Dodaj do ulubionych

Matura na wesoło

    • Gość: 123 Re: Matura na wesoło IP: *.aster.pl 08.05.07, 22:20
      Maturę zdawałam 12 lat temu i na polskim wysmarowalam 23 strony temat rzeka o
      jakims patrzeniu na swiat i dostalam 5,ale zeby mocno wqrzyc polonistke,ktora
      mnie nie znosiła poprosiłam o egz ustny, ktorego bylam zwolniona,a na nim
      oczywiscie wylosowane 3 pyt pierwsze dwa znowu mega lanie wody,ale na
      trzecie-gramatyka mialam 0 pojecie i bylam załamana,komisja przysnęła podczas
      moich wypowiedzi na pierwsze 2 pyt-ok 40min (pierwszy temat był o motywie matki
      w literaturze,drugi rozbior wiersza),że komisja na moje słowa,że chętnie mogę
      kontynuować odpowiedź na drugie pytanie,ale czas przejść do trzeciego
      poprosła,żebym już wyszła,bo ufaja w moją wiedze :) dostałam 6,a polonistka
      dostała furii,bo twierdziła,że nawet ona na 6 nie potrafi-zasada była taka,że
      moj polonista nie mogl byc w mojej komisji,aby nie byl stronniczy...alez ja tej
      baby do dzis nie lubie.
      Nie marudzcie na mature,zobaczycie ile bedzie do wkucia podczas sesji :)
      NIE PYTAJ JAK MAM TO ZROBIć ,ALE NA KIEDY :)
      • Gość: Jaolas Re: Matura na wesoło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.07, 22:40
        Zdawałam starą maturę, dziwne (śmieszne?) było to, że na egzaminie z języka polskiego na uczniów ośmiu klas (duże liceum) tylko dziesięcioro wybrało temat drugi... no ale to pewnie była wina tematu :P
    • Gość: magix re IP: *.acn.waw.pl 08.05.07, 23:46
      ciekawi mnie, jak by się zachowali wszyscy jasnowidze odnośnie tematów
      maturalnych z polskiego w zeszłym roku. Pełno na tym forum takich, co mowia
      'bylo na probnej i sie nie powtorzy' albo 'myslenie ze bedzie wesele albo
      kordian tylko przez to, ze jest ich rok jest NAIWNE' i tak dalej i tak dalej..
      ale w zeszlym roku zarówno na maturze próbnej jak i właściwej byli CHŁOPI.. i co
      teraz panstwo wszechwiedzacy ...??
      • Gość: Funfe Re: re IP: *.56.jawnet.pl 09.05.07, 09:26
        Dla mnie to ze na probnej jak i tej wlasciwej byli Chlopi bylo handicap'em poniewaz do matury to sie nie za bardzo uczylem ;) a tak przynajmniej pamietalem cos z lekcji j.polskiego gdy analizowalismy probna mature.

        Nowa matura to jest pikus dla kogos kto potrafi czytac i troche pomyslec, nie trzeba sie tyle uczyc co na stara, zeby dobrze ja napisac. Ja np. majac "dopa" z j. polskiego :D napisalem ja na ocene db :)
        Takze ogolnie milo wspominam maturke, troche stresu bylo jedynie przed ustnymi.
        Prawdziwe schody zaczynaja sie dopiero po maturze ;)
        Pozdrawiam
        • Gość: marek Re: re IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.07, 09:38
          ja zdaje mature teraz, specjalnie sie nia nie stresuje,denerwuje mnie jak w
          telewizji pokazuja matyrzystow ktorzy mowia jak to oni sie ucza a jch mamusie
          pieka im ciasta glupota!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: pisze geografie Dzis nie ma matury z geografii!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.07, 09:38
      Czy malo inteligentny czlowiek, ktory u gory strony glownej portalu umiescil
      czerwony napis "dzis matura z geografii" moglby go zabrac, bo wielu 19 latkow
      moze dostac dzis zawalu?!
      • Gość: marek Re: Dzis nie ma matury z geografii!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.07, 09:41
        moze jeszcze podadza odpowiedzi hehe ja jutro zdaje geografie to sie przydadza
      • Gość: gosc Re: Dzis nie ma matury z geografii!!!!!!!!!!!!!!! IP: 202.161.131.* 09.05.07, 11:58
        Jest dzisjaj matura z geografii.Pisza ja maturzysci z programu matury
        miedzynarogowej.Pierwsza czesc zaczeli wczoraj o 13.Dzis nastepne testy.
    • Gość: Agresiolka Re: Matura na wesoło IP: *.piwet.pulawy.pl 09.05.07, 10:03
      matura ustna z polskiego 2001. pytanie o naturalizm w literaturze pozytywizmu.
      więc gadam o nowelkach, i ludziach bezdomnych, lalce itp. a sorka pyta o
      chłopów. nie znoszę tej ksiązki i nigdy jej nie strawiłam. tylko bryki. coś tam
      paplam i dodaję - "no i dobrym przykładem jest też fragment w którym obcięli
      Kubie nogę".
      Polonistka zerka na mnie podejrzanie (wiedziała że uwielbiam czytać i czytam
      wszystko). pyta: "kto mu uciął te nogę". a ja na to: "Boryna??"

      zdałam na 4:)
    • saurapl Re: Matura na wesoło 09.05.07, 10:44
      Maturę zdawałam 5 lat temu na starych zasadach, chociaż w pierwszych
      zamierzeniach mieliśmy być rocznikiem zdającym nową (próbna matura była w wersji
      nowej). Pamiętam, że bardzo się stresowałam, szczególnie językiem polskim, a to
      ze względu na niechęć do mnie mojej polonistki, do której jakoś nie docierał mój
      styl tworzenia ;-).
      Na pisemnym polonistka pokazała jak uroczą kobietą potrafi być. Pisałam temat
      drugi (coś o szczęściu na podstawie cytatu z Prusa). Do wszystkich moich
      koleżanek, które wybrały ten temat polonistka podeszła i odradziła im pisanie,
      gdyż są na niego za głupie ;-). Do mnie podeszła tylko po to, żeby powiedzieć,
      żebym nie siedziała jak głupia tylko pisała (podziękowałyśmy jej za taką pomoc
      już ze świadectwami maturalnymi w dłoni). Pomoc proponowała mi inna polonistka,
      ale nie skorzystałam, bo miałam już opracowaną wersję. Ciosem w serce mojej
      polonistki był wynik jaki otrzymałam- dostałam 5- ocenę, której nie spodziewałam
      się nawet w największych marzeniach. Polonistka próbowała odbić sobie to na
      ustnym, ale nie pozwoliła jej na to pani dyrektor. Z egzaminu wyszłam zapłakana,
      gdyż polonistka odprowadzając mnie do drzwi powiedziała " No (tu nazwisko) nie
      popisałaś się za bardzo". Dostałam 4, ale matura śni mi się do tej pory w
      koszmarach. Generalnie było jednak całkiem wesoło. Ściągi oczywiście latały. Do
      toalety można było wychodzić. Z drugiego przedmiotu byłam zwolniona, więc tylko
      słyszałam różne opowieści o pomocy ze strony nauczycieli.
      Życzę powodzenia wszystkim tegorocznym maturzystom, bo bez względu na poziom
      trudności, stres jest zawsze.
      • Gość: m Re: Matura na wesoło IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.05.07, 11:37
        Maturę robiłem w SOSie (pozdraiwam uczniów, abolwentów, i nauczycieli). Ponieważ większość z nas czekało trochę dłużej niż rówieśnicy na maturę (ja 3 x byłem spadochroniarzem - tak, tak - 7 lat włóczyłem się po ogólniakach :) ).

        Dlatego matura była dla mnie dniem dosyć wyjątkowym. Jednak podniosła atmosfera na sali gimnastycznej prysła, gdy jakiś żulik zaczął mościć się w krzakach tuż pod naszym oknem... :)
    • Gość: gosc Re: Matura na wesoło IP: 202.161.131.* 09.05.07, 11:38
      Mature pisalam w 84.W tym roku pisze ja moja corka.Na szczescie pisze mature
      miedzynarodowa wiec w domu nie ma wojny o to ktora lepsza.Moim zdaniem
      zadna.Stara matura byla tworcza,liczyl sie polot i wlasne przemyslenie
      tematu.Nie musielismy martwic sie kluczami.Mielismy duzo czasu na prace{5
      godz.} .Coz ,nowa matura jest jakas "smutniejsza",piszesz to co powinnas
      napisac a nie to co myslisz i czujesz.Mysle tu o polskim.To chyba jest o wiele
      trudniejsze dla mlodych i niepokornych.
    • wampirius Re: Matura na wesoło 09.05.07, 13:04
      jak pisałem nic śmiesznego się nie wydarzyło
    • dai-krak Re: Matura na wesoło 09.05.07, 13:32
      Maturę zdawałam kilka lat temu (stara matura). Ustny niemiecki, miałam
      powiedzieć jakieś zdanie (już nie pamiętam dlaczego), ale generalnie miało
      brzmieć (mniej więcej) 'Zawieźli go do szpitala'. No i napisałam sobie skrótowo
      to zdanie w ten sposób 'blabla ins K.' (K=Krankenhaus=szpital). Idę do komisji,
      patrzę na kartkę i nagle przypomniała mi się czytanka z podstawówki(! :P) i tam
      'ins' łączyło się z czymś innym na literę K i mówię poważnym głosem "Zawieźli
      chorego do Kina", aż komisja mi się zawiesiła, a potem zaczęliśmy się śmiać ;D

      A poza tym to oczywiście nie mogłam wylosować czegoś normalnego tylko 'wpływ
      turystyki na środowisko naturalne'. Na ten temat to mi byłoby nawet ciężko coś
      po polsku powiedzieć.
    • Gość: Majka Ustny z historii IP: 192.193.245.* 09.05.07, 15:35
      Na ustnej historii dostalam temat (1 z trzech) o genezie i wybuchu powstania
      Listopadowego. No i zaczelam o Bialych i Czerwonych i grzecznie brne a tu nagle
      jak na mnie moja historyca nie syknie "dziecko, chyba sie nieco
      przejezyczylas". Lekko zmieszalam sie ale za nic nie skojarzylam o co jej
      chodzi, wiec dalej podjelam temat o tych Czerwonych. A ona jak nie spojrzy na
      mnie z mina bazyliszka i dalej cos mi o mojej pomylce. Stracilam rezonans i
      przestalam wogole mowic a ona na mnie z glosem prawie syczacym ze ja mialam
      mowic o powstaniu Listopadowym a mowie o Styczniowym. Do tej pory nie zalapalam
      takiej 'drobnej' pomylki! Ale potem sie szybko cofnelam do tego 1830 i juz
      jakos poszlo. Dostalam nawet szostke, ale do tej pory nie wiem za co!

      A na polskim ustnym to zapomnialam jak ma na imie siostra Antygony, wiec caly
      czas lawirowalam w odpowiedzi i uzywalam wszelkich znanych mi zaimkow. Niestety
      padlo w koncu pytanie jak ta siostra miala na imie, wiec myslalam ze poleglam,
      ale stwierdzilam ze lepiej powiedziec cokolwiek niz nic wiec walnelam jakies
      grecko brzmiace imie jakie mi sie akurat przewinelo przez mysl. A na to obie
      polonistki patrza na mnie i na siebie i miedzy soba zaczynaja dywagowac, ze co
      prawda imie jest inne, ale podalam imie jakies innej prababki czy praciotki z
      tejze rodziny i ze to tylko wskazuje na moje oczytanie (terefere!). I tez
      jakims trafwem komisja postanowila przyznac szostke.
      Bo to byla pokazowka pod nowa dyrektorke, zeby pokazac jej na ustnych ze
      mlodziez jest zdolna (bo na pisemnych tym mniej zdolnym od razu dali
      piatki :S).
      Od tego czasu powtarzam, ze maturem jest egzaminem i owszem, ale napewno nie
      dojrzalosci!
    • camel_3d AD 94 09.05.07, 16:26
      a. pisemny polski: o pokoleniu kolumbow... nie bylem przygotowany wiec
      napisalem to co pamietalem z lekcji:)) dostalem 5 i zwolnili mnie z ustnego:))

      b. ustna historia... wczesniej dostalismy pytania (0k 90) ktore maily
      obowiazywac na ustnym. musialem zdawac ustny bo na pisemnym kompletnie nie
      trafilem w tematy... (zal na 3)
      Wiec z tych 90 tematow na ustny opracowalem sobie wiekszosc...
      ale jakos mi nie szlo z rzeczpospolita szlachecka, wojna na dalekim wschodzie i
      czyms o sasach...
      Na ustnym wyciagnalem kartek i co bylo? Rzeczpospolita szlachecka.
      Na szczecie komisja byla czyms zajeta i odlozylem szybko kartke. Wyciagnalem
      druga.. i co bylo? .,,,, wojna na dalekim wschodzie.... po prostu zalamka. Na
      szczesci ebyly jeszcze dwa pytania na kartce, ktore jakos mi sie udalo
      rozgryzc...ale tez jako tak chyba niezbyt:))))

      zaluje ze nie wzailem matematyki, bo podobno 60% mialo 5 :)))) a ja zaliczylem
      caly roczny program do polrocza, zeby sie na egzamin z hiostprii przygotowac:((


      jak to mowia, szansa jedna na milion sprawdza sie w dziewieciu przypadkach na
      dziesiec.
      • Gość: kas '04 IP: *.piekary.net 09.05.07, 21:53
        tak się składa, że chodziłam do LO z moim narzeczonym. zdawaliśmy pisemną
        geografię i uczyliśmy się razem, swoim tempem i swoimi metodami. na
        konsultacjach pojawialismy się rzadko. nauczycielka powątpiewała, że wogóle
        czegoś się uczymy.

        przyszła pora pisania matury, my przygotowani z tej geografii jako tako...
        losowanie numerkow, wchodzimy na sale gimnastyczną. na sali jakies 50 lawek. i
        nagle okazuje sie, że mamy miejsca obok siebie. nigdy nie zapomnę miny naszej
        nauczycielki ;D
        • elske Re: matura 09.05.07, 22:05
          Ja swoja mature pisalam 8 lat temu,czyli jeszcze stara.Nie pozwolono nam wyjsc
          do toalety, nikomu.Z polskiedo na 24 osoby zdajace zdalo tylko 8.Z historii tez
          nie bylo lepiej.
          Z ustnego polskiego zostalam wyproszona,pani dyrektor stwierdzila ze moje
          odpowiedzi sa wystarczajace i ona wie , ze ja moge mowic wiecej.Ale dlaczego
          postawiono mi tylko db?
          Za to historia ustna, tu bylo wesolo.Czekajac na swoja kolej postanowilam
          troche poczytac, bo uczac sie w domu do ustnej zaczynalam od chrztu polski i
          zawsze dochodzilam tylko do bitwy pod Grunwaldem (do tego miejsca mialam
          historie opanowana super).Poczytalam troche na korytarzu o potopie
          szwedzkim.Wchodze do sali, losuje pytania a tam:
          1.Kozysci jakie odniosla Polska przyjmujac chrzest.
          2.Potop szwedzki (tekst zrodlowy + pytania w oparciu o ten tekst)
          3.Skutki zimnej wojny (Przed matura ostro walkowane na fakultetach)
          Z ustnej historii bdb.
    • zamek Re: Matura na wesoło 10.05.07, 02:53
      Matura 1992.
      Polski - zupełnie bez historii. Pisałem coś o literaturze wojennej (za którą
      zresztą nie przepadałem), a rozpisałem się tak, że zabrakło mi czasu na ostatnie
      zdanie. tyle pamiętam.
      Na matmie było zdecydowanie ciekawiej, tym bardziej, że o mało co na nią nie
      poszedłem. Do liceum chodziłem piechotą. Kluczowego dnia maszeruję do szkoły i
      sprawdzam sobie w myśli, czy wszystko powtórzyłem. Pierwsza luka ujawniła mi się
      10 minut od wyjścia z domu. Nie mam pojęcia o rachunku prawdopodobieństwa.
      Wszystko powtarzaliśmy, ale probabilistyka była ostatnim tematem podczas
      regularnych zajęć i nie było z niej powtórki. Jakieś permutacje, wariacje takie
      czy śmakie... terminy kołaczą się po głowie zupełnie bez związku. Idę dalej, ale
      już z duszą na ramieniu i rozważam, czego jeszcze nie umiem. Po kolejnych paru
      minutach - bomba. Podział wielomianu przez wielomian nie wychodzi mi za Chiny
      Ludowe. Już zamierzam zawrócić na pięcie do domu, gdy głos rozsądku uprzytamnia
      mi, że zadań jest pięć, napisać trzeba trzy, a ja nie umiem dwóch działów.
      Prosta arytmetyka wykazała, że jednak na maturę iść warto. Podczas egzaminu były
      do rozwiązania m. in. moje ulubione ciągi liczbowe. Wpierw doszedłem do wyniku
      intuicyjnie, ale musiałem się sporo nabiedzić, zanim żądany szereg liczb
      (pamiętam jak dziś - 11, 12, 13, 14, 15) udało mi się wyliczyć. Dostałem szóstkę.
      Jako ustny wybrałem sobie niemiecki. Germanistkę mieliśmy młodą, cholernie
      wymagającą, ale przy tym sympatyczną, traktującą nas niemal po kumpelsku. Do
      tego jeszcze mieszkała na tym samym osiedlu, co ja. Wchodzę jako ostatni, losuję
      zestaw... jakieś dwie scenki do opowiedzenia i temat do opracowania: "Moja
      rodzina i ja". Rozgaduję się na temat idealnych stosunków z rodzicami, wspólnych
      niedziel, wieczorów, oglądania telewizji...
      - A macie tylko polską telewizję? - pada pytanie.
      - Nie, od czterech lat mamy też satelitarną. Osiedlową - odpowiadam.
      - A jakieś niemieckie kanały oglądacie?
      - Tak. RTL, SAT.1, POR7...
      - A 3Sat nie?
      - Nie, bo nie odbieramy.
      - Jak to? - obrusza się Niemra. - Od dwóch tygodni już jest w naszej kablówce.
      - Naprawdę? - uśmiecham się szeroko. - Nie miałem pojęcia. A na którym kanale?
      - Sprawdź, jak wrócisz do domu, na dwudziestym piątym...
      Tu włącza się z boku dyrektor - po polski: "Przepraszam, czy tematy osiedlowe
      możecie Państwo kontynuować po egzaminie?"
      Skonfudowani milkniemy oboje, choć ja się krztuszę ze śmiechu. Też było sześć :)
      • Gość: sara Re: Matura na wesoło IP: *.as.kn.pl 10.05.07, 21:10
        ja tez stara mature ale stosunkowo niedawno[kilka lat].w jednym z lepszych
        wroclawskich liceow.;))
        egzamin z angielskiego,pisemny-dali nam buly,kolega obok w trakcie
        egzaminu,teatralnym szeptem-wez sie wymien ,ja mam z kielbasa a wole z serem:PPP
        w dodatku nakapal mi masla na prace bo bylo cieplo i sie nieco roztopilo
        geografia ustna-z tym to byl przeboj,bo z geografica mialam na pienku za afere
        z dopisywaniem ocen w dzienniku[po prostu na lekcjach pewnego nauczyciela
        dziennik sobie swobodnie po klasie krazyl ,mozna bylo przegladac-a u innych
        twardo na biurku lezal.no wiec pare pomyslowych dobromirow,w tym ja,dopisalo
        sobie 6 z odpowiedzi z gegry-no i sie ryplo bo gosciowa jakos nie kupila
        tego :) ze postawila te oceny i zrobila afere prawie ze kryminalna.mialam z nia
        na pienku tez z innego powodu]wiec ogolnie nie bylo halo.no i ja losuje te
        tematy,cala spieta ,bredze rozwlekle omijajac kwestie podstawowe dla
        zagadnienia:).babsko mi juz przerywa zeby mnie pograzyc-i na to druga
        babka ,aby mi pomoc ,poprosila mnie do mapy-ja juz po prostu sztywna ze strachu
        wzielam kijek do pokazywania i zaczelam walic na oslep po tej nieszczesnej
        mapie ,zapomnialam gdzie berlin lezy ,zaplatalam sie -kolezanka czekajaca za
        mna plakala ze smiechu:P
        w koncu wyszlam z mierniakiem
        • kaja86 Re: Matura na wesoło 13.05.07, 17:54
          Zdawałam w 2005, czyli była to nowa matura. Siedzimy na polskim, otwieramy
          arkusze z tematami, w pierwszym temacie było coś o Kordianie. Nagle odwraca się
          do mnie kumpel, który siedział przede mną i pyta: "Ej, a Kordian to był
          romantyzm?" Potwierdziłam jego przypuszczenia ;)
          Jeszcze pamiętam, ze dokładnie dzień przed tą matura gadałam z innym kolegą i
          powiedziałam cos takiego:"Wiesz, na pewno nie będzie tych romantycznych lektur
          typu Kordian, bo oni chyba wiedzą, że nikt nic z tego nie rozumie" :P
          Oczywiście sama pisałam o tym Kordianie ;)
          Potem był poziom rozszerzony, mieliśmy porównac 2 wiersze, ale ja jednego nie
          zrozumiałam i napisałam tylko o tym pierwszym, nie napisałam też zakończenia, bo
          mi zabraklo miejsca :p Dziwię się, że w ogóle dostałam jakieś punkty za to
          Zdawałam też historie; na poziomie podstawowym było pełno zadań z jakimiś
          obrazkami, między innymi plakat przedstawiający 2 postacie (trzeba było odczytac
          jego wymowę) Te 2 postacie były bardzo charakterystyczne: Napoleon i Hitler.
          Napoleona rozpoznałam bardzo dobrze, ale tego Hitlera wzięłam za cara
          rosyjskiego (sama nie mam pojęcia jak to uzasadniałam) Na dodatek byłam
          przekonana, ze to bardzo dobra odpowiedź i jak wyszłam z sali bardzo się
          dziwiłam, ze wszyscy gadają o jakimś Hitlerze :P
          Zdawałam też angielski, ale tam to już w ogóle nic się nie działo i wos (było
          śmiesznie bo było 5 zdających i 5 osób z komisji do pilnowania)
          Z kolei na ustnym polskim miałam bardzo dobrze przygotowaną prezentację o mitach
          greckich. Motto mojej prezentacji miałam wypisane na specjalnej tablicy i miałam
          je zaprezentowac na początku prezentacji. Jednakze w stresie kompletnie o nim
          zapomniałam i dopiero w środku je wyciągnęłam. To mi trochę zaburzylo kompozycję
          :P. Natomiast jak czekałam na wejście do sali, to nagle wszyscy nauczyciele
          zaczeli wychodzić do ubikacji i tak łazili z 15 minut, myslałam, ze umre ze
          stresu. Obok sali przechodziła tez moja nauczycielka historii i do mnie "O
          Sylwia, jaką masz ladna fryzurę" i coś tam gadała, a mi się już robiło słabo :P
          • Gość: pejter Re: Matura na wesoło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.07, 22:22
            matura 2000 czyli jeszcze stara :)
            g.8.00-rozpoczęcie egzaminu z matematyki
            g.8.20-zadania w niewyjaśnionych okolicznościach trafiają za okno
            g.9.15-zadania w równie niewyjaśnionych okolicznościach powracają(ale już
            rozwiązane ;))
            na maturze z geografii też było fajnie. wychodząc do łazienki musiałem zostawić
            swoją kartkę u komisji. hehe tylko że kiedy ją zostawiałem była prawie pusta a
            kiedy wróciłem prawie połowa zadań była rozwiązana ołówkiem...i jak tu nie
            wierzyć w życzliwość nauczycieli:) potem żałowałem że w łazience byłem tylko 5
            minut:D
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka