Dodaj do ulubionych

Balsam Kanaański

IP: *.aster.pl / *.acn.pl 19.11.03, 09:31
"Samo picie wódki, nawet wprost z butelki, to jest nic, to jest tylko udręka
duchowa i zawracanie głowy. Jeżeli zmieszać wódkę z wodą kolońską, w tym już
jest pewna doza fantazji, ale nie ma ani trochę patosu. Co innego wypić
szklankę Balsamu Kanaańskiego - to już jest i fantazja, i patos, i ponadto
jeszcza metafizyczna aluzja.
No więc zanotujcie sobie przepis na Balsam Kanaański. Człowiek ma tylko jedno
życie i przeżyć je trzeba tak, by nie zrobić błędu w przepisach:
- Denaturat ............. 100 g
- Piwo cimene ........... 200 g
- Oczyszczona politura .. 100 g
I oto macie Balsam Kanaański (zwany potocznie Srebrny lis) - płyn o kolorze
czarno-burym, o umiarkowanej mocy i trwałym zapachu. Właściwie to już nie
jest zapach, to jest hymn. Hymn młodzieży demokratycznej. Tak jest, bo ten
koktajl wyzwala wulgarność i siły. Są dwa sosoby, ażeby wyzwalanie tych
ciemnych sił choć trochę powtrzymać. Po pierwsze: nie pić Balsamu
Kanaańskiego, a po drugie: pić, zamiast niego, koktajl Duch Genewy."
Obserwuj wątek
    • Gość: rita Re: Balsam Kanaański IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 19.11.03, 20:03
      o , nowy wątek się zjawił, jak miło, szkoda , że nie czeka na mnie łyk
      gorzkiejżołądkowej
      pisze dalej jd - no i ten brat został w Olsztynie, a mnie ojciec wywióżł do
      swojej rodziny do Wieliczki. Brat dostał zakaz mnie odwiedzanie i przyjazdu.
      Stąd ta moja ciągła ucieczka do Olsztyna. Jako mała dziewczynka udałam się
      autobusem do Niedzicy, póżniej do jakiegoś Olsztynka, ciągle sie pytałam kiedy
      wrócimy do Olsztyna, aż czas mijał i nawet bym zapomniała, gdyby nie pewnego
      razu zawołali mnie do sekrwtariatu LO i wręczyli mi list. A list był od brata,
      w którym donosił, że trzyma dla mnie prezent od mamy w postaci zegarka na rękę,
      ale matka powiedziała bratu przed swoją śmiercią, że ma go wręczyć kiedy ja
      osiągnę 18 lat.
      I tak się zaczeła nasza konspiracja. Pisanie przez szkołę, ponieważ listy ,
      które przesyłał na adres domowy były przechwytywane. Tak się zaczyna okres
      konspiracyjnego Olsztyna w Wieliczce, trwał on trochę dopóki doczekałam
      upragnionych lat, czyli 18- stki i tam w tym domu , którym widziałeś na
      zadjęciu , na pierwszym pietrze otrzymałam z rąk brata zegarek i cegłówkę z
      podpisami jego przyjaciół i nigdy mnie nie zabrał na grób matki ( dlaczego ? )
      Pamietam jak profesorki zawiadamiały mnie o przyjściu listu z Olsztyna, a ja
      leciałam do sekretariatu i sam pomyśl moje Liceum Ogólnokształcące było
      posrednikiem między mną a Olsztynem. Bez żadnego ale, z usmiechem na twarzy
      zawsze otrzymywałam list i nikt tam mnie się o nic nie pytał. Tak trwało to
      cztery lata. Przez ten czas wysyłałam do Olsztyna paczki z różnych miast, no i
      stos kartek z turniejów. Szkołę miałam taką, że gdybym chciała to i może
      zorganizowali by wycieczkę do Grunwaldu, ale nie mogli. Za to klub Górnik
      Wieliczka aby przychylic się do mojej prosby zorganizował obóz tenisowy w
      Ostródzie, specjalnie dla mnie, bym mogła odwiedzić Olsztyn. Kiedy dojechaliśmy
      do Ostródy, kierownik wycieczki mówi - zbieraj się....., jedziemy do Olsztyna.
      Odwiózł mnie i powiedział, że zostawi mnie w Olsztynie kilka dni pod
      warunkiem , że trafię do domu i porozmawia z moim bratem. Warunek był łatwy, w
      podskokach trafiłam na miejsce i brat też był w domu , oczekując spotkania po
      latach. Kierownik zamienił kilka zdań z bratem i pozwolił mi zostać, a po
      pięciu dniach zgłosił się po mnie. I taki miałam obóz tenisowy. Póżniej
      przyjeżdzałam bez zapowiedzi. Aż przyszło mi kiedyś przyjechać, zamknąć
      mieszkanie na klucz od zewnątrz, a klucz wyrzucić za siebie. Tak zatrzasłam
      drzwiami, że wszystko chciałam wyrzucić z pamięci i znów by mi sie to udało,
      gdyby nie to, że siedząc na forum na Krakowie zerkałam jednym okiem na forum
      Olsztyn, gdzie by się podłączyć by ktoś z krwi i kości olsztyńskiej chciał ze
      mną rozmawiać.
      By mi powiedział jak wygląda teraz Olsztyn ? A Olsztyn wogóle się nie zmienił i
      moje życie się nie zmieniło, dalej żyję w konspiracji, dalej posyłam paczki,
      dalej w tajemnicy wypuszczam się do Olsztyna . Czy to nie przykład ironii
      losu :)))

      jd- czy czasami twoje koktajle nie mają jakiś zaklętych domieszek ?
      • Gość: jd Re: Balsam Kanaański IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.11.03, 20:22
        Rita, zauważ że całkiem sporo przyzwoitych i sercowych ludzi krążyło wokół
        ciebie za wrednej komuny.
        Zaklętą domieszką koktajli jest nieskończone serce i absolutny smak literacki
        Wieni Jerofiejewa.
        Piwo w przepisie powinno być oczywiście najzwyczajniej "ciemne".
        Acha, no i naprawdę nie zmienia się nic i nie zmieni się aż do końca.
        • bpkw Re: Balsam Kanaański 19.11.03, 20:59
          Kilka, lub tez kilkanascie miesiecy temu, cztalem fragmenty "Moskwy
          Pietuszki" . Jedyne co utkwilo mi w pamieci to podobienstwo Jerofiejewa do
          Himmilsbacha. Watek JD "Lzy komsomolki" zaintrygowal mnie tak dalece, ze musze
          dokladnie "zbadac" tworczosc Jerofiejewa. W drodze do mnie sa juz "Dziela
          prawie wszystkie " tegoz autora. Dziekuje Ci JD. Licze na prawdziwa uczte
          duchowa.
    • thor_tr Re: Balsam Kanaański 20.11.03, 11:14
      Jeśli pozwolicie,to może o czymś z innej beczki.
      W Focusie na grudzień jest artykuł o pewnym Irakijczyku,który sam siebie nazwał
      Salam Pax.Artykuł w swojej większej części poświęcony jest dziennikowi
      internetowemu(blogowi)jaki ten niezwykły człowiek prowadził od września 2002
      roku.
      Wyróżnikiem dziennika prowadzonego przez Salama jest to,że jego autor miał
      świadomość,iż gdyby został zidentyfikowany przez reżim,mogłoby się to dla niego
      skończyć bardzo źle.A mimo to pisze niezwykle śmiało,lekko.Ja gdy przeczytałem
      cześć dziennika zamieszczonego w Focusie poczułem się jakby ktoś zdjął ze mnie
      jakiś niewidzialny ciężar.No bo jak tu nie poczuć się lepiej,gdy ktoś
      całkowicie nieznany,żyjący w kraju,w którym można zniknąć za błahostkę,wykazuje
      taki optymizm.To naprawdę budujące.
      Na podstawie Dziennika Salama Paxa powstała książka "Blog z Bagdadu".I myślę,że
      ją sobie kupię.Polecam Wam przeczytanie artykułu w Focusie.Naprawdę warto.
      • yuman Re: Balsam Kanaański 20.11.03, 18:14
        Powracając do alkoholi i spożywania ich w wersji horyzontalnej, to jednym ze
        sposobów na wspomagane spożycie w wersji wertykalnej jest wypicie butelki w
        windzie podczas jazdy w górę. Siłą bezwładności (plus przyciąganie ziemskie)
        napój pozostaje w miejscu, kiedy my wraz zbutelką poruszamy się do góry.
        Różnicy w czasie spożycia jadąc windą a stojąc na twardym, stałym gruncie nie
        mierzyłem.
        • Gość: rita Re: Balsam Kanaański IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 20.11.03, 19:41
          jeżeli tak dalej będziemy pisać o pijaństwie to pobijemy technikę picia Pilcha.
          Prawda wam się należała jakakolwiek ona była.
          A teraz życie jest inne i nie ma porównania, są cele życiowe, rodzinne i o nich
          trzeba mysleć.
          Przykład blogów pokazuje, że zycie jest kolorowe jak coctajle alkoholowe.
          A twórcy lodówki Bosch też mają dobrą wyobrażnię, Tak nisko projektując uchwyt
          mysleli już o rocznym bobasku , który na czworakach sam się doczołga do obiektu
          i wypije tacie zimne piwko :)

          Wiecie co, Wiatr od Kilimczoka i Stan Borys była dzisiaj piosenką dnia w
          Krakowie. Ciekawe czy ją pamiętacie ? Fajny jest ten Stan Borys. Nic się nie
          zmienił jak go widziałam w Szansie na Sukces.
          Pamiętacie grające szafy ?
          nat - ty też się trzymaj - dzięki
          • bpkw Re: Balsam Kanaański 20.11.03, 19:57
            Gość portalu: rita

            A twórcy lodówki Bosch też mają dobrą wyobrażnię, Tak nisko projektując uchwyt
            > mysleli już o rocznym bobasku...

            Rita. W tej lodowce chyba przelozyc drzwi i bedzie sluzyc rowniez doroslym.


            > Wiecie co, Wiatr od Kilimczoka i Stan Borys była dzisiaj piosenką dnia w
            > Krakowie. Ciekawe czy ją pamiętacie ? Fajny jest ten Stan Borys. Nic się nie
            > zmienił jak go widziałam w Szansie na Sukces.

            Jasne, ze pamietam. "Gdy posrod beskidzch wzgorz,wiatr od Klimczoka wieje..."
            A w Szansie znakomicie wypadl zwyciezca tej edeycji. Stan Borys byl pod urokiem
            wykonania "Jaskolki uwiezionej" i zaraz po zakonczeniu, nagrodzil odtworce
            brawami na stojaco.


            > Pamiętacie grające szafy ?

            Rita. Jedna z tych szaf utkwila mi w pamiecia na zawsze. Znajdowala sie w
            Sopocie, w kawiarence "Rosa".
    • brzoza jd - koktajl życzeń dla Ciebie 21.11.03, 21:06
      jd - zyj nam długo, zdrowo, uczciwie, mądrze, rozwijaj talenty, abyśmy i my z
      nich korzytstali, no i oczywiście bądź bogaty, bo bez tego wszystkie inne
      zyczenia nie maja znaczenia:))))
      Imieninowo - duuuza buźka:)))
    • brzoza Re: Balsam Kanaański 22.11.03, 20:21
      W TV pokazali pierwszą część benefisu Tadeusza Nalepy. Niestety, spoźniłam sie.
      To jednak, co dane mi było wysłuchac, było znakomite. Poza końcówką. Otóż
      słynną (dziś się mówi: kultową)"Annę" zaśpiewa Stanisław Sojka. To było
      straszne. Ani "Anny", ani Nalepy w tym nie było, ani nawet samego Sojki, który
      choc niewizyjny, to jednak artystą bez watpienia jest. Tym razem jednak
      przekombinował całą piosenkę, zepsuł, zapaskudził. Szkoda.
      --
      brzoza
        • Gość: rita Re: Balsam Kanaański IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 22.11.03, 23:18
          dobra, odsunełam Tuwima, a teraz książki inaczej się ułożyły, nastąpiła roszada.
          Teraz się kotłuje Kasprowicz a poezjami, Wierzyński z poezjami, na nich leżą
          szkice z filozofii literatury - Roman Ingarden, no i Zbrodnia i Kara to jest
          wydanie w opracowaniem, czyli pewne notatki są na marginesie.
          Oglądam właśnie Nalepę , nawet mi się podobają, starzy ale jarzy.
          • oso1 Re: Balsam Kanaański 23.11.03, 00:43
            A nie ma sprawy, pewnie że przyniosę naleweczkę przaśną.
            Wspomnieliście o Tuwimie - um, to jest poezyja pięknista.
            Weźmy np. wiersz o Lokomotywie.
            "Leży na wyrze lokomotywa...)
            resztę można dopisać
            ;)
              • Gość: rita Re: Balsam Kanaański IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 23.11.03, 20:58
                mówią, że życie bez radości jest jak długa podróż do gospody , ale po wpisach
                oso, to czuć , że oso gości w tej gospodzie cały czas :)Niedługo mianujemy go
                na barmana forum ;))))Tyle przepisów znać i takie skomplikowane, że móżg pada.
                Niech radość trwa dalej, tymbardziej, że tydzień zaczyna mi się impomująco.
                Mogę zostać matką córki. :) Dochodziło się do tego kilka ładnych lat, a teraz
                nastąpi punkt kulminacyjny.
                jd- jak tam siatkóweczka dziś, nie oszczędzaj się , zdobędę dobrą maść na
                kolano - tylko podaj objawy tego urazu, o którym od roku wspominasz. Mnie
                pomogło na łokieć zmiana rakiety, może ty zmień obuwie sportowe.
                A książki tylko przeglądam, nie wdrażam sie w nie, jest ich za dużo, a wybrać
                trudno.

                            • brzoza Re: Balsam Kanaański 24.11.03, 18:37
                              rita - w końcu nie rozumiem. Czy chodzi o Dorote i jej dyplom? Czy taksowka nie
                              zdążyła dojechac? I czy tych kilka minut - tak to rozumiem - spóźnienia
                              przekresliło wszelkie szanse? Przeciez to bez sensu!
                              Co do bachorów, to się zgadzam. Chociaz moja Bratowa twierdzi, że mężczyzna to
                              inny gatunek człowieka. I tez ma rację. A wypowiedziała te teorie tuz po
                              narodzinach swojego syna-jedynaka i dzis, a chłopie ma juz 22 lata, podtrzymuje
                              swoje zdanie w tej kwestii.
                              Rita - glowka do gory, pociesz córcię, bedzie dobrze:))
                              • Gość: rita Re: Balsam Kanaański IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 24.11.03, 19:59
                                brzoza - prawda taka, ze nawet nie przystąpiła do niego
                                Już nockę miałam straszną - sniło mi się, że ktoś za mną zamknął drzwi od
                                magazynu sklepowego i ponieważ mam tam okno na ogród wyszłam nimi i wracam do
                                sklepu, a tu balanga na całego. Młodzi ludzie w nocy w ciemności popijali
                                alkohol. Było ich bardzo dużu, właściwie to takiego tłumu nie widziałam. Kiedy
                                wszłam wszyscy spokojnie zaczeli wychodzić, właściwie to schodzić schodami ,
                                których ja przecież nie mam w sklepie. Zostawili za sobą straszny bałagan.
                                Zaczełam sprzatać i myslałam co oni pili, że w sklepie nic nie ubyło i
                                obudziłam się. Nocna i ciemna balanga ludzi się skończyła.
                                Już przetrawiłam co nie wyszło, bo do tego egzaminu były jeszcze dołączone
                                niewymiarowe plansze i wszystko trzeba zrobić od nowa.
                                No cóż tenis był dziś moim ukojeniem, ruch i zółta piłeczka, którą mogę
                                kierować i uderzać. A trening miałam najlepszy jaki dotąd odbyłam, dzieciaki
                                grały jak w transie, szczególnie moja daria pokazała klasę, a tomek wystrzelał
                                się na chłopców ze szkoły, którzy byli bardzo zainteresowani treningiem. To się
                                nazywa udany pokaz i perfekcji gry. Taki trening daje nadzieję na wiosnę.
                                Jestem zachwycona ich energią i chęcią i ich potem na czole.

                                A dziś zamiast szmpana zadedykuję sobie góralską piosenkę, a brzmi ona tak :

                                Nie dajmy się zaprogramować - hej!
                                Nie dajmy wcisnąć się do ran - hej!
                                Nie dajmy się przegroteskować -hej!
                                Nie dajmy się zaszeregować - hej!
                                Nie dajmy zatkać sobie ust -hej!
                                Nie dajmy byle czym się przejmować - hej!
                                Jeszcze tyle snów przed nami znów
                                Że czapki spadną z głów !
                                Warto sobą być, do przodu iść
                                W kolorowych tęczach żyć
                                Życie raz jedyny raz
                                W objęciach trzyma nas

                                Bojowy życia chrzest
                                Nie łatwy wcale jest
                                Kto próbę przetrzyma
                                Ten górą jest :)

                                To się dotyczy tak córki jak i moich dzieci tenisowych - nie ma łatwo jest,
                                żeby mieć sukces trzeba sie trochę pomrdować i poświęcić.

                                          • brzoza Re: Balsam Kanaański 24.11.03, 22:02
                                            jd - jesli masz zdziadzieć, to i siatkówka Ci nie pomoze. Poki co jednak - mam
                                            tę ndzieje - nie grozi Ci to, wszak to nie kwestia tężyzny fizycznej, tylko
                                            kondycji psychicznej. Prawda to zreszta powszechnie znana. Dlatego, jesli nie
                                            siatkówka, to masz przecież jeszcze bezpieczny basen albo delikatny rowerek. W
                                            ostateczności szachy lub brydż sportowy, w ktorych kolano nie jest na nic
                                            narażone. No, chyba ze obok siedzi jakas mloda, ladna kibicka, ale to juz inna
                                            historia.
                                            rita - czy to, co ma jeszcze poprawic Dorota (te plansze)jest bardzo
                                            skomplikowane?I w ogóle wynika z tego, że będzie sie bronic jeszcze przed
                                            świętami. Czy tak?
                                            • Gość: rita Re: Balsam Kanaański IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 25.11.03, 00:30
                                              brzoza- nie ma rzeczy niemożliwych, wszystko da sie poprawić i chyba przed
                                              swiętami dokona i musi :)
                                              a jeśli chodzi o basen to w tym stanie jd nie może pływać, a to dlatego, że
                                              wilgotność jest w tym wypadku niewskazana, chyba że w solance ;)
                                              Jeżeli fachowcy nie mogą sobie dać rady to my tą wadę zlikwidujemy - do dzieła !
                                              1. trzeba wziąść do ręki książkę
                                              2. trzeba zasięgnąć porady
                                              3. trzeba zrobić odpowiednią miksturę z powyższych górnych składników i jeszcze
                                              dołączyć łzę komsomołki - powiedzieć focus-pokus trach! - będzie dobrze, bo
                                              dobrze zaczynamy
                                              • Gość: rita Re: Balsam Kanaański IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 25.11.03, 19:27
                                                Bardziej jestem jeszcze pod wrażenim wczorajszego treningu , jeszcze niegdy nie
                                                widziałam tyle siły tkwiącej w dzieciach. Wystarczyło , że trzech chlopaków ze
                                                starszej klasy przyszlo nas oglądać.
                                                A że nie mieli pojęcia o tenisie więc z chęcią się przyłączyli do zabawy.
                                                Zaproponowali zbieranie piłek, ale jeden okazał się bohaterem i zaproponował
                                                łapanie piłek uderzanych najpierw przez tomka.
                                                I od tego się zaczeło. Tomek z forhendu miał krosować, a chłopaki mieli te
                                                piłki łapać i kiedy zobaczyli pierwszy strzał tomka to ledwo unikneli
                                                trafienia , a co dopiero złapania i tak staki na celowniku tomka, a tomek nie
                                                żałował siły , było całkowite bombardowanie, prawie każda piłka była asem, a
                                                chłopaki padali z zachwytu.
                                                Póżniej mówię do tomka - tomek podejdż do siatki , jeszcze parę smeczów
                                                pokażesz chłopakom. Chłopacy - tak, tak i sobie stoją spokojnie na moim polu.
                                                Więc podaję loba a tomek z całej siły, łup, a chłopaki uciekają w popłochu.
                                                Najlepszy moment był kiedy mówię do tomka - teraz smeczuj na tego w czerwonej
                                                koszuli i buch - cel, póżnie na innego i znów cel ubity. Wszyscy się wybornie
                                                bawili, a ja szczególnie.
                                                Następne wiadro piłek wystrzelała daria, szczególnie pokazała im bekend, nie
                                                była gorsza od tomka i smeczyk też niezły, pokazała siłę. To był najpiękniejszy
                                                mój trening, cały czas o nim myślę, bo jak cofnę się rok w tył to kolosalna
                                                różnica, żeby tylko to wyszło w grze na punkty.

                                                Przeczytałam Staffa ale nie jestem zachwycona, tak jak następną książką po
                                                Wilku stepowym, Adam Wiedemann Sęk Pies Brew- autor nominowany kiedyś do Nike
                                                za Wszędobylstwo porządku.
                                                Ale, żeby nam nie było nudno to przytocze wam urywki recenzji ksiązki p.
                                                Masłowskiej już w innym stylu , bardziej bojowniczym i waleczno sportowym
                                                Kontrowersyjny tutuł książki Wojna polsko- ruska pod flagą biało czerwoną.
                                                "Ksiązka została okrzyknięta powieścią dresiarską, jednak proponuje termin
                                                telenoweli dresiarskiej, gdyż czytanie tej książki jest aktem despweackim
                                                podobnym do oglądania telenoweli.
                                                Wspólną cechą telewizyjnych seriali brazylijskich i dzieła Masłowskiej jest
                                                wszechobecne eksponowanie wątków miłosnych oraz nieubłagana nuda. Tak więc
                                                gdyby nauda potrafiła zbijać, przeczytanie Wojny równałoby się wyrokowi
                                                śmierci. Paradoksalnie, najciekawszy wydaje się pogrzeb psa, a przypadkowy
                                                sposób kochania jest zdecydowanie bardziej odrażający, niż pouczający.....
                                                A Masłowskiej do Owidiusza jest tak daleko, jak mnie do gloszenia peanów na
                                                cześć tej ksiązki. Możemy pogratulować pisarce wnikliwego zmysłu
                                                obserwacyjnego, który odpowiedział autorce, że wszystkich ludzi można
                                                zaszufladkować. Nawet przypadkowo spotkanej Ali mozna przypiąć karteczkę -
                                                dziewczyna z dobrego domu - i tylko dla tego, że nie pije , nie pali , nie
                                                współzyje przed slubem. Czyżby ten wybitny zmysł obserwacyjny wynikał z
                                                autopsji pisarki, która jest tak bezbłędzna w ocenianiu innych ludzi ?
                                                Jeżeli dodamy niczym nie umotywowane dyskursy filozoficzne Massłowskiej o
                                                istocie bytu odniesiemy wrażenie, że omawiane dzielo jest nie tylko nieudaną
                                                zlepką różnych stereotypów, lecz również fatalną próbą odzwierciedlenia życia
                                                subkultury dresów. Nie będę dużo pisała ale wniosek jest jeden , dedykuję go
                                                mojemu najbardziej ulubionemu pisarzowi Panu Jerzemu Pilchowi, jako że, to on
                                                zachwycił się tą twórczością tak, jak najlepszym meczem piłkarskim stoczonym
                                                między Wisłą a Cracovią :
                                                No więc Panie Pilch i jd ;)
                                                Bóg wszystkim wybaczy , Cracovia nikomu !
                                                Literatura może wybaczyć chyba wszystko, prócz nudy !
        • Gość: rita Re: Balsam Kanaański dla strażników IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 26.11.03, 19:39
          jd- ale miałam przygodę, mąż chciał mi udowodnić, że za czystość można zapłacić
          mandat.
          Dzień pełen wrażeń ale innego typu. Siedzę sobie , czekam na klienta i czytam
          ksiązkę. Pogoda wiosenna, więc mąż wpadł na pomysł by posprzatać wokół posesji
          tzn. pół jezdni i cały chodnik. A że dom narozny to tego sprzatania trochę
          jest, szczególnie jesiennych liści i śmieci przechodniów. Zaczął sprzatać, o
          tym już sie dowiedziałam od pierwszej klientki , która mówi ale pani ma
          pracowitego męza - mówię do pani męża: może pomóc ?, a on odpowiedział: -
          przjdż pani wieczorem pomóc :)))
          Druga klientka wchodzi i mówi - na ulicy jakaś chyba pijana kobita buty
          zgubiła, bo leżą dwa buty i to takie ładne pani...., ale pani mąż mówił , że on
          wszystko znajduje na ulicy itd, itd. To sprzatanie posesji trwało 4 godziny.
          Wchodzi mąz do sklepu i mówi - siedzisz, czytasz, nudzisz się, świata nie
          widzicz, to żebyś wiedziała gdzie zyjemy i jaką mamy Polskę , to zrobię ci
          rozrywkę. Myśle sobie - ciekawe co on kombinuje ? I słucham co dalej będzie się
          dziać ?
          A tu łap za słuchawkę telefonicznę i słyszę:
          - Straż Miejska ? tu Jan Kowalski, zgłaszam , że własciciel posesji ul........
          wysprzatał jezdnię i chodniki i zostawił śmieci do wywiezienia. Czy może Straż
          Miejska powiadomić MPO o wywozie śmieci ?
          - a kto dzwoni ?
          - jestem sąsiadem właściciela posesji - mówi mąż
          - a dlaczego własciciel posesji nie zadzwoni ? - ospowiada straż
          - bo nie ma telefonu - mąz odpowiada
          - właściciel posesji nie ma telefonu ??? , a może pan oddać słuchawkę temu
          właścicielowi posesji, musimy z nim porozmawiać ?- straż mówi
          - nie, własciciel posesji jest niemową -odpowiada mąż i mój wybuch smiechu,
          który był słyszalny w straży
          - czy pan z nas sobie robi hihi ? - straż
          - w żadnym wypadku, właściciel posesji prosi o usunięcie przez MPO śmieci ,
          które są zlokalizowane w worku i nie wnosi o zapłatę za sprzatnięcie ich.- mąż
          odpowiada
          - Czy zna pan prawo ? - straż odpowiada
          - prawo non stop się zmienia ale porządek musi być ! - mówi mąż
          - jeżeli właściciel posesję sobie wysprzatał to do właściciela należą obowiązki
          wywożenia tych smieci - strażnik uparcie ciagnie
          - tak, ale to są śmieci publiczne , właściciel je tylko wysprzatał i tak
          poniósł koszty w postaci 2zł za worek foliowy.
          - czy pan jest świadkiem w sprawie ? - straż pyta
          - żadnym swiadkiem, ja jestem ciężko chory po zawale i nie mieszam się w
          sprawy - mąż powiada
          - gdzie to jest ? - straż
          - podaje adres
          - zaraz przyjedziemy - straż

          I tak sobie czekamy na Straż Miejską, przyjechali za 15 min. Była to wielka
          atrakcja dla okolicy, ponieważ kamizelki panów były tak jaskrawe, że trudno ich
          nie zauważyć.
          Jeden pan sprawdzał czystość posesji, drugi przeszedł do mnie i mówi: -
          mieliśmy zgloszenie, że własciciel posesji nie chce wywieżć smieci. Wie pani,
          że za to należy się mandant lub pouczenie.
          Odpowiadam, że wszystko wiem ,tylko Komendant Straży Miejskiej w Olsztynie
          powiedział, że gdybym miała jakies kłopoty mam się do Was zwracać - więc się
          zwróciłam, widzi pan co tu stoi ..... ?
          Straznik odpowiada - widzę, tylko niech pani zapamięta, że prawo w Olsztynie
          jest inne, w Krakowie jest inne, a w Wieliczce jeszcze inne.
          Oczywiście, że rozmowa zmieniła się na towarzyską, to była sielankowa rozmowa
          argumentów. Pan twierdził, że jezdnie nie trzeba sprzatać, tylko chodnik w
          swoim zakresie. Ja myślałam, że ja mam sprzatać pół jezdni i chodniki.
          Przekonuje go , że to absurd, bo każdy teraz będzie śmieci sprzątał z chodników
          na jezdnię i zginiemy w brudzie. On zaś twierdził, że takie prawo jest od
          niedawna. Dochodzilismy do punktu kilminacyjnego, a mianowicie Pan powiedział,
          że mandatu mi nie wystawi ale pouczenie z chęcią.
          Mówię, dlaczego pan chce mnie karać jeżeli wysprzatałam teren i zadzwoniłam po
          pomoc do Stazy Miejskiej.
          Straznik wielce zdziwiony - to pani jeszcze zadzwoniła do nas z interwencją na
          siebie ???? - tu o mały figiel strażnik nie padł ze zdziwienia, ale na
          szczęście doszedł do rozmowy mąż i powiedział - ja dzwoniłem.
          Po co pan dzwonił do Straży Miejskiej ?- pyta pan męża
          Jak to po co, pokazać żonie Polskę, siedzi bidusia w sklepie i nie ma pojęcia
          jak funkcjonuje państwo.
          Pan natychmiast nacisnął swoją krótkofalówkę, z kimś rozmawiał, opisał wygląd i
          kolor worka ze śmieciami i powiedział nam, że w nocy worek ze śmieciami
          zostanie usuniety przez MPO.
          Biorę strażnika na bok i mówię - niech pan patrzy na sąsiadów , cała ulica
          zaśmiecona ulotkami i liśćmi i tu pan nie kara, niech taraz pan patrzy na tą
          stronę, wysprzatane na cacy , śmieci w worku i tu pan przyjechał z interwencją
          i chce karać - jakie to prawo jest w Krakowie ?
          Niech pan jedzie do Olsztyna gdzie ponoć jest inne prawo i zobaczy jak tam jest
          ciściutko ! Dlatego u mnie obowiązuje prawo olsztyńskie , a pieczę nad posesją
          trzyma Straż Miejska w Olsztynie, widzi pan jak się odróżniamy od Krakowa :)
          A pan na to - ja się jednemu dziwię, jak można dzwonić z interwencją na
          siebie ? :)
          Jak mogła Straż Miejska takie prawo zaakceptować, że chodniki czyste, a ulice
          brudne , też się temu dziwię.
          Tak prawdę mówiąć, przygotowaliśmy i oczyściliśmy krawężniki i kratkę ściekową
          na ulicy, by w zimie po roztopach woda bez przeszkód wlatywała do kanalizacji,
          by w zimie można było gładko i lekko odśnieżać śnieg dla przechodzących ludzi i
          przrjeżdzających aut, w okolicy nikt tego nie zrobił, bo kogo to obchodzi ?
          Dziwne to prawo promujące brud, a karzące czystość.
          Kto tu miał rację
                      • Gość: koza Re: Balsam Kanaański dla strażników IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 26.11.03, 20:33
                        Opowiem kawal i ide ogladac mecz
                        Przychodzi do sklepu facet - Poprosze puuzle profesjonalne.
                        Spsrzedawczyni: mamy fale morskie 1500 elementow. Poprosze cos
                        trudniejszego mowi facet. Moze rozgwiezdzone niebo 4500 elementow. Nie
                        ma Pani czegos trudniejszego? Sprzedawczyni wkurzona mowi - niech Pan
                        sobie kupi bulke tarta i ulozy rogala... hah...ha...ha.
                        To byl moj najdluzszy wpis!
                                  • brzoza Re: Balsam Kanaański 28.11.03, 08:37
                                    koza - jeśli powyższy wpis był Twoim najdłuższym, to jak Ty, biedaku, radziłeś
                                    sobie w szkole z wypracowaniami? Musiałeś bardzo cierpiec...
                                    Zawsze twierdziłam, ze rita ma talent literacki, a także TO COŚ, co wyróznia ja
                                    wśród innych:)))
                                    rita - nie martw sie tą Wisełką. Jeszcze popłynie, na pewno.
                                    jd pewnie pojechał do wód leczyc kolano.
                                        • thor_tr Re: Balsam Kanaański 28.11.03, 09:00
                                          Ogólny plan jest taki.Z przodu planujemy wstawić zdjęcia czy grafikę
                                          (najprawdopodobniej Wysokiej Bramy) i napis."Olsztyn jest Piękny" oczywiście
                                          powinien znaleźć się na koszulce(z przodu bądz z tyłu).Ale potrzeba nam jeszcze
                                          jednego napisu-hasła.Coś prostego,acz genialnego:-)))
                                          Prace nad koszulką zaczniemy,gdy Redakcja stworzy nasze podforum.Tam założymy
                                          wątek z dyskusją nad projektem koszulki:-)))
                                              • Gość: rita Re: Balsam Kanaański IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 29.11.03, 20:53
                                                smutne były dzisiaj skoki narciarskie , to był horror, jak mogli dopóścić do
                                                skoków ? Po tym pierwszym wypadku było wiadomo, ze coś sie stanie. Obwiniam
                                                wszystkich organizatorów za to. Nie widziałam tego wypadku całego, ponieważ już
                                                na wybiegu widziałam , ze coś sie z zawodnikiem dzieje, tak go kołysało, a gdy
                                                był w locie to wyleciałam z pokoju, bo nie chciałam tego widzieć jak upada na
                                                taflę lodową. Jak się bałam o naszego Adama - to straszne, nie chcę już oglądać
                                                skoków , wolę boks. Wszystko dla pieniędzy pokaz lotów na wietrze, bez
                                                asekuracji, choćby jakąś siatkę zawiesili .
                                                jd - ubyło mi treningów z dziećmi. Tak jak przypuszczałam, kiedyś przyjdzie ten
                                                moment dla ich dobra.
                                                Tak więc tomek ma dwa razy w tygodniu klub, a raz ze mną. Tomek w grupie bardzo
                                                dobrze się zaaklimatyzował, jest najmłodszy i ma dobrego młodego trenera i
                                                doskonałą grupę.Bedzie mógł sie tam wykazać. Daria jako dziewczynka jeszcze nie
                                                chce obcej grupy i dobrze. Ona na wiosnę pokaże, musi je wszystkie skosić.
                                                Takie mam założenie i jak wszystko będzie sprzyjać,a wszystko sprzyja to
                                                przedstawię ci już inną darię.Darię waleczną, wiem , że ma na to zadatki i siłę
                                                i zaczyna chcieć i zaczyna lubieć tenis. Reszta należy do mnie. Wolę i ochotę
                                                mam, lubimy się z wzajemnością i mam wiarę, że doczekam się dwóch mistrzów.
                                                Piszę o tym, bo jest teraz okres wrożb andrzejkowych, a ten kto rządzi tymi
                                                wróżbami niech weżmie to pod uwagę.
                                                Tak dzieciaki jak i ja bardzo się staramy, więc wróżka niech weżmie to pod
                                                uwagę i w tym sezonie zaświeci nam chociaż mgiełkę światełka, chociaż cień
                                                swiatełka, chociaż promyczek światełka, że wysiłki dzieci nie idą na marne.
                                                Dużo by mówić o wosku, o formie wosku , który w dzień andzejkowy wytworzy
                                                umysł, a umysł to koń zaprzężony do bryczki ciała - tak powiedział Pielewin,
                                                który to wszystko ma w Małym palcu Buddy. Czytałeś Jerofiejewa , teraz czas na
                                                Pielewina.
                                                Akcja tej książki dzieje się w domu wariatów, ale zauważyłam , że dużo mądrych
                                                akcji umieszcza się teraz w domu wariatów. To chyba najbezpieczniejsze miejsce
                                                na ziemi , można z niego wyjść na wolność. Dialogi są tam typowo filozoficzne i
                                                jakie prawdziwe.
                                                "- Prosze mi odpowiedzieć na jedno pytanie - powiedzaił baron - Czego pan
                                                najbardziej pragmoe w życiu ?
                                                Długo zastanawiałam się co odpowiedzieć i nie mogłam się na nic zdobyć, gdy
                                                nagle odpowiedż pojawiła się jakoś sama.
                                                - Pragnę znależć swoje złote trofeum - odpowiedziałam
                                                - Świetnie ! pochwalił- A co to dla pani znaczy ?
                                                - Złote trofeum - odpowiedziałam to szczególny wzlot wyzwolonej myśli, który
                                                pozwala zobaczyć piękno życia.Wyrażam się zrozumiale ?
                                                - O , tak ! - powiedział baron - Gdybyż wszyscy potrafili wyrażać się tak
                                                zrozumiale i konkretnie. Jak pani osiągneła taką precyzję sformułowania ?
                                                - To z mojego snu - odrzekłam, a raczej z moich koszmarów."
                                                Czasami warto przeczytać nudną książkę by znależć coś dla siebie, takie
                                                rarytasiki, które mi się podobają. Dobrze sobie zdaję sprawę , że autor o czym
                                                innym myslał, a ja je przekształcam.
                                                Pielewin nie unika też tekstów pijańskich, ale uwielbia ssake i z tym ma też
                                                ciekawe perypetie.
                                                • Gość: jd Re: Balsam Kanaański IP: *.aster.pl / *.acn.pl 29.11.03, 22:08
                                                  Już jestem. Byłem pod Poznaniem wprawdzie nie w celu leczenia kolana, ale jakoś
                                                  się ono samo poprawiło.
                                                  Okropnie wyglądał upadek tego Austriaka, a gdy leżał aż płakać się chciało. Ale
                                                  zdaje się, że na szczęście ominęło go najgorsze.
                                                  W sprawie Tomka pamiętaj tylko że musisz być jako kierownik na jego finale
                                                  Wimbledonu (i załatwić tam moje kieszonkowe).
                                                  • oso1 Re: Balsam Kanaański 29.11.03, 22:15
                                                    Powracając do balsamów. Wczoraj wysmarowałem troszeczkę żołądeczek balsamikiem
                                                    9od wewnątrz) - dosłownie trzy kieliszki. Dodałem do nalewki karkumy. Powiem,
                                                    że paląca w przełyku, poza tym bierze tak samo. Dzisiaj łupałem pestki od
                                                    wiśni, bo mi w moich wynalazkach potrzebny jest posmak migdałowy (migdały tego
                                                    nie dadzą).
                                                  • Gość: rita Re: Balsam Kanaański IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 30.11.03, 17:45
                                                    oso - czy ty swoje wynalazki jeszcze z kimś degustujesz ?
                                                    pezerzuć sie na sake, ponoć dobre widzenia są ;)
                                                    jd - po cóż słowa jak na niebie błyszczą gwiazdy i łyk sake. Tak przed każdym
                                                    łykiem sake trzeba się uduchowić jak mówił Pielewin i wymyślali różne duchowe
                                                    zdania.
                                                    Dobrą zabawe sobie zrobili. Jeszcze nie piłam sake, a ponoć pije się na gorąco,
                                                    więc w zimowe dni powinni i w Polsce ją pić, cebula do tego i wszystkie afery
                                                    można po tym przetrwać.
                                                    Nie Andrzejkowałam z tego powodu nachodzi mnie melancholia. Ludzie dziś leczą
                                                    się piwem, widać po nich, że poszaleli. Zapach oddechów alkoholowych unosi się
                                                    w moim powietrzu. Mam sklep całkiem odkażony. Żadne wirusy długo w nim nie
                                                    przetrwają. Choć wydaje mi się , że dawniej Andrzejki były większym szaleństwem
                                                    i zdobywanie prowiantu na imprezę było też zabawą.
                                                    Ale trafiają się klinci, którzy mnie zaszokują swoim zachowaniem. Widać, że
                                                    klient zmęczony, po jakiś przejściach kupuje sobie piwko i papierosy i wszystko
                                                    byłoby normalne gdyby nie to, że wychodząc i prawie zamykając drzwi powiedział -
                                                    życze pani miłego dnia - powiedział to tak spokojnie, tak ciepło i zarazem z
                                                    nutką smutku. Zaciekawił mnie, pierwszy raz go widziałam ale czuć od niego
                                                    tajemniczość i jakieś problemy.
                                                    jd- będziesz miał wielki problem, jak widzisz w Olsztynie nad j. Krzywym w
                                                    lesie powstają korty Wimblendon, a coś obiecałeś w związku z Wimblendonem ;)))
                                                    Może też trybuny zrobią :) A całą okolicę nazwię Anglią :)


                                                  • Gość: rita Re: Balsam Kanaański IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 30.11.03, 20:31
                                                    świetnie , ze poszłeś na ugodę , myślałam , że będziesz twardy.
                                                    odlądam Idolka - pisenki latynoamerykańskie są fajne
                                                    u nas okropna mgła, mąż mówi, że to dobrze dla SLD bo mgła zakryje wszystkie
                                                    przekręty ;)(żart) i trochę będzie spokoju.
                                                    Wiesz, że Inka zmusiła manie do czytania Samotności w sieci i już na pierwszej
                                                    stronie zaczełam płakać - znów klienci będą sie o mnie martwić, żem taka smutna.
                                                    W przerwach może przejdę do Wiecha.
                                                  • Gość: rita Re: Balsam Kanaański IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 01.12.03, 20:25
                                                    Bądż twardy - Wiblendon będzie prawdziwy, bez podróbek. Dzisiaj miałam trening
                                                    i nie poznałam tomka. Jednak gra w grupie z tomka robi mężczyznę. Dziś wchodząc
                                                    na salę tomek trzyma sobie ręce w kieszeni jest taki pewien gry swojej i
                                                    zaskoczył mnie postawą zawodniczą, to już nie ten tomuś, to chłopak, którego
                                                    zaczynam się bać. Jeśli mnie trafi piłką, szczególnie ze smecza mogę zostać
                                                    plamą na podłodze. Już mu powiedziałam, żę trening będziemy mieć bez smeczy.
                                                    Ale daria nie gorsza, tyle , że musi mieć swój dzień, ma siłę i uderzenie tylko
                                                    jeszcze nie zdaje sobie z tego sprawy.
                                                    Wiesz , choroba mnie jakaś atakuję, walcze z nią, ledwo siedzę, mówią , że to
                                                    jakieś lumbago , skad to lumbago ?????????
                                                    Ledwo żyję, jeszcze tylko polopirynka i rzucę się do łózka
    • brzoza Re: Balsam Kanaański 02.12.03, 15:42
      Jeszcze troche i do was wróce. Na razie musze sie skupic na pracy (dużooo) i
      chorej rodzinie (i ja ledwie zipie).
      Wam tez zycze zdrowia (Rita- bo się Boga: Ty i choroba! Toż to nie uchodzi...)
      • Gość: rita Re: Balsam Kanaański IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 02.12.03, 19:32
        brzoza praca póżniej relaks i nie zapomnij o naszych koszulkach
        wcale nie jest lepiej, skontaktowałam się z lekarzem telefonicznie ,
        opowiedziałam o swoich dolegliwościach i mąż pojechał po recepty.
        To jest mój najlepszy sposób leczenie, by uniknąć rozbierania się, którego nie
        nawidzę.
        Zażywam Olfen-100, polopirynkę C i jak to się mówi bez zmian. Jestem bardzo
        śpiąca i dziś też nie posiedzę długo. Miałam trening na hali z darią, sam na
        sam.Jest coś w tenisie, ze w czasie gry o wszystkim zapominasz i jest tylko
        wielka radość z gry. Tak grałam z darią na długie piłki, bo trzeba wytkorzystać
        prawdziwy kort na długie piłki, czego nie można wykorzystać w sali i tak sobie
        odbijałyśmi i daria była zła na mnie.
        Mówi- pani jakoś dziwnie gra teraz - co jej odpowiadam i tłumaczę, nie dziwnie
        tylko po prostu przechodzisz o stopień wyżej w tenisie i zaczynasz uczyć się
        odbierać trudne piłki na dodatek z końca kortu. Teraz dopiero poczujesz
        satysfakcję gry w tenisa - tam wymiana piłek mocnych stanowi już twój sukces.
        I dziś było marnie, a jutro już lepiej, a póżniej będziesz mnie kosić. Treningi
        znów się nam zmieniły. Mam w poniedziałki i we wtorki, środy i piątki są
        klubowe. Może się uda darię namówić.
        A w lecie mecze, obozy i będe śledzić wyniki. Bardzo mi na tym zależy.
        A co do mojego lumbago, to nie jestem osamotniona, pokazał się klient po piwo i
        taki pokrzywiny, trzyma się za biodro, krzywi sie na twarzy, miny stroi - więc
        go pytam - co panu jest ?
        A on na to - podnosiłem telewizor , jak coś nie trzasło, tak do tej pory nie
        mogę ztego wyjść. To dobrze odpowiadam, ze trzało tam a nie trzasnął pan
        telewizorem. Taniej to pana wyjdzie, bo na lumbago dam panu lekarstwo, a
        drugiego telewizora pewnie by pan nie dostał.
        I wiesz, że wziął to lekarstwo, nawet cztery tabletki, może dlatego, że był z
        żoną i żona go namówiła po sprawdzeniu ulotki. Wydaje mi się , ze lumbago
        przechodzi, z tym że nie napewno.
          • Gość: rita Re: Balsam Kanaański IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 03.12.03, 20:59
            jd- nie przejmuj się brakiem czasu, będziesz miał czas to wstąpisz.
            Całkowicie to rozumię bo i mój mąż traci cierpliwość do mnie. Będę musiała
            zacząć udawać , że mi nie zależy na siadaniu przed monitorem, schodzić,
            wyłączać , włańczać, zajmować sie innymi sprawami, żeby tylko udawać, że
            komputer wogóle mnie nie interesuje.
            Do zdrowia dochodze , jest już ok, było, mineło , przeszlo, człowiek przez
            wszystko musi przejść. Jeszcze mi został chory pies do leczenia, ale i dla
            niego nie ma czasu
            Wieczorami jest tak mglisto, że nie widać domu naprzeciwko. Tak więc siedzenie
            w ciepłym domku jest najprzyjemniejsze.
            Czytam ta samotność w sieci, choć mam ogromne opory do tej ksiązki i
            stwierdzam, że nią rzucę. To nie jest książka dla internautów, oni to znają na
            pamięć i o wiele ciekawsze wydarzenia przezywają. Oczywiście, że rzucam nią ,
            już to nawet zrobiłam i zostałam bez ksiązki.
            Wiśniewski przesadził z alkoholem, tam bohaterzy non stop piją drinki jak nie
            taki to taki , nawet koniak ormiańki degustują, ogólnie rzecz biorąc piją tam
            miedzynarodowe trunki. Całe szczęście , ze nie ruszyli gorzkiejżoładkowej.
            jd- czy masz jakiś problem filozoficzny, który by można poruszyć, jeśli go nie
            masz to sama go znajdę. Życie bez problemów to zycie chyba nudne.
            brzoza - a jak tobie podoba się życie internetowe ? Ile on ci zabiera czasu i
            czy bardzo za nim tęsknisz jak gdzieś wyjeżdzasz ?
            Przeczytałam tą ksiażke i mam niesmak , zaczełam bardziej zajmować sie domem i
            chwyciłam się za zrobienie gorącego objadu, tak , żeby wszystkich zaskoczyć,
            żeby byli zadowoleni i co kiedy ucieszona mówię , że jest objad oni spokojnie
            twierdzą , że nie są głodni. Każdy sobie coś już podjadł i moje wysiłki poszły
            na marne, jedynie sałatka z selera zosatała ruszona. Z tego wniosek , nie warto
            sie poświęcać.
            • brzoza Re: Balsam Kanaański 03.12.03, 22:14
              rita - bardzo się ciesze, żes rzuciła tego Wisniewskiego. Juz kiedys w jakims
              naszym watku wyrażałam sie o nim - jest nieprawdziwy, sztuczny, napuszony,
              kreujacy rzeczywistośc na poły zdrodzona z własnych kompleksów, a w drugiej
              połowie pod publike, aby tylko się z książka dobrze sprzedaĆ. Tak go w kazdym
              razie odebrałam po rpzeczytaniu Samotności w siecie.
              Dobrze, ze zdrowiejesz. Moi dopiero zaczynaja. Najbardziej martwie się o Mame -
              80 lat, bajpasy, rozrusznik, kregoslup, i nie wiem co jeszcze, w ogóle taki
              fajny Mały Krasnal - jest przeziębiona. W zeszłym roku takie małe przeziebienie
              skończyło sie trzymiesięcznym zapaleniem płuc. A głównie dlatego, że nie mogła
              wyleżeć choroby, bo "musiała" robic pierogi na święta. W tym roku tez
              zapowiada, ze bezwzględnie bez jej pierogów święta sa niewazne. I nikt nie ma
              nią wpływu, ani ja, ani brat, ze o Ojcu, który mawia: "sami widziecie jak ja
              się męczę prze te prawie 60 lat", nie wspomnę.
              cdn - idę na chwil kilka, ale wróce...
              • Gość: rita Re: Balsam Kanaański IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 03.12.03, 22:29
                łapie się, że zaczynam krytykować bardziej niż chwalić, ale wyobrażsobie,
                wydaje mi sie , że treść tej książki jat tak banalna, że aż głupia, każdy
                siedzący w internecie coś takiego przeżywa i taka jest prawda, którą wszyscy
                się boją, dlatego się ciebie pytam, siedzisz już długo , jesteś obyta , że ta
                historia opisana jest normalna, nic szczególnego- szczególne to to , że facet
                umiał wydobyć erotyzm z niejm a nie zdał sobie sprawy, że życie jest bardziej
                skomplikowane i że nie trzeba jeżdzić po hotelach pić różne koktajle, żeby w
                inny ma swój sposób pewne sprawy odebrać. Patrząc na tą ksiązkę, to facet z
                tenatem strzelił dziesiątkę, kobiety płaczą, mężczyżni wzruszają sie - ale
                dlaczego , bo odbierają siebie. To takie proste gdzieś kliknąć i akcja idzie
                jeszcze ciekawsza niż w jego historyjkach. Miał pan sobie wyobrażnię i poszedł
                za nią i dzięki temu jest ta ksiązka i dobrze, bo ludzie musza być świadomi
                swoich czynów, albo ich uświadomić
                Twoja mama 80 lat , to tak jak moja teściowa, ale moja teściowa oprócz
                przypadłości , które już pisałam to ma sie świetnie, może dlatego , że ciągle
                stwarza sobie problemy i z nimi walczy - sama wszystko robi.
                A czy ty mamie dałaś zastrzyk przeciwgrypowy , moja teściowa dba i chodzi na
                taki zastrzyk, moze dlatego jej grypy nie są takie grożne.
                    • bpkw Re: Balsam Kanaański 03.12.03, 22:47
                      Problemy maja wszyscy. Ja ich osobiscie nie cierpie. Byc moze dlatego, ze nie
                      chca sie ode mnie odczepic. I jeszcze inna sprawa. Dajcie spokoj temu
                      Wisniewskiemu. Taki atak na nazwisko moze zrobic przykrosc, np. jakiemus
                      forumowiczowim który rowniez sie tak nazywa. Osobiscie znam jedna Wisniewska.
                      To fajna babka.
                        • bpkw Re: Balsam Kanaański 03.12.03, 22:57
                          Nawet nie czytalem jego ksiazek. Ale taki ad personam... . Rita. Ty
                          swoj "dlugi" nos to lepiej lokuj w innych sprawach, a nie w temacie tej
                          Wisniewskiej.
                          • brzoza Re: Balsam Kanaański 03.12.03, 23:09
                            Ok, bpkw - omijam nazwisko, mówie o tytule.
                            "samotnośc w sieci" byc może było ksiązka na topie 3 lata temu (albo dwa, nie
                            pamietam dokąłdnie, kiedy to sie ukazalo). Ale i wtedy moje odczuwanie
                            internetu było inne, niz Autora. Ale cóż - non disputandum ets. O gustach nie
                            dyskutujemy.
                            rita - pytałas o mój stosunek do internetu. Powiem szczerze: jest powazny. Bywa
                            ze, jak przez ostatnie dni, że zaglądałam do komputera wyłącznie zawodowo. Do
                            internetu tez. Wtedy był narzędziem pracy, oknem na świat, medium, gazetą,
                            nosnikiem informacji itd.
                            Ale wciąz tęskniłam za tym internetem, który jest mi najbardziej bliski. Za
                            rozmowami z Wami, z innymi przyjaciółmi, za kontaktem pozarealnym, ale
                            rzeczywistym. Za tym klimatem, nieuchywtnym, nizdefiniowanym i niepowtarzalnym
                            naszych tutaj spotkań. Może ktos nazwać to uzaleznieniem. Niech tam. Dla mnie
                            jednak nie jest to żadne uzaleznieie, ale po prostu nowa jakość zycia, która
                            jest nam szczęśliwie dana i na która jakimś szczęśliwym fuksem załapalismy sie
                            jeszcze.
                            rita - mnie internet i możliwośc kontaktu z takimi ludźmi jak Ty, jak
                            Olsztyniacy, i jak inni bliscy duchem i myślą cieszy chyba bardziej, niż
                            wynalazek pralki czy telewizora (żartuję).
                            A miłośc przez internet - na pewno jest mozliwa, i to jeszcze bardziej
                            nabrzmiała emocjami, niż ta w Samotności. Tylko że - moim zdaniem -
                            prawdziwsza...

                            Ale się rozgadałammm
                            • Gość: jd Re: Balsam Kanaański IP: *.aster.pl / *.acn.pl 04.12.03, 09:14
                              Brzozo, oczywiście, że mam mnożące się i dzielące problemy, ale przez
                              dziesięciolecia ich przyfruwania nauczyłem się trzymać je za twarz, między
                              innymi metodą Marka A. Ty to dopiero musisz nie mieć problemów.
                              Rita, proszę bardzo z jakimś problemikiem: czy świat istnieje? Ten problem
                              postawiła filozofia nowożytna; według licznych opinii jest dosyć głupkowaty,
                              ale według innych opinii absolutnie zasadniczy, a w dodatku nierozwiązywalny.
                              A w sprawie Wiśniewskich i miłości:

                              Żyli w pałacu hrabia z hrabiną
                              On zwał się Rodryg, ona – Franczeska
                              A w drugim domu, za ich meliną
                              Mieszkała sobie jedna Wiśniewska.
                              • Gość: rita Re: Balsam Kanaański IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 04.12.03, 21:03
                                tak brzoza - myślę , ze nadajemy na jednych falach.
                                Czy świat istnieje - stawia pytanie jd , świetne pytanie, tylko o który świat
                                się pytasz jd ?
                                W pewnej piosence śpiewa się o dwóch światach (są dwa światy i nas dwoje), a
                                mnie się wydaje, że jest niskończona liczba światów.
                                Od czego zaczniemy robić ze światów problemy ?
                                To że istnieje , to pewniak, bo my istniejemy.
                                A taki aforyzm wpadł mi w ręke, może taka skromna dedykacja od Mikołaja:
                                " Filozofia daje klucze dorobione do różnych drzwi, tylko nie do tych, którymi
                                wyjść może słońce" - dlaczego ?
                                a dla brzozy :
                                "Górskie strumyki hałasują głośniej, niż szemrzą wielkomiejskie kanały, a
                                jednak te miałyby więcej do opowiadania" - prawda ?
                                Ale musze wam sie pochwalić nową ksiązką, pełne zaskoczenie, nic z niej nie
                                rozumię ale bardzo mi się podoba - Adolf Nowaczyński - Małpie zwierciadło -
                                wybór pism satyrycznych , przypuszczam, że to coś politycznego.
                                To co sobie wyczytuję jest fantastyczne
                                " Fantazję, ukochana pani, można uwieść, ale zgwałcić i pohańbić jej nie
                                można" - wniosek: kiedy fantazjemy nie krzywdzimy jej, zacznę kochać fantazję,
                                zresztą Lem już od dawna ją pokochał.
                                Ale za czym przejdziemy do światów to trochę mam kłopoty z istnieniem. Istnieje
                                człowiek, pies, mrówka, muszka, drzewo, kwiatuszek, krzeslo , gwiazdy, piasek.
                                Wszystko to istnieje. Więc istnieje świat. Jedna by istniał świat muszi sie
                                składać z tych elementów. Kupka piasku składa sie z ziarenek piasku.
                                jd- nie jestem głupia. Armia napoleońska w ogole nie byłaby armią gdybu jej
                                żołmierze istnieli w różnych stuleciach i byli rozproszenie po całej galaktyce.
                                Musi być pewna całość czyli czas i miejsce.
                                Czy są jeszcze inne zagadki istnienia ? - czy czas i miejsce mogą istnieć bez
                                istnienia ?
                                Mój dowód istnienia jest taki : ja jestem, ty jesteś , on, ona, ono jest,
                                my jesteśmy , wy jesteście , oni istnieją
                                Może trochę odbiegam od dowodu Arystotelesa ale jest zbliżony.
                                Ale czy Św. Mikołaj istnieje, czy to co umarło istnieje ?
                                Zaczyna się problem, jak tylko zacznę o tym myśleć. Czy mój zjedzony objad
                                istnieje ?
                                Uuuuuuu , ale problem, już widzę , ze istnienie , a istnienie to nie to samo.
                                Straszne pogmatwane jest to istnienie. Bo jeżeli ja sobie cokolwiek wyobrażę
                                tzn , że to istnieje ? Czy to czasmi nie jest węzeł gordyjski ???????