Dodaj do ulubionych

Zły dzień!

18.04.07, 20:32
Pominę fakt,że 3 dzień jestem chora i mam gorączkę oraz,że moje dziecko ma
alergię(nie wiem jeszcze na co)oraz,że zamartwiam się z powodu złych wyników.
Jakby tego było mało moja córka w następstwie "wariowania" spadła z kanapy
prosto na drewniane łóżeczko dla lalek.Efek-pełno krwi,rozcięte u góry nad
zębami(w środku)oraz krwiaczek w buzi na policzku tak,że siniak przebija aż
na stronę zewnętrzną.Niby nic jej nie będzie,a mi się chce płakać!Przecież
byłam w pokoju,na tej samej kanapie co ona.Nie wiem jak ona to zrobiła,że
spadła?Nie mam już siły na to wszystko!Oczywiście pomocy znikąd,bo jak ja
jestem chora,to choćby na czterech ale muszę wszystko zrobić sama!Każdy ma
mnie w nosie.Każdy twierdzi,że ja to choćby nie wiem co,dam sobie radę i
znajdę siłę.A ja zamiast się położyć i wszystko olać,to łażę,odkurzam,zmywam
itd.Nawet pojechałam z Zosią rano do dontysty(bo wizytę miała wyznaczoną)choć
myślałam,że umrę po drodze!I tak sobie myślę-jak człowiek ciężko zachoruje to
koniec!Nie ma chętnych do pomocy,co za życie!
Obserwuj wątek
    • 74l Re: Zły dzień! 18.04.07, 21:01
      Anik, cóż mogę Ci powiedzieć, jestem w podobnej sytuacji,kiedy coś się
      dzieje,jest mi żle , dzieci chore,ja mam okres,leje ,wieje,też byłam dzisiaj z
      jaskiem u dentysty, -też jestem z tym wszystkim sama.Wiem,że jedynie mogę
      liczyć na męża.Kiedy naprawdę jest żle- on bierze urlop.
      Ale tego urlopu też nie może brać bez końca
      A wszyscy pozostali? Też uważają,że sobie poradzę, i radzę sobie.
      Piję kawę, zwlekam się z łóżka,i działam.Czasami tylko jestem mniej cierpliwa
      dla dzieci,pokrzykuję na nie, i wtedy jest mi smutno
      Przytulam Cię
      Jakbyś chciała pogadać , kiedy mała już uśnie , i nie obawiasz się mnie(DDDDD
      prześlij mi nr telefonu na priva, mam darmowe rozmowy w TPsie
      Też jestem sama dzisiaj i jest mi żle
      • anik801 74I 18.04.07, 21:25
        Hej!O tej porze na telefonie wisi siostra mojego męża.Czego bym się miała
        obawiać?Masz gg?Ja na razie nie,ale jak mąż przyjedzie to mi wgra.Ja też jak
        tracę cierpliwość to krzyczę na Zosię.Wiem,że to nie jej wina,ale czasem już
        nie mogę.Mam 39 gorączki,a ona po mnie skacze i wtedy tylko wydrzeć się
        pozostaje!Dobrze,że już śpi(oczywiście na moim łóżku).Muszę ją przenieść,bo się
        boje,że się zarazi.Trzęsie mnie jak diabliWcześniej się położyć nie mogłam,bo
        ona nie spała.Człowiek nawet nie ma warunków do wychorowania się!Kurczę,czy na
        jednego człowieka musi tyle spadać?Nie lubię narzekać i często tego nie
        robię,ale dziś mam dość.I tak sobie myślę-w każdej chwili może umrzeć mój
        tata,mam 4 niewyleczalne choroby źle rokujące(czuję się jak inwalida),mąż
        daleko,do tego ta grypa(czy diabli wiedzą co),w piątek,sob.i niedz.znowu na
        zajęcia.Niby nie mieszkam sama,ale jest tak jakbym była sama.Mój teść uważa,że
        nie ma człowieka bardziej chorego od niego.Nawet,gdybym jutro umierała to
        bym,go nie przebiła(bo on umiera codzień,ale chyba na jakieś nieodkryte jeszcze
        choroby i codzień mierzy temperaturę).Mój mąż twierdzi,że nic mi nie będzie(ale
        jak jego tylko coś zaboli łazi i smęci).Moja teściowa jest chora praktycznie
        cały czas,więc też nie mam szans jej dorównać(ma ciągle albo okres,albo jakieś
        słabości)i wtedy leży i marudzi.Tak więc wszyscy twierdzą,że mam 27lat,więc
        siłę mieć muszę.A ja mam codzień boleści brzucha,wyglądam jak anoreksja.Jak
        tylko idę do lekarza,to każdy chce mnie do szpitala władować.Tak,tylko kto by
        się wtedy zajął moim dzieckiem?Wiem,że inni mają gorzej,ale to mnie nie
        pociesza jakoś!Łącze się dziś w bólu ze wszystkimi smutasami,chorymi i
        samotnymi!
    • zona_mi Re: Zły dzień! 18.04.07, 21:58
      Anik, a Twój mąż? W żaden sposób nie może Ci ulżyć?

      Od razu mi się przypomina jak mój wyjeżdżał w dłuższe trasy i zostawałam z
      ząbkującym albo kolkującym Kacprem, a nie daj Boże wtedy zachorować...
      Trzymaj się! No bo co innego pozostaje sad
      • anik801 Re: Zły dzień! 18.04.07, 22:04
        Mój mąż pracuje w Poznaniu(jest tylko w wekendy).Na szczęście jutro przyjeżdża.
        Ja od zawsze byłam zdana na siebie,nikt nigdy nie pomagał mi przy dziecku!Moja
        rodzina nawet nie wie,co moje dziecko musi brać za lek przedsnem i w jakiej
        dawce(choć widzą,że codzień podaję).Gdybym jutro dostała zawału nikt by jej
        tego leku już więcej nie podał.gdyby dostała wysypki(ma alergie)nikt nie
        wiedziałby czym ją posmarować.Od tego jestem ja!Mój mąż nie wykąpie córki,bo ja
        jego zdaniem zrobię to najlepiej.Niestety,ale nie mogę na nikogo liczyć.Mam
        tylko nadzieję,że uda mi się moje dziecko doprowadzić do dnia,w którym się
        usamodzielni!
        • zona_mi Re: Zły dzień! 18.04.07, 22:16
          Wyobrażam sobie, jak musi Ci być ciężko.
          Szkoda, że nikt Ci nie pomaga - nie wiem, czy to Twój wybór, taka straszliwa
          samodzielność, czy po prostu taką masz rodzinę, ale to fatalnie dla Ciebie.
          Mąż... no to już następna historia. Jednak chyba powinien się orientować w
          stanie zdrowia i lekach dziecka, choćby w te weekendy mógłby się powprawiać.
          Zajeżdżą Cię.
    • 74l Re: Zły dzień! 18.04.07, 22:42
      Wiesz Anik tak sobie myślę o naszym losie
      I stwierdzam, że jakkolwiek czasami artykuuję jakieś żale do rodziców, że
      pomagają tylko siostrze np, to gdzies w głębi uważam,że w sumie to są moje
      dzieci i od nikogo nie mogę wymagać ,żeby sie nimi zajmowali.tak samo inne
      domowe obowiazki. Wiem ,że jesteśmy zdani tylko na siebie.
      W każdej sytuacji mogę liczyć na małża.Chociaż staram się nie marudzić za
      często , żeby chłopina spokojnie mógł sobie pracować (czyt. utrzymywać nas)
      Popatrz jakie to obciążenie być jedynym żywicielem rodziny.
      A rozmawiałś o tym z mężem, że czujesz się żle,że jest Ci ciężko, że
      potrzebujesz pomocy?
      Od kiedy wiesz o chorobie Leśniewskiego?Czy leczenie juz rozpoczęte?
      jak Ci można pomóc?
      • madziaaaa Anik! 19.04.07, 07:57
        Wydaje mi się, ze po prostu przyzwycziłaś męża do takiej wygody, do tego, że
        wszystko robisz. Nie widzę powodu, dla którego nie mógłby Cię w weekend
        wyręczyć. Mówisz po prostu: dziś Ty kąpiesz dziecko. I koniec.Co Ci powie? Że
        nie umie? To niech się do cholery nauczy. Niech on daje dziecku lekarstwa jak
        jest w domu.
        Faceci już tak mają, że jak się im nie powie wprost: zrób to i to, to sami się
        nie domyślą, że mogliby to zrobić.
        • mama_ania77 Re: Anik! 19.04.07, 09:49
          oj, Madziu, to wcale nie jest takie proste, jak się wydaje... Niestety. Też
          jestem skazana sama na siebie i na pomoc męża nie mam co liczyć. Nie
          przyzwyczajałam go do tego, ten typ tak ma sad Jak ja czegoś nie zrobie, to on
          tym bardziej nie, i gadanie, że np Ty dzis kąpiesz dzieci nic nie da, pójdą
          spać nie umyte. Brakuje mu, czort wie, poczucia obowiązku???
          Na pewno nie nalezę do tych kobiet, które wyręczają we wszystkim swoich mężów.
          Obydwoje ciężko pracujemy. Oczekuje, ze mi pomoże i mówię mu to, nie czekam az
          sie domyśli smile
          Ale on nie pomaga sad
          Kilka rzeczy wywojowałam i nie ustępuję - on wyrzuca śmieci, pali w piecu,
          wykonuje drobne naprawy w domu (czekam na nie miesiącami), a ostatnio jeszcze
          coś wywalczyłam : otóż ja często po nocach robię papierkowa robotę, podczas
          kiedy on już dawno spi i rano ja dosypiam do 7, a on wstaje wcześniej z
          Bartkiem ( 6rano) i zabiera go z sypialni... oczywiscie o ile jest jeszcze w
          domu o tej porze smileMoze jeszcze nauczę go, zeby zrobił czasem dziecku jakas
          kanapkę jak już sobie robi...Bo jak na razie to sam je, a dziecku ślinka
          cieknie...
          Nasza codzienność to codzienne zmagania o podział obowiązków.Czasem mam już
          tego dość, ale wiem, że on tylko czeka aż odpuszczę i zostanę jego słuzącą.
          ( dla niego zwykłe wstawienie naczyń do zlewu jest problemem, nie wspominając
          juz o pozmywaniu chocażby szklanki po sobie... - z tym też walczę)
          • madziaaaa Re: Anik! 19.04.07, 10:12
            dlatego trzeba im często przypominać, żę MUSZĄ to zrobić. Bo jak mu powiesz
            raz, to na pewno zapomni. Nie rozumiem, jak może powiedzieć, ze najwyżej
            dziecko pójdzie spać nie umyte. Nie zmyje szklanki po kawie? To nie. Ale Ty też
            jej nie myj, niech stoi aż zakwitnie. U mnie teraz jest batalia o to, kto
            schowa koszyczki po święconce i ozdoby wielkanocne. Prosilam 2 razy, póki co
            stoją. Ja nie schowam, bo on jest wyższy i jemu łatwiej, a poza tym jak coś tam
            ruszam w pawlaczu, to gdera, ze mu narzędzia przestawiam. Więc stoją sobie
            koszyczki.
            • mama_ania77 Re: Anik! 19.04.07, 11:30
              No to mówię w kółko..... gadam i gadam...
              ale niektórych to nie rusza
              niektórzy sie najwyraxniej uodparniają
              u mnie tak wiele rzeczy czeka...
              a szklanki pewnie by kwitły, tyle że przychodzi opiekunka i mi głupio jak ona
              się bierze za sprzątanie...
            • anik801 Re: Anik! 19.04.07, 11:36
              Można gadać jak grochem o ścianę!Będzie tak długo zwlekał z wykąpaniem Zosi,aż
              ona uśnie.On nawet nie wie jak się nazywa Zosi pediatra.I to nie dlatego,że ja
              go nie informuję,to są wiadomości,których on zapamiętać nie chce,bo nie są mu
              do niczego potrzebne.Moje dziecko ma wielkiego sińca i krwiaczka od
              wczorajszego wypadku-mówię mu to przez telefon prawie płacząc,a on mi że dobrze
              jej tak!Że będzie miała nauczkę,żeby nie skakać po kanapie.No niestety faceci
              są z innej planety.Mój mąż jest dobrym człowiekiem,ale nie wpojono mu żadnych
              zasad dotyczących podziału obowiązków w rodzinie.Jego ojciec nie umyje
              szkalnki,choćby ze zlewu się wywalało i z moim mężem jest tak samo.Bałagan nie
              przeszkadza im w ogóle(teściowa też nie grzeszy zamiłowaniem do porządku).To
              jest jak walka z wiatrakami.W nocy myślałam,że umrę-miałam wysoką gorączkę i
              drgawki.Wiecie co?Nie byłam w stanie wstać po wodę i tabletkę.Mogłabym umrzeć i
              nikt by się nie zjawił.Gdy siostra mego męża(23l)była chora teściowa
              przychodziła do niej co trochę(nawet w nocy)i pytała czy czegoś jej nie trzeba?
              Ja rozumiem,że to jej córka i mnie nigdy nie będzie tak traktowała.Tylko czy
              nie zastanowi się,że jej córka się wyprowadzi,a ja zostanę i ona może kiedyś
              potrzebować pomocy.Ja wtedy też będę to miała gdzieś!Jestem osobą naprawdę
              chorą i nie chcę nawet myśleć co ze mną będzie po 50tce.Codzień tylko się
              modlę,żeby Zosię doprowadzić do dorosłego życia.Nie wiem co mnie napadło,bo nie
              lubię marudzić.No po prostu wczoraj już nie wytrzymałam.A tak się zastanawiam
              kiedy mój mąż rozebrałby choinkę,gdyby nikt inny tego nie zrobił?Pewnie
              zapomniałby o jej istnieniu!
      • anik801 74I 19.04.07, 11:57
        Hej!Dzięki za troskę!Pomóc nie można,bo to nie jest wyleczalne.Leków na razie
        nie biorę,bo wizytę mam w następny piątek.Wiem od niedwana,a choruję jak się
        okazuje od wielu lat.Ostatnio jak byłam w szpitalu reumatolog mówiła mi,że moja
        choroba zespół Reynoda występuję często z jakąś inną(no ale jakoś nie zrobili
        badań).No i teraz się okazało,że to choroba Leśniewskiego.Kurczę co jakiś czas
        dowiaduję się o jakiejś nowej chorobie,którą posiadam.Mam już chyba kompletwink
        Myślę,że za jakiś czas się z tym pogodzę i oswoję,tak jak z resztą.Teraz jest
        taki pierwszy szok.Wiem,że przy tej chorobie można dostać raka jelita grubego(i
        to jest to,czgo obawiam się najbardziej).U mojego taty w hospicjum w nowt rok
        umarła dziewczyna 32l właśnie na raka jelita grubego.Wiem,że u mnie wcale nie
        musi się tak skończyć,ale jednak człowiek jakoś podświadomie się obawia(bo jest
        już w grupie zwiększonego ryzyka).Poza tym tyle się naoglądałam cierpienia
        przez ten rok,że mam dość.Pozdrawiam serdecznie!
        • sweet.joan Anik 19.04.07, 12:02
          Kurcze, strasznie Ci współczuję tego wszystkiego i jednocześnie podziwiam Cię za
          Twoją siłę. Przytulam.
          • anik801 Re: Anik 19.04.07, 12:13
            Dzięki.Wiem,że jakoś to będzie!Mam koleżankę z sm i ona jakoś sobie radzi,ma
            dwoje dzieci.Choroba ją dopadła po drugim porodzie.Jak to człowiek nie wie,co
            za świństwa w sobie nosi!
            • 74l Re: Anik 19.04.07, 14:23
              I jak tam Anik, lepiej dzisiaj? Temp Ci spadła?
              A nastrój?
              czytałaś w necie o diecie optymalnej? Prawdopodobnie może zdziałać cuda w
              przypadku choroby Leśniewskiego.
              A jak Zosia, bardzo narzeka na policzek?
              Wczoraj po wyłączeniu kompa zaglądam do dzieci, a moje maleństwo rozpalone,
              wzięłam go do siebie i razem męczyliśmy sie całą noc,bo oczywiście dzieci
              chorują zawsze , kiedy taty nie ma w domu.
              Dzisiaj temp spadła, nie ma żadnych innych objawów choroby, czy jakiejkolwiek
              innej niedyspozycji.Myślę, że zareagował tak na stres-był wczoraj u dentysty.
              Albo zbliża się do nas OSPAAAAAA (dzieci miały z tą pipą kontakt)
              A wtedy cały maj mamy z głowy.A tyle naplanowaliśmy na maj właśnie.Oby co krost
              narazie nie widać.......
              • anik801 74I 19.04.07, 14:56
                Tem.mam jeszcze podwyższoną,pewnie wzrośnie na wieczór.Dziś mój małżonek
                przyjeżdża,więc niech się dzieje co chce-kładę się i nic mnie nie
                obchodzi.Obiad już ugotowałam i więcej nie zrobię dziś nic!Kurczę okropnie to
                stłuczenie wygląda(dobrze że nie jest rozległe).Na szczęście je normalnie.A
                Twój synek miał coś u dentysty robione?Bo my to tylko na przegląd(Zosia na
                szczęście ma zęby po mnie,bo jakby miała po mężu to nie wiem co by było).My w
                tamtym roku miałyśmy kontakt z ospą9ja to chorowałam jako dziecko).Bałam się
                wtedy o Zosię,bo miała kontakt ze swoją kuzynką,gdy ta akurat zarażała.No i nic
                jej nie było,jakoś się nie zaraziła,to może u Was też nic nie będzie.Kurdę
                dieta optymalna to prawie sam tłuszcz(czytałam o tym już kilka lat temu).U mnie
                też "plagi egipskie"spadają gdy małżonek daleko.My mamy zaplanowane wakacje od
                13sierpnia-2tyg.nad Soliną.Już się nie mogę doczekać!Pozdrowionka!
                • gusia210 Re: 74I 19.04.07, 20:24
                  Anik-mam nadzieję że już jest twój mąż i spokojnie sobie leżysz w łóżeczku i
                  odpoczywasz.
    • anik801 Re: Zły dzień! 20.04.07, 12:40
      Taaaa!Byłam u lekarza,jakieś wirusisko,słaba jestem jak cholera.Mój mąż
      pojechał do miasta załatwiać jakieś sprawy,tak więc na razie o leżeniu mowy nie
      masadPrzynajmniej mam zwolnienie z zajęć-za cholerę bym nie wysiedziała
      12godz.na wykładach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka