Dodaj do ulubionych

Z pamiętnika kapitana Żbika

14.10.03, 19:35

Poniedziałek
Siedzę razem z kapralem Klucha nad krzyżówką.
Wtorek
Nadal siedzimy nad krzyżówką.
Środa
Przyszedł płk Żelazny i powiedział żebyśmy odwrócili krzyżówkę, bo leży do
góry nogami.
Czwartek
Odwróciliśmy Ale i w tej pozycji jest trudna. Siedzimy.
Piątek
Zgłodniałem. Kapral Klucha chyba też, bo krzyżówka zniknęła.
Sobota
Ponieważ zabrakło krzyżówki z nudów zabraliśmy się do łapania bandytów. Ja
złapałem jednego a kapral Klucha 38.
Niedziela
Pułkownik Żelazny osobiście złożył przeprosiny na ręce attache ambasady
Holandii za zatrzymanie autokaru z 38 pasażerami. A ja musiałem zwolnić
kierowcę. Pech.
Poniedziałek
Kieruję ruchem na skrzyżowaniu. W radiowozie jechał płk Żelazny. Pomachałem
mu ręką. Mam teraz niezły karambol.
Wtorek
Razem z kapralem Klucha bierzemy udział w pościgu za skradzioną Toyotą.
Musimy go jednak przerwać bo nogawka wkręciła mi się w łańcuch, a kapralowi
Klusze pęd powietrza oderwał dzwonek.
Środa
Przesłuchuję zboczeńca złapanego w parku. Idzie w zaparte. Za to ja się
cholera przyznałem.
Czwartek
Dostaliśmy wiadomość, że przy ulicy Sennej w mieszkaniu nr 7 niejaka babcia
Pelagia lewituje. Udaliśmy się na miejsce. Wiadomość się nie potwierdziła.
Babcia Pelagia wcale nie lewitowała. Powiesiła się na żyrandolu.
Piątek
Gram z kapralem Klucha w karty. Wygrałem. Pięć asów na karetę jokerów.
Sobota
Wczoraj wieczorem zauważyłem źle zaparkowanego "malucha". I do tego tuż pod
moim oknem. Zapisałem sobie jego numer. Dzisiaj sprawdziłem go w kartotece.
To mój "maluch". Chyba wezmę urlop.
Niedziela
Na spacerze pogryzłem wiewiórkę. Czuję też jakiś wstręt do wody. Może to
angina?
Poniedziałek
Dostaliśmy zawiadomienie o zaginięciu kotka pana ministra. Pędzimy na
sygnale. Tuż pod domem pana ministra, kapral Klucha na coś najechał.
Sprawdzam co to było. Już nie szukamy kotka.
Wtorek
W parku pojawił się ekshibicjonista. Zastawiliśmy na niego pułapkę. Niestety
wymknął się. Został mi w ręku tylko jego płaszcz. Fajnie wyglądał, jak goły
przedzierał się przez krzaki. W samej tylko koloratce.
Środa
Remontuję mieszkanie. Wstrzeliłem kołek w ścianę. Umówiłem się z sąsiadem, że
w dziurę po kołku wstawimy drzwi. Nie protestował. Był nieprzytomny.
Czwartek
W pracy same nudy. Przeglądam listy gończe. Jednego gościa jakbym skądś znał.
Ale skąd?
Piątek
Dzisiaj płk Żelazny oddał mi moją ankietę personalną ze zdjęciem, która nie
wiadomo czemu zaplatała się między listy gończe. Teraz już wiem, skąd znałem
tego gościa!
Sobota
Badania kontrolne. Oddałem mocz do analizy. Wiadro mi oddali.
Niedziela
Cała komenda idzie do kina. To podobno smutna historia o miłości dwóch
jamników. Tak mi powiedział kapral Klucha. Zapytałem się o tytuł. "Psy 2".
Nawet się zgadza.
Poniedziałek
Od samego rana bolą mnie żeby. Niby sztuczne uzębienie a jednak?!
Wtorek
Dzisiaj rano mieliśmy kurs daktyloskopii. Kapralowi Klusze tak się to
spodobało, że zaczął wszystkim zdejmować odciski palców. Pułkownik Żelazny
nie zgodził się jednak na zdjęcie butów i przyłożył kapralowi aktówką.
Środa
Nudzimy się w radiowozie. Grzebie w samochodowej zapalniczce. Palec mi się
zaklinował. Przestałem się nudzić. Za to zacząłem się pocić.
Czwartek
Dostaliśmy wiadomość o napadzie na bank. Pojechaliśmy tam czym prędzej ale
nie było się po co spieszyć. Ludzie już wszystko wyzbierali.
Piątek
Kapral Klucha ruszył w pościg za pijanym rowerzystą. Klucha ostro prowadzi
radiowóz. Dobrze, że wcześniej wysiadłem na siusiu.
Sobota
Dzisiaj łapiemy na radar. Coś nam nie idzie. Mamy dziwne wskazania.
Dostaliśmy wiadomość z komendy, aby zwrócić echosondę, która jest dowodem w
sprawie.
Niedziela
Razem z Kluchą i Paprochem pojechaliśmy na ryby. Dzień bardzo udany. Szkoda
tylko, ze zapomniałem zabrać wędek dla naszego zgranego zespołu.
Poniedziałek
Dzisiaj zaspałem do pracy. Dociskam gaz do deski mojego "malucha". 50km/h -
urwały mi się lusterka. 60km/h - lakier zaczął się łuszczyć a wycieraczki
przepełzły na tylnią szybę 70km/h - maska zawinęła mi się na dach. Przechodzę
na prędkość ekonomiczną. Minął mnie rowerzysta.
Wtorek
Kapral Klucha przyniósł na komendę swój rodzinny album. Po obejrzeniu
pierwszej strony, płk Żelazny pobiegł do toalety. A ja niestety,
zwymiotowałem dopiero w domu.
Środa
Dzisiaj przywieźli nam nowe umundurowanie. Ładne, ciemne kurtki. Widoczny
napis POLICJA. Tylko te pompony na czapkach takie jakieś...dziwne.
Czwartek
Mam dolegliwości żołądkowe Cały dzień. Siedzę w toalecie. Papierkowa robota.
Piątek
Komputeryzacja policji postępuje. Tak napisali w biuletynie, który został nam
przysłany z komendy głównej. Razem z paczką dyskietek. Płk Żelazny złożył
podanie o przydział komputera.
Sobota
Przyszedł jeden taki i zaczął się awanturować, że on płaci podatki a my tu
tylko siedzimy i pijemy kawę. Zaprzeczyłem. Kawa skończyła nam się w zeszłym
tygodniu.
Niedziela
Kurs udzielania pierwszej pomocy. Sztuczne oddychanie. Ćwiczy posterunkowy
Paproch z manekinem. Coś tu jest nie tak. Nie wiem dlaczego posterunkowy
Paproch rozebrał się do naga?! Wszedł płk Żelazny i wytrzaskał Paprocha po
pysku. No i nie wiem, jak to jest z tym sztucznym oddychaniem. Rozbierać się
czy nie? A zimą?
Poniedziałek
Dzisiaj posterunkowy Paproch powiedział, że idzie sobie ugotować jajka. Za
czasu wezwaliśmy pogotowie ratunkowe. Oj, jego żona będzie znowu wściekła!
Wtorek
Razem z kapralem Kluchą znaleźliśmy zwłoki mężczyzny, leżące na ławce. Klucha
przytknął mu lusterko do ust i stwierdził, że mężczyzna nie oddycha. Kiedy
próbowałem sprawdzić dokumenty denata, zwłoki zaczęły chrapać. Klucha ma
popsute lusterko.
Środa
Zawiadomienie o gwałcie. Pojechaliśmy na miejsce zdarzenia. Kapral Klucha
przesłuchał dziadka Edka, który był ofiarą napaści seksualnej. Podejrzana o
dokonanie tego czynu jest niejaka babcia Wiesza. Kapral Klucha udał się do
babci w celu jej przesłuchania. Ku memu zdziwieniu, potwierdziło się
doniesienie dziadka Edka. Kapral Klucha wyszedł od babci Wisi po godzinie,
bez czapki, paska, raportówki i munduru. W samych tylko kalesonach.
Czwartek
Cały czas leje deszcz. Nudzimy się. Paproch zaproponował grę w butelkę.
Odsunęliśmy się od tego zboczeńca na znaczną odległość.
Piątek
Wespół z Paprochem eskortowałem dziś pacjenta do domu wariatów. Nie rozumiem,
dlaczego tak się nazywa ten zakład. Spotkałem tu przecież mnóstwo znanych
wszystkim osobistości: Gagarina, Napoleona, Puszkina a nawet Elvisa. Król
rock 'n' rola nie chciał mi jednak zaśpiewać tylko ugryzł mnie w rękę i
napluł na daszek czapki.
Sobota
Mobilizacja sił. Dzisiaj mecz w naszym mieście. Ochraniamy stadion. Gdyby
Klucha nie krzyczał "GOL" kiedy bramkę strzeliła drużyna przyjezdna, być może
wyszlibyśmy z tego cało.
Niedziela
Leczymy rany po meczu. Klucha leży na gastrologii, bo kibice kazali mu zjeść
krawat i pałkę. Ja leżę na oddziale intensywnej opieki medycznej. Jakiś łysy
przywalił mi ławką a drugi w szaliku poprawił metalową rurką. Paproch leży
nadal na boisku, bo jak go rzucili, to wgryzł się w murawę.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka