Gość: whats Re: wpadki podczas kolędy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.07, 20:55 Kiedyś podczas kolędy, zgodnie z pięknym polskim zwyczajem wręczyłam księdzu kopertę z pieniędzmi, w środku 10 zł, więcej nie miałam, a ksiądz przy mnie otworzył kopertę i spytał czy ma mi wydać resztę. Byłam tak wkurzona, że powiedziałam, tak poproszę, a wtedy on powiedział szczęść boże i wyszedł... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ula Re: wpadki podczas kolędy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.07, 22:48 To było dwa lata temu. Ministranci chodzili pytać kto przyjmie, a kto nie jakoś tak dwa dni przed planowaną kolędą. Zgodziłam się i zapomniałam...W dniu kolędy nieświadoma niczego (pal sześć świece, obrusy, u nas księża fajni i nie o to chodzi, a krzyż na wierzchu zawsze)poszłam sobie farbować włosy. Taką ciemną, prawie czarną farbą. Nadyźdałam to na łeb, najpierw na odrost, a kto farbuje wie, jak się wtedy wygląda...Dzwonek do drzwi. Bez domofonu, znaczy sąsiadka, fajna babka, zaprzyjaźniona, bywała przy farbowaniu, ja u niej też, zero problemu. Otwieram drzwi, matko jedyna! ksiądz i ministranci sztuk dwie...Przez moment wydawało mi się, że śnię. Na głowie potworność, na ramionach stara szmata, która kiedyś była ręcznikiem, używana tylko do farbowania, na sobie stara koszulka i rajstopki. Spodni - nie. Ksiądz się autentycznie przestraszył. :)) "Czyżby jakiś kataklizm"? zapytał. Straciłam głowę, nie wiedziałam co robić, ubrać się, zmyć to? Co najpierw? W domu czysto, bo najpierw sprzątałam, ale i tak obciach duży... Ksiądz zapytał sensownie ile to sie trzyma na włosach, żeby mi nie zaszkodziło, bo jemu nie przeszkadza i mogę tak sobie siedzieć...Moje mieszkanie jest ostatnie. Głupio kazać czekać, ale poszłam to zmyć, bo z doświadczenia wiem, że on lubi pogadać, więc mogłabym zostać łysa. On oglądał sobie "Na Wspólnej" ja nerwowo to zmywałam, ręce mi się trzęsły. Potem siedziałam z nim z mokrymi włosami... Ministranci nie weszli. Dostali takiego chichotu, że ksiądz kazał im już wracać do domu... Mąż (który był w podróży służbowej, jak sie dowiedział o akcji - zbladł. "No, ładnie", powiedział. "Teraz wie, ze farbujesz włosy"... :)))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
xx444 Re: wpadki podczas kolędy 14.01.07, 21:04 Szanowna Paniu Ulu czytając Pani wpadkę szczerze się ubawiłam.Uśmiałam się do łez.Widać że ksiądz był wyrozumiały i fajny.Serdecznie Panią pozdrawiam. Jadwiga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bozka Re: wpadki podczas kolędy IP: *.interecho.com 13.01.07, 22:52 Wątek zapowiadał się fajnie, a tymczasem jest to miejsce kolejnego upustu nienawiści do Kościoła i księży. Kpicie, lżycie, naśmiewacie się. Nawet tzw.katolicy, co to udają, ze ich nie ma w domu w czasie kolędy. Prymitywizm,żenada,Polska. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kolokolo Re: wpadki podczas kolędy IP: *.leed.cable.ntl.com 13.01.07, 23:08 Coś chyba błędnie generalizujesz. W zdecydowanej większości wypowiedzi forumowiczów nie widzę kapania jadu nienawiści do ani do samej instytucji kościoła, ani samych księży. Chyba jesteś nieco przewrażliwiona i zapominasz że to forum humorum. Więc jeśli te wpisy cię drażnią to przestań je po prostu czytać. Ja poproszę o więcej, wątek jest doskonały! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pgosia Re: wpadki podczas kolędy IP: *.chello.pl 13.01.07, 23:53 Proponuję przeczytać wątek jeszcze raz, ale z większym dystansem, a później zastanowić się nad różnicą słów kpiną i naśmiewaniem się a zwykłym poczuciem humoru. A, czy już wyjechałaś z tej prytmitywnej i żenującej Polski na lepszy i cywilizowany zachód? Jeśli nie, to mam nadzieję, że szybko to zrobisz, może bez takich narzekających, przewrażliwionych na swoim punkcie zrobi się tu mniej prymitywnie i żenująco. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grubasek Re: wpadki podczas kolędy IP: *.limes.com.pl 14.01.07, 01:03 eeeeeeeeee? kiedy i gdzie ?moze co niektorzy "religijni"psuja tu klimat, probujac nawrocic tych i tam. jaka nienawisc? to ze ksiedzu zdazylo sie cos smiesznego to juz kpina? nie przesadzasz? chyba moherek uciska za mocno... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grubasek Re: wpadki podczas kolędy IP: *.limes.com.pl 14.01.07, 01:18 i tamtych mialo byc. normalni rece opadaja: czy ksieza to jacys nietykalni i nie zdazaja sie im "wpadki? Odpowiedz Link Zgłoś
the_dzidka Re: Do Bozka 14.01.07, 22:05 > Wątek zapowiadał się fajnie, a tymczasem jest to miejsce kolejnego upustu > nienawiści do Kościoła i księży. Kpicie, lżycie, naśmiewacie się. A gdzie to konkretnie robimy? Proszę, wyszczególnij, bo na razie mam wrażenie, że zdecydowanie nadużywasz okropnego słowa "nienawiść". I wydaje mi się, że dla Ciebie przejawem tej "nienawiści" jest opis księdza pijanego, albo księdza, którego najbardziej interesuje nie wizyta u parafian, ale zawartość koperty. Wytłumacz mi proszę, gdzie w tym nienawiść. "Przejawem nienawiści" nie jest ani krytyka księdza, ani odmowa przyjęcia kolędy. Ksiądz jest tylko człowiekiem, którego można krytykować, kolęda nie jest czymś, co jest obowiązkowe jak coroczne płacenie podatku. A Polska nie jest póki (teoretycznie) co państwem wyznaniowym, w którym nie wolno krytykować katolicyzmu, i należy przed księdzem padać na kolana. Odpowiedz Link Zgłoś
the_dzidka PS Do Bozka 14.01.07, 22:06 Prymitywizm,żenada,Polska = polski katolicyzm. Odpowiedz Link Zgłoś
jaceq Re: wpadki podczas kolędy 14.01.07, 15:03 Była wpadka, tak to nazwijmy. Odwołałem kolędę telefonicznie, że sobie nie życzę tej usługi. Jednak przyszedł, czarny wysłannik proboszcza. Usłyszał, że za wycięcie starych drzew na cmentarzu to może ode mnie co najwyżej kopa w dópę dostać, a nie stówę. Odtąd to proboszcz mnie się kłania, a nie ja - proboszczowi. Z czarnoksiężnikami trzeba ostro. Odpowiedz Link Zgłoś
jicky7 Re: wpadki podczas kolędy 14.01.07, 19:10 Kilka lat temu do domu mojego kolegi przyszedł ksiądz po kolędzie. Traf chciał, że był to już ostatni dom tego wieczoru. We wszystkich uprzednio odwiedzanych domach, ksiądz był podejmowany czym chata bogata. śądząc po zapachu, jaki wokoł siebie roztaczał , trunki były przednie. Ksiądz wszedł, gromkim głosem pochwalił Chrystusa i ... z rozmachem klepnął mamę kolegi ( panią po sześdziesiątce ) w pupę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: karel wargas Re: wpadki podczas kolędy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.07, 22:50 Minę miałem tęgą kiedy zobaczyłem w drzwiach człowieka, którego widziałem w wizycie w miejscu "zakazanym" ]:} a tu i teraz w wizycie po kolędzie w moim domu 0:} Odpowiedz Link Zgłoś
36krzysiek Re: wpadki podczas kolędy 15.01.07, 11:18 jestem wielkim wrogiem kościoła, kleru i religii wogóle, nie ważne jakiej, więc nie jestem obiektywny, ale nie rozumiem czemu mają służyć te wizyty w domach. Pomijając fakt, że ksiedza za próg bym nie wpuścił to jeszcze jest problem, że to jakis obcy człowiek w moim mieszkaniu. Po co? Na co? Bałbym się tak drzwi na oścież otwierac bo teraz z tymi w sutannach róznie bywa. Jak mam potrzebe spotkac się z urzędnikiem, to idę do niego do biura, nie słyszałem, żeby urzędnicy przychodzili do petentów. Odpowiedz Link Zgłoś
t_o_l_a Re: wpadki podczas kolędy 15.01.07, 11:33 36 krzysiek kolęda jest głownie po to, zeby ksiądz poswięcił i poblogosławił dom. Ale Ty tego raczej nie zrozumiesz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hehe Re: wpadki podczas kolędy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.07, 11:50 W nowej parafii mieszkam 3 lata, dopiero teraz (trzecia kolęda) raczył mnie odwiedzić w miare normalny ksiądz, z którym dało sie pogadac, bo tymi, co mnie odwiedzali w poprzednie lata, o mało co nie wybiłam drzwi... Jeden wpadl dosłownie na minutę i pognał dalej (koperty nie zapomniał), drugi - przeprowadzał dochodzenie, co dobrego widzę w nowej parafii, jak powiedziałam że nic (zgodne z prawdą), to mało mnie nie pobił. Za rok powinien mnie nawiedzić sam proboszcz, już zaczynam odkładac na nową szybę na ganku :) Bo grozi, że jego to wywalę przez okno... Chyba, że wcześniej go wywiozą na taczkach... Odpowiedz Link Zgłoś
metalwrona Re: wpadki podczas kolędy 15.01.07, 13:21 U nas kolędy nie wpuszcza się od paru lat, bo skoro nikt do kościoła nie drepsi, to na co taka hipokryzja? Jednak ostatnią klędę wspominam koszmarnie. Akurat złapałam ospę wietrzną, ale wyglądałam jak trędowata- na twarzy jedna wielka rana. To oczywiste, że chciałam mieć swpokój, zwłaszcza, że byłam od jakiegoś czasu "nawrócona" na ateizm, co zotało mi do dzisiaj. Pech chiał że ministranci, którzy przyszli to moi koledzy od maleńkiego- jeden gentelman, w życiu nie wlazłby mi do mojej ciemni, skoro sobie nie życzyłam, ale drugi największy cham i prostak, dosłownie siła wywlekł mnie do pokoju, gdzie już ksiądź (znienawidzony przeze mnie) urzędował. Łatwosobie wyobrazic co za koszmar był to dla młodziutkiej panienki zawsze bardzo dbającej o estetyczny wygląd :/. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: wpadki podczas kolędy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.07, 01:09 to ty krzysiek z takim podejsciem musisz byc bardzo nieszczesliwym człowiekiem, wspolczuje serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czarek po co przyjmujecie księdza? IP: *.autocom.pl 15.01.07, 13:44 skoro to takie wzło wcielone? Zrobić mu na złosć? Wiekszość wylewa swoje frustracje na "Czarnych" na forum i cieszy sięjak dziecko że zrobiło "czarnemu" psikusa. Kurcze, to własnie obraz polaczka(z małej specjalnie). Do Kościłóka poklepać pacierze, ksiedza przyjąć a potem przed znajomymi pokazac jaki się jest cfaniak i że księdza ma się w rzyci. Ręce opadają jak się t oczyta. To nawet nie jest śmieszne te w wiekszości zmyslone historie.. Pewnie zaraz zwyzywacie mnie od moherów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Re: wpadki podczas kolędy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.07, 13:47 Miały być wpadki podczas kolędy i chciałam jedną świetną, wesołą wpadkę opisać, ale po przeczytaniu Waszych postów dobry humor mnie opuścił. Zastanawiam się czym kieruje się człowiek wypowiadając się na forum. Patrząc na galerię pewnej gwiazdeczki można powiedzieć, że ładnie jej w danym kolorze, ale można również powiedzieć, że wygląda jak koń, ma krzywe nogi i Bóg wie co jeszcze. W księdzu można dostrzegać dobre strony, ale można skupić się na tym, że raz w roku krążą po domach i zbierają kasę. I w takim nastawieniu do ludzi możemy dojść do naszego rodzinnego gniazdka:))) Można docenić w mężu to, że pracuje na utrzymanie rodziny i rezygnuje z imprez z kumplami, ale po co???? Skoro można go krytykować za to, że za mało poświęca nam czasu, że za mało zarabia albo nie jest romantyczny??? Można docenić w żonie to, że dba o dom, rodzinę, dzieci ale lepiej skupić się na tym, że nie jest zbyt pomysłowa w łóżku;) Można powiedzieć przyjacielowi - fajnie, że się odezwałeś! Cieszę się! Ale po co skoro można się na niego obrazić, że odezwał się dopiero teraz! Tacy właśnie jesteśmy - jak mamy wybór bycia miłym i sympatycznym to wolimy być krytyczni - żeby broń Boże nie sprawić komuś zbyt wiele przyjemności:) A nasz ksiądz?? Jest bardzo sympatyczny!! Ledwo wiąże koniec z końcem ( niestety parafia niezbyt bogata ), ale zawsze uśmiechnięty i wesoły. Zawsze ma dla spotkanego jakieś miłe słowo - czego i sobie i Wam życzę! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: w Re: wpadki podczas kolędy IP: *.hsd1.ma.comcast.net 16.01.07, 02:54 Gość portalu: Gość napisał(a): > Zastanawiam się czym kieruje się człowiek wypowiadając się na forum. To <Forum Humorum> smetaku.... Odpowiedz Link Zgłoś
precesja Re: wpadki podczas kolędy 16.01.07, 12:32 > To <Forum Humorum> smetaku.... a nie Forum IDIOTUM? Czytając to raczej to drugie. Odpowiedz Link Zgłoś
kvin_n Re: wpadki podczas kolędy 15.01.07, 17:23 ksiądz przychodzi do domu, śpiewa kolędę, robi > swoje, wtem na stół wskakuje kot i... wypija całą wodę święconą... to prawie jak u mnie. Myślałam, że kot się wystraszy obcego w kiecce, więc nie zamykałam 'w komórce'. W trakcie naszego, a mojego - usilnego - modlenia, wskoczyła z donośnym miaukiem na kanapę - 'tak, żeby wszyscy widzieli' ('co się tak zgrywacie?!') obskoczyła parę mebli po czym 'ukochała' mnie z krzesła pazurkami. No, nie bardzo wytrzymywałam, ministranci też. Wyjaśniłam potem duchownemu, że podejrzewałam ją o większą bogobojność (pomijając że mają podobne umaszczenie - też jest czarna z białym) co oczywiście nie świadczy o mnie najlepiej jako o właścicielce. Ale następnym razem nie powtórzę błędu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: malenka Re: wpadki podczas kolędy IP: *.media4.pl 15.01.07, 21:57 ja wpadłam do wanny z wodą. Na strychu wuypatrywałysmy ksiedza przez okno bo w tym budynku tak jakos bylo pamietam,ze okna z naszego mieszkania byly tylko na podworko a na tym samym pietrze byl tez strych z oknami na ulice. wiec wypatrywalysmy ksiedza no i patrzymy idzie, jaw poplochyu zaczelam sie wycofywac i wpadlam do prosto do cynkowej wanny wypełnionej deszczowką(z dziury w dachu). Niestety nie zdązylam sie do konca przebrac i ksiadz mnie oglaDAL W PODKOSZULCE I RAJTUZKACH :) Odpowiedz Link Zgłoś
mariolaw8 Re: wpadki podczas kolędy 16.01.07, 10:59 co do ministrantów zapisujących -kto przyjmie księdza- u nas to się odbywa w bardzo dziwny sposób:ksiądz po mszy rozdaje koperty z nazwiskami i trzeba je oddać z datkiem na seminarium duchowne,oddanie koperty = zaproszenie na kolędę (teraz to dotek na seminarium jeszcze parę lat wstecz podwojony o dojazd) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: karbat Re: wpadki podczas kolędy IP: *.dip.t-dialin.net 16.01.07, 12:06 mieszkalem na b.duzym osiedlu w duzym miescie ( kilkunastu ksiezy w parafii ) o co chodzi z ta koleda nie wiem do dzis .Wyklepana modlitwa (jedna i ta sama ), kropienie ,zdawkowa rozmowa o niczym ,koperta ,,, do zobaczenia za rok . ani w tym nic religijnego ani poboznego ,ot odbebnienie obowiazku koledy przez ksiedza urzednika i parafianina katolika Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: wpadki podczas kolędy IP: 193.59.173.* 16.01.07, 12:56 Kilkanaście lat temu mój wtedy 5 letni brat na pytanie księdza podczas kolędy "A ty kim chcesz zostać jak dorośniesz?" odparł: Bandytą! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: I..... Re: wpadki podczas kolędy IP: 155.158.210.* 16.01.07, 13:38 Podczas koledy przygotowałam osobny fotel dla ksiedza.Mam duzą suke ktora wyleguje sie na sąsiednim i mimo porządnego odkurzenia zawsze jest sierść.Ksiądz sie pomodlił i zobaczyłam z przerażeniem:))ze zmierza własnie do tego "pieskiego"...nie zdążyłam:))już siedział:))Jego czarna sutanna wyglądała z tyłu jak skóra z dzika:)a ze chłop pokażny był...jak wychodził wyglądał jak Yetii:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: taa :) Dwie na jednej kolędzie :P IP: *.gni.pl 16.01.07, 19:24 1. Ksiądz wychodząc składa mi życzenia i dodaje coś po włosku, na co ja śmiejąc się mówię, że nie rozumiem ale spróbuję się domyślić no i odpowiadam: "Dziękujęęęę" - przedłużając to słowo a w międzyczasie patrząc na reakcję księdza, no i dodając na końcu: - "Nawzajem". Na to ksiądz gromko śmiejąc się mówi: "Ale ja nie mam męża." 2. Już po raz drugi mi się zdażyło, że nie dałam księdzu ofiary - pewnie dlatego tak przedłużał wizytę i powtarzał wręcz niekończące się życzenia :P Zorientowałam się dopiero jak zamknęłam za nim drzwi no i czym prędzej wysłałam dziecko w pogoń za księdzem z kasą :P Co by nie powiedzieć - przynajmniej było wesoło Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ufffffffffff tak czytam..... IP: *.chello.pl 16.01.07, 21:51 czytam te wasze opowiesci i zaczynam współczuć księżom tej kolędy... nie wiedziałam, ze to dla nich moze byc taki ciężki kawałek chleba... :)) na przyszłośc bede bardziej wyrozumiała wobec ich, wcale nie tak przyjemnej jak się na pierwszy rzut oka wydaje, roboty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aśka Re: wpadki podczas kolędy IP: *.pxs.pl 16.01.07, 22:39 Prosiliśmy księdza, zeby przyszedł później bo pracujemy, ale oczywiście zjawił się kiedy mu było wygodnie. Mąż właśnie wyskoczył do sklepu naprzeciw (5 sekund drogi, bo mieszkaliśmy na parterze a ulica miała 3 m szerokosci) Ja prasuję biały obrus na stole. Dzwonek do drzwi, a w drzwiach ksiądz. Ja dopadam stołu tuż po księdzu, zelazko pod stół, na dymiący i mokry obrus rzucam krzyżyk i świecę. Za kolejne 5 sekund jest po wszystkim. Wraca mąż, ja spokojnie kończę prasowanie obrusu i mówię, ze już jest po wszystkim. Nawet nie zdążyłam zapalić świecy ;) Mąż oczywiście sądził, ze to żart, ale niestety żart to nie był... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grubasek Re: wpadki podczas kolędy IP: *.limes.com.pl 17.01.07, 16:16 o zesz... tak wyglada niestety spora czesc koled. czulabym sie fatalnie bedac na Twoim miejscu - widze, ze zalezalo Wam na tej koledzie a tu ksiadz ostro " po lebkach" odbebnil swoje, rece opadaja. to nie jest kpiaca odpowiedz!naprawde przykro mi sie zrobilo jak to przeczytalam. niektorzy nie powinni zostac kaplanami, albo cos nalezaloby zmienic :-( Odpowiedz Link Zgłoś
oka4 Re: wpadki podczas kolędy 17.01.07, 07:11 Xiadz przepytuje dzieciaka: -A umiesz sie zegnac? -Umiem...Do widzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
oka4 Re: wpadki podczas kolędy 17.01.07, 07:12 Nie wiem czy przeszlo: Xiadz przepytuje dzieciaka: -A umiesz sie zegnac? -Umiem...Do widzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: naiwna Re: wpadki podczas kolędy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.07, 07:16 Oto, co przydarzyło się mojej cioci, już dość dawno temu. Kolęda przebiegła planowo (w naszej rodzinie tak zwykle przebiega :P) i ksiądz skierował się do wyjścia. W drodze z pokoju, w którym był przyjmowany do drzwi wyjściowych już się żegnał. Wyszli na dwór, stanęli na schodach. Do domu ciociu wchodzi się po jakichś pięciu stopniach. No i na tych schodach księdzu nagle zebrało się na rozmówki. Coś o pogodzie, coś o tym, o owym... Przez dobrych kilka minut trwała coraz bardziej wymuszona konwersacja. Cioci zaczęło brakować inwencji, zaczyna ją ogarniać irytacja, jednak przecież takiego gościa nie wypada zbyć. Aż w końcu ksiądz mówi: "no cóż, miło się rozmawia, pani X-owa, ale może zeszłaby już pani z mojej sutanny, bo czekają w następnym domu"... :P Okazało się, że niechcący na tych schodach przydeptała mu rąbek księżej sukienki :P Odpowiedz Link Zgłoś
oka4 Re: wpadki podczas kolędy 17.01.07, 07:17 Prawie 30 lat temu. Moj brat cioteczny byl bardzo malomowny, wiec ciotka go zawsze "wyreczala" i odpowiadala za niego. Xiadz podczas koledy przepytywal dzieci i zapytal Tomka kim chcialby byc jak dorosnie. Maly nie odzywal sie, wiec nadopiekuncza ciotka: -Tomus to chyba ksiedzem bedzie! Xiadz zainteresowal sie i wyraznie ozywiony zapytal: -Tak? A dlaczego? Ciotka-idiotka: -STRASZNIE LAKOMY NA PIENIADZE!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: blackforever Re: wpadki podczas kolędy IP: *.chello.pl 17.01.07, 13:42 mialam wizytę duszpasterską, zaraz po remooncie. części mebli nie było jeszcze w domu. Ksiądz wszedł rozejrzał się z pogardą i rzekł: biednie tu! Odpowiedz Link Zgłoś
paniiwonka1 Re: wpadki podczas kolędy 17.01.07, 15:16 tegoroczna kolęda miała być dla nas - mnie i niemęża od 12 lat - wielką katastrofą.mieliśmy sr.. po gaciach ze strachu.ponieważ moi teściowie - Zdzisiek i Irenka - w małej parafii są bardzo zaprzyjaźnieni i zżyci z proboszczem, więc Zdzisiek zapowiedział nam, co mieszkamy chwilowo z córeczką u nich, że mamy być w domu podczas kolędy i będziemy się głęboko proboszczowi tłumaczyć dlaczego nie mamy ślubu i nie ochrzciliśmy jeszcze 7-miesięcznej córki.niemąż powiedział, że może ewentualnie być w domu, a ja zapowiedziałam, że ja to będę w domu na pewno, ale ewentualnie mogę go od ubeków wyzwać.teściowa ze strachem w oczach któregoś dnia rzekła, że ksiądz jutro będzie.jak wróciłam z pracy o 16, dom wyprzątnięty na amen, żarełko i dwie flaszki przygotowane,no bo bardzo zaprzyjaźnieni i impreza ma być, teść po kąpieli, temat o lustracji w kościele se przygotował,telewizor wyłączony, obiad w ręku można było zjeść, coby nie nabrudzić w kuchni z salonem połączonej.niemęża brak.ksiądz przyszedł po 19.kolęda w części oficjalnej odbyła się jak trzeba, szybko modlitwa, jakieś święcenie, rozdanie obrazków, pobranie koperty i pognanie ministrantów.po czym ksiądz się rozsiadł, fajkę zajarał, Irenka pośpieszyła z rozkładaniem na stół wiktuałów, flaszki, kieliszków itp, on zaś wyjął kajet i oczywiście nic mu się nie zgadza, imiona nie takie, mnie wziął za przebywającą w gdańsku córkę, co mieszka z chłopakiem, bez ślubu oczywiście.po spisaniu wszelkich formalności i wciągnięciu wszystkich na listę w kajecie, spaliwszy fajkę rzekł:Zdzisiek, do kościoła nie chodzisz zbyt często, TWOJA SPRAWA, syn bez ślubu, córka bez ślubu, wnuczka nie ochrzczona, TWOJA SPRAWA, ale mam nadzieję, że pijemy coś porządnego przynajmniej, wiesz chociaż co lubię!!!! teściowa zapraszała mnie do stołu oczywiście, ale jej cicho powiedziałam, że z księdzem nie piję i idę dziecko kąpać.ksiądz kompletnie nie chciał mnie nawracać, namawiać do czegokolwiek, ze Zdziśkiem o lustracji też nie chciał gadać, całkiem się plotami zajął i tak do 23 mu zeszło. a gdy akurat zeszłam po coś do kuchni, słyszałam, gdy Zdzisiek nie wiem po co właściwie zagaił, jak ksiądz ,taki zaprzyjaźniony a nie przygotowany, strasznie nie mógł sobie przypomnieć, że półtora roku temu to nam chował pięciomięsięcznego synka, jakby w takiej malutkiej, zaprzyjaźnionej parafii dzieciaczki umierały na potęgę co tydzień.spojrzałam wymownie na teściową i powiedziałam jej, że widać nie zapisał w kajeciku, że 1000 zł za to wziął. śmiesznie to suma sumarum wszystko nie wygląda, ale my się śmialiśmy, bo teściom postraszenie nas proboszczem zaprzyjaźnionym nie wyszło a i tematów po tej w sumie wpadce w domu zaprzestano. i święty spokój.jakiś porzytek z kolędy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Molka Re: wpadki podczas kolędy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.07, 17:53 sprzed dwóch dni... po powrocie z pracy przygotowałam się do przyjęcia księdza - mieszkanko wysprzątane, stół nakryty jak trzeba; wraca mąż i mówi, że ksiądz już chodził od rana. A że ksiądz nowy w parafii, nie wiadomo czy zna panujące dotychczas zwyczaje i przyjdzie drugi raz. Tak na wszelki wypadek mąż wyszedł jeszcze do sklepu rozmienić kaskę, bo okazało się, że brak drobnych dla ministrantów. Wraca po chwili z tekstem: ,,Załatwiłem księdza", ja na to ,,gdzie?", ,,na klatce leży!" Parsknęłam pitą właśnie kawką. Odpowiedz Link Zgłoś
magogg Re: wpadki podczas kolędy 17.01.07, 20:31 Kiedy staną pod drzwiami i nocą, z kropidłem w drzwi załomocą, Ty, ze snu podnosząc skroń, stań u drzwi i powiedz: WoooooN!!!.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaija Re: wpadki podczas kolędy IP: *.elblag.dialog.net.pl 17.01.07, 23:18 Zastanawia mnie tylko, że ludzie, którzy zapomną wręczyć księdzu kopertę, ganiają za nim z ta kopertą, albo dzieciaki wysyłają. I po co to? Odpowiedz Link Zgłoś
mamadwojga Papież :-) 18.01.07, 15:58 W zeszłym roku mój wtedy niespełna trzyletni synek na widok księdza wchodzącego do naszego domu zawołał : Mamo PAPIEŻ do nas przyszedł!!! A w tym roku moje dzieci dostały po obrazku i córka poszła sobie ten obrazek przykleić nad łóżkiem. Ponieważ wcześniej miała tam przyklejone jakies inne obrazki, to na ścianie została resztka kleju. Córka po prostu przyłożyła obrazek do ściany a on się przykleił do tego kleju. Widząc to, synek wziął swój obrazek, podszedł do swojej ściany i próbował go przykleić w ten sam sposób. Niestety jego próba zakończyła się tym że obrazek wpadł mu za tapczan. Żebyście widzieli jego minę :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
yabol428 Re: Papież :-) 03.02.07, 22:15 mamadwojga napisała: > W zeszłym roku mój wtedy niespełna trzyletni synek na widok księdza wchodzącego > > do naszego domu zawołał : Mamo PAPIEŻ do nas przyszedł!!! > Dobre :) Ja podobno, jak byłem mały, jak widziałem idącą zakonnicę, to wołałem "Bozia idzie!" Odpowiedz Link Zgłoś
yabol428 Re: wpadki podczas kolędy 03.02.07, 21:58 To może przypadek w przeciwną stronę, czyli wpadka ze strony księdza. Nie byłem świadkiem, opowieść znaleziona w necie. Księdza przyjmuje ok. 60-letni profesor wyższej uczelni, lingwista, znający doskonale łacinę i z nostalgią wspominający czasy, gdy msze odprawiano po łacinie. Wchodzi ksiądz, młody, niedawno po święceniach. Profesor wita go tekstem po łacinie, licząc na znajomość tego języka u księdza. Ksiądz, zdezorientowany: - To po rosyjsku? Profesor: - Nie, po łacinie. Nie miał ksiądz łaciny w seminarium? Ksiądz: - Wie pan, narząd nie używany zanika, he he he... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mik Re: wpadki podczas kolędy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.07, 03:50 yabol428 napisał: > To może przypadek w przeciwną stronę, czyli wpadka ze strony księdza. > Nie byłem świadkiem, opowieść znaleziona w necie. > Księdza przyjmuje ok. 60-letni profesor wyższej uczelni, lingwista, znający > doskonale łacinę i z nostalgią wspominający czasy, gdy msze odprawiano po łacin > ie. > Wchodzi ksiądz, młody, niedawno po święceniach. Profesor wita go tekstem po > łacinie, licząc na znajomość tego języka u księdza. > Ksiądz, zdezorientowany: - To po rosyjsku? > Profesor: - Nie, po łacinie. Nie miał ksiądz łaciny w seminarium? > Ksiądz: - Wie pan, narząd nie używany zanika, he he he... Nonsens. Oczywiście, że łacina jest w seminarium obowiązkowa i księża znają ją nieźle. Odpowiedz Link Zgłoś
yabol428 Re: wpadki podczas kolędy 04.02.07, 10:51 Gość portalu: mik napisał(a): > Nonsens. Oczywiście, że łacina jest w seminarium obowiązkowa i księża znają ją > nieźle. Niestety, nie żaden nonsens, tylko smutna prawda. Owszem, łacina jest w seminarium obowiązkowa, ale przeciętny ksiądz, taki który idzie do pracy parafialnej, nie ma dziś okazji tego języka używać i szybko zapomina. Są księża, którzy znają łacinę nieźle, ale raczej nie na parafiach, tylko np. tacy, którzy pracują naukowo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ula Re: wpadki podczas kolędy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.07, 14:21 yabol428 napisał: . Owszem, łacina jest w > seminarium obowiązkowa, ale przeciętny ksiądz, taki który idzie do pracy > parafialnej, nie ma dziś okazji tego języka używać i szybko zapomina. Są księża > , > którzy znają łacinę nieźle, ale raczej nie na parafiach, tylko np. tacy, którzy > pracują naukowo. Ale nie na tyle, żeby nie zrozumieć, co to ktoś do nich mówi po łacinie... Mam brata księdza. Nie pracuje naukowo. Zna łacinę i niczego nie zapomniał. I grekę też. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mik Re: wpadki podczas kolędy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.07, 03:50 yabol428 napisał: > To może przypadek w przeciwną stronę, czyli wpadka ze strony księdza. > Nie byłem świadkiem, opowieść znaleziona w necie. > Księdza przyjmuje ok. 60-letni profesor wyższej uczelni, lingwista, znający > doskonale łacinę i z nostalgią wspominający czasy, gdy msze odprawiano po łacin > ie. > Wchodzi ksiądz, młody, niedawno po święceniach. Profesor wita go tekstem po > łacinie, licząc na znajomość tego języka u księdza. > Ksiądz, zdezorientowany: - To po rosyjsku? > Profesor: - Nie, po łacinie. Nie miał ksiądz łaciny w seminarium? > Ksiądz: - Wie pan, narząd nie używany zanika, he he he... Nonsens. Oczywiście, że łacina jest w seminarium obowiązkowa i księża znają ją nieźle. Odpowiedz Link Zgłoś
amable2007 Re: wpadki podczas kolędy 26.03.07, 01:06 W latach 60-tych laty miał do nas przyjść nasz proboszcz po kolędzie. Godzinę przed jego przyjściem dzwonek do drzwi. Przyszedł przyjaciel mojej najlepszej przyjaciółki Basi z prośbą o pomoc. Pokłócił się z Basia i chciał, żebyśmy pomogli mu pogodzić się z nią. Pod jedną pachą miał 2 gruzińskie czterogwiazdkowe koniaki a pod drugą olbrzymią paczkę z cienkimi kiełbaskami zwanymi w poznańskim „sosyski”. Zarówno ten koniak jak i kiełbaski to był absolutny rarytas w tych ponurych komunistycznych czasach. Dopiero jak go wpuściłam to zorientowałam się, że nasz gość jest mocno nietrzeźwy gdyż szedł przez długi korytarz prawie zygzakiem. Nasz tata dostał więc zadanie siedzieć z tym nietrzeźwym w drugim pokoju i pilnować żeby nie pokazał się w czasie kiedy będzie ksiądz proboszcz. Wielebny przyszedł jak zawsze do nas na końcu ponieważ był melomanem a u nas w domu też wszyscy kochaliśmy muzykę. Zawsze więc wysyłał ministrantów do domu, rozsiadał się, pogadał o różnych muzycznych wydarzeniach, o nowych płytach, koncertach itp. Czasem siostra coś zagrała na pianinie, czasem ksiądz usiadł i też zagrał. Zawsze trochę to trwało. Nagle drzwi otwieraję się jak szeroko a drzwiach ten nietrzeźwy przyjaciel pod rękę z moim tatą też już nietrzeźwym i pytają : - Wypije ksiądz z nami koniaczka? - Czemu nie, jak dobry - odpowiedział ksiądz. Mama smyknęła do kuchni, żeby zrobić jakieś kanapki. W domu w tych czasach rzadko komu przelewało się więc na stole był chleb obłożony tanim salcesonem. Księdz bardzo ucieszył się i mówi: - No, nareszcie coś co znam z domu bo ta moja głupia gosposia to ciągle kupuje szynkę. Po kilku kieliszkach wszyscy trzej panowie ( tata- już nietrzeźwy, ten nietrzeźwy przyjaciel i ksiadz- też w międzyczasie nietrzeźwy), prowadząc śmieszne rozmowy i sentymentalne wspomnienia, tytułowali się dla draki co rusz w inny sposób: „ panie profesorze”, „ słucham panie ministrze”, „ ma pan rację panie sołtysie”, „ to nie ma nic do rzeczy panie komendancie”....Tytułów było dużo. W końcu mój tata wyciągnął z szafy duża fotografię rzeźby Auguste Rodin przedstawiającą stojących kobietę i mężczyznę. Para całuje się i jest na nagusa. To nie jest ten słynny „Pocałunek” na siedząco ale podobny w stylu. Rzecz ładna i wcale nie obsceniczna ponieważ kobieta ma długie włosy zasłaniające to i owo a u męzczyzny też nie widać tego co mogłoby siać zgorsze wśród małych dzieci. Ta fotografia ( w pięknej ramie) zawsze wisiała na ścianie pomiędzy oknami. Tylko na kolędę mama ją ściągała bo jakoś niezręcznie było żeby te nagusy wisiały zaraz za krzyżem i ksiądz musiałby je w pierwszej kolejności kropić wodą święconą. No i tata mówi do proboszcza: - O, widzi ksiądz co za „świństwa” moja żona wiesza na ścianie. Przy dzieciach! Tutaj jeszcze jest ślad bo farba na ścianie nie wyblakła. Mama była bardzo zażenowana. A ksiądz spokojnie do niej: - Niech się pani nie przejmuje tym co mąż gada. Jak ja się rozbiorę to też tak wygladam. Co nie do końca było prawdą bowiem ksiądz był już starszym mężczyzną, niskim i z brzuszkiem. Z tego też względu musielićmy zawieźć go do domu taksówką bo na dworze była straszna ślizgawica A koniaczek też zadziałał. Odpowiedz Link Zgłoś
amable2007 Re: wpadki podczas kolędy 26.03.07, 01:07 Byłam w odwiedzinach u moich znajomych ( małżeństwo) , którzy oczekiwali kolędy. Oni starsi ode mnie o 10 lat mieli córkę młodszą ode mnie o 9 lat. Córki nie było w domu. Przyszedł młody, nieśmiały wikary. Pomodliliśmy się wspólnie.Ksiądz pobłogosławił nas i dom. Usiedliśmy i rozpoczęła się rozmowa. Ksiądz „szpicnął” w swoją kartotekę, z której niezbicie wynikało, że tutaj mieszka małżeństwo z córką. Popatrzał niepewnie na mnie i na moich znajomych i coś mu się wiekowo nie zgadzało. Myślał i myślał i zagadywał o pogodzie. W końcu zdesperowany zdecydował się i pyta się moich znajomych wskazując na mnie: - A była grzeczna? Może dostać obrazek? - Tak, była bardzo grzeczna – mówią znajomi. No i dostałam ten obrazek. Mąż mojej koleżanki odprowadził księdza do drzwi a ja z nią przez ten czas w pokoju kulałyśmy się ze śmiechu po tapczanie przykrywając twarze poduszkami żeby nie bylo słychać naszych chichotów. Podziwiałam tylko męża mojej koleżanki, że zachował zimną krew. Odpowiedz Link Zgłoś