Dodaj do ulubionych

G. I. Jane

22.06.07, 17:39
Mam takie zjawisko w domu. Moje urocze dzieciątko cztery dni temu w
sklepie "Wszystko po 5,-" zobaczyło karabin. Niepierwszy to karabin, który
ujrzała, ale dotąd nie było problemu, bo bardziej interesowały ją trzepaczki
i puzzle. I było fajnie, bo mąż jest wrogiem militarnych zabawek. Ja nie
jestem, bo sama sie wychowałam na pistoletach na kapiszony i korki i jakoś na
bandytkę nie wyrosłam. A tym razem Anka dostała szału i od pierwszego
wejrzenia zakochała się w narzędziu zbrodni. Odmówiłam zakupu, bo obrażone
dziecko mniej mi przeszkadza, niż awantura z mężem. Ale ona cały czas o tym
karabinie nudziła. Pojechała do babci i babcię próbowała [bezskutecznie]
namówić. A jeszcze babcia ubrała ją w komplet "moro" i już całkiem zima...
No i dzisiaj rano Ania przystąpiła do ataku na tatusia. poprosiła grzecznie,
facet odmówił stanowczo, to spojrzała na niego z taką rozpaczą i żalem, że
mało nie ryknęłam śmiechem. I wiecie co? acuś mówi do mnie głosem
grobowym "Kup jaj ten karabin... Kup, tylko niech ona tak na mnie nie patrzy."
No i kupiłam. Dziecko rozsądnie mierzy wyłącznie do gołębi i przedmiotów
martwych, całe szczęśliwe i radosne jak pierwiosnek.
A jak Wy, koleżanki drogie, zapatrujecie się na "broń"?
Obserwuj wątek
    • anik801 Re: G. I. Jane 22.06.07, 19:49
      W dzieciństwie biegałam z takimi zabawkami.Niestety raz skończyłoby się to
      bardzo źle!O mały włos nie "wystrzeliłam"koleżance oka!Nie celowałam do niej,a
      jednak jakoś tak wyszło.Naprawdę milimetr i po oku.Mój teść ma wiatrówkę z
      której lubię postrzelać do tarczy.Natomiast moja koleżanka przez nieuwagę(a
      raczej głupotę)zrobiła sobie poważną ranę w ręce pistoletem gazowym.Ja w wojny
      bawiłam się bardzo częst i to na poważnie.Jak jechałam na wieś to mieliśmy tam
      odwiecznych wrogów.Były prawdziwe krwawe potyczki.Nawet jeńców braliśmy.A kara
      była strasznawinkBraliśmy jeńca do lasu,rozbieraliśmy do naga,przywiązywaliśmy do
      drzewa i zostawialiśmy.Jak jego wojownicy go uwolnili to dobrze,a jak nie to
      jego problem.Kurde,ale dzieci mają okropne pomysły.Raz znaleźliśmy coś co
      przypominało niewypał(oczywiście nim nie było-na nasze szczęście)i zaczęliśmy
      tym rzucać.A potem się dziwić,że tyle wypadków.Dzieci są nieobliczalne i
      strasznie ryzykują.Jak dziecko uwielbiałam być wojownikiem i wolałam to od
      zabawy w księżniczki i mamy.Podchody,bieganie z kijem,scyzoryki,robienie
      łuku,bijatyki to było coś.Kurdę,ale w głębi duszy mam nadzieję,że moja córka
      taka nie będzie.Chociaż przykład idzie z góry-tata żołnierz i moja siostra też
      żołnierz jak Zosia się napatrzy to może też chcieć zostać żołnierzemwink
    • sweet.joan Re: G. I. Jane 22.06.07, 20:04
      Sama nie wiem. Nie miałam jeszcze okazji się zastanowić. Mimo że mam w domu
      chłopca, już pięciolatka, to jakoś temat mi obcy. Młody woli klocki, ciastolinę,
      rysunki... A inne zabawy w większości wokół gotowania. Twierdzi, że chciałby być
      cukiernikiem smile Tylko z tatą czasem bawi się w jakieś zabawy... hmmm
      "chłopięce": jakieś potwory, piraci itp.
      • gusia210 Re: G. I. Jane 22.06.07, 21:46
        jako dziecko często bawiłam się z kolegami w wojnę.Skakałam po płotach i
        latałam z procą lub karabinem.
        A moje dziecko jest jeszcze za małe na takie zabawki.Jak już będzie większy to
        zobaczymy czy będzie w takowych gustował.Jeśli będzie chciał to mu kupię bo
        według mnie zabawa w wojnę nie przyczynia się do wychowania bandyty.smile
        A jeśli by tak było to 90% społeceństwa musiałoby być bandytami.smile
    • zona_mi Re: G. I. Jane 22.06.07, 21:43
      G. I. Jane miała oryginalną, jak na kobietę, fryzurę - a jak u Ani? wink
      • bj32 Re: G. I. Jane 23.06.07, 10:21
        Oooo, tak. Jak już będę miała zdjęcia, to wkleję. Bo moja G. I. ma nową
        fyrzurę. Zrobiła sobie. Na szczęście nie rozpędziła się jak Demi Moore i w
        ogóle użyła nożyczek zamiast maszynki. Wychlastała sobie pięknie 1/3 grzywki
        oraz niewielkie pasmo pwyżej Tak ślicznie, prawie przy skórze. I przyszła mi
        się pochwalić...
        Ręce mi opadły, wiecie? Dałam jej lusterko, posadziłam na tapczanie i
        pozostawiłam do przemyślenia. Pół godziny płakała. I nie dlatego, że się
        darłam, bo nie darłam. Po prostu - doceniła własne dzieło. Nawet w zasłonę się
        zawinęła, żeby nie widzieć... Ale już jej lepiej i chyba robi dobrą mine do
        złej gry, bo mimo ponurego błysku w oku uśmiecha się promiennie...

        A jeszcze wyjaśnię: karabin nie świeci, nie ciska przedmiotami udającymi
        naboje, tylko warczy. Łeb mi pęka...
        smile))
        • dzoaann Re: G. I. Jane 24.06.07, 12:11
          ja byłam chłopczyca i zabawa w wojnę lub indian to była najleepsza na świecietongue_out
          moje chłopaki maja karabiny plastikowe z takich co hałasują, ale niczym nie
          strzelają...bawia się rzadko, czasem z tatą swoim pare minut..a jak on nie
          zacznie to nie. Tak więc myslę, że te ich wojenne zabawy, to tatusia tęsknota za
          dzieciństwemsmile))
          a na serio, to jesli dziecko bardzo będzie chciało sie tak bawic, to i z palca
          strzelac bedzie. Jak dla mnie zakazywanie jest bezcelowe, a przesada gorsza jeszcze.
          • bj32 Re: G. I. Jane 24.06.07, 12:45
            Dokładnie. Tak samo, jak "modne" zabawki. Jeśli wszystkie dziewczynki mają
            Barbie i przynoszą do szkoły czy przedszkola, to ja sobie mogę uważać, że to
            okropieństwo, ale jakąś nabędę. Jedyna nadzieja w tym, że dziecię nabierze
            rozsądnych wzorców i upierać sie nie bedzie. Z tym akurat na razie nie mam
            problemu, bo lalki Ania kompletnie ignoruje. W przedszkolu teżsmile
    • mama_ania77 Re: G. I. Jane 26.06.07, 12:27
      Ja długo byłam przeciwniczką wojskowych zabawek. Nie chciałam rozwijać
      zainteresowań w tym kierunku, chociaż nie zarzekałam sie, ze nigdy nie kupię..
      stwierdziłam, ze nie będe wyprzedzała faktów i dopiero jak Michał sam zecce to
      mu kupie. Walczyłam z dziadkami, bo chcieli kupować pistolety już
      niemowlakowi... Michał ma kilka pistoletów, ale z nimi nie gania, zbiera za to
      żołnierzyki i akcesoria wojskowe dla nich - typu mini bunkry, zasieki, czołgi,
      samoloty, samochody i organizuje im wojnę - ustawia, planuje, atakuje, broni...
      Lubi gry strategiczne na komputer - jego ulubiona to Heroes (fantasy), gdzie
      trzeba tworzyć swój zamek, zbierać armię, zdobywać nowe terytoria i bronic
      swoich. Na poczatku byłam przeciwna tej grze, ale w sumie uczy go planowania,
      rozważnego gospodarowania, podejmowania decyzji...
      • bj32 Re: G. I. Jane 26.06.07, 17:12
        A no właśnie. A moja partyzantka położyła przedwczoraj karabin na stole i tylko
        raz na dwie godziny wychodzi z nim na balkon, coby postrzelać do gołębi. No
        fakt, zabrać go z tego stołu nie pozwala, ale poza tym szkód nie czyni i pasja
        strzelecka w niej przygasła. No to czym się martwić?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka