Gość: ob
IP: 194.146.248.*
02.01.05, 21:01
Mnie spotkała podobna historia. Pewnego dnia, w kasie, w której pare razy w
tygodniu kupowałam bilety, zapłaciłam za 1 cały i 1 ulgowy bilet. Zwykle
dostawałam je na jednym blankiecie i tym razem dostałam jeden, schowałam go
do portfela i poszłam na pociąg. Kasjerka wzięła pieniądze za oba bilety, ale
dopiero przy kontroli okazało się, że dostałam tylko 1 - ulgowy.
To była moja ostatnia podróż koleją w tym kraju.
Najgorsze jest to, że kasjerka nie przyznała się, że wzięła pieniądze za dwa
bilety, w ogóle jej ta sytuacja w żaden sposób nie dotknęła. Wiem, że
powinnam sprawdzać skrupulatnie bilet, ale z drugiej strony mam prawo
oczekiwać, że otrzymam bilet (bilety) za sumę, którą podałam kasjerce. Wtedy,
jak zwykle, sprawdziłam tylko czy dostałam bilet do właściwej stacji, nawet
do głowy mi nie przyszło, że kasjerka może mnie w taki sposób oszukać.
A tak okazuje się, że słowo dwóch dosrosłych osób jest mniej warte niż słowo
kasjerki, która połasiła się na marne 5 zł...