Wulgaryzmy łóżkowe

IP: 213.77.27.* 22.11.02, 13:42
Moi Mili!

Tedi wszczął już tę kwestię w wątku "Pytanie do Pań i Panów", jednak nie
spotkał się on z należytym odzewem, być może ze względu na niewiele mówiący
tytuł. Dlatego tym razem ja podnoszę temat świnuszenia, czyni lżenia partnera
w sytuacjach jawnie seksualnych. Zapraszam serdecznie do dyskusji!

Szalony Kucharz
    • Gość: Kobalt Re: Wulgaryzmy łóżkowe IP: *.acn.waw.pl 22.11.02, 13:46
      Z całym szacunkiem dla tych z Państwa którzy lubią sobie nawrzucać w trakcie
      sesji miłosnej, ja pragnę zachować czystość języka w tej podniosłej chwili, a w
      ogóle milczenie w trakcie aktu miłosnego jest złotem. Mowa srebrem, a
      wulgaryzmy brązem.
      • Gość: siteczko Re: Wulgaryzmy łóżkowe IP: *.acn.pl / 10.71.1.* 22.11.02, 18:01
        Mnie nie pociąga. Ale jak wielokrotnie wspominałam, nie mam żadnych
        doświadczeń seksualnych, więc "tylko z treści moich fantazji mogę wnioskować,
        co mnie podnieca".
        @ Olivvka - zgadzam się, że nie ma dobrego sposobu mówienia o tych sprawach
        (przeczytajcie "Pieśń o mowie naszej" Boya-Żeleńskiego). Ale wulgaryzacja to
        też ślepa uliczka, bo wtedy seks spychany jest w tęże sferę wulgarności. A
        seks to nie tylko nacechowane tą nienegatywnie wartościowaną pikanterią
        zabawy, ale i coś głęboko intymnego i czułego między głęboko kochającymi się
        ludźmi.
        A prywatnie na członek mówię marcheweczka... ;))) Moim zdaniem bardzo ładne
        określenie.
      • kalina79 nie zgadzam się 24.11.02, 20:19
        Gość portalu: Kobalt napisał:

        > Z całym szacunkiem dla tych z Państwa którzy lubią sobie nawrzucać w trakcie
        > sesji miłosnej, ja pragnę zachować czystość języka w tej podniosłej chwili, a
        w
        >
        > ogóle milczenie w trakcie aktu miłosnego jest złotem. Mowa srebrem, a
        > wulgaryzmy brązem.

        Podniosła chwila? :))) Jestem ciekawa, jak ją celebrujesz? Włączasz hymn
        państwowy "w trakcie"? :)) Oczywiście nie namawiam Cię na stosowanie wulgarnego
        języka, bo nie każdemu to odpowiada. Na większość kobiet jednak, bardzo
        podniecająco działa słowo, namietny szept, gorące wyznanie, intymny komplement.
        Milczenie w czasie aktu jest dla mnie nienaturalne. Skoro rozmawiam w innych
        sytuacjach, lubię usłyszeć coś w czasie kiedy się kocham. Takie uporczywe
        milczenie odbieram jako objaw jakiejś dziwnej KONCENTRACJI NA RUCHACH
        FRYKCYJNYCH. Wolę gdy ruchy i język mówiony są wtedy spontaniczne.
    • olivvka Re: Wulgaryzmy łóżkowe 22.11.02, 13:59
      Gość portalu: Szalony Kucharz napisał:

      > Moi Mili!
      >
      > Tedi wszczął już tę kwestię w wątku "Pytanie do Pań i Panów", jednak nie
      > spotkał się on z należytym odzewem, być może ze względu na niewiele mówiący
      > tytuł. Dlatego tym razem ja podnoszę temat świnuszenia, czyni lżenia partnera
      > w sytuacjach jawnie seksualnych. Zapraszam serdecznie do dyskusji!
      >
      > Szalony Kucharz


      No coż, pewnie ujde po raz wtory za rozpasaną seksualnie kobietę, albo nawet za
      niegodną miana kobiety, ale wulgaryzmy w łóżku sprawiają mi satysfakcję i
      dodają pieprzyka samemu aktowi seksualnemu. I bez bicia przyznaje, ze lubie
      dosadne określenia, bowiem uwazam, ze terminologia zwiazana chocby z anatomią
      narządow plciowych, zarowno kobiecych jak i meskich, jest co najmniej
      niefortunna. Jak to brzmi: łechtaczka, członek, prącie, wargi sromowe? Co
      najmniej idiotycznie wg mnie. Nazywanie lechtaczki perelka czy guziczkiem brzmi
      natomiast jak z taniego Harlequina. Nie jestem wulgarną osobą, ale w tych
      momentach lubie inne okreslenia na te czesci ciala jak i na sam akt plciowy.
      Zreszta: seks jest sam w sobie (przynajmniej ten nie pod koldrą i nie przy
      zgaszonym swietle) nieco wulgarny, wiec nie widze niczego niestosownego w
      uzywaniu wulgaryzmow w lozku, oczywiscie przy obopolnej zgodzie obojga
      partnerow.

      pozdrawiam
      olivvka
      • neon-b Re: Wulgaryzmy łóżkowe 22.11.02, 23:15

        > niefortunna. Jak to brzmi: łechtaczka, członek, prącie, wargi sromowe? Co
        > najmniej idiotycznie wg mnie. Nazywanie lechtaczki perelka czy guziczkiem brzmi
        >
        > natomiast jak z taniego Harlequina. Nie jestem wulgarną osobą, ale w tych
        > momentach lubie inne okreslenia na te czesci ciala jak i na sam akt plciowy.
        > Zreszta: seks jest sam w sobie (przynajmniej ten nie pod koldrą i nie przy
        > zgaszonym swietle) nieco wulgarny, wiec nie widze niczego niestosownego w
        > uzywaniu wulgaryzmow w lozku, oczywiscie przy obopolnej zgodzie obojga
        > partnerow.
        >
        > pozdrawiam
        > olivvka

        Hmm... Mysle Oliwko, ze masz racje. Ciezko jest znalezc cos odpowiednigo w jez polskim, co nie byloby smieszne, lub wulgarne. Tak wiec trudno bedzie zapewne o jednoznaczne odpowiedzi, bo niekiedy ludzie uzywaja wulgaryzmow z braku lepszej alternatywy. Mysle, ze pod tym wzgledem jez polski jest jednak stosunkowo ubogi. Zycie nie bajka ;-) Trzeba sobie jakos radzic. Ja zazwyczaj milcze, ale mysle, ze to nie jest dobre rozwiazanie i z checia bym sobie poswintuszyl;)

        Buziaki :-)
        N.
    • Gość: Tedi Re: Wulgaryzmy łóżkowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.02, 15:25
      Dzięki Szalony Kucharzu za uruchomienie wątku pod nowym tytułem.

      Wspominałem już, że sex jest swego rodzaju grą i to już zależy od aktorów czy
      decydują się na daną konwencję, styl. Na pewno aktorzy muszą się dobrze znać i
      grać ze sobą w niejednym przedstawieniu. Bardzo to lubimy z żoną i ona dobrze
      wie, gdy zwracam się do niej Dziwko, to jest w tym pełnia szacunku i miłości. A
      zwracamy się tak do siebie nie tylko w szale uniesień łóżkowych. To jest
      konwencja, która, w naszym wypadku, jest bardzo podniecająca.

      Oliwko, nie zgadzam się z Tobą, że sex jest wulgarny i nieważne czy kryjemy się
      pod kołdrą, czy też zapalamy wszystkie światła. To my, nasze uczucia do drugiej
      osoby tworzą te chwile wzniosłymi, dlatego też my go tworzymy pięknym lub
      oszpecamy go. I nie język czy zapalone światło, czy też najwieksze swawole
      czynią go wulgarnym, a jedynie nasze umysły. Traktownie drugiej osoby
      instrumentalnie - to jest wulgarne.

      Pozdrawiam
      Tedi
      • olivvka Re: Wulgaryzmy łóżkowe 22.11.02, 16:12
        Gość portalu: Tedi napisał:

        > Dzięki Szalony Kucharzu za uruchomienie wątku pod nowym tytułem.
        >
        > Wspominałem już, że sex jest swego rodzaju grą i to już zależy od aktorów czy
        > decydują się na daną konwencję, styl. Na pewno aktorzy muszą się dobrze znać
        i
        > grać ze sobą w niejednym przedstawieniu. Bardzo to lubimy z żoną i ona dobrze
        > wie, gdy zwracam się do niej Dziwko, to jest w tym pełnia szacunku i miłości.
        A
        >
        > zwracamy się tak do siebie nie tylko w szale uniesień łóżkowych. To jest
        > konwencja, która, w naszym wypadku, jest bardzo podniecająca.
        >
        > Oliwko, nie zgadzam się z Tobą, że sex jest wulgarny i nieważne czy kryjemy
        się
        >
        > pod kołdrą, czy też zapalamy wszystkie światła. To my, nasze uczucia do
        drugiej
        >
        > osoby tworzą te chwile wzniosłymi, dlatego też my go tworzymy pięknym lub
        > oszpecamy go. I nie język czy zapalone światło, czy też najwieksze swawole
        > czynią go wulgarnym, a jedynie nasze umysły. Traktownie drugiej osoby
        > instrumentalnie - to jest wulgarne.
        >
        > Pozdrawiam
        > Tedi

        Tedi,
        Być może trochę nieforutunnie użyłam tego określenia w odniesieniu do całego
        seksu. Na myśli miałam jednak to, że niektóre zachowania seksualne trącą nieco
        wulgaryzmem, bo czymże innym jest np. odgrywanie aktu gwałtu, pożniżanie
        partnera czy partnerki (podczas zabaw sado-masochistycznych)? Często w seksie
        jednak partnera traktuje się instrumentalnie, choćby podczas np. układów
        grupowych (np. typu gangbang). Czy nigdy nie miałeś ochoty właśnie na taki
        nieco wulgarny seks odarty z uczucia, a jedynie mający zaspokoić twe chucie?
        Nie wierzę że nie. Albo to ja jestem zupełnie odarta z romantyzmu :-)))

        pozdrawiam
        olivvka :-)))
        • Gość: Nemo Re: Wulgaryzmy łóżkowe IP: 128.192.84.* 22.11.02, 17:07
          Hej Oliwko!
          Jeszcze cholera nie odpaowiedzialem Ci na 1wszy watek,ktory dyskutowalismy a
          juz sie angazuje w kolejny...:-)
          Ale tym razem wcale nie zamierzam Cie besztac :-) Ja tez uwazam, ze czasem milo
          jest sie po prostu sie "rznac" w lozku i jest to bardzo sympatyczne. Jako ze
          nie mam zadnych doswiadzczen gangbang to moge sie powolywac tylko na swoje
          malzenskie doswiadczenia :-). I faktycznie lubimy to czasami zrobic na ostro,
          gleboko i mocno :-). I jest EXTRA! Wlasnie w ten sposob zmajstrowalismy naszego
          syneczka (6m), takze swiadczy to wysokiej takiego stosunku, jako ze synek jest
          sliczny i jak rydz. Przypuszczam, ze moze zakres i natezenie naszych
          wulgarnosci jest zdecydowanie mniejsze w porownaniu do Waszych no ale ja juz
          takich skrajnych wulgaryzmow nie lubie. Zreszta moze nie mam racji (co do
          Twoich wulgaryzmow :-))... Ale powiem Ci Oliwko, ze zyczylbym Ci serdecznie
          troszke romantyzmu w Twoim zwiazku i lozku. Zdroworozsadkowo patrzac to dobrze
          jest mieszac rozne gatunki zamiast trwac przy jednej potrawie-wtedy lepiej to
          smakuje. Prawda, Kucharzu?! :-) Ale moze zle Cie odczytalem Twoj obraz?
          No nic, pozdrawiam serdecznie!
          Kucharza rowniez!
          Kapitan Zeglugi Wielkiej, nad-i podwodnej-Nemo
          • Gość: Nemo Re: Wulgaryzmy łóżkowe IP: 128.192.84.* 22.11.02, 17:09
            przepraszam za bledy: wypadly mi ze 2 wyrazy...
            Nemo
            • nothingmore Re: Wulgaryzmy łóżkowe 22.11.02, 17:18
              Oj Nemo,

              używanie wulgaryzmów w łożu dodaje pikanterii. Zupełnie tak jak potrawom.
              Czasem mamy ochote na coś łagodnego, słodkiego, a czasem... :-)))
              Lubie chwile ostrego seksu, lubię słuchać jak mój partner lży mnie a ja jego.
              Uwielbiam kiedy mówi do mnie czule, delikatnie pieści moje ciało.
              I za każdym razem mówimy sobie KOCHAM CIĘ.
              • Gość: Nemo Re: Wulgaryzmy łóżkowe IP: 128.192.84.* 22.11.02, 17:30
                Ok, zapomnialem dodac ze my sie nie lzymy a raczej mowimy co sobie (z)
                robimy...:-)))
                Nemo
          • olivvka Re: Wulgaryzmy łóżkowe 25.11.02, 09:02
            Gość portalu: Nemo napisał:

            > Hej Oliwko!
            > Jeszcze cholera nie odpaowiedzialem Ci na 1wszy watek,ktory dyskutowalismy a
            > juz sie angazuje w kolejny...:-)
            > Ale tym razem wcale nie zamierzam Cie besztac :-) Ja tez uwazam, ze czasem
            milo
            >
            > jest sie po prostu sie "rznac" w lozku i jest to bardzo sympatyczne. Jako ze
            > nie mam zadnych doswiadzczen gangbang to moge sie powolywac tylko na swoje
            > malzenskie doswiadczenia :-). I faktycznie lubimy to czasami zrobic na ostro,
            > gleboko i mocno :-). I jest EXTRA! Wlasnie w ten sposob zmajstrowalismy
            naszego
            >
            > syneczka (6m), takze swiadczy to wysokiej takiego stosunku, jako ze synek
            jest
            > sliczny i jak rydz. Przypuszczam, ze moze zakres i natezenie naszych
            > wulgarnosci jest zdecydowanie mniejsze w porownaniu do Waszych no ale ja juz
            > takich skrajnych wulgaryzmow nie lubie. Zreszta moze nie mam racji (co do
            > Twoich wulgaryzmow :-))... Ale powiem Ci Oliwko, ze zyczylbym Ci serdecznie
            > troszke romantyzmu w Twoim zwiazku i lozku. Zdroworozsadkowo patrzac to
            dobrze
            > jest mieszac rozne gatunki zamiast trwac przy jednej potrawie-wtedy lepiej to
            > smakuje. Prawda, Kucharzu?! :-) Ale moze zle Cie odczytalem Twoj obraz?
            > No nic, pozdrawiam serdecznie!
            > Kucharza rowniez!
            > Kapitan Zeglugi Wielkiej, nad-i podwodnej-Nemo


            Witaj Nemo,
            Wyjąłeś mi to niemal z ust (ale to zabrzmiało :-))) ): "Zdroworozsadkowo
            >patrzac to dobrze
            > jest mieszac rozne gatunki zamiast trwac przy jednej potrawie-wtedy lepiej to
            > smakuje"
            Tak też właśnie uważam. I przyznaję, że potrafię być także romantyczną kobietą
            w sytuacjach, które tego wymagają.

            pozdrawiam
            olivvka
    • Gość: Szalony Kucharz Czym właściwie jest wulgarność? IP: 213.77.27.* 22.11.02, 18:41
      Szanowna Olivvko, drogi Tedi, mój Kapitanie!

      Łaciński źródłosłów słowa „wulgarny” odsyła nas do polskich
      odpowiedników „pospolity, zwyczajny”. Seks przeto jest wulgarny – przecież w
      jakiejś tam postaci uprawiają go wszystkie formy życia, które reprodukcję swą
      oparły na dymorfizmie płciowym. Lecz idąc dalej tym tropem żadną miarą nie
      dałoby powiedzieć się o Was, że uprawiacie zwyczajną miłość. Madame Olivvka
      pyta: „czymże innym (jak nie wulgaryzmem – przyp. Sz.K.) jest np. odgrywanie
      aktu gwałtu, poniżanie partnera czy partnerki (podczas zabaw sado-
      masochistycznych)?” Ja odpowiadam przepyszną frajdą, jeżeli tylko wszyscy jej
      uczestnicy świadomie i z ochotą podjęli te gry. Każde z Was ma swoje
      niecodzienne upodobania i tak trzymać! Ale wróćmy do tematu – chodzi przecież o
      świntuszenie.

      Czy nie wydaje Wam się, kochani, że słownik erotyzmów j(zarówno tych
      poetyckich, jak i godnych knajaka) języka polskiego jest nieco zbyt ubogi. Z
      jednej strony mamy medyczne określenia rodem z „Psychopatia sexualis” Crafta-
      Ebinga, a z drugiej infantylne guziczki, mufeczki, i tym podobne milutkie
      zwierzątka. Ja mam naprawdę duże kłopoty przy tłumaczeniach (np. obfitującej w
      dosadne słownictwo „Barbary”) z zastąpieniem rodzimym odpowiednikiem takiej na
      przykład „slut”. Czy istnieje w naszej mowie tak silnie nasycone ładunkiem
      erotycznym określenie „łatwej kobiety”? Żongluję
      nieustannie „kurewkami”, „mewkami”, „zdzirami”, „ladacznicami”, „wywłokami”, „la
      mpucerami” i „raszplami”, ale to wciąż nie to – pejoratywny wydźwięk tych
      wyrażeń jest chyba zbyt mocny. (Zresztą chyba w ogóle w naszej kulturze zbytni
      nacisk kładzie się na destruktywną, negatywną i naprawdę poniżającą stronę
      cielesnego obcowania ludzi). Nie wspomnę już o niedających się odtworzyć na
      gruncie jęz. polskiego śmiałych złożeniach
      typu „cumqueen”, „painslut”, „fistfucker”, czy wspomniany już przez
      Olivvkę „gangbang”.

      A może przytoczycie tu nieco używanych wobec siebie wyzwisk (nie naciskam), tak
      abym mógł wzbogacić jeszcze bardziej mój przekład.

      Pozdrawiam serdecznie „nieromantyczną” Olivvkę, szczęśliwie żonatego z
      niepozorną diablicą Tediego, kpt. Nemo i jego sześciometrowego synka ;-)

      Szalony Kucharz
      • Gość: Nemo Re: Czym właściwie jest wulgarność? IP: 128.192.84.* 22.11.02, 20:29
        Kucharzu!
        Moj synek ma 6 miesiecy a nie 6 metrow! :-))))
        Zgadzam sie z Toba absolutnie, ze niestety polski slownik erotyczny jest bardzo
        ubogi i opiera sie albo na medycznych albo na rynsztokowych sformuowaniach. I
        faktycznie dla mnie tez niektore angielskie rzeczowniki czy przymiotniki brzmia
        o wiele bardziej trafniej i tez mam klopoty z precyzyjnym ich przetlumaczeniem
        na "nasze". A generalnie nasz jezyk ojczysty jest bardzo bogaty i rozbudowany-
        tylko dlaczego akurat kuleje akurat w tej dziedzinie?! Ale to nawet jeszcze
        pikatniej podniecac sie w lozku po angielsku...:-))))
        Nemo
        PS. Kucharzu, powiedz prosze czy Twoj nick ma cokolwiek wspolnego z tym
        zawodem ? Wyprzedzam Twoje pytanie i nie, nie plywam na okretach
        podwodnych...Ale uwielbiam wode pod wszelkmi postaciami i ksiazki rozbudzajace
        wyobraznie.
        • Gość: Szalony Kucharz Tak, jestem zawodowym szaleńcem! ;-) IP: 213.77.27.* 22.11.02, 21:50
          Nemo napisał:

          > PS. Kucharzu, powiedz prosze czy Twoj nick ma cokolwiek wspolnego z tym
          > zawodem ? Wyprzedzam Twoje pytanie i nie, nie plywam na okretach

          A Kucharzem, ściślej mówiąc piekarzem-cukiernikiem, jestem z zamiłowania.

          Nasze językowe ubóstwo erotyczne to symptom ogólnego seksualnego niedostatku
          Polaków. Gdzież nam równać naszą zbereźną literaturę do przepotężnej tradycji
          wulgarnych Anglosasów i romantycznych Francuzów! Brakuje nam niestety miłosnej
          kultury: pokutuje wciąż hipokrytyczna moralność seksualna, nakazująca w każdej
          swobodniejszej kobiecie widzieć kurwę, a w takimż mężczyźnie zboczeńca; nie
          istnieją prawie żadne instytucjonalno-organizacyjne czy czysto komercyjne ramy
          kultury ciała na miarę krajów Zachodu; seks nadal jeszcze traktowany jest jako
          swoista ludzka przypadłość. "Tobie nic tylko dupy w głowie" - słyszy się
          niejednokrotnie, tak jakby myślenie o dupie Maryni nie miało żadnej większej
          wartości. A tymczasem to właśnie nieuleczalni zbereźnicy, bezwstydne
          ladacznice, seksualni aktywiści i aktywistki najprzeróżniejszych orientacji
          swoimi dokonaniami wzbogacili tak bardzo kulturę erotomiłosną "Zachodu". Czy
          istnieje chociaż jedna polska postać (pomijając Signorę Olivvkę, ma się
          rozumieć :-)))) dorównująca chociaż wpływem na kulturę płciową takim tuzom jak
          D.A.F. de Sade, Henry Miller, Xaviera Hollander, że rzucę tak tylko bezładnie?
          Nie wydaje mi się - biedny Andrzej Rodan wciąż nie może wydać drugiej
          części "Historii erotyki" i zepchnięty został na literacki margines. Muszę coś
          z tym zrobić! ;-)

          Nie ma się więc co dziwić, że nie potrafimy nazywać różnych "łóżkowych" rzeczy
          różnobarwnymi imionami, skoro w seksualnej biedzie naszej nawet przez myśl
          niekiedy nie przejdzie, że można robić "to", w ten czy inny sposób. Ileż na
          przykład na tym Forum pokutuje mitów i zabobonów. Spotkałem się na przykład z
          wypowiedzią niejakiego "doktora" na temat seksu analnego. Otóż "ekspert" ten
          twierdził, że bardzo silne zwieracze wewnątrz odbytnicy (!) trzymają kał z dala
          od analnego "pola gry". Nawet się mu w atlas anatomiczny nie chciało zajrzeć...

          Szalony Kucharz

          PS. Po raz drugi piszę ten post, parę myśli mi umknęło, więc może być nieco
          chaotyczny, za co przepraszam i skłonny jestem wyjaśnić, jeśli zajdzie taka
          potrzeba.
          • neon-b Re: Tak, jestem zawodowym szaleńcem! ;-) 22.11.02, 23:20
            Well...
            Kucharzu coz mozna o Tobie powiedziec - Kucharz the best ;-)
            Pozdrowionka,
            N.
    • Gość: Tedi Re: Wulgaryzmy łóżkowe IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 23.11.02, 00:49
      Witam ponownie Ciebie Olivvko, naszego Kapitana i Kucharza

      Co do bogactwa słownictwa i kłopotów tłumaczy oraz niedostatku rodzimej
      literatury zwiazanej ze sferą intymną naszej egzystencji, to nic nie jesteśmy
      tu orginalni. Dlatego wolimy często z mą małżonką w stronę "wulgaryzmów" (przy
      czym tak ich nie odbieramy, przypominam, że to teatr) się uciekać, gdyż
      śmiesznymi są właśnie te zwierzątka i inne artykuły biurowe czy rzemieślnicze,
      a tym bardziej medyczne określenia. Zdecydowanie wolę mieć pieszczonego kutasa
      niż prącie (bryyy). A zatem może poprośmy naszych forumowiczów o podanie
      określeń zarówno narządów, jak i samego aktu. Niech wykażą się nasi dzieli
      specjaliści. Może być wesoło i pouczająco.
      Kidyś Leśmian ślicznie nazwał sutki - soczystki. To w dużej mierze rzec
      wyobraźni i inwencji językowej, a nie jest to łatwa sztuka. Leśmian generalnie
      był w inwencji językowej wyjątkiem. Ciekawe może okazać się słownictwo
      regionalne - patrz krakowska pyta.

      Pozdrawiam
      Tedi
      • Gość: siteczko Re: Wulgaryzmy łóżkowe IP: *.acn.pl / 10.71.1.* 23.11.02, 14:43
        Co do określeń...
        Pisałam trochę powyżej: marcheweczka.
        • kalina79 słownik kaliny- zbyt intymne 24.11.02, 20:35
          Bardzo fajne jest "dorabianie się" wspólnego słownika erotycznego kochanków. W
          moim związku jest on dość rozbudowany i zaleznie od apetytu (łagodny, albo
          ostrzej przyprawiony sex)sięgamy po różne słowa i zwroty. Część wyrażen jest
          niewinna, infantylna nieraz, a część dość pikantna i perwersyjna. Nie mamy
          jednej nazwy na określanie intymnych części ciała.

          Sa jednak wyrazy, które mnie rażą i których nie lubię i nie używam. Np. bzykać.
          To słowo mnie okropnie irytuje, chyba tak bardzo, że wolałabym medyczną
          kopulację od entomologicznego bzykania. A was jakieś słowa irytują?

          Podoba mi się średniowieczna nazwa piersi... drażniątka. :-)
          • Gość: siteczko Re: słownik kaliny- zbyt intymne IP: *.acn.pl / 10.71.1.* 24.11.02, 20:55
            Też nienawidzę słowa "bzykać", kojarzy mi się z takim absolutnie rozrywkowym i
            bezmyślnym podejściem do seksu. Sama nie lubię określeń wulgarnych, ale ja
            ogólnie staram się nie używać brzydkich słów. Cholerami i dupami rzucam gęsto,
            jak jestem wściekła, ale kurwami nie... ;))
            Nieraz mnie irytują określenia, powiedziałabym, infantylne. Np. myszka,
            ptaszek... (co tej zoologii tyle ;))
            Co do drażniąt - był taki wiersz Morsztyna (Jana Andrzeja) pod tytułem,
            bodajże, "Jabłka". :)
            • Gość: Nemo Re: słownik kaliny- zbyt intymne IP: 128.192.84.* 25.11.02, 16:25
              W takim razie juz rezygnuje z "bzykania" zeby Was nie irytowac wiecej... :-)
              Nemo
Pełna wersja