anik801
18.04.07, 20:32
Pominę fakt,że 3 dzień jestem chora i mam gorączkę oraz,że moje dziecko ma
alergię(nie wiem jeszcze na co)oraz,że zamartwiam się z powodu złych wyników.
Jakby tego było mało moja córka w następstwie "wariowania" spadła z kanapy
prosto na drewniane łóżeczko dla lalek.Efek-pełno krwi,rozcięte u góry nad
zębami(w środku)oraz krwiaczek w buzi na policzku tak,że siniak przebija aż
na stronę zewnętrzną.Niby nic jej nie będzie,a mi się chce płakać!Przecież
byłam w pokoju,na tej samej kanapie co ona.Nie wiem jak ona to zrobiła,że
spadła?Nie mam już siły na to wszystko!Oczywiście pomocy znikąd,bo jak ja
jestem chora,to choćby na czterech ale muszę wszystko zrobić sama!Każdy ma
mnie w nosie.Każdy twierdzi,że ja to choćby nie wiem co,dam sobie radę i
znajdę siłę.A ja zamiast się położyć i wszystko olać,to łażę,odkurzam,zmywam
itd.Nawet pojechałam z Zosią rano do dontysty(bo wizytę miała wyznaczoną)choć
myślałam,że umrę po drodze!I tak sobie myślę-jak człowiek ciężko zachoruje to
koniec!Nie ma chętnych do pomocy,co za życie!