pan mi na to z plastikowym usmiechem: "ale prosze pani, one sa za darmo"
      ja mu na to: "rozumiem slowo promocja, wiem ze sa za darmo, tym niemniej
      dziekuje, nie chce jej"
      Pan:"ale ona nie bedzie nic pani kosztowala, nie mozemy jej pani dac teraz bo
      wlasnie sie skonczyly i czekamy na nowa dostawe, dlatego przyslemy ja poczta".
      ja: "ale ja naprawde nie jestem slupem ogloszeniowym i dlatego nie zamierzam was
      soba reklamowac. Moje cialo to nie jest powierzchnia do wynajecia i nie widze
      powodu by nosic na sobie wasze logo".

      Pan popatrzyl na mnie kompletnie bez zrozumienia. Otoz trafil na klientke, ktora
      nie chciala gadzetu! Ja naprawde uwazam ze nie jestem powierzchnia do wynajecia.
      jesli cos sobie kupuje to staram sie by nie bylo tam wywalonych wielkich znakow
      firmowych. Male, dyskretnie umieszczone sa w porzadku. Kazdy producent ma prawo
      znakowac swoj towar. Jednak koszulka z wielkim logo na piersiach jest juz
      chamska reklama, a ja nie bede brala udzialu w tym procedrze, bo nikt mi za
      reklamowanie operatora nie placi.
      Pan w swoim kompletnym niezrozumieniu mojej postawy zaatakaowal mnie jeszcze raz.
      Wyjasnilam mu, ze jesli bede kiedys bardzo slawna, to moze zechce reklamowac
      jego firme, ale wtedy bedzie to opatrzone specjalna umowa i bede z operatorem
      rozmawiaz z zupelnie innego poziomu.

      Ten pan kompletnie tego nie zrozumial! Do tej pory placze ze smiechu, gdy widze
      niezrozuienie w oczach sprzedawcy, gdy mowilam: "nie, dziekuje ale nie chce
      waszej koszulki".

      Potem byla glupia dyskusja z panem, bo poprosilam go, by od razu wylaczyl mi
      poczte glosowa. Pan wyraznie nie chcial tego zrobic. Powiedzialam mu, ze tak czy
      siak ja sobie ja wylacze, bo nie zamierzam placic za polaczenia z poczta
      glosowa, bo wiekszosc nagran na poczte jest taka sama, typu "czesc, tu Marek,
      zadzwon jak bedziesz mogla odebrac.

      Zdaje sobie sprawe z tego, ze sa dziwni, upierdliwi klienci. Sa klienci
      bezmyslni, uzywaja slow ktorych nie rozumieja, natomiast niewiedza nie jest
      powodem do osmieszania. Sprzedawca jest od tego, zeby klienta oswiecic jak
      takiej sytuacji:

      > Poproszę Popkartę Simplusa do Ery - no to jest maxi debil.

      Nazywanie go debilem jest dowodem na totalny brak kultury. Klienci - zwlaszcza
      ci prosci - bombardowani belkotem reklamowym gubia sie w nim. Nie kazdy musi
      znac sie na wszystkim. Dobry sprzedawca wie ze jesli wyjasni grzecznie
      klientowi, ze pop i simplus to nazwa uslugi, a Era to nazwa firmy zostanie w
      pamieci klienta jako ten mily czlowiek, ktory go oswiecil.
      Starsi ludzie to kolejna grupa klientow: nie potrafia obsluzyc swoich aparatow,
      ale dla sprzedwacy sa bardzo waznym klientem: dlaczego? Bo oni najregularniej
      placa swoje rachunki. Ubodzy polscy emeryci nie spozniaja sie z oplacaniem
      rachunkow, czego nie da sie powiedziec o ludziach mlodych. Dlatego wysmiewanie
      osob starszych za ich niewiedze uwazam za straszne faux pas.
      • knidyjka Re: zabawne sytuacje z klientami 19.11.06, 13:07
        anahello!
        bardzo Ci dziękuję za ten post:)
      • Gość: xenia Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.07, 15:11
        eee, trzebabyło zgodzic sie na przysłanie koszulki skoro pan sie upierał. Ja mam
        sporo takich koszulek - nie chodzę w nich ale swietnie nadają sie jako szmaty do
        podłogi lub mycia okien - naprawde! :-)
    • jaac-p Re: zabawne sytuacje z klientami 17.11.06, 20:26
      Prymitywne te twoje zarciki oj prymitywne. Ale czego oczekiwać od kogoś kto
      dumny jest z tego,że rozróżnia Erę od Plusa a te od Orange no i marki telefonów
      też pewnie zna. tak dumny,ze na forum musi sioe tym pochwalić. Żenada. To i
      praca smutna, mało rozwojowa penwie więc frustracja na klientach wylewana.
      Tacy ludzie nie powini pracować w usługach.,,
      A skoro już żartujemy sobie i oceniamy innych: to dlaczego używasz głupawego
      zwrotu phon zamast telefon? Takk bnardziej zangielszczyć się pragniesz? To mzoe
      cały post napisz po angilesku jeśli potrafisz. A pewnie potrafisz.

      • jaac-p Re: zabawne sytuacje z klientami 17.11.06, 20:28
        Sorry za literówki - to pośpiech.. Ale sens chyba jasny...
      • Gość: trakos Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.06, 21:16
        Przesadzacie.

        Może i autor wątku opisuje te sytuacje używając sformułowań nieco pejoratywnych,
        ale przecież to JEST zabawne kiedy ludzie pytają o rzeczy oczywiste - i cóż z
        tego, że śmiejemy się z czyjejś niewiedzy. Nie oznacza to od razu że wyzywamy
        ich od idiotów - mają do tego prawo, tak jak my śmiać się z groteski takich
        sytuacji...

        Aha, oczywiście sformułowania maxidebil czy inne w oczywiste sposób pejoratywne
        już pozostawiają pewien niesmak.

        Swoją drogą skąd wyczytałeś "wylewanie frustracji na klientów"? Tylko podzielił
        się śmiesznymi sytuacjami, ale ja nigdzie nie mogę się doszukać zdania, że
        wyżywał się na nich w jakiś sposób (wtedy by nie popracował na tyle długo, żeby
        móc opisać tyle sytuacji ;) ).

        Co do słowa "phone" - niestety "angielszczyzna" wkrada się powoli do naszego
        życia i kiedy ktoś posiedzi w jakiejś branży to z reguły przejmie je - ja np nie
        znam informatyków nie używających angielskich zwrotów nawet na słowa posiadające
        polskie odpowiedniki... Poza tym fonetycznie "phone" to "fon", a to już tylko
        skrót od telefon. W słowie mówionym każdy zrozumie, że "fon" to telefon, ale już
        w pisemnym lepiej użyć angielskiego zapisu. Aha, no i przecież słowo "telefon"
        też pochodzi z greki (gr. tele= "zdalny" + gr. phone ="głos"). Jeżeli powiemy,
        że używał greki to wychodzi już na oczytanego człowieka. :)

        Jeżeli natomiast uważasz, że pisanie phone zamiast telefon to przesada i mało to
        upraszcza pisanie a dużo utrudnia czytanie to wiedz, że o wiele bardziej
        przeszkadzają Twoje literówki - oczywiście nie czepiam się, bo sam wiele robię,
        bo prostu chce zaznaczyć lekką przesadę w czepianiu się o głupi zwrot.

        Swoją drogą, zastanawiałeś się kiedyś, że podobnie ludzie musieli kiedyś
        reagować na słowa typu "weekend", "pecet" czy inne tego typu, które weszły już
        do codziennego języka? :)

        Pozdrawiam i czekam na kolejne żarty :)
        • Gość: Andrew Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.06, 22:26
          dobrze że nam wyjasniłęś co znaczyło "fon" bo nie miałem pojęcia, jeszcze jak
          byś był uprzejmy co znaczy "pejoratywny" byłbym wdzięczny, a tak poważnie to
          sprzedawcy czy też osoby pracujące po drugiej stronie, lady, biurka- są od
          wyjaśniania wątpliwosci, niejasności bo za to im ktoś płaci a nie od wyśmiewania
          klientów czy też nazywania ich "maxi debilami" bo większośc z nas jest mocna,
          ale w swojej branży, ja wcale nie śmieję się z klienta, który się pyta czy
          sprzedajemy bilety na "Wizir" i nie odsyłam go do sklepu chemicznego po proszek
          do prania tylko sprzedaję mu bilet lotniczy firmy "Wizzair" i tyle :) a jak
          mówi poproszę bilet lotniczy "do Włoch" też go nie wyśmiewam tylko z przyjaznym
          uśmiechem pytam "a do którego włoskiego miasta pani/pan chce lecieć?" bo to
          przecież w wiekszości nie wynika z "maxi debilizmu" tylko, roztargnienia, skrótu
          słownego, myślowego itp, a czasami klientka też z uśmiechem rzuci "nie widać po
          mnie że do Rzymu?" a przecież według niektórych to powinienem powiedzieć " a co
          ja to duchem swiętym jestem że mam wiedzieć dokąd pani chce kupić bilet?" lub
          "skad mam wiedzieć gdzie, pani wie ile jest miast we Włoszech???" ale myślę że
          wszystkie takie sytuacje zależą od kultury osobistej osób po obydwu stronach
          biurka, lady, i tyle albo aż tyle ....
      • Gość: leonwawa Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 13:52
        wg mnie tylko idiota może mysleć że pracując w salonie operatora komórkowego wystarczy wiedziec jakie są marki telefonów i jak się każdy operator nazywa

        nawet sobie nie zdajesz sprawy jakie ładuja pieniądze w szkolenia pracowników, techniki i psychologia sprzedaży itp

        co do "phona" to żargon i kwestia angielskiego nie ma znaczenia równie dobrze jak bym napisał "słuchawka" to pewnie tez bys sie przypierniczy dla zasady

        co śmieszne w takiej pracy nie ma się czym frustrować , jest czysto, nie narobisz się, chwalą cię za fachowość płaca na poziomie średniej krajowej a czasem nawet sporo wyżej
        • Gość: ubawiony Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 22:38
          uhm.. Tak tak.. założyciel wąki rzeczywiście wygląda mi na kogoś kto jest
          szeroko wyszkolony w kulturalnej obsłudze klienta... Uproszczona wersja podstaw
          psychologii i proste triki dotyczące sprzedaży a ty zaraz powiesz,że to
          psycholog.. Taasaa Dobranoc PS srednia krajowa jakoś nie powala....
          • Gość: leonwawa Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.jmdi.pl 19.11.06, 12:32
            jak dla mnie to ty jestes osoba która umie wydawac tylko nie trafione osądy

            nigdzie nie napisałem że obsługuje w sposób niemiły czy nie kulturalny

            a zakładanie z góry że tak jest tylko swiadczy o tobie(wiocznie ktos ciebie musiał skrzywidzić )
            • Gość: ~hugo Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.06, 14:46
              Jeżeli ktoś tak mówi to znaczy, że nie kochał własnej matki
      • Gość: Des Wartość marki IP: 83.238.103.* 20.11.06, 11:38
        Wśród moich znajomych "POP" mowi się na każdy telefon w systemie pre-paid, tak
        jak większość Polaków mówi adidasy o sportowych butach nie zależnie od
        producenta, prawda? Nawet jeżeli to "POP w Erze" :P
        Takie przyzwyczajenie klientów do marki jest olbrzymim plusem dla jej
        właściciela.
    • Gość: sprzedawca Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.06, 20:29
      Pracuję jako sprzedawca części zamiennych do samochodów. Dzwoni telefon, klient
      szuka czegoś do swojego samochodu, potrzebny był jednak numer nadwozia. Facet
      literuje: JANKOWALSKI.
    • Gość: Peany Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.06, 20:30
      miejsce: Totalizator Sportowy (zakłady itp)
      Klientka: Czy dostanę usztywniacz na kolano?

      :D
      • Gość: gosc Re: zabawne sytuacje z klientami IP: 89.100.154.* 18.11.06, 01:21
        kolejka kilometrowa do kasy w sklepie spozywczym. kasjerki robia co moga. jedna
        z kasjerek nie zna kodu na lody i kszyczy do kolezanki obok w kasie.
        --Zosiu jak ci wchodza świderki.?
    • Gość: Tomek Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.pro-internet.pl 17.11.06, 21:03
      Poniedziałek, 7:30 rano - "osiedlowy" sklep spożywczy.

      Kobieta po 60-ce: Poproszę serek homoniegazowany
    • Gość: Emeryt Re: zabawne sytuacje z klientami IP: 212.122.223.* 17.11.06, 21:04
      Drogi "leonwawa" ! przeczytalem dokladnie Twoj "humor" i naprawde nie wiem co w
      tym smiesznego.Mozliwe,ze ja podobnie zachowywalbym sie jak ta pani.Ja tez nie
      mam pojecia o telefonach komorkowych,nie mam takiego,ale mam zamiar
      kupic.Potrzebuje telefonu z aparatem fotograficznym,takiego,ktory caly czas
      lezalby w samochodzie w schowku i byl gotowy do uzytku w przypadku awarii lub
      wypadku.Nie chce placic zadnych abonamentow,bo taki telefon nie jest mi do
      niczego wiecej potrzebny,podkreslam do niczego wiecej,bo nie czuje potrzeby
      wydzwaniania do znajomych.Od tego mam telefon w domu.
      • Gość: badnick Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.06, 21:13
        Wchodzi pani do drogrii:czy sa fa w kulce
        sprzedawczyni nie ma fafkulcow
        • Gość: wa-bu Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.pools.arcor-ip.net 18.11.06, 01:23
          dzieki, dzieki, dawno sie tak nie usmialam, fafkulce sa cudne! Ja tez chce
          fafkulce :))))))))
        • Gość: kasiulaw Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.olsztyn.mm.pl 18.11.06, 22:11
          Ojej, stare to niemożebnie, ale zawsze się z tego śmieję. Jest jeszcze druga
          wersja tego pytania - czy są w kulce baki? - Nie ma wkulcebaków.
      • Gość: Maniek Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.aster.net.pl 17.11.06, 21:26
        To i ja się dołożę.
        Jestem recepcjonistą w hotelu i śmieszne sytuacje są na porządku dziennym.
        1. Na kluczach mamy napis gwarancja satysfakcji - 15 minut: bywali goście którzy wkładali klucz w zamek i czekali 15 minut aż się drzwi same otworzą..
        Albo podchodzi blondynka do recepcji i mówi że ma rezerwację, pytamy na jakie nazwiska , a pani: no, na moje, - ale jakie? - A pani - no chyba tam macie w komputerze...
      • do.ki co za bzdura! 18.11.06, 11:06
        Gość portalu: Emeryt napisał(a):

        > Potrzebuje telefonu z aparatem fotograficznym,takiego,ktory caly czas
        > lezalby w samochodzie w schowku i byl gotowy do uzytku w przypadku awarii lub
        > wypadku.Nie chce placic zadnych abonamentow,bo taki telefon nie jest mi do
        > niczego wiecej potrzebny,podkreslam do niczego wiecej,bo nie czuje potrzeby
        > wydzwaniania do znajomych.Od tego mam telefon w domu.

        No i co, czy pan Emeryt nie zasluguje na epitet podwazajacy inteligencje?

        Potrzebuje telefonu tylko i wylacznie do robienia zdjec...

        Ja tam nie wiem, ale do robienia zdjec sluzy aparat fotograficzny, mozna go kupic za niewielkie pieniadze porownywalne z cena aparatu, a jakosc zdjec o niebo lepsza, no i mozna robic zdjecia przy slabym swietle- aparaty fotograficzne przewaznie maja lampe blyskowa, telefony tylko z rzadka...
        • Gość: idiota Re: co za bzdura! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.06, 17:58
          Do.ki, nie umiesz czytać. Pan Emeryt wyraźnie napisał, że telefon jest mu
          potrzebny w samochodzie w razie wypadku lub awarii. To Ty raczej zasługujesz na
          epitet podważający inteligencję!!!
          • do.ki tym bardziej bzdura 19.11.06, 20:37
            Gość portalu: idiota napisał(a):

            > Do.ki, nie umiesz czytać. Pan Emeryt wyraźnie napisał, że telefon jest mu
            > potrzebny w samochodzie w razie wypadku lub awarii.

            No to tym bardziej bzdura, bo takich telefonow nie ma. To znaczy sa, ale zeby byly, jak sobie tego zyczy Emeryt, zawsze gotowe do uzytku, to od czasu do czasu trzeba je ladowac- nie tylko pradem, ale tez doladowywac karte prepaidowa, no bo przeciez "nie zyczy sobie zadnych abonamentow". Aha, tylko na 112 bedzie dzwonil?

            W takim razie to jakies calkiem wydumane argumenty.
        • Gość: esemes Re: co za bzdura! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 00:58
          o, doki - kolejny analfabeta wtórny.Czytac sie nie nauczyl

          emeryt trzyma telefon w samochodzie na wypadek awarii itp. nie TYLKO do robienia
          zdjec
      • Gość: leonwawa Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 13:59
        własciwie to nie wiem co na to odpisać

        dlatego

        jak to w jednym ze skeczy KMN powiem

        "witki mi opadły" twoja wypowiedź na sie nijak do niczego
      • Gość: tomeczek Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 13:04
        Gość portalu: Emeryt napisał(a):

        > Potrzebuje telefonu z aparatem fotograficznym,takiego,ktory caly czas
        > lezalby w samochodzie w schowku i byl gotowy do uzytku w przypadku awarii lub
        > wypadku. Nie chce placic zadnych abonamentow,bo taki telefon nie jest mi do
        > niczego wiecej potrzebny,

        Szanowny panie, jeśli nie będzie pan płacił abonamentu, to będzie pan płacił za
        karty pre-paid. Więc bez kosztów stałych i tak się nie obejdzie. Skoro to ma być
        'na wszelki wypadek' to sugeruję nabycie po prostu tańszego aparatu
        fotograficznego cyfrowego, bez żadnych zbędnych 'wodotrysków'.
    • rubber.biscuit Re: zabawne sytuacje z klientami 17.11.06, 21:13
      ja miałem coś takiego
      - przepraszam, czy macie może fugi akrylowe?
      - hmmm z tego co wiem, nie ma takich fug
      - ale co mi pan opowiada - są!! i jak pan tego nie wie to co pan tu robi?
      dlaczego pan tu pracuje skoro pan nic nie wie???? są takie fugi i chce wiedzieć
      czy je macie??
      po upewnieniu się czy napewno wie co mówi i czy jest tego świadom spytałem:
      - a może chodzi o fugi epoksydowe?
      - yyyy no tak.
      :))))

      i drugie
      - przepraszam czy macie zaprawę samopoziomującą na ścianę?
      :))))

      no i na koniec najlepsze
      - ile opat wychodzi z worka cementu?
      po głębokim zastanowieniu się i zroumieniu ze opat oznacza łopat
      odpowiadam
      - a jakiej wielkości łopat?
      :))))
      • Gość: Olaaaa Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.piotrkow.net.pl 17.11.06, 21:42
        TĘ HISTORIE OPOWIEDZIAŁ MI AKURAT kolega....wchodzi kobieta do sklepu i prosi o
        kran ,wiec kolega pyta gdzie ma być zamontowana ta bateria w jakim
        pomieszczeniu itd.a ona na to ,że nie potrzebuje baterii tylko kranu do
        łzazienki ;))
        • Gość: kiwi01 Re: zabawne sytuacje z klientami IP: 89.191.129.* 17.11.06, 21:47
          A jeśli o kranie! Odbieram telefon w banku, przedstawiam się "odgórnie ustaloną
          formułką ........ w czym mogę pomóc? A rozmówca ... wie Pani... kran mi cieknie
          • yoma Re: zabawne sytuacje z klientami 17.11.06, 23:29
            A to nie był ten bank z serwisem assistance (trudne słowo)?
            • Gość: kiiwi01 Re: zabawne sytuacje z klientami IP: 89.191.129.* 18.11.06, 18:47
              nieeeee :)
      • Gość: az Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 14:00
        No i gratulacje, sprzedawco idealny!:))

        Bo jedna sprawa to to, że większość przytaczanych tu sytuacji jest bardzo
        zabawna z czyjegoś punktu widzenia, a zupełnie inna - jak sprzedawca reaguje.

        Jestem wysokiej klasy specjalistą od bardzo wąskiej dziedziny związanej z
        energetyką jądrową.I gdyby mnie ktos spytał, czy się zajmuję sposobami masowania
        jaj, to bym się uśmiał w duchu, ale wyjasnił zupełnie poważnie i na takim
        poziomie, żeby mnie zrozumiał.

        • eboniet Re: zabawne sytuacje z klientami 22.11.06, 14:24
          Gość portalu: az napisał(a):

          > No i gratulacje, sprzedawco idealny!:))
          >
          > Bo jedna sprawa to to, że większość przytaczanych tu sytuacji jest bardzo
          > zabawna z czyjegoś punktu widzenia, a zupełnie inna - jak sprzedawca reaguje.
          >
          > Jestem wysokiej klasy specjalistą od bardzo wąskiej dziedziny związanej z
          > energetyką jądrową.I gdyby mnie ktos spytał, czy się zajmuję sposobami
          masowani
          > a
          > jaj, to bym się uśmiał w duchu, ale wyjasnił zupełnie poważnie i na takim
          > poziomie, żeby mnie zrozumiał.
          >

          :-)

          pytanie, czy bys pozniej publicznie wysmiewal sie z "ignorancji" tej osoby,
          obdarzajac ja wsrod obych na forum niewybrednymi epitetami...
          Klase czlowieka poznaje sie m.in po jego szacunku dla blizniego.

          E.
    • Gość: aga Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.ssnet.pl 17.11.06, 21:16
      Przychodzi Pani do kwiaciarni (pomagałam mamie) i chce udawać, że się zna. Kupuje więc ziemię do kwiatów a ziemia jak ziemia uniwersalna czyli do wszystkiego. Pancia: a jakie ta ziemia ma pH
      ja: 6,6
      ona: tzn. jakie?
      A ja jej łup definicję której ucza na studiach: tzn, że ujemny logarytm ze stężenia jonów oksoniowych wynosi 6,6
      Pancia z koparą na podłodze i prawie załamana mówi że nie rozumie ale ziemię weźmie
      Myślała, że ma do czynienia z jakąs idiotką, która pracuje w kwiaciarni ale źle troszkę trafiła
      • Gość: kiwi01 zabawne sytuacje z klientami IP: 89.191.129.* 17.11.06, 21:43
        1.Przychodzi Pani do banku, wyjmuje kartę i mówi: chciałabym skorzystać z
        alkomatu
        2. Przychodzi mama z synem (dorosłym) i pyta (rozmowa o lokacie terminowej):
        jak syn włoży w np.Warszawie, to może wyjąć w Krakowie? A my podtekst
        oczywiście zupełnie nie ten, który winiem być :)
      • Gość: softbloom Re: zabawne sytuacje z klientami IP: 150.254.208.* 17.11.06, 23:07
        Jakich? Oksoniowych????
        Tja.... nie mam więcej pytań
        • Gość: wiki Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.nyc.gov 17.11.06, 23:16
          > Jakich? Oksoniowych????
          > Tja.... nie mam więcej pytań
          pl.wikipedia.org/wiki/Skala_pH
          • 2doxa Re: zabawne sytuacje z klientami 18.11.06, 00:28
            Gość portalu: wiki napisał(a):

            > > Jakich? Oksoniowych????
            > > Tja.... nie mam więcej pytań
            > pl.wikipedia.org/wiki/Skala_pH

            czasy sie zmieniaja i wiedza tez. za moich czasow gdy studiowalem chemie (15 lat
            temu) mowilo sie o stezeniu jonow wodorowych. widocznie doszli do wniosku ze te
            jony wodorowe reaguja z czasteczkami wody i tworza takie smieszne jony oksoniowe

            nawet na tym formu czasem mozna sie czegos nowego dowiedziec
            • Gość: kot Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.crowley.pl 18.11.06, 15:50
              > czasy sie zmieniaja i wiedza tez. za moich czasow gdy studiowalem chemie (15 la
              > t
              > temu) mowilo sie o stezeniu jonow wodorowych.


              stad prosty wniosek: trzeba sie bezustannie dokształcać
              • mark.parker U lekarza 18.11.06, 19:36
                Mam znajomego lekarza; pracuje w pogotowiu w szpitalu wojskowym w Waszyngtonie.
                Zdarza się, że gdy pyta pacjenta o przyjmowane lekarstwa, ten mówi:
                - A, tabletki
                - Jakie?
                - A różne: różowe, żółte, niebierskie.
                - Dobrze, ale jakie to lekarstwa?
                - Przecież mówię: owalne, okrągłe, podłużne, kapsułki....
                - A nazw pan nie pamięta?
                - Po co, pan ma komputer, to sobie pan sprawdzi!
                :))
      • agulha Re: zabawne sytuacje z klientami 17.11.06, 23:15
        A może jej chodziło o odpowiedź: KWAŚNE?
        • cytrynowe_pole Re: zabawne sytuacje z klientami 18.11.06, 22:09
          > A może jej chodziło o odpowiedź: KWAŚNE?

          jeżeli już o to jej chodziło, to 6,6 jest pH ZASADOWYM ;]
          • Gość: p Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.telnet.krakow.pl 18.11.06, 23:34
            Nie. Kwaśnym
          • Gość: delta Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.chello.pl 19.11.06, 21:48
            człowieku... kwaśnym

            poniżej 7 - pH kwaśne
            powyżej 7 - pH zasadowe ... masakra podstawowe terminy
            • Gość: tomeczek Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 13:00
              Gość portalu: delta napisał(a):

              > poniżej 7 - pH kwaśne
              > powyżej 7 - pH zasadowe ... masakra podstawowe terminy

              No widzicie... "podstawowe terminy"? Dla kogo podstawowe, dla tego podstawowe,
              np. dla mnie to całe pH to czarna magia.

              Wiem jedno: Każdy mający (mieć) do czynienia z klientami musi sobie wbić w mózg,
              że na 1000% będzie miał do czynienia z ludźmi, którzy nie znają się na tym, co
              mają kupić, albo znają się słabo, albo się po prostu przejęzyczą, tak jak pan
              pytający o karty simplusa do idei, czy może na odwrót.
              Ja akurat kiedyś w sklepie Nike zapytałem czy kupie tu jakieś dobre adidasy do
              biegania. Pani zrozumiała zapewne, że chodzi mi o "sportowe buty" i spokojnie
              zaprowadziła mnie do właściwej półki. Założyciel wątku pewnie by mnie wyrzucił
              ze sklepu za taką profanację, i jeszcze by mnie obsmarował 10x na forum :)
      • Gość: z kontry Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.aster.pl 17.11.06, 23:23
        > A ja jej łup definicję której ucza na studiach: tzn, że ujemny logarytm ze
        stężenia jonów oksoniowych wynosi 6,6

        jak bys rzeczywiście na te studia uczęszczała to bys wiedziała, ze owszem Ph to
        ujemny logarytm ze stężenia jonów, tyle, że wodorotlenowych
        ..ale dla tak błyskotliwego umysłu to drobiazg bez różnicy, nieprawdaż?
        • Gość: mhm Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.acn.waw.pl 18.11.06, 00:28
          No niestety pH to JEST ujemny logarytm z aktywnosci kationow wodorowych H+, czy
          inaczej ujmujac jonow oksoniowych H30+ (czasteczka wody jest nosnikiem kationu
          wodorowego).. Tak wiec nie masz racji.

          Co nie zmienia faktu, ze panna zachowala sie raczej po chamsku wobec klientki ;P
          • Gość: az Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 14:03
            Spytałbym wtedy głupiutką pannę, jaki zatem logarytm wymagany jest dla
            rododendronów, jaki dla paproci, jaki dla jukki. To w kwiaciarni wiedza
            elementarna, nieprawdaż?
          • Gość: Adam Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.ztpnet.pl 18.11.06, 14:33
            pH to raczej stosunek ujemnych ortokationow do dodatnich dezoksyanionow
            zawartych w atomach wodoru skupinych wokol czasteczek helu. tyle. albo
            napiszcie jeszcze lepsza definicje liczaca jakies 1000 znakow, bo jeszcze
            czytelnicy za malo zrozumieli co to jest pH

            napisalbym podworkowym slangiem naszej mlodziezy co sadze o wymadrzaniu sie w
            temacie, gdzie powinien znajdowac sie humor ale tak jest.. smieszniej.
            jestescie zalosni
            • Gość: mhm Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.acn.waw.pl 18.11.06, 15:50
              Nie chodzi o to, zeby sie wymadrzac. Ale jesli ktos chce kogos z wyzszoscia
              krytykowac, to niech chociaz posluguje sie jakas rzetelna wiedza.
            • Gość: tomeczek zabawne sytuacje z klientami w kwiaciarni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 13:07
              Po przeczytaniu powyższej wymiany zdań zrezygnowałem z pójścia na kurs układania
              bukietów. Nie poradziłbym sobie, z chemii byłem zawsze słaby :))
              • Gość: Też Tomeczek Re: zabawne sytuacje z klientami w kwiaciarni IP: *.ismedia.pl 20.11.06, 20:27
                Super to ująłeś. Swietne podsumowanie tego wcześniejszego bełkotu ;)))
      • Gość: Krzysztof Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.bsb.vectranet.pl 18.11.06, 02:41
        Najprawdopodobniej tej pani chodziło o to czy ziemia jest kwaśna obojętna czy
        zasadowa
        Podrośniesz to bedziesz rozumiała o czym mówią klienci w kwiaciarni czy ogrodniczym.
        • Gość: jaija Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.elblag.dialog.net.pl 18.11.06, 14:46
          Na pewno klientce chodziło własnie o to, czy ziemia kwaśna, czy nie, a
          dziewczyna "zabłysnęła". Niestety, nie był to błysk szlachetnego kruszcu.
    • Gość: rusalka Re: zabawne sytuacje z klientami IP: 83.220.195.* 17.11.06, 21:46
      kelnerka w czasie lunchowej "godziny szczytu" do klienta:
      -dzien dobry, co panu podac?
      -bylem tu w zeszla srode i chce to samo....

      opad rak.

      sklep z plytami cd\dvd. przychodzi gosciu i pyta: sorry,jakie wlosy nosi teraz
      bon jovi?

      napewno cos jeszcze sobie przypomne, podziele sie chetnie:)
      • ewelinkowska Re: zabawne sytuacje z klientami 17.11.06, 22:07
        Pracuje w sklepie z markowa odzieza... Tym razem to nie klient zrobil gafe tylko
        ja;/ Podszedl do mnie chlopak o 22 letni i poprosil abym pomogla mu w wyborze
        spodni. Ja dwoje sie, troje az w koncu wybralismy dwa rodzaje jeansow i
        poszlismy do przymierzalni. Stanelam tuz obok i czekalam az klient spokojnie
        przymierzy spodnie. Po czym zamiast powiedziec: prosze mi sie pokazac,
        powiedzialam: prosze mi sie polozyc!!!! jezu bylam czerwona jak burak..


        Druga sytuacja: przychodzi staruszka do naszego sklepu (bardziej sportowa
        odziez), po czym po przejsciu calego sklepu podchodzi do mnie i pyta: Czy sa
        moze jedwabne krawaty? szczeka mi opadla!



        Przy przymierzalni klient pyta mnie: Czy wyglada to wszystko na mnie sensownie.
        Ja mu na to: tak, bardzo sexownie!! ups to znaczy sensownie;) pozdrawiam:)
        • Gość: Andrew Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.06, 22:29
          sprzedawcy czy też osoby pracujące po drugiej stronie, lady, biurka- są od
          wyjaśniania wątpliwosci, niejasności bo za to im ktoś płaci a nie od wyśmiewania
          klientów czy też nazywania ich "maxi debilami" bo większośc z nas jest mocna,
          ale w swojej branży, ja wcale nie śmieję się z klienta, który się pyta czy
          sprzedajemy bilety na "Wizir" i nie odsyłam go do sklepu chemicznego po proszek
          do prania tylko sprzedaję mu bilet lotniczy firmy "Wizzair" i tyle :) a jak
          mówi poproszę bilet lotniczy "do Włoch" też go nie wyśmiewam tylko z przyjaznym
          uśmiechem pytam "a do którego włoskiego miasta pani/pan chce lecieć?" bo to
          przecież w wiekszości nie wynika z "maxi debilizmu" tylko, roztargnienia, skrótu
          słownego, myślowego itp, a czasami klientka też z uśmiechem rzuci "nie widać po
          mnie że do Rzymu?" a przecież według niektórych to powinienem powiedzieć " a co
          ja to duchem swiętym jestem że mam wiedzieć dokąd pani chce kupić bilet?" lub
          "skad mam wiedzieć gdzie, pani wie ile jest miast we Włoszech???" ale myślę że
          wszystkie takie sytuacje zależą od kultury osobistej osób po obydwu stronach
          biurka, lady, i tyle albo aż tyle ....
          • micko2 Re: zabawne sytuacje z klientami 17.11.06, 22:46
            Ci sprzedawcy czy pracownicy biur obsługi klienta nie mają zazwyczaj pojęcia o
            tym co sprzedają ale znają się na sprzedawaniu i obsługiwaniu klienta. Już jak
            się telefon zepsuje to nie da się pogadać z facetem, który się zna na
            telefonach ale z panienką, która zna się na obsłudze, czyli spławianiu klienta.
            Dlatego normalni ludzie mają taką niechęć do tch sprzedawców i oczywiście
            pojawia się maskowana rzecz jasna niechęć po drugiej stronie.
          • pacpajaca Re: zabawne sytuacje z klientami 17.11.06, 22:57
            Zgadzam się w 100% z Andrew. Z małą tylko dygresją. U większości naszych
            kochanych sprzedawców ujawnia się syndrom WłADZY! To Ja tu stoję i to Ja
            wszystko wiem, a ty natręcie jesteś maxidebil. To Ja jestem twój PAN i WłADCA,
            • Gość: powiedz_to_koniowi Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 02:38
              Eee tam, bzdury !
              Do jakich sklepów ty chodzisz ?!?
            • Gość: Tom Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.ztpnet.pl 18.11.06, 07:59
              Ja też pracuję jako sprzedawca u operatora telekomunikacyjnego i muszę przyznać,
              że akurat postawa "to ja jestem pan i władca" to cecha charakterystyczna
              większości KLIENTÓW. Syndrom władzy mają nie sprzedawcy, a klienci, którzy
              wiedzą (i mają rację), że my sprzedawcy żyjemy z tego co oni zapłacą u nas w
              sklepie. Tyle, że większość z nich zapomina, że sprzedawca to też człowiek,
              który ma swoją godność. Więc trzeba znosić różne fochy i widzimisię, nieraz
              rzeczywiście jak który wstanie lewą nogą to przychodzi leczyć swoje kompleksy i
              się wyżyć na bogu ducha winnym pracowniku obsługi, bo przecież on jest wielki
              klient a ty gó..arzu co ty tam wiesz. A zachowaj się asertywnie, to od razu
              leci do kierownika, "bo co tu jest za obsługa, on już tu nie przedłuży umowy
              itp., itd." Ja też z kolegami czasem śmiejemy się z różnych klientów i
              sytuacji, ale przyznaję, że nazwanie klienta "maxidebilem" w opisanej przez
              założyciela wątku sytuacji to lekka przesada. Jeśli ktoś nie wie, czy ma telefon
              w Erze, Simplusie czy POP-ie, to przepraszam bardzo, ale jest zwykłym tłumokiem.
              "Maxidebile" to ci, którzy wyczyniają takie rzeczy, że doprowadzają moje
              koleżanki do płaczu z nerwów. Ludzie, wyluzujcie. Nie chodzi o to, żeby się
              obrzucać epitetami. Jeśli sprzedawca ma mieć cierpliwość i wyrozumiałość do
              wyjaśniania, pokazywania, instruowania, odpowiadania na pytania z uśmiechem
              przez 8-10 godzin, miejcie wyrozumiałość i wy - kupujący. Pozdrawiam wszystkich
              sprzedawców ;-)
              • micko2 Re: zabawne sytuacje z klientami 19.11.06, 16:38
                wiec moze to ja powinienem wchodzac do sklepy pytac sprzedawce w czym moge mu
                pomóc?
                • Gość: Des Re: zabawne sytuacje z klientami IP: 83.238.103.* 20.11.06, 13:01
                  Nie musisz pytać, pomóż doceniając to, że on tam dla Ciebie jest :P
                  • Gość: tomeczek Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 13:09
                    Gość portalu: Des napisał(a):

                    > Nie musisz pytać, pomóż doceniając to, że on tam dla Ciebie jest :P

                    Podobno w niektórych sklepach są już klęczniki dla klientów przed ladami :))
          • Gość: Gam Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.06, 23:23
            Pracuję w małej hurtowni ze sprzetem dla energetyków. Wchodzi klientka ciekawie sie rozgląda, odchodzi do kolejnych ekspozycji. Patrzy na aparature modułową, na krążki kabli, na styczniki, czujki ruchu, żarniki do halopaków etc. Rozgląda się i rozgląda, więc pytam: Może w czymś pomóc? A ona: a mają państwo firanki? Bo w tym miejscu był kiedyś sklep z firankami...
          • Gość: habibi Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.crowley.pl 18.11.06, 18:50
            Wizir, Rajner, Rynair to prawie codziennośc w branży low cost tak jak "chce
            lecieć do Irlandii - a dokąd konkretnie? noo.. do Korka (Cork).
            To samo zdarza się często z opłata za nadbagaż (śliczna, młoda i szczupła
            pasażerka): .. dzień dobry mam zapłacic za 10 kg nadwagi - no za nadwgę to pani
            nie skasujemy - o to świetnie -ale niestety musi pani zapłacic za nadbagaż ...
            Nie ma się co obrazać/dziwić lepiej spokojnie tłumaczyc lub starać się
            dojść "co poeta ma na myśli mówiąc"
        • Gość: woj Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.chello.pl 17.11.06, 22:38
          Nietypowe, kancelaria komornika. Sprawa alimentacyjna - gość ma dziecko i nie
          płaci. Dostaje jakąś rentę no i trzeba było zająć. Przychodzi matka dłużnika -
          "panie, jak tu płacić!? to nie jego dziecko! Przecie on nienormalny jest, to
          jak mógł dziecko zrobić!?"
          Pytanie ociera się o metafizykę...
          • Gość: oldskul Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.06, 23:40
            W księgarni empiku:
            Klient podchodzi z lekko zafrasowaną miną do sprzedawcy i mówi:
            - Proszę pana, taka książka się ukazała... eehm... pod tytułem... eehm...ee...
            aha, no, pod tytułem: "pamięć absolutna"!
        • Gość: Ciancia Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.dnet.pl 21.11.06, 22:45
          Pracuję w sklepie kosmetycznym. Pewnego dnia powolnym kroczkiem weszła do sklepu
          starsza pani. Wyglądała zagadkowo i zabawnie. Byla malutka, drobniutka i miała
          duży, biały turban na głowie. Zapytała o odżywki do włosów: coś "na wypadanie",
          a raczej na porost. Pomyślałam, że ten turban zna jakąś tajemnicę. Doradziłam
          staruszce pewien środek ale staruszka dała mi do zrozumienia, że nie zupełnie ją
          zrozumiałam. Przysuwając się bliżej powiedziała:-"Bo wie pani, mnie chodzi o
          BRWI. Mam ich coraz mniej. Wydaje mi się, że w nocy wycieram je o poduszkę".
          Moje brwi długo pozostawały uniesione.
      • Gość: Des Re: zabawne sytuacje z klientami IP: 83.238.103.* 20.11.06, 12:54
        Kumple poszli do winarni, siedli przy wielkim plakacie Boujolais Nouveau.
        Podeszła kelnerka i zapytała co podać, więc oni spytali co poleca. Oczywiście
        poleciła im Boujolais Nouveau. Kumpel, z miną znanwcy: "A który rocznik?", na
        co kelnerka "A nie wiem, zapytam kierownika". Więcej nikt do nich nie podszedł,
        więc posiedzieli jeszcze kwadransik i się zmyli.
        Rzecz jasna zadowoleni z własnego żartu :)
    • Gość: konsument Przychodzi klient do serwisu narciarskiego IP: 83.151.32.* 17.11.06, 22:45
      Gość bardzo majętny, na tyle, że w Zakopcu celem nauki jazdy wykupił na parę
      godzin wyciąg tylko dla siebie no i zaobserwował, że ludzie noszą narty w jednym
      ręku. Udał się więc do sklepu (serwisu) i prosi Pana o "nosidełka" do nart.
      Sprzedawca na to, ale o co chodzi?
      Klient: no, ludzie tak jakoś fajnie narty noszą... o tak jak tamten Pan
      Sprzedawca uśmiechnął się, wziął narty Pana i kijki i odwrócił je odwrotnie do
      siebie wkładając narty w sznureczki od rączki od kijka. :))))))))
    • Gość: max Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.com 17.11.06, 23:38
      sprzedawca do klienta płacacego kartą
      poproszę PIN i ENTER
      ENTER widzę ale gdzie jest PIN
      • ninaspi Re: zabawne sytuacje z klientami 18.11.06, 00:10
        1.Strasza Pani w aptece prosi o rajstopy p/żylakowe.Na pytanie farmaceutki
        jakiej marki , Babcia niewiele myśląc podnosi spódnice do góry i mówi :A
        TAKIE:)))))
      • antonolov Re: zabawne sytuacje z klientami 18.11.06, 00:25
        Scena z pubu - podchodzi gość do baru, kładzie 100 zł i mówi "poproszę dwie
        pięćdziesiątki" - barman nalewa, wydaje 80,00 reszty. Klient oburzony - Paie ja
        chciałem 100,00 rozmienić.... :-)
        • Gość: on Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.smstv.pl 18.11.06, 01:39
          antonolov napisał:

          > Scena z pubu - podchodzi gość do baru, kładzie 100 zł i mówi "poproszę dwie
          > pięćdziesiątki" - barman nalewa, wydaje 80,00 reszty. Klient oburzony - Paie
          ja
          > chciałem 100,00 rozmienić.... :-)

          Też tak miałem, ale zdążyłem przejrzeć niecne plany barmana i - w momencie
          sięgania po flachę, na tyle to ja domyślny - dodałem, że _rozmieniam_, uff!
      • Gość: gość (klient) Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.gprspla.plusgsm.pl 18.11.06, 00:54
        Nawiązując do tekstu leonwawa, niejakie "folijki" na wyświetlaczu telefonu
        powinny być obowiązkowo, producenci telefonów ostro tępią takie przewinienia
        (po naprawie telefon wraca do klienta zawsze z foliami ochronnymi).

        ale oto: rzecz się dzieje na stacji paliw, kolejka długa (sami faceci) klientka
        wymachuje korkiem od wlewu paliwa z włożonym doń kluczykiem i lamentuje, że nie
        może wyjąć tego kluczyka. Sprzedawca tłumaczy, że korek trzeba włożyć do wlewu
        paliwa i przekręcić kluczyk, wtedy kluczyk można wyjąć. Kolejka (głównie męska)
        rży ze śmiechu. Stałem jako następny klient i obserwuje tą sytuację z bliska,
        klientka nie rozumie, jak może wyjąć kluczyk po włożeniu korka do wlewu paliwa,
        jeżeli nawet teraz nie może go wyjąć. Zaprowadziłem dziewczynę do jej
        samochodu, zamknąłem wlew paliwa, przekręciłem kluczyk i oddałem go jej.
        Dziewczyna do mnie: "Dziękuję - chyba na idiotkę wyszłam" ja do niej: " nie ma
        za co, ale stać w tej chamskiej kolejce musimy jeszcze raz, więc na idiotów
        wyszliśmy oboje"...

        i jeszcze: do sklepu (powiedzmy na dalekiej prowincji) przyszła dostawa
        zagranicznych soków w szklanych butelkach. Na opakowaniu zbiorczym widniał duży
        napis "FRAGILE" ( ang. ostrożnie). Sprytna sprzedawczyni opisała więc nowo
        przyjęty towar:
        1 Fragil - 3,55zł.

        albo: przynosi gość telefon komórkowy do naprawy i mówi "Zasięg mi lata"
        rzeczywiście - jakiś urwany detal "latał" we wnętrzu telefonu.

        lub: jak wyżej, tylko klient mówi : "nie mam pola" (tak 8 lat temu mówiono na
        zasięg w telefonie) sprzedawca: a co pana też wywłaszczyli?

        oraz: klient oddaje telefon do naprawy z opisem usterki " dzwonią do mnie osoby
        z którymi nie utrzymuję i nie zamierzam utrzymywać kontaktów zarówno handlowych
        jak i prywatnych".

        przepraszam za literówki - zmęczony jestem

    • Gość: eksperd Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.brnt.cable.ntl.com 18.11.06, 02:36
      ja troche z innej pulki ale tez smieszne.

      moja mamusia z zapytaniem do mnie, synku naucz mnie internetu, jak to wszystko
      wlaczyc itp, itd.

      posiadzilem wiec kobiete przed kompem podalem kartke i dlugopis i zaczalem
      pokazywac, krok po kroku , gdzie klinknac dwa razy myszka, co kliknac itd.

      na koniec powiedzilem zeby sama sprobowala, bez zadnej pomocy.

      mama siedzi, czyta kartke i pyta sie mnie, jak mam klikac jak niczego nie ma na
      ekranie!!!

      musialem dodac jeden punkt, wlaczanie kompa!!!!!!!

      i to moim zdaniem jest smieszne, jak za 50lat wnuki beda sie ze mnie nabijac z
      czegos to bede sie smial z nimi, bo o to tu biega by umiec sie smiac z siebie

      pozdro
      • Gość: scintilla Re: zabawne sytuacje z klientami IP: 195.116.246.* 18.11.06, 04:50
        Widzę, że wątek na 2 forach funkcjonuje...Tam opisałam klientkę tu opiszę
        swoją gafę. Do telecentrum zadzwonil klient z pytaniem o możliwość wykonywania
        połączeń do Benina. A ja na to: gdzie??? Klient: do Benina...Ja: Acha...proszę
        chwileczkę zaczekać...I kobinuję, co to jest ten Benin, czy miasto, czy kraj,
        czy jakiś region...Szukam po spisie kierunków...no nie ma...No więc się
        dopytuję: a proszę mi powiedzieć, w jakim rejonie świata to jest? (bez
        komentarza) Klient: no w Afryce...Ja: acha, proszę jeszcze chwilkę
        poczekać...Biorę wykaz krajów (3 kartki A4 drobnym maczkiem) czytam, czytam i
        nagle nieświadomie krzyknęłam uradowana do gościa: o! jest Benin! Jak ostatnia
        kretynka...
        Przepraszam tego pana jeśli to czyta :)
    • nightmaress Re: zabawne sytuacje z klientami 18.11.06, 04:38
      Co to jest "phon" panie pracowniku sieci komorkowej?
    • Gość: Pipo Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.hsd1.md.comcast.net 18.11.06, 05:58
      www.massimilianoalbanese.net/emoticons/page11.asp
    • Gość: ee Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.hsd1.md.comcast.net 18.11.06, 05:59
      y yu 3uy iuy iuwww.massimilianoalbanese.net/emoticons/page11.asp
      • yanoooosh Re: zabawne sytuacje z klientami 18.11.06, 06:58
        Pamietam jak kumpel swego czasu prowadzil sklep chemiczny , lubil sobie gosc wypic zeby mu sie nie nudzilo.
        Kiedys po ktoryms tam browartku na zapleczu wchodzi klientka i mowi
        Dzien dobry jest kret ?? a ten z pelna powaga nie nie to musi pani w zoologicznym zapytac:P:P

        padlem na twarz
        • the_cause Re: zabawne sytuacje z klientami 18.11.06, 07:26
          to miało być śmieszne? pijany cham w sklepie robiący głupie żarty. A to się
          uśmiałem...
    • Gość: lebiedź Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.lublin.mm.pl 18.11.06, 09:20
      taki sposób przedstawiania sytuacji jest rzeczywiscie nieodpowiedni.Pracuje z
      ludxmi, którzy "padli ofiara" takich salonów i widze,że bardzo czesto musze
      prostowac, wyjasniać,kajac sie i przepraszać, za niekompetencje i neuctwo
      pracowników wielu salonów i jest to tak samo "zabawne" jak twoje historyjki.
    • ceziu Re: zabawne sytuacje z klientami 18.11.06, 09:30
      A moze odwrotna sytuacje,klient sprzedawca....
      Pewnego dznia do mioch drzwi zapukał sprzedawca obwoźny i trzymajac na rekach
      stos pudelek zaczął w ten sposób, firma to taka a taka , ma dla pana wspaniała
      propozycje.... zestaw produktow za DARMO, za darmo dla mnie ? pytam , tak
      całkowicie za DARMO i wklada mi w ręce ten stosik kartonow...... no to ja
      powiedziałem dziekuje i zamknąlem dzrzwi nie dochodząc myślowo za co taki prezent.
      Usiadlem w fotelu i zacząłem rozpakowywać owe kartony, lecz nie dane mi było!!!
      Dzwonek , otwieram drzwi, stoi sprzedawca z zbolałą mina i tlumaczy mi że muszę
      mu to oddac bo to nie jest tak do końca prawda, bo to taki slogan reklamowy, a
      ja mu na to, ze słowa za darmo, oznaczają za darmo i tyle .
      Sam Pan mi to dał i nie mam zamiaru przyjmować reklamacji bo nie jestem
      podmiotem mogącym przyjąc taka reklamacje ........ niemal blagał mnie na
      kolanach o oddanie, oddałem ....... ale do dzisiaj wspominamy mine owego
      sprzedawcy ha , ha
      • lupobianco Re: zabawne sytuacje z klientami 18.11.06, 09:56
        w zeszlym roku chcialam zalozyc nesotrade, byla akurat jakas promocja, w
        salonie firmowym kolejka jak 150 odstalam swoje, podchodze do Pana i teraz
        przepraszam wszystkich znajacych jezyk fachowy, bo bede operowala raczej
        opisami. Przeszlismy juz do podpisania umowy i ja mowie:
        - ale ja chcialabym bezprzewodowy internet
        Pan z nagana w glosie: ale to baardzo drogie jest
        Ja nierazona: wiem, ale mimo to poprosze
        Pan z powatpiewaniem: a to Pani potrzebne jest ?
        Ja dalej uparcie: tak, chce bez kabli : )
        Pan juz lekko urazony: a ma Pani wiecej niz 1 komputer ?
        Ja, juz lekko zdezorientowana (o co chodzi? ): tak, mam 3
        Pan dalej swoje: Ale to baardzo drogie jest !
        Ja uparta jak osiol: wiem, ale poprosze wlasnie o taka opcje
        Pan z niezrozumiala dla mnie radoscia: Ale nie ma !
        Ja koszmarnie juz uprata: jak to nie ma?
        Pan wyraznie odprezony: no w magazynie juz nie mamy (teraz nie pamietam jak to
        sie nazywa fachowo, to pudelko -smiejcie sie a co mi tam : )
        Ja na to: dobrze, to poczekam, az beda, a teraz podpiesze umowe i zaplace
        Pan na to z ogromna radoscia: ale nie bedzie !
        do dzis nie wiem, o co chodzilo czlowiekowi, nie chcial sprzedac drozszej
        opcji ? Maz sie wkurzyl i do dzis placzemy sie w kablach : )
        Wiecej dystansu do zycia zycze i sprzedajacym i kupujacym
        A dialog mial klimat jak z czasow komuny w miesnym : )
        • pan_niemota Re: zabawne sytuacje z klientami 18.11.06, 17:35
          > Pan wyraznie odprezony: no w magazynie juz nie mamy (teraz nie pamietam jak to
          > sie nazywa fachowo, to pudelko -smiejcie sie a co mi tam : )
          ustrojstwo to nazywa się "RUTER" (pisane z polska).
          Z grubsza - przychodzi sobie internet, włazi do takiego rutera i chce pogadać z
          waszą siecią komputerów.
          i ten ruter sobie radzi z sygnałem, do którego kompa ma go wysłać.
          --
          zła wypowiedź? to tylko skróty myślowe
          • Gość: delta Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.chello.pl 19.11.06, 21:58
            o ile rozumiem to klientce chodziło raczej o modem bezprzewodowy taki WIFI bez
            konieczności kabli.... a nie ROUTER, który daje możliwść podłączenia więcej niż
            jednego komputera do internetu.... proponuje czytac uwazniej
            • pan_niemota Re: zabawne sytuacje z klientami 28.11.06, 22:03
              Gość portalu: delta napisał(a):

              > o ile rozumiem to klientce chodziło raczej o modem bezprzewodowy
              > taki WIFI bez
              > konieczności kabli....
              > a nie ROUTER, który daje możliwść podłączenia więcej niż
              > jednego komputera do internetu.... proponuje czytac uwazniej

              hmm... a tos mnie zadziwił. pokaz mi "modem bezprzewodowy", rzuc jakiegos linka bo z chęcia się dowiem co to takiego.
              tym badziej że to oferta tepsy, a te znam dość dobrze i cos co pozwoli na bezprzewodowość (czyli wireles) oprócz ruterów to na pewno nie oferują.

              Zreszta jakby sie chwilę zastanowić, to wykorzystanie połączenie modemu z czymkolwiek (bo i nie tylko komputery) za pomocą radia jakos dziwnie sie komponuje. tak że proponuję nie dość że czytać uwazniej, to i przynajmniej lekko zaznajomić sie z ofertą rynku
              --
              zła wypowiedź? to tylko skróty myślowe
              • Gość: A. Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.igf.fuw.edu.pl 22.01.07, 16:50
                "modemy bezprzewodowe" - nie wiem, czy słowo "modem" jest tu użyte prawidłowo,
                ale jest:
                www.blueconnect.pl/blueconnect.php?id=bc_zestaw4§ion=korp
                www.blueconnect.pl/blueconnect.php?id=bc_zestaw9§ion=korp
                Zdaję sobie sprawę, że to nie jest oferta TPSA, ale odnosze się tylko
                wspomnianego określenia.
        • Gość: animama Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.noname.net.icm.edu.pl 23.11.06, 16:55
          Z życia poza sklepem:
          Kiedy byłam w ciąży, zapytała mnie (cichym głosem i z wyrażnie zakłopotana)
          sąsiadka:
          "Czy Pani robiła te badania planetarne?"
    • zdzisl Re: zabawne sytuacje z klientami 18.11.06, 09:39
      Klient w NOMI-
      Proszę pana czy te płyty podłogowe będą pasować do Miszkania M-4?
      oczywiście! a dlaczego pan pyta?
      bo na opakowaniu pisze M2/!
      sprawdzam : a tam cena metra kwadratowego. ;-)
      • a_nonim Re: zabawne sytuacje z klientami 18.11.06, 11:00
        Opiszę kilka historyjek :)
        - swego czasu chciałam zmienic aparat telefonu komórkowego na nowszy model ,
        więc dzwonię do BOA , konsultant wypytuje o dane , i tak :
        k-na kogo jest zarejestrowany telefon?
        ja- na mnie :) (konsultant w śmiech)

        k-ma pani jakieś dochody , jakieś zabezpieczenie fonansowe?
        ja-mam męża (znowu śmiech konsultanta)

        Byc może ktoś jak założyciel tego watku nazwie to "max debilizmem" ale
        pośmialiśmy się razem z konsultantem , efektem tych moich zamierzonych żartów
        było konkretne , fachowe doradztwo :)

        A teraz sklep , na początek AGD , kupujemy żelazko marki Braun , młody
        sprzedawca zachwala :
        s- to bardzo dobre żelazko i ma tyle przydatnych funkcji....
        ja- jakie to funkcje?
        s- no...może pani firanki prasowac w pionie , no wie pani , jak wiszą , bez
        zdejmowania
        ja- to fajna sprawa ! a koszulę to też mogę tak na mężu uprasowac , tak bez
        zdejmowania?
        s- tak , oczywiście , to właśnie taka funkcja
        na co mój mąż ze śmiertelną powagą
        -a nie będzie parzyło ???
        Młody sprzedawca dopiero wtedy zorientował się co powiedział.Razem się
        śmieliśmy .

        Jeszcze raz o rzeczonym żelazku , zabieram się do prasowania , wtyczka do
        kontaktu , kontrolna lampka świeci , czekam aż się nagrzeje...nadal
        czekam ...żelazko zimne , wołam męża , mówię "żelazko nie działa , to zapewne
        zemsta sprzedawcy że się z niego śmieliśmy!" , mąż popatrzył na nieszczęse
        żelazko i...przestawił termostat z minimum na max - żelazko działa do dziś :)

        A teraz sklep spożywczy , stoisko mięsne , proszę karkówkę bez kości na co
        roztargniona sprzedawczyni "z mięsem czy bez?" , mówię , że generalnie
        wolałabym z mięsem , połapała się że się przejęzyczyła , ubaw mieli wszyscy .
        • Gość: esemes Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 00:54
          > ja-mam męża (znowu śmiech konsultanta)

          To trzeba było od razu powiedziec swoj zawod 'prostytutka'.
          • m_agata Re: zabawne sytuacje z klientami 23.11.06, 23:46
            obok spożywczaka w którym pracowałam budowali jeszcze jeden sklep i bardzo
            często robotnicy przychodzili do mnie po piwo. pewnego letniego dnia przychodzi
            taki około 50, wygląda na strapionego:
            - poprosze Tyskie.
            - a ma pan dowód?- on spojrzał na mnie z lekkim zaskoczeniem, ale całe
            szczescie zrozumiał ze to żart :)
    • Gość: jax Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 09:52
      Lepiej napisz w ktorym salonie pracujesz. Wyslemy twojemu szefowi kopie tego
      watku, zeby tez sie posmial.
    • ala9944 Re: zabawne sytuacje z klientami 18.11.06, 09:59
      W budce z warzywami kupowałam: 10 dg fasolki, 15 dg brukselki, 2 marchwki itd.,
      komponowałam menu na obiad, a sprzedawca coraz bardziej poirytowany odważał
      kolejne małe woreczki, za mną kolejka. W końcu walnął coś w stylu: Dużo tego
      jeszcze będzie? To mnie zniechęciło. Powiedziałam, że w takim razie nie, i
      dziękuję, odwróciłam się na pięcie zostawiając go z nabitym na kasę towarem.
      Wtedy wylazł ze skóry – krzyczał za mną na całą ulicę: Jak taka ma męża to ja
      mu współczuję! itp. ludzie się na mnie gapili, gdy szybkim krokiem zmierzałam
      do swojej bramy. Do końca sezonu omijałam budkę drugą stroną ulicy, na wszelki
      wypadek. Gdy budka pojawiła się wiosną, znowu zmieniłam trasę na okrężną.
      Sprzedawca tym razem wołał: Witam moją najlepszą klientkę! itp. Myślałam, że to
      podstęp, ale w końcu dałam się skusić. Nie wiem z jakiej przyczyny – może się
      wyspowiadał i dostał taką pokutę, albo pamiętał że było coś na rzeczy, ale
      zapomniał co – ale był odmieniony: częstował za darmo, zostawiał najlepsze
      kąski, nawet torby chciał nosić i umówić się na kawę.
    • Gość: wil-a-mek Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.toya.net.pl 18.11.06, 10:40
      Moja Mama prowadzi sklep osiedlowy: prasa, napoje, mrożonki itp. Od dwóch lat
      mamy totka i wtedy zaczął się kabaret. Historii dużo ale to moja ulubiona:
      przyszedł facet i mówi, że chciałby po raz pierwszy zagrać w totka. Mama mu
      wszystko wytłumaczyła...zagrał za 10 zł, na drugi dzień przyszedł z kuponem
      żeby mu oddać 10 zł bo sprawdzał w telegazecie, że nic nie wygrał:)
    • Gość: OBYWATEL Tak inteligenci z Plusa są najlepsi IP: *.gorzow.mm.pl 18.11.06, 10:46
      Ostatnio miałem przyjemność reklamowania swojego aparatu
      Rozmowa odbyła się w sympatycznej atmosferze
      bo jestem wyrozumiałym klientem
      Na stwierdzenie Pana że telefonik po rocznej gwarancji
      i naprawa będzie na mój koszt zgodziłem się, ale tylko z
      jego pierwszą częścią (że po rocznej gwarancji)
      Poinformowałem Pana, iz chcę skorzystać z
      ustawy o szczególnych warunkach sprzedaży i znianie k.c.
      Dobiero teraz sprzedawca zachowywał się tak jakby nie wiedział
      o co mi chodzi, zaczął kręcić że niby tylko rok jest ustawowo i takie tam...
      ale niestety jestem poinformowanym obywatelem znającym swoje i sprzedawców
      prawa i obowiązki. Żal mi bylo tego sprzedawcy bo faktycznie chyba nie wiedzial
      o co mi chodziło a powinien to wiedzieć....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka