Dodaj do ulubionych

zabawne sytuacje z klientami

    • myszeks24 Re: zabawne sytuacje z klientami 24.11.06, 13:42
      PRACOWAŁAM W AGENCJI POCZTOWEJ, PRZYSZEDŁ JAKIS PAN I PYTA: "DO KTÓREJ JEST
      PANI CZYNNA? " NA CO Z KAMIENNĄ TWARZĄ MU ODPOWIEDZIAŁAM : " JA CAŁODOBOWO ,
      AGENCJA DO 18 " MOJA SZEFOWA JAK I KLIENCI NIE MOGLI SIE POWSTRZYMAĆ ZE ŚMIECHU
      A PAN ZROBIŁ MINĘ JAKBY KTOŚ GO CZYMŚ TRAFIŁ, PO CZYM PRZEPROSIŁ ZA ŹLE
      SFORMUOWANE PYTANIE I ZOSTAŁ NASZYM STAŁYM KLIENTEM :)
      • Gość: los_ogrodnick Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.11.06, 17:42
        hm ,a ja kiedys miałem taka dziwaczna sytuacje
        do sklepu z meblami ogrodowymi wchodzi pani,uwaznie przyglada sie meblom
        ogrodowym

        wskazując na stół pyta: czy to jest stół?
        tak to jest stół pada odpowiedż
        pani wskazuje na krzesło: a to jest krzesło,pada pytanie
        tak,krzesło
        w tym momencie pani oburzona:
        idiotke ze mnie robicie ,przeciez widze,jestem lekarka
        i trzask dzwiami i tyle ja widzielismy

        • Gość: agata_s2 Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.lsp.edu.pl 28.11.06, 19:57
          do los_ogrodnick
          Staram się nie pisać opinii o innych postach, ale myślałam, że się popłacze ze
          śmiechu, rewelacja.
          • dawid1966 Re: zabawne sytuacje z klientami 01.12.06, 23:01
            klientka poproszę "Chwilę dla ciebie"-ja kiedy?Czy ma pan"Przyjaciółkę"?-ja nie
            ale szukam ...Czy jest "życie na gorąco"?-a może być na zimno?
            • Gość: kasia Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.trzechwieszczy133.trustnet.pl 31.12.06, 14:16
              Moja zabwna sytuacja w kiosku
              Ja - czy ma pan "Dziewczynę"?
              Pan z kiosku (młody dość;)-Nie mam..A co chciałabyś nią być?
              Ja - Nie, ja chcialam sobie tylko kupić "dziewczynę" po co mi chłopak?

              Dopiero później zorientowałam sie co głupiego palnęłam:D Pozdrawiam
              • Gość: dawid1966 Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.zgora.dialog.net.pl 21.01.07, 13:34
                a czy to czasami nie było w świebodzinie?
    • Gość: nieznany Re: zabawne sytuacje z klientami IP: 193.24.202.* 03.12.06, 16:02
      Zasłyszane. Sytuacja w aptece.
      Jakiś facet wchodzi do apteki i pyta czy może tutaj puścić totka...
    • gosja_1 Re: zabawne sytuacje z klientami 28.12.06, 23:37
      Specyfika tego forum mnie po prostu wkurza. Rzadko się wypowiadam, ale czytam
      bardzo często, więc moja obserwacja jest jak najbardziej uzasadniona. Nie
      rozumiem, dlaczego tutaj wchodzą tacy tępi ludzie. Kiedy czytam to forum
      przestaję się dziwić, że już od podstawówki wałkuje się te biedne dzieci testami
      kompetencji - po prostu nasze społeczeństwo ma problemy z czytaniem ze
      zrozumieniem. Może ów testy coś pomogą i za parę lat będę czytać fora i nie
      będzie mnie krew zalewała.
      A teraz do rzeczy - skoro ten temat jest o tym, co klienci robią, to chociażby
      leonwawa pisał o nich jako nieukach, debilach, idiotach, niedo...ch, najgorszych
      jakich się da - TEMAT JEST O SYTUACJACH, jakie się z nimi przytrafiły, a nie o
      tym, że wam przeszkadza sposób wyrażania się autora tematu. Bo już można pisać o
      śmiesznych sytuacjach ze sprzedawcami [bo to prawie to samo], ale bez tego
      idiotycznego 'a leonwawa to cham, prostak, po co pracuje, dlaczego, jak mu nie
      pasuje to niech spada na bambus' ludzie! Ja, jak wielu innych, przychodzimy
      tutaj czytać na temat, a nie jakieś wasze 'ale'.
      Już nie mówię o tym, że jak komuś cokolwiek przeszkadza, to niech założy
      ODDZIELNY temat o sprzedawcach, którzy są chamscy czy diabeł wie jacy jeszcze.
      Moim zdaniem sprzedawca powinien być w 100% kompetentny i mieć pojęcie o tym,
      czym się zajmuje. A spotkałam się z takimi, którzy patrzyli na mnie jak na
      największą idiotkę, chociaż wiedziałam co mówię i twierdzili, że nie mam racji.
      Przykładem może być moja chęć kupienia kabla do kamery, aże ja prosta kobieta
      jestem, to się zapytałam najpierw, a sprzedawca zwyczajnie mi powiedział, że
      niemożliwe, aby kabel można było dokupić, bo kable to tylko do droższych kamer,
      a do mojej to już nie ma żadnego [nota bene kamera za przeszło 1000 zł, moim
      zdaniem bardzo dobra wręcz]. Ehehe! Pojechałam na cho..rną giełdę elektroniczną
      i przy byle jakim stoisku przy okazji kupiłam sobie kabel. Gdyby ten sprzedawca
      miał jakiekolwiek pojęcie, to chociażby mnie uważał za kompletną idiotkę, nie
      wciskał by mi jakiejś bzdury.
      Albo wysiadł mi dysk w komputerze i tak poszłam do serwisu, a że mi zależało na
      czasie to ich męczyłam, żeby wstawili nowy, że ja przyjdę kiedy tylko zrobią po
      tego kompa bla bla i to wszystko. A potem coś mi znowu wysiadło i tak latałam do
      nich co chwilę, po prostu załamywali się chłopcy, ale zamiast się rzucać, jacy
      to oni straszni i niewychowani, bo od razu traktują mnie jak ułomną i tłumaczą
      co i jak, to sobie pogadałam z nimi, pożartowałam i udowodniłam, że takim
      tępakiem nie jestem. I okazało się, że fajni są, tyle, że byłam świadkiem, jak
      kilka razy przychodziły do nich głupie blondynki, więc się nie dziwię, że już
      wszystkie tak po całości za debilki uważali.
      • Gość: leming Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.aster.pl 31.12.06, 14:32
        gosju_1, przykro mi, ale nie moge ci przyznac racji. Z chamstwem i buractwem
        nalezy walczyc przy kazdej okazji, nie przekraczajac wszakze granic dobrego
        smaku, aby samemu do grona chamow/burakow zaliczonym nie zostac. Stad
        utyskiwania na "leonwawe" i innych. Sytuacje opisywane w tym watku mialy byc
        SMIESZNE i CIEKAWE, a nie wykazujace za wszelka cene wyzszosc autorow postow nad
        anonimowym bohaterem zbiorowym, jakim sa klienci.
        • gosja_1 Re: zabawne sytuacje z klientami 01.01.07, 10:29
          W porzadku. Nie mowie, ze powinnismy zachowywac sie do tego stopnia zle. Wlasnie
          mnie to w tym forum niesamowicie denerwuje. Ktos poddaje temat a ludzie, zamiast
          po prostu odpowiadac, pisza bzdury. A jezeli pisza o sytuacjach zwiazanych z
          innymi ludzmi wypowiedzi z reguly raza tak negatywnym odniesieniem, ze sie
          czytac nie chce. Mi chodzi glownie o to, aby trzymac sie tematu [a niektorzy
          chyba wchodza tutaj tylko po to, aby przyczepiac sie do innych i wytykac im
          bledy]. A nie jak tutaj, ktos opisuje cos i nagle wstawka "bo baba byla glupia i
          telefonu nie umie obslugiwac" etc. Tak jak w innych tematach, np. o obciachowych
          prezentach. Zaraz pojawia sie 'bo oni sa bogaci, a mi nic nie dali, bo glupi
          ktos tam, co cos tam'. W kazdej wypowiedzi, przyznaje racje, powinien byc
          zawarty szacunek do innych forumowiczow, a takze do osob, o ktorych sie pisze
          [bo z reguly nie pojawiaja sie tematy o jakichs skrajnie dziwnych sytuacjach].

          Ale zauwazyles, lemingu, ze niestety czesto tutaj zdarza sie przekraczanie ow
          granic dobrego smaku? I kolo sie kreci. Jeden sie czepia, a potem wychodzi, ze
          jest gorszy [bardziej chamowaty, niewychowany itd.] od tej osoby, do ktorej mial
          'ale'.
      • czwarty.wymiar Dziwna "logika" 02.01.07, 15:57
        Co Ty niby postulujesz? Żeby nie reagować na chamstwo i głupotę, bo wątek ma inny temat? Żartujesz chyba.

        P.S.
        Więcej "ładu i składu", bo ciężko się Ciebie czyta.
    • Gość: xyza Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.134.219.81.static.kielce.msk.pl 02.01.07, 17:03
      ja w sklepie: poprosze kilo margarynek ;))))
    • yabol428 Re: zabawne sytuacje z klientami 20.01.07, 14:11
      Konsultant: Poproszę Pana nazwisko.

      Klient: Moje, czy żony?

      Konsultant: Czy mają państwo różne nazwiska?

      Klient: Nie.



      Klient: Ja kupiłem dziś kartę Tak-Tak i nie zdążyłem jej jeszcze
      zaktywować, ale chyba ją zablokowałem.



      Klient: Ja mam taki malutki problem...

      Konsultant: Tak, słucham?

      Klient: Zdeptałem swój telefon.



      Konsultant: Powinien Pan wybierać numery bez zera, proszę pana.

      Klient: Dokładnie tak robię.

      Konsultant: Proszę podać mi więc numer jaki pan wybiera.

      Klient: 072...



      Konsultant: Proszę wyjąć z aparatu kartę SIM.

      Klient: Nie mogę tego zrobić - ręce mi się trzęsą.



      Klient: Czy komórka może sama puszczać sms-y?



      Klient: Ja kupiłem ten telefon i co ja mam teraz zrobić?



      Klient: Proszę pana, ja się założyłem z kolegą i włożyłem swojego
      Siemensa M35 do szklanki z wodą, i teraz nie chcą mi
      go naprawić w ramach gwarancji.



      Konsultant: Żeby zmniejszyć koszty na tym koncie mogę jedynie
      zasugerować zmniejszenie ilości wykonywanych połączeń.

      Klient: Aha, a na czym to polega?



      Klient: Gdzie ja mogę zadzwonić, żeby kogoś opieprzyć?



      Klient: Proszę mi natychmiast podać lokalizację mojego drugiego
      aparatu, wiem, że jest to możliwe, bo widziałem coś takiego
      na filmie SF.



      Klient: Proszę pana, ja słucham jak ktoś mi się nagrał na poczcie
      głosowej i staram się odpowiedzieć tej osobie,
      i krzyczę "Halo, halo!", ale ona mnie nie słyszy.



      Klient: Proszę mi powiedzieć, jakie promocje będziecie mieli
      we wrześniu przyszłego roku?



      Klient: Dlaczego Alcatel ma antenkę z prawej strony,
      Siemens z lewej, a Nokia w ogóle nie ma?



      Konsultant: Proszę pani, w dniu dzisiejszym pani konto było mniejsze
      niż 10zł.

      Klient: Nie.

      Konsultant: Proszę pani, pani konto wynosiło dziś 2,46zł, czyli mniej
      niż 10zł.

      Klient: Nie.



      Klient: Proszę pana, mam taki problem, ja nie wiem czy mam
      przyjemność z tym samym panem...?



      Klient: Proszę pana, mi chodzi o ten aparat Motorola
      za 49 złotych netto. Czy to jest cena brutto?



      Klient: Jak wyjadę na Hawaje to ten telefon będzie działać?

      Konsultant: Tak.

      Klient: A ten z domu?

      Konsultant: Przepraszam, czy pan chce zabrać telefon stacjonarny?

      Klient: A który lepiej działa?



      Klient: Panie, mam problem! Nie mogę wejść w moją sekretarkę!



      Klient: Dzień dobry, chciałbym rozmawiać z iwentyfikacją...
      z identyfikacją... - no! z tymi od pieniędzy!



      Klient: Czy mogłaby mi pani rozciągnąć telefon na Niemcy?
      (chodziło o roaming)



      Klient: Przepraszam, ale ile naszczekałem do wczoraj?
      (pytanie o bieżący rachunek)




      Klientka: Proszę pani, ja byłam wczoraj na grzybach i pies
      mi zablokował telefon i on teraz pisze, że trzeba PUK wpisać. (coż za mądry
      pies, trzy razy sam kod PIN zle wpisał)




      Klient: Czemu nie mam tej jadaczki w poczcie na powitanie?



      Klient: Chciałbym uaktywnić krycie numeru.




      Konsultantka: W tej taryfie będzie miał pan szczyt od siódmej
      do dwudziestej...

      Klient: To chyba po viagrze.



      Klient: Ile ja mogę w sumie, ogółem, rozmawiać w ramach
      bezpłatnych minut?

      Konsultantka:A w jakiej jest Pan taryfie?

      Klient: Kielce Taxi... ale co to ma do rzeczy?



      Klient: Czy to z Panią rozmawiałem przed chwilą?

      Konsultantka:Nie. Tu w infolini siedzi sporo osób.

      Klient: A to w takim razie nie ma sensu, żebym Pani
      wszystko jeszcze raz tłumaczył.



      Klient: Dzień dobry, chciałbym zlokalizować gdzie teraz jest
      moja żona, bo dzwoniłem do niej i mówiła, że jest
      w Szczecinie, a miałem wrażenie, że pojechała jednak
      gdzieś indziej. Gdzieś w rejony Władysławowa.

      Konsultant: Ale my nie jesteśmy w stanie zlokalizować pańskiej żony.

      Klient: Pani ją bezczelnie kryje! Jak nie możecie jej zlokalizować,
      jak ja do niej przed chwilą dzwoniłem i ją zlokalizowałem?



      Klient: Witam. Ja dzwonię, bo właśnie jestem poza zasięgiem
      sieci i chciałbym się dowiedzieć, czy państwo mogą
      mnie połączyć.



      Klient: Dzień dobry. Przeczytałem właśnie w gazecie, że Państwo
      mogą mnie podsłuchiwać nawet jak ma wyłączony telefon.
      Czy to prawda?



      Klient: Pani, na wyświetlaczu koperta mi się pokazała.

      Konsultant: Ma pan wiadomość na poczcie.

      Klient: A to dziękuje. Do widzenia.
      15 minut później...

      Klient: Panie jaja sobie pan ze mnie robisz!!!!!! Byłem na poczcie
      we wsi i tam żadnej poczty dla mnie nie ma...

      Konsultant: Ma pan wiadomość na telefonie...
      (klient się rozłączył)
    • majka_r12 Re: zabawne sytuacje z klientami 22.01.07, 11:08
      "czy ma pani "frotki" do czarnych włosów ?" - chodziło mi o czarne gumki do
      włosów
      "czy z tych farb zielonych ma pani kolor zielony ?"
      to wszystko są moje twory, na usprawiedliwienie powiem tylko, że były wakacje i
      mowa wyprzedzała myśli, panie obsługujące wykazały pełne zrozumienie i uśmiech.
      • bighi Re: zabawne sytuacje z klientami 25.01.07, 23:29
        Witam

        Pracuję w Towarzystwie Ubezpieczeniowym zajmującym się głownie ubezpieczeniami
        samochodów, najczęsciej po odebraniu telefonu słyszę: " Państwa klient mnie
        stuknął ( puknął )".
        Ostatnio przyszła para klientów i złożyli pisemną skargę na agentkę, podająć
        jej nazwisko jako osoby która wprowadziła ich w błąd, po jakimś czasie zostali
        wezwani na konfrontację z agentką która nie przyznawała się do błedu, po
        przyjściu stwierdzili że to nie ta osoba i oni jednak chcą tę skargę wycofać,
        ponieważ nie mają już czasu się tym zajmować.
    • Gość: popo Re: zabawne sytuacje z klientami IP: 217.30.157.* 26.01.07, 09:51
      doradca- "proszę napisać ,,potwierdzam odbiór harmonogramu''"
      klient- napisał "potwierdzam program harmonogramu" lub "potwierdzam odbiur
      charmonogramu"

      :-)

      książki za darmo
      pp.zlotemysli.pl/zrobto.php
    • tazega zabawne sytuacje - obsługa piekarni 26.01.07, 15:25
      Mam swoja ulubioną piekarnię-cukiernię. Codziennie prawie tam chodzę. Od dawna
      kupuję pyyyszne wisniowe ciastko, ktore , niestety, dziwacznie i bezsensownie
      wg mnie sie nazywa. Pytam więc ktoregos razu młodej rezolutnej sprzedawczyni:
      -Przepraszam Pania, czemu to ciasto nazywa się grzebień? (dokładnie: grzebień
      wisniowy)
      Na co ona:
      -Bo z wiśniami.
    • Gość: dalini Re: zabawne sytuacje z klientami IP: 195.136.30.* 26.01.07, 17:13
      Parę lat temu ( cztery ) pracowałem w jednym z banków ( z wielkiej piątki -
      standardy obsługi "best service" opanowane do perfekcji, zgodnie z wymogami
      stawianymi przez pracodawcę ). Siedzę "za ladą", w oddziale akurat żywej duszy,
      nagle do oddziału wpada pani tak "na oko" 45 lat. Bardzo orginalnie ubrana tzn.
      żółta mini , plisowana, żołta bluzka w czarne grochy z mega wielkim dekoltem,
      żółta opaska na głowie, ostry żółty makijaż. Słowem słoneczko ( no takie
      zachodzące ).
      Staje przed ladą na co ja reaguję zgodnie ze standardem obowiązującym w banku:

      J - ja,
      S - klientka

      J: - dzień dobry w czym mogę pomóc,
      S: - ( dziwnie na mnie spogląda i zaczyna chwiać się z boku na bok, z nogi na
      nogę, nie odpowiada na moje powitanie, jestem już nieco speszony ale brnę
      dalej ),
      J: - piękna dzisiaj pogoda, nieprawdaż ( a rzeczzywiście była ładna )
      S: - dzien dobry
      J: - ( no to myślę no bracie jest nieźle, reaguje )w czy mogę Pani pomóc,
      S: - jak to w czym chłopcze,
      J:- (upsss, będzie gnój myslę )nie rozumiem
      S: - to ja się Ciebie pytam w czym pomóc,
      J: - (starciłem wątek, best service szlag trafił, działam intuicyjnie ) no w
      czym,
      S: - co w czym ?
      J: - no właśnie w czym mam Pani pomóc? ( współpracownicy zerkają, zaczynają się
      pod nosem śmiać )
      S: - Jak chcesz to mogę Ci pomóc, oszalejesz,
      J: - ( spadam z krzesła ) Dlaczego miałbym oszaleć ? - pytam
      S: - bo każdy któremu pomagałam oszalał ze szczęścia,
      J: - cieszę się i rozumiem ( wtrącam, po chwili gryzę się w język, ale
      chlapnąłem to przez zdenerwowanie )
      S: - nie synku, Ty nie wiesz co to radość i jak ją dawać
      J: - ( rany boskie ratuunkuuu )no jest wiele sposobów ( upsss, znowu bez sensu )
      S: - jest mnóstwo i ja wiem jak
      J: - ( uśmiecham się tylko jak głupek bo nic mi nie przychodzi do głowy )
      S: - ja wiem jak bo JA JESTEM KRÓLOWĄ MARYSIEŃKĄ, MÓJ BONAPARTE ( po czym
      wymownie opiera się o ladę tak aby ten 45 - letni biust wylewał się spod jej
      dekoltu wprost na moją klawiaturę )
      J:- ( nie wiem do dzisiaj czemu, ale tak mnie to zaskoczyło, że jak mały
      chłopiec odpowiedziałem ) to nieprawda nazywam się ( tu wymieniłem imię i
      nazwisko )i jestem doradcą klienta ( na co współpracownicy już w głos zaczęli
      śmiać się z całej jakże surrealistycznej sytuacji ) w czy moge pomóc
      S: żegnaj chłopcze ( powiedziała i wyszła )

      O tej historii będę długo pamiętał
    • yabol428 Re: zabawne sytuacje z klientami 14.02.07, 00:57
      1. Klient: Moja podkładka do myszy nie jest podłączona Doradca: Nie jestem
      pewien, czy rozumiem. Pańska podkładka nie powinna mieć żadnych kabli. Klient:
      To skąd w takim razie będzie wiedziała, gdzie jest moja mysz. Czy to jest
      bezprzewodowe??

      2. Doradca: Proszę nacisnąć dowolny klawisz, by kontynuować. Klient: Nie mogę
      znaleźć "Dowolnego klawisza"

      3. Klient: Na komputerze wyskakują mi nieprzyzwoite pop-upy. Nie chcę, żeby moja
      żona myślała, że to ja. Doradca: Usunę je dla pana. Klient: A jak będę mógł je
      odzyskać, kiedy mojej żony nie będzie w domu?

      4. Klientka: Poznałam mężczyznę przez internet. Możecie dać mi jego numer?

      5. Doradca: Ma pan oprogramowanie szpiegujące w komputerze. To jest przyczyną
      problemów. Klient: Szpiegujące? Widzą przez monitor, jak się ubieram???

      6. Klient: Jak mogę zmienić kanał w monitorze? Doradca: Pański monitor, w
      przeciwieństwie do telewizora, nie ma programów. Klient: Ale wczoraj oglądałem
      kanał internetowy!

      7. Doradca: Czy może pan kliknąć na "Mój komputer?". Klient: Ale ja nie mam
      pańskiego komputera, tylko swój własny.

      8. Klient: Mój czternastoletni syn założył hasło na komputerze i nie mogę się do
      niego dostać. Doradca: I co, zapomniał hasła? Klient: Nie, ale nie chce mi
      powiedzieć, bo wcześniej dałem mu karę.

      9. Klient: Straciłem moją pracę. Doradca: Zobaczmy w jaki sposób możemy odzyskać
      pliki. Klient: Nie zrozumieliśmy się. Straciłem pracę i chcę się podłączyć do
      internetu, żeby znaleźć nową.

      10. Klient: Internet mi nie działa. Doradca: Jakiego modemu pan używa, czy
      wszystko jest podłączone? Klient: Nie. Jeszcze nie wyjąłem komputera i modemu z
      pudełek!
      • Gość: kate07 ankieciarze IP: *.aster.pl 15.06.07, 22:50
        Na ulicy zaczepil mnie facet w sprawie wypelnienia ankiety. Ja mu na to ze
        wczoraj juz wypelnilam taka ankiete na temat plynow do plukania tkanin....
        - prosze pana, a co takiego dajecie za wypelnienie ankiety?
        - czekolade
        - uuu.. psze pana ale ja wczoraj dostalam czekolade. Rozpuscila mi sie w
        torebce i musialam ja wyrzycic!

        ...kolesia zamurowalo.
        • Gość: Kondzio Re: ankieciarze IP: *.centertel.pl 16.06.07, 12:25
          Pracuję w jednym z salonów operatora komórkowego. Ostatnio przyszła klientka,
          która chciała posiadać w domu internet. Pytam, czy posiada komputer stacjonarny
          czy też może laptopa. Patrzy na mnie jak na durnia, zadającego dziwne,
          niezrozumiałe pytania....pytamponownie, jaki posiada komputer, i po chwili
          słyszę odpowiedź: nie mam komputera, a to trzeba mieć?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka