Gość: Sandra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.07, 08:03 czyli wizyty duszpasterskiej. ksiądz przychodzi do domu, śpiewa kolędę, robi swoje, wtem na stół wskakuje kot i... wypija całą wodę święconą... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
macedonski.rozrywacz.niemowlat Re: wpadki podczas kolędy 08.01.07, 10:37 ja zaliczyłem raz wtopę. jak co roku chciałem uniknąć kolędy, ale tym razem nie zdążyłem wyjść z domu więc poleciałem na górę do swojego pokoju i siedziałem przy zgaszonym świetle. Nagle zaczęła dzwonić mija komórka, więc ją odebrałem zapominając o gościu na dole, a ponieważ był to dzień moich urodzin i zadzwonił mi kuzyn złożyć życzenia to rozmowa była troche głośna. Po wyjściu księdza wszyscy stali czerwoni i pukali się w głowy, bo całą rozmowę można było usłyszeć na dole :) Odpowiedz Link Zgłoś
kszynka Re: wpadki podczas kolędy 11.01.07, 07:37 mówiąc krótko, porażeczka :-( zawsze zastanawiała mnie niechęć a czasem wręcz wrogość do księży ale widocznie każdy ma jakieś fobie i musi sobie z tym jakoś radzić ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc forum Re: wpadki podczas kolędy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.01.07, 08:25 a ja mam bardzo zwariowana rodzinke:) moja szalona ciotka (fakt, nie chodzi do kosciola parafialnego) zorganizowala w dzien koledy swoje imieniny. imprezka trwala w najlepsze a tu dzwonia ministranci, ze ksiadz jest u sasiadow na dole i zaraz przyjdzie. wiec sie zalczely przygotowania. zostalismy nie wiem dlaczego wtloczeni do sasiedniego pokoju i zamknieci. W duzym pokoju zostala tylko ciotka, wujek i ich maly synek, ktory wczesniej pobieral nauki piosenek od mojego taty. przyszedl ksiadz, wszystko cacy i niestety na koniec poprosil kuzynka, zeby cos zaspiewal. Maly Rysiek zazyczyl sobie taborecik (bez niego nie chcial spiewac). Stanal na taboreciku i zaspiewal, tyle co pamietal: Hej siup malutka, rypniemy krasnoludka. Raczkami, nozkami i buzka mozna tez.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ave Re: wpadki podczas kolędy IP: *.broker.com.pl 11.01.07, 11:16 rok temu tak się złożyło, że w czasie kolędy u mojej mamy była koleżanka mniej więcej w jej wieku i została wzięta przez księdza za mamę mojej mamy czyli moją babcię a tak przy okazji to smutne, że jedyne co ksiądz ma do powiedzenia to "praca jest ? jest, to dobrze", "sesja się zbliża? to powodzenia" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Robak Masz rację IP: 212.160.156.* 11.01.07, 11:37 Często ksiądz jedynie wpada, odbębni swój rytuał, zada dwa lakoniczne pytania, skasuje "ofiarę" i dalej. Mam przyjemność powiadomić, że u mnie jest inaczej. Od jakiegoś czasu nie mieszkam w rodzinnym domu w małej miejscowości. Jednak wszyscy tam się znają i kollęda jest nie tylko przykrym obowiązkiem (może jednak nie dla wszystkich), ale czymś w rodzaju oczekiwanej wizyty. Księdzu nie towarzyszą ministranci, za to kolejni gospodarze wychodzą i odprowadzają plebana do sąsiada przekazując sobie koszyk z fantami. Zazwyczaj są to jajka :) Tydzień temu wizytował moją rodzinę wikariusz. Nie ukrywam, że jesteśmy w jakiś sposób doceniani i bardzo szanowani w lokalnej społeczności. Wikary spokojnie zakończył swoje obowiązki a po wszystkim ponownie wmeldował się do naszego domu bez zapowiedzi. Wtedy już mniej oficjalnie można było porozmawiać i dojść do wniosku, że ksiądz tez człowiek. Przyniósł ze sobą wino. I to bardzo dobrej apelacji francuski trunek. Ojciec postanowił "dać coś na stół" a że markowe wina były otwarte a głupio było podejmować księdza stołowym, więc zaproponował coś mocniejszego. Wikary się opierał, ale w końcu oprżnili z ojcem całego Jacka Danielsa :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: basia Re: Masz rację IP: *.chello.pl 11.01.07, 13:47 u mojej rodziny na podlaskiej wsi ksiądz proboszcz pojawił się u rzwi i oświadczył, ze ma mało czasu, bo już późno, więc tylko "wymieni się obrazkami". On im święty obrazek z Dzieciątkiem i papierzem, a oni jemu Króla Jagiełłę na stówce. Odpowiedz Link Zgłoś
znajomy_jennifer_lopez Ja tam domokrążców nie przyjmuje, nawet czarnych 11.01.07, 14:55 zwłaszcza że oni przychodza po to samo co reszta domokrążców... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Nie mówi się "czarnych" tylko Afroeuropejczyków ! IP: *.filg.uj.edu.pl 17.01.07, 13:29 Jesteś niepoprawny politycznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hehehe Re: Masz rację IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.07, 15:07 U mnie w tym roku, za kłamstwa w kwestii historii parafii, nie dostaną ode mnie ani grosika :)) Odpowiedz Link Zgłoś
kaczkakwaczka epizod z życia 11.01.07, 15:38 a ja w czasie tournee mojego proboszcza wyszedłem na chwilkę do kumpla nie zamykając domu a jedynie spuszczając psa na podwórku. Mój wielebny, jak to ma w zwyczaju, wchodzi bez pukania ... no i wszedł. Musiało go wyczuć moje wilczurzysko biegające gdzieś za domem, bo biedak ponoć godzine siedział u mnie w chałupie a pies pilnował drzwi. Co on wtedy u nnie w domu robił przez ten czas, to ja nie wiem; w każdym razie później odniosłem wrażenie, że mnie unika Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zed Re: Masz rację IP: 217.116.98.* 11.01.07, 15:28 To teraz miara tego, czy ksiądz jest fajny jest ilość i rodzaj wypitego przez niego alkoholu? To chyba jakiś żart? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lena.k1 Re: Masz rację IP: *.net.autocom.pl 11.01.07, 16:07 Nie. To po prostu jest śmieszna i zabawna sytuacja, którą ktoś opisał na forum. Odpowiedz Link Zgłoś
misiek.s Faktycznie chwalebne... 11.01.07, 16:24 Wstyd by mi bylo za ojca zlopiacego sredniej klasy whisky z klecha. Podarowalbym sobie informacje o "szacownosci" rodziny i ilosci wypitego trunku. Chyba, ze chcesz oczernic i tak juz czarnosukienkowego. Ksiadz tez czlowiek tyle, ze to co laikat robi oficjalnie on po kryjomu zaslaniajac sie bogiem/Bogiem. Odpowiedz Link Zgłoś
krzych.korab Nie dziw się, dzisiaj przychodzą po kasę. Kiedyś 11.01.07, 13:08 była to kolęda bo ksiądz znał swoich wiernych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CASHFOUNDRY.COM Re: Nie dziw się, dzisiaj przychodzą po kasę. Kie IP: *.magma-net.pl 14.01.07, 22:31 ...a kiedys przychodzili po informacje ...coby potem sprzedac SB ;) (tak mi sie skojarzylo z ostatnia 'wpadka' kosciola) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hehehe Re: wpadki podczas kolędy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.07, 15:06 W mojej parafii mieszkam dopiero dwa lata, w zeszłym roku dostałam pytanie, co dobrego dostrzegam w tej parafii... A ja szczerze i do rymu... [gó..], a potem zastrzeżenia do ich pracy, że w poprzedniej parafii przyzwyczaiłam się do nieco innych standardów :D Teraz "po kolędzie" mam w tę sobotę, kolejny arsenał zarzutów przygotowany :))) Odpowiedz Link Zgłoś
miracle83 Re: wpadki podczas kolędy 12.01.07, 11:12 no ale z drugiej strony o co ma pytac i o czym rozmawiac? w koncu to obcy czlowiek nie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: corkamirka Re: wpadki podczas kolędy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.07, 08:17 Wiele tematow powinno obchodzic ksiedza.Np czy wystarcza pieniedzy na zycie,czy ktos w rodzinie nie choruje, czy nie jest potrzebna jakas pomoc. U nas podobno jest bardzo"fajny" ksiadz, mlody, calkiem niedawno objal parafie,mialam okazje rozmawiac z nim kilkakrotnie i prywatnie i sluzbowo, pracuje w instytucji opiekunczej, niestety mimo iz miejscowosc nie jest bardzo duza ksiadz nadal mnie nie kojarzy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mops [...] IP: 194.183.57.* 11.01.07, 12:20 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
meg303 Re: wpadki podczas kolędy 11.01.07, 13:24 Mops,a kiedy się obudziłeś to KOń jeszcze stał?;) Zapomnialeś,ż eksiądz sam nigdy nie otwiera drzwi...Ciekawe kto to zrobił jeśli wszyscy troje byliście tacy zajęci? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosia Re: wpadki podczas kolędy IP: *.mofnet.gov.pl 11.01.07, 13:56 No i sie zdziwiłam bo u mnie ksiądz sobie zapukał ,za klamkę i ziu do środka , bo nie zdążyłam dolecieć otworzyć. Ale wcześniej ministranci pytali czy przyjmujemy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ek Re: wpadki podczas kolędy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 15:11 facet najpierw umów się z lekarzem a potem dopiero pisz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jim01 Re: wpadki podczas kolędy IP: 213.76.140.* 11.01.07, 18:35 aleś się upalił , chłopie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monikary Re: wpadki podczas kolędy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.07, 14:48 Najfajniejsza kolęda. Ja i moje siostry jako małe katoliczki, czekałyśmy na księdza w domu, kiedy przyszedł, moja malakochana siostrzyczka powiedziala z zachwytem do księdza: Ale masz fajna sukienke :-) ale najfajniejsze były te, gdzie 2 księża tak umawiali się na odwiedziny, ze lądowali co roku u nas w domu - zostając na kolacji po koledzie....na szczęscie czasy się zmieniły....teraz piją prawie oficjalnie, tylko kase nadal biorą... Odpowiedz Link Zgłoś
gaianer Re: wpadki podczas kolędy 11.01.07, 12:45 No coz. Za komuny balismy sie Czerwonego Luda i kazdy (prawie) "mial fobie", jak raczysz to nazywac :-)).. na punkcie na przyklad niebieskiego mundurka z paleczka i kapownikiem :-)).. teraz inne czasy nastaly i kolor czerwony wymieniono na naszych swiecznikiach na CZARNY... To niby nie to samo, ale jednak.. Za Komuny, cale jedno pokolenie (moje) wychowalo sie od dziecka na czerwonym, bo to bylaq jedyna szansa przezycia... Czerwone bylo powszechne, jak woda w kranie i powietrze do oddychania... Takze samo, jak czarne od zawsze w Pomrocznej.. Ale inaczej... Po odejsciu czerwonego - CZARNE zastapilo z grubej rury i z pelna pompa wszelkie media i oltarze.. Oraz kije, na ktorych sie nosi kazdorazowego Zlotego Cielca na czele procesji... Ale "FOBIA" taka sama... Niedlugo niezbedne beda zaswiadczenia z Kurii, lub przynajmniej z Parafii, o Niepokalaniu, jesli opoanna zechce wziac koscielny slub :-)). Patrz - Sapkowski "W leju po bombie" :-))))).... Czuwaj ! = = = = = = = Chron mnie, Boziu, przed ludzmi bogobojnymi i "moralnie nieskazitelnymi"... Gott, beschütze mich vor frommen, Gott-furchtenden und "aufrichtigen" Menschen... Odpowiedz Link Zgłoś
oranvag Re: wpadki podczas kolędy 11.01.07, 13:17 Niechęć i wrogość? Zastanawiała? No nie żartuj, ja mam w domu małego synka, jakżebym mógł wpuścić do domu księdza, przecież wiadomo, jakie oni mają preferencje... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jonasz Re: wpadki podczas kolędy IP: *.as.kn.pl 11.01.07, 14:22 Takie jak ty? skoro zajmujesz się dzieckiem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pavloo ksiadz proboszcz juz sie zbliza... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 13:48 ... a ja pamietam jak mialem glosniej muzyke i na liscie odtwarzania byla ta slynna piosenka i akurat jak otwieralem drzwi ksiedzu to grala muzyczka... troche sie dziwnie zrobilo... a wypozyczanie kropidel, wody swieconej i krzyzyka sasiadom to juz standard... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wiktor Re: wpadki podczas kolędy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 15:08 ka rzadko spotykałem sympatycznych. raz byłem u rodziców, jak przegapili wizytę tzn. nie wiedzieli, ze przyjdzie. mama natychmiast nakryła stół, woda była i to świecona, ale oczywiscie była ubrana tak jak do kuchni. No i ksiadz sie obraził. Sugerował ze nie chodza do koscioła i inne epitety rzucał. Od tej pory do swojego domu ich nie wpuszczam. Odpowiedz Link Zgłoś
bart_eservice Re: wpadki podczas kolędy 11.01.07, 16:15 ja zraziłem sie do księza gdy mieszkałem jeszcze na wsi. szczytem chamstwa, bo inaczej tego nazwać nie potrafię, było podczas kolędy otwieranie koperty i ostentacyjne wpisywanie ofiarowanej kwoty do jakiegoś tam kajecika... po prostu brak słów... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Re: wpadki podczas kolędy IP: 213.31.224.* 11.01.07, 08:22 No to teeraz wpadka na mojej kolendzie: Ksiądz: - Jak tam babcia, jak jej zdrówko? Ojciec: - Właściwie to dobrze, tylko że nie żyje. Ksiądz był na jej pogrzebie... Pół mniuty później, ksiądz był już u sąsiadów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: @ w czerwonym Re: wpadki podczas kolędy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 13:34 Kolezanki brat zbuntowal sie przed wizyta ksiedza i oswiadczyl, ze idze wziasc długą , goracą kąpiel, a ze łazienka byla bezposrednio przy salonie , to podczas odmawiania modlitwy wszyscy slyszeli szalejace eksplozje bąków bulgotników i skruszone niesmiale-przepraszam.Wszyscy udaja, ze nic nie słyszą, tylko pies zywo zainteresowany bardzo krecil glową. Lubie jak nasz pierwszy w panstwie sie usmiecha, wtedy popadam w zadume , czy to byl bolesciwie puszczony bąk, czy moze nowy pomysl na 'TANIE ' państwo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baba Re: wpadki podczas kolędy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 16:00 w tym roku jako usprawiedliwienie wzielam przestroge policji, ze stare kobiety nie powinny nikogo obcego wpuszczac do domu! Odpowiedz Link Zgłoś
elz Re: wpadki podczas kolędy 12.01.07, 13:06 Wizyta księdza, o której nie wiedziałam lub zapomniałam zbiegła się z dostawą sprzętów do kuchni. To nie były czasy wchodzi firma i montuje, więc siedziałam na środku pokoju w dresie, ze śrubokrętem w jednej ręce i młotkiem w drugiej ogarniając te pudła. Dzwonek do drzwi więc otworzyłam, jak otworzyłam to i wpuściłam księdza do tego bałaganu. Ksiądz popatrzył, spytał czy sama muszę bo męża nie ma, więc odpowiedziałam że jeszcze nie planujemy ślubu z moim chłopakiem. I nic wielkiego się nie stało. Pobłogosławił dom, a koperty nie chciał - niech Pani na ślub zbiera... To taki przykład księdza który się nie zbulwersował: ani na bałagan, ani na brak ślubu. Wyjątek jak myślę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zly uniknac koledy wychodzac z domu? IP: *.net136.okay.pl 11.01.07, 14:14 a po co? jakies dziwne sposoby - siedzienie cicho, wychodzenie z domu, gaszenie swiatla. ja otwieram drzwi i dziekujac, mowie ze sobie nie zycze. i koniec. przeciez mi ksiadz na sile nie wtargnie do domu. Odpowiedz Link Zgłoś
terso50 Re: uniknac koledy wychodzac z domu? 11.01.07, 18:01 Ale bzdury piszecie.Przed kolędą chodzą ministranci i zapisują rodziny które przyjmują księdza.Księża do nikogo się na chama nie wpychają. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daga Re: uniknac koledy wychodzac z domu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.07, 09:06 > Ale bzdury piszecie.Przed kolędą chodzą ministranci i zapisują rodziny które > przyjmują księdza.Księża do nikogo się na chama nie wpychają. Ale bzdury piszesz :-) Nie wszędzie chodzą ministranci z zapowiedzią. U mnie na przykład NIE CHODZĄ. Pewnie niedostatek ministrantów w parafii bo ksiądz co niedziela zaprasza chętnych do posługi przy ołtarzu :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bb Re: nie informują... IP: *.core.lanet.net.pl 17.01.07, 14:53 kolęda jest dla tych którzy chodzą do koscioła i jesli już nie bywa się tak regularnie to mozna skorzystać tak jak ja na stronie internetowej parafii :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Borsuk Re: wpadki podczas kolędy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 15:57 :-)) Ja też zawsze unikałem wizyty - albo zamykałem się w którymś pokoju, albo wychodziłem w ogóle z mieszkania.. I traf chciał, że kiedyś wróciłem za wcześnie i spotkałem księdza na schodach... I to była chyba jedna z moich najprzyjemniejszych rozmów z funkcjonariuszem Kościoła - życzył mi powodzenia, tak jakoś ciepło porozmawiał - bez pytań dlaczego mnie w kościele nie widuje i jak się proboszcz nazywa... Po prostu - jak wszędzie - trafiają się różni ludzie... Wiem, że miało być do śmiechu ;-) Borsuk Odpowiedz Link Zgłoś
lostintranslation11 Re: wpadki podczas kolędy 11.01.07, 16:47 bedac dzieckiem, latwo jest wprowadzic rodzicow w zakloptanie czy po prostu 'narobic im wstydu'. Mnie udalo sie to podwojnie podczas jednej z wizyt koledowych. Mialam moze 4 lata i podczas gdy mam witala ksiedza (bardzo mlodego zreszta), nie wiedziec czemu wypilam swiecona wode z talerzyka. Mama zdazyla zauwazyc i pobiegla szybko do kuchni, ale z braku wody poblogoslawionej nalala szybko z kranu. uradowana, ze jakos zalatwila sprawe wrocila i wziela mnie na rece, bym wiecej nie psocila przypdakiem. koniec wizyty. ksiadz wychodzi, a ja pytam: A buzi? wiec czerwony jak burak ksiadz caluje mnie w policzek i juz odchodzi gdy ja krzycze: A mame?! biedny ksiadz musial moja totalnie zawstydzona mame pocalowac, gdyz ja grozilam krzykiem...pare nastepnych lat, ten owze ksiadza czerwienil sie podczas wizyt koledowych u nas w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
the_dzidka Re: wpadki podczas kolędy 11.01.07, 23:07 Miła historia, podoba mi się :) PS. ksiądz może poświęcić wodę podczas modlitwy, nie musi być specjalna :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: elianna Re: wpadki podczas kolędy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.07, 16:52 To ja miałam lepiej:)Uciekłam do łóżka i zaczęłam udawać chorą. Dobrodziej odwiedził mnie w sypialni:), bo "chorych należy nawiedzać" jak mówią Pisma:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bartek Re: wpadki podczas kolędy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.07, 11:57 A gdzie tu wtopa? Nie rozumiem jednego - spolecznego przymusu uczestniczenia w obrzedach religijnych. Niechciales brac udzialu w tej "uroczystosci"? Twoja sprawa. Zmienilem mieszkanie. Oczywiscie po pierwszych swietach w nowym lokum pojawil sie po drzwiami ksiadz, z lista na ktora wpisywal swoje potencjalne, nowe, owieczki. Grzecznie podziekowalem za jego uslugi. Cos tam sobie odnotowal w kajeciku. Potem zyskalem informcje od sasiadow, ze jednak takie postawienie sprawy go nieusatsfakcjonowalo - wypytywal kilka osob, co to za ludzie tam (czyli u mnie) mieszkaja, ze nie chca klepac paciorkow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XY Re: wpadki podczas kolędy IP: *.uznam.net.pl 08.01.07, 10:46 mój wspaniały piesek,towarzyskie,wesołe stworzonko po wejściu księdza z ministrantami do domu,w trakcie modlitwy lizał po twarzy chchoczących chłopaków (oni klęczeli)więc wszyscy się usmiechali nie zachowując powagi.Ksiądz był sympatyczny i nie kazał pieska zamykać w drugim pokoju,piesio zrewanżował się lizaniem swoich jajeczek centralnie na srodku pokoju w trakcie trwania rozmowy z księdzem.Wszyscy wymiękliśmy to była bardzo wesoła kolęda Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: exotique Re: wpadki podczas kolędy IP: *.4.77.83.cust.bluewin.ch 08.01.07, 11:40 U mnie w domu pieknego sobotniego popoludnia odwiedzila nas ksiaddz, ktory delikatnie mowiac nie byl drobny. Wszystko bylo ok, usiadl w fotelu... I problem pojawil sie, gdy z fotela probowal wstac. Wszyscy razem z ksiedzem dusilismy sie ze smiechu, probojac wyciagnac go z fotela pulapki :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: annika-ja Re: wpadki podczas kolędy IP: *.ae.wroc.pl 11.01.07, 15:59 Gość portalu: XY napisał(a): > mój wspaniały piesek,lizał po twarzy chchoczących chłopakó > w > ,piesio zrewanżował się > lizaniem swoich jajeczek centralnie na srodku pokoju Boże, dobrze, że kolejność nie była odwrotna! :DDDD Odpowiedz Link Zgłoś
nesea Kotek 11.01.07, 17:25 My mielismy carnego jak smola kota, ktory podczas koledy drzemal sobie na fotelu, nie okazujac ani krzty zainteresowania koleda. Ksiadz spoczal na sasiednim fotelu w trakcie swobodnej pogadanki nie wiem co mu do lba strzelilo ze postanowil poglaskac spiace zwierze. Niezadowolony kotek tak sie wczepil w firanki rekawa ze razem z siostra wyplatalysmy go w koncu ze szkoda dla rekawa. Innym razem inny ksiadz wprawil mnie w totalne oslupienie mowiac "skocz no po popielniczke dziecko" zapalil sobie papierosa rozmawiajac z moja mama ze tego mu trzeba bylo.. Swoja droga ile teraz mieszkan obskoczyc ma jeden ksiadz? Moim zdaniem mialo to sens jak ksieza znali swoich parafian, a teraz? Odpowiedz Link Zgłoś
mada.d.n Re: wpadki podczas kolędy 08.01.07, 12:30 kilka lat temu moja babcia pożyczała od nas kropidło, świeczniki i krzyż (nie wiem czemu ale to nieistotne); w dniu kolędy byłam u babci po te "akcesoria". zazwyczaj kolęda była ok. 19 (nigdy nie mogłyśmy dobranocki obejrzeć, bo akurat ksiądz był ;P). wracam do domu przed 18 razem z moim chłopakiem, jakoś nie mogłam klucza w torbie znaleźć, więc dzwonię do drzwi; wszystkie światła w chacie zapalone, a nikt nie otwiera. więc walę w drzwi, stukam, pukam, krzyczę; po chwili otwiera mama, a za nią wychodzą... ministranci, którzy księdza "zapowiadają" :)) okazało się, że akurat pacierz odmawiali :) od 3 lat mieszkamy w nowym domu, wtedy to było jeszcze mieszkanie studenckie (wynajmujemy kilka pokoi). jakoś nie pomyśleliśmy w ogóle o kolędzie. a tu pukają do drzwi ministranci... mówię więc, że księdza przyjmiemy, ale niech go uprzedzi, że to mieszkanie studencki i nie jesteśmy przygotowani. nie było ani kropidła, świeczniki - do tealightów :) krzyża też nie było. posiedzieliśmy, ogadaliśmy, było miło :) za to w tym roku jesteśmy przygotowani, kolęda w najbliższy piątek :) 166 dni :) Przestrzeń sugeruje, by się przemieszczać, jednak jedynym celem podróży mędrców jest ich dom. Odpowiedz Link Zgłoś
drzejms-buond Re: wpadki podczas kolędy 08.01.07, 13:03 przy okazji koled zawsze przypomina mi sie przypowieść pana manna jak to u jego znajomych ksiadz wychodząc juz z domu, wręcza piecioletniemu "obrazek święty".. mały pyta -a masz jeszcze jeden? daje mu -a jeszcze jeden? dostaje drugi, taki sam mały niezadowolony pyta jeszcze raz.. -a z dinożarłami masz? 2. kiedyś na wsi podwarszawskiej ksiadz chodził po kolędzie. kto żyw udawał,że go w domu nie ma. a ja nie lubię obłudy. gdy przyszedł ksiadz. wyszedłem do furty i uprzejmie podziękowałem... następnego dnia, w sklepie obok, pani nie chciała mi sprzedać chleba... mrucząc coś pod nosem o bezbożnikach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ruszka77 Re: wpadki podczas kolędy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.07, 13:12 Moze to nie do konca wpadka, ale historia, ktora na dlugo zapamietam. Znajomy, ktory bardzo chcial sie uchronic przed wpadka podczas wreczania ksiedzu koperty, w trakcie rozmowy z pod obrusa wysylal do znajomego SMS-a z zapytaniem jakie to teraz stawki obowiazuja... Odpowiedz Link Zgłoś
kirke18 Re: wpadki podczas kolędy 08.01.07, 13:51 u mnie też kota łasiła się do księdza, który klęcząc prze krzyżem modlił się, ale chyba lubił zwierzaki, bo druga ręką (chyba myślał, że nie widać) łaskotał kota po grzbiecie :-))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Truska Re: wpadki podczas kolędy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.07, 14:09 U mnie moj jeszcze malutki kociaczek podczas modlitwy wdrapał sie ksiedzu po sutannie az na same ramie! Ubaw byl, ze ho ho! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dobre Re: wpadki podczas kolędy IP: 83.19.97.* 08.01.07, 14:13 a u nas w kawalerce, swego czasu mięliśmy rower składak (czasy bardzo dawne) więc, zeby nie stał w pokoju na czas kolędy, wjechał do łazienki (łazienka i ubikaja w jednym na 4m2 z wanną) no i co? juz po rozmowie ksiądz się dyskretnie zapytał czy moze z toalety skorzystać -hehehe - ile było rabanu zeby z rowerem wyjechać ;)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rybka Nemo Re: wpadki podczas kolędy IP: 90.26.120.* 09.01.07, 12:13 Znam historyjkę jak ksiądz w jednym z ostatnich z mieszkań zechciał odwiedzić WuCe. Poszedł do kibelka i przepadł na dłuższy czas. Z początku zgromadzeni ( matka z dziećmi) myśleli, że to problem z .... Po chwili ksiądz zaczął wołać o pomoc, bo drzwi się zatrzasnęły. Zawołano więc na pomoc sąsiadów w celu zdjęcia drzwi z zawiasów. Skończyło się na wyjęciu szybki i wypuszczeniu księżulka tą nietypową drogą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ja-koper Re: wpadki podczas kolędy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.07, 14:21 Któregoś roku sama przyjmowałam księdza. nie sama - z małym kotkiem. I żeby było śmieszniej, ksiądz od nas zaczynał wizytę tego dnia. Ja - szamocząc się z tym sierściuchem - co chwilę lukałam przez drzwi, czy jeszcze nie idzie... A kot - najpierw faktycznie wypił święconą wodę, potem buchnął kropidło i latał z nim jak wariat po pokoju, a na końcu, gdy go spacyfikowałam w łazience, przyszedł ksiadz. Slysząc żałośliwe MIAUUUU z łazienki poprosił, żeby wypuścić zwierzaczka z łazienki, że niby to on nie boi sie małych kotków...A ten - wpakował do pokoju z wyrazem triumfu w oczach i - od razu wszedł księdzu pod sutannę i Go tam podrapał, a potem wlazł na ramię i ugryzł w ucho... Nie wiedziałam, czy ratować księdza, czy siebie. małonie udusiłam się, żeby nie roześmiać się zbyt głośno.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wart Re: wpadki podczas kolędy IP: 217.153.84.* 11.01.07, 11:57 >małonie udusiłam się, żeby nie roześmiać się zbyt głośno.. to tak gdybys się zaczęła śmiać, to co by sobie o tobie ksiądz pomyślał... Odpowiedz Link Zgłoś
xkropka Re: wpadki podczas kolędy 08.01.07, 15:28 W piątek wieczorem miałam w domu małą imprezkę - była trójka znajomych, poszły 2 butelki wina, potem jeszcze po kieliszku nalewki na rozchodniaczka. I cała bateria szkła została na barku pomiędzy kuchnią a pokojem. Jako że imprezka skończyła się dość późno, nie spieszyłam się z wstawaniem w sobotni poranek, gdy w końcu wyszłam z łóżka i zjadłam coś na kształt śniadania, to było już koło południa. Nie miałam żadnych planów, więc pomyślałam, że zmywanie nie ucieknie i zdrzemnęłam się. Ok. 13 dzwonek do drzwi - otwiewram, a tam stoi sympatyczny franciszkanin. No i mnie mało przytomnej jeszcze po śnie wyrwało się na powitanie "ja wiedziałam, że tak będzie" :))))) Rok później też mieli co wpisać do mojej kartoteki w parafii - jako dekoracja na komodzie stała misa pełna korków... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grzehuu Re: wpadki podczas kolędy IP: *.gdynia.mm.pl 08.01.07, 15:43 kiedyś mój kot jak ksiądz siedział wleciał mu pod sutanne i zaczął tam rozrabiać :D hehe ale się uśmiałem Odpowiedz Link Zgłoś
tunczyk7 Re: wpadki podczas kolędy 08.01.07, 19:44 To bylo dobre kilka lat temu. w domu nie bylo zbytniego porzadku, mial wpasc kumpel na chwile, cos pozyczyc. bylem sam w domu z psem, a ze jest to sznaucer no to jeden wielki jazgot. bylem w toalecie zalatwic sie. dzwonek do drzwi - pies szceka, ja krzycze z kibla, ze zaraz, ze co pali sie??? poniewaz na owa godzine mial wpac kumpel jakos nie spojrzalem przez judasza na korytarz. gotowy by wyciagnac reke i powiedziec niekoniecznie "pochwalony" otwieram drzwi no i kto oczywiscie ksiadz!!! Zeby bylo smieszniej kolega wpadl zaraz po tym przxyszedl ksiadz. powage trudno bylo utzrymac;)... Jeszcze jedna historyjka- przed swietami jak zwykle proboszcz roznosil oplatek. otworzyla mama - w portmonetce byla tylko zlotowka. nastepnego dnia miala isc do bankomatu. wola do mnie bym dal chociaz 5 zl. Mialem tylko dwudzistki i mowie,z e w zyciu nie dam ksiedzu tyle za oplatek. mama ze skwaaszona mina mowi do proboszcza, ze ma tylko zlotowke- ten na to, ze ostatniej zlotowki nie ma serca wziac ;)... Odpowiedz Link Zgłoś
melissa79 Re: wpadki podczas kolędy 08.01.07, 19:54 z przygotowań przedkolędowych naszykowałyśmy z siostrą biały obrus, świecę i uświadmoiłyśmy sobie ze nie wiemy gdzie mama trzyma taki nieduży drewniany krucyfiks, który na codzień był schowany a wyciagany tylko na jakieś "specjalne okazje" szukamy i szukamy, gdzie go mama mogła dać??? w końcu stoimy z siostrą w mieszkaniu bezradnie się zastanawiając gdzie jeszce poszukać, a siostra niepewnie... "moze jeszcze popatrzę do skrzynki na narzędzia??" i wtedy dostałyśmy ataku śmiechu aż się bałam ze nie powstrzymamy sie jak ksiądz przyjdzie;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bimbom Re: wpadki podczas kolędy IP: *.pool.mediaWays.net 11.01.07, 06:17 W mojej parafii jest taki zwyczaj, że kopertę kładzie sie na stole na białym obrusie . Dowcipny sąsiad, bez wiedzy żony, przed kolędą przykleił kopertę do stolika. Ksiądz wychodząc przy braniu koperty spowodował zsunięcie się obrusa, wywrócenie płonących świeczników i w konsekwencji mały pożar. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hubert Re: wpadki podczas kolędy IP: *.prokom.pl 11.01.07, 08:13 A ja kiedyś roznosiłem opłatki i mam swoje typy na najbardziej żenujące teksty. "Ile się płaci?" Albo "przyniosę do kościoła" mówione przez człowieka, ktrego widzę na pasterce albo święceniu jajek. Ale najczulej wspominam kolesia, który na pytanie "Czy potrzebują państwo opłatek na święta" odpowiedział "Chwileczkę. Zapytam żonę". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wart Re: wpadki podczas kolędy IP: 217.153.84.* 11.01.07, 12:00 >żenujące teksty oj dziecko, facet sobie po prostu robił z was jaja Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bozena Re: wpadki podczas kolędy IP: *.ny325.east.verizon.net 11.01.07, 06:50 Nie chac przyjac ksiedz poszlam do kolezanki.Po 22 wracam do domu,glodna wiec szybko frytki na patelnie,ubieram szlafrok/rozciecie do pepka od gory i od dolu/Nagle slysze jakies dzwieki na ktatce .Wgladam przez wizjer moja sasiadka z dolu schodzi po schodach.Wybiegam na kladke i wolam za nia : co sie dzieje? a ona odpowiada ksiadz,ja na to choldera to on jeszcze nie chodzil? odpowiada mi ksiadz ,kory schodzi z gory"A nie ,bo jestem spozniony.Myslalam ,ze sie spale ze wstydu.Uslyszla jeszcze jak zapowiedzial ,ze mnie odwiedzi po sasiadach z dolu wiec jak wyszedl od niej to te wszystkie przybory w odruchu litosci do mnie przeniosla.Ja w tym czasie w nerwach i w pospiechu zakladalam spodnie ,dwie nogi w jedna nogawke i wietrzylam mieszkanie po frytkach.Przyszedl rozsiadl sie 'gatka szmatka'Mowi ,ze ladnie pachnie a ja nic.Mysle tyko o tym,ze sasiedzi pewnie czekaja kiedy wyjdzie /ja mloda rozwodka/Nie doczekawszy sie poczestuku poszedl ale bylo juz po 23.Zapowiedzial,ze nastepnym razem zacznie kolede od mojej ktatki,chyba przez ten szlafrok z rozcieciami.Ksiadz byk ok.Mlody,przystojny i fajnie sie z nim mrozmawialo.Na nastepna kolede przyszedl proboszcz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miś Re: wpadki podczas kolędy IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 11.01.07, 10:18 Ha, to mi przypomniałaś :) Rodzice w szpitalu po wypadku a mieszkanie koniecznie poświęcone musiało być. No więc poprosili bym przyjęła. Od zawsze przychodził ok. 21, więc pośpiechu nie było. Przyszłam ok godziny 16, nalałam sobie wody do wanienki i poleżanko w pianie. A tu puka jakas cholera, podnosze się, zawijam się w ręcznik, wyglądam i słyszę :prosze sie przygotowac na przyjęcie księdza. Jak sie ma te 16 lat to trudno o zimną krew. Szybciorem kiecka na grzbiet i przyjmuje gościa, z włosów woda ciurkiem ścieka na cieniuśką sukienczynę i po chwili wyglądam jak miss mokrego podkoszulka :/ . Ttłumacze chłopu jaka sprawa, że ja w zastępstwie, że rodzice prosili, że mnie tam kościół nie po drodze leży, a ten nuże nawracać mnie. W swej gorliwości zadeklarował się udzielać mi indywidualnych lekcji religii . Nie skorzystałam. Nie wiem czy to było śmieszne, ale dziś z pozycji dojrzałej kobiety myśle sobie, że na jego miejscu bym poświęciła i zwiała. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alice Re: wpadki podczas kolędy IP: 212.160.172.* 11.01.07, 11:13 Właśnie sobie przypomniałam - miałam wtedy 19 lat ale wyglądałam na mniej i w tą noc poprzedzającą kolede nocowałam u mojego faceta. No więc wracam sobie rankiem do domu, zaspana, rozczochrana,zadowolona, z uśmiechem od ucha do ucha i malinką na szyi.Wchodze po schodach i przed moimi drzwiami zasatję pełną ekipę - ministranci i ksiądz, moja mama już otwiera drzwi. No i co było robić..Weszliśmy razem a wizyta była powściągliwa i krótka hehe. Taką akcję sobie zrobili że będą chodzić o 9.00 rano w sobotę, może żeby brać ludzi z zaskoczenia :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: józef cieśla Re: wpadki podczas kolędy IP: *.org.pl 08.01.07, 20:09 w domu moich rodziców, mimo że nikt nie był specjalnie wierzący ani nie chodził w niedzielę do kościoła, księdza się zawsze przyjmowało na zasadzie "a co ludzie powiedzą". zawsze oczywiście rodzice też wymyślali jakieś kłamstwo na pytanie czemu to ksiądz ich nie widuje na mszy (np. "a bo w niedziele zawsze jeździmy do teściowej do innego miasta i tam chodzimy"), a ja zawsze wymyślałem kłamstwo, dlaczego nie mam zeszytu od religii ("a bo pożyczyłem koledze i mi nie oddał i zachorował", "a bo pies zjadł", itp.). taka mała lekcja kłamstwa i hipokryzji w polskim domu toteż gdy wreszcie wyprowadziłem się od rodziców miałem oczywiście przekorną chęć zrobić księdzu na złość, najpierw po chamsku chciałem zamiast literek "K+M+B" na drzwiach napisać coś sobie w stylu "ŁKS King", ale potem wpadłem na bardziej wyrafinowany pomysł, otóż - przynajmniej w tej parafii gdzie mieszkali moi rodzice - zawsze wcześniej po mieszkaniach chodził ministrant z pytaniem "czy przyjmą państwo księdza?", a dopiero po jakiejś godzinie, zapewne na podstawie listy zrobionej przez ministranta, chodził właściwy ksiądz chyba już w listopadzie umyśliłem więc sobie, że "zażyję" tego ministranta, gdy on się zapyta "czy przyjmą państwo księdza" ja mu odpowiem ze zdziwieniem "a w jakiej sprawie?" tak chodziłem sobie z tym pomysłem cały listopad i grudzień, no i oczywiście skończyło się jak w tym dowcipie o sąsiedzie, który chciał pożyczyć sekator - gdy w końcu nadszedł Ten Dzień i do moich drzwi zapukał ministrant (czy inny księżowski asystent) to zamiast pytania "czy przyjmą państwo księdza" powiedział po prostu "dzień dobry, ksiądz chodzi po kolędzie, czy życzą sobie państwo?" i zburzył cały mój plan, po prostu stałem i nie wiedziałem co powiedzieć ("a w dupie mam Twój sekator!") notabene, ksiądz nachodzi mnie z tym pytaniem co roku, może mogliby gdzieś sobie wreszcie zanotować, żeby mnie już nie nękać, nie zaskakiwać, nie kazać mi szukać spodni itp. (zazwyczaj nikt do nas nie przychodzi bez wcześniejszego umówienia się telefonicznie, a jeśli już - to dzwoni najpierw domofonem), zresztą wydawało mi się (może błędnie) że właśnie po to ludzie te literki piszą kredą na drzwiach, żeby było wiadomo gdzie jest katolicki dom i gdzie księdza oczekują, a więc skoro nie ma literek, to proszę nie przeszkadzać Odpowiedz Link Zgłoś
wiejska_baba Re: wpadki podczas kolędy 08.01.07, 20:48 hmm. co do tych kotków. u nas swego czasu kotek w domu siedział. i tak jakoś zupełnie przypadkiem ksiądz już wychodząc z kolędy wdepnął w małą niespodziankę tuż przy wyjściu. nooo. u. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anka Re: wpadki podczas kolędy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.07, 21:57 Czekałam na księdza. Wszystko przygotowane - świeca, krzyżyk, biała serwetka, nawet miseczka z wodą święconą. Kiedy ksiądz był już na moim piętrze uświadomiłam sobie ,że nie mam kropidła. W popłochu zaczęłam rozglądać się po domu, czym by tu je zastąpić. Owszem zastąpiłam - małą rózgą otrzymaną niedawno od św. Mikołaja! Trzeba było widzieć minę plebana. Odpowiedz Link Zgłoś
pasik Re: wpadki podczas kolędy 15.01.07, 00:01 Cóż moja mama w tym roku szukając kropidła znalazła miotełkę do butów z Maroka- nie zgodziłam się na tą opcję, szukając dalej kropidła znalazła zdechłą mysz w łapce. Dziękowałyśmy w duszy że mieliśmy tego dnia kolendę bo mysz pewnikiem zaczęłaby śmierdzieć niedługo. Odpowiedz Link Zgłoś
drzewko_szczescia Re: wpadki podczas kolędy 08.01.07, 23:28 Gość portalu: józef cieśla napisał(a): > notabene, ksiądz nachodzi mnie z tym pytaniem co roku, może mogliby gdzieś sobi > e > wreszcie zanotować, żeby mnie już nie nękać, nie zaskakiwać, nie kazać mi szuka > ć > spodni itp. (zazwyczaj nikt do nas nie przychodzi bez wcześniejszego umówienia > się telefonicznie, a jeśli już - to dzwoni najpierw domofonem), zresztą wydawał > o > mi się (może błędnie) że właśnie po to ludzie te literki piszą kredą na > drzwiach, żeby było wiadomo gdzie jest katolicki dom i gdzie księdza oczekują, > a > więc skoro nie ma literek, to proszę nie przeszkadzać Ma nadzieję, że się któregoś roku nawrócisz, bezbożniku, i go przyjmiesz ;) Do nas po kilku latach grzecznych odmów przestał przychodzić. Odpowiedz Link Zgłoś
mail.ru Re: wpadki podczas kolędy 11.01.07, 10:10 A ja z dziecinstwa pamietam, ze raz rodzice powiedzieli, zeby nie przychodzil i od razu zapamietali i kilka lat byl spokoj. Raz tylko chodzil jakis nowy, ministranci mu uciekli i zaszedl bez zapowiedzi. Ja otworzylam dzwi, jak zwykle, bez sprawdzania i na cala szerokosc, on od razu do duzego, a tam nikogo - chyba sie w mig zorientowal, ze cos nie tak bo sie szybko wycofal,a ja dalej w tych drzwiach z zaniemowieniem. Nigdy wiecej juz nikt nie przyszedl :) Teraz mieszkam w Holandii na katolickim poludniu i pytalam nawet sasiadow kiedy bedzie kolenda, to wszyscy duze oczy, a co to jest i po co, i ze oni nigdy o tym nie slyszeli ... Odpowiedz Link Zgłoś
loginka1 Re: wpadki podczas kolędy 09.01.07, 11:19 zresztą wydawał > o > mi się (może błędnie) że właśnie po to ludzie te literki piszą kredą na > drzwiach, żeby było wiadomo gdzie jest katolicki dom i gdzie księdza oczekują, > a > więc skoro nie ma literek, to proszę nie przeszkadzać To trochę inaczej jest. Te literki to ministranci towarzyszący księdzu wpisują przy okazji kolędy. Wiem to, choć sama pod tym względem "kocham inaczej" i kolędy nie przyjmuję ;-) Z zasłyszanych historii kolędowych pamiętam jedną - jednego roku, gdy mój kuzyn był mocno nieletni, ksiądz przyszedł po kolędzie w trzech króli. Ksiądz próbował go odpytać "jak Marcinku mieli na imię trzej królowie". Kuzynowi próbowała podpowiedzieć coś ciotka, u której siedział na kolanach, na co młody zareagował wrzaskiem, "Nie pluj mi do ucha!". Ciekawe co ksiądz wtedy odnotował w kartotece ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
aintno1 Re:literki 11.01.07, 11:41 my co prawda hipokryci, kolędę przyjmujemy ale z reszty nie korzystamy.a literek nie malujemy ale o ile sie nie mylę to nie jest tak że literki wypisują ministranci tylko domownicy po powrocie ze mszy na trzech króli.w temacie zaś samej k. mam mało do powiedzenia gdyż siedze w drugim pokoju po ciemku, miedzy szafą a telewizorem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: edytka20 Re:literki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.07, 13:13 u nas na slasku, ministranci wypisuja te litery Odpowiedz Link Zgłoś
loginka1 Re:literki 11.01.07, 21:13 No to teraz jasne. Zależy od regionu. Ja ze Śląska jestem ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasia Re:literki IP: *.trzechwieszczy133.trustnet.pl 12.01.07, 21:05 A u mnie na śląsku nie wypisują.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magdi Re: wpadki podczas kolędy IP: *.exatel.pl 11.01.07, 14:14 "te literki" to się samemu wypisuje w Trzech Króli .... Odpowiedz Link Zgłoś
the_dzidka Nawiasem mówiąc 11.01.07, 23:23 Te literki nie oznaczają imion trzech króli, jak u nas (w katoliskim kraju) się mylnie sądzi, tylko sa skrótem od "Christus Mansionem Benedictat", czyli "niech Chrystus ten dom błogosławi". I NIE PISZE się ich jak równanie "C(K)+M+B = 2007" :), co czasami widuję na drzwiach i co mnie zawsze smieszy do łez :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hehehe A moi są niedouczeni IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.07, 10:11 Tjaaa, moi parafialni na druczkach zapowiadających kolędę co wypuścili? Nadruk K+M+B AD 2007 :)))))) Wczoraj dostałam kartelusze, to mało sie nei przewróciłam ze śmiechu Odpowiedz Link Zgłoś
kohol Re: A moi są niedouczeni 17.01.07, 14:48 A co w tym śmiesznego? Bo nie łapię. K+M+B 2007 - zawsze tak się u nas pisało. Odpowiedz Link Zgłoś
hela6 Re: wpadki podczas kolędy 11.01.07, 10:38 a propos literek, facet zanabył sobie obrazek dość znany , przedstawiający lokomotywę która wyjechała z dworca przez ścianę. Niestety na obrazku jest napis wielkimi literami "SHIT !". Zastanawialiśmy się jak pozbyc się tego napisu i obrazek póki co nie zawisł a stał sobie przy scianie za stołem. Przed wizytą ksiedza poprosiłam dziecko o przygotowanie stołu, więc biały obrus i na nim dewocjonalia stanęły. Przychodzi ksiądz, pada przed stołem na kolana i zaczyna sie modlić, modzi sie, modli, a ramiona mu zaczynaja drżeć z hamowanego śmiechu. Mnie zresztą też, bo w tle krzyża grubaśne, piętnasto centymetrowej wysokości literki wołają "SHIT !" Modlitwę zakończyliśmy ze łzami spływającymi po policzkach. Wielebny okazał zainteresowanie istota obrazka i zainteresowaniom małżonka, podejrzewam że gdyby ten zdążył wrócić z pracy, skończyłoby się na puszczaniu kolejki. Odpowiedz Link Zgłoś
heca7 Re: wpadki podczas kolędy 08.01.07, 23:16 Mój brat w zamieszaniu przed kolędą wziął kopertę i nie włożył do niej ofiary. Dobrze że mieszkamy w bliźniaku i ksiądz przyszedł potem do nas a tu drzwi się otwierają i wchodzi mój brat...i zaczyna się tłumaczyć:) Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: wpadki podczas kolędy 08.01.07, 23:26 U nas w zeszłym roku było tak: nastroje1.blox.pl/2006/01/Z-blogoslawienstwem-koledowym.html Strach pomyśleć, co będzie w tym :DDDD Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ad Re: wpadki podczas kolędy IP: *.acn.waw.pl 09.01.07, 09:54 jak byłem mały to podobno byłem nieznośnym i neurotycznym dzieckiem kiedyś na kolędzie usiadłem księdzu na kolanach, ten mnie zaczął bujać, no i jak to z bujanym dzieckiem bywa, czasem wymiotuje.. Zaraz po tym biegnie do mnie mama, tata w krzyk, ksiądz w szok a ja w płacz. No i jak mama mnie podnosiła z jego kolan, ja w paroksyźmie płaczu, wymachując nóżkami niefortunnie kopnąłem go w nos;/ miałem chyba 3 lata porażka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaga Re: wpadki podczas kolędy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.07, 14:40 Kropidło, serwetki, nonsens. Nasz proboszcz przychodzi pogadać. Siada sobie w fotelu, kot go czesze, bo ma taki zwyczaj, psy przynoszą piłeczki, a my gadamy. To jakieś fajne i normalne, on jest zorientowany w naszej pracy, zawodach, pośmiejemy się razem i już. Raz przyszedł sztywny jak kij wikary i było strasznie. Jak się dowiedział, że jestem teologiem z wykształcenia, powiedział, że nic tu po nim (???) i jakoś szybko poszedł. Na schodach zderzył się jeszcze z moim bratem, księdzem, który wpadł "po drodze", bo tego dnia sam nie kolędował. A to starszy kolega z seminarium...Tzn mój brat starszy. Wikary zesztywniał jeszcze bardziej, uśmiechnął się krzywo i pognał jak poparzony, do dziś nie wiem dlaczego. Był u nas dwa lata i szczęśliwie go przenieśli. Bo proboszcz wprowadził zwyczaj swobodnych, przyjacielskich wizyt, nie każdy wikariusz umie temu sprostać. Natomiast z rzeczy śmiesznych: wiele lat temu, jeszcze w innym mieszkaniu grubiutki ksiądz zaraz po wejściu do przedpokoju pojechał sobie na ciężaróweczce naszego synka, beztrosko postawionej pod drzwiami...Nakrył się nogami, huknął aż miło...Ministtantów wymiotło od razu, umierali sobie ze śmiechu na klatce, my mieliśmy truuuudne chwile, bo nie wypadało się śmiać, musieliśmy pomóc księdzu wstać...A nasz synek wypadł ze swojego pokoju, obejrzał ciężaróweczkę i ryknął: ZEPSUŁ! Zeeepsuuuł miiii, błeee... Brat kiedyś został wywalony pzrze ogromnego psa, berneński pies pasterski, hihi. Jeszcze szczeniak, ale już wielki, rzucił się radosnie i niespodziewanie i bart też się nakrył nogami, bo nie złapał równowagi...:))))))))) Dzielnie posiedział ile trzeba, potem pojechał na pogotowie, bo wytknął sobie nadgarstek :)))))))) Ale go sprzedałam, nikt o tym nie wie.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nikt Re: wpadki podczas kolędy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 08:52 Gość portalu: jaga napisał(a): > Natomiast z rzeczy śmiesznych: wiele lat temu, jeszcze w innym mieszkaniu grubi > utki ksiądz zaraz po wejściu do przedpokoju pojechał sobie na ciężaróweczce nas > zego synka, beztrosko postawionej pod drzwiami...Nakrył się nogami, huknął aż m > iło...Ministtantów wymiotło od razu, umierali sobie ze śmiechu na klatce, my mi > eliśmy truuuudne chwile, bo nie wypadało się śmiać, musieliśmy pomóc księdzu ws > tać...A nasz synek wypadł ze swojego pokoju, obejrzał ciężaróweczkę i ryknął: Z > EPSUŁ! Zeeepsuuuł miiii, błeee... Piękne, prawie się popłakałem ze śmiechu :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szpinak Re: wpadki podczas kolędy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 09:11 kaj mogłaś brata sprzedać :D :D Odpowiedz Link Zgłoś
niewysoka Re: wpadki podczas kolędy 11.01.07, 10:03 To nie było w czasie kolędy - takie zwykłe domowe spotkanie z księdzem. Siedział obok niego mój mały synek i nagle powiedział dość głośno, z psotną miną: "Ktoś puścił bąka. Ale nie ja!" W życiu nie widziałam, żeby ksiądz taki był czerwony... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomazzo Re: wpadki podczas kolędy IP: 193.138.110.* 11.01.07, 10:06 the best !!! popłakałem się ze śmiechu !!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sandra Re: wpadki podczas kolędy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.07, 14:34 albo klasyka: przychodzi ksiądz, odmawia modlitwę itp, potem tradycyjne "odpytywanie dzieci" Ksiądz: a do kościółka chodzisz dziewczynko? Dziecko: chodzę Ksiądz: z całą rodzina chodzisz? Dziecko: z całą rodziną Ksiądz: w każdą niedzielę chodzicie? dziecko: w każdą ksiądz: a do którego kościółka chodzicie? dziecko: do Carrefoura... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: isia Re: wpadki podczas kolędy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.07, 14:50 Do nas ksiądz przychodzi już po okresie kolędowym. Umawia się specjalnie na poniedziałek, bo wie, że wieczorami mam przedstawienia. Zawsze prosi, żebym kolędę zagrała na pianinie i żebyśmy zaśpiewali z mężem na głosy (mąż lata śpiewał w znanym, dużym chórze), a sam słucha. Mówi, że jest moim fanem :) Chodzi do teatru, istotnie, czasem sama podrzucam mu bilet, bo prosi, czasem sam kupuje. I zawsze dostaję kwiatka. "Od proboszcza". Wikary żaden nas nie odwiedza, w związku z tym czasem kolędy, specjalnie umawianym, tylko proboszcz. Zwierzaki lubi bardzo, sam ma psa, który ilekroć proboscz wyjeżdża, mieszka u nas, bo dobrze to znosi, a moje zwierzaki przyjmują go bez problemu. Kiedyś zwierzył się nam na kolędzie, że znalazł psa na ulicy, taką bidę, przygarnął, tylko nie wie, co będzie jak wyjedzie...Mąż powiedział: zawsze możemy przechować i tak zostało. Zawsze znosi nam takie ilości karmy, że jego pies jadłby to rok :) A po kolędzie zawsze przynosi piłeczki tenisowe dla naszych psów, bo one lubią i takie myszki- zabawki dla kotów. "Zamiast obrazka", śmieje się. Kapitalny człowiek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rozali Re: wpadki podczas kolędy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.07, 14:57 Ksiądz spytał synka sąsiadki A do kościolka chodzisz? A chodze A kiedy? Jak się jajka święci Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grubasek Re: wpadki podczas kolędy IP: *.limes.com.pl 09.01.07, 16:57 po wielu latach hipokryzjii(nikt w domu nie odwazyl sie odmowic koledy) ten ciezar spadl na mnie. w zyciu nie widzialam tak zdziwionej miny ministranta, kiedy po pytaniu czy przyjmiemy kolede odpowiedzialam:nie, dziekujemy i powoli zamykalam drzwi... podobnie robie kiedy odwiedzaja nas swiadkowie Jehowy, ankieterzy, akwizytorzy... asertywnosc cala geba ;-)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ... Re: wpadki podczas kolędy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.07, 12:17 Co ty pitolisz. Mało im odmawia? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grubasek Re: wpadki podczas kolędy IP: *.limes.com.pl 10.01.07, 12:42 pewnie ze sporo osob odmawia, ale prawdopodobnie ciagle slyszeli : tak przyjmiemy i informowali kiedy ta "przyjemnosc" a tu nagle slysza: nie i taki nieoczekiwany obrot zdarzen zaburza ich misje hehehe. zatyka ich z lekka, bo moja odpowiedz zdecydowanie nie pasuje do tego co mowili wielu innym osobom przede mna i z rozpedu chcieli powiedziec to co zawsze: ksiadz bedzie chodzil wtedy i wtedy miedzy ta i siamta godzina. oczywiscie panie w moherowych beretach pukaly do naszych drzwi kilka razy w roku(zbieramy na budowe kosciola), chociaz zapewne ksiadz mial skrupulatnie odnotowane, ze w tym domu nie przyjmowano koledy od kilku lat wstecz.i tu miny pan byly nieco odmienne , hehehe, czekalam na umoralniajaca gadke, ale na szczescie panie sobie odpuszczaly.mnie okrutnie rozbawilo zdziwienie malujace sie na twarzach ministrantow i powiem szczerze, ze mialam dobry humor przez reszte dnia. czarnym mowie zdecydowane: nie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :)) Re: wpadki podczas kolędy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.07, 15:01 Ależ im krzywdę zrobiłaś! Ho, ho! Trzeba im było jeszcze napluć na buty. Oni pewnie do dziś nie śpią... :))))))) Bawi mnie takie myślenie, że innych oburza nieprzyjmowanie kolędy, ostentacyjne gesty na nie i inne śmieszne demonstracje. Twój wybór. Być może ministranci mieli zdziwione miny, bo nie widzieli tak brzydkiej baby? I jeszcze rozkosznie sobą zachwyconej? Odpowiedz Link Zgłoś
betina_betina Re: wpadki podczas kolędy 10.01.07, 16:59 Tak sobie myśle ludzie, że Wy kazdy fajny wątek zepsuć potraficie! Odpowiedz Link Zgłoś
misiania Re: wpadki podczas kolędy 10.01.07, 17:17 legenda rodzinna głosi, że podobno we wczesnym dziecięctwie wielce przejęta przydreptałam kiedyś do babci i pełna emocji zameldowałam, że ktoś przyszedł - nie diabeł i nie Święty Mikołaj. był to ksiądz po kolędzie :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grubasek Re: wpadki podczas kolędy IP: *.limes.com.pl 10.01.07, 17:25 masz na mysli moja wypowiedz? byc moze odebralas to powaznie, mialo zabrzmiec przesmiewczo. ci ministranci mieli naprawde smieszne miny, uznalam to za zabawne, przepraszam jak was nie smieszy. z dziecinstwa nie bardzo pamiatam czy mialy miejsce jakies "wpadki", na pewno od czasu do czasu cos nas(mam na mysli brata i siebie)rozbawilo. nie wiem czy to moje wspomnienia czy ktos mi kiedys opowiadal: ksiedzu wypadlo z reki kropidlo i smiesznie bylo. Odpowiedz Link Zgłoś
the_dzidka Re: wpadki podczas kolędy 11.01.07, 23:33 Grubasek, nie przepraszaj. Mnie śmieszy przekonanie niektórych, że nieprzyjmowanie kolędy oznacza "ostentacyjne gesty na nie i inne śmieszne demonstracje". Tak jakby kolędy nie można było po prostu odmówić, bez żadnych podtekstów. To musi być okropne, być takim zaklapkowanym ponurasem. A jeszcze jak sie kiedys zorientuja, że Bozia ma poczucie humoru i bardzo nie lubi takich jak oni... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grubasek Re: wpadki podczas kolędy IP: *.limes.com.pl 12.01.07, 12:04 dzieki. nie mam sily tlumaczyc co niektorym, ze posiada sie prawo odmowy koledy (ale wola sie meczyc niz postapic zgodnie ze soba)i to , ze takie zachowanie nie jest ostentacyjne tylko zgodne z pogladami. pozdrawiam >A jeszcze jak sie kiedys zorientuja, że Bozia ma poczucie humoru i bardzo nie > lubi takich jak oni... ;) nikt nie lubi lizusow i nadgorliwych uwazajacych sie za niewiadomo jak lepszych hehehe Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grubasek Re: wpadki podczas kolędy IP: *.limes.com.pl 10.01.07, 17:21 przyznaje racje: mam gebe jak niewypal, dupsko ogromniaste, mase syfow na gebie, wasy i spore baczki, smierdzi mi z ust, biust mi wisi do kolan. zaraz sie zalamie, hahahahahahahahahahahahaha. chodze kanalami a jak czasami sie pojawie znienacka ludzie z wielkim wrzaskiem uciekaja . mam w nosie twoje zdanie, mnie to bawi i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
mamanka Re: wpadki podczas kolędy 17.01.07, 10:30 A ja uważam, że zamykanie się przed księdzem, gaszenie światła i udawanie, ze nikogo nie ma w domu albo szcucie psem, to żałosna i żenująca dziecinada. Naprawdę mnie to nie bawi, tylko obrzydza, więc nie macie się czym chwalic. Jak nie chcesz przyjąc księdza, bo wcale nie musisz, to miej cywilną odwage powiedziec mu to normalnie, gdy zapuka do Twoich drzwi a jak nie masz odwagi, to wywieś kartkę na drzwiach, że "księdza nie przyjmujemy", albo zostaw informację w parafii, że nie chcesz wizyty duszpasterskiej. Rozmawiałam kilka dni temu z zaprzyjaźnionym księdzem, kótry opowiadał o tym jakie rzeczy ludzie wymyślają, żeby uniknąc kolędy, jak on się z tym beznadziejnie czuje, kiedy robi się z niego idiotę i że można sprawę uprościć, jak się chce. Ksiąz też czlowiek i są trakie rodziny, kóre traktują jego wizyte normalnie, raczej jako przejaw zainteresowania ze strony parafii a nie jako cos narzuconego i niepotrzebnego. Nie rozumiem, jak dorosly człowiek może isę tak zachowywać. A poza tym księża nie przychodzą po pieniądze i naprawde nikt nie ma obowiązku tych pieniędzy dawac. Ksiądz, kóry przyszedł do nas, na widok koperty bardzo się zmieszał i wcale jej nie chciał wziąć. Musieliśmy go bardzo przekonywac. Jęlsi nie chodzisz do kościoła i nic Cię to nie interesuje, to i księdza nie musisz przyjmowac, tylko zachowaj sie jak dorosły człowiek a nei jak dzieciak, kóry nabroi i jeszcze się tym przechwala. Jestem oburzona. Odpowiedz Link Zgłoś
luana4 Re: wpadki podczas kolędy 11.01.07, 13:18 Gość portalu: :)) napisał(a): > Ależ im krzywdę zrobiłaś! Ho, ho! Trzeba im było jeszcze napluć na buty. Oni pe > wnie do dziś nie śpią... :))))))) > > Bawi mnie takie myślenie, że innych oburza nieprzyjmowanie kolędy, ostentacyjne > gesty na nie i inne śmieszne demonstracje. Twój wybór. > > Być może ministranci mieli zdziwione miny, bo nie widzieli tak brzydkiej baby? > I jeszcze rozkosznie sobą zachwyconej? Super:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grubasek do:luana4 IP: *.limes.com.pl 11.01.07, 15:49 tez mi sie spodobalo hehehe. swietny komentarz, boki zrywac(serio) > Być może ministranci mieli zdziwione miny, bo nie widzieli tak brzydkiej > baby? > > I jeszcze rozkosznie sobą zachwyconej? zwlaszcza to mi sie bardzo spodobalo :-))) az sie rozesmialam Odpowiedz Link Zgłoś
luana4 Re: do: grubasek 15.01.07, 14:38 no nie, przeciez dzieki Twoim wpisom wielu ludzi zostalo uswiadomionych, ze mozna duszpasterzom odmowic przyjecia. Widzisz my berety jakos na to nie wpadlismy, ucieczka bylo nam WC, strych, piwnica..., a Ty stwailas(es) czola wielkiej czarnej instytucji. Gratuluje odwagi! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grubasek Re: do: luana4 IP: *.limes.com.pl 15.01.07, 16:36 no tak, moj wpis mial wam nied..rozwojom uswiadomic co robic nalezy. puknij sie w baniak, bo az zal czytac te twoje "uwagi". nic napisac nie mozna, bo zawsze sie znajdzie jakis osiol co lapie za slowka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grubasek Re: do: luana4 IP: *.limes.com.pl 15.01.07, 16:38 i badz laskawy/a zwrocic uwage na to, ze nie uprawiam tu krucjaty anty koscielnej - wyrazam tylko swoja opinie. koniec Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pgosia Re: wpadki podczas kolędy IP: *.chello.pl 13.01.07, 22:29 A mnie bawi myślenie, że sie zawsze wie jak i co myślą inni. Powiedz, robi ci się dobrze jak sobie tak czasem po kimś pojedziesz bez powodu? Zgredzie? Nie pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aalTa Re: wpadki podczas kolędy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 08:37 Gość portalu: grubasek napisał(a): > pewnie ze sporo osob odmawia, ... Ja nie muszę, u mnie ksiądz "chodzi" od 9 rano do jakiejś 14-15, kiedy jestem w pracy. Gdybm wiedziała, że przyjzie o 9 albo o 15 to bym sobie załatwiła ze 2 godzinki wolnego, ale ponieważ nigdy nie wiadomo, o której raczy przybyć, to urlopu nie biorę, więc w domu mnie nie ma, a obowiązku przyjmowania księdza dla zachowania pozorów nie czuję. >oczywiscie panie w moherowych beretach pukaly do naszych drzwi kilka razy > w roku(zbieramy na budowe kosciola), ... i tu miny pan byly nieco odmienne , > hehehe, czekalam na umoralniajaca gadke, ale na szczescie panie sobie > odpuszczaly.... Kilkanascie lat temu, akurat się oprzeprowadziłam: wynajmowane mieszkanie, ja jeszcze na pudełkach, przyszły takie zbierajace. Dałam, bo wtedy jeszcze praktykowałam, jakieś 20% pensji (uważałam, że to dużo, zwłaszcza, że do wypłaty było jeszcze ok. 10 dni, a nie zarabiałam za wiele, no i wydatki miałam w związku z wynajmowanie mieszkania duże), a jedna z pań na to "nie przyszłysmy po jałmużnę". Schowałam pieniądze i podziekowałam, że uwolniły mnie od wizji chleba z margaryną. Później juz był spokój - dopóki tam mieszkałam nikt juz mnie nie nachodził. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zuza Re: wpadki podczas kolędy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 22:07 Przeprowadziłam sie do nowego domu na krótko przed świętami .Po Nowym roku/jakiś tydzień / zajęłam się rozbieraniem choinki,zdjęłam oświetlenie zewnętrzne domu,do salonu przyniosłam króliczka ,żeby się nie czuł samotny /straszny chaos /.A! I piekłam domowy chleb,ikoszulkę miałam umazaną mąką i w dodatku pod koszulką nie miałam tego cholernego biustonosza.!!.Wtem dzwonek do drzwi,otwieram,ministranci,cholera!Ogarnęła mnie panika,stwierdziłam,że do kolędy nie jestem w najmniejszym stopniu przygotowana,na co chłopaki w sukienkach poradzili mi,żebym sie z księdzem umówiła na inny termin kolędy .Za nic na świecie nie umówię się z księdzem,przyjęłam go ot tak, zwyczajnie,fajnie bylo.Aha! I zdążyłam zmyć maseczkę z twarzy,bo chyba by ten ksiądz uciekł gdyby zobaczył mnie taką zieloną,reakcji ministrantów nie pamiętam... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daga Re do grubaska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.07, 09:35 > mnie okrutnie rozbawilo zdziwienie malujace sie na twarzach > ministrantow i powiem szczerze, ze mialam dobry humor przez reszte dnia. > czarnym mowie zdecydowane: nie! Ach jak Cię wszyscy podziwiamy! Możesz być z siebie dumna! Jak Ty to zrobiłaś? Jak Ci się to udało? Niepojęte... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grubasek do:daga IP: *.limes.com.pl 12.01.07, 12:08 magia? urok osdobisty? szczerosc? a nie udawanie naglej wizyty/koniecznosci wyjazdu akurat w tym czasie? przeczytaj co napisalam wczesniej na temat swojego wygladu:byc moze to bylo przyczyna ich zdziwienia... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: titta Re: wpadki podczas kolędy IP: *.botany.gu.se 11.01.07, 12:37 Ile ja sie zwykle napocilam jak przychodzil nieznajomy (czyt. niewtajemniczony) ksiadz. Nie jestem katoliczka, (czesc mojej rodziny jest), i nie zwsze "na dziedobry" chcialo mi sie tlumaczyc o co chodzi. A zdazalo mi sie samej przyjmowac kolede.... Ale ja nie o tym. Zwykle (pomimo powyzszego) przyjaznilismy sie z kiezmi z parafi katolickiej. Czasem wpadali ot tak, pogadac. Kiedy jeszcze bylam dzieckiem naciagnelismy z innymi dzieciakami z ulicy ksiedza na zabawe w chowanego. Terenem zabawy byla dzialka sasiadki, ktora to sasidka, delikatnie mowiac, nie rzyczyla sobie na niej naszej (dzieciakow) obecnosci. Ksiadz oczywisce o tym nie wiedzial. No i gdy zabawa roskrecila sie w najlepsze, przyleciala sasiadka z wrzaskiem. I wtedy ksiadz wytknal glowe zza sterty desek bedacych jego kryjowka. Miny sasiadki nie zapomne nigdy... Odpowiedz Link Zgłoś
sara615 Re: wpadki podczas kolędy 16.01.07, 09:21 Mój brat jest ksiedzem i to on miał niezłą wpadkę podczas kolędy. Jeszcze za kelryka brat miał wypadek, potracił go pijany kierowca jak jechał na rowerze. Bedąc na kolędzie u ludzi-dostał ataku padaczki pourazowej a gospodarze zaczęli panikować i wzywać karetkę, strachu sie najedli co niemiara!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wirydianna Re: wpadki podczas kolędy IP: *.jjs.pl 10.01.07, 19:09 Przyszedł ksiądz po kolędzie. Poszłam po talerzyk do kuchni (na wodę święconą). Talerzyk spadł na podłogę, przeturlał się przez przedpokój i wrócił do kuchni. Widok był przekomiczny, choć opis tego nie oddaje. Śmieszne było też to, że ksiądz tak powstrzymywał się od śmiechu, że omal poliki mu nie pękły :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hegemonia Re: wpadki podczas kolędy IP: *.adsl.inetia.pl 10.01.07, 19:31 u mojej koleżanki ostatnia kolęda byla przekomiczna - przyjmowali ją pierwszy raz od kilku lat. Mama kumpeli wyszła, mówiąc, że nie zniesie tego psychicznie. Gdy przyszedł ksiądz, młody wikary, dość niskiego wrostu i zobaczył jej dwumetrowego tatę, zrobił się jeszcze mniejszy. Pies dyszał księdzu do ucha, a jej trzyletnia siostra odstawiła pokaz, tańcząc i śpiewając, a na koniec podarowała księdzu papierowego aniołka... ksiądz wyszedł szybciej, niż się pojawił... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iii Re: wpadki podczas kolędy IP: *.crowley.pl 10.01.07, 20:27 u znajomej: podczas kolędy pies zaczyna ocierać się hmmm.... tylną częścią ciała o buty księdza, na co ten z oburzeniem:"proszę natychmiast wziąć to grzeszne zwierzę!!!" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzyś Re: wpadki podczas kolędy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 16:27 U mnie był zawsze zwyczaj, że tata wręczał przy pożeganiu księdza kopertę. Po jego śmierci to ja przejąłem na siebie ów zwyczaj. Któregoś razu byłem w domu sam (mama byłą w pracy), przyszedł młody ksiądz, wszystko ładnie się toczyło, zostawił obrazek, zaczyna się zbierać, wyciąga do mnie rękę, a ja mu wtedy podaję kopertę i zamiast powiedzieć, żeby przyjął OFIARĘ, powiedziałem - Proszę przyjąć OPŁATĘ! :-( Czułem się fatalnie. Odpowiedz Link Zgłoś
minerwamcg Re: wpadki podczas kolędy 11.01.07, 03:43 ksiądz przychodzi do domu, śpiewa kolędę, robi > swoje, wtem na stół wskakuje kot i... wypija całą wodę święconą... Albo wody święconej było pięć kropel, albo kot na tę okazję zmienił się w jakieś bydełko. Wiadomo, że koty szybko nie piją :))) W moim rodzinnym domu kiciuś na hasło ksiądz po kolędzie wiał pod wannę. Teraz mieszkam z mężem i dwoma kotami... wściekle towarzyskimi! W dodatku są bardzo puchate i prawie białe :))) Zastanawiam się, czy na pożegnanie nie wręczyć księdzu szczotki do sutanny, bo że go oblezą i ofutrzą, to więcej niż pewne :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Koles Re: wpadki podczas kolędy IP: 189.142.76.* 11.01.07, 05:19 opowiesci ministranta 1. Wszystko grzecznie na stole ulozone, Ojcze nas, modlitwa, ksiadz bierze kropidlo i tylko slychac bylo brzek stluczonego szkla i nic wiecej nie bylo widac. Walna w zyrandol jak potrafil i korki wywalilo. 2. Pukam do drzwi, patrze, patrze, a tu pani ma na drzwiach napisane czarnym markerem IHS. Fajnie jest mieszkac w tabernakulum :) 3. Zawsze zapowiadamy na 2, 3 dni przed koleda. - Szczesc Boze, czy przyjmuje pani ksiedza po koledzie? - Oj niestety, wyjezdzamy z mezem do tesciowej - A skad pani wie kiedy bedzie ksiadz? Albo: - Oj niestety, wyjezdzamy, nie bedzie nas w te sobote. - Ale ksiadz bedzie w piatek. - Oj eee... w piatek tez nas nie ma uwielbiam jak ludzie wymyslaja. Sa w tym rewelacyjni.Placza sie, zamiast poweidziec (jak niektorzy i chwala im za to). Nie dziekuje. 4. Zawsze pies czy kot pcha nosek nie tam gdzie trzeba. To regula. Albo wchodzipod sutanne czy komze. 5. Brakowalo nam wody swieconej. Poniewaz mielismy troszke w butelce postanowilismy wymieszac, uznajac (chyba zgodnie z prawda) ze swiecona - mieszana to tez swiecona. Zapytalem wiec pani czy moge z toalety skorzystac. Wpuscila mnie, ale tam umywalki nie bylo. Wiec po 2 min odczekalem i zapytalem czy moge rece umyc. Zaprowadzila mnie to kuchni. Wyszla na chwilke to ja szybko wode do butelki. Niestety nie zauwazylem jak przyszla. - Dziecko moje, jak chesz sie napic to ja Ci dam. :) 6. Przed jednym z mieszkan, gdzie mieszka pewna staruszka (typ. dewotka) ksiadz mowi: Kurde, Chrzanowska, a chcialem isc na basen wieczorem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Koles Re: wpadki podczas kolędy IP: 189.142.76.* 11.01.07, 05:23 Przypomnialo sie: Dostalismy mandarynki. No to wszystkie zjedlismy ale nie bardzo wiedzielismy co z nimi zrobic. A ze winda byla taka starego typu, z krata, to postanowilismy sobie pozucac. Po wszystkim sotimy z ksiedzem i czekamy na winde na ostatnim pietrze, podjezdza winda, a tu ze 20 skorek. Ksiadz zauwazyl, spojrzal na nas i pyta z takim usmiechem urwisa: - Smakowalo? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Koles Re: wpadki podczas kolędy IP: 189.142.76.* 11.01.07, 05:26 Jesli od dwoch dni nie bedzie gasnac swiatlo na klatce schodowej, to nalezy poszukac odpowiedniego kontaktu i wyjac z niego zapalke/papierek/metal od zaplaniczki/skorke od mandarynki albo jesszcze cos innego. Odpowiedz Link Zgłoś
profes79 Re: wpadki podczas kolędy 11.01.07, 05:35 Z opowiadan znajomego: Kamienica na Balutach(Lodz). Stara, zapuszczona - cos jak warszawska Praga. Towarzystwo - bardzo mieszane, od kompletnych zbirow do calkiem przyzwoitych ludzi. Pukanie do drzwi. Kumpel otwiera. Ksiadz. "Dobry wieczor, czy przyjmujecie Panstwo kolede?". Kumpel odwrocil sie i wola w glab mieszkania "tato, przyjmujemy ksiedza" Jako ze ojciec akurat czyms byl zajety z glebi mieszkania dal sie slyszec ryk "Niech sp...la!". Kumpel ze stoickim spokojem odwrocil sie do oslupialego ksiedze i grzecznie odpowiedzial "Nie, dziekuje, nie przyjmujemy" Od wydarzenia minelo jakies 10 lat. Ksiadz (zaden) nie pokazal sie do tej pory :P Dodam ze calkiem fajna, sympatyczna i absolutnie nie menelska rodzina :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ateista A kto jeszcze księdza wpuszcza do domu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 06:36 Czy aby zlustrowany jest ten co chodzi? a jakby tak doniósł później na pocztę że wierni mają (i oglądają) telewizor!!! A tak na poważnie to co daje taka wizyta raz w roku i 5 min w progu?? Czyżby ksiądz nieudolnie próbował naśladować uczniów Chrystusa ?? A tak wyśmiewani przez wszystkich Świadkowie Jehowy też chodzą "po domach" i wg katolików jest to szlifowanie klamek (chociaż kasy nie chcą )ale jak to wielebny-ozi robi to jest ok?? dulszczyzna? czy ciemnota narodowa? a może świecka tradycja? Odpowiedz Link Zgłoś
sittae Re: A kto jeszcze księdza wpuszcza do domu? 11.01.07, 07:48 Mnóstwo lat temu. Siedzimy w jakieś sześciu chłopa u kumpeli i pijemy już ktoryś wieczór z kolei (żadna melina - naprawdę!). Nagle panika - sąsiadka przychodzi i mowi że na dole ksiądz. Gospodyni wierząca więc przyjmuje kolędę. Wyrzuca nas do kuchni z wszystkimi pustymi i pełnymi butelkami, popielniczkami itp. Kuchnia zawalona butelkami po piwie i zaciemniona dymem tytoniowym, totalny syf. Szybkie sprzątanie pokoju, szukanie koniecznych untensyliów. My siedzimy cichutko, słyszymy wejście ekipy, jakieś śpiewy ministrantów. W pewnej chwili drzwi od kuchni się otwierają i staje w nich jakiś mężczyzna, ani ministrant ani ksiądz. Kościelny? Trzeba było widzieć jego minę. Oczy zrobił jak spodki, wyjąkał coś jakby "przepr" i zniknął. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: madadela Re: A kto jeszcze księdza wpuszcza do domu? IP: *.wesola.sdi.tpnet.pl 11.01.07, 09:59 Mnie irytuje fakt, że nikt mnie nie pyta czy życzę sobie księżej wizyty. W skrzynce na listy znajduję karteczkę dnia tego a tego ksiądz odwiedzi itp. - żeby chociaż numer telefonu, pod którym mogłabym powiedzieć, że akurat sobie nie życzę tych odwiedzin. I w związku z powyższym równie (nie)elegancko informuję w formie podobnej za pośrednictwem domofonu, że za kolędę dziekuję bardzo. Odpowiedz Link Zgłoś
sasza18 Re: A kto jeszcze księdza wpuszcza do domu? 12.01.07, 00:02 Gość portalu: madadela napisał(a): > Mnie irytuje fakt, że nikt mnie nie pyta czy życzę sobie księżej wizyty. W > skrzynce na listy znajduję karteczkę dnia tego a tego ksiądz odwiedzi itp. - > żeby chociaż numer telefonu, pod którym mogłabym powiedzieć, że akurat sobie > nie życzę tych odwiedzin. chyba jakims strasznym przeżyciem nie jest odmowienie przyjecia kolendy? chyba ze tak na prawde ciagle w tobie siedzi ze powinnaś. a księża w dzisiejszych czasach gdzie na lewo i prawo obrzuca sie ich ciemnogrodami faktami mitami itd raczej liczą się ze zwykłym 'nie,dziękuję' Odpowiedz Link Zgłoś
lordifan Re: A kto jeszcze księdza wpuszcza do domu? 11.01.07, 11:13 A mnie dziwi to ze wiele osob pisze ze chcialo udac ze nie ma ich w domu zeby nie przyjac ksiedza. Nie trzeba cudowac i chowac sie po domu. Jak nie chcesz przyjmowac to otworz drzwi, powiedz ze nie przyjmujesz i juz cie nie bedzie pozniej odwiedzal. Odpowiedz Link Zgłoś
sasza18 Re: A kto jeszcze księdza wpuszcza do domu? 12.01.07, 00:11 Gość portalu: ateista napisał(a): A tak na poważnie to co daje taka wizyta > raz w roku i 5 min w progu?? Czyżby ksiądz nieudolnie próbował naśladować > uczniów Chrystusa ?? A tak wyśmiewani przez wszystkich Świadkowie Jehowy też > chodzą "po domach" i wg katolików jest to szlifowanie klamek (chociaż kasy nie > chcą )ale jak to wielebny-ozi robi to jest ok?? dulszczyzna? czy ciemnota > narodowa? a może świecka tradycja? taka wizyta ma przybliżyć księdza do parafian, pomóc budować wspólnotę.wtedy na przykład ksiądz dowiaduje się często jakiej rodzinie potrzebna jest pomoc(o tym ateista pewnie nigdy nie słyszał).ogólnie zaczęło się od obowiązku biskupów nawiedzania ich podległych parafii - żeby przymusić zamknietych w palacach feudalnych panów do jakiejś pracy duszpasterskiej, dalej przeszło na proboszczów i faktycznie chodzi tu o pewną apostolskość kościoła.każda idea w wykonaniu masowym może czasem przybierać karykaturalne kształty ale generalnie kolenda jest dobra.. ps. żyje 21 lat i nigdy przy mnie ksiądz nie zaządał ani nie domagał się ofiary Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grubasek Re: A kto jeszcze księdza wpuszcza do domu? IP: *.limes.com.pl 12.01.07, 12:11 do parafian! a od kiedy osoby NIE uczestniczace w mszach, zyciu parafialnym takimi sa? czy ja na sile probuje kogos przekonac do swoich pogladow? nawracam (o ile mozna tak powiedziec) na odrzucenie wiary? niejako na sile probuje przestawic na swoje poglady? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mia rewelka;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 08:19 zwłaszcza to 6! Odpowiedz Link Zgłoś
kabja Re: wpadki podczas kolędy 11.01.07, 13:28 Sierś najłatwiej złazi,kiedy na ubranie przyklei się taka szarą taśme klejącą. Tylko co powie ksiądz na taką zabawę? Odpowiedz Link Zgłoś
jojoelcia Re: wpadki podczas kolędy 11.01.07, 07:35 Stół pięknie przygotowany: biały obrus, krzyż i świece, księdza jeszcze nie widać to poszłam pozmywać do kuchni, Młody w tym czasie jeżdził autkiem po całym mieszkaniu. I nagle dzwonek więc rzucam zmywanie i jak stoję pędzę do drzwi. Najpierw ministranci: weszli, śpiewają i dziwnie się na siebie patrzą. Spojrzałam na stół a tam same świeczki stoją. Cholera, co jest? I wtem Młody wjeżdża autem do pokoju a w autku wozi Pana Jezusa na krzyżu. To ja szybko łap ten krzyż do ręki i schowałam za siebie a jak ministranci wyszli to postawiłam na stół. Za chwilę wchodzą znowu (teraz już razem z księdzem) i znowu dziwnie na siebie spoglądają. Widać, że im się gęby śmieją. A mnie wcale do śmiechu nie było bo cały czas się bałam, żeby Młody czegoś głupiego nie palnął. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaaa Re: wpadki podczas kolędy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.07, 13:31 "...A mnie wcale do śmiechu nie było bo cały czas się bałam, żeby Młody czegoś głupiego nie palnął." O RANY masz szczęście no bo co by ksiadz pomyslał!!!! a z tym krzyzem to juz taka WTOPA ze normalnie nic tylko sie powiesic! WEZ SIE WYLUZUJ TROCHĘ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ktoś Re: wpadki podczas kolędy IP: *.adsl.inetia.pl 11.01.07, 08:11 kolęda rok temu. Mąż pracuje poza miejscem zamieszkania, jestem więc sama w domu z córeczką i czekamy na księdza. Przychodzi i pierwsze pytanie jakie pada to : "samotna matka wychowyjąca dziecko ciężko prawda" odpowiadam że nie jestem samotna , po czym dziecko dostaje obrazek święty i mówi do mnie " mamo to wygląda jak Harry Poterr" nie wytrzymałam i parksnełam śmiechem, wytłumaczyłam dziecku ale jej chodziło na szczeście o fakturę obrazka a nie postać na obrazku (-: Odpowiedz Link Zgłoś
alex-alexander [...] 11.01.07, 08:19 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
hela6 Re: wpadki podczas kolędy 11.01.07, 11:11 E tam, gadasz. Kiedyś w parafii byl obyczaj, że balia z wodą święconą stała w korytarzu na plebanii, wierni nabierali do słoiczków i ustawiali w domu w miseczkach podczas kolędy. Niestety małżonek znajomej niewiasty w podobnym słoiczku substancje żrące trzymał. I cud się nie stał. Meble, przyodziewek - popalone. Całe szczęście że w oko nikt nie dostał. Teraz wielebny swoje kropidło wielokrotnego użytku nosi i kropi na swoja odpowiedzialnośc. Odpowiedz Link Zgłoś
sasza18 ksiądz myślał ze jetem ze szkoły specjalnej! 11.01.07, 14:18 mi trafiła się niezła historia.swego czasu bylem ministrantem i byłem po koledzie w swoim własnym mieszkaniu( o czym nie wiedział ksiadz) w blokach po ojcze nasz ministranci wychodzą uprzedzić nastepnych, ale ja coś nie chciałem , w koncu ksiadz otwarcie kazał mi wyjść - a że obiło mu się o uszy że chodzę do 'innej szkoły' wytłumaczył rodzicom ze ten ministrant taki troche nie tego jest i chodzi do szkoły specjalnej.potem rodzice mu wytłumaczyli że to moj dom i chodze do szkoły muzycznej!! ksiadz sie spalił:> Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: croolewna Re: ksiądz myślał ze jetem ze szkoły specjalnej! IP: 80.51.47.* 14.01.07, 23:27 boskie Odpowiedz Link Zgłoś
dalenne Re: wpadki podczas kolędy 11.01.07, 08:40 Jak miałam ok. 8 lat zostałam zaproszona przez koleżankę na urodziny, miała tam być cała moja klasa. Strasznie byłam podrajcowana tymi urodzinami. Pech chciał, że akurat TEGO dnia miała być kolęda, a rodzicie powiedzieli, że dopóki ksiądz nie przyjdzie nie mogę iść na te urodziny. Smutno mi było z tego powodu, ale czekałam. No i tak siedzimy i czekamy...18- nic, 19 dobranocka - nic, 20 - nic..., 21 - nic, 21.30 pukanie do drzwi. Alleluja! Ksiądz. Oczywiście wcześniej zdążyłam się z 10 razy popłakać i tak dalej, bo już wiedziałam, że na żadne urodziny nie pójdę, za późno. Ksiądz się mnie pyta czemu taka smutna jestem, a ja na to, że miałam iść na urodziny. Księdzu głupio się zrobiło i przyznał, że u sąsiadów naprzeciwko imieniny są i go przetrzymali. Do tej pory to pamiętam, to rozczarowanie. Im dłużej czekaliśmy tym bardziej widziałam, że rodzice też już byli wkurzeni. I tym, że go tak długo nie było i tym, że ja taki mały 7/8letni dzieciak nie mogłam iśc na pierwszą taką poważną imprezę :) Odpowiedz Link Zgłoś
the_dzidka Re: wpadki podczas kolędy 11.01.07, 23:48 Ja bym tu nie winiła księdza, bo to nie jego wina. Ja bym tu winiła rodziców. Nie rozumiem takiego postępowania... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aga Re: wpadki podczas kolędy IP: *.zchpolice.com 11.01.07, 08:50 Jakis czas temu gdy moje dziecko miało 6 lat, mieszkaliśmy u tesciów. Tesciowa była u lekarza, ale wcześniej wszystko przygotowała.Księdza miał przyjmować tylko mój tesc razem z moją córką, i z jej dwiema koleżankami, które akurat u niej były. Ja z mężem byliśmy w pracy. Przyszedł ksiądz, pomodlił sie i takie tam ceregiele, usiadł, porozmawiał i juz zbiera sie do wyjścia - wziął kopertę. Teśc na to zażartował :niech ksiądz zajży do środka coby nie było, że dałem pustą kopertę /a teściowa włożyła do środka 50 zł/.Ksiadz zasmiał sie i mówi :faktycznie, zdarzaja sie puste. Zagląda do środka...PUSTA!!! Teśc zdezorientowany i pyta się córki czy nie brała koperty, na to jej koleżanka: wujek, zaglądałysmy do koperty, gramy w Monopoly to wzięłysmy pieniążka do gry. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bezimienny Re: wpadki podczas kolędy IP: *.piap.pl 11.01.07, 09:02 U moich rodzicow ministranci chodzili pare dni wczesniej informujac ze ksiadz bedzie tego a tego dnia. Moja mama powiedziala ze oczywiscie przyjmuje. Dzien wizyty ksiedza (mieszkja na parterze wiec ksiadz zaczyna od nich)a moja mama zapomniala na smierc ze dzis ma byc ksiadz. Dzwonek do drzwi, mama otwiera i widzac ksiedza zaskoczona mowi - O Boze, Ksiadz... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga jedna wpadka to za mało ;) IP: *.b-m.pl 11.01.07, 09:03 Może nie wpadki od razu, ale nietypowo czasami bywało: Aga lat 3, czasy kryzysu, dzieci zabijają się za jakimikolwiek słodyczami, Aga lubi tylko czekoladę :) Przychodzi ksiądz, wyciąga garść cukierków. Wzięłam jednego cukierka, podeszłam z nim do okna, ostrożnie odchyliłam papierek. Owocowy? Wróciłam do księdza i oddałam mu cukierek. Przecież nie będę jadła byle czego ;) Aga nastolatka. Życie stylizowane ;) na szalone, szalone pomysły. Wymyśliłam, że zamknę się w szafie w przedpokoju i stamtąd będę "towarzyszyć" wizycie księdza. Ksiądz był, nie zorientował się, a mama i babcia ledwo mogły opanować śmiech. Aga dorosła. Własne lokum urządzone w minimalistycznym stylu, bo taki gust Agi. Ksiądz po modlitwie rozejrzał się po pokoju: spojrzał na okna bez firan i zasłon (bo po co zasłaniać sobie widok na las ;), spojrzał na podłogę bez jakiegokolwiek dywanu czy chodniczka (bo nie przepadamy za roztoczami ;), spojrzał na krzesła odrapane przez koty (pokrowce na krzesła akurat się szyły), i zapytał męża i mnie: a państwo pracujecie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bailays :) IP: *.jjs.pl 11.01.07, 09:09 u nas w czasie koledy byla ciotka, co to księży nie za bardzo. Nie specjalnie miała gdzie się schować, bo ją ksiądz już przez okno zauważył (kolęda była w domku), ciotka więc otworzyła mu drzwi i mówi: - dzień dobry, ja tu tylko sprzątam. ksiądz wymiękł. My też Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marcin Re: wpadki podczas kolędy IP: 82.197.42.* 11.01.07, 09:11 Najlepiej moja matka przywitala ksiedza... ale od poczatku... Mamy psa, jest zajebisty i madry, grzeczny nie szczeka, ale ma jedna fobie... nie znosi listonoszy, panow z gazowni i z elektowni. Podczas kolendy przyszedl ksiadz no i pies do niego..., a moja matka odciagnela psa i mowi "niech sie ksiadz nie martwi - on tak do wszystkich inkasentow"!!!!! Na koniec ksiadz nie chcial wziac koperty Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ignatio Re: wpadki podczas kolędy IP: *.kpmpip.pl 11.01.07, 09:12 Rok 1984 (nomen omen) kolęda. Wszytsko idzie jak trzeba modlitwa, kropidło świece itd., aż do momentu gdy ksiądz poprosił o mój zeszyt od religii. Na nieszczęście zapomniałem, że pośrodku zeszytu zrobiłem sobie spis punkowych kapel tamtego okresu więc z uśmiechem wręczyłem mu wymuskany, pięknie obłożony zeszycik z obrazkiem najświętszego serca jezusowego na pierwszej stronie. Pech chciał że księdzu otworzyło się na środku - trzeba było widzieć minę księdza i mamy gdy ich oczom ukazała się litania zaczynajaca sie od słów : WC, DEZERTER, SZAMBO, KARCER...... Odpowiedz Link Zgłoś
dzika_rzeka Re: wpadki podczas kolędy 11.01.07, 13:56 Gość portalu: ignatio napisał(a): > Rok 1984 (nomen omen) kolęda. Wszytsko idzie jak trzeba modlitwa, kropidło > świece itd., aż do momentu gdy ksiądz poprosił o mój zeszyt od religii. Na > nieszczęście zapomniałem, że pośrodku zeszytu zrobiłem sobie spis punkowych > kapel tamtego okresu więc z uśmiechem wręczyłem mu wymuskany, pięknie obłożony > zeszycik z obrazkiem najświętszego serca jezusowego na pierwszej stronie. Pech > chciał że księdzu otworzyło się na środku - trzeba było widzieć minę księdza i > mamy gdy ich oczom ukazała się litania zaczynajaca sie od słów : WC, DEZERTER, > SZAMBO, KARCER...... Szambo?! Mój szwagier grał tam na gitarze i normalnie nie wierzę, że ktoś ten zespół pamięta, hehe. Pozdrowienia! Odpowiedz Link Zgłoś