Dodaj do ulubionych

La Lingua Supermarketica II

02.02.09, 15:59
Była prośba o reaktywację tego wątku:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=8533932&v=2&s=0
Obserwuj wątek
    • maciej1909 Re: La Lingua Supermarketica II 02.02.09, 16:13
      Nie tyle z supermarketu, ale pamiętam jak mój kolega dostał nowe, trampki moro
      :D (połowa lat 90 ;) W torbie z tymi trampami kartka a na niej napis "trzewiki
      tekstylno-gumowe"...
    • yabol428 Re: La Lingua Supermarketica II 02.02.09, 16:21
      "Fasolka bowakowa" w krakowskim Kauflandzie. Dopiero po przyjrzeniu się
      etykietce przekonałem się, że to jest tak naprawdę "fasolka biwakowa".
      Zaś kilka lat temu w krakowskiej Elei widziałem "Chleb drwalski fitness". Jak
      się okazało, była to nazwa... zwykłej bagietki.
    • Gość: 3,14-Roman Re: La Lingua Supermarketica II IP: *.eranet.pl 02.02.09, 23:34
      Mnie intryguje produkt opisany następująco: "Śledź po japońsku.
      Tradycyjna polska receptura" <ale ja się na tym nie znam>
      • luxe.calme.volupte Re: La Lingua Supermarketica II 02.02.09, 23:48
        Spróbuj w Bretanii znaleźć fasolkę po bretońsku.
        • viking2 Re: La Lingua Supermarketica II 03.02.09, 04:02
          luxe.calme.volupte napisał:

          > Spróbuj w Bretanii znaleźć fasolkę po bretońsku.

          I nie tylko. W swiecie anglosaskim maja takie plaskie drozdzowki, czesto z
          jakims mazidlem (wisniowym, truskawkowym itd) i nazywaja to "Danish" - czyli tak
          jakby "dunskie". W samej Danii zas czegos podobnego nie uswiadczysz. Maja za to
          w Danii swoja odmiane hotdogow, "kraszonych" musztarda nazywana "Franske Senap",
          czyli "francuska musztarda". Za cholere nie da sie znalezc tej akurat musztardy
          we Francji.
          Za duza woda, z kolei, mozna na sniadanie zjesc taki dziwny wypiek, jakby mala
          babeczka, nie nadziewana, ale moze byc z bakaliami. Nazywa sie to "English
          Muffin", czyli - z grubsza tlumaczac - "angielski maly chlebek". I znow, w
          Anglii tego nie ma...
          • luxe.calme.volupte Re: La Lingua Supermarketica II 03.02.09, 08:59
            Ja sobie myślę w takich przypadkach, że dawno dawno temu jakiś wysłannik dworu
            zawitał do egzotycznej krainy i tam podano mu na przykład śledzia przyrządzonego
            w sposób ulubiony przez danego lokalnego dostojnika. No i naszemu zasmakowało,
            kazał sobie w domu tak przyrządzać i powstał w Polsce śledź po japońsku.
          • Gość: Alex Re: La Lingua Supermarketica II IP: 208.125.245.* 03.02.09, 19:19
            > Za duza woda, z kolei, mozna na sniadanie zjesc taki dziwny
            wypiek, jakby mala
            > babeczka, nie nadziewana, ale moze byc z bakaliami. Nazywa sie
            to "English
            > Muffin", czyli - z grubsza tlumaczac - "angielski maly chlebek". I
            znow, w
            > Anglii tego nie ma...

            Nie zebym sie tu czepial, ale jako zem zza "duzej wody" i sie mi nie
            zgadza :) - piszesz o amerykanskich "muffins", ktore wygladaja tak:

            en.wikipedia.org/wiki/Muffin
            a nie o "English muffins".

            To co nazywa sie u mnie "English muffins" wyglada tak:

            en.wikipedia.org/wiki/English_muffin
            i jest jak najbardziej po obu stronach stawu.

            Kolejny mit kulinarny zdemaskowany! :))
            • luxe.calme.volupte Re: La Lingua Supermarketica II 04.02.09, 00:02
              a dalczego rugby nazywa sie football
              a football nazywa się soccer
              ?
              • Gość: jood Re: La Lingua Supermarketica II IP: *.md4.pl 10.02.09, 06:39
                Rugby to nie to samo, co footbal (w USA). To dwie różne odmiany bijatyki na boisku. A dlaczego tak się nazywają? Bo Amerykanie wielu rzeczom dali swoje nazwy :-)
            • viking2 Re: La Lingua Supermarketica II 04.02.09, 01:48
              Gość portalu: Alex napisał(a):
              > Nie zebym sie tu czepial, ale jako zem zza "duzej wody"

              Ja tez...

              i sie mi nie
              > zgadza :) - piszesz o amerykanskich "muffins", ktore wygladaja tak:

              No wlasnie w tym rzecz - w jednym miejscu w Kanadzie byly sprzedawane jako
              "English muffins" - tak miedzy nami a mucha na scianie, to "coffee-shop" byl
              prowadzony przez Azjatow (chyba Wietnamczycy, ale glowy nie dam) i moze stad
              wziela sie nazwa "na wyrost". Bo "prawdziwe" English muffins tez sa (i nawet
              wole je od tych "normalnych", bo po tych mnie zawsze zgaga pali...:):):))
              • Gość: Alex Re: La Lingua Supermarketica II IP: 208.125.245.* 04.02.09, 16:34
                viking2 napisał:

                > Gość portalu: Alex napisał(a):
                > > Nie zebym sie tu czepial, ale jako zem zza "duzej wody"
                >
                > Ja tez...

                Uh... Przepraszam za USA-centryzm. "Zapomnialem" o Kanadzie! ;)
                Kajam sie!

                A czy sa u Ciebie "crumpets", czy to tylko w UK?
                • viking2 Re: La Lingua Supermarketica II 05.02.09, 02:42
                  Gość portalu: Alex napisał(a):
                  > Uh... Przepraszam za USA-centryzm. "Zapomnialem" o Kanadzie! ;)
                  > Kajam sie!

                  Nie ma sprawy (prawie jak jeden kraj, tak czy owak).

                  > A czy sa u Ciebie "crumpets", czy to tylko w UK?

                  Sa, ale nie wszedzie - widzialem w kilku miejscach, ale, przyznam sie, jadlem
                  moze ze dwa razy. A wogole, to najlepsze takie "wyroby piekarnicze", by tak je
                  nazwac, znalazlem w Ottawie, w miejscu zwanym "Moulin de Provence" (w rejonie
                  Ottawa Market, w samym centrum - jakbys sie kiedys wybral). Chwala sie tym, ze
                  sa otwarci 365 dni w roku - i rzeczywiscie, wieczorem zamykaja dosc wczesnie,
                  bodajze o 7:00, ale sa otwarci 25 grudnia, 1-go stycznia, 1-go lipca (Canada Day).
                  Ale jakie oni tam maja croissanty! Kurcze, w Paryzu takich nie jadlem!
        • yabol428 Re: La Lingua Supermarketica II 04.02.09, 14:47
          Tak samo w Grecji jest nieznana ryba po grecku :) Podobno pewien Grek, kucharz z
          zawodu, ożeniony z Polką, był nieźle zdumiony, jak mu polska teściowa zrobiła
          niespodziankę i przyrządziła rybę po grecku :)
    • nessie-jp Re: La Lingua Supermarketica II 02.02.09, 23:42
      Był w tamtym wątku ryż paraboliczny? Chyba musiał być, to by była zbyt wielka
      strata dla polszczyzny, gdyby tego zjawiska nie udokumentowano...

      Nieustannej uciechy dostarcza mi też lektura paragonów kasowych z supermarketów
      z pozycjami równie dźwięcznymi, co niezrozumiałymi w treści. Jak np.
      "koktailkiełb eko" (parówki drobiowe) albo "pg świd" (makaron) albo "zapt
      babuni-sza" (szampon 'Z apteczki babuni') albo "dvalue cl a11" (nie mam
      zielonego pojęcia, co by to mogło być)...
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: La Lingua Supermarketica II 08.02.09, 20:50
        > Był w tamtym wątku ryż paraboliczny? Chyba musiał być, to by była zbyt wielka
        > strata dla polszczyzny, gdyby tego zjawiska nie udokumentowano...

        Oo, tak tak! Ryż paraboliczny to był piękny wykwit językowej twórczości.

        A był tam "Zestaw do fonduła"?
        • kochanica-francuza Re: La Lingua Supermarketica II 08.02.09, 21:20
          z jakiegoś bloga, nie z własnych obserwacji - brain flakes ;-)
          • Gość: jood Re: La Lingua Supermarketica II IP: *.md4.pl 10.02.09, 06:42
            To chyba z supermarketu "Świat kanibala"?
    • hollcia Metka łososiowa 03.02.09, 15:15
      Wczoraj nabyłam i akurat pasuje do wątku.
      Metka łososiowa zrobiona z wieprzowiny.

      Ale pewnie chodzi o różowawy kolor. ;)
    • frred Re: La Lingua Supermarketica II 03.02.09, 15:49
      Dzidka, sygnaturka genialna!!!
      • the_dzidka FRRED 10.02.09, 13:58
        Gonię Cię po tym Forum Humorum i dogonić nie moge :))) Gdzieś Ty
        był, jak ciebie nie było? Z rok czasu chyba... :)
        A sygnaturka, sama prawda :)
    • uasiczka Re: La Lingua Supermarketica II 03.02.09, 16:43
      Nie z supermarketu ale z bazarków:
      "Winogron, b. słodki"

      - Poproszę z kilogram tego winogrona, tylko żeby na pewno był słodki.

      No jaja normalnie
      • Gość: Bakemono Re: La Lingua Supermarketica II IP: *.biotech.ug.gda.pl 03.02.09, 18:41
        kiedy za czasów studenckich pracowałam w supermarkecie, nauczyłam się robić
        FEJSING. FEJSING robi się gdy klienci wybiorą nieco towaru z półek, jest to
        przestawianie towaru na brzeg, tak zeby półki wyglądały na pełne. Sformułowanie
        mnie zabiło :)
        • bujaka_jamajka Re: La Lingua Supermarketica II 10.02.09, 09:43
          Fejsing to od 'face':] też tak robiłam:D:D
          • Gość: miaumiau Re: La Lingua Supermarketica II IP: *.45.103-84.rev.gaoland.net 14.02.09, 23:17
            > Fejsing to od 'face':]

            Nie mow?!?!?!?!

            Tez chce byc zawodowym fejsingerem i fejsingowac do upadku na fejs!
    • Gość: 3,14-Roman Re: La Lingua Supermarketica II IP: *.eranet.pl 03.02.09, 20:13
      W jednym sklepie, do którego kiedyś zawitałem, nad stoiskami
      wywieszono nazwy w języku polskim i angielskim. Tak więc nad
      stoiskiem ze słodyczami, ciachami itp. dyndała dumnie wywieszka z
      napisem
      "DESERY DESERTS"

      Zastanawiałem się, czy mogę poprosić obsługę o Saharę.
      • paulina.galli Re: La Lingua Supermarketica II 03.02.09, 21:07
        Na razie nic mi do głowy nie przychodzi oprócz banalnego "śledź a'la łosoś"
        (swoja droga - bardzo smaczny :)) ale popłakałam się ze śmiechu z pozycji w
        zalinkowanej I części - czyli kołdunów w sosie księcia Witolda. Skojarzenia mam
        dosyć świntuszące :/
    • Gość: jaija Re: La Lingua Supermarketica II IP: *.elblag.dialog.net.pl 03.02.09, 22:59
      A ja kupiłam ostatnio ogórki konserwowe, a na paragonie były opisane jako fasolka w pomidorach :0
      • bradley.st Re: La Lingua Supermarketica II 03.02.09, 23:37
        To pewnie cos jak z ta przemiana wody w wino? :)
    • n_nicky Re: La Lingua Supermarketica II 04.02.09, 00:46
      W dziale z wędlinami w pobliskim supermarkecie jest kiełbasa, która nazywa się
      "palcówka". Są też kabanosy z dzika, które w składzie mają 100% wieprzowiny...

      Śmieszą mnie też wizyty w niektórych restauracjach i lektura menu. Do dziś
      pamiętam "Supreme z piersi kurczaka nadziewane serem Camembert
      i kurkami na łożu ziemniaków Savoy pośród Bois Bourdin" i "
      • n_nicky Re: La Lingua Supermarketica II 04.02.09, 00:49
        Za szybko enter ;))

        W dziale z wędlinami w pobliskim supermarkecie jest kiełbasa, która nazywa się
        "palcówka". Są też kabanosy z dzika, które w składzie mają 100% wieprzowiny...

        Śmieszą mnie też wizyty w niektórych restauracjach i lektura menu. Do dziś
        pamiętam "Supreme z piersi kurczaka nadziewane serem Camembert i kurkami na łożu
        ziemniaków Savoy pośród Bois Bourdin". Nie będę pisać nazwy restauracji i
        miasta, ale to ponoć najlepsza restauracja w mieście...piękne nazwy dań,
        horrendalne ceny i rzekoma renoma jakoś nie zrobiły na mnie wrażenia, bo
        jedzenie było bardzo przeciętne...
    • luxe.calme.volupte Promocja! 04.02.09, 08:06
      w obszarze żywności zazwyczaj się tłumaczy na "produkt tuż przed albo i po
      terminie ważności"
    • luxe.calme.volupte Przecena! 04.02.09, 08:08
      Zazwyczaj jest prawdziwa, i to nawet podwójnie prawdziwa.
      Dziś 100 PLN
      Wczoraj 150 PLN
      dwa tygodnie temu 75 PLN
    • luxe.calme.volupte Okazja! Ostatnie sztuki! 04.02.09, 08:11
      Zamówiliśmy pół roku temu 5 sztuk na próbę i trzeba je jakoś sprzedać wreszcie.
    • luxe.calme.volupte Żer dla skner! 04.02.09, 08:12
      co oszczędzili na dostępie do Internetowych sklepów.
    • luxe.calme.volupte Nie dla idiotów! 04.02.09, 08:13
      tylko dla całkowitych debili.
    • luxe.calme.volupte Fachowa obsługa! 04.02.09, 08:18
      Czy ten model obsługuje napisy w formacie srt?
      Jaaanek, gdzie jest instrukcja do modelu....
    • ins0mniac Re: La Lingua Supermarketica II 04.02.09, 10:30
      osobiscie widzialem w Mokpolu na ul.Walbrzyskiej w Wawie produkt o makabrycznej
      nazwie:"Poledwica Katarzyny".jakos nie odwazylem sie sprobowac...autor tej nazwy
      powinien pojsc dalej i wymyslic...bo ja wiem, moze "watrobe Stefana" lub cos
      takiego...xD
      • Gość: ka-mi-la789 Re: La Lingua Supermarketica II IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.09, 20:05
        W sklepie w Rudzie Śląskiej osobiście widziałam uszka babuni. 4,99
        za kilogram.
        • nessie-jp Re: La Lingua Supermarketica II 04.02.09, 22:01
          Gość portalu: ka-mi-la789 napisał(a):

          > W sklepie w Rudzie Śląskiej osobiście widziałam uszka babuni. 4,99
          > za kilogram.

          To sporo tych babuń obrobili...
          • Gość: haniahania Re: La Lingua Supermarketica II IP: *.chello.pl 04.02.09, 23:01
            A ja będąc w Berlinie uśmiałam się nieźle na widok biura podróży o nazwie "Titanic-Reisen" (Reisen - podróże).
            W tym samym mieście natknęłam się też na toaletę publiczną "WC-Center".
        • Gość: jood Re: La Lingua Supermarketica II IP: *.md4.pl 10.02.09, 06:45
          W necie widziałem zdjęcie garmażerki pt "Mięso babuni w galarecie". Cieszy niezawodnie.
    • guodny_kroolik Re: La Lingua Supermarketica II 04.02.09, 10:36
      Białystok:
      "Kwiaciarnia Perfumy Robespierre" (zapewne głównie kwiaty cięte, he
      he).
      Uroczy międzynarodowy napis na szybie sklepu z bielizną w galerii
      handlowej: "SALE na wybrane modele".
      Na osiedlowym spożywczym" "Zakaz czepiania psów!".
      Opis mięsa w mięsnym: "rozbeft".

      No i wszystkie te cudne regionalizmy, ostatnio polegające na
      unikaniu za wszelka cenę słowa "dla": "Parking klientom sklepu
      Mozaika", "Zniżka na strzyżenie studentom 10 proc.", zachęcający
      baner na aptece: "Tanio naszym pacjentom".
      • Gość: ktoś Re: La Lingua Supermarketica II IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.09, 10:45
        Najwyraźniej ktoś miał dość nadużywania "dla" w zwrotach typu "kup
        perfumy dla mnie", zamiast "kup mi perfumy". Ale wyszło równie
        cudacznie.
        • luxe.calme.volupte Re: La Lingua Supermarketica II 04.02.09, 10:48
          czy aby na pewno "zrób mi" i zrób dla mnie" to to samo?
          • guodny_kroolik Re: La Lingua Supermarketica II 04.02.09, 11:20
            Echhh, nie "ktoś miał dość dla" - ta zaraza dotyczy całego regionu.

            Generalnie białostocczyzna en masse to region bez wyczucia, kiedy
            (poprawnie) należy użyć "dla", a kiedy nie. Kilka-kilkanaście lat
            temu "dla" nadużywano. Brzmiało to podobnie jak rosyjski i miało
            swój urok :-). Wyglądąło to tak: daj dla mnie ten zeszyt, da pani
            dla mnie cztery jabłka (podaj mi zeszyt, poproszę cztery jabłka).

            Potem zaczęto mówić, że "dla" jest rusycyzmem, stąd hiperpoprawność
            i całkowity brak "dla". I zaczęły się parkingi klientom i dyplomy
            uczniom :-).


            • obscenka Re: La Lingua Supermarketica II 04.02.09, 12:41
              a mi się skojarzyło - w kilku miejscach w Polsce widziałam zakłady z takim
              napisem: "body piercing ciała" :)
            • Gość: ardal Re: La Lingua Supermarketica II IP: *.adsl.inetia.pl 06.02.09, 23:37
              I się zgadza, tam tak mówiono, a wpływy rosyjskie swoje zrobiły. Tam, gdzie
              mieszkali moi dziadkowie, to była mieszanka polsko-rosyjsko-białoruska.
      • Gość: Alex Re: La Lingua Supermarketica II IP: 208.125.245.* 04.02.09, 17:14
        guodny_kroolik napisała:

        > Białystok:
        > "Kwiaciarnia Perfumy Robespierre" (zapewne głównie kwiaty cięte,
        he he).

        Niezupelnie na temat, ale:

        Zakopane, (chyba) Krupowki, dawno temu, neonowe litery nad sklepem:

        - do prywatyzacji: "DROGERIA"
        - po prywatyzacji: " ROGER "

        Szalenie "zachodnio" i przy okazji oszczednosc energii! :D
      • Gość: ka-mi-la789 Re: La Lingua Supermarketica II IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.09, 20:10
        Radom: śledzie w zalewie grejflutowej. Podradomskie miasteczko:
        hodogi. Ruda Śląska, szyld nad sklepem: "Twoje dziecko. Sprzedaż na
        raty". Ta sama Ruda Śląska, sklep ze ślubnymi kiecami nazywa
        się "Medea" (niezorientowanych w mitologii informuję, że Medea była
        wyjątkowo nieszczęśliwa w małżeństwie).
    • Gość: 3,14-Roman Re: La Lingua Supermarketica II IP: *.eranet.pl 04.02.09, 12:58
      "Parówki bobaski"- parówki ze zdjęciem dorodnego niemowlęcia na
      opakowaniu... Hannibal Lecter powiedziałby pewnie, że smakują jak
      młode kurczęta.
    • yabol428 Re: La Lingua Supermarketica II 04.02.09, 15:21
      ŁOPATKA GAJOWEGO
      Jak widać, gajowego też zaszlachtowali....
      • Gość: 3,14-Roman Re: La Lingua Supermarketica II IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 04.02.09, 17:31
        A ja zastanawiałem się, czemu go jakoś nie widać na forach :) Mam
        nadzieję, że miał lekką śmierć...
        • Gość: Azorek Re: La Lingua Supermarketica II IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.09, 11:09
          Poćwiartowana babunia i poćwiartowany dziadunio. "Szynka dziadunia z komina". Jezusie...
          Widziałam też "paluszki babuni" - takie cieniutkie paróweczki. Bez śladów reumatyzmu, okrąglutkie i pulchniutkie.

          Cuda zdarzają się na bazarkach i w małych sklepikach.
          Japka czerwone. Winogron. Pomarańcz słodki. Babka do świenconki. Drarzetki. Gruszka kąferencyjna (mam zdjęcie).

          Hipermarketowe:
          Dżem morelowy z dyni.
          Wyrób seropodobny (wyjątkowo mnie brzydzi)
          Wszelkie "dary natury", patrzysz na skład, a tam E - od stu do tysiąca oraz lekcja chemii.
          • ewosia Re: La Lingua Supermarketica II 05.02.09, 17:14
            kiedyś kupiłam jogurt truskawkowy, w składzie nie było truskawek, za
            to był sok z buraków.
            no i nieśmiertelne "Paluszki krabowe" skład: dorsz, mąka ziemniaczana
            • luxe.calme.volupte Re: La Lingua Supermarketica II 06.02.09, 11:08
              A to mi przypomina hamburgery sojowe...
          • Gość: 3,14-Roman Re: La Lingua Supermarketica II IP: *.eranet.pl 06.02.09, 20:48
            "Szynka dziadunia z komina".

            Matko Boska Kiepska! Ło, pierony siarcyste, łogniste! Ten komin
            budzi we mnie skojarzenia z pewnym miastem w woj. małopolskim.
          • Gość: Yaga Re: La Lingua Supermarketica II IP: *.adsl.inetia.pl 07.02.09, 16:30
            Jest jeszcze "szynka z Łysych"
            deser.pl/deser/1,83452,4941041.html
    • Gość: Ciotka Re: La Lingua Supermarketica II IP: *.lond-th.dynamic.dial.as9105.com 05.02.09, 19:23
      Dla mnie najbardziej hardkorowe "drożdże babuni". Wolę się nie zastanawiać, w jaki sposób je hodowano... Buuu...
      • falka85 Re: La Lingua Supermarketica II 05.02.09, 23:45
        yyy drożdże babuni robią wrażenie, a ja nigdy na nie nie patrzyłam pod tym
        kątem... już nic nie będzie takie samo ;)

        mnie kiedyś powalił w supermarkecie ser SOKUŁ
        • madlenchen Re: La Lingua Supermarketica II 06.02.09, 00:23
          Popłakałam się nad niektórymi wynalazkami;)
          Osobiście zdumiałam się swego czasu, gdy w ciechanowskim Carrefour Express natknęłam się na napis "fotel z podnuszkiem"... Dopiero po obejrzeniu mebelka zrozumiałam, o co chodzi.

          • Gość: Azorek Re: La Lingua Supermarketica II IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.09, 11:06
            Baaardzo ci dziękuję, za drożdże babuni...:/ No, żesz...
            :)))))))))) Zaiste, racja - nic nie będzie takie samo...

            A "podnuszek" to słowo piękne i ja je sobie zabieram. Jeszcze nie wiem do czego mi się przyda, ale będę sobie mieć, ok?

            W smutnych latach 80-tych na drzwiach niemieckiego sklepu w niemieckim mieście wisiała estetyczna kartka:
            TUSZE MUWI POLSKI. Zdjęcie drzwi sklepu z tą przecudną informacją było nawet w jakiejś gazecie (polskiej).
            • madlenchen Re: La Lingua Supermarketica II 06.02.09, 20:34
              Proszę bardzo, Azorku, miej sobie "podnuszka". A jak już Ci się przyda, to powiesz do czego?
      • wiotka_trzpiotka Re: La Lingua Supermarketica II 13.02.09, 16:27
        w mojej stołówce pracowniczej jest zawsze w menu jakieś "danie szefa
        kuchni" i na rachunku w kasie wybija zawsze "element szefa"
        skojarzenia mam różne...
    • Gość: fragile kupię Re: La Lingua Supermarketica II IP: *.cable.smsnet.pl 06.02.09, 13:12
      Dzięki za stary wątek. Te drożdże babuni nie są niczym nowym, ba, są w
      dyskontach i mnie już nie dziwią. Ja poluję na znicz z pozytywką: "wstań,
      powiedz: nie jesteś sam...", ale już ni ma!
      • Gość: fragile kupię Re: La Lingua Supermarketica II IP: *.cable.smsnet.pl 06.02.09, 13:13
        www.virango.pl/files/images/znicz%20z%20pozytywka.jpg

        Czy to był błąd, czy fotomontaż? Ech...
    • Gość: 3,14-Roman Re: La Lingua Supermarketica II IP: *.eranet.pl 06.02.09, 20:55
      Dawno, dawno temu, w barze z hamburgerami i innymi resztkami,
      znajdującym się w jakimś centrum handlowym, zrobiono loterię- za
      zakup porcji padliny w bułce otrzymywało się los, czy coś w tym
      stylu. Promocję nazwano:... "HAMBURGER FART". Po zwróceniu przez
      jednego z klientów uwagi na niejednoznaczność tej nazwy,
      kierownictwo zmieniło ją na ..."HAMBURGER HAZARD".
      • Gość: biohazard gambler Re: La Lingua Supermarketica II IP: *.ru 06.02.09, 21:00
        a byl jaki angol? pierdzenie jest niebezpieczne, oni na wyspach lubia humor
        kloaczny to wiedza:)
    • longwomann artykuły promocyjne 07.02.09, 10:49
      koupaki samochodowe
      szynka z zielonym pierzem
      wędliny na luzie
      ;-)

      Nie powiem w którym, bo tam kupuję, jeszcze mnie zlinczują :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka