Dodaj do ulubionych

Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka

29.05.08, 13:24
Zawsze coś ciekawego dzieje się w takim sklepie. A już najbardziej w
małych miateczkach życie kwitnie w pełni. Panie sklepowe opowiadają
jakieś dziwne historie, sprzątaczki czy ochroniarze też. Klienci
przychodzą i dzielą się swoimi spostrzeżeniami itd. Przed sklepem
oczywiście obowiązkowo okoliczna żulerka.
Macie tego typu historie? Napiszcie.
Obserwuj wątek
    • risteard Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 29.05.08, 14:31
      Moja żona spytała, czy są jakieś ryby, na co ekspedientka odparła:
      a na co pani ryby? Przecież dziś nie piątek.
      • drzejms-buond Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 29.05.08, 15:23
        mnie tam Żabkowiczów szkoda, nawet w Wigilię musieli mieć otwarte...
      • Gość: aamg Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu GS SCH IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.08, 11:47
        risteard napisał:

        > Moja żona spytała, czy są jakieś ryby

        Ja też spytałam, o mrożone. "Są" - "A jakie?" - "FILETY"
        • Gość: mk Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu GS SCH IP: *.aster.pl 03.06.08, 13:55
          Warszawa: w oknie ogloszenie "przyjme do pracy". Znika tylko czasami
          i na krotko.
      • Gość: misia Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka IP: *.range86-162.btcentralplus.com 03.06.08, 14:32
        Powiem tylko tyle... :DDDDDDDDDDDDDDDDDD
    • jasmina_tdi Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 30.05.08, 13:53
      Niedaleko mojej pracy jest żabka - potwierdzam: kwiat okolicznej
      żulerni kwitnie pod nia od rana, do nocy. Teraz niestety jest żałoba
      (też na "ż:), bo żabka straciła koncesje na alkohol, wiec żule
      przeniosły się w inne rejony.
      No dobra, poplotkujmy :D
      Z innych uroków - dwie na maksa sfajczone na solarce ekspedientki,
      obie w kółko jakies takie obrażone. Jedna ma też sfajczone brwi. Do
      drugiej przychodzi kolo w dresie. Staje w drzwiach, panna na kasie,
      a on tak pruje się do niej przez wszystkie regały. Zasięg ma
      imponujący. Jak się wchodzi bez koszyka (nawet jak codziennie po
      butelke wody, bo po sasiedzku), to panny chyba myślą, że przyszło
      się coś ukraść. Robią się nerwowe, i ślędzą zza regału. Jak się
      wejdzie z koszykiem po ta butelke, nie dekoncentrują się zbytnio.
      To tyle.
      • drzejms-buond Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 30.05.08, 14:41
        o, przypomniał mi sie HIT ze sklepu obok.
        latem, gdy pełno os wokół jagodzianek
        panie sprzątają je ODKURZACZEM!
        ;]
        • Gość: Kamila Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.08, 09:00
          To i tak dobrze bo u mnie spryskują Raidem Max
      • karolinqua Re: jasmina_tdi 21.07.08, 21:12
        fajny język :) w ogóle opowieść przednia, aż strach pomyśleć, że
        real :) We Wrocławiu na Placu Powstańców Wielkopolskich jest też
        taka sfajczona solarka, a czasem to ma tipsy pod kolor zwierzątaka z
        nazwy sklepu, albo takie żółte, jak podkreślacze, co idealnie
        kontrastuje z "czekoladkową" opalenizną :) P O R A Ż K A
    • Gość: Krecha Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka IP: *.dip.t-dialin.net 30.05.08, 19:28
      Prowincja prowincja, a mnie zaskoczyla stolica. Po roku niebycia w kraju robie zakupy w osiedlowej zabce, godzina okolo 18-ta, a tam co drugi regal ktos z komorka. A o czym gadaja? - bynajmniej nie o d.. Maryni tylko: "tak, tak wiec oczekuje na ten fax, a w odpowiedzi przesle projekty o ktore pan pytal", reszty nie moge zacytowac bo bylo tyle fachowych terminow, ze polowy nie zrozumialam. To sie spoleczenstwo biznesmenow przy kartonie z mlekiem zrobilo.
      • panna.w.paski Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 30.05.08, 20:34
        Standardowe teksty w moim przydomowym "Społem" do stałych klientów:
        - to co zawsze?
        - dopisać pod kreskę?
        - pan już więcej nie pije. do domu mówię, nic więcej nie dostaniesz!

        Podobno też raz pani Danusia dała kiedyś stałemu klientowi w twarz, bo się
        awanturował (zapewne był bez krawata), ale tego nie widziałam.
        • zwierze_futerkowe Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 31.05.08, 00:33
          Weszła do sklepu babcia z psem, pies zaczął się kręcić przy stojaku z pieczywem,
          gdzie na samym dole leżały w skrzyneczce bułki. Poprosiłam, żeby wyprowadziła
          psa, bo tu pieczywo leży. Sprzedawca spojrzał leniwie i stwierdził: "A to chyba
          te bułki, co się rano wysypały...". Od tej pory nie kupuję tam pieczywa.
      • Gość: filip Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka IP: *.softlab.gda.pl 03.06.08, 15:55
        no cóż biznesmeni tez pija mleko a ze ty w angli sprzatałes cały rok to nie
        miałes okazji przebywac z ludzmi ,którzy wysyłaja faxy ze o robieniu
        przeróżnych projektów nie wspomne
      • totorotot Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 04.06.08, 20:02
        fax to skomplikowana terminologia?
        • wojciech.mandryk Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 07.06.08, 00:22
          co sie pan śmiejesz? ja na ten przykład do dzisiaj nie wiem jak
          komputer włączyć
      • Gość: croyance nawet sympatyczne scenki :-D IP: 86.29.155.* 04.06.08, 22:30
        Kupowalam kiedys rodzynki w Wawie.
        Ekspedientka: a po co pani, do ciasta?
        Ja na to: nie, tak do jedzenie, lubie rodzynki (prawda, kupowalam
        jako przekaske).
        Ekspedientka: niemozliwe. Ja wiem, ze to do ciasta!

        :-D

        Sklepik osiedlowy:

        ja: poprosze przyprawe do dan z fasoli
        ekspedientka: wie pani co, my sie tak zastanawiamy, co pani tak je
        te fasole?
        ja: ???
        ekspedientka: bo tak pani te przyprawe w kolko kupuje
        ja: a, lubie ja i dodaje do wszystkiego, na przyklad do ziemniakow
        ekspedientka: aha, teraz rozumiem :-)

        ten sam sklepik:

        ja: poprosze chleb
        ekspedientka: a tu juz pani brat byl po chlebek, wiec nie musi pani
        kupowac :-D

        i jeszcze raz:

        ja: poprosze biala czekolade
        ekspedientka: wczoraj pani jadla czekolade, i dzisiaj znowu pani
        chce?

        :-DDDDDDDDDDDD
        • Gość: croyance Re: nawet sympatyczne scenki :-D IP: 86.29.155.* 04.06.08, 22:34
          Dodam tylko, ze bardzo lubilam te panie w osiedlowym sklepiku i
          mialo to wszystko swoj urok :-DDD
        • Gość: Aneciak Re: nawet sympatyczne scenki :-D IP: *.chello.pl 25.06.08, 02:32
          Podoba sytuacja zdarzyła się u mnie. Wracając z pracy przypomniało
          mi się, że w domu chyba nie ma już cukru, weszłam więc do
          osiedlowego sklepu, biorę koszyk i idę do półki a tam jedna z pań
          wykłada towar, patrzy, że łapię się za cukier i krzyczy na pół
          sklepu: Mąż już dziś brał cukier!!!
      • marajka Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 14.06.08, 17:12
        Nie rozumiem. Czy biznesmeni mleka nie piją, czy co? Może w pobliżu
        jest jakiś biurowiec. bo czasy szpanowanioa komórami już minęły. Ja
        natomiast pamiętam scenę z nieśmiertelnego Społem. Babunia kupuje
        wędlinkę. Wybrzydza, wybrzydza, kolejka rośnie. W końcu kwituje:
        tego też nie będzie mój kotek jadł.
        • nessie-jp Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 14.06.08, 20:43
          > tego też nie będzie mój kotek jadł

          Smiej się, śmiej... W stanie wojennym pies koleżanki spożytkował całą szyneczkę
          wieprzową (stopniowo...) bo się w paczce z Niemiec z lekka wyekspirowała. Ale za
          to ludzie jedli wołowinkę z marcheweczką, bo kotek wzgardził :)

          Sama kilka razy jadłam "kocie mięso" na obiad, bo kotek sobie nie życzył
          odmrażanego i w ogóle
          • leziox Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 14.06.08, 22:07
            Kiedys,gdy wódka byla jeszcze na kartki,kupowalem przydzialowa póllitrówke.I jak
            juz zaplacilem,ta flaszka wypadla mi z reki.Menele w sklepie patrzyli
            przerazeni,jak flaszka leci na podloge...
            A butelka spadla tak troche na bok,uderzajac grubym dnem o podloge,nie stlukla
            sie i podskoczyla znowu w góre.A ja,jak w cyrku,jeszcze ja zlapalem i
            uratowalem...Na to pól sklepu:-O,k...mac,ale szczescie...
            Tak tak,w tamtych czasach butelka byla na wage zlota.
    • mamon3 Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 31.05.08, 22:45
      -czemu nie kupiłeś Coli- pytam kolegi
      -Bo była z świątecznej promocji
      -to co Wielkanoc była nie dawno
      -nie z poprzednich świąt
      Grosik Głogów
    • marecki-34 Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 31.05.08, 23:40
      Społem na wschodnich rubieżach.

      - Dzień dobry, jakie ma pani Sofie? (wina, znaczy się)
      - No jak to jakie? Białe i czerwone.
      • badjuk Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 03.06.08, 15:36
        - Ile kosztują te "Pieguski"?
        - które?
        - te po 2,50;
    • denaturat.mi.sie.rozlal Tissaia de Vries i Bree Van De Kaamp w jednym 01.06.08, 21:34
      Z opatrunkiem na policzku podejrzanie wyglądałem, więc pani żabkowa
      postanowiła mnie pilnować.
      -Ja (wchodzę do sklepu)- Dzień dobry.
      -Żabkowa- milczy (spłoszone spojrzenie zza kasy)
      Biorę koszyk i podchodzę do półki ze słodyczami. Panna bez słowa
      wychodzi zza kasy i staje za moimi plecami. Biorę czekoladę i
      wrzucam do koszyka, panna w tym momencie zaczyna przestawiać
      pozostałe czekolady, popatrując na mnie z wyrzutem. Podchodzę do
      następnej półki, panna za mną, biorę mleko w butelce, panna na to
      zaczyna z obrażoną miną zaczyna poprawiać ułożenie butelek mleka.

      Przy następnych produktach sytuacja się powtarza- ja biorę produkt z
      półki i wrzucam do koszyka NIE PRZESTAWIAJĄC ANI NAWET NIE DOTYKAJĄC
      POZOSTALYCH PRODUKTÓW, a panna idzie za mną, patrząc mi na ręce i
      porządkuje produkty, tak jakbym zrobił jakiś bałagan.

      Potem podchodzę do kasy, panna kasuje, ja płacę, panna bierze
      banknot, ogląda go "pod światło", z zaskoczeniem stwierdza, że
      prawdziwy, ja pakuję produkty, mówię "Do widzenia!", panna dalej
      milczy...

      Ach, co opatrunki i zarost robią z człowieka :D
      • marecki-34 Re: Tissaia de Vries i Bree Van De Kaamp w jednym 05.06.08, 22:48
        trochę nie w temacie ale tak a propos opatrunków ;-)
        rok temu w Nowosybirsku uległem drobnemu hmm wypadkowi pracując dla
        pewnej polskiej firmy w Rosji - skutek 3 szwy na głowie i
        opatrunek :-D
        i tak - seminarium dla klientów "dlaczego warto pracować z firmą x"
        i wychodzi na scenę prowadzący z bandażem na głowie :-D
        nigdy nie miałem tak wpatrzonego we mnie audytorium :-D
        • a.part Re: Tissaia de Vries i Bree Van De Kaamp w jednym 05.06.08, 23:06
          :D ciekawe czy Ci uwierzyli :)))
          • leziox Re: Tissaia de Vries i Bree Van De Kaamp w jednym 05.06.08, 23:14
            Chyba nie mieli prawa nie uwierzyc bo jak co to na Sybir i tyle.
        • marecki-34 Re: Tissaia de Vries i Bree Van De Kaamp w jednym 06.06.08, 23:16
          było dobrze :-)
          na początku seminarium omawiałem plan szkolenia i mówiąc, że na
          końcu będzie czas na pytania i dyskusję uprzedziłem, że jest jedno
          pytanie, na które im na pewno nie odpowiem i było po sprawie ;-)
          • Gość: fikumiku Re: Tissaia de Vries i Bree Van De Kaamp w jednym IP: *.215.86.23.static.cablesurf.de 08.06.08, 18:42
            A to byl pewnie kurs BHP...
            • marecki-34 Re: Tissaia de Vries i Bree Van De Kaamp w jednym 22.06.08, 22:11
              nie, klasyczna prezentacja ile zarobią jak będą kupować towar w firmie x :-)
    • 81mermaid Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 01.06.08, 23:09
      wpada jeden z podżabkowych menelków krzycząc 'mam,mam 7 zł' trzymając w ręce
      woreczek... jedno groszówek i rzuca sprzedawcy na ladę, po czym biegiem do
      lodówek po 3 leszki...facet ma około 30 lat :)
      • drzejms-buond Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 02.06.08, 14:12
        przypomniało mi sie ( a propos watku o koszykach sklepowych)
        Długi Łikęd, tak? chleba jak na lekarstwo
        facet w sklepie, przede mną...
        -jest chleb?
        -nie ma - odpowiada sprzedawczyni
        facet rozgląda się po półkach
        - tooo...paczke prezerwatyw poproszę
        • Gość: :) Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka IP: *.lubin.dialog.net.pl 03.06.08, 17:32
          To wymiata wszystkie :).
          • Gość: croyance Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka IP: 86.29.155.* 04.06.08, 22:38
            Wszak nie samym chlebem czlowiek zyje :-DDD Piekne :-D
        • a.part Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 05.06.08, 23:16
          kiedyś miałam taką sytuację
          weszłam do apteki a wcześniej przywiązałam psa do ogrodzenia placu zabaw dla
          dzieci(no nie było gdzie) a że był to amstaff to bałam sie żeby ktoś od razu się
          nie pluł wiec się bardzo spieszyłam i nerwowo przyglądałam sie kobiecie, która
          chciała kupić jakieś witaminy dla swojej mamy o wybrzydzała okrutnie.Za mną
          stanął młody chłopak i tez nerwowo kukał kiedy ona skończy.Baka skończyła
          przyszła moja kolej i jak odchłodziłam od okienka usłyszałam jak chłopak rzucił:
          kondomy proszę :DDD
          • Gość: stardust Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.07.08, 00:39
            ale co w tym śmiesznego
            • Gość: madziaaa Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.08, 20:50
              ze mu tak spieszno bylo...
    • Gość: e Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka IP: *.icpnet.pl 03.06.08, 12:32
      Poznań, sklep na Grunwaldzie, chyba Żabka, w dniu jakiegoś święta kościelnego,
      które powoduje brak handlu. Upał, kolejka z wodą, lodami i napojami zawija się
      wokół stoisk. Wchodzi żul i pcha się bez kolejki, wywiązuje się dyskusja, w
      końcu on: Panie, ja z kryminału jestem! No i kupuje te dwa piwa.
      • ervinus Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 03.06.08, 12:53
        Przejazdem, wschód polski, upał ogromny, więc do sklepu po wodę. Wyglądam
        podobno bardzo młodo, więc ekspedientka jedzie bez trzymanki:

        - dzień dobry, wodę poproszę
        - (zamyślona) co, co chciałeś?
        - wodę...

        płacę i mówię dziękuję, na co ona zmęczonym tonem:
        - no...

        tam się chyba nic od lat nie zmienia...
      • Gość: kimgordon Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka IP: *.icpnet.pl 03.06.08, 13:07
        tyz poznanskie, a konkretnie jezyce:

        do sklepu, o wdziecznej nazwie Maciek wchodzi lokalny penerek:

        - wineczko prosz

        Na co pani, z dolnej polki, jedna reka sciaga flaszeczke nalewki cytrynowej,
        druga - porzeczkowej i bystro:

        - biale, czy czerwone?
        • badjuk Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 03.06.08, 15:42
          Wchodzi zacny klient:
          - ywyyeeaaayyy
          - na miejscu? dać kubek?
          - eeyyyeeea
          • Gość: pasqda1 Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.08, 15:49
            Wchodzi niezbyt trzeźwa pani w jakichś fioletowych kalesonach i podaje
            ekspedientce garść pieniędzy. Ekspedientka, bez zbędnych pytań: za to mogę dać
            tylko "szczeniaka"! Pani w kalesonach kiwa głową, ekspedientka podaje jej
            butelkę i mówi: resztę schowa! Pani patrzy bezradnie. Ekspedientka: nie ma
            kieszeni? to niech w majtki schowa!
          • Gość: ni Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka IP: *.fastres.net 07.06.08, 17:31
            no po prostu nie moge :DDDDDDDDDDDDDDDDD
    • Gość: zzz Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.08, 15:45
      Mnie spotkała komiczna sytuacja w okolicznym sklepie monopolowym. Obserwuję jak
      wchodzi lokalny obdarty żul i zachrypniętym głosem prosi:

      "Johnny'ego Walkera prosze!"

      Pani ekspedientka bez słowa ze zrozumieniem w oczach wyciągnęła z palety winko
      za 5 zł, pan zadowolony uiścił opłatę i z błogim wyrazem twarzy opuścił sklep.
      • elde23 Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 03.06.08, 15:58
        Lata sześdziesiąte. Na centralnej ulicy handelek książkami z małego
        wózeczka. Stoi przy nim "biznesmen" oraz dwójka kupujących. Kieruję
        się do wózeczka, a przedemną podchodzi jeszcze jeden. Sprzedawca
        rzuca się do nas dwóch, odpycha nas od wózeczka z okrzykiem "jak
        najmniej tłoku". Odchodzimy. Minęło czterdzieści lat /z okładem/, a
        ja od czasu do czasu budzę się po nocach, z pytaniem "o co mu
        chodziło?.
        • Gość: bbb Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka IP: 193.120.72.* 03.06.08, 16:38
          zaslaniales towar idioto! ;)
    • b139c Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 03.06.08, 17:24
      ja: dzień dobry, są truskawki?
      ekspedientka: nie, ale mam śliczne pomidory.
      :D
      • drzejms-buond Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 03.06.08, 17:44
        o! to jeszcze idę do JAĆKI z kiosku. (jaĆka wymiata!)
        Sobota.pytam czy jest dzisiejsza Wyborcza?
        -nie ma.
        szuka.I z uśmiechem pełnym satysfakcji
        -ale jest piątkowa!

        innym razem na drzwiach powieszona
        własnoręcznie, flamastrem niebieskiem zrobiona reklama dezodoro:
        "BONDA UŻYWASZ DZIEWCZYNY WYRYWASZ"
        • totorotot Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 04.06.08, 20:06
          a Ty, Bondzie, uwazasz, ze nie powinno sie Bonda uzywac? ;-))
          • drzejms-buond Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 05.06.08, 14:43
            totorotot napisała:

            > a Ty, Bondzie, uwazasz, ze nie powinno sie Bonda uzywac? ;-))

            mój własny zapach kobiety powala!
            ;B
            • Gość: wowo Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka IP: 62.29.136.* 08.06.08, 17:16
              > mój własny zapach kobiety powala!

              To myj się czasem pod pachami...
    • a.m.a.r.o Stoi odstawiona dziewczyna... 03.06.08, 18:03
      w kolejce w małym sklepie społem na woli. Piątek wieczór. Za nią stoi menel,
      ledwie trzyma się na nogach. Dziewczyna szuka alkoholu na imprezę. Nie może się
      zdecydować. W końcu pyta ekspedientkę "Idę na urodziny i chciałabym jakiś dobry
      alkohol co może mi Pani polecić?" Na to odzywa się menel stojący za nią
      "PPPrrrooosze Panią tutaj wszystko jest pyszne..." ;-)))))
      • karolinqua kontakt 21.07.08, 22:29
        Przytrafiło się mojemu tzrydziestoletniemu bratu u niego na osiedlu
        w sklepie Dino. Brat stoi w kolejce do kasy, przed nim żulik,
        winiaka kupuje.
        Sprzedwaczyni: Brakuje panu dwa grosze
        Żulik odwraca się do mojego brata i mówi: Ma PAN pozyczyć dwa grosze?
        Brat wyciąga pieć i mu daje.
        Ekspedientka obsłużyła go i krzyczy do odchodzącego menela: reszta!
        Żulik odwraca sie puszczając kaprawe oczko i mówi: to dla KOLEGI.
        Proszę, jak łatwo zdobyc przyjaciół? :D
    • Gość: Warszawiak Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka IP: *.chello.pl 03.06.08, 19:34
      Widzę że poznańskie Żabki rządzą - moja historia też się tam działa.
      Wchodzi koleś na mocnym gazie i mówi do ekspedientki.
      - jedno prosze
      (ze zdziwienie zastanawiam się o co mu chodzi o jakie jedno, na to
      ekspedientka)
      - białe czy czerwone ( i zaczyna sięgać bo ten smakowity trunek za
      5zł)
      Nie powiem, byłem w niezłym szoku wywołanym całą sytuacją i
      zrozumieniem obu osób.
    • Gość: MzR Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka IP: *.net.wektormedia.pl 03.06.08, 19:40
      Babeczka pyta sie sklepowej: "Nie wie Pani przypadkiem co ja chcialam kupic?"
      Wszyscy zrobili oczy jak 5 zl. Po kilku chwilach babka przypomniala sobie "liste
      zakupow": "Jo jajko chcialam" - Wszyscy lezeli:D
      • Gość: Madeleine Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka IP: *.dsl.mindspring.com 03.06.08, 20:36
        Kupowalam dziecku sok do picia, corka podeszla do lodowki(cale zycie pije
        wszystko zimne) i wyjela butelke, otworzyla i zaczela pic. W tym samym czasie ja
        stoje pod kasa i chce placic. Na to pani, zupelnie ignorujac pieniadze, zaczela
        na mnie krzyczec "jak sie pani dziecko rozchoruje to nie bedzie moja wina, jak
        mozna dziecku sok prosto z lodowki pozwolic pic" itd, itp.
    • dubnobasswithmyheadman Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 03.06.08, 21:27
      Sklep o nazwie "Delikatesy ...."
      Jest to szumna zapowiedź niecałych 30m2 powierzchni. Kolejka. Przede mną lokalny
      kowboj z poważnymi brakami w uzębieniu stara się wyartykułować swoją prośbę:
      - Prfffff, grhl, cium, cium,........balsam !
      Pani ekspedientka w panice. Zerka błagalnie w stronę działu "chemia & kosmetyka"
      i szybko dopytuje:
      - Ale co, jaki - do twarzy ?????
      Kowboj ripostuje:
      - Nnnnneeee, grhll, yk yk bbbalsam.
      Zapada głucha cisza, ekspedientka w duchu przeklina swój los.
      Ulitowałem się i dopowiadam półgębkiem:

      - Panu chodzi o Balsam Pomorski, 0,5...

      Bo chodzi o to żeby mówić wspólnym językiem :)
      • wolfgang87 Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 03.06.08, 23:20
        A Warszawa to takie podobno wielkie i nieprzyjazne miasto a w niezbyt małym
        supermarkecie na Muranowie, rzut beretem od centrum klimaty jak dawniej.

        -Pani da papierosy.
        -Dla pana czy dla żony?
        -A dla mnie
        -6,75.

        Moj sasiad tez tam chodzi. Z psem. Kartka "prosimy nie wprowadzac psow do
        sklepu" oczywiscie wisi - jak wszedzie. No ale to tez swoj klient.

        Raz podsluchalem jak obsluga krzatala sie kolo warzyw i ekspedientka pakowala
        stare salaty do wora, a tu nadlatuje druga i krzyczy: "helka mowila, zeby takich
        jeszcze nie wyrzucac!!!".

        Sklep czynny do 22, ale pieczywa miekszego niz skala nie kupisz po 20. Mieso
        schowane od 21. Zamrazarki pozasuwane pol godziny przed. A od 21 latwiej spotkac
        kogos na mopie niz przy kasie :) Po mopie mozna sru do domu isc, z czego kazdy
        korzysta ile moze:)

        Ale i tak lubie ten syfny sklep, bo obok mam inny, gdzie pomimo kamer wszedzie
        stoja i pilnuja ekspedientki. Patrza na rece. Dokladnie lustruja klientow.

        A w innym jest taki mily pan przy kasie co ruchy ma jak Mazowiecki z Polskiego ZOO.

        Czas spokojnie splynie w warszawie. Mamy czas, nie ma gdzie sie spieszyc :)
        • Gość: croyance Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka IP: 86.29.155.* 04.06.08, 22:44
          Ja widzialam, i mam ten widok przed oczami od kilku lat, jak w
          warzywniaku, w skrzynce koperku, spal kot :-DDD Ulozyl sie jak na
          poduszce :-D
          • Gość: lamina Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.06.08, 12:29
            rozumiem kota, moj też uwielbia koperek...
    • wolfgang87 Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 03.06.08, 23:26
      Konkurencyjny wątek z dzielnicy w ktorej czas sie zatrzymal :)

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25199&w=58053800
    • Gość: Etruska Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka IP: 87.204.242.* 04.06.08, 11:33
      1. Mój krewny kupuje jakieś artykuły spożywcze, pani jest zdawkowo-
      niemiła, wchodzi menel mówiąc "Dwa jabłuszka proszę", pani - uśmiech
      od ucha do ucha - "A proszę baaaardzo!" Bynajmniej nie chodziło o
      owoce :(
      2. Nasze sklepiki osiedlowe: kasa zawsze zawalona różnymi
      artykułami, płacić za wszystko trzeba na stoisku alkoholowo-
      słodyczowym (w sumie tam zaopatruje się większość klienteli), kilka
      pań smętnie wisi w jednym punkcie sklepu i żadna się nie ruszy do
      klienta, kóry kupuje chleb, serek czy coś podobnie banalnego. Za to
      gdy przychodzi ktoś po wspomniane wyżej "jabłuszka", panie pędzą do
      niego i dwoją się i troją, by klient wyszedł zadowolony. Klienci
      konsumpcję "jabłuszek", mocnych piw czy "szczeniaczków" rozpoczynają
      nierzadko już w sklepie, tuż przy ladzie. Raz widziałam, jak ledwo
      trzymający się na nogach menel wyszedł pozostawiając na ladzie
      zakupione papierosy, gdyż ręce miał zajęte naprędkim
      otwieraniem "jabłuszka", a pani rzuciła się za nim w pogoń
      wołając "Papierosków pan zapomniał!" Dawno nie słyszałam w czyimś
      głosie tyle uprzejmości i troski :)
      3. Poza tym chleb jest zawsze stary i twardy, ser żółty stary i
      miękki (wodnisto-gnijący), dramatycznie mały wybór i nie chcą
      wymieniać promocyjnych patyczków po lodach na wygrane lody (takie z
      promocji "lodożercy" Algidy lub podobnych firm Jaś i Koral).
    • chmiela Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 04.06.08, 11:50
      Jakiś czas temu chyba to było w Falenicy w małym sklepiku tzw. nocnym. Stoi
      kolejka i prawie każdy kupuje coś na imprezę.
      Podchodzi dwóch panów:
      - Szefowo połoweczkę proszę.
      - To wszystko - pyta ekspedientka
      - Taak
      Na co odzywa się kolega:
      - A co z zakąską?
      Więc kolega do ekspedientki
      - No dobra to jeszcze kochanieńka paczkę tic-taków dorzuć.
      • Gość: Jaśminum Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.08, 19:49
        Żabka, tym razem śląska.
        Przy ladzie babcia - filot na głowie, futro, ale lekko wczorajsza
        chce nabyć "szczeniaczka". Sklepowa liczy kasę i mówi, że jeszcze
        troche brakuje i na szczeniaczka sie nie uzbiera.
        Wtedy do sklepu wchodzi inna babcia i jak nie ryknie w strone
        fioletowej: "A przed chwilą to pani podobno do biletu brakowało!!"
        Babcia nr 1 wychodzi. Po chwili ją widze przed sklepem, jak prosi
        jakiegoś chłopaczka, czy by jej sie do biletu nie dołożył, he, he.
        • Gość: Jaśminum Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.08, 19:58
          Oczywiście miało być FIOLET na głowie.
        • nessie-jp Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 06.06.08, 23:55
          Co to jest ten SZCZENIACZEK do jasnej Anielki??!!??

          Zaintrygowaliście mnie niepomiernie. Wisienkę to jeszcze rozumiem, że
          szczeniaczek mnie rozłożył... :) Rozumiem, że napój wyskokowy?
          • Gość: henia Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka IP: 79.97.234.* 07.06.08, 16:17
            szczeniaczek to ćwiartka
            • nessie-jp Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 07.06.08, 23:37
              Gość portalu: henia napisał(a):

              > szczeniaczek to ćwiartka

              Znaczy, wódki?

              Ale dlaczego akurat szczeniaczek?! :))) Niesamowity jest ten polski język...
              • leziox Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 08.06.08, 00:39
                No co za pytanie?...Szczeniaczek-no to maly jest,nie?I flaszka tez.Za to flachy
                o pojemnosci 0,75 litra nazywano swego czasu "krowami".
                • nessie-jp Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 08.06.08, 19:45
                  leziox napisał:

                  > No co za pytanie?...Szczeniaczek-no to maly jest,nie?

                  :))))

                  Proponuję jeszcze chomiczka - 100 ml...
    • the_mariska Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 04.06.08, 20:30
      Dziecięcięm będąc, usłyszałam kiedyś w sklepie osiedlowym monolog zbliżony do tego:
      - Co mi pani kochana doradzi dzisiaj? Może wisieneczkę?... Nie, wisieneczki
      ostatnio mam dosyć. Truskaweczkę albo jabłuszko.... Nie ma pani truskaweczki, a
      to szkoda... Nie, gruszeczki nie chcę, gruszeczka mi się przepiła...
      A ja, głupiutka i nieświadoma, stałam, słuchałam i zastanawiałam się dlaczego
      taki duży pan nazwya owoce tak zdrobniale jak dziecko :)


      Mój dziewięcioletni obecnie braciszek ze dwa lata temu założył z kolegami klub
      młodego piromana (kupowali zapałki i zmywacz do paznokci, a potem podpalali
      wszystko co się dało - chyba każdy z mojej rodziny przechodził przez ten etap
      ;)). Któregoś razu młody został oddelegowany do Żabki, w celu zakupienia zapałek
      na kolejną akcję. Rozmowa w sklepie:
      - Prose pani, cy są zapałki?
      - Ale dziecko, po co ci zapałki?
      - Bo mi mama kazała kupić...
      - Dobrze, proszę bardzo, dziesięć groszy.
      - To prose od razu dwadzieścia pacek...

      O dziwo mu sprzedała (wiem tylko dlatego, że młody sam mi sie pochwalił tą
      historią ;)).
    • wielki_czarownik Warzywniak 04.06.08, 21:20
      Osiedlowy warzywniak jakiś czas temu.
      - Co podać?
      - Dwa kilo Kaczyńskich.
      • Gość: leziox Re: Warzywniak IP: *.adsl.alicedsl.de 04.06.08, 23:01
        Zabka w Olsztynie.To bylem ja:
        -Kilo ogorkow kiszonych poprosze
        -A prosze bardzo...A wie pan,mam troche wiecej,ale jak panu nie sprzedam,to mnie
        sie pewnie zmarnuja.Moge troche dolozyc do tego kiograma?
        -No dobra,niech pani dolozy...
        I kupilem w koncu te 4 kilo.
    • adam_nar Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 05.06.08, 00:48
      Wchodzę do sklepu osiedlowego (Lublin), a tu sprzedawczyni płacze. Ja się pytam
      co się stało, a ona "bo tu tak śmierdzi" :D Oczywiście chodziło jej o żulostwo
      przychodzące po alkohol. Jak widać, nawet do pracy w sklepie trzeba mieć mocne
      nerwy :]
      • adam_nar Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 05.06.08, 01:00
        I jeszcze jedno z tego samego sklepiku. Poszedłem po ciastka.

        - Poproszę te ciastka za 2,50
        - To niech pan sobie weźmie
        - Ale tu jest kratka
        - To niech pan posunie ją
        - W prawo czy w lewo?
        - No to nie wie pan, że posuwa się do siebie?

        :D

        Szkoda, że tę budę na Radości 2a już rozebrali :(
        • Gość: heca Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.08, 22:35
          Piękne!!!
    • Gość: oiusad Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka IP: *.adsl.inetia.pl 05.06.08, 01:24
      Olimpiada Matematyczna, Gdynia, okolice III LO. Przed zawodami trzeba się
      posilić. Idziemy do lokalnego sklepu. No i jest *wino*, ale były więcej niż dwa
      rodzaje (nie pamiętam dokładnie), no i konieczna była decyzja. Całe szczęście w
      sklepie był właśnie menel i widząc nasze niezdecydowanie wali na cały sklep
      "tylko nie bierzcie porzeczkowego, bo nie dobre"! Oczywiście rada została
      wysłuchana :)
    • skarol Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 05.06.08, 03:30
      Sklep ´spolem´ w gorace letnie popoludnie okolo roku 2000 wybralam
      sie zeby zakupic lody, w sklepie pusto, na kasie dwie panie z
      komunistyczna trwala na glowie. Podchodze do kasy. Mowi: ¨Poczekaj
      kochanie, tylko zjem jabluszko.¨ I w tym samym czasie rozwiazuje
      krzyzowki i pyta druga pania:
      -¨Co to jest? Ma miesiste liscie?´,
      -¨Nie wiem...¨
      I przez chwile powtarzala w zamysleniu: ´Miesiste liscie, miesiste
      liscie¨
    • dorota.alex Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 05.06.08, 13:55
      Marcpol na wawrze - stoje w kolejce przede mna dwaj budowlancy z
      pobliskiej budowy. Porwane i brudne ciuchy robocze, spaleni sloncem,
      jeden bez zebow - stoje i z nudow zagladam im do koszyka... a tu
      buleczka i sloik - krewetki w sosie imbirowym! W tym czasie drugi
      budowlaniec - ten bez koszyka - grzebie w zamrazalce z lodami:
      Ku...wa, Princessy kokosowej juz nie ma!! Do dzis nie moge ochlonac po
      tych zakupach :-)
      • drzejms-buond Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 05.06.08, 14:55
        jak z "Misia"
        przy kasie stoi chłopczyk, chce zapłacić za zajęcia
        pani kasjerka siedzi i wcina suchą bułkę i serek wiejski
        widzi go i je dalej.
        mówię:
        - chłopiec chciał zapłacić
        a ta jak nie ryknie:
        -JEM PRZECIEŻ!!!
    • berinka Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 05.06.08, 15:48
      Scena: wtorek godzina 19.59. Jadę samochodem do Łomianek. Dziecko
      (moje, siedzące obok) chce pić, płacze. Patrzę - jest sklep,
      wyskakuję i czytam - czynny 8.00.-20.00. Myślę no to koniec,
      zapłacze się (dziecko i ja) albo znajdę sklep, ale udaje mi się
      otworzyć drzwi. Cud! Lecę do półki z wodą i sokami, szybciutko do
      kasy, błagalnym i przepraszającym głosem pytam ile mam zapłacić
      (dwie Panie za ladą). Kwota zostaje podana, ale słyszę, że ktoś
      jeszcze wchodzi do sklepu i wówczas słyszę jak jedna z ekspedientek
      do drugiej mówi zniesmaczona "No to ku..wa nigdy nie wyjdziemy".
      Smutno pokiwałam głową i z poczuciem winy wróciłam do samochodu.
      Dziecko przestało płakać.
      • jasmina_tdi Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 05.06.08, 17:13
        Tak mi się własnie przypomnialo, a propos wątku piromańskiego:

        Wakacje, zapadła wieś, jakieś 25 lat temu. We wsi jeden sklep, w
        sklepie kolejka jak stąd w kosmos - chleb mieli przywieźć. Za próbę
        przekroczenia giesowskiego progu można było zarobić kłonicą w łeb
        (chleb był ściśle wyliczony na mieszkańców, z tego, co pamiętam,
        stąd właśnie te emocje). My, trójka dzieciaków, namiętnie bawiliśmy
        się zapałkami. W zapasach nastąpił jednak deficyt, więc wyprawiliśmy
        się do sklepu. Kolejka jednak na pół dnia stania. Wymyśliliśmy z
        bratem, że jeśli tubylcy kogoś nie zabiją, to będzie to nasza
        siostra, lat pięć, o niewinnym wtedy spojrzeniu. Dostała na rozpęd,
        wchodzi do sklepu i w bek przy ladzie. Siostra łka, więc kolejka
        zamiera.
        - Siostra do sprzedawczyni: moja babcia umiera! umiera na serce!
        - Ekspedientka: ???
        - Umiera, ale przed śmiercią chciała zapalić papierosa!
        - Ekspedientka: ??
        - Poproszę trzydzieści pudełek zapałek.

        Ale spieprzaliśmy z tego sklepu, pamiętam, jak dziś hyhy... Potem
        wszystko sie wydało i rodzice zabronili nam oglądać "nocne kino" (no
        cóż, nie trudno się domyślić, skąd ta inspiracja z ostatnią fajką
        przed śmiercią :).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka