Dodaj do ulubionych

kto pyta nie błądzi...

21.06.03, 08:47
Taka historia mi się przypomniała: Jeszcze w okresie studiów szedłem sobie z
obecną żoną po Wrocławiu (tam studiowaliśmy) i w pewnej chwili podeszła do
nas dziewczyna i pyta- " słuchajcie, nie wiecie może gdzie du jest ulica
jakiegoś Rozwo... Rostwo...Roztworowskiego...czy coś w tym
stylu...?" "Roztworowskiego?" pyta żona. "no nie wiem jakoś tak na R." "może
Rozwadowskiego?" zona drąży temat "Dęba-Rozwadowskiego ?". Dziewczyna
rozpromienia się w uśmiechu-"no, no, właśnie... Dęba- Rozwadowskiego!". "a
tak! To jest gdzieś niedaleko... dokładnie która to ulica to nie wiem, ale to
będzie w tą (pokazuje) stronę, tam dalej sie zapytaj miejscowych o Dęba -
Rozwadowskiego, oni będą wiedzieli". "dzięęęki, cześć". "Nie ma sprawy..."
Diewczyna poszła. "Słuchaj" Pyta sie mnie żona "jakoś kojarzę, że to gdzieś
niedaleko... a kto to wogóle był ten Dąb- Rozwadowski?". "No wiesz, tak
dokładnie to był profesor-ekstrema w Alternatywy 4 i na bank nie ma swojej
ulicy we Wrocławiu...". ".....o kurwa!..."

Może macie podobne akcenty w swoim życiu?
Obserwuj wątek
    • beannshie Re: kto pyta nie błądzi... 21.06.03, 15:29
      szlam szybkim krokiem ulica w swoim malenkim miasteczku, spieszylam sie, bo
      chyba miala byc jakas impreza... nagle patrze sie, zatrzymuje sie samochod,
      wychyla sie jakas dziwna glowa i zaczyna cos pieprzyc po czesku. zatrzymuje
      sie, troche wkurzona, bo mialam juz spoznienie, a gosciu dalej fanzoli cos w
      tym czeskim. jak skonczyl to powiedzialam tylko 'he...?', a gosciu zaczal
      nawijac jeszcze raz. z tejcalej paplaniny wylowilam slowo 'Tiesin', co wg mnie
      mialo znaczyc 'Cieszyn'. hm.... chyba sie nie pomylilam, ale mniejsza z tym. w
      koncu skad mam wiedziec jak dojechac do cieszyna z mojego miasteczka? z czystej
      przekory pokazalam im w druga strone, niz mieli obrocony samochod. wiem, wiem,
      chamska estem. ciekawe, czy dojechali? a na impreze i tak sie spoznilam;)

      pzdr
    • soczewica kto pyta wielbąłdzi :) n/t 21.06.03, 15:38

    • bialy Re: kto pyta nie błądzi... 21.06.03, 19:42
      Oj. Kto pyta czasami bladzi.
      Kiedys w moim rodzinnym miasteczku zatrzymał mnie kierowca TIR'a. Zapytal mnie o dojazd do pewnej fabryki. Miasto oczywiscie znam jak "wlasna kieszen" wiec mu od razy wskazalem droge. Pierwsza w lewo pozniej pierwsza w prawo. I prosto az do fabryki.
      Facet odjechal zadowolony ze jest u kresu podrozy a ja po minucie zalapalem co zrobilem..... Przypomnialem sobie ze skierowalem go na droge, gdzie znajduje sie 3 metrowy wiadukt a droga jest taka ze sie nie da zawrocic...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka