Dodaj do ulubionych

Wasze szczególne przypadki roztargnienia :)

    • Gość: Quattro Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.elpos.net / *.elpos.net 02.03.05, 23:54
      Strasznie mnie denerwują pokrojone skórki ciągające się za plasterkami wędliny.
      Dlatego też przy okazji zakupów w pewnym supermarkecie na stoisku z wędlinami
      mówię do ekspedientki: "Tylko prosze obciągnąć tę skórkę przed krojenem..." Mój
      mąż odwrócił się tyłem do mnie i innych kolejkowiczów...

      Kiedyś w towarzystwie mając w ręku otwartą butelkę piwka 10,5 (kolejną zresztą)
      rzuciłam okiem na napisy na etykiecie. Są tam teksty pisane do góry nogami,
      tak więc bez namysłu ja tę butelkę w celu odczytania informacji odwróciłam do
      góry dnem...
    • mikelius Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 06.03.05, 11:54
      Postanowiłem walczyć z roztargnieniem za pomocą lecytyny w pastylkach.
      Zażywałem ją kilka razy dziennie, drugiego dnia przypomniałem sobie, że muszę ją
      zażyć
      Po 10 minutach od zażycia już zapomniałem czy zażyłem moja lecytynę na
      roztargnienie, na wszelki wypadek zażyłem jeszcze jedną..
      • Gość: tartar Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.05, 12:09
        Dawno temu w wojsku...
        Nocny alarm kompanii, ustawiamy się przed namiotami. Dowódca sprawdza, czy
        wszyscy wszystko wzięli. Koce są, hełmy są, menażki, manierki...
        - Igła z nicią! - pada kolejny "kontrol".
        Na prawie stu chłopa podnosi się tylko jedna ręka w tylnym szeregu. Tylko ten
        kolega nie zapomniał o przyborach do szycia, tak niezbędnych na wojnie...
        - Oto wzorowy żołnierz - chwali porucznik. - Wystąp! Udzialam wam pochwały
        przed frontem kompanii... Zaraz, zaraz: A GDZIE WY MACIE BROŃ???
    • Gość: dziewczyna Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.lublin.mm.pl 06.03.05, 12:32
      zostawiam portfele notorycznoie w roznych miejscach, najczesciej z duza kwota.
      zeby bylo zabawniej zawsze je odzyskuje majac przy tym nieslychanego farta.
      oblewam sie wszystkim co pije. nastawiam czajnik w ktorym nie ma wody, czajnik d
      wyrzucenia oczywiscie, trzy juz poszly do smietnika. kiedys jeszzcepojechalam do
      szkoly w sobote, co najsmieszniejsze zorinetowalam sie dopiero w szatni ze
      nikogo nie ma i ze dzisiaj nie ma lekcji...bo mja szkolajest otwarta caly
      tydzien wiec wkroczylam w jej mury bez problemu.pozdr
    • mikelius Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 06.03.05, 12:51
      Zazwyczaj jeżdżę na treningi autobusem a wracam najczęściej do domu podwożony
      przez znajomego. Tym jednak razem wybrałem się samochodem, lecz po treningu
      całkiem o tym zapomniałem i mój znajomy jak to zazwyczaj, podwoził mnie do domu
      i tym razem. Niestety był to dzień w którym prezydent Bush odwiedzał moje miasto
      i ( blokady, awaryjne trasy), pomimo wieczoru staliśmy w korkach, klnąc na
      szanownego gościa.

      Normalnie jazda trwa ok. 15 minut tym razem trwała ponad godzinę, gdy dotarłem
      do domu po jakichś 10 min zorientowałem się, że, mam kluczyki od samochodu,
      wszystko mi się przypomniało( zimny kamień w czarodziejski sposób pojawił się w
      moim brzuchu, za chwile z odsieczą przyszedł mi dla odmiany rumieniec i fale
      gorąca). Przełamałem barierę wstydu i dzwonię do tego kolegi, było po 23 grubo.

      Musiał się biedaczek wrócić z pod swojego domu i zabrać mnie do miejsca
      parkowania samochodu. Do tej pory się zastanawiam, jakich ewolucji musiał
      dokonać mój mózg bym się tak późno zorientował.

      Przepraszam za przydługi post.
    • Gość: kilgor Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.sonata.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.05, 16:50
      kiedyś rano wstaje zaspany i skacowany i eureka -
      ostrzygę się. zawsze robię to sam w domu maszynką.
      i zawsze na ok 1 cm . no więc idę do łazienki
      i sruuuu przez środek głowy...ale nie założyłęm nasadki
      i opierniczyłem się do gołej skóry prawie :)))
      musiałem wyrównać tak cały łeb...ludzie na mój widok
      schodzili na drugi koniec chodnika bo wyglądałem jak
      jakiś oprych ( ważyłem ok 100 kg )
    • Gość: kilgor Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.sonata.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.05, 17:46
      kiedyś pracowalem jako kierownik zmiany
      w ochronie. dzwoni inspektor i mnie pyta
      "kiedy miał malinowski ostatnio zmianę?"
      a ja do niego z niedowierzaniem :
      "kiedy było ostatnio w kiblu sprzątane ???"
      bo tak go zrozumiałem z powodu swojej nieprzytomności :)))
    • Gość: Betina Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.05, 18:41
      przytrafilo mi sie to w ubieglym roku.Zaspalam do pracy, a bylam rano umowiona
      z kolezanka ze zabiore ja.Jezdzilam wtedy maluchem, wpadam na parking lekko
      nerwowa patrze stoi czerwona padlina i zaczynam sie mocowac z zamkiem.Wkurzylam
      sie okropnie wyciagnelam z torebki WD 40 i zapodaje do zamkow, w tym samym
      czasie patrol policyjny przejezdza obok.Ja nareszczcie uradowana otworzylam te
      drzwi i patrze a tu nie moje siedzenia, no nie to nie moje auto, lece do domu i
      pytam sie famili czy nie wiedza czyj jest ten samochod o rejestracji takie i
      takiej,a moj ojciec pyta sie : a co czyzbys znowu kogos walnela ,a ja na to :
      nie gorzej ja go otworzylam.Ale to nie koniec jak wrocilam na parking to
      okazalo sie,ze moj szerszen stal obok i wczasie jak probowalam sie do nigo
      dostac, bo tez mialam u siebie problem z zamkiem to wracal ten sam patrol
      policji.troche mi sie przygladali.WSZYSTKIE MALUCHY NASZE SA!!!
    • Gość: MOSKVA Moje historie IP: *.77.classcom.pl 20.03.05, 16:02
      Koleżanka spieszyła się do szkoły, porwała plecak który leżał na łóżku .....
      weszła do klasy a wszyscy w śmiech..... na łóżku leżała też jej garderoba, i do
      rzepu plecaka przyczepił się ........ stanik ! Przeszła z nim pół miasta zanim
      dotarła do szkoły!
      Tatuś natomiast zamiast płynu po goleniu użył lakieru do włosów ( był w podobnej
      butelce, taki który się przelewało do atomizera )- wpadł z krzykiem do pokoju
      " sparaliżowało mnieeeeee !!!!! ",
      Innym razem zamiast pasty do zębów użył pianki do golenia. Tym razem pomyślał,
      że ma wściekliznę !
    • agataku Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 30.03.05, 18:12
      1. malując witraż wypiłam niechcący wodę do moczenia brudnych pędzli - miała
      kolor wody z sokiem, no to siup. obrzydliwe
      2. podlałam kwiaty herbatą - opamiętałam się po 2 doniczkach
      3. zadzwoniłam zamiast do koleżanki, do jakiejś elektrowni i usilnie prosiłam o
      Sylwię
      • roxana_br Herbatka mniam! 31.03.05, 04:25
        "1. malując witraż wypiłam niechcący wodę do moczenia brudnych pędzli - miała
        kolor wody z sokiem, no to siup. obrzydliwe"
        Zawsze mnie interesowało, jak to smakuje.

        A odnośnie następnych punktów: kwiaty podlałam kiedyś wodą z rozpuszczoną
        polopiryną, później także z aspiryną, innym razem herbatę zaś próbowałam zalać
        wodą z konewki. Cytrynę wcisnęłam kiedyś do cukiernicy, kilka dni później do
        popielniczki, a dwa razy wprost na podłogę. Chyba byłam nieprzytomna. Możliwe,
        że brutalnie wyrwana ze snu.
        Mimo wszystko, kiedy jestem całkiem przytomna, herbatę robię - w opinii moich
        gości - znakomitą.

        Przyjaciółka moja natomiast zadzwoniła do swojego kolegi z klasy, Marcina
        jakiegoś tam Kowalskiego. Odebrała jego mama:
        - Słucham?
        - Dzień dobry, czy jest Kowalski?
        Głucha cisza. Po chwili przyjaciółka zorientowała się, co powiedziała. Nie
        wyobrażam sobie miny jej rozmówczyni.
    • Gość: matkapolka Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.05, 07:43
      Moja mama ma zwyczaj wąchania wielu nowych rzeczy: otwiera książkę i ją wącha, bluzki, chemię gospodarczą itp. Kiedys weszła do sklepu przemysłowego. Stanęła koło lady i zaczęła przegladać rzeczy na ladzie. Oczywiście każdą przykładajac do nosa. Szczególnie zainteresowała się zapachami w niedużych tekturowych pudełeczkach z napisami truskawka, banan, malina...... Strasznie się dziwiła, że nie moze wyczuć żadnego zapachui tym bardziej namiętnie wąchała. W tym czasie sprzedawczyni za ladą mało sie nie posikała, bo okazało się, że mama tak zaangażowanie bada zapachy pudełek z prezerwatywami :-)
      • Gość: sisiunia Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.05, 19:26
        dooooobre!!
    • Gość: matkapolka Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.05, 15:21
      siedziałam wczoraj i zaśmiewałam się z niewłączonych wtyczek do kontaktów i niedziałającymi w związku z tym urządzeniami
      wczoraj zgłosiłam awarię telefonu, przed chwila byli - włączyli wtyczkę do kontaktu - telefon zadziałał i pojechali
      ech..............
    • emi_pierwsza Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 22.04.05, 14:17
      a ja raz jechalam pociągiem zimą,i na jakiejs wiosce wsiadł Pan,usiadl koło
      mnie-ja patrze a on-korzuch,czapa z lisa itp. a na nogach kapcie domowe-a
      najlepsze jest to ze koles sie skapnął i jednoczesnie wkurzył bo jechał
      pociagiem do pracy i nie miał mozliwości juz wrócic-no cóż mam nadzieje ze nie
      miał daleko ze stacji bo piździło wtedy niemiłosiernie i śniegu po kostki co
      najmniej

      a teraz o mnie -raz robie zakupy w sklepie spozywczym i trzymam ręke w kieszeni
      bo tam miałam pieniądze.kiedy pani skasowała moje rzeczy i podaje kwote ja
      wyciągam ręke i kłade pieniądze na ladzie i zabieram sie do pakowania zakupów
      na co pani-25.80 zł,na co ja pokazująć na mój 50 złotowy banknot-proszę.a pani-
      prosze nie żartować!ja patrze a to papierek od "krówki" (cukierka).
      • Gość: canava Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.emu.int.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 23.04.05, 18:41
        Będąc z mężem na spacerze ( 3lata po ślubie) spotkałam mojego dawnego
        kolegę.Postanowiłam ich sobie przedstawić-to jest mój kolega Robert,a to mój
        mąż ( i zwracając się do męża-jak Ty masz na imię) .Miny kolegi nie muszę
        komentować,a mąż nie był tym specjalnie zaskoczony;-)
    • ollgivanna Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 22.04.05, 18:18
      W sobotę powiedziałam do kolegi, że go dziewczyna wywali "na zbyty pisk" zamiast
      "na zbity pysk". Śmiechu było...
      • Gość: Nicky Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.org 24.04.05, 15:35
        Niedawno wyszłam z drogerii Natura z koszykiem na zakupy,na szczęście
        zorientowałam się za drzwiami.

        Nie zorientował się kiedyś jednak mój tata,bo przyszedł do domu z koszykiem z
        supermarketu.Przeszedł tak całe osiedle :)

        Notorycznie zapominam w sklepie co miałam kupić.

        Szukałam ostatnio spódnicy na zakończenie liceum.Przeszukałam wszystkie szafy w
        pokoju-i nic.Poszłam do mamy,że pewnie ona ma ją gdzieś u siebie.Mama zapewnia
        mnie,że na pewno nie.Więc ja,zdenerwowana,podniesionym głosem,że musi ją
        mieć.Mama wkurzona idzie do mnie do pokoju,otwiera szafę,bierze do ręki pierwszy
        wieszak-"i co mądralo?".Wisiała na nim moja spódnica...

        Teraz o roztargnieniu innych osób-swojego czasu bez przerwy o 7.30 rano dzwonił
        telefon.Za każdym razem chodziło o Urząd Miasta i Gminy.

        Dawno temu zadzwonił telefon(był późny wieczór).Moja mama podnosi słuchawkę,a
        tam facet:"Chciałem zamówić taksówkę na ulicę XYZ".Mama:"Już wysyłam".

        Kilka razy zapomniałam pójść na dodatkowy angielski.Co dziwne,zawsze mi się
        przypominało godzinę po jego zakończeniu.Nauczycielka zawsze myślała,że pewnie
        jestem chora i w ten sposób zawsze unikałam płacenia za opuszczone lekcje :)

        Zgubiłam się kiedyś z mamą w Londynie na stacji Waterloo.Nie jest łatwo się tam
        odnaleźć,a mój angielski był wtedy słabiutki...

        Wstawiłam już kilka razy chleb do lodówki...

        I ostatnie-niedawno przed kolacją wstawiłam do wody jajka.Postawiłam garnek na
        ogniu i siadam do stołu.Czekam 5 minut.10.15.Zaczynam się niecierpliwić.W końcu
        wstaję od stołu,podchodzę...zapomniałam podpalić gaz pod jajkami...

        pozdrowienia dla wszystkich roztrzepanych i roztargnionych :)
    • Gość: ania-m Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.ds14.agh.edu.pl 24.04.05, 15:32
      Przed chwilą w sklepie
      Wchodzę i zapomnialam wziąc koszyka...
      zastanawiam sie co mam kupic
      stoję przy polce z puszkami i dawaj pakowac ananasy do torby, z którą przyszłam;)) (taka przewieszona przez ramię)
      na szczęście się kapnęłam...
    • muccek Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 27.04.05, 13:28
      Hi hi, brzuch nie boli już na maksa, daje coś o sobie

      Zimą zwykle chodziłam do pracy w kozakach, a na miejscu zmieniałam na pantofle,
      ale nagle w styczniu zrobiło się ciepło i słonecznie, także zapomniałam zmienić
      butów jak wracałam do domu. Stwierdziłam, ze skoro tak ciepło, to mogę iść w
      pantoflach.
      Wieczorem rozpętała się śnieżyca, spadło chyba z 10 cm śniegu i ciągle padało.
      Ok 23 facet odwoził mnie do domu. Pani jadąca z naprzeciwka chyba się
      przestraszyła i nacisnęła hamulec – no i wepchnęła nas do rowu, poduszki, te
      sprawy... Jakoś przecisnęłam się przez 10 cm szczelinę w drzwiach i ląduje w
      PANTOFLACH po kostki w śniegu... Stwierdziłam że zadzwonię do rodziców, żeby im
      powiedzieć o naszej ”awarii” wyciągam z torebki komórkę, a przy okazji
      słuchawkę od TELEFONU STACJONARNEGO z domu rodziców;-) ;-) a ich komórki mają
      ustawione automatyczne wyłączanie o 23....

      Mój ulubiony super hit:

      Przyjechał znajomy z Norwegii, wycieczka do Krakowa, Kościół Mariacki (tu
      dodam, ze znajomy jest nałogowym palaczem), jak zwykle przy wejściu do kościoła
      jest woda święcona, a on myślał, że to pojemnik do gaszenia petów i WRZUCIŁ TAM
      swojego papierosa ;-) ;-)
    • fruwam jedne z wielu.... 27.04.05, 14:09
      wykonczona po pracy. supermarket. pani przy kasie wypowiada kwote do
      zaplacenia, a jej wreczam bilet na metro i dziwie sie, ze nie chce przyjac...

      dzis rano w pracy. tlum ludzi przed winda. przyjezdza, wchodzimy. jedziemy
      pietro za pietrem... otwieram oczy. tuz przede mna stoi twarza w twarz moja
      szefowa. czy moze mi ktos wytlumaczyc jak moglam jej nie zauwarzyc????
      cale szczescie zauwazyla moje zaskoczenie i mi wybaczyla hehe
      • Gość: małaała Re: jedne z wielu.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.05.05, 16:19
        Moja kumpela notorycznie wszystko gubi, ostatnio musiała 4 razy robić zdjęcie
        zęba bo idąc do przychodni okazywało sie ze stare zgubiła:D

        A jej szczytem było kiedyś wzięcie 2 razy w ciągu dnia tabletki
        antykoncepcyjnej:) Smialiśmy sie ze trzecia ręka jej wyrośnie:)
    • Gość: ktoś Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 15:30
      zostawiam klucze w lodówce
    • Gość: smieciara Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: 213.241.28.* 19.05.05, 16:12
      Miałam remont w mieszkaniu. Przyjechał mój tata, żeby mi pomóc pomalować i
      takie tam. Skończył około 24, zawiózł mnie do mjej siostry gdzie nocowałam i
      sam pojechał do domu. następnego dnia powiedział mi, że pod domem zorientował
      się, ze nie ma siatki z kluczami i sporą ilością pieniędzy (nigdy nie nosi przy
      sobie pieniędzy - to był wyjątek). Więc wrócił pod moje mieszkanie, poszukał w
      mieszkaniu pod domem (o 1 w nocy) i nic. A potem sobie przypomniał jak to jego
      córunia- czyli ja poleciała do śmietnika z siatką pełną brudnych gazet. Coś mu
      zaświtało w głowie. Poleciał do tego śmietnika, pogrzebał i znalazł ów cenny
      pakunek. Na szczęście jeszcze nie byli tam smieciarze, którzy co rano
      przeszukują śmietniki w poszukiwaniu skarbów. Ale ojciec do tej pory mi
      wypomina, że nie ta co trzeba siatkę wrzuciłam do śmieci.
    • medyczka2 Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 20.05.05, 10:48
      Pod szpitalem na przystanku często widuje się ludzi w ochronnych workach na
      obuwiu.
    • blumen1 Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 08.06.05, 15:16
      Znajoma pojechała do Argentyny i oddała do sejfu hotelowego swoje
      dokumenty.Wzięła klucz i poszła na wycieczkę.No i na tej wycieczce jedyną
      rzeczą jaką zgubiła był ten klucz.I dopiero były jaja,bo w tym hotelu nie mieli
      zapasowego klucza do sejfu.Musieli na koszt znajomej wezwali firmę,która
      musiała palnikami pruć sejf.Scena podobno była ja z Vabanku.
      • regata7 Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 15.06.05, 22:41
        moja znajoma zapomniała kiedyś dziecka spod sklepu (spało w wózku) i poszła do
        domu... zorientowała się przy kawie, że tak cicho...
        ...pomyślała gdzie dzieci... jedno w szkole, a drugie...
    • Gość: ga Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: 193.151.68.* 19.06.05, 14:21
      Wychodzę do pracy. Przed domem nie ma auta. Zgłaszam kradzież. Po kwadransie
      policjanci znajdują auto przed sklepem spożywczym ... a ja sobie przypominm, że
      robiem w nim wczoraj zakupy ...
      • Gość: molly Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.zwm.punkt.pl / *.zwm.punkt.pl 19.06.05, 18:01
        raz zdarzyło mi się wyjść z domu z jednym umalowanym okiem, a drugim nie:)
        pozdrawiam wszystkich forumowiczów
    • Gość: katherinka Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.compower.pl 19.06.05, 23:38
      A moja kochana mamusia, popedzajac mnie do roboty mimo moich protestow, ze
      kiedys trzeba miec chwile odpoczynku, powiedziala, ze Pan Bog 7 dni swiat
      stwarzal, a 8. dnia odpoczywal. I nie zorientowala sie, dlaczego zaczelam
      podejrzanie chichotac. Ale przynajmniej juz wiem, dlaczego my odpoczynku miec
      nie mozemy - skoro tydzien ma tylko siedem dni...
    • Gość: di24 Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: 213.17.225.* 20.06.05, 15:15
      1. Dzwonię kiedyś do mojej przyjaciółki. Ja -Dorota, ona-Ola. Odbiera jej mama
      a ja "dzień dobry, mówi Ola, czy zastałam Dorotę?" zorientowałam się i zaczęłam
      chichotać jak szalona ;) Ale najlepsze że Ola zrobiła kiedyś dokładnie to samo
      dzwoniąc do mnie ;D

      2. Siedzę w pracy. Moja szefowa na zwolnieniu. Jej komórka przekierowana na
      moją komórkę. W pewnym momencie musialam koniecznie z nią rozmawiać. Wybieram
      więc numer jej kom w telefonie stacjonarnym. CZekam na sygnał, nagle zaczyna
      dzwonić moja komórka. Nie odkładając stacjonarnego (bo może ona w ko ncu
      odbierze...) odbieram komórkę i... słyszę siebie!!!

      ufff
    • magdus76 Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 21.06.05, 15:09
      Pierwszy:
      Jechałyśmy kiedyś z moją mamą zwieźć babcię do ciotki. Mama do mnie po drodze:
      - Sprawdź jak dojechać na ulicę Świniarską
      Szukam na mapie W-wy
      - Mamo, nie ma.
      - Jak to nie ma?! Przecież ciotka tam mieszka!!!!!!
      Po dłuższej wymianie zdań mama stwierdziła, że nie umiem czytać z mapy no bo
      przecież ciotka od X lat mieszka na ulicy Świniarskiej!!!! Stwierdziła, że
      zatrzymamy sie na postoju taxi - ktorys z kierowców na pewno nam
      pomoże.Zatrzymałyśmy się - mama poszła, widzę, ze usilnie przekonuje
      taksówkarza, ze chce dojechać na ulicę Świniarską. Facet robi głupią minę, kiwa
      głową, że nie zna takiej ulicy.....
      W konicu ja odwracam sie do babci:
      - Babciu - na jakiej ulicy mieszka ciotka?
      - Na Chlewińskiej.

      Dostałam takiego ataku śmiechu, że nie bylam w stanie powiedzieć mamie, ze
      ulica Świniarska nie istnieje.

      Drugi.
      Odebralam telefon od klienta i przełączyłam do mojego kolegi. Ponieważ to był
      open - space więc widziałam, że kumpel cały czas rozmawia. Po jakiś 10 min.
      konwersacji nagle zrobiła się cisza i słyszę jak kolega przemiłym tonem zwraca
      się do klienta:
      - Czy bylby Pan uprzejmy przypomniec mi o czym rozmawiamy?


    • Gość: faz Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.dsl.bater.net.pl / 80.50.38.* 30.06.05, 01:01
      Ha ha ha jakie to wszystko jest śmieszne!! Nie wytrzymam, zaraz padne ze
      śmiechu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka