Gość: Quattro Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.elpos.net / *.elpos.net 02.03.05, 23:54 Strasznie mnie denerwują pokrojone skórki ciągające się za plasterkami wędliny. Dlatego też przy okazji zakupów w pewnym supermarkecie na stoisku z wędlinami mówię do ekspedientki: "Tylko prosze obciągnąć tę skórkę przed krojenem..." Mój mąż odwrócił się tyłem do mnie i innych kolejkowiczów... Kiedyś w towarzystwie mając w ręku otwartą butelkę piwka 10,5 (kolejną zresztą) rzuciłam okiem na napisy na etykiecie. Są tam teksty pisane do góry nogami, tak więc bez namysłu ja tę butelkę w celu odczytania informacji odwróciłam do góry dnem... Odpowiedz Link Zgłoś
mikelius Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 06.03.05, 11:54 Postanowiłem walczyć z roztargnieniem za pomocą lecytyny w pastylkach. Zażywałem ją kilka razy dziennie, drugiego dnia przypomniałem sobie, że muszę ją zażyć Po 10 minutach od zażycia już zapomniałem czy zażyłem moja lecytynę na roztargnienie, na wszelki wypadek zażyłem jeszcze jedną.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tartar Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.05, 12:09 Dawno temu w wojsku... Nocny alarm kompanii, ustawiamy się przed namiotami. Dowódca sprawdza, czy wszyscy wszystko wzięli. Koce są, hełmy są, menażki, manierki... - Igła z nicią! - pada kolejny "kontrol". Na prawie stu chłopa podnosi się tylko jedna ręka w tylnym szeregu. Tylko ten kolega nie zapomniał o przyborach do szycia, tak niezbędnych na wojnie... - Oto wzorowy żołnierz - chwali porucznik. - Wystąp! Udzialam wam pochwały przed frontem kompanii... Zaraz, zaraz: A GDZIE WY MACIE BROŃ??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dziewczyna Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.lublin.mm.pl 06.03.05, 12:32 zostawiam portfele notorycznoie w roznych miejscach, najczesciej z duza kwota. zeby bylo zabawniej zawsze je odzyskuje majac przy tym nieslychanego farta. oblewam sie wszystkim co pije. nastawiam czajnik w ktorym nie ma wody, czajnik d wyrzucenia oczywiscie, trzy juz poszly do smietnika. kiedys jeszzcepojechalam do szkoly w sobote, co najsmieszniejsze zorinetowalam sie dopiero w szatni ze nikogo nie ma i ze dzisiaj nie ma lekcji...bo mja szkolajest otwarta caly tydzien wiec wkroczylam w jej mury bez problemu.pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
mikelius Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 06.03.05, 12:51 Zazwyczaj jeżdżę na treningi autobusem a wracam najczęściej do domu podwożony przez znajomego. Tym jednak razem wybrałem się samochodem, lecz po treningu całkiem o tym zapomniałem i mój znajomy jak to zazwyczaj, podwoził mnie do domu i tym razem. Niestety był to dzień w którym prezydent Bush odwiedzał moje miasto i ( blokady, awaryjne trasy), pomimo wieczoru staliśmy w korkach, klnąc na szanownego gościa. Normalnie jazda trwa ok. 15 minut tym razem trwała ponad godzinę, gdy dotarłem do domu po jakichś 10 min zorientowałem się, że, mam kluczyki od samochodu, wszystko mi się przypomniało( zimny kamień w czarodziejski sposób pojawił się w moim brzuchu, za chwile z odsieczą przyszedł mi dla odmiany rumieniec i fale gorąca). Przełamałem barierę wstydu i dzwonię do tego kolegi, było po 23 grubo. Musiał się biedaczek wrócić z pod swojego domu i zabrać mnie do miejsca parkowania samochodu. Do tej pory się zastanawiam, jakich ewolucji musiał dokonać mój mózg bym się tak późno zorientował. Przepraszam za przydługi post. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kilgor Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.sonata.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.05, 16:50 kiedyś rano wstaje zaspany i skacowany i eureka - ostrzygę się. zawsze robię to sam w domu maszynką. i zawsze na ok 1 cm . no więc idę do łazienki i sruuuu przez środek głowy...ale nie założyłęm nasadki i opierniczyłem się do gołej skóry prawie :))) musiałem wyrównać tak cały łeb...ludzie na mój widok schodzili na drugi koniec chodnika bo wyglądałem jak jakiś oprych ( ważyłem ok 100 kg ) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kilgor Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.sonata.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.05, 17:46 kiedyś pracowalem jako kierownik zmiany w ochronie. dzwoni inspektor i mnie pyta "kiedy miał malinowski ostatnio zmianę?" a ja do niego z niedowierzaniem : "kiedy było ostatnio w kiblu sprzątane ???" bo tak go zrozumiałem z powodu swojej nieprzytomności :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Betina Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.05, 18:41 przytrafilo mi sie to w ubieglym roku.Zaspalam do pracy, a bylam rano umowiona z kolezanka ze zabiore ja.Jezdzilam wtedy maluchem, wpadam na parking lekko nerwowa patrze stoi czerwona padlina i zaczynam sie mocowac z zamkiem.Wkurzylam sie okropnie wyciagnelam z torebki WD 40 i zapodaje do zamkow, w tym samym czasie patrol policyjny przejezdza obok.Ja nareszczcie uradowana otworzylam te drzwi i patrze a tu nie moje siedzenia, no nie to nie moje auto, lece do domu i pytam sie famili czy nie wiedza czyj jest ten samochod o rejestracji takie i takiej,a moj ojciec pyta sie : a co czyzbys znowu kogos walnela ,a ja na to : nie gorzej ja go otworzylam.Ale to nie koniec jak wrocilam na parking to okazalo sie,ze moj szerszen stal obok i wczasie jak probowalam sie do nigo dostac, bo tez mialam u siebie problem z zamkiem to wracal ten sam patrol policji.troche mi sie przygladali.WSZYSTKIE MALUCHY NASZE SA!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MOSKVA Moje historie IP: *.77.classcom.pl 20.03.05, 16:02 Koleżanka spieszyła się do szkoły, porwała plecak który leżał na łóżku ..... weszła do klasy a wszyscy w śmiech..... na łóżku leżała też jej garderoba, i do rzepu plecaka przyczepił się ........ stanik ! Przeszła z nim pół miasta zanim dotarła do szkoły! Tatuś natomiast zamiast płynu po goleniu użył lakieru do włosów ( był w podobnej butelce, taki który się przelewało do atomizera )- wpadł z krzykiem do pokoju " sparaliżowało mnieeeeee !!!!! ", Innym razem zamiast pasty do zębów użył pianki do golenia. Tym razem pomyślał, że ma wściekliznę ! Odpowiedz Link Zgłoś
agataku Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 30.03.05, 18:12 1. malując witraż wypiłam niechcący wodę do moczenia brudnych pędzli - miała kolor wody z sokiem, no to siup. obrzydliwe 2. podlałam kwiaty herbatą - opamiętałam się po 2 doniczkach 3. zadzwoniłam zamiast do koleżanki, do jakiejś elektrowni i usilnie prosiłam o Sylwię Odpowiedz Link Zgłoś
roxana_br Herbatka mniam! 31.03.05, 04:25 "1. malując witraż wypiłam niechcący wodę do moczenia brudnych pędzli - miała kolor wody z sokiem, no to siup. obrzydliwe" Zawsze mnie interesowało, jak to smakuje. A odnośnie następnych punktów: kwiaty podlałam kiedyś wodą z rozpuszczoną polopiryną, później także z aspiryną, innym razem herbatę zaś próbowałam zalać wodą z konewki. Cytrynę wcisnęłam kiedyś do cukiernicy, kilka dni później do popielniczki, a dwa razy wprost na podłogę. Chyba byłam nieprzytomna. Możliwe, że brutalnie wyrwana ze snu. Mimo wszystko, kiedy jestem całkiem przytomna, herbatę robię - w opinii moich gości - znakomitą. Przyjaciółka moja natomiast zadzwoniła do swojego kolegi z klasy, Marcina jakiegoś tam Kowalskiego. Odebrała jego mama: - Słucham? - Dzień dobry, czy jest Kowalski? Głucha cisza. Po chwili przyjaciółka zorientowała się, co powiedziała. Nie wyobrażam sobie miny jej rozmówczyni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matkapolka Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.05, 07:43 Moja mama ma zwyczaj wąchania wielu nowych rzeczy: otwiera książkę i ją wącha, bluzki, chemię gospodarczą itp. Kiedys weszła do sklepu przemysłowego. Stanęła koło lady i zaczęła przegladać rzeczy na ladzie. Oczywiście każdą przykładajac do nosa. Szczególnie zainteresowała się zapachami w niedużych tekturowych pudełeczkach z napisami truskawka, banan, malina...... Strasznie się dziwiła, że nie moze wyczuć żadnego zapachui tym bardziej namiętnie wąchała. W tym czasie sprzedawczyni za ladą mało sie nie posikała, bo okazało się, że mama tak zaangażowanie bada zapachy pudełek z prezerwatywami :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sisiunia Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.05, 19:26 dooooobre!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matkapolka Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.05, 15:21 siedziałam wczoraj i zaśmiewałam się z niewłączonych wtyczek do kontaktów i niedziałającymi w związku z tym urządzeniami wczoraj zgłosiłam awarię telefonu, przed chwila byli - włączyli wtyczkę do kontaktu - telefon zadziałał i pojechali ech.............. Odpowiedz Link Zgłoś
emi_pierwsza Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 22.04.05, 14:17 a ja raz jechalam pociągiem zimą,i na jakiejs wiosce wsiadł Pan,usiadl koło mnie-ja patrze a on-korzuch,czapa z lisa itp. a na nogach kapcie domowe-a najlepsze jest to ze koles sie skapnął i jednoczesnie wkurzył bo jechał pociagiem do pracy i nie miał mozliwości juz wrócic-no cóż mam nadzieje ze nie miał daleko ze stacji bo piździło wtedy niemiłosiernie i śniegu po kostki co najmniej a teraz o mnie -raz robie zakupy w sklepie spozywczym i trzymam ręke w kieszeni bo tam miałam pieniądze.kiedy pani skasowała moje rzeczy i podaje kwote ja wyciągam ręke i kłade pieniądze na ladzie i zabieram sie do pakowania zakupów na co pani-25.80 zł,na co ja pokazująć na mój 50 złotowy banknot-proszę.a pani- prosze nie żartować!ja patrze a to papierek od "krówki" (cukierka). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: canava Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.emu.int.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 23.04.05, 18:41 Będąc z mężem na spacerze ( 3lata po ślubie) spotkałam mojego dawnego kolegę.Postanowiłam ich sobie przedstawić-to jest mój kolega Robert,a to mój mąż ( i zwracając się do męża-jak Ty masz na imię) .Miny kolegi nie muszę komentować,a mąż nie był tym specjalnie zaskoczony;-) Odpowiedz Link Zgłoś
ollgivanna Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 22.04.05, 18:18 W sobotę powiedziałam do kolegi, że go dziewczyna wywali "na zbyty pisk" zamiast "na zbity pysk". Śmiechu było... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nicky Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.org 24.04.05, 15:35 Niedawno wyszłam z drogerii Natura z koszykiem na zakupy,na szczęście zorientowałam się za drzwiami. Nie zorientował się kiedyś jednak mój tata,bo przyszedł do domu z koszykiem z supermarketu.Przeszedł tak całe osiedle :) Notorycznie zapominam w sklepie co miałam kupić. Szukałam ostatnio spódnicy na zakończenie liceum.Przeszukałam wszystkie szafy w pokoju-i nic.Poszłam do mamy,że pewnie ona ma ją gdzieś u siebie.Mama zapewnia mnie,że na pewno nie.Więc ja,zdenerwowana,podniesionym głosem,że musi ją mieć.Mama wkurzona idzie do mnie do pokoju,otwiera szafę,bierze do ręki pierwszy wieszak-"i co mądralo?".Wisiała na nim moja spódnica... Teraz o roztargnieniu innych osób-swojego czasu bez przerwy o 7.30 rano dzwonił telefon.Za każdym razem chodziło o Urząd Miasta i Gminy. Dawno temu zadzwonił telefon(był późny wieczór).Moja mama podnosi słuchawkę,a tam facet:"Chciałem zamówić taksówkę na ulicę XYZ".Mama:"Już wysyłam". Kilka razy zapomniałam pójść na dodatkowy angielski.Co dziwne,zawsze mi się przypominało godzinę po jego zakończeniu.Nauczycielka zawsze myślała,że pewnie jestem chora i w ten sposób zawsze unikałam płacenia za opuszczone lekcje :) Zgubiłam się kiedyś z mamą w Londynie na stacji Waterloo.Nie jest łatwo się tam odnaleźć,a mój angielski był wtedy słabiutki... Wstawiłam już kilka razy chleb do lodówki... I ostatnie-niedawno przed kolacją wstawiłam do wody jajka.Postawiłam garnek na ogniu i siadam do stołu.Czekam 5 minut.10.15.Zaczynam się niecierpliwić.W końcu wstaję od stołu,podchodzę...zapomniałam podpalić gaz pod jajkami... pozdrowienia dla wszystkich roztrzepanych i roztargnionych :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ania-m Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.ds14.agh.edu.pl 24.04.05, 15:32 Przed chwilą w sklepie Wchodzę i zapomnialam wziąc koszyka... zastanawiam sie co mam kupic stoję przy polce z puszkami i dawaj pakowac ananasy do torby, z którą przyszłam;)) (taka przewieszona przez ramię) na szczęście się kapnęłam... Odpowiedz Link Zgłoś
muccek Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 27.04.05, 13:28 Hi hi, brzuch nie boli już na maksa, daje coś o sobie Zimą zwykle chodziłam do pracy w kozakach, a na miejscu zmieniałam na pantofle, ale nagle w styczniu zrobiło się ciepło i słonecznie, także zapomniałam zmienić butów jak wracałam do domu. Stwierdziłam, ze skoro tak ciepło, to mogę iść w pantoflach. Wieczorem rozpętała się śnieżyca, spadło chyba z 10 cm śniegu i ciągle padało. Ok 23 facet odwoził mnie do domu. Pani jadąca z naprzeciwka chyba się przestraszyła i nacisnęła hamulec – no i wepchnęła nas do rowu, poduszki, te sprawy... Jakoś przecisnęłam się przez 10 cm szczelinę w drzwiach i ląduje w PANTOFLACH po kostki w śniegu... Stwierdziłam że zadzwonię do rodziców, żeby im powiedzieć o naszej ”awarii” wyciągam z torebki komórkę, a przy okazji słuchawkę od TELEFONU STACJONARNEGO z domu rodziców;-) ;-) a ich komórki mają ustawione automatyczne wyłączanie o 23.... Mój ulubiony super hit: Przyjechał znajomy z Norwegii, wycieczka do Krakowa, Kościół Mariacki (tu dodam, ze znajomy jest nałogowym palaczem), jak zwykle przy wejściu do kościoła jest woda święcona, a on myślał, że to pojemnik do gaszenia petów i WRZUCIŁ TAM swojego papierosa ;-) ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
fruwam jedne z wielu.... 27.04.05, 14:09 wykonczona po pracy. supermarket. pani przy kasie wypowiada kwote do zaplacenia, a jej wreczam bilet na metro i dziwie sie, ze nie chce przyjac... dzis rano w pracy. tlum ludzi przed winda. przyjezdza, wchodzimy. jedziemy pietro za pietrem... otwieram oczy. tuz przede mna stoi twarza w twarz moja szefowa. czy moze mi ktos wytlumaczyc jak moglam jej nie zauwarzyc???? cale szczescie zauwazyla moje zaskoczenie i mi wybaczyla hehe Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: małaała Re: jedne z wielu.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.05.05, 16:19 Moja kumpela notorycznie wszystko gubi, ostatnio musiała 4 razy robić zdjęcie zęba bo idąc do przychodni okazywało sie ze stare zgubiła:D A jej szczytem było kiedyś wzięcie 2 razy w ciągu dnia tabletki antykoncepcyjnej:) Smialiśmy sie ze trzecia ręka jej wyrośnie:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ktoś Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 15:30 zostawiam klucze w lodówce Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: smieciara Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: 213.241.28.* 19.05.05, 16:12 Miałam remont w mieszkaniu. Przyjechał mój tata, żeby mi pomóc pomalować i takie tam. Skończył około 24, zawiózł mnie do mjej siostry gdzie nocowałam i sam pojechał do domu. następnego dnia powiedział mi, że pod domem zorientował się, ze nie ma siatki z kluczami i sporą ilością pieniędzy (nigdy nie nosi przy sobie pieniędzy - to był wyjątek). Więc wrócił pod moje mieszkanie, poszukał w mieszkaniu pod domem (o 1 w nocy) i nic. A potem sobie przypomniał jak to jego córunia- czyli ja poleciała do śmietnika z siatką pełną brudnych gazet. Coś mu zaświtało w głowie. Poleciał do tego śmietnika, pogrzebał i znalazł ów cenny pakunek. Na szczęście jeszcze nie byli tam smieciarze, którzy co rano przeszukują śmietniki w poszukiwaniu skarbów. Ale ojciec do tej pory mi wypomina, że nie ta co trzeba siatkę wrzuciłam do śmieci. Odpowiedz Link Zgłoś
medyczka2 Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 20.05.05, 10:48 Pod szpitalem na przystanku często widuje się ludzi w ochronnych workach na obuwiu. Odpowiedz Link Zgłoś
blumen1 Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 08.06.05, 15:16 Znajoma pojechała do Argentyny i oddała do sejfu hotelowego swoje dokumenty.Wzięła klucz i poszła na wycieczkę.No i na tej wycieczce jedyną rzeczą jaką zgubiła był ten klucz.I dopiero były jaja,bo w tym hotelu nie mieli zapasowego klucza do sejfu.Musieli na koszt znajomej wezwali firmę,która musiała palnikami pruć sejf.Scena podobno była ja z Vabanku. Odpowiedz Link Zgłoś
regata7 Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 15.06.05, 22:41 moja znajoma zapomniała kiedyś dziecka spod sklepu (spało w wózku) i poszła do domu... zorientowała się przy kawie, że tak cicho... ...pomyślała gdzie dzieci... jedno w szkole, a drugie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ga Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: 193.151.68.* 19.06.05, 14:21 Wychodzę do pracy. Przed domem nie ma auta. Zgłaszam kradzież. Po kwadransie policjanci znajdują auto przed sklepem spożywczym ... a ja sobie przypominm, że robiem w nim wczoraj zakupy ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: molly Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.zwm.punkt.pl / *.zwm.punkt.pl 19.06.05, 18:01 raz zdarzyło mi się wyjść z domu z jednym umalowanym okiem, a drugim nie:) pozdrawiam wszystkich forumowiczów Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: katherinka Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.compower.pl 19.06.05, 23:38 A moja kochana mamusia, popedzajac mnie do roboty mimo moich protestow, ze kiedys trzeba miec chwile odpoczynku, powiedziala, ze Pan Bog 7 dni swiat stwarzal, a 8. dnia odpoczywal. I nie zorientowala sie, dlaczego zaczelam podejrzanie chichotac. Ale przynajmniej juz wiem, dlaczego my odpoczynku miec nie mozemy - skoro tydzien ma tylko siedem dni... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: di24 Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: 213.17.225.* 20.06.05, 15:15 1. Dzwonię kiedyś do mojej przyjaciółki. Ja -Dorota, ona-Ola. Odbiera jej mama a ja "dzień dobry, mówi Ola, czy zastałam Dorotę?" zorientowałam się i zaczęłam chichotać jak szalona ;) Ale najlepsze że Ola zrobiła kiedyś dokładnie to samo dzwoniąc do mnie ;D 2. Siedzę w pracy. Moja szefowa na zwolnieniu. Jej komórka przekierowana na moją komórkę. W pewnym momencie musialam koniecznie z nią rozmawiać. Wybieram więc numer jej kom w telefonie stacjonarnym. CZekam na sygnał, nagle zaczyna dzwonić moja komórka. Nie odkładając stacjonarnego (bo może ona w ko ncu odbierze...) odbieram komórkę i... słyszę siebie!!! ufff Odpowiedz Link Zgłoś
magdus76 Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 21.06.05, 15:09 Pierwszy: Jechałyśmy kiedyś z moją mamą zwieźć babcię do ciotki. Mama do mnie po drodze: - Sprawdź jak dojechać na ulicę Świniarską Szukam na mapie W-wy - Mamo, nie ma. - Jak to nie ma?! Przecież ciotka tam mieszka!!!!!! Po dłuższej wymianie zdań mama stwierdziła, że nie umiem czytać z mapy no bo przecież ciotka od X lat mieszka na ulicy Świniarskiej!!!! Stwierdziła, że zatrzymamy sie na postoju taxi - ktorys z kierowców na pewno nam pomoże.Zatrzymałyśmy się - mama poszła, widzę, ze usilnie przekonuje taksówkarza, ze chce dojechać na ulicę Świniarską. Facet robi głupią minę, kiwa głową, że nie zna takiej ulicy..... W konicu ja odwracam sie do babci: - Babciu - na jakiej ulicy mieszka ciotka? - Na Chlewińskiej. Dostałam takiego ataku śmiechu, że nie bylam w stanie powiedzieć mamie, ze ulica Świniarska nie istnieje. Drugi. Odebralam telefon od klienta i przełączyłam do mojego kolegi. Ponieważ to był open - space więc widziałam, że kumpel cały czas rozmawia. Po jakiś 10 min. konwersacji nagle zrobiła się cisza i słyszę jak kolega przemiłym tonem zwraca się do klienta: - Czy bylby Pan uprzejmy przypomniec mi o czym rozmawiamy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: faz Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.dsl.bater.net.pl / 80.50.38.* 30.06.05, 01:01 Ha ha ha jakie to wszystko jest śmieszne!! Nie wytrzymam, zaraz padne ze śmiechu. Odpowiedz Link Zgłoś