Dodaj do ulubionych

Pan Bula i Pan Zwiwko

24.01.02, 20:08
Jada w przedziale pociagu, dwoch facetow. Nie rozmawiaja ze soba, tylko czas od
czasu spogladaja na siebie. Wreszcie jeden z nich sie przemogl:
-Dzien dobry nazywam sie Pan Bula
-Dzien dobry jestem Pan Zwiwko -drugi odpowiedzial.
I znowu nastapila cisza, ale tylko przez jakis czas. Pierwszy przerwal Pan Bula:
-Panie Zwiwko wymyslilem o panu wierszyk
-Taak to prosze opwiedziec
-Nie bo jeszcze pan sie obrazi
-Alez niech opowie
-No dobrze:
Hej Zwiwko
skocz po piwko
Pan Zwwiwko tylko sie usmiechnal lekko i tyle. Po jakims czasie, odzywa sie Pan
Zwiwko, tym razem:
-A ja tez wymyslilem o panu Wierszyk
-prosze opowiedziec - mowi Pan Bula
-nie bo pan sie obrazi
-alez niech pan da spokoj, ja opowiiedzialem o panu teraz panska kolej
-No dobrze - zgodzil sie Pan Zwiwko
-A Bula to huj...
Obserwuj wątek
    • zorak "Ale z Pana panie Buła huj!" - tak to się kończy 24.01.02, 21:44
      i jest jeszcze pokrewny -
      bulka kloci sie z chlebkiem
      - chlebek pojebek, chlebek pojebek, chlebek pojebek... - krzyczy bulka...
      na to chlebek mysli intensywnie jakby tu bulce dopiec i w koncu zaczyna wolac:
      - bulka, bulka, bulka, bulka, bulka....
      • Gość: Andiu Re: Zwalilem dowcip IP: 193.0.110.* 25.01.02, 00:07
        Pisanie dowcipu, a opowiadanie to sa dwie rozne rzeczy.
        • zorak Re: Zwalilem dowcip 25.01.02, 16:16
          spoko - ok moj o bulce i chlebku tez nie brzmi tak dobrze na ekranie...
          dowcipy po prostu sa dobre do mowienia a nie pisania
          • bbona Nie zwaliłeś 26.01.02, 21:35
            zorak napisał(a):

            > spoko - ok moj o bulce i chlebku tez nie brzmi tak dobrze na ekranie...
            > dowcipy po prostu sa dobre do mowienia a nie pisania

            ---To tylko kwestia wyobrażni:)
            Z drugiej strony - kwestia aktorstwa:0
            Z trzeciej strony - poczucie absurdu :0
            A tutaj też jest wiele możliwości :))))
            • bbona Tak sobie pomyślałam, że... 26.01.02, 21:47
              najwięcej zależy od słuchającego (czytającego).
              Odkrycie nie jest wielkie i nowe, ale zawsze warto przypomnieć:)
              Niezależnie od tego, jaki miał zamiar opowiadający - i tak efekt zależy od
              słuchającego. Nawet gdy dowcip miał nieco inne spodziewane efekty. Czyż tak nie
              jest?
              Analizę zjawiska proponowałabym zacząć od sytuacji, w której słuchający nie
              chwyta dowcipu. Np. blondynka, która dwa dni po wysłuchaniu tegoż zaczyna się
              śmiać. Niekoniecznie z tego, co miało rozśmieszyć.
              Zresztą: niewykluczone, że blondynka jest łysym profesorem fizyki jądrowej i
              śmiać się będzie z czegoś zupełnie innego i to trzy dni póżniej.
              Słowem - relatywizm.
              Czyli najwyższa forma różnicy zdań i poglądów.
              Sprawa śmiertelnie poważna, ale też tak śmieszna, że pierwszy lepszy
              przegrzebek boki będzie zrywał.
              Więc jak to jest?
              • Gość: Andiu Re: Tak sobie pomyślałam, że... IP: 193.0.110.* 26.01.02, 23:43
                Masz racje wiele zalezy od sluchajacego(czytajacego). Naprzyklad, gdy
                opwiadalem ten kawal komus to reakcje byly rozne. Niektorzy to sobie boki
                zrywali. Inni nierozumieli lub uwazali ze jest to glupi dowcip. Bylo tez raz
                tak, ze opowiadalm to w jednym towarzystwie i zapozno sie zorientowal, ze nie
                jest to dobry pomysl z tym kawalem. Wiec gdy padlo "...A Bula to huj..."
                nastapilo cisza, zenujaca oczywiscie. Jednak duzo tez zalezy od tego jak
                opowiadac. I jak tez opowiadajacy rozumie ten sam kawal, to znaczy co uwaza w
                nim za smieszne i jak to podkreslic. Tak jak w wiekszosci wypadkach, chodzi o
                zaskoczenie.
                Zdrowko
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka