Dodaj do ulubionych

Jan Paweł II w anegdotach

12.04.05, 22:39
Szklana klatka
Papież był bardzo niezadowolony z tego, że obwozi się go w szklanej klatce.
Pomysłu tego broniła pewna Polka, mając możliwość rozmowy z Janem Pawłem II w
Krakowie.
- Ta klatka zmniejsza jednak ryzyko - tłumaczyła - Nic nie poradzimy, że się
lękamy o Waszą Świątobliwość...
- Ja też - uśmiechnął się Papież - niepokoję się o swoją świątobliwość.

Wszyscy sobie poszli
Któregoś wieczoru, podczas szpitalnej rekonwalescencji w klinice Gemelli po
zamachu na Placu świętego Piotra, Papież wyszedł ze swojego pokoju na
opustoszały korytarz. Rozejrzał się i powiedział: "Ładne rzeczy, wszyscy
sobie poszli, a mnie zostawili!"

Podryw na księdza
Pewnego razu Karol Wortyła wybrał się na samotną wycieczkę w góry.
Ubrany sportowo, wyglądał tak, jak wielu innych turystów. W trakcie wędrówki
spostrzegł, że zapomniał zegarka, podszedł więc do opalającej się na uboczu
młodej kobiety i już miał zapytać o godzinę, gdy ta uśmiechnęła się.
- Zapomniał pan zegarka, co?
- A skąd pani wie? - zapytał zaskoczony Wojtyła.
- Z doświadczenia - odrzekła - Jest pan dziś już dziesiątym mężczyzną, który
zapomniał zegarka. Zaczyna się od zegarka, potem proponuje się winko,
wieczorem dansing...
- Ależ proszę pani, ja jestem księdzem - przerwał jej zawstydzony Wojtyła
- Wie pan - odpowiedziała rozbawiona nieznajoma - podrywano mnie w różny
sposób, ale na księdza to pierwszy raz.

Jeździć po kardynalsku
Pewnego razu zapytano Karola Wojtyłę, czy uchodzi, aby kardynał jeździł na
nartach. Wojtyła uśmiechnął się i odparł:
- Co nie uchodzi kardynałowi, to źle jeździć na nartach!

Przeprosiny
Metropolita krakowski Karol Wojtyła przyjechał na pogrzeb sufragana
częstochowskiego, biskupa Stanisława Czajki, niemal w ostatniej chwili.
Witając się ze zgromadzonymi na uroczystości biskupami, jakoś pominął biskupa
z Siedlec. Rychło jednak się spostrzegł, wrócił, podszedł do pominiętego i
powiedział:
- Świnia jestem, nie przywitałem Księdza Biskupa!

Więcej już nic nie powiem
Przed ponad 25 laty Papież w ten sposób zakończył pierwszą audiencję dla
Polaków: "Więcej już nic nie mówię, bo jeszcze bym coś takiego powiedział, że
później Kongregacja Nauki Wiary musiałaby się do mnie dobrać".

Opaleni kardynałowie
Pod koniec pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny, w czerwcu 1979 roku,
upływającej pod znakiem upałów, Papież oznajmił, że jej pierwszy efekt jest
już widoczny - opalili się towarzyszący mu kardynałowie.

Złość piękności szkodzi
Przed kilku laty - wspomina watykański korespondent Telewizji Publicznej,
Jacek Moskwa - po modlitwie "Anioł Pański" Jan Paweł II przemawiał, niemal
krzycząc. Zaraz potem, podczas audiencji w Pałacu Apostolskim, Moskwa prosił
Papieża, aby na siebie uważał, bo jego chrypka zaniepokoiła dziennikarzy.
- To ze złości - usprawiedliwiał się Papież.
A odchodząc dodał: - A złość piękności szkodzi.

Z Wami dziecinnieję
Podczas jednej ze swoich wizytacji rzymskich parafii Papież - jak to miał w
zwyczaju - wdał się w rozmowę z dziećmi.
- Wy jesteście młodzi, a ja już jestem stary - powiedział.
- Nie, nie jesteś stary - gromko zaprotestowały dzieci.
- Tak, ale jak jestem z wami, to dziecinnieję - replikował Papież.

Mów mi wujaszku
Podczas pierwszej wizyty w USA Papież spotkał się z rodziną prezydenta
Jimmy’ego Cartera. Pięcioletnia wówczas wnuczka prezydenta, mając kłopoty z
wygłoszeniem powitania, powtarzała w kółko:
- Jego Świątobliwość, Jego Świątobliwość.
Papież, chcąc wybawić dziewczynkę z kłopotów, wziął ją w ramiona i powiedział:
- Mów mi wujaszku.


Jak się czuje piesek
Jeden z watykańskich prałatów chciał się nauczyć polskiego, więc sprowadził
sobie nasz elementarz. Nauka była jednak tak pospieszna, że kiedy chciał się
nową umiejętnością pochwalić przed Ojcem Świętym, coś mu się pomyliło i
zamiast: "Jak się czuje Papież", rzekł: "Jak się czuje piesek?". Papież
spojrzał na niego zdumiony, po czym odpalił: "Hau, hau".


To tylko wasza konstytucja
W ostatnim dniu pielgrzymki do Polski w 1983 roku podczas pożegnania na
lotnisku generał Jaruzelski poskarżył się Papieżowi, że ten w swych homiliach
niezwykle surowo potraktował reżim komunistyczny.
- Ja jedynie przytaczałem artykuły waszej własnej konstytucji - odparł
łagodnie Papież.

Nie szumcie siostry nam
W hiszpańskiej Avili, gdy szum czyniony przez rozradowane zakonnice stawał
się już wprost nie do zniesienia, Papież wypalił: "Te siostry, które
ślubowały milczenie, hałasują tu najgłośniej".

Niech żyje łupież...
Podczas ostatniej pielgrzymki w Pełpinie: "Jak tak krzyczycie ’Niech żyje
papież’, przypomina mi się, gdy ktoś się pomylił i krzyknął: ’Niech żyje
łupież’. Ja was do tego nie zachęcam".

Ech, popapieżyć
Ojciec Święty do odwiedzającego Go polskiego księdza:
- Poczekaj chwilę na mnie, muszę trochę popapieżyć.
Papież nie da sobą kręcić
Podczas drugiej pielgrzymki do Ojczyzny w 1983 roku tłumy krakowian
gromadziły się przed domem arcybiskupów, który był rezydencją Ojca Świętego.
Ludzie ani myśleli rozstać się ze stojącym w oknie papieżem i bez końca
przedłużali dialog z nim. Wreszcie Ojciec Święty powiedział: "Cztery lata
temu kręciliście mną, jak chcieli, a teraz już jestem starym papieżem i nie
dam sobą kręcić".

Ten to ma dech
W czasie tej samej pielgrzymki, 22 czerwca 1983 roku, na krakowskich błoniach
odbyła się beatyfikacja dwóch powstańców styczniowych - brata Alberta
Chmielowskiego i ojca Rafała Kalinowskiego. W trakcie ceremonii buchnął nagle
z kadzielnicy wielki płomień, z którym nie mogli sobie poradzić ani
ministranci, ani księża koncelebranci. Wreszcie ówczesny ceremoniarz papieski
ks. John Magee, Irlandczyk, dmuchnął tak skutecznie, że płomień zgasł i z
kadzielnicy począł unosić się upragniony dymek. Wydarzenie nie uszło uwagi
Ojca Świętego, który, sięgając po kadzidło, powiedział z uznaniem o swoim
ceremoniarzu: "Ten to ma dech!".

Czy Wyborcza wybiera Papieża
Reporter "Gazety Wyborczej" podczas pielgrzymki Jana Pawła II w 1991 roku nie
posiadał się ze szczęścia, kiedy stanął "oko w oko" z Papieżem, gdy ten
wychodził ze swojego dawnego kościoła parafialnego w rodzinnych Wadowicach.
Rozradowany krzyknął: "Pozdrowienia od polskich dziennikarzy dla Ojca
Świętego".
"A Pan gdzie pracuje?" - zapytał dociekliwie Jan Paweł II
I tu pod reporterem ugięły się nogi, bo pomyślał sobie, że do Papieża doszły
głosy, iż "Gazeta" pisze czasem krytycznie o Kościele. Odpowiedział jednak
zgodnie z prawdą: "W Gazecie Wyborczej".
Ojciec Święty jednak jak zwykle zachował klasę i zapytał z charakterystycznym
dla siebie dowcipem: "A będziecie tam wybierać?".

Nie mądrz się, lecz módl
Ojciec Jan Andrzej Kłoczowski, dominikanin, zapytał kiedyś Papieża, czy
dojdzie do skutku planowane w roku jubileuszowym 2000 spotkanie
przedstawicieli trzech wielkich religii:
- Czy na Górze Synaj pojawią się chrześcijanie, muzułmanie i Żydzi? -
dociekał zakonnik
- Ty się nie wymądrzaj, ty się módl! - odpowiedział Ojciec Święty

Czy protestanci wstaną wcześniej
Podczas pierwszej pielgrzymki do Niemiec w 1980 roku jeden z dziennikarzy
zagadnął Jana Pawła II, czy zgadza się z opinią, że za mało czasu poświęcił
na rozmowy z protestantami.
"W Moguncji mogę wstać o dwie godziny wcześniej, ażeby z nimi rozmawiać, ale
czy oni też wcześniej wstaną?" - opowiedział Papież

Niesforny Papież
Jak wiadomo podczas wizyty w 1999 roku w Polsce Jan Paweł II zachorował i z
tego powodu odwołano jego wizytę w Gliwicach. Ojciec Święty nie dopuścił
jednak do tego, aby to śląskie miasto było jedynym miejscem na trasie jego
pielgrzymki, którego nie odwiedził. Niespodziewanie w ostatnim dniu wizyty,
17 czerwca, przybył do Gliwic, a zebranemu pół milionowi wiernych dziękował
za "świętą cierpliwość dla Papieża". Posługując się gwarą śląską, Jan Paweł
II tak oto dialogował z tłumem:
- Widać, że Ślązak cierp
Obserwuj wątek
    • zuzka71 Re: Jan Paweł II w anegdotach 13.04.05, 17:27
      piekne, prosze o wiecej. dzieki.pozdrawiam zuzka
      • mister1 Polska mafia 13.04.05, 17:41
        Niektórzy włoscy kurialiści nie przepadają za polskim otoczeniem Jana Pawła II,
        tą - jak mówią - "polską mafią".

        Tę anegdotę André Frossard usłyszał od samego Jana Pawła II:

        Papież modli się i pyta Boga:

        - Panie, czy Polska odzyska pewnego dnia wolność?

        - Tak - odpowiada Bóg - lecz nie za twojego życia.

        Wobec tego Papież pyta dalej:

        - Panie, a czy po mnie będzie jeszcze polski papież?

        - Nie za mojego życia - odpowiada Pan Bóg.

    • mister1 Sesja egzaminacyjna 13.04.05, 17:36
      Była sesja zimowa. Czekaliśmy na ks. prof. K. Wojtyłę, który miał egzaminować z
      etyki. Po dwóch godzinach wszyscy rozeszli się do domów, poza jednym kolegą
      księdzem, który przez cały semestr nie był na ani jednym wykładzie ks. prof.
      Wojtyły, gdyż w tym czasie wyjeżdżał na wystawy malarstwa do Warszawy. Ksiądz
      Profesor prosto z opóźnionego pociągu przyszedł pod salę egzaminacyjną.
      Wyglądał bardzo młodo, nie wyróżniał się wizualnie wśród księży studentów,
      którzy byli parę lat młodsi od niego.
      Ksiądz student pyta K. Wojtyłę, którego wcześniej nie widział na oczy:
      - Stary, ty też na egzamin? - Tak - odpowiedział zgodnie z prawdą Ksiądz
      Profesor, nie dodając ważnego szczegółu, że w charakterze egzaminatora.
      Ksiądz student zaczął ubolewać nad spóźnieniem egzaminatora, a tenże w mig
      zorientował się, że czekający nie uczęszczał na wykłady. Usiadł obok niego i
      zaczęli godzinną rozmowę związaną z zagadnieniami etyki, które były przedmiotem
      wykładów. Ksiądz student z podziwem popatrzył na ks. Wojtyłę i stwierdził:
      - Stary, jak ty jesteś obkuty! Proszę cię, jeśli przyjdzie Ksiądz Profesor, to
      nie wchodź przede mną na egzamin, bo z pewnością obleję!
      - Dobrze - zgodził się pokornie ks. Wojtyła - ale powiedz mi szczerze, dlaczego
      nie byłeś na ani jednym wykładzie?
      - Bo wiesz, panuje powszechna opinia, że jego wykłady są bardzo trudne i wręcz
      abstrakcyjne, ale gdyby miał taki dar przekazywania wiedzy jak ty, to
      słuchałbym go z największą przyjemnością.
      - Dobrze, to daj indeks - powiedział Ksiądz Profesor.
      - Co ty, żarty sobie stroisz? - zapytał ksiądz student, na co usłyszał:
      - Daj indeks, jestem Wojtyła - i Ksiądz Profesor wpisał oniemiałemu z
      przerażenia koledze 4+, z uwagą, by jednak w przyszłym semestrze zaczął
      uczęszczać na wykłady, by samemu wyrobić sobie sąd o wykładowcy. Tym pozornie
      małym wydarzeniem, o którym dowiedzieliśmy się natychmiast, zyskał taką
      sympatię, że bariera iluzorycznego strachu została pokonana na zawsze...

      • zuzka71 Re: Sesja egzaminacyjna 13.04.05, 23:02
        mister stad ty takie perelki wynajdujesz? chetnie bym i pewnie nie tylko ja poszla do zrodla..dzieki.pozdr.zuzka
        • mister1 Re: Sesja egzaminacyjna 13.04.05, 23:08
          troche szperam po internecie...
          • zuzka71 Re: Sesja egzaminacyjna 14.04.05, 08:52
            to wiem;) ale niektore te dykteryjki brzmia nieprawdopodobnie i byloby fajnie
            miec przy kazdym zrodlo, bo tak to ktos pomysli ze to ty jestes autorem;) bez
            obrazy;)
            sa swietne i nie chce sie czepiac, nawet wiecej, ja moge je czytac i czytac i
            dobrze byloby miec pewnosc ze pochodza z pewnego zrodla, czyz nie? pozdrawiam
            cieplo.zuzka
            • mister1 anegdotki 14.04.05, 15:05
              pochodza z site joemonster (pierwsza seria) - dostalem tez mniej wiecej te same
              ze Szwecji
              • zuzka71 Re: anegdotki 14.04.05, 15:10
                dzieki za info, i czekam na wiecej wraz z podaniem zrodla. pozdrowienia.zuzka
    • mister1 Re: Jan Paweł II w anegdotach 14.04.05, 17:56
      Niemal całe miasteczko zebrało się przy parafialnym kościele w oczekiwaniu na
      przyjazd biskupa. Orkiestra dęta 'pożyczona' z powiatu szykowała się do
      odegrania powitalnego marsza triumfalnego. Proboszcz co chwila nerwowo pocierał
      ręce, organista zaś kręcił się przy swoim chórze kościelnym udzielając
      ostatnich wskazówek. Wszyscy wypatrywali nie tyle zresztą w siną, ile raczej
      białą dal - jako że była to zima. Coś nagle zamajaczyło się na horyzoncie.
      Jedzie, jedzie! - rozległy się gorączkowe głosy w tłumie. Czarna kulka, hen na
      zbiegającej stromo ku miasteczku drodze, powiększyła się - wpierw obiecująco,
      później ku ogólnemu zawodowi: 'Toć to narciarz, a nie żadna lemuzyna
      biskupia!'.

      Narciarz zbliżał się do oczekującego tłumu i niektórzy ze zdziwieniem
      spostrzegali, że spod narciarskiej kurtki widać było czerwoną sutannę. Dziwne
      to było, co prawda, któż jednak czas się nad tym zastanawiać, skoro nareszcie
      pojawiła się w dali ciemna plama, która nie mogła być czymkolwiek innym, jak
      właśnie samochodem arcybiskupa. Wśród tłumu przetoczył się szmer podniecenia i
      wszyscy gorączkowo wpatrywali się w dobrze już teraz widoczną ciemną limuzynę.
      W międzyczasie samotny narciarz w sutannie zatrzymał się tuż przy chórze
      kościelnym, zdjął narty i spokojnie bez pośpiechu wszedł do kościółka.

      Auto arcybiskupa zbliżało się. Proboszcz dał znak i orkiestra dęta 'gruchnęła'
      triumfalnego marsza. Gdy samochód zatrzymał się, proboszcz podbiegł, by
      otworzyć ekscelencji drzwi. Organista wzniósł ręce do góry czekając na ukazanie
      się arcybiskupa, tłum wołał: 'Wiwat! Niech żyje!' Ktoś już nawet zaczynał
      tradycyjne 'Sto lat', gdy nagle zrobiło się cicho jak makiem zasiał. Wszyscy z
      wytrzeszczonymi oczyma patrzyli na otwarte drzwi limuzyny, przez które widać
      było, że na tylnym siedzeniu nikt nie siedział. 'Nie ma arcybiskupa - bąknął
      rozpaczliwie proboszcz'. Tłum nadal stał cicho i jakby bez ruchu, gdy wtem w
      drzwiach kościółka ukazał się ministrant w białej komży: 'Arcybiskup jest już
      przy ołtarzu!' - darł się wniebogłosy. 'Chodźcie do kościoła'".
    • mister1 Komu lektykę 21.04.05, 07:46
      Komu lektykę
      Papież głośno rozmyśla przy licznych współpracownikach:
      - Co ja zrobię z tymi sedia gestatoria (lektykami papieskimi)? Kurzą się,
      miejsce zajmują. Paweł VI sprzedał tiarę i pieniądze rozdał ubogim, ale komu ja
      to sprzedam? Wiem... (i tu pada nazwisko jednego z polskich biskupów).
    • mister1 O Wielkiej Krokwi i herbacie 25.04.05, 23:09

      Najsłynniejsza polska pielęgniarka, Helena Warszawska, przez wiele lat
      pracująca w Poradni Sportowo-Lekarskiej w Centralnym Ośrodku Sportowym w
      Zakopanem tak wspomina spotkanie z biskupem Karolem Wojtyłą ("Karol Wojtyła w
      góralskiej anegdocie"), spisane przez Wojciecha Jarzębowskiego.

      "Ojciec Święty, gdy jeszcze jako biskup Karol Wojtyła przyjeżdżał zimą na narty
      do Zakopanego, lubił oglądać skoki narciarskie na Wielkiej Krokwi. Nigdy nie
      siedział na trybunach, lecz stał z boku, na przedzie trybun, tak aby widzieć
      lot skoczka z profilu (...).

      No i pewnego razu, a był wtedy podczas konkursu skoków pieroński mróz, właśnie
      rozdaję w tekturowych kubeczkach herbatę podchodzącym skoczkom i dostrzegam
      przy barierce jakiegoś kibica narciarskiego, w skafanderku, w
      czapeczce 'marusarce' na głowie. Zmarzł, bo przytupywał butami. Był przystojny,
      lecz tą przystojnością taką onieśmielającą. Krótko mówiąc, poczułam do niego
      okolicznościową sympatię. Do kubka nalałam gorącej herbaty, podchodzę i mówię:

      - Napij się synku, bo mróz po dupkach szczypie. Uśmiechnął się, powiedział, że
      z przyjemnością się napije, miło jakoś tak podziękował.

      Ja, gdy kogoś lubię, to bez względu na jego rangę, mówię, albo 'syneczku',
      albo 'laleńko'. Kiedyś do ministra zdrowia powiedziałam: - 'Nałóż kapcie,
      laleńko' i grzecznie nałożył, gdy przyszedł obejrzeć przychodnię.

      Do tego sympatycznego kibica miałam chęć coś jeszcze powiedzieć, a raczej
      zakląć na ten mróz, po mojemu, że uszy więdną: ale przeczuł to Stasiu Bobak,
      najlepszy wówczas nasz skoczek, który znał mój repertuar góralski i odciągnął
      na bok. Mówi: - 'czy siostra wie, kto to jest?'. To jest biskup Wojtyła z
      Krakowa. Ja na to Staszkowi: - Gdyby ten biskup był nawet papieżem, też na
      mrozie w dupki by marzł i od Warszawskiej herbatkę pił.

      Niedaleko staliśmy od barierki i widzę kątem oka, jak mój biskup uśmiecha się.
      Słyszał rozmowę. Nie zrażona wołam do niego: - Podać drugą? Kiwnął głową. Mówię
      do Bobaka: - 'Widzisz i nie pogniewał się!'".


    • mister1 kardynał na nartach 27.04.05, 20:30

      W czasach, kiedy w kraju było tylko dwóch kardynałów, ks. kardynał Wojtyła
      lubił mawiać: "W Polsce 50% kardynałów jeździ na nartach! Nie jeździ ks.
      kardynał Wyszyński".

      Innym razem ks. kardynał Wojtyła rozmawiając z zagranicznymi dziennikarzami,
      zaniżył ten skład procentowy i miał zażartować: "W moim kraju 40% kardynałów
      uprawia narciarstwo!". Kiedy jeden z korespondentów zauważył, iż Polska ma
      przecież tylko dwóch kardynałów, kardynał Wojtyła roześmiał się: "Oczywiście,
      ale ks. kardynał Wyszyński, prymas Polski, stanowi 60%".

      Czynne uprawianie narciarstwa przez kardynałów należy do wielkiej rzadkości.
      Stąd też i wiele pytań, kierowanych do kardynała- narciarza. Pewnego dnia ktoś
      go zapytał z bardzo poważną miną: "Czy uchodzi, księże kardynale, aby ksiądz
      jeździł na nartach?" - "Co nie uchodzi kardynałowi, to źle jeździć na
      nartach!" - odpowiedział uśmiechając się przyszły papież.

    • mister1 To tylko wasza konstytucja 28.04.05, 20:09
      To tylko wasza konstytucja
      W ostatnim dniu pielgrzymki do Polski w 1983 roku podczas pożegnania na
      lotnisku generał Jaruzelski poskarżył się Papieżowi, że ten w swych homiliach
      niezwykle surowo potraktował reżim komunistyczny.
      - Ja jedynie przytaczałem artykuły waszej własnej konstytucji - odparł łagodnie
      Papież.
    • mister1 Dawny samochód Jana Pawła II na aukcji w USA 09.05.05, 15:08

      Samochód, który niegdyś należał do Jana Pawła II, został wystawiony na aukcję
      w Stanach Zjednoczonych, a jego właściciel ma nadzieję, że dostanie za niego
      1,5 do 5 mln dolarów - podała agencja Associated Press.

      Jasnoniebieskiego Forda Escorta GL z 1975 r. kupił na aukcji w 1996 r. za 102
      tys. dol. biznesmen z Illinois Jim Rich, który teraz chce go sprzedać, licząc
      na wielokrotne przebicie ceny.

      O możliwości uzyskania wysokiej ceny jest przekonany właściciel domu aukcyjnego
      Kruse International w Auburn, Dean Kruse. Aukcja odbędzie się 3 i 4 czerwca w
      hotelu Mandalay Bay w Las Vegas.

      Rich powiedział AP, że pamięta dzień, kiedy został właścicielem samochodu.
      Według jego relacji, w towarzystwie tłumacza wręczył papieżowi czek, a Jan
      Paweł II dał mu kluczyki. Rich przyznaje, że był bardzo przejęty i rozmowa z
      papieżem była krótka.

      Kiedy nastąpiła wymiana kluczyków za czek, Rich miał zapytać papieża, czy może
      mu zrobić zdjęcie z kluczykami, na co Jan Paweł II roześmiał się - podała
      Associated Press.

      Agencja opisuje dalej, że pieniądze za samochód papież ponoć przeznaczył na
      rozbudowę polskiego Domu Pielgrzyma w Rzymie oraz na cele Katolickiego
      Uniwersytetu Lubelskiego.

      Według Ritcha, w momencie transakcji papieski samochód miał na liczniku 100
      tys. km. Teraz jest ich kilka więcej.

      Jak mówi właściciel domu aukcyjnego Kruse, obecnie samochód nie jest zbyt
      atrakcyjnym obiektem i bez "papieskiej przeszłości" nie byłby wart więcej niż
      1200 dol. Jednak wartość samochodu podnosi fakt, że Jan Paweł II jeździł nim,
      zanim został papieżem i już po wyborze na papieża. Kruse twierdzi, że pewien
      watykański dostojnik zdradził mu, że papież "lubił wyprawiać się ukradkiem tym
      samochodem, w zwykłym ubraniu, na piesze wędrówki".

      Przed kilkoma dniami sześcioletni volkswagen golf, który należał do obecnego
      papieża Benedykta XVI, został sprzedany na internetowej aukcji za 244 tys. dol.
      (188 500 euro).
      **********************************
      kardynal Wojtyla podobnie jak kardynal Ratzinger samochodem nie szpanowal ( co
      niestety tak ksieza jak i biskupi czesto robia)...

    • mister1 To nie anegdota 11.07.05, 09:17
      Podczas pielgrzymek do swej ojczyzny Jan Paweł II bywał nieraz proszony przez
      gorliwych ojców miast i miasteczek o odsłonięcie, czy nawet poświęcenie
      pomników przedstawiających jego samego. Rzecznik Watykanu zawsze odmawiał takim
      prośbom, raz powiedział nawet dosadnie: Ojciec Święty zwraca uwagę na to, że
      dotychczas tylko faraonom egipskim i komunistycznym sekretarzom generalnym
      budowano pomniki za życia. Mimo to w Polsce w każdej niemal miejscowości, jaką
      papież odwiedził, wznoszono jego wielkie pomniki – w sumie jest ich już 230.

    • mister1 prywatny telefon 29.08.05, 17:43
      Zaraz po wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce, doradca prezydenta USA Zbigniew
      Brzeziński otrzymał zadanie nawiązania bezpośredniego kontaktu z Watykanem. Z
      dużymi trudnościami Brzeziński zdobył telefon do Stolicy Apostolskiej i wkrótce
      udało mu się odbyć rozmowę telefoniczną z papieżem. Na koniec rozmowy poprosił:
      - Czy Wasza Świątobliwość zechciałby udostępnić swój prywatny numer telefonu,
      do wykorzystania w nagłym wypadku?
      Papież odsunął słuchawkę i cicho spytał księdza Dziwisza:
      - Czy ja mam jakiś prywatny telefon?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka