mister1
16.09.05, 07:10
Roman Giertych polecił zatrudnić swoją teściową w biurze eurodeputowanego
Ligi Polskich Rodzin. Dostawała 1170 euro miesięcznie, a w pracy pojawiła się
tylko kilka razy
Było tak: 13 czerwca ubiegłego roku LPR zdobyła dziesięć mandatów w
Parlamencie Europejskim. Nieco później ligowcy świętowali sukces w Sejmie.
Europosłowie spotkali się z liderami partii.
- Na spotkaniu podszedł do mnie Roman Giertych. Zamiast gratulacji
usłyszałem: "Daj jej pracę w biurze w Olsztynie". I wręczył mi kartkę z
nazwiskiem i kwotą - opowiada eurodeputowany z Olsztyna Bogusław Rogalski
(kiedyś LPR, teraz w konflikcie z Ligą).
Rogalski dobrze wiedział, kim była Elżbieta D. - osoba z kartki. Trudno
przecież, by nie znał mieszkającej w Olsztynie teściowej Romana Giertycha.
Zięć chciał, by dostawała 1170 euro (ponad 4500 zł) brutto miesięcznie.
Liderowi partii się nie odmawia. Umowę spisano 15 lipca 2004 r. "Gazeta" ma
jej kopię.