Dodaj do ulubionych

Czego nasi mężowie nie są w stanie odróżnić...

    • Gość: misia-sonia Re: Czego nasi mężowie nie są w stanie odróżnić.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.06, 22:13
      A jako typowa kobieta nie odróżniam Ligi Mistrzów od Pucharu UEFA a tego z kolei
      od Misrzostw Swiata. I O!
    • Gość: Wasi Re: Czego nasi mężowie nie są w stanie odróżnić.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.06, 23:11
      ja np jestem w stanie dostrzec jedna niesamowita rzecz jak meteoryt mijajacy
      nasza kule ziemska

      Nowa falde na mozgu mojej kobiety

      jest widoczna jak latarnia we mgle, stoi samotna, niesmialo wynurzajac sie lecz
      gdy sie przylozy oko mozna juz ja dostrzec dosc dokladnie!
    • Gość: wasi Re: Czego nasi mężowie nie są w stanie odróżnić.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.06, 23:12
      aha i jestem w stanie odroznic ja od pozostalych , w sumie nie trzeba byc
      spostrzegawczym jest ich tam niewiele
      • meduza7 Co mój mąż odróżnia 13.12.06, 23:30
        Wodę z kranu w łazience od wody z kranu w kuchni (dla wyjaśnienia: mamy jedno
        ujęcie). Kiedyś chciałam zrobić herbatę, a ponieważ zlew w kuchni miałam
        totalnie zapchany (nie lubię zmywać) i trudno mi było podstawić czajnik pod
        kran, poszłam nalać wody do łazienki. Zaprotestował oburzony, że on nie będzie
        pił herbaty na wodzie z łazienki!
        • Gość: Niuśka Re: Co mój mąż odróżnia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.06, 00:15
          meduza7 napisała:

          Zaprotestował oburzony, że on nie będzie
          > pił herbaty na wodzie z łazienki!

          Ale buzię w wodzie z łazienki umyje i będzie czuł się czyściutki, prawda? Męska
          logika :)))
    • pandora_ Re: Czego nasi mężowie nie są w stanie odróżnić.. 14.12.06, 00:06
      Oliwy od oleju
      Kolory - jak każdy chyba mężczyzna - nie zna kolorów, czy też odcieni
      szczególnie w spektrum niebieskim i zielonym, nie widzi seledynu, morskiego,
      błękitu, tylko jasny i ciemny niebieski oraz "ogólnie zielony"
      różnych akcentów angielskiego
      intonacji - dla niego wszystko chyba brzmi płasko jak deska, stąd ulubioną
      muzyką jest umpa-umpa, jakieś Scootery, choć ma w kolekcji sporo wartościowych
      pozycji
      eseju od wiersza :)

      A ja nie odróżniam od siebie setki rozmaitych używanych przez niego narzędzi
      (software), aplikacji itp. Ale za to narzędzia takie domowe to jasne. Kiedyś nie
      miałam pojęcia czym się rózni klucz francuski od czegoś tam, potem mi przestało
      być potrzebne na zasadzie, że wiem, jak wygląda klucz francuski, a te pozostałe
      to właśnie coś tam :)
    • szpagietka Re: Czego nasi mężowie nie są w stanie odróżnić.. 14.12.06, 00:37
      Części pleców: łopatki i krzyża. Wyszło jak narzekał że go boli łopatka i
      zdziwił się jak się zapytałam która.
      Kapusty od sałaty.
      • meduza7 Re: Czego nasi mężowie nie są w stanie odróżnić.. 14.12.06, 08:20
        Może się przyznam, czego ja nie potrafię odróżniać: różnych marek. I to nie
        tylko samochodow, co można by wyjaśnić moim babskim umysłem, ale rownież
        ciuchów. W związku z czym uważam, że japoński zwyczaj noszenia firmowych metek
        na możliwie najbardziej widocznym miejscu wcale nie jest taki głupi ;)
    • Gość: tututu i?..to tylko reklama IP: *.pools.arcor-ip.net 14.12.06, 09:53
      moja kolezanka pracujaca w firmie produkujacej kosmetyki mowie, ze w zasadzie
      roznic nie ma miedzy plynami do kapieli i pod prysznic. Skladniki sa bez mala
      identyczne. A to ze sa plyny pod prysznic i do kapieli:) to tylko chwyt
      reklamowy zeby sie wiecej ludzi "nabralo"... bo:

      a. jak ktos ma wanne to moze pomyslec, ze po co mu plyn pod prysznic.
      jak ktos ma prysznic to po co mu plyn do kapiieli..

      a tak to to samo o roznych nazwach a klientow dwoch:)))

      • croyance Re: i?..to tylko reklama 16.12.06, 17:57
        Ja mam w oczach zawsze taka wizje, ze w fabryce kosmetykow stoja pudeleczka:
        krem na noc, krem na dzien, kren do rak, krem do stop etc. a baba taka wielka
        chochla nalewa do tych pudeleczek plyn z jednego wiadra :-D

        I chocby nie wiem co, nie potrafie sie tej wizji pozbyc; zawsze traktowalam
        kosmetyki zamiennie i nic mi sie nigdy nie stalo (krem do twarzy jako balsam do
        stop, krem do stop jako krem do rak, mycie sie zelem intymnym etc. etc.) dla
        mnie to wszystko to samo, dziala identycznie i tyle.
        • Gość: AW Re: i?..to tylko reklama IP: 87.204.12.* 18.12.06, 13:01
          No nie: różnią się poziomem natłuszczenia. Pięty smarowane kremem do twarzy na
          dzień mi nadal pękały. A krem na noc zadziałał odpowiednio :-)
          • Gość: croyance Re: i?..to tylko reklama IP: *.server.ntli.net 18.12.06, 21:34
            No patrz, a na mnie maja identyczny wplyw. Moze dlatego, ze nie mam zadnych
            problemow z cera i czy stosuje kremy czy nie to i tak wygladam zawsze tak samo.
            Wlasciwie podejrzewam, ze wszystki kosmetyki to sciema.
    • Gość: adam81w moze swoich zon w haremie :) ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.06, 10:36
      s
    • maklert Czego nasze zony nie są w stanie odróżnić.. 14.12.06, 10:44
      Moja zona nie odroznia:
      - samochodow, jak pytam np. jakie ktos kupil auto, mozna sie spodziewac
      odpowiedzi: czerowne
      - LPR od SLD
      - oralu od analu :D



    • dakusia oj justyna.... 14.12.06, 11:55
      Tobie to juz wszystko mozna wmowic poprzez reklame..
      ... moze wyjasnij nam na czym polega ta roznica??
      .. tylko na nazwie!!
      masz fajnego meza, nie rob z niego tempego, niemyslacego niewolnika reklam!

      powodzenia kobieto!
      • Gość: Piotr Re: oj justyna.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.03.07, 20:20
        > masz fajnego meza, nie rob z niego tempego, niemyslacego niewolnika reklam!

        Tia.... "TEMPA" to Ty jesteś
    • laleczka17 Re: Czego nasi mężowie nie są w stanie odróżnić.. 14.12.06, 13:49
      Swietny temat...moj maz nie odroznia kolorow i to nie dlatego ze jest
      daltonista.Ktoregos dnia poprosil, zebym mu przyniosla z drugiego pokoju "te
      bordowe"spodnie.Problem taki, ze zadnych bordowych spodni nie mial (facet w
      bordowych spodniach??).Wytlumaczylam mu ze nie ma takich.poszedl do pokoju i
      przyniosl je mowic;"no to te,przeciez sa bordowe" Dodam, ze kolor byl ciemno
      szary.To samo z innymi kolorami; rozowy jest czerwonym, czerwony pomaranczowym,
      zielony niebieskim, takich pojec jak lila roz, morski, lawendowy chyba wogole
      nie zna...:) Dodatkowo nie odroznia spodnicy od sukienki standardowo,wszystkie
      kosmetyki sa tym samym jesli sie mydla, glowe myl zelem do ciala dopoki mu nie
      kupilam "meskiego" szamponu, teraz juz wie ktory to bo na opakowaniu jest
      zdjecie mezczyzny:)) Do tego nie wie po co jest krem do twarzy i uwaza ze
      mezczyzni tego uzywac nie musza.Nie wie czym jest peeling, nie mial pojecia co
      to jest.Smieje sie gdy ja nie wiem czym jest karta graficzna, gdy nie
      odroznialam kiedys dysku twardego od karty graficznej...obecnie ze wzgledu na
      moja prace radze sobie z tym swietnie ale do dzis nie pamietam czym sie rozni
      parametr GB od MB i do czego sie tyczy:).Nie znam sie na narzedziach, boje sie
      wkrecic zarowki, duzo rzeczy jest dla mnie tym samym poprostu.Faceci sa
      komiczni gdy nie znaja sie na kosmetykach, kobiety dla facetow gdy nie znaja
      sie na samochodach/komputerach itp.I tym sie roznimy...dzieki temu jest
      smiesznie
    • laleczka17 Re: Czego nasi mężowie nie są w stanie odróżnić.. 14.12.06, 14:42
      aha, maz twierdzil ze szwagrem ze sa tusze do powiek i cienie do rzes :))
      odrozniam sutki od brodawek jak i lipomastie od ginekomastii, maz odroznia je
      tak moje sa wieksze (brodawki)moje mniejsze" albo na odwrót,

      Ja nie odroznialam;
      dysku twardego od dyskietki
      komorki od telefonu
      zartuje :) Jak wiekszosc plci pieknej samochod to samochod, kolor jest tylko
      innny czyli pytam "jaka to marka?Tak, ten czerwony" i do tej pory wiem jaki to
      maluch i syrenka i garbus, reszta dzieli sie dla mnie na "te duze samochody
      osobowe" i ciezarowki (ciezarowka to tez tir, prawda?). Nie odroznialam karty
      Gigabyte 8800 od zintegrowanej, gry sa takie same;strzelanki, strategiczne i
      dla dzieci, nazwy tez sa takie same tzn.kazda strzelanka jest taka sama nie
      wazne czy jakis Quake czy cos tam,matryca i piksele tez bylo tym samym i do tej
      pory mam czasem problem z odroznieniem, dodatkowo nigdy nie zapamietam jakiegos
      DDR co to jest mimo ze pytalam ze sto razy i tak dalej:)
      • daba2000 Re: Czego nasi mężowie nie są w stanie odróżnić.. 14.12.06, 14:47
        Rajstop od pończoch
      • Gość: ahoo Re: Czego nasi mężowie nie są w stanie odróżnić.. IP: *.sds.uw.edu.pl 14.12.06, 15:18
        Nie każda ciężarówka jest tirem.
        TIR to skrót nazwy konwencji uproszczającej transport międzynarodowy. Tirem może być każdy samochód nawet wyglądający na osobowy, wystarczy że kierowca zadba o odpowiednie formalności.
    • Gość: kreska.znak.biz Re: Czego nasi mężowie nie są w stanie odróżnić.. IP: *.multicon.pl 14.12.06, 18:30
      nie odroznia
      PKO od PZU
      formatu c4 od b4
      firm ktorych nazwa zaczyna sie od multi (a mamy do czynienia z 3ma jednoczesnie)


      kolory... w przeciwienstwie do wiekszosci facetow odroznia wiecej niz
      podstawowych 16 (pracownik sklepu z farbami zbieral szczeke z podlogi slyszac
      ze dyskutuje ze mna czy zielen ma byc bardziej pistacja czy bardziej kiwi)
      odroznia tez (sic!) sukienke od spodnicy
      za to nie odroznia produktow spozywczych. Jak w domu brakuje chleba a jest
      tuzin jaj, ze sklepu przyniesie.... drugi tuzin bynajmniej nie pieczywa
    • Gość: kreska.znak.biz Re: Czego nasi mężowie nie są w stanie odróżnić.. IP: *.multicon.pl 14.12.06, 18:43
      -pojemności RAM od pojemności HDD
      -konta email od konta użytkownika na serwerze
      -serwera od domeny

      ja za to za chiny ludowe nie odroznie poloneza od renault itd, szpachli od
      zaprawy czy co to tam jest
      a moja mama dlugiej kurtki od plaszcza oraz notesow/kalendarzy (nie ma
      znaczenia czyje. wazne ze mozna w nim pisac)
    • aiszo Azorek odezwij się!!!! 14.12.06, 22:28
      Azorek, błagam , odezwij się. Mój ślubny, też belwederski nie umywa się do
      Twojego.Jest techniczny.Nigdy nic nie pamięta,zawsze ja muszę przypominać mu o
      "ważnych" datach. Poza tym, że coś się wylało i wziął mój ręcznik( bo był
      najbliżej), o tym nie mówię.Twoje posty zostaly już wydrukowane i przesłane
      przyjaciołom.Nie gniewaj się.Powiedz coć o swoim szwagrze i teściu. PROSZĘ. Ja i
      moje córki czekają. Nie uwierzysz, ale mój ślubny zagląda mi przez ramię i się
      śmieje i czeka na więcej.:D. A jest TECHNICZNY !!!!:d
      • annalena Re: Azorek odezwij się!!!! 15.12.06, 03:42
        ja też czekam! prosimy!
        • agata_s2 Sukienka i spódnica 15.12.06, 13:47
          Z uwagi na to, że najcześciej nie rozróżnianym u mężczyzn ubrań są spóndica i
          sukienka to może postaram się łopatologicznie wytłumaczyć:
          - spódnica - od pasa w dół, długość dowolna (jak spodnie), tj. może być mini a
          może być do kostek, aby móc wyjść na ulicę konieczne jest założenie jakiejś
          bluzki;
          - sukienka - jest jednym elementem, można tylko w niej wyjść na ulicę, długość
          dowolna.
          To może tak jeszcze łopatologiczne tłumaczenie rzutów:
          karny - to rzut ( czyli kopnięcie piłki) wykonywany z odległości 11 m od
          bramki, gdzie jest tylko piłkarz, który strzela i bramkarz, którego zadaniem
          jest obronić (rzadko się to udaje); najczęściej stosowany po faulu w polu
          karnym;
          wolny - rzut (czyli kopnięcie piłki) wykonywany po faulu (nieprzepisowym
          zagraniu) na zawodniku w środku pola (wszędzie na boisku oprócz pola karnego),
          A ja nie odróżniam, w którą stronę mam pójść jak wychodzę ze sklepu
          (szczególnie w centrach handlowych) - zawsze pójdą w złą stronę, moje kochanie
          to już mnie tylko za rączkę łapie i patrzy się z politowaniem.
    • ampolion Re: Czego nasi mężowie nie są w stanie odróżnić.. 15.12.06, 21:31
      Trochę innego typu bo językowe nieodróżnianie, ale raczej komiczne.
      Znajoma powiedziała mi kiedyś, że kupiła "the kitchen bugs". Kwestia
      wymowy: "bugs" to robactwo, torby do kuchni to "kitchen bags".
    • annalena Re: Czego nasi mężowie nie są w stanie odróżnić.. 16.12.06, 02:33
      szkoda, że azorek się nie odezwała.
      a "Poważne podejście do życia nie polega na nienoszeniu czapeczki w żółwiki"
      wejdzie już na stałe do mojego języka.
      będę sobie to powtarzać, jak zbytnio się będę przejmować bzdurami.
    • andre_234 Re: Czego nasi mężowie nie są w stanie odróżnić.. 16.12.06, 11:40
      No nie !!! Babska małostkowość iest wielka.
      pzdr
    • Gość: ja Re: Czego nasi mężowie nie są w stanie odróżnić.. IP: 212.75.102.* 16.12.06, 11:49
      niektorych kolorow - np. lososiowego
      • Gość: miki_1 Chce AZORKA!!!! Wy też?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.06, 12:07
        Azorek nooooo odezwij się Twój mąz zrobił tutaj furore:) a Ty nagle
        znikasz....to jest tak jakbym zjadła kawałek zajebistego ciasta i ktos
        zabroniłby mi jesc dalej a ja mam na niego taka ochote:))Odezwij sie szybciutko
        co tam słychac u żółwikowej czapeczki:))))
        • Gość: maz jak waz Re: Chce AZORKA!!!! Wy też?? IP: *.energoprojekt.com.pl 16.12.06, 22:42
          Ja relacjonując ostanio koleżance zakup dywanu wskazanego przez zone palcem
          (kolor trudny do zidentyfikowania przez mnie)powiedziałem że to włochaty łosoś :)
    • podyanty Re: A moj mnie ostatnio zaskoczyl 17.12.06, 03:12
    • podyanty Re: Czego nasi mężowie nie są w stanie odróżnić.. 17.12.06, 03:22
      A moj mnie ostatnio zaskoczyl (pozytywnie) - na pytanie "W jakim polarze corka jezdzila ?"
      odpowiedzial precyzyjnie ; "W lawendowym" :)
      Czesci garderoby odroznia, kosmetyki tez i kupuje bez pudla, zgodnie ze zleceniem.
      Wiec chyba nie moge sie uskarzac ?
      Aha, nie odroznia kleenexow od scierki do podlogi, tj uzywa tych pierwszych do wycierania tej ostatniej...
      • prom2 Re: Czego nasi mężowie nie są w stanie odróżnić.. 17.12.06, 13:25
        Tak się złożyło że jestem producentem chemii m.in. szampony, mydła w płynie,
        płyny do kąpieli itp.
        Wszystkie te płyny wymienione powyżej różnią się od siebie baaardzo niewiele-
        poza opakowaniem. Najczęstszą różnicą jest zapach, substancja koloryzująca, tak
        więc żeby z mydła w płynie zrobić szampon należy dodać ładnego kolorku ew. tzw.
        witaminę- śladowe ilości.
        Pozdrawiam kobiety
    • Gość: Azorek Re:Mój mąż... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.12.06, 13:44
      Na prośbę niektórych, sprzedaję dalej mojego męża:

      Jak już pisałam mamy czipsy (trzy psy...). Psy mają swoje kocyki, ładne polarkowe, często prane w wannie, bo odkłaczyć tego nie sposób. Co jakiś czas kupuje się nowe i już. Trzy psy - sześc kocyków. Po dwa na łeb. Te, które są uprane, a nie są w użyciu leżą ładnie poskładane, razem z kłakami :)) w szafie w przedpokoju. I taki kocyk dostał nocujący u nas kolega męża, znany naukowiec :)) Pościel dałam ja, chwalić Pana, bo jeszcze dałby mu jaką szmatę, czy co...Gość poprosił o koc, bo przyzwyczajony i dostał...Wyszedł z sypialni, gdzie sobie ten kocyk pościelił z dziwną miną, uśmiechnął się do mnie jak glista do słońca, a ja nie miałam pojęcia o psim kocyku...Dopiero następnego dnia, jak szanowny gość pojechał zobaczyłam ten koc...
      Męża zdziwiło, że są jakieś osobne koce dla psów...

      Zjadł też kiedyś wyłożoną na salaterkę kocią karmę...Whiskasa, o ile pamiętam. Kupiłam dużą puszkę, część dałam część do lodówki, ale z puszki wyjęłam, jestem przeciwna przechowywaniu w puszce. Było w salaterce, to zjadł sobie z chlebkiem. Dosolił tylko, dziwując się bardzo, że takie niesłone...Jak się dowiedział, że to było kocięce zmartwił się czy koty będą miały co jeść (suchą jedzą, ale puszka zawsze na kolację, jako dowód naszej miłości) i jak zasną bez swojej puszki. Uspokoiłam, że jest zapas. Mąż się uśmiechnął, powiedział, "to dobrze" i poszedł sobie precz z kuchni. Za dobrą chwilę, wpadł jak bomba, blady i zapytał czy wiem, z czego te puszki robią. "Nie z koniny, chyba...?" Jesteśmy koniarzami i dla nas to jak zjeść psa. "Chyba nie", odpowiedziałam. Mąż wygrzebał ze śmieci pustą puszkę, poczytał sobie, ogłosił, że mu jakby mdło, bo może jednak koninę dodają, a nie piszą...Zadzwonił nawet do znajomego weterynarza, który poradził mu, żeby więcej kocich puszek nie jadł...
      Minęło kilka godzin, poszliśmy spać, mąż się wala z boku na bok, w końcu pyta: "śpiiisz"? " "BO wiesz, ja czuję w sobie konia..."
      Umarłam ze śmiechu.

      Teść w eleganckiej marynarce i spodniach od piżamy pojechał sobie kiedyś do pracy, chwała Bogu, samochodem...Miał taki zwyczaj, że po umyciu się wkładał jeszcze tę piżamę, żeby się przy śniadanku nie ochlapać mleczkiem...

      Brat męża wręczył mi kiedyś na imieniny śliczne pudełko, w ślicznym papierze i ze śliczną kokardą...zupełnie puste. Zrozumiałam, że prezentem mialo być właśnie pudełko, podziękowałam ładnie, spojrzałam, a on niebezpieczne spurpurowiał na twarzy, okazało się, że zapomniał włożyć do środka samego prezentu, bo musiał pakować sam i się przejął czy da radę ładnie owinąć papierem. Zrobił sobie plan na kartce, taki graficzny i wziął się do pracy natychmiast...Piękna, stara filiżanka, zakupiona w antykwariacie została w domu...Najbardziej zdenerwował go fakt, że wiózł to pudełko na kolanach, delikatnie, żeby się nie zbiło...

      Wszelkie rodzinne spędy są najzabawniejsze na świecie, bo cała trójka jest wtedy razem...Moi rodzice ich uwielbiają. Mój mąż też lubi teściów, często ich odwiedza, mawet beze mnie, bo mu po drodze i czasem mam takie telefon od ojca, albo matki:
      - Hej! hihihi...był twój mąż, hihihi...Jak przyjedzie do domu, to powiedz mu, żeby odwiózł mi kurtkę, bo jego jest dla mnie za mała, hihihi...

      Nie można posłać męża do hipermarketu samego, bo:
      -ukradną mu auto (nie rozróżnia alejek na parkingu i zadzwoni na 100% z komunikatem, że tym razem NA PEWNO mu ukradli, bo nie ma...)
      -kupi gadającą lalkę (były w promocji, ludzie kupowali, może jakiemuś dziecku się da...)
      -listę zakupów zgubi ( a bez listy ani rusz), więc: albo kupi duuużo wszystkiego, co mu wpadnie do głowy, albo nic, bo przecież nie wiedział co...
      -da się oskubać żebrzącym ochlapusom

      Otwieram reklamówkę, nie ma żadnego pieczywa, a miał kupić, pytam gdzie jest i tu pada nieśmiertelny tekst: "popatrz dobrze, musi tam być"...Bo ta reklamówka ma dwa dna...

      Cudowną niespodzianką będą gwiazdkowe prezenty....Hihihi. To może być wszystko: brylanty lub ciśnieniomierz. Siurpryza murowana.

      A, jeszcze jedno, moj mąż poczytał sobie moje posty, uśmiechnięty, on nie ma kompleksów, powiedział, że może sam coś napisze o mnie w odwecie, ale miał jedną wątpliwość: "Dlaczego podpisujesz się <<Azorek>>"?

      Pzdr


      • the_dzidka Re:Mój mąż... 17.12.06, 13:52
        Już Ci to stado bab powiedziało, ale się powtórzę: cudowny facet, świetna
        rodzinka :))))
        • Gość: Azorek Re:Mój mąż... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.12.06, 14:31
          Oj, tak.
          Moja teściowa na chwilę przed ślubem, objęła mnie i powiedziała: "wiesz, ze nie zawsze będzie łatwo? Ale zawsze śmiesznie. Masz tego dożywotnią gwarancję."

          Mój teść powiedział: "naucz go od razu obsługiwać pralkę, bo z wiekiem będzie mu coraz trudniej się tego nauczyć, jak mnie..."

          A brat męża :"Jeezuu, chyba zgubiłem obrączki..."

          Najciekawsze jest to, że jak go poznałam, w 10 minut wiedziałam, że chcę z nim spędzić życie. A miałam 24 lata i do tej chwili stałe związki mnie raczej przerażały...

          A poznałam go w dość koszmarnych okolicznościach: potrąciłam go samochodem. Bardzo lekko, bo ostro hamowałam, ale jednak. Po prostu wlazł mi na maskę, bo się zamyślił. Trochę był potłuczony, twierdził, że jest ok, jego wina itd, ale uparlam się, żeby zawieźć go na pogotowie. Tam czekaliśmy w dość długiej kolejce połamańców, bo to był "śliski", zimowy dzień...I coś się ze mną dziwnego porobiło...On mówił, bo gaduła, żartował, ja słuchałam i myślałam, że chciałabym go zabrać do domu i patrzeć na niego już zawsze. W życiu nie widziałam tak ciepłego, uważnego spojrzenia. I takiej trochę bezbronnej szczerości. Lekarzowi powiedzial, że potraciło go auto i zwiało, a ta pani widziała i pomogła. Odwiozłam go potem do jego samochodu, bo miał gdzieś zaparkowany w okolicy potrącenia, siedzialiśmy w moim samochodzie chyba ze dwie godziny, a po sześciu tygodniach jego brat powiedział: "Jeezuu, chyba zgubiłem obrączki..."

          Kiedy moi przyjaciele pytali mnie skąd wytrzasnęłam tak kapitalnego faceta mówiłam, że znalazłam go na ulicy :)), trzepnęłam samochodem, żeby mi nie uciekł i mam :))

          A mój mąż mówi, że miłość spadła na niego jak grom z jasnego nieba, zwaliła go z nóg :)) i natłukła kilka porządnych siniaków.

          Już sam początek był interesujący...
          Nie wierzymy w żaden przypadek. Obydwoje byliśmy wolni, z nikim niezwiązani, to raz, ani on ani ja nigdy wcześniej nie byliśmy w tamtej okolicy i tego samego dnia mieliśmy tam sprawę, to dwa...I wystarczy. nie przypadek.

          • monikate Re:Mój mąż... 17.12.06, 21:16
            Azorek! Kocham Twojego męża! Nie sądziłam, że istnieją tacy faceci!!
            • Gość: Nika_75 Re:Mój mąż... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.06, 22:48
              Obawiam się, że jest tu wiecej kobitek, które zakochały sie w mężu Azorka :))))
          • adzika1 Re:Mój mąż... 17.12.06, 23:55
            Kwiczę ze śmiechu :))) ale i chyba i z zazdrości - czy gdzieś jeszcze jest taki
            na świecie ???
            • masher Re:Mój mąż... 18.12.06, 23:56
              >czy gdzieś jeszcze jest taki na świecie ???

              są :P i wciąż do wzięcia ale łatwo skóry nie oddadzą :P jak widać trzeba zostać
              dosłownie upolowanym ;)
    • Gość: yasminsofija Re: Czego nasi mężowie nie są w stanie odróżnić.. IP: *.bie.lama.net.pl 17.12.06, 20:57
      a mój mąz nie odróżnia sukienki i spódnicy. Na obie mówi suknia i generalnie
      nie wie o co chodzi gdy mówie "spódnica". Czasem to bardzo komiczne:)
    • Gość: mari Re: Czego nasi mężowie nie są w stanie odróżnić.. IP: 213.86.100.* 18.12.06, 15:59
      kapusty i salaty - to jedno i to samo dla niego,
      sukienka i spodnica oczywiscie
      pomarancze to te wszystkie pomaranczowe cytrusy
      • Gość: Azorek Re: Czego nasi mężowie nie są w stanie odróżnić.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.06, 12:06
        Kupowaliśmy wczoraj prezenty... :)))

        Mój mąż wypatrzył obrus dla swojej ciotki, która lubi haftowane obrusy. Ciotka ma nieduży, kwadratowy stół, a to było obrusisko (istotnie piękny...) na stół taki na 24 osoby chyba. Ogromny. Mój mąż ubawił sprzedawczynię uwagą, że "się utnie", potem wpadł na pomysł, żeby może kupić jej większy stół, bo mieszkanie ma przecież duże..."Nie aż tak duże", powiedziałam. Sprzedawczyni, kobieta w średnim wieku już się śmiała, kumata taka, wtrąciła: "a może jej pan kupi mieszkanie?"

        Były to wspaniałe zakupy...Jak co roku. Brat męża dostanie...brzozę. :)))
        Żywą, żywą...Wcale nie taką małą...W ogromniastej donicy. Dziś mają nam przywieźć z centrum ogrodniczego. :))))) Jak potem biedak zawiezie swój prezent do siebie, tego nie wiemy, ale brzoza piękna. Brat męża kocha brzozy, to będzie miał. Całe szczęście, że właśnie się wprowadzili do nowego domu i ogród jakiś tam będzie. Zimą drzew się raczej nie sadzi, ale mój mąż orzekł, że zima ciepła, zresztą może być w donicy.

        Mój mąż lubi duże gabarytowo prezenty. Swoim rodzicom kupił kiedyś starą komódkę i uparł się owinąć to papierem w choineczki...Komódka miała jakieś 140cm wysokości, papier trzeba było łączyć taśmą klejącą, wszystko się rwało, bo komódka miała różniaste zdobienia i nie była bryłą...SAM to owinę, tak miało być...O czwartej na ranem, mój mąż klapnał na dywan, wśród ton podartego papieru w choinki i stwierdził, że to był zły pomysł i że człowiek całe życie się uczy, po czym z pogodnym uśmiechem poszedł spać. Ja sprzątałam papier, bo koty już urządzały sobie tam namiocik, dość hałaśliwie...

        Kuzynka dostanie gwarka. To jest jej marzenie mieć gwarka. Gwarek do wigilii mieszka oczywiście u nas i to też był zły pomysł. Coś tam gada sam do siebie, jest zamknięty w pokoju, koty dostały szału, ptaszek w ICH domu, wieszają się na drzwiach, klamce...I przy okazji gwarka też umarłam ze śmiechu...Drzwi trzeba było zamknąć na klucz, bo koty mogą nacisnąć klamkę, wpaść do pokoju i nastraszyć ptaszka, a kto wie? moze i klatkę rozpracować?
        Mój mąż przekręcił klucz, wyjął go z zamka, przez chwilę trzymał go w wyciągniętej ręce z namysłem i wrzucił do takiej wielkiej donicy z suszonymi badylami...Bo jakby schował do szuflady, to koty by może znalazły... :))))))))

        Dziś musiałam rozwalić suchą kompozycję, żeby klucz wyciągnąć i ptaszka nakarmić...

        Mój mąż wymyślił, że gwarka trzeba nazwać, żeby potem powiedzieć kuzynce: przedstawiam ci Iksa...Ma mieć imię i basta.

        Mam dzień wolny, mogłam pospać, ale nie, rano zostałam bestialsko obudzona komórką, nie zdążyłam jej odebrać, odsłuchałam pocztę, dramatyczne "ZADZWOŃ!" męża. Wypadek, matko jedyna! Akurat z drogi do pracy, właśnie jechał. Dzwonię spanikowana, mąż odbiera całkiem radosny i mówi: " Może Rudolf?"
        "Co: Rudolf?" "No, gwarek. Rudolf?"
        Ale życie nauczyło mnie łagodności. Niech będzie Rudolf.

        Po południu wybieramy się na dalesze zakupy. Ryba na stół jest mało interesująca, więc jedzonka jeszcze ani, ani, za to wigilia ma być duża, w tym roku u nas, ludzi tłum i tyle prezentów...
        Nie jest powiedziane, że coś nie przebije brzozy i Rudolfa...
        Pzdr
      • Gość: Azorek Re: Czego nasi mężowie nie są w stanie odróżnić.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.06, 12:06
        Kupowaliśmy wczoraj prezenty... :)))

        Mój mąż wypatrzył obrus dla swojej ciotki, która lubi haftowane obrusy. Ciotka ma nieduży, kwadratowy stół, a to było obrusisko (istotnie piękny...) na stół taki na 24 osoby chyba. Ogromny. Mój mąż ubawił sprzedawczynię uwagą, że "się utnie", potem wpadł na pomysł, żeby może kupić jej większy stół, bo mieszkanie ma przecież duże..."Nie aż tak duże", powiedziałam. Sprzedawczyni, kobieta w średnim wieku już się śmiała, kumata taka, wtrąciła: "a może jej pan kupi mieszkanie?"

        Były to wspaniałe zakupy...Jak co roku. Brat męża dostanie...brzozę. :)))
        Żywą, żywą...Wcale nie taką małą...W ogromniastej donicy. Dziś mają nam przywieźć z centrum ogrodniczego. :))))) Jak potem biedak zawiezie swój prezent do siebie, tego nie wiemy, ale brzoza piękna. Brat męża kocha brzozy, to będzie miał. Całe szczęście, że właśnie się wprowadzili do nowego domu i ogród jakiś tam będzie. Zimą drzew się raczej nie sadzi, ale mój mąż orzekł, że zima ciepła, zresztą może być w donicy.

        Mój mąż lubi duże gabarytowo prezenty. Swoim rodzicom kupił kiedyś starą komódkę i uparł się owinąć to papierem w choineczki...Komódka miała jakieś 140cm wysokości, papier trzeba było łączyć taśmą klejącą, wszystko się rwało, bo komódka miała różniaste zdobienia i nie była bryłą...SAM to owinę, tak miało być...O czwartej na ranem, mój mąż klapnał na dywan, wśród ton podartego papieru w choinki i stwierdził, że to był zły pomysł i że człowiek całe życie się uczy, po czym z pogodnym uśmiechem poszedł spać. Ja sprzątałam papier, bo koty już urządzały sobie tam namiocik, dość hałaśliwie...

        Kuzynka dostanie gwarka. To jest jej marzenie mieć gwarka. Gwarek do wigilii mieszka oczywiście u nas i to też był zły pomysł. Coś tam gada sam do siebie, jest zamknięty w pokoju, koty dostały szału, ptaszek w ICH domu, wieszają się na drzwiach, klamce...I przy okazji gwarka też umarłam ze śmiechu...Drzwi trzeba było zamknąć na klucz, bo koty mogą nacisnąć klamkę, wpaść do pokoju i nastraszyć ptaszka, a kto wie? moze i klatkę rozpracować?
        Mój mąż przekręcił klucz, wyjął go z zamka, przez chwilę trzymał go w wyciągniętej ręce z namysłem i wrzucił do takiej wielkiej donicy z suszonymi badylami...Bo jakby schował do szuflady, to koty by może znalazły... :))))))))

        Dziś musiałam rozwalić suchą kompozycję, żeby klucz wyciągnąć i ptaszka nakarmić...

        Mój mąż wymyślił, że gwarka trzeba nazwać, żeby potem powiedzieć kuzynce: przedstawiam ci Iksa...Ma mieć imię i basta.

        Mam dzień wolny, mogłam pospać, ale nie, rano zostałam bestialsko obudzona komórką, nie zdążyłam jej odebrać, odsłuchałam pocztę, dramatyczne "ZADZWOŃ!" męża. Wypadek, matko jedyna! Akurat z drogi do pracy, właśnie jechał. Dzwonię spanikowana, mąż odbiera całkiem radosny i mówi: " Może Rudolf?"
        "Co: Rudolf?" "No, gwarek. Rudolf?"
        Ale życie nauczyło mnie łagodności. Niech będzie Rudolf.

        Po południu wybieramy się na dalesze zakupy. Ryba na stół jest mało interesująca, więc jedzonka jeszcze ani, ani, za to wigilia ma być duża, w tym roku u nas, ludzi tłum i tyle prezentów...
        Nie jest powiedziane, że coś nie przebije brzozy i Rudolfa...
        Pzdr
        • Gość: Azorek Re: Czego nasi mężowie nie są w stanie odróżnić.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.06, 12:10
          Najmocniej przepraszam, jakoś dwa razy mi się wysłało...

          Pzdr
          • misiania Re: Czego nasi mężowie nie są w stanie odróżnić.. 19.12.06, 13:39
            o matko sałatko :)))))))))) ależ to się smakowicie czyta!
            • misiania Re: Czego nasi mężowie nie są w stanie odróżnić.. 19.12.06, 13:48
              a jeden mąż (mąż mojej cioci konkretnie) nie odróżnił pomidora od kaktusa i
              podczas nocnej podróży pociągiem w ciemnościach próbował skonsumować tego
              ostatniego. ciemno było, a wujek nie chciał budzić współpasażerów, więc nie
              zapalał światła. ciotkę najbardziej dziwiło, że wujek miał pokłute usta, bo
              wcześniej musiał macać w torbie i teoretycznie powinien poprzestać na pokłuciu
              sobie rąk.
    • Gość: kozborn Re: Czego nasi mężowie nie są w stanie odróżnić.. IP: *.minus.uni.torun.pl 19.12.06, 12:32
      Moje kochanie nie odróżnia mp3 od CD. Oczywiście chodzi mi o jakość dźwięku,
      która dla mnie jest ewidentna. Np. MP3 fatalnie brzmi w wysokich
      częstotliwościach, zwłaszcza przy hi-hatach, śmiesznie wtedy świszczy. Przy CD
      taki problem odpada. A jej jest wszystko jedno :)
    • dziurawa_rynna Re: Czego nasi mężowie nie są w stanie odróżnić.. 19.12.06, 15:21
      moja Moniś czasem zbyt późno odróżnia swoją od mojej szczoteczki do zębów.
      Kiedy jednak ona w porę się zorientuje, to np. wieczorem zastaję moją
      szczoteczkę leżącą na zlewie z już nałożoną pastą do zębów. Nie wiedzieć czemu
      bardzo mnie to wtedy rozśmiesza ;-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka