Mam dziwięciomiesięczną córeczkę. Wychowuję ją sama i jestem jedyną
żywicielką naszej małej rodzinki (nie pobieram zasiłków, jak na razie nie mam
jeszcze siły złożyć wniosku o alimenty).
Mała od 5 miesiąca chodzi do żłobka w Poznaniu, ale ja pracuję pod Poznaniem.
Mam tu stałą pracę od kilku lat. Biorąc pod uwagę oszczędności (dojazdy,
tańszy o 100zł żłobek) postanowiłam przeprowadzić się do miasta, w którym
pracuję. Wszystko załatwione, mieszkanko mam od września... tylko jeden
problem. NIE CHCĄ MI MAŁEJ PRZYJĄĆ DO ŻŁOBKA!!! Powód - brak miejsc. Nie
pomaga, że jestem samotną matką, że nie mam wyjścia.
Czy ktoś zna jakieś przepisy, dzięki którym udałoby się ich "przymusić" do
przyjęcia małej? Jestem zdesperowana już

)