mrzagi01
21.06.03, 08:47
Taka historia mi się przypomniała: Jeszcze w okresie studiów szedłem sobie z
obecną żoną po Wrocławiu (tam studiowaliśmy) i w pewnej chwili podeszła do
nas dziewczyna i pyta- " słuchajcie, nie wiecie może gdzie du jest ulica
jakiegoś Rozwo... Rostwo...Roztworowskiego...czy coś w tym
stylu...?" "Roztworowskiego?" pyta żona. "no nie wiem jakoś tak na R." "może
Rozwadowskiego?" zona drąży temat "Dęba-Rozwadowskiego ?". Dziewczyna
rozpromienia się w uśmiechu-"no, no, właśnie... Dęba- Rozwadowskiego!". "a
tak! To jest gdzieś niedaleko... dokładnie która to ulica to nie wiem, ale to
będzie w tą (pokazuje) stronę, tam dalej sie zapytaj miejscowych o Dęba -
Rozwadowskiego, oni będą wiedzieli". "dzięęęki, cześć". "Nie ma sprawy..."
Diewczyna poszła. "Słuchaj" Pyta sie mnie żona "jakoś kojarzę, że to gdzieś
niedaleko... a kto to wogóle był ten Dąb- Rozwadowski?". "No wiesz, tak
dokładnie to był profesor-ekstrema w Alternatywy 4 i na bank nie ma swojej
ulicy we Wrocławiu...". ".....o kurwa!..."
Może macie podobne akcenty w swoim życiu?