Dodaj do ulubionych

Najprzepiękniej no Ernsta Wiecherta ku pamnieńci

18.05.07, 20:09
za dzieciuków Jerominów, za zieś Sowiróg.
Za to że taki sia narodził w Presławku w powiecie mrągowskim 18 maja 1887
roku, a dzisioj je równa 120 rocznica. To no ciebzie Ernscie Wiechercie.
Zielgim pisorzem eś buł, jest i bandziesz.
Psisorzem co ksiójżki psisoł syrcam.

"Kiedy ofiarujemy innym swe serce, wtedy zawsze zdarza się cud "

Ernest Wiechert


Obserwuj wątek
    • rita100 Re: Najprzepiękniej no Ernsta Wiecherta ku pamnie 18.05.07, 20:10
      A to nolazła am u Alicja Bykowskiej-Salczyńskiej i niych mi bandzie wolno w
      gwarze nopsisać.

      "Kedy jo tobzie klejdziczek łuszyja
      z liścia klonowego,
      to ty mnie musisz koszulke łuszyć
      z ksiatu makowego,
      ku mojij woli".
      • rita100 Re: Najprzepiękniej no Ernsta Wiecherta ku pamnie 18.05.07, 20:11
        Kedy jo tobzie koszulke łuszyja
        z ksiatu makowego,
        to ty mnie musisz rybków pofitać
        po tam sucham boru,
        ku mojij woli."
        • rita100 Re: Najprzepiękniej no Ernsta Wiecherta ku pamnie 18.05.07, 20:11
          Kedy jo tobzie rybecków pofitam
          po tam sucham boru,
          to ty mnie musisz ta rybki łuwarzyć
          bez łognia, bez wody,
          ku mojij woli.
          • rita100 Re: Najprzepiękniej no Ernsta Wiecherta ku pamnie 18.05.07, 20:12
            Kedy jo tobzie te rybki łuwarze
            bez łognia, bez wody,
            to ty mnie musisz te rybki zjyść
            bez chleba, bez soli,
            ku mojij woli.
            • rita100 Re: Najprzepiękniej no Ernsta Wiecherta ku pamnie 18.05.07, 20:12
              Kedy jo tobzie te rybki zjam
              bez chleba , bez soli,
              to ty mnie musisz chlybecka łupsiec
              z kamnienia drobnego,
              ku mojej woli.
              • rita100 Re: Najprzepiękniej no Ernsta Wiecherta ku pamnie 18.05.07, 20:13
                Kedy jo tobzie chlybecka łupsieka
                z kamnienia drobnego,
                to ty mnie musisz tan chlebek krajać
                lipowym nożykam,
                ku mojej woli.
                • rita100 Re: Najprzepiękniej no Ernsta Wiecherta ku pamnie 18.05.07, 20:13
                  Kedy jo tobzie chlybecek łukroja
                  lipowym nożykam,
                  to ty mnie musisz tan chlybek zjyść
                  olszowym zambzikam,
                  ku mojej woli,
                  ku mojej woli.

                  A to nolazła am u Alicja Bykowska-Salczyńska "Baby Pruskie" Trocha po naszamu am
                  przetuplikowoła.
                  Myśla co tyż sia Pani Alicja i "Borussia" przyłónczy do fajrowania geburstagu
                  Ernsta Wiecherta. Tan zierszyk je fein smile Skuczno noma co ni możem poznać "Bab
                  Pruskich" tak jekbyśmy tu chciali w postaci słuchowiska.
                  • rita100 Re: Najprzepiękniej no Ernsta Wiecherta ku pamnie 18.05.07, 20:14
                    I eszcze jedan zierszyk z "Bab Pruskich" nopisany bez Anette von Droste-Hulshoff
                    (1797-1848)

                    "Ach, muss ich denn die Rose sein,
                    Die zernagte, um abdere zu heilen!"

                    "Ach, czy muszę być różą,
                    Ktora przez robaka stoczona, innych koi !"

                    "Ach, czy muszę być różą,
                    Dotkniętą, zgnębioną, od szczęscia daleką!"

                    "Ach, czy muszę być różą,
                    Która raniła, by innych uzdrowić !"

                    "Ach, czy muszę być różą,
                    Odartą z kolców, aby innych leczyć !"
                    • rita100 Re: No Pana von Balka 18.05.07, 20:15
                      No Pana von Balka
                      Idzie flaszeczka.....

                      • rita100 Re: No Pana von Balka 18.05.07, 20:16
                        Idzie flaska piersa,
                        Idzie flaska sersa,
                        Wiwat nam,
                        Toto pan.
                        Bo gorzauki dau!

                        Idzie flaska druga,
                        Idzie flaska długa,
                        Wiwat nam,
                        Toto pan,
                        Bo gorzauki dau!

                        Idzie flaska trzecia,
                        Idzie flaska swieza
                        Wiwat nam,
                        Toto pan,
                        Bo gorzauki dau!

                        Idzie flaska ... oj, oj, oj, oj...
                        • rita100 Re: No Pana von Balka 18.05.07, 20:16
                          Tedy sobzie ludzia przemózili:
                          "Kieby tak buł stołek, to by rad by se usiad". A zo sile sie znoloz.
                          "Kiedy by tak stół buł" - znoloz sie tyż.
                          "Kiedy by tak na niem co jeść buło" - za sile sie znalazło.
                          Jak sie najad, to rad by buł sie układ. Móżił:
                          "Kieby łóżko buło" - i za sile sie znalazło.

                          Taki buł pan von Balk na dożynkach na wspie, dzie ludziów buło gwołt i wszystkim
                          sia to lejdowało, bo Pan von Balk dobrym człoziekiem buł jek dobry czarodziaj.
                          i...
                          Za sile to muzyka grała jeszcze głośniej niż psierszy raz i skokoli, i
                          burgotali......
                          • rita100 Re: No Pana von Balka 18.05.07, 20:17
                            I jo buła na tych dożynkach na wyspie, to takie ładne buło. Sukienke mniołam z
                            papsieru, żonek z masła, buty z glomzdy (sera). Jekem tancowała, obleka sie
                            poderła, masło zleciało, buty, jakem skokła, to sie rozlecieli, dwa durki w
                            nosie i skońcyło sie.
                            • rita100 Re: No ludziów z Sowirógu 18.05.07, 20:19
                              I sziedzieli na jenej 'owce (ławce) pod sz'cziepem (drzewem), sziedzieli dwoje
                              staruszki, bżiołka i chłop.
                              I wszystka ludzia z zioski Sowiróg.
                              A tu lecioł Maciek bez zieś
                              media.putfile.com/Lecial-Maciek-95
                              Lecioł Maciek bez wieś......
                              • rita100 Re: No ludziów z Sowirógu 18.05.07, 20:20
                                A to taka bajecka z gwaró mazurskó, take jake lejdowali ludzie ze Sowirogu, choć
                                łopowiadali drugie i jo jich ni znom, ale ta tyż bandzie fejn.

                                "Ojciec król jego wołał, to tedy ten król wydał znaczone; 'una pójdzie z obuma
                                spać, do którego gębą spała, to z tym sie musi ożenić. Tedy na zieczór było
                                fejne jedzenie i pieczonki i sznapsy (wódki). Wyprażili dużo uczte i duże
                                ps'ijaństwo. Jek w nocy dobrze spali i 'una princesa zasneła. I jak ojciec
                                przyszed, spała gębo kiele tego - i z nim sie musiała ożenić. Ślub mnieli wesoły
                                i ożeniła sie."
                                Kiedy nie pomerli, to jeszcze żyjo.
                                • rita100 Re: No ludziów z Sowirógu 18.05.07, 20:21
                                  A 'un zagrał na tych skrzypkach, tak i 'uni sia wszyscy poparowali i zaczeli tak
                                  fejn tancować. Jek sie natancowali, tak 'un tedy przestał grać.

                                  Teroz na silke łodchodze, to i jo wom dom podarunek - tako piszcziałeczke.

                                  Fejniuchno buło. Zaświergotały struny syrca.
                                  • rita100 Re: No ludziów z Sowirógu 18.05.07, 21:21
                                    Oto co mówi o jeziorze Dadaj Anna Kuczke:
                                    .... tej jeszieni czensto nad jezioro chodziułam, bo tam olsze stojo, a wziatr
                                    co nad jeziorem goni, gałonzki zrywa - chodziułam zbzierać. I tak miszlałam
                                    sobzie, jek 'odmnienna ta woda, jek 'ona maluje życie człowzieka. Latem - jek
                                    człowziek młody - takie pogodne, woda świeconca, lustrowa. A na jeszieni -
                                    jezioro jek człwziek stary, co już nic 'od życia sie nie spodziewa, tlo tyn
                                    szary, zwykły dzień.
                                    I tak miszlałam, że przijdzie kedyś 'ostatni dzień nad tym ukochanem jeziorem,
                                    tak miszlałam ja, sziwa kobzieta i przybacuł mnie szie 'ostatni strof mego
                                    fersza:

                                    ... I drudzy bendo przi tobzie pracować,
                                    I drudzy bendo przi tobzie żyć,
                                    I drudzy bendo przi tobzie płakać.
                                    Ach, ty Dadaju, jezioro moje !
                                    • rita100 Re: No ludziów z Sowirógu 18.05.07, 21:23
                                      www.biskupiec.com.pl/turystyka/golc/foto8.jpg
                                      A tu mowam jyzora, cy ni psiankne ?

                                      www.biskupiec.com.pl/turystyka/golc/golc16.jpg
                                      • rita100 Re: No ludziów z Sowirógu 18.05.07, 21:26
                                        media.putfile.com/Byla-drozka
                                        Była drużka była
                                        bez tą warmińską wieś
                                        com ja ją robił
                                        com ja ją robił
                                        kej do mniłej chodzował
                                        kej do mniłej chodzował
                                        Była drużka była
                                        ale jej już nie ma
                                        ale jej już nie ma
                                        wyrosła mi na niej
                                        wyrosła mi na niej
                                        zielona olszyna
                                        zielona olszyna
                                        • rita100 Re: No ludziów z Sowirógu 18.05.07, 21:30
                                          media.putfile.com/Lecial-Maciek-95
                                          Leciał Maciek bez buraki
                                          bez kapuste, bez ziemniaki
                                          i tak se wywijał
                                          gorzałeczke popijał
                                          i tak se wywijał
                                          gorzałeczkę popijał

                                          przyszoł do dom
                                          stanoł w progu
                                          baba mowi: Chwała Bogu
                                          żeś wrócił łajdaku
                                          uchlałeś się pijaku
                                          • rita100 Re: No ludziów z Sowirógu 18.05.07, 21:31
                                            media.putfile.com/Za-las-chlopcy
                                            Za las chłopcy, za las, bo za lasem grają
                                            bo mi się za lasem , bo mi się za lasem panny podobają

                                            Mój Bozy kochany, co jam sobie narobił
                                            do kwaśnego mleka, do kwasnego mleka chybam se narobił

                                            Hulajta chłopaki, bo już śmierć umarła
                                            lezy za stodołą, lezy za stodołą, ogona zadarła
                                            • rita100 Re: No ludziów z Sowirógu 18.05.07, 21:33
                                              media.putfile.com/Triolki

                                              > Gajowy jakie tam só jinstrumenty ?
                                              > skrzypeczki, fujareczka, harmonijka....

                                              No jó, jo tamój słysza tyż klarinety, flejty, akordeony.
                                              Fejn trioleczki, a tamu co w zapsisie nutowym po trzy ósemeczki występujó.
                                              Trudny i techniczny popsis muzyków zespołu "Warmia"...
                                              • rita100 Re:Czyż nie swojsko i anielsko ? 18.05.07, 21:39
                                                Cobyśta nie nie mysleli co nie buło na żywo - łobaczcie jek psianknuchno
                                                wyglónda kapela chtóra rozwesela
                                                schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=205&pos=4
                                                Łobaczcie , jeki wystrój ludowy, co za scenografia - i harmoszka i wiolonczela
                                                i skrzypeczki i kobzietka fejn i nowet stół z powyłamywanymi nogami po prawej
                                                stronie. Dekoracja cud, miód i palce lizać wink))
                                                Czyż nie swojsko i anielsko ?
                                                Dobrzy gospodarze tam só , a dzisioj no Wiecherta śpsiewajó.
                                                media.putfile.com/Chlopaki-chlopaki
                                                • gajowy555 Re:Czyż nie swojsko i anielsko ? 18.05.07, 22:20
                                                  No jó i swojsko i anielsko. Jek to fejn, co noma Rita twórczość Ernesta
                                                  Wiecherta przybliżuła. Tak poznalim Sowiróg i ludziów, esce mowam przed łoczami
                                                  psiankne łopsisy przyrody mazurskiej. To wszyćko aż puchnie jek sia czyto.
                                                  Fejn, fejn, fejn .
                                                  Dziankujem i trocha potańcujem. Tak 'Łoj dygu, dygu, dygu dana'...

                                                  media.putfile.com/Oj-dygu-dana
                                                  • rita100 Re:Czyż nie swojsko i anielsko ? 18.05.07, 22:25
                                                    Ma sia lejdowało njbardziej kiedy pon von Balk zrobził dozynki na wyspsie i
                                                    wszyscy sia zabaziali , nowet kręgle buły i łognie sztuczne i gorzałeczki hoho.
                                                    Fejn zieś sia zabaziała.
                                                  • rita100 Re:Czyż nie swojsko i anielsko ? 18.05.07, 22:29
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=38446&w=61506779&a=62562865
                                                    Pod starymi dębami za chatą rozpięto sznury, na których zawieszono kolorowe
                                                    lampy. Urządzono miejsce do tańca, budy do gry w kostki i strzelnice, namioty i
                                                    małą kręgielnię. Wielkie bukiety z kwiatami z dalekich ziem stały w starożytnych
                                                    dzbanach. Wzdłuż brzegu płonęły ogniska, a na nich gotowała się kawa w kotłach,
                                                    a za wielkim stołem drewnianym zastawionym pieczywem i słodyczami stała Maria.
                                                    Ale najwspanialsze były cielęta wiszące na rożnach na wolnym ogniu. Całe, nie
                                                    poćwiartowane cielęta, z których sok z sykiem kapał w płomienie, a ten i ów
                                                    słyszał, ze takie rzeczy działy się na dworach książąt i królów, kiedy
                                                    wyprawiano weselisko. A potem oczy ich biegły ku wilgotnemu nadbrzeżnemu
                                                    pisakowi, z którego wystawały szyjki wielu butelek, smukłe szyjki i szerokie
                                                    gliniane.
                                                  • rita100 Re:"straśnie aligancko" 18.05.07, 22:31
                                                    Ale czuli się "straśnie aligancko", jak powiedział Piontek.
                                                    Leżąc na ciepłym piasku, na pachnącym mchu, jedli i pili, bawili się , oglądali
                                                    te cuda, ale przede wszystkim jedli i pili. Żniwa były ciężkie. Jons chodzi od
                                                    jednej grupki ludzi do drugiej. Chodził też zadowolony Balk:
                                                    - Nie byłem chyba dla was surowym panem, ludzie - rzekł po cichu, a przede
                                                    wszystkim mam serce.
                                                    - To chyba najpiekniejsza biesiada w moim życiu - rzekł do Jonsa, ktory się
                                                    przysiadł na mchu.
                                                  • rita100 Re:"straśnie aligancko" 18.05.07, 22:35
                                                    Skuczno co Artwilka ni ma na biesiadzie, to dzianki niamu taki fajer.

                                                    - Ładnie było, Barbarko ? - pytał ją gładząc po jej włosach.
                                                    A ona przytuliła się do jego ręki i odpowiedziała:
                                                    - Łokropnie psianknie, wujku Jons !
    • rita100 Re: Najprzepiękniej no Ernsta Wiecherta ku pamnie 19.05.07, 21:03
      media.putfile.com/Hymn-Warniji
      • rita100 Re: Najprzepiękniej no Ernsta Wiecherta ku pamnie 06.04.08, 18:26
        "Kiedy ofiarujemy innym swe serce, wtedy zawsze zdarza się cud "

        Ernest Wiechert
        • gajowy555 Re: Ernst Wiechert 23.09.08, 13:11
          Nie bocza, czy eśwa ta strónka łuż łoglóndali, tak coby lepsi nie zaboczyć...

          www.ernst-wiechert.de/Ernst_Wiechert_Po_polsku/Ernst_Wiechert_Strona_glowna.htm
          • rita100 Re: Ernst Wiechert 23.09.08, 20:12
            Oj, przepsienkna stronka, dzianki Gajowy, brok bandzie pocytoć i wpisać sia w
            ksiange gości. Wpsisz sia tyż.
            • rita100 Re: Ernst Wiechert 23.09.08, 20:13
              "Dziś Ernst Wiechert jest pisarzem w Niemczech zapomnianym."

              A łu noju przeżywa renesans. Warnija dziankuje Ernstowi Wiechertowi
              • rita100 Re: Ernst Wiechert 23.09.08, 21:05
                Słuchajta, nie uwierzyta, ale nopisała am jenakie zdanie co na tyj strone, a
                colem am pierwej nie cytoła.
                www.polskieradio.pl/dwojka/publicystyka/artykul60495.html
                Dziś, zapomniany w Niemczech, przeżywa swoisty renesans w swojej małej ojczyźnie.
                • rita100 Re: Ernst Wiechert 23.09.08, 21:29
                  łobaczta, ni mo żadnego opracowania ło Ernscie Wiechercie, psiszo na tyj stronce.
                  "Szanowni czytelnicy. W języku polskim nie ma żadnego opracowania o życiu
                  Ernsta Wiecherta, dlatego też dokładniej opisuję tu szereg faktów z biografii
                  pisarza. Celowo staram się unikać osobistych – siłą rzeczy kontrowersyjnych –
                  osądów i komentarzy, których niestety nie brak w języku niemieckim. Przy pisaniu
                  artykułu po części korzystałem ze znakomitej pracy Hansa-Martina Pleßke „Ernst
                  Wiechert – pisarz i świadek historii z Prus Wschodnich”. Zamieszczony tu
                  życiorys ma ułatwić czytelnikowi odbiór przetłumaczonych na język polski książek
                  tego mazurskiego autora."
                  www.ernst-wiechert.de/Ernst_Wiechert_Po_polsku/Ernst_Wiechert_Zyciorys.htm
                  A nogorzy co ni mozna zrobzić wpisu do tyj ksiangi gości. Zawdy pokazuje sia
                  error. A zidza tyz co goście psiszo tlo po mnieniecku. Eszcze nicht z Polski sia
                  nie wpisoł.
                  • rita100 Re: Ernst Wiechert 23.09.08, 21:41
                    A tu, jeśli ktoś przeczytoł tó ksiójzke je tan smyntorz, bez tan płotek
                    polecioł bziały koń, symboliczny koń Sowirogu
                    • rita100 Re: Ernst Wiechert 23.09.08, 21:42
                      rita100 napisała:

                      > A tu, jeśli ktoś przeczytoł tó ksiójzke je tan smyntorz, bez tan płotek
                      > polecioł bziały koń, symboliczny koń Sowirogu
                      >

                      o lobrazeckach am zaboczuła smile

                      www.ernst-wiechert.de/Bilder/Grab_von_Ernst_Wiecherts_Vater_1.jpg
                      www.ernst-wiechert.de/Ernst_Wiechert_Po_polsku/Ernst_Wiechert_Fotografie_2.htm
                      • gajowy555 Re: Ernst Wiechert 24.09.08, 12:27
                        Jó, zidza co sia Waju ta strónka fest lejduje. A łobaczta, co i poczytoć ksójżki Wiecherta łoddo. To je fejn smile
                        www.ernst-wiechert.de/Ernst_Wiechert_Po_polsku/Ernst_Wiechert_Dzielo.htm

                        A te łobroziki zidzieliśta?
                        www.ernst-wiechert.de/Ernst_Wiechert_Po_polsku/Ernst_Wiechert_W_rodzinnych_stronach_fotografie.htm
                        • rita100 Re: Ernst Wiechert 14.01.09, 20:22
                          To tero Gajowy jadziewa dali z Ernestam smile
                          To stari noju kunteczek.
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=38446&w=48303470&v=2&s=0
                          • rita100 Re:"Pani majorowa" 14.01.09, 20:24
                            "Pani majorowa"
                            Ernest Wiechert
                            Ksiójżka dydykowana ojcu.
                            Mówi o powrocie najmłodszego syna do wsi rodzinnej.

                            "Nie trzeba myśleć o pszenicy, dopóki trawa nie jest ścięta - mawiał mój ojciec"
                            • rita100 Re:"Pani majorowa" 14.01.09, 20:25
                              - "Po otwarciu bram zamykają się drzwi" - w obozie tak się mówi o wolności, po
                              francuski to się nawet rymuje - powiada Michał
                              - To filozofia niewolników, a nie ludzi zyjących na wolności - odpowiada pani
                              majorowa

                              A tak to wyglądało w życiu.....
                              • rita100 Re:"Pani majorowa" 14.01.09, 20:33
                                Wraca Michał z wojny po dwudziestu latach pobytu w obozie gdzies na pustyni.
                                Dwa lata marszował by wreszcie pwrócić. Dwadzieścia lat marzył o wolności.
                                Wprawdzie uciekał z obozu dwa razy ale za każdym razem jego złapano. Przeżył
                                gehenne w obozie, przeżył i doszedł do swojej wioski jako wolny człowiek.
                                Pierwszą osobą jaką napotkał była pani majorowa, właścicielka włości, wdowa,
                                ktora zainteresowała się powracającym żołnierzem i śledziła jego każdy ruch.
                                Zauważyła, ze wędrowiec udał się pod pomnik i wydrapał swoje nazwisko na pomniku
                                dla poległych. Potem Michał udał się do ojca, do starego ojca który widząc go
                                przełamał się z nim swoim chlebem i poszedł dalej orać swoje pole. Ojciec
                                potraktował syna jako zjawę, stracił już wcześniej dwóch synów, a trzeciego syna
                                nazwisko wyryli na pomniku. Przez dwadziescia lat staruszek pracował sam w
                                swojej chacie i nie był w stanie przyjąć do świadomości powrotu syna.
                                Tak więc Michał dzieki specjalnym zabiegom pani majorowej został leśniczym i
                                zamieszkał w lesie w chatce. Tam odwiedzali go parobek majorowej jak i dziewka
                                przynosząc jadło. Michał całkiem nie przystosowany do normalnego życia, a ludzie
                                traktowali go jako dziwaka ni umarły ni żywy. Jedynie miał kontakt z panią
                                majorową i parobkiem Jonaszem, z którym kiedyś się kumplował. Brat Jonasza
                                zaginął gdzieś w moczarach w wojnie i nie dawał spać Jonaszowi. Ciagle po nocach
                                wył, a Jonasz sie tym dręczył. Michał zaś pomógł Jonaszowi, mówiąc, ze to ptak
                                tak wyje i jak zastrzeli tego ptaka wycie ustanie. Ale żeby zastrzelić ptaka
                                trzeba mieć czyste serce, czyli Michał musiał przestać pić. I tak każdego
                                wieczora Michał czuwał by zastrzelić ptaka.
                                Udało mu się, zastrzelił, a ptaka zaniósł Jonaszowi. Zakopali ptaka, pomodlili
                                się i od tego czasu Jonasz mógł spać spokojnie. W tym to czasie Michał
                                postanowił opuścić wioskę, był wolny i udać się wolno, ale jednak nie było to
                                takie łatwe. Ta wolnośc go dławiła i zabrał się do pracy przy chacie
                                leśniczówki, naprawiał, sadzał kwiatki, rąbał drewno, zbierał grzyby. Pomalutku
                                dochodził psychologicznie do siebie. Myślał o pani majorowej, która roztaczając
                                opiekę nad Michałem, straciła swoja dumę, bowiem w czasie rozmów w chatce piła z
                                nim gorzałeczkę, oczywiście tylko dla towarzystwa aby z nim rozmawiać na
                                równi(oczywiście, ze pozorowała picie). Dni mijały, Wiechert cudownie opisuje i
                                inne wydarzenia, ale tak sie stało, ze ojciec Michała dostał w chacie szału i
                                siekierą chciał rozwalić swój dom. Zabrali go do szpitala i dom został bez
                                gospodarza. Konie, zwierzęta, a tu prawie żniwa.
                                Pani majorowa poszła w las do Michała i zaniosła mu kosę, ale żeby nie
                                wyglądało, ze idzie śmierć z kosą, zostawiła kasę na skraju lasu gdzie rośnie
                                zboże. I tak oto w ten sposób, namówiła Michała na pierwsze koszenie. Poszli
                                razem, Michał kosił, a pani majorowa wiązała snopki.
                                I tak Michał doszedł do normalnego zycia w swoim domu.
                                • rita100 Re:"Pani majorowa" 14.01.09, 20:39
                                  Ale, ale to co napisałam to napisałam, ja nie jestem Wiechertem, a to co napisał
                                  Wiechert, najlepszy człowieczy psycholog i filozof wolności, to jest co innego.
                                  To co on napisał to jest magnetyzm czytelniczy, uczta to za mało, to niesamowite
                                  przeżycia czlowieka widziane od wewnątrz duszy tak pani majorowej jak i Michała,
                                  czy ojca Michała. To pokaz wsi mazurskiej w slajdach, w filmie i obrazkach. To
                                  jest kunsztyk tak napisać.
                                  Wspaniale jest przeczytać taką książkę.

                                  Zdaję sobie sprawę , że moja treść jest smiechu warta, nie oddała w żaden sposób
                                  ducha ksiązki, tej magi opisu, tej otoczki, tajemnicy, wrażliwość i łez, ktore w
                                  oczach nam się zataczają czytając od początku do końca tą własnie ksiązkę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka