Dodaj do ulubionych

Adolf Hutler, czyli największe szkolne wpadki...

    • niedzwiedzica_sousie Re: Adolf Hutler, czyli największe szkolne wpadki 01.09.08, 10:18
      polonistka do kumpla: daniel, wymień jakiegoś filozofa oświeceniowego
      daniel: tabula rasa

      ten sam kolega, przygotowujemy się do sprawdzianu na drugi dzień.
      pytam go: wiesz, co to jest izotop? daniel: no, to taka linia
      łącząca punkty na mapie o tej samej temperaturze. ja: niestety nie,
      to jest izoterma. daniel: wiedziałem, że mi się z biologią pomyli :))
    • Gość: Raf Re: IP: *.magma-net.pl 01.09.08, 11:03
      Lekcja biologii w podstawówce. Pani zrobiła nam kartkówkę i jednym z
      zadań było omówienie układu rozrodczego kobiety. Koleżanka, która
      już wtedy prowadziła bogate życie seksualne, jako jeden z elementów
      tego układu wymieniła... ŻUCHWĘ :)
      • Gość: PPWRZ Re: IP: 217.153.203.* 11.09.08, 08:49
        To jest nic!!! Kumpel pytany w liceum o narządy układu rozrodczego kobiet
        wymienił... odbyt!!!:)
    • karolinqua Re: Adolf Hutler, czyli największe szkolne wpadki 01.09.08, 15:25
      Ja kiedyś czyałam jekiś fragment z książki na historii na polecenie
      nauczyciela, a że nie uczyłam się nigdy historii, przeczytałam
      Łinston Churchil zamist Czerczil :)
      • zuziala Re: Adolf Hutler, czyli największe szkolne wpadki 01.09.08, 17:57
        To były jeszcze czasy kiedy to do podstawówki chodziło się 8
        dłłłłługich lat. Lekcja biologii, temat: ROZMNAŻANIE. Po krótkich
        wywodach nauczyciel mówi: zapiszcie w zeszytach: Kobieta znacznie
        wcześniej zachodzi w ciążę niż mężczyzna(Kropka) ;o).
        W klasie zrobiło się głośno (od śmiechu oczywiście)
        • zzdano Re: Adolf Hutler, czyli największe szkolne wpadki 02.09.08, 11:32
          Język polski, 2 liceum. Koleżanka przeczytała pracę domową (wypociny
          na kilka stron a4),ja po wstępie się wyłączyłam. Na koniec
          polonistka do mnie: Marto, jak ci się podobała praca Kasi?
          ja: yyyy noo mi się...
          polonistka: misie to są w lesie.
          No faktycznie, w jakimś napewno są.
          Przedsiębiorczość, tez liceum. Nauczycielka kazał nam podzielić się
          na grupy 3 osobowe i założyć własne firmy. Jakiekolwiek. Miał być
          biznes plan, logo itd. Mnie i moim 2 sprytnym kolezankom myśleć za
          bardzo się nie chciało, więc założyłyśmy zakład pogrzebowy a biznes
          plan zaczęrpnęłyśmy z netu (ściąga.pl- ołje) nie czytając go ani
          razu. Debiut był na lekcji, okazało się, że plan pisany był przez
          bardzo kreatywną osobę z poczuciem humoru. Nasza firma "Game Over"
          nie przetrwała nawet prezentacji, bo przy każdym zdaniu cała klasa
          rżała ze śmiechu. Zostałyśmy zagrożone 1, chybaże na następne
          zajęcia przygtotujemy normalny plan.Przygotowałyśmy,a le profesji
          nie zmieniłyśmy.
          • Gość: MAteusz Re: Adolf Hutler, czyli największe szkolne wpadki IP: 80.51.140.* 04.09.08, 20:41
            powiązane ze sobą. Na historii fakultatywnej mielismy kartkówke ze starozytnej
            Grecji. Bylo pytanie jakie towary SPOŻYWCZE Grecy w V albo w II w. p.n.e juz nie
            pamietam musiałbym odkopac kartkę, eksportowali do innych krajów. no to ja dumny
            piszę : miód, oliwa, wino, MARMUR. Pan oddawał Kartki. Jego mina-bezcenna
            z kolei poźniej zostalo to powiedziane na jezyku łacińskim. Pani tak spojrzala
            jakby mi się pętla czasu wykrzywiła, usmiechneła się i zapytala kiedy to bylo
            (chodziło o te towary w jakim wieku), na co kolega odpowiedzial
            no jakies dwa tygodnie temu

            Smiech pani B bylo slychac w calej szkole.
    • Gość: Sara Re: Adolf Hutler, czyli największe szkolne wpadki IP: 79.139.31.* 08.09.08, 22:03
      na wykladzie z organizacji miedzynarodowych. pan doktor opowiada o negatywnym
      stosunku polakow do ukraincow mowiac ze jest to wynik okreslonych sytuacji o
      ktorych my juz pewnie nie pamietamy ale jego babcia pamieta doskonale. na to
      jeden z kolegow:
      -ale panska babcia i tak niedlugo umrze.
    • Gość: Mgda Re: Adolf Hutler, czyli największe szkolne wpadki IP: *.centertel.pl 10.09.08, 02:08
      Na jeden z pierwszych lekcji niemieckiego się nie popisałam. Nauczycielka
      zapytała mnie po niemiecku jak ma na imię mój brat. Ponieważ wydawało mi się, że
      ona o to gdzie jest mój brat, odpowiedziałam że nie wiem :D Wszyscy się ze mnie
      śmiali :)
    • grenzik Re: Adolf Hutler, czyli największe szkolne wpadki 10.09.08, 12:36
      Uwaga! Na lekcji chemii w klasie szóstej, lub siódmej szkoły podstawowej (nie
      pamiętam dokładnie), nauczycielka przynosi plastikowe modele atomów. Nie
      przypominam sobie też jak się takie nazywają, wiecie - takie kulki na patyczkach
      :D. Podnosi taki model atomu i wskazując na poszczególne jego elementy tłumaczy:
      elektron, jądro itd. A koleżanka nagle wyrywa się z tekstem:
      -Proszę pani! A to jest prawdziwy ? :D
    • Gość: PPWRZ Re: Adolf Hutler, czyli największe szkolne wpadki IP: 217.153.203.* 10.09.08, 13:43
      Liceum jedne z pierwszych lekcji j. angielskiego, podstawowe zwroty. I
      nauczycielka pyta kumpla (imiona przykładowe, żeby nikogo nie obrazić);
      - Bartek, do you like Agnieszka? Na co kumpel odpowiada:
      - Yes, I don't.
      Wszyscy lejemy na maksa, a kumpel zmieszany chce się poprawić i brnie dalej:
      - yyyy.... hmmmm.. Yes, I doesn't. Pamiętam, że cała ta sytuacja mnie
      znokautowała i spadłem z krzesła ze śmiechu...:)
    • albalonga Re: Adolf Hutler, czyli największe szkolne wpadki 13.09.08, 20:29
      4 lub 5 klasa podstawowki, pani do polskiego podyktowala wykaz lektur i wierszy na dany rok. Wziela po jakims czasie zeszyty do sprawdzenia i oto nowy autor: Miłosz Białoszewski. Dostala piany na pysku. Wlascicielka zeszytu srednio wiedziala o co jej chodzi.

      I rok studiow - ktos mial jakis referat z biblistyki. Oto cos tam.. w księdzie "DŻENEZIS". nawet wykladowca malo nie wpadl pod stoł.
      • nessie-jp Re: Adolf Hutler, czyli największe szkolne wpadki 13.09.08, 21:04
        > I rok studiow - ktos mial jakis referat z biblistyki. Oto cos tam.. w księdzie
        > "DŻENEZIS". nawet wykladowca malo nie wpadl pod stoł.

        Ech, no zdarza się, człowiek głupieje czasem totalnie. III rok anglistyki, tuż
        po trudnych egzaminach semestralnych, czytamy jakieś teksty na głos po kolei i
        wypada na mnie. Myślami błądzę, ale czytam "... and many others, e.g. [lista
        nazwisk]"
        • yoka1 filologia ang - IV rok 14.09.08, 11:14
          na 4 roku filologii, czyli prawie końcówka. Laska zabiera głos w dyskusji i słowo "IMPOSSIBLE" mówi tak jak jest napisane!!!

          O dziwo, dostała z zaliczenie z tego przedmiotu na dobry, bo "zabierała głos w dyskusji w odróżnieniu od innych" i ci nie dostali zaliczenia i biegali za panią mgr pół wakacji.

          Życzę powodzenia uczniom tej pani co wymawia słowo IMPOSSIBLE taj, jak pisane!!!!
        • Gość: nat Re: Adolf Hutler, czyli największe szkolne wpadki IP: *.chello.pl 14.09.08, 16:35
          Pierwsza klasa gimnazjum, język angielski. Trzeba było połączyć
          rzeczownik z przymiotnikiem, wytwór kolegi: "curly face" (kręcona
          twarz):D
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka