Dodaj do ulubionych

dowcipy o strażakach

IP: *.kredytbank.com.pl 11.09.08, 16:46
W miejscu gdzie straż pożarna gasi właśnie pożar dzwoni telefon.
Odiera jeden ze strażaków:
-Halo!
-Dzień dobry czy to Urząd Skarbowy?
-Nie, Urząd Skarbowy się spalił!
-a to przepraszam..
Po kilku minutach znowu dzwoni telefon. Podbiega ten sam strażak:-
Halo!
-Dzień dobry czy to Urząd Skarbowy?
-Nie, Urząd Skarbowy się spalił!
-a to przepraszam..
Sytuacja powtarza sie kilkakrotnie w końcu strażak nie wytrzymuje i
przy kolejnym telefonie krzyczy:
-Przecież mówilem Panu już kilka razy że Urząd Skarbowy się spalił!
- Tak wiem, przepraszam ale to tak fajnie słyszeć..
Obserwuj wątek
    • magdafil moze nie o strazakach, ale o pozarze 11.09.08, 18:55
      Pali sie dom, malzenstwo z 30-letnim stazem wybiega w pizamach na
      ulice. Patrzy na plonacy budynek. Po chwili ona zaczyna plakac, maz
      mowi:
      - Nie placz, jakos przeciez damy sobei rade.
      Ona odpowiada:
      - Ale ja placze ze szczescia, tak dawno nigdzie razem nie wyszlismy:)
    • Gość: gość Re: dowcipy o strażakach IP: *.kredytbank.pl 12.09.08, 16:33
      Straż Pożarna. Dzwoni telefon.
      Dyżurny:
      - Słucham?
      - W zeszłym roku posadziłem sobie konopie indyjskie. Wyrosły takie
      jakieś cherlawe, żadnego speeda nie dają...
      - Dokąd dzwonisz, palancie! - denerwuje się dyżurny. Dzwoń na
      policję do sekcji narkotyków - tam Ci pomogą.
      I odkłada słuchawkę. Po dziesięciu minutach znowu rozlega się
      dzwonek telefonu:
      - A jak w tym roku posadziłem, to wyrosła taka dorodna i tak w łeb
      daje, że nawet pojęcia nie masz!
      - Już Ci mówiłem palancie! Dzwoń na policję!
      I znowu rzucił dyżurny słuchawkę na widełki. Po pół godzinie znowu
      telefon:
      - Sam jesteś palant! Nie odkładaj słuchawki... Dzwonię... bo u
      sąsiada chałupa się pali... A jak przyjedziecie, zaczniecie biegać z
      tymi swoimi wężami... patrzcie pod nogi... nie zadepczcie..


      Strażak wrócił z pracy do domu i mówi do małżonki:
      - Słuchaj mamy wspaniały system u nas w remizie. Kiedy zadzwoni
      pierwszy dzwonek, ubieramy nasze kurtki. Kiedy zadzwoni dzwonek
      drugi - zjeżdżamy po rurze na dół. Dzwoni trzeci dzwonek i wszyscy
      już siedzimy w wozie. Od dzisiaj chcę, żeby w tym domu obowiązywała
      podobna zasada. Kiedy powiem do Ciebie "dDzwonek pierwszy", masz się
      rozebrać. Kiedy powiem "dzwonek drugi" masz wskoczyć do łóżka".
      Kiedy powiem "dzwonek trzeci" zaczynamy całonocne pieprzenie.
      Następnej nocy mąż wraca do domu i woła:
      - Dzwonek pierwszy.
      Żona rozebrała się do naga.
      - Dzwonek drugi - zawołał strażak i żona wskoczyła do łóżka.
      - Dzwonek trzeci - i zaczęli uprawiać seks.
      Po dwóch minutach żona woła:
      - Dzwonek czwarty!
      - Co to jest dzwonek czwarty? - pyta zdziwiony mąż.
      - Więcej węża - odpowiada żona - jesteś cholernie daleko od ognia.



    • Gość: Zołza Re: dowcipy o strażakach IP: *.kredytbank.pl 12.09.08, 16:34
      Fąfarowa przygotowująca w kuchni potrawy wigilijne,
      słyszy wołanie Jasia:
      -Mamo, choinka się pali!
      -Tyle razy mówiłam: nie mówi się "pali", tylko
      "świeci".
      Po chwili:
      -Mamo, firanki się świecą!!!

      Komendant straży pożarnej zorganizował przyjęcie imieninowe.
      Niestety, z powodu ograniczonej powierzchni swojego mieszkania mógł
      zaprosić tylko niektórych podwładnych z remizy. Następnego dnia ci,
      którzy byli opowiadają tym, którzy nie byli:
      - Nie wyobrażacie sobie nawet, jak nasz komendant ma elegancko
      urządzone mieszkanie. Hebanowe meble, plastikowe okna, a w łazience
      złoty kibel...
      - Rozumiemy te hebanowe meble i plastikowe okna, ale z tym złotym
      kiblem to chyba przesadziliście.
      - Jak nie wierzycie, to możemy iść razem do niego i się przekonacie.
      Idą więc razem do komendanta. Komendantowa otwiera im drzwi.
      - Dzień dobry, czy jest pan komendant? - pytają się. Na to
      komendantowa woła w głąb mieszkania:
      -Franek! Przyszedł ten gościu, co ci w trąbę nasrał...

      W środku nocy szefa remizy strażackiej budzi
      dzwonienie telefonu.
      -Kapitanie, pali się chałupa Maśluszczakowej!
      -Eee, no... Która teraz godzina?
      -Piętnaście po drugiej.
      -A od dawna się pali?
      -Od pięciu minut.
      -Dobra, to obudźcie mnie, jak się porządnie
      będzie hajcować!

      Po pożarze, który strawił pół wsi, pogorzelcy
      zgłaszają się do firmy ubezpieczeniowej po odbiór
      odszkodowania. Przychodzi także Fąfara.
      -Przecież pana chałupa nie spaliła się!
      -Zgadza się, ale kto zapłaci za mój strach?

      Strażak wraca po pracy do domu i czując swąd,
      woła do żony:
      -Kochanie, cóż to za cudowny zapach spalenizny!


      -5-
      W remizie dzwoni telefon.
      -Halo, straż pożarna? Moja żona próbowała
      dziś, jak się piecze mięso w naszej nowej kuchence i...
      -Dziękujemy, ale już jesteśmy po obiedzie!
      Strażak ratuje staruszkę z płonącego mieszkania.
      -Proszę zacisnąć zęby! -krzyczy znosząc ja
      w dół po drabinie.
      -W takim razie musimy wrócić na górę, zostały
      na półce w łazience!

      Do gabinetu uczonego zajętego czytaniem kolejnej
      książki wpada strażak i woła:
      -Dom się pali!!!
      -Rozumiem-mówi uczony, nie odrywając
      oczu od lektury.-W takim razie niech pan zawiadomi
      moja żonę. Ja się nigdy nie mieszam do spraw
      związanych z gospodarstwem domowym.

      Fąfarowie przed wyjściem na wieczorny seans
      do kina mówią do Jasia:
      -...I pamiętaj: nie baw się zapałkami, mógłbyś
      znów rozniecić ogień w mieszkaniu!
      -No dobrze. Obiecuję, że nie będę ruszać zapałek.
      Przecież i tak wiem, w której szufladzie tatuś
      trzyma swoją zapalniczkę!

      W biurze wybuchł pożar. Dyrektor biega w popłochu
      po swoim gabinecie, szukając czegoś w regałach
      i w szufladzie.
      -Czego pan szuka? -pyta sekretarka.
      -Gdzieś tu wsadziłem broszurkę z przepisami
      przeciwpożarowymi...

      -Jak udał się twojej żonie pierwszy samodzielny
      nie ugotowany obiad?
      -Szkoda gadać, nawet książka kucharska się
      spaliła!

      -Sąsiedzie, czy wasze konie kopcą papierosy?
      -A gdzie tam!
      -No to stajnia wam się jara!

      W małym miasteczku wchodzi facet do knajpy
      i zamawia piwo z pianką. Barman napełnia
      kufel i podaje go facetowi.
      -Przecież zamawiałem z pianką!
      Na to barman:
      -Panie, o tej porze wszyscy strażacy leżą
      pijani, a gaśnice pianowe już się skończyły!

      Wróżka siedzi nad szklana kulą obok mężczyzny
      i przepowiada:
      -Widzę przed panem buchające żarem życie!
      Będzie się pan wspinał wyżej niż wszyscy...Widzę
      piękny mundur i jakieś złote błyski koło głowy...
      -To dla mnie nic nowego, przecież jestem
      strażakiem!

      -Wyobraź sobie kochanie, kiedy byłam na
      wczasach w Tatrach-chwali się Halince jej gruba
      koleżanka- mężczyźni wchodzili do mojego pokoju
      po drabinie!
      -A co, pensjonat się palił?!

      -Co robi strażak, gdy chce mu się pić?
      -Nalewa sobie szklankę wody i GASI pragnienie.

      Pod ścianą budynku przechodząca kobieta, zauważa
      mężczyznę załatwiającego swoją potrzebę.
      -Nie wstyd panu? Przecież sto metrów dalej
      jest szalet!
      -A pani myśli, że ja mam węża strażackiego?!

      -Halo, pogotowie? Nie wiem co robić... Przed
      chwilką zmierzyłam mężowi temperaturę i termometr
      wskazywał 83 stopnie Celsjusza!
      -Droga pani! Albo pani pomyliła kolejność cyfr,
      albo proszę zadzwonić po straż pożarną!

      -Straż pożarna? Proszę natychmiast przyjechać!
      Zauważyłam przed chwilką, że jakiś mężczyzna
      próbuje dostać się po drabinie do mojego
      mieszkania!
      -Dlaczego pani do nas telefonuje, a nie na
      policję?
      -Bo to robota dla straży. On ma za krótką
      drabinę!

      -Co to jest: ma 4 koła, 2 węże i jeździ!
      -Wóz strażacki.

      Ziewająca solenizantka nie jest zadowolona z tego,
      iż goście zasiedzieli się u niej zbyt długo. Nagle
      dzwoni telefon. Pani domu podnosi słuchawkę,
      przez chwilę słucha, po czym odkłada ja i oznajmia:
      -Dzwonili ze straży pożarnej. Mówili, że w
      w domu któregoś z was wybuchł pożar. Niestety, nie
      dosłyszałam u kogo...

      Facet pyta strażaka:
      -Dlaczego już pan odjeżdża? Przecież jeszcze
      pan nie ugasił całego pożaru?!
      -Niech się pan z pretensjami zgłasza do mojego
      komendanta! Ja chciałem pracować na całym
      etacie, a on dał mi tylko pół...

      W środku nocy właściciel hotelu puka do drzwi
      jednego z pokoi i woła:
      -Pożar!! Proszę wstawać i czym prędzej
      opuścić hotel!
      Na to facet z pokoju:
      -No już dobrze! Ale niech pan nie ma złudzeń
      -zapłacę tylko połowę rachunku!

      Dyżurujący przy telefonie strażak odbiera
      zgłoszenie o pożarze i odpowiada do słuchawki:
      -Niestety, wszystkie wozy wyjechały na akcje
      gaszenia, nic nie mogę na to poradzić.
      Gdy odłożył słuchawkę, siedzący obok niego kolega
      mówi:
      -Zwariowałeś?! Przecież wszystkie wozy są
      wolne!
      -Tak, ale to pali się domek mojej teściowej.

      Na miejsce pożaru przyjeżdża wóz strażacki.
      Strażacy wyskakują z niego i...nic nie robią!
      Podchodzi do nich jakiś staruszek i pyta:
      -Dlaczego nie lejecie?!
      -Nie lejemy, bo nie ma drzewek...

      -Wyobraź sobie, Kaziu, kiedy zauważyłem, że
      cały dom stoi w płomieniach, wbiegłem natychmiast
      do kuchni i na rękach wyniosłem teściową.
      -No cóż, każdy w takich okolicznościach traci
      głowę...

      Fąfarę wyrzucono z wojska za pijaństwo i po
      jakimś czasie został strażakiem. W krótkim czasie
      awansował i został dowódca drużyny strażackiej.
      Któregoś razu wóz strażacki dowodzony przez
      Fąfarę wezwano do gaszenia pożaru. Strażacy
      przybyli szybko na miejsce i zaczynają rozwijać
      waż strażacki. Jak zwykle podpity Fąfara wydaje
      rozkaz:
      -Przerwać ogień!!!

      W nocy ktoś głośno stuka do drzwi pokoju
      hotelowego:
      -Hotel się pali!!!
      -To nie te drzwi, strażak nocuje obok!

      -Co to jest: psss, aaa!
      -?
      -Walec przejechał strażaka...

      Do biura agencji ubezpieczeniowej wbiega interesant.
      -Chciałbym ubezpieczyć dom!
      -Bardzo proszę, szanowny panie. Zechce pan
      usiąść i chwilkę poczekać.
      -Kiedy ja nie mam czasu, on już się pali!

      Spotykają się dwaj koledzy.
      -Słyszałem, że wczoraj był u ciebie w domu
      pożar.
      -Eee, nie ma o czym mówić. Przyjechali strażacy,
      przestraszyli się ognia i uciekli...

      Dwaj kibice piłkarscy rozmawiają ze sobą:
      -Wyobraź sobie, kiedy byłem wczoraj na meczu,
      w moim mieszkaniu wybuchł pożar!
      -To straszne! I jak to się skończyło?
      -Dobrze, nasi wygrali!

      Po zademonstrowaniu swych umiejętności
      kandydatka na śpiewaczkę pyta profesora:
      -Czy mój głos ma jakieś szanse?
      -Oczywiście! Na przykład, gdy wybuchnie
      pożar!

      Po powrocie z akcji gaszenia pożaru w jednej
      ze wsi, komendant pisze raport:
      "Ugasiliśmy pożar w oborze. Nie spłonęła żadna
      krowa. Dziesięć utonęło".

      Fąfara spędza noc w hotelu. Nie może zasnąć,
      bo wciąż przeszkadza mu jakiś hałas. Dzwoni więc
      do recepcji.
      -Proszę wybaczyć-mówi recepcjonistka-
      ale nie można wymagać od straży, aby jeszcze
      ciszej gasiła pożar.

      Na cmentarnej ławeczce duchy grają w pokera
      i strasznie się kłócą. Przechodzący obok staruszek
      zwraca im uwagę:
      -To już nie macie gdzie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka